Siedlce
W drodze na nocleg odbiliśmy nieco na południowy zachód - do Siedlec, gdzie zrobiliśmy zakupy i wstąpiliśmy do górującej nad miastem i rzucającej się już z daleka w oczy neogotyckiej katedry Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Wieże katedry są wysokie na 72 m. Na uwagę zasługuje też piękne majestatyczne wnętrze świątyni oraz kolorowe witraże. Gotyckie i neogotyckie budowle zawsze mnie fascynowały i uwielbiam je zwiedzać. Mają niepowtarzalny klimat. Czuć w nich majestat i „wiekowość”, a człowiek w otoczeniu tak potężnych murów czuje się maleńki jak mrówka. 
Pod pierwszym zdjęciem (dla zainteresowanych) ciekawa monografia świątyni.


W czasie naszych odwiedzin odbywał się na zewnątrz remont okien witrażowych. Do prac na tak wysokich budynkach trzeba wynajmować alpinistów przemysłowych.


Wyjeżdżając późnym popołudniem z Siedlec zauważyliśmy skręt na Jeruzal. A jak Jeruzal to „Ranczo”
. Postanowiliśmy wstąpić do znanej „serialowej wioski” i sprawdzić jak tam sprawy się mają między wójtem a plebanem. 
Jeruzal
„Bo tylko sny, szalone sny, są tutaj jak wszędzie,
I tylko ja, i tylko ty, modlimy się o szczęście.[…]”


W Jeruzalu kręcono większość ujęć do serialu „Ranczo” oraz „Ranczo Wilkowyje". Rolę w filmie zagrały budynki: kościół, plebania, przystanek, szkoła, sklep, nawet ławeczka pod sklepem - słynna „ławeczka filozofów”. Jako statyści zagrali również mieszkańcy wioski. Ci którzy serialu „Ranczo” nie znają mogą zapoznać się w tu z jego fabułą. 
XVIII wieczny drewniany kościół p.w. św. Wojciecha w Jeruzalu pokryty jest gontem. Wnętrze ma barokowy wystrój. Nam nie udało się zobaczyć kościółka w środku. Było już za późno.
Wiekowy już kościół wymagał gruntownego remontu. Dlatego aktorzy grający w serialu postanowili pomóc proboszczowi organizując aukcje i festyny związane z kręconym tam serialem. Pieniądze z nich uzyskane przeznaczono na renowację świątyni. Udało się w ten sposób pięknie ją odrestaurować. Swoją drogą świetny pomysł na uzyskanie funduszy !
.


stara plebania

i nowa plebania


Wielobranżowy sklep, który prowadzi pani Krystyna Więcławska. Można tu kupić wszystko. Sklep „U Krysi” to również miejsce codziennych spotkań i ciekawych rozmów mieszkańców wioski. Wiele ważnych scen z życia mieszkańców dzieje się w sklepie lub na słynnej ławeczce przed sklepem.

Ławeczka pod sklepem gdzie Pietrek, Solejuk, Hadziuk, Jan i Stach Japycz pili wino Mamrot lub piwo Tur i próbowali znaleźć odpowiedzi na wiele nurtujących ich pytań związanych najczęściej z miejscowymi i bieżącymi wydarzeniami.


W wiosce jest prostokątny średniowieczny rynek pamiętający jeszcze czasy, gdy Jeruzal był miastem (od XV –XIX w). Nosił wtedy nazwę Żeliszew, następnie Łukowiec, a dopiero później Jeruzal.

Podlaskiego Mamrota czyli wina ekologicznego z polskich owoców
wprawdzie nie kupiliśmy, ale cena, nie powiem, była kusząca ... . 


Znalazłam za to przepis amatorski na mamrota wg Tadeusza Hadziuka
, który jak twierdzi Solejuk „ułatwia rozmowy, rozjaśnia umysł i pozwala szerzej spojrzeć na różnego rodzaju problemy.”
kurcze ...
, pewnie coś w tym „mamrocie” jest … ! 
"Bierzemy truskawki, ile się da z jakiegoś pola. Jak mamy cierpliwość, to płuczemy. Wrzucamy do jakiegoś szklanego baniaka. Jak ktoś jest pedant, może przedtem oberwać szczypułki, czy jak tam to zielone się nazywa. Ale w sumie, po co. Potem podbieramy żonie cukier i posypujemy – ile się da, to wsypać. Korkujemy jakoś czy coś. Albo gazetą. Potem stawiamy na słońce i czekamy. Trzeba mieć cierpliwość, a nie żeby tego samego dnia. Po trzech dniach zlewamy, bez przesady z tą cierpliwością. Jak nie ma procentów, dolewamy czegokolwiek, co ma procenty. Mmmm. Pychota. Można spraszać kolegów." … 
Z Wilkowyj wyjechaliśmy po zachodzie słońca. Następnego dnia czekał na nas Białystok. 
c.d.n.