2,976

(5 odpowiedzi, napisanych Szczyty Beskidu Małego)

Brzmi bardzo zachęcająco... w sam raz na małą wiosenną wycieczkę... wiosno przybywaj!!!

2,977

(10 odpowiedzi, napisanych Relacje z wycieczek po Beskidzie Małym)

Psy są wspaniałe, ale sprawy torowania nie rozwiązują, prznajmniej takie małe jak moje. Kobieta torująca tym bardziej... chyba żeby taka Justyna Kowaczyk, ona to by nawet sanie pod górę pociągnęła smile

Nena, jak widzisz szybko nadrobiłem zaległości. A ak Twój Beskid Śląski ? wink

Tej zimy już miałem nigdzie nie jechać. Pogoda się popsuła, ocieplenie, roztopy, masa śniegu. Po 5 zimowych wycieczkach chciałoby się już wiosny, krokusów, przylaszczek. Zresztą obiecałem Ukochanej, że w zeszły weekend robię sobie ostatnią zimową wycieczkę, a w ten zabieram ją w nagrodę na zakupy i do kina.
Tylko że Ukochana to przekorne stworzenie. Zaciekawiły ją lodospady na Grocie Komonieckiego, zaczeła coś przebąkiwać, że chętnie by je zobaczyła. Masa śniegu, która spadła od środy do piątku również ją zaciekawiła - bo taki przysypany las jest ładny. W piątek jak byłem w pracy zapytała przez GG, czy moim zdaniem jest szansa na dojście do Groty. Byłem zdziwiony podwójnie. Po pierwsze, że jej się chce, bo w zeszłą sobotę na przydomowym spacerze odmawiała mi wejścia na drogę, gdzie było śniegu po kostki. A po drugie, bo myślałem że mnie zna na tyle, żw wie, iż mój niepoprawny górski optymizm "jakoś to będzie", sprawia, że nie jestem osobą mogącą się racjonalnie wypowiedzieć w sprawie dojścia do Groty. Przeprowadziłem na szybko rozumowanie logiczne: skoro w środę zielonym szlakiem z Targoszowa przeszło 2 tyrustów, za nimi 40 goprowców, a następnie wszyscy zeszli w dół, to znaczy, że szlak został przedeptany w sumie 84 razy... więc jest przetarty. Odpisałem Ukochanej, że jedziemy smile

Na miejscu okazało się, że śniegu spadło sporo. Jak widać jest go równo z płotem. Opady były połączone z wiatrem, więc wszędzie zaspy.

http://sprocket_73.republika.pl/komoniecki/f01.jpg

Miejscowa starowinka w Targoszowie, odśnieżająca dojście do kapliczki, ostrzegła nas, że śniegu jest wyżej niż człowiek, że odmrozimy sobie nogi, że dopiero co była akcja i ratowali turystów (jaka zorientowana). Ale jak już przyjechaliśmy to idziemy. Psy grzeczne, bo zejść ze szlaku się w zasadzie nie da, kilka razy próbowały, ale po paru metrach odwrót.

http://sprocket_73.republika.pl/komoniecki/f02.jpg

A szlak faktycznie przetarty. P obu stronach wielkie zaspy, a środkiem ścieżka przysypana tym co spadło czwartek-piątek. W rakietach szło się dość dobrze. Ukochana za mną bez rakiet (bo ona się nie chce do tego rozwiązania przekonać) dawała radę utrzymywać moje tempo i poruszaliśmy się 'szybko' jak na zimowe warunki.

http://sprocket_73.republika.pl/komoniecki/f03.jpg

Oczywiście im wyżej, tym więcej śniegu, ale też tym ładniej. Dojście od ostatniego domu do szczytu Smrekowicy zajęło nam 2g:25m, co było niezłym rezultatem, bo w 2009 roku to samo trwało aż 5g:15m, natomiast w 2005 3g:30m (wtedy powstał ten filmik z torowania - http://www.youtube.com/watch?v=Mry6VX-P … oM1JAtWhL). W lecie ten odcinek idzie się bez pośpiechu 45 minut.

http://sprocket_73.republika.pl/komoniecki/f04.jpg

Na Smrekowicy spotkaliśmy grupę GOPRowców idących na skiturach od Leskowca. Jak na prawdziwych Ratowników przystało udzielili nam fachowej pomocy, częstując przepyszną wiśniówką. Niech żyje GOPR! Następnie zjechali w dół po naszych śladach. A my zaczęliśmy iść nieprzetartą i zawianą granią. Niebo na chwilę zasnuło się czarną chmurą. Było pięknie.

http://sprocket_73.republika.pl/komoniecki/f05.jpg

Spotkaliśmy 2 gości na śladówkach. Dla odmiany to było niesypmpatyczne spotkanie.  Opieprzyli nas, że robimy im dziury w śniegu i jak oni mają teraz po tym jechać. Ukochana czasem zapadała się głęboko i musiałem ją wyciągać. Dojście do Anuli zajęło nam godzinę, a Ukochana była bardzo zmęczona. Rozsądek nakazywał wycof. Ale chyba jestem na to wciąż za mało dojrzały.

http://sprocket_73.republika.pl/komoniecki/f06.jpg

Poza tym, było bardzo pięknie. A psom się szło wyśmienicie po śladach narciarzy smile

http://sprocket_73.republika.pl/komoniecki/f07.jpg

Od Anuli zaczęliśmy schodzić stromo w dół do Groty. Śnieg był miękki, bardzo puszysty. Zapadałem się w rakietach miejscami po pas, ale co ciekawe w moim śladzie Ukochanej szło się dobrze.

http://sprocket_73.republika.pl/komoniecki/f09.jpg

Przebłyski słońca wlały w nasze serca optymizm.

http://sprocket_73.republika.pl/komoniecki/f10.jpg

Nawet Strzępek pomagał torować smile

http://sprocket_73.republika.pl/komoniecki/f11.jpg

I tak doszliśmy do Groty, która wygląda teraz tak:

http://sprocket_73.republika.pl/komoniecki/f12.jpg

Udało mi się nawet trafić przebłysk słońca. Lodospad trochę pszysypany śniegiem.

http://sprocket_73.republika.pl/komoniecki/f13.jpg

I te śliczne sopelki w srodku.

http://sprocket_73.republika.pl/komoniecki/f14.jpg

Oraz lodowe stalagmity.

http://sprocket_73.republika.pl/komoniecki/f15.jpg

Lodowa zasłona - szkoda, że już nie było słońca.

http://sprocket_73.republika.pl/komoniecki/f16.jpg

I jeszcze jeden widok z boku. A jak wyście tam byli, to też było słychać wodę płynącą w środku lodospadu ?

http://sprocket_73.republika.pl/komoniecki/f17.jpg

Po wrażeniach artystycznych przyszła pora na powrót. Pod górę Ukochana szła przodem, próbując trafiać butem w swoje ślady. Niestety czasem się zapadała i co 5 metrów robiliśmy minutę przerwy. Rakiet nie chciała ubrać, twierdziła, że z rakietą to nawet nie podniesie nogi - ot taki babski upór. Kryzys zmęczenia, a pora późna.

http://sprocket_73.republika.pl/komoniecki/f18.jpg

Po dojściu do drogi idącej mniej więcej w połowie między Grotą a grzbietem, zdecydowaliśmy się iśc nią do zielonego szlaku, zamiast wracać po śladach na górę. Tym razem była to chwila prawdy dla mnie. Nigdy tą drogą nie szedłem, ale wg mapy powinna dojść do przetartego przez nas zielonego szlaku. Torowałam w kompletnie nieprzetartym śniegu zapadając się czasem do kolan, przeważnie do połowy ud, czasem po pas. Ukochana dawała radę iść w moim śladzie. Zastanawiałem się, w jakiej jestem formie, czy nie wysiądą mi stawy od wyciągania nóg w górę, w takim kopnym śniegu, ale w zasadzie przeszedłem jak czołg.

http://sprocket_73.republika.pl/komoniecki/f19.jpg

Pod koniec droga skręciła w dół, ale zorientowałem się, że schodzimy na złą stronę góry i na przełaj doprowadziłem do zielonego. Byliśmy uratowani... jak zwykle smile
Akurat zaszło słońce, ale szybko, bez wyciągania czołówek doszliśmy do auta.

http://sprocket_73.republika.pl/komoniecki/f20.jpg

Pozdrowienia dla Neny, która była inspiracją tej wycieczki! smile
A jeżeli chodzi o zakupy i kino, to będą dzisiaj smile

Pojechaliśmy z początkiem października do Ustrzyk Górnych na tydzień, aby delektować się Polską Złotą Bieszczadzką Jesienią. Pierwszego dnia cały czas padał deszcz, a dugiego zaczęło walić śniegiem i to konkretnie. Właśnie drugiego dnia, kiedy zaczęliśmy iść na Wielką Rawkę, pdążył za nami pies, który wyglądał na jakiegoś miejscowego. Próbowałem go na początku odgonić, żeby się nie wlókł po lesie, ale nie posłuchał. Uparcie szedł za nami. I doszedł, aż na sam szczyt Wielkiej Rawki, gdzie strasznie wiało.

https://lh4.googleusercontent.com/-QEVVqTrc4eQ/Stdmw1ChJrI/AAAAAAAAC98/4Df7nUH_O3E/s800/IMG_2621.JPG

Wróciliśmy na kwatery, pies szedł cały czas z nami. Kiedy weszliśmy do domu położył się na wycieraczce pod drzwiami i zwinął w kłębek. Po paru godzinach poszliśmy do knajpy. Pies za nami. Został pod knajpą. Ponieważ ruch był spory robiliśmy zakłady, czy przyczepi się do kogoś innego, czy jak wyjdziemy, to będzie na nas czekał. Okazało się że czekał, wrócił z nami na kwaterę i znów zwinął się w kłębek na wycieraczce. Zapytaliśmy gospodarzy, co to za pies? Odpowiedzieli, że kręci się po wsi od lata, musieli jacyś turyści zostawić, ale idzie zima, to go pewnie wilki zjedzą. Ukochanej zrobiło się smutno i poszła zobaczyć, czy dalej leży na wycieraczce. Leżał i był cały przysypany śniegiem, który cały czas padał, a wiatr tworzył na psie zaspę. Wytłumaczyłem Ukochanej, że moja mama ma już 4 psy i nie można jej obarczyć piątym, a do bloków nie ma sensu go brać, bo cóż on będzie robił cały czas w pustym mieszkaniu. Życie jest okrutne i mówi się trudno. Ukochana przemyślała sprawę i jak już leżeliśmy w łóżku powiedziała, że pies będzie z nią mieszkał w bloku, a jak mi się nie podoba, to mogę się wyprowadzić. Dodatkowo natychmiast mam iść po niego i przemycić go do pokoju, aby się ogrzał. Cóż było robić, Ukochanej trzeba się słuchać.

Następnego dnia poszliśmy na Caryńską. Pies z nami. Śniegu było ponad metr... złota jesień. Caryńskiej nie zdobyliśmy, chociaż bardzo się staralśmy... za dużo śniegu, wiatr. Doszlśmy może z 200-300 metrów od szczytu. Strzępkowi wiatr nawiał śniegu na oczy, tak że nic nie widział - to właśnie z tego momentu jest to dramatyczne pierwsze zdjęcie. Ale wystarczyło mu oczyścić oczy i dawał radę dalej smile
Po powrocie z Caryńskiej okazało się, że w Ustrzykach nie ma prądu, wody (bo pompa wodna jest na prąd) i ogrzewania. Następnego dnia zrobiliśmy ewakuację, w obawie, że ciągłe opady śniegu unieruchomią nas tutaj do wiosny.
Strzępek został wpakowany do auta i pojechał do swojego nowego domu:
https://lh4.googleusercontent.com/-UKAmoRomYew/StdnL3FdsxI/AAAAAAAAC-E/pzfT4SgIFoU/s800/IMG_2726.jpg

Okazało się, że nie miałem racji. Pies w blokach jakoś wytrzymuje. Jest grzeczny, nie rozrabia jak jestesmy w pracy, nie sprawia żadnych problemów (no poza okresami kiedy linieje - wtedy jest 2x dziennie odkurzanie). Wyprowadzać go 3x dziennie na sikanie to przyjemny obowiązek. Właściwie dzięki Strzępkowi zacząłem regularnie biegać w okresie wiosenno-letnim, bo mam motywację, aby go rozruszać (i siebie też). Dobrze, że wtedy Ukochana postawiła na swoim smile

jolanta napisał/a:

A jak sprocket73 z tymi mrozami na trasie radziły sobie pieski?

Dobrze:)
Z samego rana trochę się martwiłem o temperaturę otoczenia, ale wychodzi na to, że regularne weekendowe wyjazdy i spacery przyzwyczaiły do mrozów nawet naszego blokowego Strzępka, nie mówiąc o domowo-podwórkowym Juniorze.
Potem jak wyszło słońce, to zrobiło się całkiem ciepło, praktycznie cały czas szedłem w cienkim polarze, ubierałem drugi tylko na postojach. Psy nie wyglądały na zmarznięte w ogóle. Dopiero pod sam koniec, jak obserwowałem zachód, to po kwadransie stania w miejscu zauważyłem, że Strzępek cały się trzęsie... ale mnie też było wtedy strasznie zimno. Na zejściu się szybko rozgrzaliśmy smile

Dodam jeszcze (w ramach wspomnień), że kiedy znaleźliśmy Strzępka w Bieszczadach w 2009 roku to wyglądał tak:
https://lh5.googleusercontent.com/-TaN2vj2jCec/StdnJQQcbTI/AAAAAAAAC-A/ABsAx7PsTZU/s800/IMG_2690.JPG
więc nie jest to miętki kanapowy piesek... tylko pełnoprawny górski pies wink

2,981

(8 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))

Ten zielony szlak jest moim ulubionym zimowym, jak chcę powalczyć ze śniegiem. Przeważnie nie jest przeterty.
Już dwa razy znalazłem się na nim w takich ekstrenalnych warunkach (lata: 2005, 2009) i musiałem być naprawdę dzielny:

http://sprocket_73.republika.pl/bmaly/snieg.jpg

a tu filmik z torowania:
http://www.youtube.com/watch?v=Mry6VX-P … e=youtu.be

2,982

(8 odpowiedzi, napisanych Relacje z wycieczek po Beskidzie Małym)

Najlepsza widoczność w kierunku B.Śląskigo... jak na dłoni.
Nie widziałaś przypadkiem mnie, jak tam wędruję? wink
Pogoda była wczoraj łaskawa... ale to już chyba koniec zimowego wyżu.

Lodospad na Grocie jeszcze większy niż na zdjęciach Ferdynansa. Rewelacja!
Aż mi się wierzyć nie chce, że są tacy, którym chciało się przynieść tam raki, żeby niszczyć ten cud natury.

Wstyd się przyznać, ale nigdy nie byłem w zimie przy Grocie Komonieckiego wink

- 26 było tylko nad ranem, w dnach dolin... potem w górze jak wyszło słońce to było całkiem ciepło i przyjemnie. Gorzej jak zaszło... moment ściął mróz.

Nena, jak to NIGDY nie byłaś w B.Śląskim??? Taki wstyd....musisz szybko nadrobić zaległości wink

Zima wciąż trzyma!
Tym razem odwiedziłem Beskid Śląski. Zapraszam do obejrzenia i przeczytania fotorelacji.

https://lh4.googleusercontent.com/-eJtfoSpZYxA/Tzi8B6nQg7I/AAAAAAAAIGY/tNrJy1GJVXs/s600/IMG_7755.jpg

Bardzo ładnie wygląda zamarznięta Grota. Miałeś ucztę dla oczu smile

2,987

(16 odpowiedzi, napisanych Relacje z wycieczek po Beskidzie Małym)

hmm... jak to mówią - nocny Marek smile
ciekawa odmiana - nocna zimowa wycieczka

W ostatni weekend pewnie wszyscy widzieli piękną zimę w górach. Jeżeli jednak komuś mało, zapraszam do obejrzenia fotorelacji z Beskidu Żywieckiego.

https://lh4.googleusercontent.com/-6OlB2UPwtd4/TyZc5qcbloI/AAAAAAAAH1A/w0ORU_hOjW4/s600/IMG_7058.jpg

Zgodnie z obietnicą relacja na picasa.
Zdjęcia mi się podobają - mam nadzieję, że Wam również smile

https://lh4.googleusercontent.com/-6OlB2UPwtd4/TyZc5qcbloI/AAAAAAAAH1A/w0ORU_hOjW4/s600/IMG_7058.jpg

Poprostu poszliśmy niebieskim ale nie wtym kierunku

ajajajaj...  yikes
no to mieliście jak ja to nazywam "dodatkowe atrakcje"
najważniejsze, że wszystko skończyło się dobrze... uff...

Spotkanie wyglądało tak:
Powyżej Hali Boraczej szukałem czarnego szlaku łącznikowego do żółtego. Drzewa wycięte. Pełno śladów narciarzy, skuterów. Idziemy w mniej więcej dobrym kierunku, ale przydałoby się jakieś potwierdzenie. Widzę, że od góry prostopadle do naszej ścieżki dochodzi dwóch gości. Pytam się więc czy tam jest czarny szlak. Na to Teksanski podaje mi swą prawicę i pyta czy będę jaskółki robił smile
Zamieniliśmy parę słów. Poszliśmy razem parę metrów. Czarny szlak się znalazł szybko, ale Teksanski z Towarzyszem się zgubili... tzn. pognali przodem, a ja zostałem parę zdjęć zrobić i tyle ich widzieliśmy smile

Tak w ogóle było to moje pierwsze spotkanie kogokolwiek z forum górskiego... a na forach udzielam się rok czasu. Na FBM najkrócej.

2,992

(37 odpowiedzi, napisanych Przedstaw się!)

Na każdym zebraniu jest taka sytuacja, że ktoś musi zacząć pierwszy...
Moje doświadczenie z Wyrypą jest takie, że w zeszłym roku chciałem... ale mi nie pozwolono.

Myślę, że dla amatora fajnie jest wziąć w czymś takim udział. Można dotknąć swoich "granic możliwości", a na starość jest co wspominać.

Spokojnie - fotki będą smile
Na razie aparat się powoli ogrzewa, w końcu schłodziłem go do -15 stopni przez całodniowe noszenie na szyi.
Jeżeli okaże się, że udało mi się uchwycić jak bardzo pięknie tam było, to chyba zrobię fotorelację na picasa smile

Zaczynam się martwić o Teksańskiego. Mam nadzieję, że nie utknął gdzieś pod Romanką - nie było przedeptane.

No i udało się spotkać na szlaku.
Chociaż myślałem, że będziemy się jakoś mijać wiecej razy (info dla innych: bo okazało sie, że idziemy w tą samą stronę).
Niestety piękno zimowego lasu, a co za tym idzie koniecznosć zrobienia wielu zdjęć, spowolniło mnie tak bardzo, że spotkanie było tylko jedno.

Myśmy właśnie wrócili, plan wykonany w całości. Romanka przepiękna!!! Mam nadzieję, ze też tam trafiliście smile

Tak, będziemy z dwoma psami, więc na pewno poznacie. Spotkanie powinno wypaść w okolicach Rysianki. Obiecaj, że się ujawnisz smile
Myślę, że zaczniemy wędrówkę ok 9:00 chociaż jakby to tylko ode mnie zależało, to wolałbym wcześniej. Zobaczę o której uda mi się zwlec Ukochaną z łoża.

Druga połowa zdjęć z tego albumu (12 sztuk) jest właśnie z tej trasy, idąc w stronę, w którą Wy jutro planujecie.
https://picasaweb.google.com/sprocket19 … yZima2008#

2,996

(9 odpowiedzi, napisanych Relacje z wycieczek po Beskidzie Małym)

Cód miód malina!
Jak to mówią... kto rano wstaje... smile
Tylko dlaczego tak wcześnie w domu? wink

Z Żabnicy chcecie iśc czarnym szlakiem ? To chyba na Słowiankę, a nie Słomiankę.
Auto można zostawić tam gdzie ten szlak przecina drogę. Jest tam jakaś zatoczka w okolicy.
Prawdę mówiąc też tam się jutro pojawię. Tylko my mamy plan iść w kierunku Boraczej i potem na Rysiankę. Jak warunki pozwolą to wracać przez Romankę i Słowiankę, a jak nie to zielonym z Rysianki w dół. Robiłem dokładnie takie kółko w zimie już 2 razy. Piękna trasa i bardzo widokowa. Wszystko zależy od warunków śniegowych i tego czy ktoś to przedeptał.
Powodzenia i do zobaczenia na szlaku smile

2,998

(159 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)

Mój prywatny ranking fabularnych filmów o górach wygląda tak:

Czekając na Joe (Touching the Void) - absolutnie naj naj naj. Prawdziwość i realizm na najwyższym poziomie. Ja tego filmu nie oglądam, tylko przeżywam. Mistrzostwo świata.

Krzyk kamienia (Cerro Torre: Schrei aus Stein), Północna ściana (Nordwand), Cisza (ten o licealistach na Rysach) - te 3 filmy określiłbym jako bardzo dobre, chociaż już nie tak porywające. Uważam że to pozycje obowiązkowe dla miłosnika gór.

127 godzin , K2 - amerykańskie kino akcji w górskiej scenerii. Obejrzeć można, ale dla mnie to zupełnie inny poziom jakościowy niż poprzednie pozycje.

Granice Wytrzymałości (Vertical Limit), Na krawędzi (Cliffhanger), serial Ratownicy - to już filmy, któych bym nie rozpatrywał w kategorii górskich... nawet jeżeli na ekranie widać wiele gór, ogólnie jest to nieporozumienie.

Jako ciekawą pozycję trudną do sklasyfikowania podam jeszcze polski film Legenda Tatr.

3 limby (w tym największa z wszystkich) znajdują się w miejscu oznaczonym tabliczką szczytową z Emalkentu. Jak tam staniesz to nie sposób ich nie zauważyć. Trzeba tylko uważać, żeby nie pomylić z miejscem położonym kilkadziesiąt metrów na zachód, gdzie jest szczytowy betonowy słupek. Ogólnie Bukowski Groń jest dość płaski więc trudno powiedzieć które miejsce jest wyżej.

3,000

(11 odpowiedzi, napisanych Sudety (polskie i czeskie))

A więc jednak wiało smile
Dobrze, że udało Ci się mieć sytuację pod kontrolą.