Jak powszechnie wiadomo - dzień drugi przeznaczony był na wizytę u Stacha
Na Gibasach bardziej zimowo było i śniegu całkiem, całkiem... a i widoczki się trafiły
Ekipa w składzie: CzarownicaZPogodnej, Lowell, Smerf-Maruda zwany Piotrem oraz Tadziu od wyskrobywania garnków po duszonkach
wyruszyła w niedzielę rano i dogoniła mnie w drodze na Gibasy
Wedle 11 byliśmy u Stacha
Pogaduchy, życzenia... w staszkowej chatce wisieć będzie również nasz kalendarz ![]()
Wracając jeszcze do sobotnich wspomnień chciałam napisać, że jak tradycja każe, cały czas na wigilijnym stole stało nakrycie dla (nie)spodziewanego gościa
- czekaliśmy - szkoda, że do nas nie dotarł
- może za rok ![]()
