Przyznam , że z wielkim zaciekawieniem przeczytałam pracę Cioci darkheusha, Pani Grażyny Górkiewicz o beskidzkim zbójowaniu i zbójnikach smile

Największe wrażenie , albo prędzej „przerażenie”, wzbudziły we mnie rodzaje stosowanych w tych czasach okrutnych kar, nieadekwatnych do popełnionych czynów, często wobec ludzi, którzy patrząc „dzisiejszym okiem” niejednokrotnie aż tak straszliwych zbrodni nie popełniali ... np. za zwykłą kradzież żywności, ćwiartowano bądź łamano ich kołem.

Naprawdę żal, że praca ta nie doczekała się jeszcze publikacji, ponieważ zawiera niesamowitą ilość ciekawostek historycznych dotyczących tematyki góralskiego zbójnictwa na terenie ówczesnej Żywiecczyzny i najbliższych okolic popartych autentycznymi dokumentami historycznymi. Znalazłam w niej również wzmiankę o mojej rodzinnej miejscowości, której działalność zbójecka również nie ominęła .

Wypadłoby jeszcze skonfrontować tą wiedzę z najnowszym filmem Katarzyny Adamik i Agnieszki Holland o zbójniku Janosiku „Janosika – Prawdziwa historia”, który to darkheush poleca. Przyznam, że do tej pory utożsamiałam sobie zbójnika i zbójowanie z postacią Janosika granego przez Marka Perepeczko i jego „kompaniję” big_smile w znanym nam wszystkim serialu „Janosik”. Po przeczytaniu pracy Pani Grażyny, sami zbójnicy i zbójowanie jawią się nam w nieco innej rzeczywistości, niejednokrotnie bardzo okrutnej i całkiem innej od pokazywanej nam filmowej fikcji czy opowiadanych legend.

Warto więc poświecić czas na przeczytanie prawdziwej historii zbójowania na Żywiecczyźnie ! smile

no tak ... big_smile

myślę Darku, że komu jak komu , ale Tobie na pewno uda się znaleźć podejźrzona rutolistnego . Masz przecież specjalne "pteridologiczne oko" big_smile wink. Życzę powodzenia i wielu stanowisk tej niezwykłej paproci wink. Liczymy również na relację z tej ciekawej wyprawy smile

5,179

(106 odpowiedzi, napisanych Relacje z wycieczek po Beskidzie Małym)

a niech to ... smile jeszcze raz powtórzę smile  Jola jesteś wielka !. Podziwiam i gratuluję wytrwałości ! smile

PS. ten ostatni odcinek na Wyspie Mszanka widzę „słono kosztował” big_smile , ale co tam ... było naprawdę warto ! big_smile wink

5,180

(106 odpowiedzi, napisanych Relacje z wycieczek po Beskidzie Małym)

Jolu piękne panoramy smile. Osuwiska i zniszczenia rzeczywiście duże ... hmm  Obserwatorium na Lubomirze jest blisko i co ciekawe można je zwiedzać nawet w większych grupach. Muszę więc pomyśleć o jakiejś wycieczce szkolnej na Lubomir big_smile wink . Czekam na cd. wink

5,181

(106 odpowiedzi, napisanych Relacje z wycieczek po Beskidzie Małym)

Jola pierwsza fotka mnie urzekła i ten zachód słońca ... ech ... cudnie i do tego te  złociste skrzydełka big_smile mniam ! big_smile ... XD ech ... wyjdę na obżartucha , ale co tam ... big_smile

5,182

(15 odpowiedzi, napisanych Jaskinie)

rozumiem smile , gratuluję odwagi wink

5,183

(15 odpowiedzi, napisanych Jaskinie)

ale Ty , wlazłeś ? big_smile

5,184

(106 odpowiedzi, napisanych Relacje z wycieczek po Beskidzie Małym)

Djinn napisał/a:

Na takie tłumaczenie, to trzeba się umówić "live" smile Myślę, że może w sierpniu znajdziemy jakiś wspólny weekend [...]

w sierpniu planujemy jakiś wspólny wypad w górki w szerszym gronie smile, więc może się uda lekcja na żywo z pokazem big_smile

5,185

(15 odpowiedzi, napisanych Jaskinie)

wlazłeś do niej baca ??? big_smile

5,186

(96 odpowiedzi, napisanych Ciekawe miejsca)

Do napisania krótkiego artykułu o jaskiniach osuwiskowych we fliszu karpackim skłoniły mnie często tu opisywane przez naszych Forumowiczów wyprawy w „głąb ziemi” big_smile,  oraz m.in.  ostatnie wyjście na Luboń Wielki, gdzie osobiście mogłam się przyjrzeć tego rodzaju wgłębieniom, szczelinom i dziurom w skałach i w ziemi.

Mówiąc o jaskiniach zazwyczaj mamy na myśli jaskinie krasowe , czyli powstałe na skutek drążenia i rozpuszczania skał węglanowych lub siarczanowych przez wodę zawierającą dwutlenek węgla (krasowienie). Jak wiadomo, Karpaty Zewnętrzne a w nich Beskidy zbudowane są z fliszu karpackiego, a więc zupełnie innego typu skał. Jednak mamy i tu do czynienia z jaskiniami , które najczęściej przybierają postać głębokich szczelin , dziur bądź podziemnych próżni. Nie wytworzyły się one w wyniku krasowienia, ponieważ skały jakie tworzą w głównej mierze flisz karpacki, a mianowicie piaskowce, zlepieńce i łupki nie ulegają krasowieniu. Piaskowiec, którego głównym składnikiem jest kwarc połączony kwarcowym lepiszczem  nie rozpuszcza się w wodzie. Takie jaskinie, które nie powstają w wyniku procesu rozpuszczania skał przez wodę nazywamy jaskiniami pseudokrasowymi. W samym Beskidzie Małym zanotowano ich do tej pory 53, a liczba ta może się ciągle zmieniać , zarówno wzrastać , jak i maleć.

Jaskinie pseudokrasowe powstają w inny sposób. Do ich tworzenia przyczyniają się nieustannie zachodzące na stokach górskich masowe ruchy grawitacyjne. Ruchy osuwiskowe mogą powodować np. woda, wiatr, lodowiec a także działalność człowieka. Wśród w ten sposób powstałych jaskiń rozróżniamy jaskinie szczelinowe typu: osuwiskowego (powstają np. przez obsunięcia się pojedynczych skał bądź wielu bloków skalnych), obrywowego (powstałe np. na skutek oberwania się fragmentów spękanej stromej ściany skalnej) oraz odprężeniowe związane ze spękaniami w skałach, które pod wpływem ruchów grawitacyjno – odprężeniowych powodują rozwarcie i odsunięcie się od siebie bloków skalnych tworząc dziurę bądź pustkę pomiędzy przemieszczonymi skałami.
Drugi rodzaj jaskiń powstających we fliszu karpackim to jaskinie erozyjno-wietrzeniowe. Tworzą się, jak sama nazwa wskazuje, na skutek procesów wietrzenia skał. Formy jakie powstają w wyniku erozji wychodni skalnych są zazwyczaj mniejsze i nieco inne niż opisane wcześniej. Są to przeważnie nisze, wnęki skalne lub jaskinie warstwowe. Te ostatnie tworzą się  na skutek odpadania warstw skalnych mniej spójnych spomiędzy dwóch warstw twardych.
W Beskidzie Małym i nie tylko mamy kilka przykładów wyżej opisanych pseudokrasowych jaskiń. Są nimi m.in. Czarne Działy I – III , Dziura Pod Bukiem, Jaskinia Wietrzna Dziura w Magurce, Jaskinia Dziurawa, Grota Komonieckiego (warstwowa), Jaskinia Salmopolska (Beskid Śląski), Jaskinia Malinowska (Beskid Śląski). Innym przykładem mogą być liczne nisze, rozpadliny i jaskinie szczelinowe na Luboniu Wielkim (Beskid Wyspowy). Wiele z nich to pomniki przyrody nieożywionej.

http://lh6.ggpht.com/_rjFUpirYyGY/TEMH1dEZCmI/AAAAAAAAFpA/6Wl-kA9OId0/s512/100_8568a.jpg
foto:nena

Nie wszystkie jaskinie osuwiskowe nadają się do eksploracji. Wiele z nich posiada wąskie otwory i ciasne korytarze , których nie da się przejść. Trzeba również pamiętać, że procesy osuwiskowe działają nieprzerwanie i cały czas dochodzi do różnorakich przesunięć czy obrywów to by znaczyło, że jaskinie osuwiskowe są cały czas „w ruchu” i wcale nie jest powiedziane, że jaskinia którą np. eksplorujemy dzisiaj za jakiś czas będzie wyglądała tak samo. Jej układ może ulec zmianie lub w ogóle jej nie będzie, ponieważ  zostanie zasypana bądź zawalona materiałem skalnym na skutek kolejnego osuwiska. W związku z powyższym penetrowanie jaskiń osuwiskowych nie należy wcale do bezpiecznych i nie mając co najmniej minimum wiedzy i doświadczenia oraz sprzętu speleologicznego nie powinniśmy do nich wchodzić. Ponadto w przypadku jaskiń osuwiskowych bezpieczniej jest wybierać te sprawdzone i opisane, niż wchodzić do każdej nieznanej nam dziury. Trzeba też pamiętać, że wszelkiego rodzaju dziury w ziemi lubią zamieszkiwać zwierzęta, niejednokrotnie drapieżne, które mogą być dla nas dodatkowym zagrożeniem.

Wiele ciekawych zdjęć, opisów jaskiń osuwiskowych i wrażeń po ich eksploracji zamieścili niektórzy nasi forumowi grotołazi smile: Włóczykijka, darkheush i baca w tematach : „Jaskinie” i  „Ciekawe miejsca w Beskidach poza Małym”. Zachęcam do ich lektury. smile

Wiele informacji o najbliżej nas położonych jaskiniach fliszowych można znaleźć również na stronach Klubu Taternictwa Jaskiniowego Speleoklubu Bielsko-Biała  www.speleo.bielsko.pl .



Literatura:

Gabriela Michalska, „Jaskinie okolic Bielska-Białej” , KTJ Speleoklub Bielsko-Biała
Łukasz Gierat, „Eksploracja jaskiniowa na Luboniu Wielkim” , Speleoklub  Beskidzki

no pięknie ... lol

piotr napisał/a:

Nie przypominam sobie tylko, żebym sapał do słuchawki.

Piotr przepraszam , zapomniałam , że w samochodach nie ma telefonów stacjonarnych XD , stąd ta słuchawka wink big_smile

piotr napisał/a:

Jednego czego mi żal to tego, że nie zaliczyłem koncertu disco polo wink oraz tego, że sam jechałem samochodem sad

zgadzam sie z Jolantą , nadrobimy to !!! big_smile

5,189

(106 odpowiedzi, napisanych Relacje z wycieczek po Beskidzie Małym)

jolanta napisał/a:

Podstawowy kurs fotografii byłby jednak bardzo wskazany wink
Ja wręcz wniskuję o takowy big_smile Może ktoś z naszych ekspertów od fotek udzieliłby kilku rad (w osobnym wątku) jak to sobie z maualnym ustawianiem radzić, kiedy sprzęt jest raczej przeciętny smile, a warunki nietypowe np. pod słońce smile

Ja  również podpisuję się pod wnioskiem Joli. I tu ukłon chyba w stronę Djinna wink,  tylko czy on zechce tłumaczyć "lajkonikom" big_smile ?

5,190

(106 odpowiedzi, napisanych Relacje z wycieczek po Beskidzie Małym)

Kolejny , pełen emocji dzień smile . Nie mogę się napatrzyć na te Twoje fotki Jolu smile

Idąc wąską ścieżką , wśród polnych kwiatów podziwiamy panoramę Beskidu Wyspowego

Gorców raczej, Gorców tongue

już poprawiłam smile, oczywiście Gorce i Turbacz big_smile

oj czepiasz się darkheush zegara big_smile . A czekałeś długo bo ona mi coś przydługawa wyszła big_smile tongue

5,193

(106 odpowiedzi, napisanych Relacje z wycieczek po Beskidzie Małym)

oj Piotr chyba "ciekawie inaczej" big_smile

Przyszła kolej , żebym i ja napisała coś o naszych sobotnich przygodach w górach big_smile

Nigdy nie miałam okazji wędrować po Beskidzie Wyspowym, kilka razy zjeżdżałam tam na nartach, a najczęściej  to chyba podziwiałam „wysepkowe górki” z samochodu. O Luboniu Wielkim, osławionej już „górze z antenką” nasłuchałam się wiele od darkheusha, który to właśnie pierwszy polecił mi Perć Borkowskiego z gołoborzem i rezerwatem przyrody smile. Oczywiście miał osobiście na tej trasie przewodzić, ale z racji nieszczęsnych klapek albo klapków big_smile tongue do tego nie doszło big_smile. Trzeba było więc radzić sobie samemu. Umówiłam się wiec z naszą dzielną Jolantą, wiedząc, że przy niej w górach nie zginę na pewno smile. Rzuciłyśmy hasło na forum i ku naszemu zdziwieniu ... big_smile tongue na początku nie było chętnych na wypad w szerszym gronie sad . W końcu jednak dwóch odważnych Panów się znalazło smile Ucieszyłyśmy się, bo jak wiadomo, w grupie zawsze raźniej i weselej big_smile .

Nasza przygoda rozpoczęła się w potwornie upalną lipcową sobotę w Andrychowie, na stacji BP. Czekał tam na nas z ostatnimi wskazówkami i błogosławieństwem na drogę darkheush big_smile w ... (ja zauważyłam big_smile ) obuwiu letnim sad. Powitanie, wymiana lektur do czytania big_smile , wspólny uśmiech do odkurzacza, czego efektem jest piękna fotka big_smile i ruszamy w drogę smile. Szkoda nam było bardzo zostawiać darkheusha w Andrychowie, ale się bestyja uparła big_smile .

http://lh5.ggpht.com/_rjFUpirYyGY/TERuaKEsEaI/AAAAAAAAFyU/rqHM4WOzlOw/s640/PICT0327.jpg
foto: Jolanta

Samej drogi do Rabki –Zaryte nie będę opisywać, bo zrobił to, ujmując bardzo trafnie w jedno zdanie Darek T. big_smile .

Na miejscu jesteśmy ok. 9.30, mamy więc jakieś pół godziny opóźnienia, bo z czekającym na nas Piotrem umówiliśmy się na 9.00. Ostrzegliśmy jednak wcześniej Piotra, że możemy się „odrobinkę” big_smile spóźnić, żeby cierpliwie na nas czekał . Jednak dziwne „sapanie” do słuchawki ... zbiło nas trochę z tropu, bo przez chwilę pomyśleliśmy, że Piotr już pewnie w drodze na Luboń XD big_smile. Wzięliśmy jednak poprawkę na to, że przecież czeka na nas w potwornym upale big_smile, więc wolno mu sapać big_smile i mkniemy co sił do Rabki – Zaryte szukając po drodze jakiegoś zajazdu big_smile (rekomendowanego przez darkheusha) albo „zielonego sklepiku” wink. Zajazd owszem się znalazł, ale zobaczyliśmy daleko w tle jakiś czerwony pojazd i niecierpliwiącą się postać ... To był Piotr big_smile. Zaparkował tuż pod zielonym sklepikiem, a my tuż obok niego big_smile. A teraz ciiiiiii ... żeby się darkheush nie dowiedział, że nie zaparkowaliśmy przy zajeździe, to by dopiero było ...  XD big_smile tongue. Miłe powitanie smile i ruszamy w górę !. Ehm ... no i szło się rewelacyjnie !:D . A prawdę mówiąc skwar dawał się niestety na otwartej przestrzeni we znaki. Na szczęście tej było niedużo i po kilkunastu minutach wchodzimy w las i zbawienny cień drzew smile. Niestety tu odezwał się mój żołądek hmm big_smile , który od razu przypomniał również Joli, że pora na śniadanie (dla mnie drugie tongue ), którego jeszcze tego dnia nie jadła neutral Oj Jola <grozi paluszkiem>. Przystajemy więc, posilamy się nieco i wzmocnieni ruszamy pod górę smile. Piotr cały czas mówi, że spokojnie zrobimy jeszcze dzisiaj Ćwilin, Śnieżnicę i Mogielicę big_smile. Jesteśmy pełni podziwu dla jego optymizmu ... i wspinamy się dzielnie pod górę big_smile. Idąc przez las, od czasu do czasu odsłaniają nam się piękne widoki smile, czasami mijamy pełną kwiatów pachnącą letnią łąkę (przy każdej oczywiście obowiązkowy przystanek i krótka sesja zdjęciowa big_smile) . Na szlaku sucho, jednak w pewnym momencie naszego Piotra próbuje pochłonąć ni stad ni zowąd wylazłe skądś „bagno” big_smile. Dzielnie walcząc z błotem, uchodzi na szczęście z niego zwycięsko wink . Mogę teraz śmiało powiedzieć, że moje słynne buty w porównaniu z „błotnistym Piotrem” to pikuś big_smile. Idziemy dalej, po drodze Darek T. pokazuje nam, pteridologicznym lajkonikom (o matko, jaka trudna nazwa big_smile) , różne gatunki paproci smile i próbuje nam wskazać  różnice miedzy nimi, niestety z marnym skutkiem sad. Powiem Wam, nie wiem jak Darek T. to robi, ale najbardziej podziwiam go za rozpoznawanie gatunków nerecznic , które dla mnie wszystkie są takie same hmm . Brawo Darku! i jeszcze raz gratuluję takiego oka ! smile.  W tym miejscu powtórzę zdanie Piotra, z którym się całkowicie zgadzam cyt: jego oko dostrzega niewidoczne dla nas "lajkoników" szczegóły smile. No więc powiedzmy, że już wiemy jak wygląda nerecznica samcza , nerecznica górska, szerokolistną umiemy odróżnić od Borrera ( albo i nie sad ), ale z uśmiechem idziemy dalej pod górę wink. Dochodzimy do słynnego gołoborza. Rumowisko skalne wygląda naprawdę imponująco smile .

http://lh3.ggpht.com/_rjFUpirYyGY/TERs_YJZJDI/AAAAAAAAFv4/V2miqZUkJdo/s640/Go%C5%82oborze.JPG
foto: Darek T.

Robimy tu małą przerwę na posiłek, wsłuchujemy się w jakiś rój owadów unoszących się nad naszymi głowami (oczywiście odrzucamy od siebie myśl ,że mogą to być osy albo inne szerszenie big_smile) i tak po ok. 15 min. zaczynamy pokonywać gołoborze big_smile. Okazało się , że żółty szlak, prowadzący przez gołoborze został usunięty i skierowany bardziej w prawo, w ten sposób go omijając.  Prawdopodobnie chciano uchronić od dewastacji cenną geomorfologiczną atrakcję w Beskidach ( gołoborze na Luboniu Wielkim to rodzynek w Beskidach ) a także stanowiska rzadkiej i bardzo ciekawej pod względem morfologicznym paproci - zanokcicy północnej (Asplenium septentrionale (L.) , rosnącej tu wśród bloków skalnych. Oczywiście żądna przygód „Czwórka” wybrała jednak starą wersję szlaku czyli wspinaczkę po gołoborzu wink. Dla mnie wspinaczka po blokach skalnych była chyba najłatwiejszą częścią szlaku i sprawiła mi najwięcej frajdy big_smile. Szkoda, że gołoborzy nie było więcej big_smile . Wbrew temu, co się wydawało u jego podnóża, samo wspinanie to tak jak wchodzenie po schodach smile Nic trudnego wink. Tylko kijki trekkingowe w tym momencie stają się zbędnym balastem hmm . Łatwiej po prostu asekurować się rękami .
Pokonujemy gołołoborze, a Darek T. w kosmicznym tempie odnajduje stanowisko zanokcicy północnej i śpieszy, żeby nam go pokazać smile. Obowiązkowo „opstrykujemy” ową , jakże inną od wszystkich paproć i jesteśmy na szczycie gołoborza .

http://lh3.ggpht.com/_rjFUpirYyGY/TERpzuFQC3I/AAAAAAAAFq0/RWsu0yJ1KB8/s640/100_8558.JPG
foto: nena

Przed nami dalsza część trasy czyli „Dziurawe Turnie”, a w nich podobno (czego naczytałyśmy się z Jolą przed wypadem big_smile) dziury i jaskinie. 

http://lh4.ggpht.com/_rjFUpirYyGY/TERpqTJ22GI/AAAAAAAAFqs/vwwqW7fAs5o/s640/Dziurawe_Turnie_2.JPG
foto: Jolanta

Na szczycie gołoborza robimy pięciominutową przerwę , czas na łyk wody, zdjęcia  bałwanków na niebie, owocującego dzikiego bzu czerwonego i mkniemy dalej w górę smile. Nagle naszą sielankową wspinaczkę big_smile przerywa głośny dźwięk telefonu – to darkheush śpieszy nam oznajmić, że wleczemy się jak ślimaki tongue big_smile ( nie wiem skąd to niby wie tongue ). Oczywiście nie damy mu poczuć się w pełni usatysfakcjonowanym big_smile, no ba mało tego, utwierdzamy go w przekonaniu, że Luboń Wielki już dawno minęliśmy i że delektujemy się już złotym trunkiem w ulubionej knajpce big_smile. Chyba dał się nabrać, bo odpisuje nam, że skoro tak to musimy być na pewno na Przełęczy Gruszowiec w "Barze pod Cyckiem".  Nie zaprzeczamy big_smile i ubaw mamy po pachy big_smile tongue .
Jesteśmy nad gołoborzem i oczom naszym rozpostarł się widok iście kamienisty. W skałach, które nam się ukazały, mają być dziury i jaskinie, więc próbujemy takowych tu szukać smile.

http://lh6.ggpht.com/_rjFUpirYyGY/TERqLNItAbI/AAAAAAAAFrM/imEw8tXR4pI/s640/100_8564.JPG
foto: nena

Jako pierwszy rusza Darek T. , żeby po chwili zaalarmować ,że właśnie znalazł dwie dziury. Do jednej trzeba się było zbliżać z daleka , jednak druga szczególnie spodobała się naszej Joli, która bez namysłu , ku mojemu przerażeniu yikes , ubrała czołówkę i wlazła do niej do połowy ( napisałam przerażeniu, bo ja bym nie weszła w taką dziurę choćby nie wiem co big_smile ). A dlaczego do połowy, to już wszyscy wiemy z relacji Darka T. big_smile. Odwaga dzielnej Joli została wychwalona przez resztę drużyny i po chwili wspinania po rumoszu skalnym naszym oczom ukazała się w skalnym okienku figurka Matki Boskiej, na pewno Lubońskiej wink i panorama Beskidu Wyspowego smile. Obeszliśmy „szlak dziurowy” . Podziwiając i fotografując „Dziurawe Turnie” podchodzimy pod schronisko na Luboniu Wielkim smile . Nie pamiętam, która jest godzina ( szczęśliwi czasu nie mierzą tongue ), ale chyba coś koło 13.00. Pierwsza rzuca mi się w oczy piękna panorama ze szczytu  smile .

http://lh3.ggpht.com/_rjFUpirYyGY/TERpkffRbXI/AAAAAAAAFqk/u0PZ98SHsgY/s640/Panorama_z_Lubonia_2.JPG
foto: Jolanta

Skwar leje się z nieba , pod schroniskiem trochę turystów się zebrało, ale cienia i dla nas starczyło smile Pod daszkiem z grillem rozpakowujemy swoje plecaki i wyciągamy wszystkie wytargane na górę skarby. big_smile
Był pyszny placek z galaretką Joli, były kanapki i śliwki neny big_smile, była pyszna kawusia, była też Pepsi i kolorowa limoniada hmm ze schroniska wink. Schronisko zrobiło na mnie bardzo miłe wrażenie,  jako budowla, ale również jego wystrój smile. Myślę darkheush, że byłoby Ci tam dobrze wink. Może kiedyś Ci się uda tam zamieszkać smile. Najbardziej jednak ujęła mnie panorama z Lubonia Wielkiego smile , której nie jestem w stanie opisać, jedynie mogę pokazać smile. Były rozmowy, fotki przy schronisku i przy kapliczce, przy drzewie totemie wink i na tle górek smile.

http://lh3.ggpht.com/_rjFUpirYyGY/TEc6HTq6m7I/AAAAAAAAGEM/PyipTXoQEo8/s640/IMG_4894.JPG
foto: Piotr

Po jakimś godzinnym odpoczynku i obżarstwie big_smile czas schodzić ... . Na powrót wybraliśmy wg mapy szlak niebieski a potem zielony big_smile, albo na odwrót ? ( do teraz nie wiem ja to było z tymi szlakami big_smile ) . Tak czy owak gaworząc sobie miło schodzimy powolutku w dół . W pewnym momencie wydaje nam się , że zamiast po niebieskim idziemy po zielonym big_smile . Postanawiamy więc zejść na właściwą drogę big_smile . Darek T. robi za przewodnika i stwierdza , że najlepszym rozwiązaniem będzie jednak „chaszczing”, który ma nas wyprowadzić z powrotem na niebieski big_smile , po czym ruszamy na przełaj przez las big_smile . I tu, w samym środku dziczy big_smile odkrywamy stanowisko nienotowanej w tym rejonie paproci – nerecznicy walijskiej (Dryopteris cambrensis) .

http://lh4.ggpht.com/_rjFUpirYyGY/TERr4GivACI/AAAAAAAAFt4/U5vUjS6yoLI/s640/100_8625.JPG
foto: nena

Muszę jednak uściślić, to Darek T ją odkrył, my się tylko razem z nim bardzo cieszyliśmy z odkrycia big_smile, co nie znaczy , że nie czujemy się dumni z tego, że jesteśmy „współodkrywcami” big_smile . Uwieczniamy odkrycie i przedzieramy się dalej. Zamiast kijów trekkingowych przydałaby się teraz bardziej maczeta albo inny sierp hmm. Była dżungla , jary, wąwozy i tym podobne przeszkody big_smile, ale dzielnie dochodzimy do niejakiego Potoku Śmietankowego big_smile . Kawy już nie mamy, więc na nic nam potok śmietankowy big_smile. Niebieskiego jak nie było tak nie ma big_smile. Postanawiamy iść w dół aż dojdziemy do skraju lasu , potem polami, łąkami aż do Rabki – Zaryte. Wychodząc z lasu ukazuje nam się pięknie ukwiecona dzika łąka smile. Zanim w nią na dobre wdepniemy, zdążyliśmy wystraszyć jaszczurkę zwinkę, która przez nas straciła ogon sad. Za to potem dajemy się ponieść owadziej makrofotografii big_smile . Koniki polne , kraśniki, pokłonniki i inne latające mają nas już w pewnym momencie dosyć, a paź królowej wolał się od razu oddalić w bezpieczne miejsce big_smile .

http://lh4.ggpht.com/_rjFUpirYyGY/TERsUKkvnfI/AAAAAAAAFuo/O4iRpatJ5uU/s640/100_8644.JPG
foto: nena

Dobrze, że roślinki nie uciekają, więc przynajmniej na tym polu możemy się pochwalić wink. Po drodze próbujemy złapać w kadr błąkającego się po ścieżce zaskrońca . Ja w zagajniku osikowym znajduję dorodnego koźlarza czerwonego, a reszta nieopodal delektuje się smakiem leśnych poziomek big_smile. Wychodzimy z lasu nie dając jeszcze spokoju pająkowi - lejkowcowi labiryntowemu big_smile i wkraczamy już w pięknie kwitnące polne łąki smile.  Ni stąd, ni zowąd ukazuje nam się zielony znaczek na drzewie big_smile. Czyżby zielony szlak lol ? Jesteśmy prawie na mecie, więc cóż, pozostaje nam tylko uśmiech od ucha do ucha big_smile. Idąc wąską ścieżką ,wśród polnych kwiatów podziwiamy panoramę Gorców i pstrykamy fotki co ładniejszych roślinek smile .

http://lh4.ggpht.com/_rjFUpirYyGY/TERpiz_03RI/AAAAAAAAFqc/Nr35KU4wMHE/s640/Ala_-_P2_z_ty%C4%B9%E2%80%9Au_zosta%C4%B9%E2%80%9A_Lubo%C4%B9%E2%80%9E.JPG


http://lh6.ggpht.com/_rjFUpirYyGY/TERphu1H38I/AAAAAAAAFqY/qyTJ7Vjl5JI/s640/Ala_-_P1_z_ty%C4%B9%E2%80%9Au_zosta%C4%B9%E2%80%9A_%C4%B9%C2%81ubo%C4%B9%E2%80%9E.JPG
foto: Jolanta

Ostatni odcinek trasy biegnie wśród zabudowań . Po przeciwnej stronie widać znaną Polczakówkę ze stokiem z wyciągiem narciarskim.
Dochodzimy do drogi asfaltowej i tu Darek T. oznajmia nam, że właśnie w Rabce –Zaryte, na torowisku nieczynnej już stacji kolejowej jest stanowisko rzadkiej rośliny – skrzypu gałęzistego (Equisetum ramosissimum Desf.), którego to zdjęcie chciałby bardzo mieć w swojej publikacji smile. Spełniając jego życzenie kierujemy się tuż obok zielonego sklepiku w dół, w kierunku drewnianego kościółka w Rabce – Zarytym i niejakim torom big_smile. W połowie drogi Darek T. przeprasza nas za pomyłkę... Skrzyp gałęzisty owszem rośnie, ale na torowisku w Rabie Niżnej big_smile. Kościółek  w Rabce –Zaryte wydał nam się z Jolą tak czy owak wart odwiedzenia dlatego postanawiamy kontynuować spacer i zaliczyć go mimo wszystko do dzisiejszej wycieczki smile. Na niebie pojawiają się chmury, zaczyna już nieco pogrzmiewać i od czasu do czasu spadają z nieba pojedyncze kropelki. Jakby wrażeń  było mało, na dachu jednego z domów stał sobie i śmiał się do nas ( albo z nas big_smile )  piękny bocian biały, ale, co dziwne, bez gniazda ... . Dochodząc do torowiska natknęłam się na ogromną kolczastą roślinę – popłocha pospolitego. Robiąc mu w popłochu yikes kilka fotek znalazłam się tuż u wrót zabytkowego kościoła smile, gdzie reszta grupy już zaczęła zwiedzanie. Współgrająca z otoczeniem architektura kościoła i zadbane obejście zrobiło na nas miłe wrażenie smile.

Wracamy z powrotem do zaparkowanych przy „zielonym sklepiku” samochodów. Krótka wizyta w sklepiku, woda i lody dla ochłody i przyszedł czas na pierwsze pożegnanie sad. To tu właśnie żegnamy się z Piotrem, który wraca do Krakowa, a my jedziemy na torowisko do Raby Niżnej big_smile.

A w Rabie Niżnej ... big_smile zatrzymujemy się przy starej nieczynnej już stacji kolejowej i ruszamy z Darkiem T. wzdłuż torów w poszukiwaniu skrzypu gałęzistego big_smile budząc sensację w pobliskich domach big_smile . Myślałyśmy z Jolą, że zanosi się na romantyczny wieczorny spacer po torowisku a tu nie minęła minuta, a Darek T. już bieży nam oznajmić, że skrzyp owy znalazł big_smile. Skrzyp okazał się bardzo niefotogeniczny, ale Darek T. z fotek był, o dziwo, zadowolony big_smile. Napatrzyłyśmy się jeszcze na tych torach na puste skorupki muszelek ślimaków winniczków, wśród których udało mi się znaleźć jednego żywego wink. Jakby tego było mało, spacer umilają nam dźwięki głośnej muzyki disco-polo z pobliskiego domu big_smile.  Zerknąwszy jeszcze okiem na zdewastowaną przez amatorów graffiti  stację kolejową w Rabie Niżnej wsiadamy do samochodu i ruszamy do domu smile. W Andrychowie żegnam się z Jolą i Darkiem T. smile.

Szkoda, że wszystko co dobre tak szybko się kończy sad , ale liczę na kolejne spotkanie i kolejne wrażenia ! big_smile  Kto nie był z nami , niech żałuje tongue. Perć Borkowskiego to ciekawy szlak, warto go przejść wink

Wszystkie panoramy to dzieło Jolanty smile. Muszę przyznać , że pięknie jej się fotki skomponowały smile

Albumik z wyprawy właśnie został skompletowny, więc go tu zostawiam smile Chyba w ten sposób najlepiej przedstawić wrażenia smile

http://lh3.ggpht.com/_rjFUpirYyGY/TEdCDMRzipI/AAAAAAAAGDQ/dsXB3MmyOjs/s512/100_8621%20aa.JPG
foto: jakiś miły Pan big_smile

Mam nadzieję, że nie zawaliłam całego serwera i Admin mi wybaczy big_smile

lol

tak myślisz ... big_smile ?

5,197

(21 odpowiedzi, napisanych Planowane wycieczki)

jolanta napisał/a:

I kiedy idzie się na wyprawę z takim znawcą jak Darek to człowiek dowie sie tylu nowych rzeczy. No ja mam nadzieję, że jeszcze nam się zdarzy jakis wspólny wypad. smile

dokładnie, bo rozróżniania tych nerecznic nie da się tak nauczyć w jeden dzień big_smile

5,198

(106 odpowiedzi, napisanych Relacje z wycieczek po Beskidzie Małym)

robi się coraz ciekawiej ! big_smile , nie mogę się doczekać następnego odcinka smile W czasie wycieczki na Luboń Wielki miałam okazję posłuchać opowieści Joli m.in z pełnego atrakcji noclegowych dnia trzeciego big_smile

wygląda niesamowicie pięknie teraz to miejsce smile

jolanta napisał/a:

Piotr pewnie by tę trasę zrealizował, ale nie byłybyśmy z Neną sobą, żeby nie zajrzeć na każdą kupkę kamoli i takie tam tongue

dokładnie Jolu, kupa kamoli , to jest to ! big_smile , a Piotr chyba też się w to wciągnął big_smile wink