zielonawe i modrożółte najbardziej lubię zbierać
naziemek zielonawy
- kolejna rzadkość w BM-ie - pięknie ! ![]()
Nie jesteś zalogowany. Proszę się zalogować lub zarejestrować.
Forum Beskidu Małego » Posty przez nena
zielonawe i modrożółte najbardziej lubię zbierać
naziemek zielonawy
- kolejna rzadkość w BM-ie - pięknie ! ![]()
yardo też tam chcę !
Przepiękne dzikie krajobrazy !
Roślinność, którą sfociłeś to oczywiście roślinność tundrowa. Rośliny te rosną też u nas. Są objęte ochroną.
To jest najprawdopodobniej wierzba lapońska
A to piękny chrobotek reniferowy (porost) - przysmak reniferów z brzozą karłowatą
Czekam na dalsze Twoje relacje i zdjęcia ! ![]()
Mnie zaciekawił ten dach z trawiastym darniem. Niesamowicie pięknie się to komponuje z drewnem i w ogóle z otoczeniem, a jaki klimat daje. ![]()
Rany kris_61 jaka scena !
Ty szczęściarzu – uchwycić coś takiego !
Rewelacja ! Gratuluję zdjęć
. Te Twoje rodzinne okolice – bardzo ładne
!
Dziękuję Macieks
.
Agorszczyk gratuluję
. Ja jeszcze nie spotkałam nigdy złotaka czerwonawego. Ci co słabo znają się na grzybach mogą go pomylić z maślakiem.
Mati – poszukiwaczu motywów
– witaj w naszym gronie
!
A i owszem podzieliłem się unikatowym tematem, ale wiadomo, że to forum bardziej górskie ni kaszubskie dlatego tylko mała wzmianka, która defacto nie wile osób zainteresuje.
Nigdy jeszcze nie byłam w tym regionie Polski i z ciekawością przeczytałam. ![]()
Kolejnym miejscem na Podlasiu, które odwiedziliśmy była – Grabarka.
„Kraj płaski, równy jak stół, przestronny; oczy lecą niby ptaki, w cały ogromny świat, lecą daleko i radośnie, aż za przemglone, niebieskawe krańce nieba. Zboża zielonem morzem pokryły ziemię, jak okiem dosięgnąć, wiatr pieszczotliwie przegarnia płowe, cicho szumiące zagony, a nad niemi tu i ówdzie bielą się ściany domów, śpiewają skowronki, kołyszą się samotnie drzewa i błyskają kopuły cerkiewek.(…) Po wzgórzach piaszczystych i nagich leżą cmentarze, zasadzone gąszczem olbrzymich krzyżów, pochylonych na wszystkie strony, jakby w niemym wołaniu ku wsiom i domom.”
/Władysław Reymont/
Opis Reymonta pięknie oddaje klimat tamtych stron, ale żeby jeszcze bardziej go poczuć wstawiam zwiastun dokumentalnego filmu „Cząstka Podlasia” kręconego metodą time-lapse. Warto obejrzeć.
Czekam aż powstanie cały. ![]()
Grabarka to Jasna Góra polskiego prawosławia. O miejscu tym krąży legenda wg której w 1710 r. w czasie panującej na Podlasiu zarazy, mieszkańcowi miejscowości Siemiatycze zostało objawione, że może uratować swoje życie, udając się do uroczyska Sumieńszczyzna w pobliżu Świętej Góry Grabarki. Latem 1710 r. zebrało się w tym miejscu ok. 10 tys. ludzi, którzy rzeczywiście zostali ocaleni od zarazy. W podzięce wznieśli na wzgórzu drewnianą kaplicę. Z czasem miejsce to stało się ośrodkiem kultu religijnego i celem pielgrzymek wyznawców prawosławia. W późniejszym czasie na miejscu kaplicy stanęła cerkiew, którą otoczył las krzyży przynoszonych i stawianych tu przez pielgrzymów.
Krzyże robię piorunujące wrażenie. Są tam zarówno bardzo małe krzyżyki, jak i duże drewniane krzyże. Niektóre są bardzo stare, pochylone. Człowiekowi odwiedzającemu to miejsce wydaje się jakby stąpał po wielkim cmentarzysku. Ale to nie cmentarz, tylko krzyże wota, z intencjami.
Cerkiew przetrwała wojny, a spłonęła z rąk podpalacza w 1990 r. Postawiono na jej miejscu nową, murowaną, ale oszalowano ją drewnem, by jak najbardziej przypominała tą pierwotną.
W cerkwi nie można robić zdjęć, dlatego zostawiam linka do wirtualnego zwiedzania tego miejsca, gdzie wnętrze można zobaczyć. Trafiliśmy na sprzątające mniszki, które z niesamowitą dokładnością, można rzec nawet pietyzmem wykonywały swoją pracę. Przygotowywały zapewne świątynię na zbliżającą się uroczystość.
Pątnicy pielgrzymują do Grabarki w Dniu Spasa – 19 sierpnia, żeby uroczyście obchodzić Święto Przemienienia Pańskiego, nazywane niekiedy Spasa Izbawnika, a potocznie po prostu Spasem.
Swoje kroki kierują najpierw ku cudownemu źródełku. Woda w źródle ma ponoć właściwości uzdrawiające. Specjalnie na tą okazję mają uszyte płócienne chusteczki, którymi obmywają chore miejsca. Chusteczki te potem zostawiają na brzegu strumyka, a sami na kolanach, niosąc ze sobą krzyże wotywne, po stromych kamiennych schodach udają się na samo wzgórze, gdzie stoi cerkiew p.w. Przemienienia Pańskiego.
kamienne schody i cudowne źródełko (na dole)
Osobiście zupełnie inaczej sobie to miejsce zawsze wyobrażałam. Krzyże mnie z początku nieco przeraziły, ale tak naprawdę jest to ciche, skromne miejsce, przepełnione swego rodzaju bardzo głęboką wiarą tamtejszego prostego ludu. Podobno niezwykły mistyczny klimat Grabarki czuje się najlepiej podczas pielgrzymek i uroczystości. Na Grabarce znajduje się również utworzony w 1947 r. monaster żeński Świętych Marty i Marii, jeden z trzech w Polsce.
c.d.n.
Jakby zejść tą polanką po prawej w dół i zakręcić w kierunku takich brzezin to są jeszcze cudne widoki na Królową
Odkryłyśmy je onegdaj z neną
Dokładnie, a byłoby ją tego dnia z tego miejsca na pewno pięknie widać
.
Ten stawek ciekawy.
Oprócz lilii na pewno tam było dużo pięknych ważek ! ![]()
Piotr czekamy na dłuższą relację i myślę, że nie jedną !
.
Jolu urlop w Makowskim udany i bardzo aktywnie spędzony !
Szczególnie te rowery i koniki !
Kapliczka na )( pod Koskową Górą przypomina trochę "niskobeskidzkie" klimaty
.
kris_61 piękna fota ropuszki ! ![]()
[...]a szczęście na wschodach i zachodach dało się być
Marku, i to się liczy
i tego Ci nie przepuścimy tak łatwo
![]()
Janów Podlaski
"Nad zachodem słońca płyniemy koło słynnych i rozległych pastwisk janowskich, na lewym brzegu Bugu położonych. Przedstawiają one piękny i dość niezwykły krajobraz. Ze wzgórz prawego wybrzeża widzisz tam, za płową wstęgą rzeki, rozległe błonia i łąki ocienione tu i ówdzie gajami olszowymi, wśród których pasą się swobodnie tabuny różnomaścistych źrebców i klaczy ze stada rządowego w Janowie. Gdyby nie długie szopy na siano, po szerokich błoniach tu ówdzie rozrzucone, to nie widząc ani pól uprawnych, ani domostw ludzkich, mógłbyś sądzić, że to obraz dziewiczej przyrody z czasów dawnych… "
/Zygmunt Gloger/
Z Kostomłotów chęć zobaczenia właśnie tych „różnomaścistych źrebców i klaczy” przywiodła nas do Janowa Podlaskiego.
Mimo ciekawych zabytków miejscowość ta słynie w Polsce i na świecie ze słynnej stadniny koni czystej krwi arabskiej oraz pół krwi angloarabskiej. Stadnina mieści się w oddalonej o 2 km od centrum Janowa malowniczej nadbużańskiej miejscowości – Wygoda. W Janowie latem organizowane są plenery malarskie i fotograficzne, podczas których artyści uwieczniają piękno koni na tle malowniczych krajobrazów.
Urządziliśmy tu sobie małą, ups ... „samowolkę”
. Spacerując alejkami na terenie stadniny zauważyliśmy pasące się na pastwisku konie. Podeszliśmy do nich, zrobiliśmy kilka zdjęć pięknym arabom. Potem nam się dostało od stajennych
, ale warto było zaryzykować, żeby zobaczyć z bliska takie konie.
Do zwierząt, pomimo, że na pastwiskach jest „elektryczny pasterz” nie wolno podchodzić obcym. Koniki jednak wcale nie były nami jakoś szczególnie zainteresowane, za to my przeciwnie
.
W Janowie Podlaskim mieszkają dwa najpiękniejsze konie świata – klacz Pianissima i ogier Kahil Al Shaqab
. Podobno w czasie naszych odwiedzin na jednym z pastwisk była Pianissima
. Tylko którym ... ? ech ... ![]()
klacz Pianissima i ogier Kahil Al Shaqab – czyż to nie jest cud natury ? ![]()


Źródło: http://stadnina-serena.blogspot.com/p/nasze-konie.html
W dniach 16 – 19 sierpnia w Janowie Podlaskim odbywają się Dni Konia Arabskiego. Co roku w tych dniach ze wszystkich zakątków świata do Janowa Podlaskiego zjeżdżają hodowcy i miłośnicy polskich koni czystej krwi arabskiej. Konie arabskie czystej krwi są jedyną rasą hodowaną w Polsce, która odnosi sukcesy w pokazach, zawodach i wyścigach. Nasza hodowla znajduje się w ścisłej światowej czołówce. Na aukcjach polskie konie osiągają astronomiczne ceny. Ale nie ma się co dziwić - są naprawdę cudem natury
.
c.d.n.
Tymczasem ja buszowałem po Kaszubach i Kociewiu.
kris_61 i nie wyobrażam sobie, że nic nam o tych Kaszubach i Kociewiu nie napiszesz i pokażesz
. Na Kaszubach jeszcze nie byłam i chętnie zobaczę i poczytam Twoje relacje z tamtych stron.
W końcu to kolejny, bardzo ciekawy region do zwiedzenia
.
markku500 skoro po pojedynku oglądałeś tak piękny wschód słońca
(ehm... a wyglada jak zachód
, tak czy owak oba jednakowo piękne
) to znaczy, że krzyżak poległ !
Dobrze, że wrzuciłeś pocztówkę, bo myślałam, że temat pocztówkowy również poległ ...
. A czy na jakąś dłuższą relację z urlopu nad morzem i resztę pięknych zdjęć możemy liczyć … ? ![]()
[…]Po prostu jestem zdania, że wcześniej konkurs kalendarzowy wyglądał lepiej i to zdanie wyrażam drugi rok z rzędu.
Tak Aniu wyglądał, zgadzam się z Tobą i może powinniśmy pozostać przy tematyce tylko Beskidu Małego. Wtedy pewnie pomysłów na temat kalendarza by nie zabrakło … Chcieliśmy coś nowego, innego i wyszło jak wyszło, ale skoro podjęliśmy się tego zadania w tym roku to wypadałoby go zrealizować do końca, tak przynajmniej sądzę, a nie porzucać w połowie i teraz wyrzucać, że temat konkursu jest do bani. Wcześniej był czas na zmiany w regulaminie itd. Poza tym trzeba docenić też czas poświęcony na prowadzenie tej zabawy. Każdy z nas chciał/chce to robić jak najlepiej. Wiem, że chętnych podjęcia się tego zadania nie było, a przecież każdy z userów mógłby to spokojnie robić. Darek się zgodził, robi to bardzo dobrze, ale bez współpracy nie jest w stanie przecież dociągnąć tego do końca. Czas na podsumowanie konkursu myślę przyjdzie. Trzeba będzie się zastanowić, dlaczego temat nie wypalił i czy w ogóle kontynuować dalej tę formę zabawy, ale może nie róbmy tego w jej połowie … . Poza tym są osoby, które biorą w konkursie kalendarzowym udział i chcą się dalej w to bawić. Trzeba to przecież uszanować.
[…] Czy napisanie swojej opinii zupełnie konstruktywnie, bez obrażania kogokolwiek, jest psuciem atmosfery? To już do tego doszło, że można tu pisać tylko o tym, co dobre?
Aniu, ja też napisałam konstruktywną opinię i tak jak Ty cyt. „piszę co myślę, a czy ma to dla kogoś jakąś wartość, czy nie, to inna kwestia” . Nikt nam tego tu nigdy nie zabronił i nie zabroni, mam taką nadzieję
… ! Aniu, obie wiemy, że nie chodzi tu o pisanie tylko o tym co dobre … .
Zdanie „Zanim Was poniesie i napiszecie coś pod wpływem negatywnych emocji – zastanówcie się czy warto psuć atmosferę pretensjami wyssanymi z palca … ?”, bo o nie Ci chyba chodzi, skierowane jest do tych, co nieraz byle słowem potrafią rozpętać wojnę o nic i reszta czy tego chce czy nie, musi się temu biernie przyglądać. Byliśmy już nie raz tego świadkami. Nie wiem, ale wydaje mi się, że takie właśnie, często nieprzemyślane zachowania, psują atmosferę mimo wszystko, i to chyba nie tylko na naszym Forum. Czyż mało nam w życiu różnych nieprzyjemnych sytuacji ? Musimy sobie jeszcze tu ich dokładać ... ?.
Dwie profesjonalistki robiły zdjęcia, więc jest z czego wybierać
![]()
jak nikt nie zada do jutra, to coś wrzucę
sprocket73 no i gdzie ta obiecana zagadka ?
- zadajesz ! ![]()
Hej luzik, co się dzieje ?
Przyczepiliście się do tego Niskiego, a to takie piękne pasmo górskie.
Zdjęcia zgłaszamy na forumowego maila beskidmaly@gmail.com do 11 sierpnia 2013. W tej kwestii się nic nie zmienia. Ja już jakąś propozycję w skrzynce widziałam (bez ironii).
Jeśli będzie trzeba wybierać spośród 2 czy 3 pozycji, to wybierzemy. Info poszło też na FB. Może ktoś spoza Forum będzie mieć ochotę coś wrzucić. Skąd w Was tyle pesymizmu ? Wakacje są ! Słońce świeci !
Nie kończy się czegoś w połowie. Myślę, że dobrniemy z kalendarzem do końca.
Ależ oczywiście, że temat kalendarza jest do dupy.
Jeśli uważasz ,że przyczyną jest ogólny brak zainteresowania to może posłuchaj jak ktoś zainteresowany wyraża swoje zdanie i próbuj to przeanalizować a nie od razu rzucać kredkami po kątach. Ech.
Jak coś już nie idzie zgodnie z tym co założyliśmy, pojawiają się problemy, to już jest do doopy ?. Wg mnie – niekoniecznie! Najłatwiej jest wszystko skrytykować i porzucić. Jeśli mnie się coś nie podoba to nie znaczy, że jest do doopy i że ma wszystkim się nie podobać - to też trzeba wziąć pod uwagę ….
Aniu rozważaliśmy również wszystkie propozycje Forumowiczów odnośnie tematyki. Nikt nie podjął tu samodzielnie zdania co do tematu kalendarza 2014.
Mam kalendarz forumowy i chciałabym go również mieć na kolejny rok !
Bardzo go sobie cenię, gdyż jakby nie było – jest to NASZ WSPÓLNIE STWORZONY kalendarz. Mamy 409 userów. Może wezmą sobie do serca te słowa, poszperają w swoich fotograficznych archiwach i prześlą nam swoje zdjęcia
. Wierzę w nich !
"Jedynie słuszny program, to program Partii". A wszelkie odstępstwa będą surowo karane.
Darku z całym szacunkiem do Ciebie, zanim napiszesz coś takiego przeczytaj proszę posty 1-14 w temacie „Kalendarz 2014 – propozycja” w dziale „Dla adminów”.
Zanim Was poniesie i napiszecie coś pod wpływem negatywnych emocji – zastanówcie się czy warto psuć atmosferę pretensjami wyssanymi z palca … ?
Tekst ze zdjęciami tworzy dobrą, spójną całość. Poczekam na koniec relacji, aby móc coś dopowiedzieć
![]()
Ewentualnie mogę zrobić krótki filmik promocyjny z wyjazdu - tak dla zachętyZdjęcia są żony, która jest na TAK, aby je wykorzystać :-)
Super !
, zrób koniecznie ten filmik !
Cieszę się, że mogę w takim razie więcej zdjęć wykorzystać !
Sporo mamy takich samych ujęć, ale nieraz muszę wybierać w jakości. ![]()
Jestem pod wrażeniem opisanej wyprawy - miło powspominać zeszłoroczny wyjazd
Bardzo miło i pomyślałam, że fajnie to zebrać w całość
. Trochę po roku uleciało, zwłaszcza faktów historycznych, ale od czego są książki i net
. Liczę, że też coś od siebie dodasz mohikaninie
. Część Twoich zdjęć też tu wykorzystuję, o czym będę informować po skończeniu tematu. ![]()
Ponieważ łatwiej przewijać mniejszą ilość postów, zwłaszcza gdy mają trochę zdjęć w treści, ciąg dalszy relacji z podróży wzdłuż wschodniej granicy Polski w CZĘŚCI DRUGIEJ tematu „„Ocierając się o wschodnią granicę”. – zapraszam. ![]()
Początek mojej podróży po wschodniej granicy zaczął się w Radrużu, do którego i innych ciekawych miejsc zapraszam w CZĘŚCI PIERWSZEJ tematu „Ocierając się o wschodnią granicę”.
Kostomłoty
Z Jabłecznej udajemy się do Kostomłotów. Historia miejscowości sięga początków XV wieku. Znajduje się tu cenna XVII wieczna drewniana cerkiew p.w. św. Nikity, zbudowana jako cerkiew unicka. Po likwidacji unii brzeskiej w 1875 r. przemianowano ją na prawosławną, a w 1927 r. erygowano ponownie jako świątynię katolicką obrządku bizantyjsko – słowiańskiego czyli neounicką. Obecnie to najstarsza drewniana cerkiew na Podlasiu i jedyna w Polsce i na świecie parafia neounicka obrządku bizantyjsko – słowiańskiego. Uznawana jest za sanktuarium podlaskich nounitów.
Idea neounii narodziła się po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 r. Władze Kościoła katolickiego pragnęły odnowić w Polsce Kościół unicki, którego wiernych zmuszano w czasach rządów rosyjskich do wyznawania prawosławia. Akcja neounijna rozpoczęła się na Podlasiu i Wołyniu w 1923 r. Miała przyciągnąć „do polskości” tych , którzy pozostali przy prawosławiu. Zakładano ewangelizację i przyjmowanie do unii z Rzymem wiernych prawosławnych, bez nakłaniania ich do zmiany obrządku. Do wybuchu II wojny światowej istniało, głównie na Podlasiu, kilkadziesiąt parafii neounickich. Wprowadzanie neounii nie odbyło się bez licznych konfilktów i zatargów pomiędzy neounitami i mieszkańcami Podlasia, których niegdyś siłą zmuszono do zmiany wyznania unickiego na prawosławne. Nie mieli już bowiem ochoty na ponowne zmiany.
II wojna światowa przerwała akcję neounijną, a w 1947 r. w ramach akcji „Wisła” znaczną cześć neounitów wysiedlono na zachód i północ naszego kraju. Na ich miejscu osadzono Polaków repatriowanych zza Buga. Po „odwilży”, w 1957 r. dawni mieszkańcy Kostomłotów wrócili do swoich rodzinnych stron, odkupili domy lub wybudowali nowe. Po wojnie liczba neounitow znacznie spadła. Z kilkudziesięciu parafii pozostały tylko trzy, a do dzisiaj przetrwała tylko jedna – ta w Kostomłotach. Liczy ok. 150 osób. Pozostali neounici, rozproszeni po okolicznych miejscowościach, poprzechodzili na katolicyzm lub prawosławie.
Obecnym duszpasterzem w parafii w Kostomłotach jest ks. Zbigniew Nikoniuk, którego mieliśmy przyjemność poznać. Przyjął nas bardzo ciepło, oprowadził po cerkwi, opowiedział burzliwą historię unitów na ziemi podlaskiej. Niesamowity z niego gawędziarz
. Przegadaliśmy chyba z dwie godziny
.
Cerkiew p.w. św. Nikity Męczennika zdobi wewnątrz piękna polichromia i ręcznie haftowane przez parafianki obrusy, ręczniki, serwety i kilimy. Wzory wyszywanek przypominają hafty z różnych stron Ukrainy: z Wołynia, Huculszczyzny i Kijowszczyzny.
Najcenniejszą częścią cerkwi jest dwurzędowy ikonostas z ikoną patrona – św. Nikity oraz scenami przedstawiającymi jego życie i męczeńską śmierć, powstały, tak jak cerkiew, w XVII w.
Obok cerkwi stoi nowa drewniana kaplica jako ołtarz polowy, wybudowana na Millenium 2000 lat chrześcijaństwa.
płaszczenica to płótno z namalowanym przedstawieniem umarłego Chrystusa. W Wielki Piątek katolicy adorują krzyż, a w obrządku wschodnim wierni podchodzą kolejno, składają pokłon, czynią znak krzyża i całują wizerunek Chrystusa na płaszczenicy.
Wart uwagi jest pochodzący z połowy XIX w. zabytkowy budynek plebani z ciekawie ozdobionymi okiennicami. Kto chce zwiedzić cerkiew i posłuchać opowieści ks. Zbigniewa, powinien najpierw zapukać do drzwi plebani
.
W 2010 r. postawiono tu również duży krzyż upamiętniający unitów, którzy przelali krew za jedność Kościoła katolickiego.
Bocianie gniazda na Podlasiu to nieodłączny element krajobrazu. Zygmunt Gloger, znany polski historyk, archeolog, etnograf, folklorysta i krajoznawca odwiedzając Kostomłoty i pobliskie wsie nadbużańskie tak o nich pisał:
„Jeszcze nigdy w życiu nie zdarzyło mi się nigdzie napotkać takiego mnóstwa bocianów jak tutaj. Ptaki te nie potrzebują tu drzew dla swoich gniazd, ale na wszystkich strzechach stodółek, chlewków, nawet na niskim dachu piwniczki domowej na warzywo i nabiał, zakładają po kilka siedlisk obok siebie.[…].”
Tak było w 1903 r. Teraz widać doszły jeszcze słupy elektryczne i inne wynalazki współczesności. ![]()
c.d.n.
Ładna ta sóweczka ![]()
Jabłeczna
Leży na lewym brzegu Bugu, przy granicy z Białorusią. W malowniczym miejscu, wśród drzew, nadbużańskich starorzeczy i łąk stoi duży męski prawosławny klasztor – ostoja prawosławia na Podlasiu – drugi po Grabarce ośrodek kultu religijnego polskiego prawosławia. Jego początki na tych ziemiach sięgają XV w. Do dzisiaj bowiem zachowała się w klasztorze Ewangelia z 1498 r., wykonana specjalnie dla tego klasztoru.
W bogatym ikonostasie jest kilka ikon z XVIII w. Najcenniejsza jest słynąca łaskami XV wieczna ikona św. Onufrego oraz cudowna ikona Bogurodzicy w srebrnej sukience – Orędowniczki i Wspomożycielki ludu Podlasia.
Fragment ikonostasu
Ikona św. Onufrego (z lewej) i cudowna ikona Bogurodzicy (z prawej)
Założenie klasztoru wiąże się z legendą, wg której wzniesiono go w miejscu, gdzie zatrzymała się płynąca Bugiem ikona świętego Onufrego. Uznano to za znak szczególnego błogosławieństwa i postawiono klasztor pod jego wezwaniem.
Św. Onufry był pustelnikiem żyjącym w VI w. w Egipcie. Przez 60 lat przebywał w odosobnieniu na pustyni. Pożywienie dostarczali mu aniołowie, a gdy zmarł, dzikie zwierzęta pogrzebały go i strzegły jego grobu. Często przedstawia się go z długą, aż do ziemi, brodą. Jest orędownikiem w sprawach wyboru małżonka i posiadania potomstwa. ![]()
Na dziedziniec cerkiewny prowadzi brama – dzwonnica. Oprócz cerkwi znajduje się tu też cmentarz oraz duży drewniany dom w stylu rosyjskim z początków XX w.
Mnisi z Jabłecznej pomimo silnych nacisków przez wieki walczyli o swoje wyznanie, nie przystępując do unii brzeskiej. Obecnie podlegają diecezji prawosławnej w Warszawie. W XIX w. w Królestwie Polskim klasztor zaczął pełnić rolę ośrodka krzewienia prawosławia na Podlasiu i ziemi chełmskiej. Władze carskie wykorzystywały go nawracania unitów i katolików do prawosławia, co w konsekwencji miało doprowadzić do ich rusyfikacji. W 1915 r. zakonnicy wraz z całą ludnością prawosławną Podlasia zostali ewakuowani w gąb Rosji przez cofające się pod naporem Niemców wojsko rosyjskie. Gdy wrócili do Jabłecznej zastali zupełnie zniszczony klasztor. Polskie władze skonfiskowały ziemie należące do monasteru, szkołę i cerkiew zamieniając ją na kościół katolicki. Pomimo tego klasztor w szybkim czasie odbudowano, chociaż wyznawców prawosławia po I wojnie światowej było już coraz mniej. W okresie międzywojennym mnisi prowadzili działalność charytatywną i edukacyjną wśród podlaskiej ludności prawosławnej. Cały czas byli poddawani akcji rewindykacyjnej władz polskich, mającej na celu katolicyzację i polonizację prawosławnych mieszkańców Nadbuża. Polegała ona m.in. na burzeniu cerkwi i innych obiektów religijnych. Doprowadziło to w ciągu lat do różnego typu antagonizmów i narastania wrogości pomiędzy katolikami i prawosławnymi.
Wielkie zniszczenia klasztorowi przyniosła również II woja światowa. Niemcy skonfiskowali budynki klasztorne i urządzili sobie w nich strażnicę graniczną, zdewastowali cerkiew, zniszczyli przedmioty kultu religijnego, zakonnicy musieli opuścić to miejsce. W 1942 r. spłonął sam klasztor, a wraz z nim cenna biblioteka i archiwum. Odbudowa zniszczeń trwała przez wiele lat.
Niektóre malowidła na ścianach cerkwi Niemcy zachowali podobno dlatego, że miały znak swastyki.
(z prawej) Kaplica p.w. Zaśnięcia NPM – jeden z obiektów przyklasztornych
Po II wojnie światowej, podczas m.in. wysiedleń Ukraińców, klasztor znowu stał się niewygodny dla nowych władz, mimo tego zdołał się na Podlasiu utrzymać. Obok żeńskiego zgromadzenia w Grabarce był jedynym męskim klasztorem prawosławnym w Polsce. Obecnie w Polsce mamy 6 klasztorów prawosławnych (3 męskie i 3 żeńskie). Dzisiaj monaster w Jabłecznej jest miejscem ekumenicznych spotkań młodzieży, która odwiedza kolejno Kostomłoty (parafia neounicka), Kodeń i Jabłeczną.
Największa uroczystość w Jabłecznej obchodzona jest 25 czerwca, w święto patrona św. Onufrego. Odbywa się tam wtedy uroczysty odpust połączony z pielgrzymką. Przybywają wtedy pielgrzymi z okolicznych parafii prawosławnych ale również z całego kraju niosąc krzyże i święte ikony.
Cały zespół klasztorny został niedawno odrestaurowany m.in. ze środków UE. Na dziedzińcu urządzono piękny ogród kwiatowy.
Zespół klasztorny można zwiedzać. Nas oprowadził po cerkwi jeden z duchownych. Bardzo ciekawie i długo opowiadał nam burzliwą historię klasztoru i mnichów. W dni powszednie nie ma tu praktycznie żadnych turystów, jak ktoś ma szczęście spotka spacerującego mnicha. Jest cicho, słychać tylko szum okolicznych starych drzew, idealne miejsce do medytowania i ucieczki od zgiełku
. Warto się zatrzymać i zwiedzić to miejsce. ![]()
c.d.n. -> CZĘŚĆ DRUGA
Dzięki wielkie ! to na pewno nornik
Ta moja czaszka też miała te dwa "elementy" za oczodołami ale odpadły w transporcie
Poza tym są identyczne ...może Twój miał zdrowsze zęby
Czy na pewno, to by musiał jeszcze jakiś znawca potwierdzić !
, ale jakieś prawdopodobieństwo jest !
![]()
Forum Beskidu Małego » Posty przez nena
[ Wygenerowano w 0.203 sekund, wykonano 5 zapytań ]