Temat: Operacja "Koza"

Witojcie! Skoro piotr zapoczątkował temat "zdrad" górskich wycieczką na Mogielicę, to i ja się pochwalę - Tatrami. Była to niezapomniana wycieczka z kilku powodów. Po pierwsze primo: w ogóle nie miałem wtedy ochoty na góry, no jakoś tak wyszło. Po drugie primo: pogoda nam dopisała wyjątkowo. Patrząc z perspektywy całego roku, był to jeden z niewielu tych beztroskich wypadów w góry w słońcu, wiaterku i przy bezchmurnym niebie. Po trzecie primo ultimo: nigdy wcześniej nie widziałem kozic z tak bliska. Można je było niemal pogłaskać big_smile . Akcja miała miesce 15 sierpnia tego roku. A więc było to tak:

"Czwarta nad ranem, może sen przyjdzie"... Taaa, z pewnością. Budzik drze się niemiłosiernie mad Ale cóż, słowo się rzekło - kobyłka u płotu. Zbieram spakowane poprzedniego dnia graty i pędzę do Krisa. Pół godziny później suniemy pustą drogą w stronę Jurgowa i Tatrzańskiej Jaworzyny. Po drodze podziwiamy wschód słońca nad Beskidami i znaną BESKIDolubom "górę z antenką".

http://lh4.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SocYvSj__-I/AAAAAAAAG-c/cewIyrbnnHM/s800/DSCN1057.JPG

Docieramy na miejsce i parkujemy auto przy poczcie w Tatrzańskiej Jaworzynie. Jest cholernie zimno (6 st.), szaro, ponuro, a Taterki strzelają wyraźnego focha. Potraviny czynne dopiero od godz. 10 - a taka była ochota na piwo mad Całe szczęście zaopatrzyliśmy sie w kraju, więc ruszamy wpierw niebieskim, a potem zielonym do Zadnich Koperszadów i na Przeł. pod Kopą (Kopské sedlo - 1750m.) Przyroda powoli budzi się do życia.

http://lh3.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SocZL2SM-aI/AAAAAAAAG_g/Ry8qQ85Poq0/s800/DSCN1089.JPG

Widoki coraz piękniejsze. Powyżej Gałajdowej Polany już nie wiadomo na co patrzeć. Z jednej strony Tatry Bielskie, a z drugiej Wysokie i nasz dzisiejszy cel - Jagnięcy Szczyt (2230 m.)

http://lh5.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SocZmfVQerI/AAAAAAAAHAM/eIOa4RYRLBQ/s800/DSCN1107.JPG

Na Przeł. pod Kopą - coffee-time. Nie powiem, nie obyło się bez problemów. Wiejący wiatr skutecznie dławił płomień palnika i na wrzątek czekaliśmy prawie godzinę. Na szczęście było na czym zawiesić oko  big_smile Po kawce ruszamy dalej w stronę Wielkiego Białego Stawu i Zielonego Stawu Kieżmarskiego. Przy schronisku nad Zielonym krótki popas, Kris idzie zbadać ceny w schronisku (nocleg 13 €, frytki 3,10 €, parówki z frytkami 5,10 €, piwo 2 €, herbata 1 €), a ja podziwiam widoki wcinając kanapkę  big_smile

http://lh5.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SocaOUzkwJI/AAAAAAAAHBs/ftIenC3uLe0/s800/DSCN1148.JPG

Po chwili restu ruszamy dalej żółtym w stronę Jagnięcej Dolinki, Kołowej Przełęczy i Jagnięcego Szczytu. Podejście jest od samego początku masakryczne (na długości 2,5 km zrobimy blisko 700 metrów różnicy poziomów yikes ) Na dodatek słonko zaczyna dawać w du*ę - dosłownie, mi cieknie strumyk po plecach, a Krisowi pot zalewa oczy. Na progu dolinki, przy Czerwonym Stawku krótki odpoczynek, rzut oka na dalszą drogę (i moje stwierdzenie "Łosz http://www.picturehost.pl/user/galeries/darkheush/pierdy/cenzura.png").

http://lh3.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SocavrTRxNI/AAAAAAAAHCg/D0iMRwQx5IM/s800/DSCN1173.JPG

No nic. Pniemy się mozolnie dalej, aż tu nagle... Ta dam!!! Tuż przy ścieżce pasie się kozica cool  Początkowo zupełnie nie zwraca na nas uwagi, jednak w miarę upływu czasu (i dźwięku migawki naszych aparatów) zaczyna spoglądać w naszym kierunku. Z jej oczu można wyczytać jedno - "A czego te dwunożne niezdary tu szukają??? Cholera pojeść nie dadzą w spokoju, tylko jakiś pstryk, pstryk słychać co chwilę" big_smile

http://lh6.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/Soca3ooUGJI/AAAAAAAAHCs/kQwU_y8QnEE/s800/DSCN1176.JPG

Po cichutku, aby nie przeszkodzić w obiedzie ruszamy dalej. Dochodzimy do jedynego łańcucha po drodze (10 m pod Kołową Przełęczą), który w sumie bardziej przeszkadza niż pomaga. Tutaj mamy możliwość przekonania się o tym, że firma "Nike" staje się coraz poważniejszym producentem obuwia outdoorowo-trekkingowego.

http://lh3.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SofFJ-Zw5CI/AAAAAAAAHPI/NjG20t62L5I/s800/DSCN1188.JPG

Kilka pewnych chwytów i stopni i jesteśmy na Kołowej Przełęczy. Teraz zostaje nam złojenie grani do Jagnięcego. No żesz w mordę!!! Kto poprowadził ten szlak??? W górę, a za chwilę w dół. I tak na przemian. Kris stwierdza, że ci Słowacy to se chyba jaja robią big_smile

Na Jagnięcym ludzi jak mrówków. Więcej ich chyba matula nie miała. Znajdujemy ostatni (chyba) wolny kamień i rozkładamy się na szczytowy popas. Są kanapki, mineralna i uzupełnianie witaminek. Ja postanawiam zrobić panoramę z Jagnięcego, co nie jest sprawą łatwą. Muszę się przeciskać pomiędzy restującym towarzystwem (30-35 osób na kilku metrach kwadratowych). W końcu znajduję dobre miejsce na strzelenie kilku fotek.

Panorama z Jagnięcego Szczytu
http://lh5.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SofEybSAKsI/AAAAAAAAHOs/dPyAUCvBpMs/s800/Jagni%C4%99cy%20Szczyt.JPG

No cóż, komu w drogę, temu kopa - jak to mówią. Zaczynamy zejście. Skałki, skałki, skałki, czyli to co misie lubią najbardziej. Tak mniej więcej w połowie Jagnięcej Doliny napotykamy znów stadko kozic.

http://lh6.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SocbvwMr8UI/AAAAAAAAHEU/SpsqiQdKg6E/s800/DSCN1220.JPG

Pierwotny plan był taki, aby zejść przez Szeroką Przeł. Bielską do Zdziaru i stamtąd walić z buta kilkanaście kilometrów do Jaworzyny. Jednak Kris wpada na genialny pomysł. Tuż przed nami idą dwie sympatyczne panie - polki. Kris zagaduje dokąd schodzą i czy aby nie podwiozłyby nas do Jaworzyny. Okazuje się, że panie schodzą do Matlar i jadą przez Jurgów do Nowego Targu. No to by pasowało big_smile Umawiamy się tak: "Jeśli panowie będą na parkingu w Matlarach, to nie ma sprawy. My schodzimy do schroniska, tam herbatka i idziemy poprzez Biały Staw do Matlar". Przy schronisku robimy krótki popas... i ruszamy żółtym szlakiem w dolinę. Jeszcze jedno, już ostanie spojrzenie za siebie na otoczenie Dol. Kieżmarskiej.

http://lh3.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SoccUU6W6DI/AAAAAAAAHFc/KwPhMG9Z4jQ/s800/DSCN1240.JPG

Zejście do Matlar bez sensacji. Po prostu drepatmy. Z przepisowych 2 godz 30 min. wg przewodnika Nyki robi się 1,30 i lądujemy na słowackim bruku w Matlarach.

http://lh5.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SoccdrHLTrI/AAAAAAAAHF0/MdahWQyMQuM/s800/DSCN1251.JPG

Tutaj 40-to minutowe oczekiwanie na nasze wybawczynie i zostajemy sprawnie podwiezieni nawet nie do Podspadów (jak panie pierwotnie deklarowały), ale do samego autka zaparkowanego w Jaworzynie big_smile  Szybkie pożegnanie, zakupy w Potravinach i ciśniemy do domu. W Andrychowie jesteśmy ok. 21:00.

Na koniec mała zagadka dla forumowiczów: w którym miejscu na fotce kończy się SK, a w którym zaczyna RP big_smile

http://lh4.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/Socci3Zp6fI/AAAAAAAAHGA/lvYgvooX1hc/s800/DSCN1255.JPG

P.S. Wszystkie moje fotopstryki można znaleźć na Picassie.

"Picie wódki, to jest wprowadzanie elementu baśniowego do rzeczywistości."
Jan Himilsbach

2

Odp: Operacja "Koza"

Toż to elementarne i nawet ślepy odpowie: Polska zaczyna się tam, gdzie roboty drogowe. ;-)

http://mkarweta.vot.pl - szczyt łebdizajnu, stworzę każdemu za dwa piwa.

3

Odp: Operacja "Koza"

Fajna wycieczka. A propos Nike'ów - mniejsza o buty, ale nogi jakie :-). Podspady znam doskonale. Początek Polski rozpoznawałem bezbłędnie, bo w swoim czasie z równej jak blat drogi wpadało się w coś co bardziej przypominało Karakorum Highway niż europejski trakt hi hi. Niestety donoszę, że niedawno nasi drogowcy się sprężyli i drogę znacznie poprawili.

"Because it's there" (G. Mallory)
Moje galerie: https://get.google.com/albumarchive/105 … source=pwa

4

Odp: Operacja "Koza"

http://lh3.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SofFJ-Zw5CI/AAAAAAAAHPI/NjG20t62L5I/s800/DSCN1188.JPG

To chyba jakiś inny gatunek Kozicy? Mi przynajmiej nieznany smile

http://szlakiibezdroza.blogspot.com/  - wszystko na czasie .

5

Odp: Operacja "Koza"

marcus napisał/a:

Polska zaczyna się tam, gdzie roboty drogowe.

Bingo big_smile

piotr napisał/a:

A propos Nike'ów - mniejsza o buty, ale nogi jakie :-)

Kurcze, chyba coś ze mną nie teges, bo dopiero teraz to zauważyłem. Widać w górach kojarzę "inaczej" tongue

kris_61 napisał/a:

To chyba jakiś inny gatunek Kozicy?

To bardziej koźlątko było wink

"Picie wódki, to jest wprowadzanie elementu baśniowego do rzeczywistości."
Jan Himilsbach

6

Odp: Operacja "Koza"

piotr napisał/a:

Początek Polski rozpoznawałem bezbłędnie, bo w swoim czasie z równej jak blat drogi wpadało się w coś co bardziej przypominało Karakorum Highway niż europejski trakt hi hi. Niestety donoszę, że niedawno nasi drogowcy się sprężyli i drogę znacznie poprawili.


No cóż ja mówię na to  " Szwajcarski Ser", ale fakt robi się coraz lepiej na naszych drogach i myślę, że w przyszłości będziemy znacznie mniej narzekać wink

Nigdy nie widziałem kozic z takiego bliska, ewentualnie kozice w nikach. Dla takich chwil warto się przełamać nawet gdy nie ma się ochoty jechać w góry.