Temat: Zdrada BM .... czyli tam i z powrotem.
05.06.2011r - Sobotnie popołudnie minęło szybko, za szybko. Jak niektórzy mogli już gdzieniegdzie doczytać, dołączyliśmy do Piotra i Iziel na Grande Finale rajdu po Trzech Kopcach w Krakowie - czyt. typowy krakowski "baring" ![]()
Tak czy siak, plan na niedzielę musiał być, a że pogoda ma się popsuć wieczorem - jest pół dnia do wykorzystania!!
Wstępnie obraliśmy dwa kierunki - Ćwilin albo Jura. Plan pierwszy przewidywał późniejszy wyjazd z domu i rozkoszowanie się widokami do późnego popołudnia. Plan drugi - połączenie sił z Piotrem i zwiedzanie Jury. Plany weryfikowało życie, i musieliśmy przesunąć nasz wyjazd o kilka godzin, przez co wyruszyliśmy sami.
Z racji tego, że Jury nie znamy za bardzo (grzech!!), postanowiliśmy od zobaczenia tzw. "must to see", czyli Doliny Będkowskiej. Słynie ona ze swoich wspaniałych, pionowych skałek, idealnych dla amatorów wspinaczki.
Zaczęliśmy od parkingu u jakiegoś obrotnego gospodarza (7,- PLN) w wiosce Kobylany - lepsze to niż zagracanie autem okolicznych krzaków i poboczy. Z racji słonecznej pogody i braku "terenowych" utrudnień na szlaku, postanowiliśmy poudawać klapkowiczów
Założyliśmy sandały, wzięliśmy conieco wody i słodyczy i ruszyliśmy w drogę. Niestety nasz zapał zgasił ów gospodarz, który na odchodne powiedział nam, że przed nami jedynie kawałek bez asfaltu .... CO ?!?!?! Nie spodziewaliśmy się asfaltingu, a jeśli już, to kawałek ...... No cóż, i tak w życiu bywa
Trasa jest fantastyczna, ale na rower lub z wózkiem. Dla nas, przyzwyczajonych do "górołażenia", ciężko było łazić po płaskim i twardym
Niemniej jednak, widoki są arcyciekawe. Mnóstwo zieleni i spokoju, po bokach białe skały, typowe dla Jury, sporo spacerowiczów i jeszcze więcej "wspinaczkowiczów". Całe mnóstwo, normalnie jak mrówków ![]()
Tak sobie szliśmy przed siebie, zerkając od czasu do czasu na mapę, i całkiem spontanicznie postanowiliśmy dotrzeć do Ojcowa. No cóż, wg mapy oszacowaliśmy lekko ponad 10 km w jedną stronę, ale nie takie trasy się robiło. Niestety, jakieś 1h przed Ojcowem postanowiliśmy zawrócić, gdyż za plecami zaczęły zbierać się złowrogie chmury deszczowo - burzowe. Mając nauczkę z burzy w terenie, ruszyliśmy w drogę powrotną nieco skracając ją sobie przy przejściu przez drogę DK94.
Jak się okazało, burza tylko postraszyła, nawet kropla deszczu nie spadła. Mimo to w ekspresowym tempie wróciliśmy na początek szlaku, a dokładnie do gospodarstwa z hodowlą pstrągów. Takiej okazji nie mogliśmy odpuścić i przystopowaliśmy nieco (na dobrą godzinę) zajadając pyszne rybki z frytkami ![]()
Podsumowując, trasa fajna na spacer, może na jakiś piknik. Dla "krakusów" miejsce idealne na oderwanie się od betonowego świata ...
ps. Zdjęcia kiedyś się pojawią, jak zawsze ![]()
EDIT:
Albumik po kliku w link ![]()
https://picasaweb.google.com/mmichalkow/110605Jura
Ostatnio edytowany przez Djinn (2011-07-23 17:04:36)