no a gdzie fotki Kaper ? ![]()
5,201 2010-08-02 17:52:32
Odp: Samotnie po Beskidzie Małym (12 odpowiedzi, napisanych Relacje z wycieczek po Beskidzie Małym)
5,202 2010-08-02 16:46:57
Odp: Kaszubskie jeziora lobeliowe (17 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)
wspominałeś coś Darku o tej wyprawie już na Luboniu, a co z kursem nurkowania ? ![]()
5,203 2010-08-02 16:42:46
Odp: Pilsko (7 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Dlaczego ten ślimak jest niebieski?
chłopaki świetnie oznaczyli ślimaka
, a ten ten piękny niebieski, a nieraz nawet intensywnie fioletowy kolor jego ciała to efekt rozszczepiania promieni świetlnych
5,204 2010-07-26 12:52:14
Odp: Góralskie zbójnictwo na żywiecczyźnie i w okolicach (30 odpowiedzi, napisanych Historia Beskidu Małego)
Wiem Piotr , co nie oznacza , że przerażający jest fakt , że jak to określasz ów „gawiedź” miała nie lada radochę z tego rodzaju „krwawych” widowisk
.
5,205 2010-07-26 12:47:56
Odp: Expedition botanical in the Gorce mountain (11 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Darku , od piątku już chyba lepsza pogoda
, więc nie ma się co na zapas martwić ![]()
5,206 2010-07-25 16:59:36
Odp: Góralskie zbójnictwo na żywiecczyźnie i w okolicach (30 odpowiedzi, napisanych Historia Beskidu Małego)
Przyznam , że z wielkim zaciekawieniem przeczytałam pracę Cioci darkheusha, Pani Grażyny Górkiewicz o beskidzkim zbójowaniu i zbójnikach
.
Największe wrażenie , albo prędzej „przerażenie”, wzbudziły we mnie rodzaje stosowanych w tych czasach okrutnych kar, nieadekwatnych do popełnionych czynów, często wobec ludzi, którzy patrząc „dzisiejszym okiem” niejednokrotnie aż tak straszliwych zbrodni nie popełniali ... np. za zwykłą kradzież żywności, ćwiartowano bądź łamano ich kołem.
Naprawdę żal, że praca ta nie doczekała się jeszcze publikacji, ponieważ zawiera niesamowitą ilość ciekawostek historycznych dotyczących tematyki góralskiego zbójnictwa na terenie ówczesnej Żywiecczyzny i najbliższych okolic popartych autentycznymi dokumentami historycznymi. Znalazłam w niej również wzmiankę o mojej rodzinnej miejscowości, której działalność zbójecka również nie ominęła .
Wypadłoby jeszcze skonfrontować tą wiedzę z najnowszym filmem Katarzyny Adamik i Agnieszki Holland o zbójniku Janosiku „Janosika – Prawdziwa historia”, który to darkheush poleca. Przyznam, że do tej pory utożsamiałam sobie zbójnika i zbójowanie z postacią Janosika granego przez Marka Perepeczko i jego „kompaniję”
w znanym nam wszystkim serialu „Janosik”. Po przeczytaniu pracy Pani Grażyny, sami zbójnicy i zbójowanie jawią się nam w nieco innej rzeczywistości, niejednokrotnie bardzo okrutnej i całkiem innej od pokazywanej nam filmowej fikcji czy opowiadanych legend.
Warto więc poświecić czas na przeczytanie prawdziwej historii zbójowania na Żywiecczyźnie ! ![]()
5,207 2010-07-25 16:47:10
Odp: "Umarłem" - ze śmiechu ;) Żarty, dowcipy i inne takie ;) (129 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)
no tak ... ![]()
5,208 2010-07-23 14:03:51
Odp: Expedition botanical in the Gorce mountain (11 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
myślę Darku, że komu jak komu , ale Tobie na pewno uda się znaleźć podejźrzona rutolistnego . Masz przecież specjalne "pteridologiczne oko"
. Życzę powodzenia i wielu stanowisk tej niezwykłej paproci
. Liczymy również na relację z tej ciekawej wyprawy ![]()
5,209 2010-07-23 13:56:27
Odp: Relacje Joli z trasy MSB (106 odpowiedzi, napisanych Relacje z wycieczek po Beskidzie Małym)
a niech to ...
jeszcze raz powtórzę
Jola jesteś wielka !. Podziwiam i gratuluję wytrwałości ! ![]()
PS. ten ostatni odcinek na Wyspie Mszanka widzę „słono kosztował”
, ale co tam ... było naprawdę warto !
![]()
5,210 2010-07-22 14:29:48
Odp: Relacje Joli z trasy MSB (106 odpowiedzi, napisanych Relacje z wycieczek po Beskidzie Małym)
Jolu piękne panoramy
. Osuwiska i zniszczenia rzeczywiście duże ...
Obserwatorium na Lubomirze jest blisko i co ciekawe można je zwiedzać nawet w większych grupach. Muszę więc pomyśleć o jakiejś wycieczce szkolnej na Lubomir
. Czekam na cd. ![]()
5,211 2010-07-21 20:51:12
Odp: Relacje Joli z trasy MSB (106 odpowiedzi, napisanych Relacje z wycieczek po Beskidzie Małym)
Jola pierwsza fotka mnie urzekła i ten zachód słońca ... ech ... cudnie i do tego te złociste skrzydełka
mniam !
... XD ech ... wyjdę na obżartucha , ale co tam ... ![]()
5,212 2010-07-20 21:38:48
Odp: Jaskinia Dziurawa - K.Bm-02.29 (15 odpowiedzi, napisanych Jaskinie)
rozumiem
, gratuluję odwagi ![]()
5,213 2010-07-20 20:57:12
Odp: Jaskinia Dziurawa - K.Bm-02.29 (15 odpowiedzi, napisanych Jaskinie)
ale Ty , wlazłeś ? ![]()
5,214 2010-07-20 20:55:01
Odp: Relacje Joli z trasy MSB (106 odpowiedzi, napisanych Relacje z wycieczek po Beskidzie Małym)
Na takie tłumaczenie, to trzeba się umówić "live"
Myślę, że może w sierpniu znajdziemy jakiś wspólny weekend [...]
w sierpniu planujemy jakiś wspólny wypad w górki w szerszym gronie
, więc może się uda lekcja na żywo z pokazem ![]()
5,215 2010-07-20 20:51:33
Odp: Jaskinia Dziurawa - K.Bm-02.29 (15 odpowiedzi, napisanych Jaskinie)
wlazłeś do niej baca ??? ![]()
5,216 2010-07-20 18:07:03
Odp: Coś z geologii i geomorfologii BM (96 odpowiedzi, napisanych Ciekawe miejsca)
Do napisania krótkiego artykułu o jaskiniach osuwiskowych we fliszu karpackim skłoniły mnie często tu opisywane przez naszych Forumowiczów wyprawy w „głąb ziemi”
, oraz m.in. ostatnie wyjście na Luboń Wielki, gdzie osobiście mogłam się przyjrzeć tego rodzaju wgłębieniom, szczelinom i dziurom w skałach i w ziemi.
Mówiąc o jaskiniach zazwyczaj mamy na myśli jaskinie krasowe , czyli powstałe na skutek drążenia i rozpuszczania skał węglanowych lub siarczanowych przez wodę zawierającą dwutlenek węgla (krasowienie). Jak wiadomo, Karpaty Zewnętrzne a w nich Beskidy zbudowane są z fliszu karpackiego, a więc zupełnie innego typu skał. Jednak mamy i tu do czynienia z jaskiniami , które najczęściej przybierają postać głębokich szczelin , dziur bądź podziemnych próżni. Nie wytworzyły się one w wyniku krasowienia, ponieważ skały jakie tworzą w głównej mierze flisz karpacki, a mianowicie piaskowce, zlepieńce i łupki nie ulegają krasowieniu. Piaskowiec, którego głównym składnikiem jest kwarc połączony kwarcowym lepiszczem nie rozpuszcza się w wodzie. Takie jaskinie, które nie powstają w wyniku procesu rozpuszczania skał przez wodę nazywamy jaskiniami pseudokrasowymi. W samym Beskidzie Małym zanotowano ich do tej pory 53, a liczba ta może się ciągle zmieniać , zarówno wzrastać , jak i maleć.
Jaskinie pseudokrasowe powstają w inny sposób. Do ich tworzenia przyczyniają się nieustannie zachodzące na stokach górskich masowe ruchy grawitacyjne. Ruchy osuwiskowe mogą powodować np. woda, wiatr, lodowiec a także działalność człowieka. Wśród w ten sposób powstałych jaskiń rozróżniamy jaskinie szczelinowe typu: osuwiskowego (powstają np. przez obsunięcia się pojedynczych skał bądź wielu bloków skalnych), obrywowego (powstałe np. na skutek oberwania się fragmentów spękanej stromej ściany skalnej) oraz odprężeniowe związane ze spękaniami w skałach, które pod wpływem ruchów grawitacyjno – odprężeniowych powodują rozwarcie i odsunięcie się od siebie bloków skalnych tworząc dziurę bądź pustkę pomiędzy przemieszczonymi skałami.
Drugi rodzaj jaskiń powstających we fliszu karpackim to jaskinie erozyjno-wietrzeniowe. Tworzą się, jak sama nazwa wskazuje, na skutek procesów wietrzenia skał. Formy jakie powstają w wyniku erozji wychodni skalnych są zazwyczaj mniejsze i nieco inne niż opisane wcześniej. Są to przeważnie nisze, wnęki skalne lub jaskinie warstwowe. Te ostatnie tworzą się na skutek odpadania warstw skalnych mniej spójnych spomiędzy dwóch warstw twardych.
W Beskidzie Małym i nie tylko mamy kilka przykładów wyżej opisanych pseudokrasowych jaskiń. Są nimi m.in. Czarne Działy I – III , Dziura Pod Bukiem, Jaskinia Wietrzna Dziura w Magurce, Jaskinia Dziurawa, Grota Komonieckiego (warstwowa), Jaskinia Salmopolska (Beskid Śląski), Jaskinia Malinowska (Beskid Śląski). Innym przykładem mogą być liczne nisze, rozpadliny i jaskinie szczelinowe na Luboniu Wielkim (Beskid Wyspowy). Wiele z nich to pomniki przyrody nieożywionej.

foto:nena
Nie wszystkie jaskinie osuwiskowe nadają się do eksploracji. Wiele z nich posiada wąskie otwory i ciasne korytarze , których nie da się przejść. Trzeba również pamiętać, że procesy osuwiskowe działają nieprzerwanie i cały czas dochodzi do różnorakich przesunięć czy obrywów to by znaczyło, że jaskinie osuwiskowe są cały czas „w ruchu” i wcale nie jest powiedziane, że jaskinia którą np. eksplorujemy dzisiaj za jakiś czas będzie wyglądała tak samo. Jej układ może ulec zmianie lub w ogóle jej nie będzie, ponieważ zostanie zasypana bądź zawalona materiałem skalnym na skutek kolejnego osuwiska. W związku z powyższym penetrowanie jaskiń osuwiskowych nie należy wcale do bezpiecznych i nie mając co najmniej minimum wiedzy i doświadczenia oraz sprzętu speleologicznego nie powinniśmy do nich wchodzić. Ponadto w przypadku jaskiń osuwiskowych bezpieczniej jest wybierać te sprawdzone i opisane, niż wchodzić do każdej nieznanej nam dziury. Trzeba też pamiętać, że wszelkiego rodzaju dziury w ziemi lubią zamieszkiwać zwierzęta, niejednokrotnie drapieżne, które mogą być dla nas dodatkowym zagrożeniem.
Wiele ciekawych zdjęć, opisów jaskiń osuwiskowych i wrażeń po ich eksploracji zamieścili niektórzy nasi forumowi grotołazi
: Włóczykijka, darkheush i baca w tematach : „Jaskinie” i „Ciekawe miejsca w Beskidach poza Małym”. Zachęcam do ich lektury. ![]()
Wiele informacji o najbliżej nas położonych jaskiniach fliszowych można znaleźć również na stronach Klubu Taternictwa Jaskiniowego Speleoklubu Bielsko-Biała www.speleo.bielsko.pl .
Literatura:
Gabriela Michalska, „Jaskinie okolic Bielska-Białej” , KTJ Speleoklub Bielsko-Biała
Łukasz Gierat, „Eksploracja jaskiniowa na Luboniu Wielkim” , Speleoklub Beskidzki
5,217 2010-07-20 17:35:43
Odp: Oczyszczanie ruin i akcja malowania krzyża na Jawornicy (440 odpowiedzi, napisanych Forumowe akcje)
no pięknie ... ![]()
5,218 2010-07-20 17:33:23
Odp: Pteridologiczna wyprawa na Luboń Wielki (30 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Nie przypominam sobie tylko, żebym sapał do słuchawki.
Piotr przepraszam , zapomniałam , że w samochodach nie ma telefonów stacjonarnych XD , stąd ta słuchawka
Jednego czego mi żal to tego, że nie zaliczyłem koncertu disco polo
oraz tego, że sam jechałem samochodem
zgadzam sie z Jolantą , nadrobimy to !!! ![]()
5,219 2010-07-20 17:25:42
Odp: Relacje Joli z trasy MSB (106 odpowiedzi, napisanych Relacje z wycieczek po Beskidzie Małym)
Podstawowy kurs fotografii byłby jednak bardzo wskazany
Ja wręcz wniskuję o takowyMoże ktoś z naszych ekspertów od fotek udzieliłby kilku rad (w osobnym wątku) jak to sobie z maualnym ustawianiem radzić, kiedy sprzęt jest raczej przeciętny
, a warunki nietypowe np. pod słońce
Ja również podpisuję się pod wnioskiem Joli. I tu ukłon chyba w stronę Djinna
, tylko czy on zechce tłumaczyć "lajkonikom"
?
5,220 2010-07-19 21:53:48
Odp: Relacje Joli z trasy MSB (106 odpowiedzi, napisanych Relacje z wycieczek po Beskidzie Małym)
Kolejny , pełen emocji dzień
. Nie mogę się napatrzyć na te Twoje fotki Jolu ![]()
5,221 2010-07-19 20:30:11
Odp: Pteridologiczna wyprawa na Luboń Wielki (30 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Idąc wąską ścieżką , wśród polnych kwiatów podziwiamy panoramę Beskidu Wyspowego
Gorców raczej, Gorców
już poprawiłam
, oczywiście Gorce i Turbacz ![]()
5,222 2010-07-19 19:55:36
Odp: Pteridologiczna wyprawa na Luboń Wielki (30 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
oj czepiasz się darkheush zegara
. A czekałeś długo bo ona mi coś przydługawa wyszła
![]()
5,223 2010-07-19 19:29:37
Odp: Relacje Joli z trasy MSB (106 odpowiedzi, napisanych Relacje z wycieczek po Beskidzie Małym)
oj Piotr chyba "ciekawie inaczej" ![]()
5,224 2010-07-19 19:26:30
Odp: Pteridologiczna wyprawa na Luboń Wielki (30 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Przyszła kolej , żebym i ja napisała coś o naszych sobotnich przygodach w górach
Nigdy nie miałam okazji wędrować po Beskidzie Wyspowym, kilka razy zjeżdżałam tam na nartach, a najczęściej to chyba podziwiałam „wysepkowe górki” z samochodu. O Luboniu Wielkim, osławionej już „górze z antenką” nasłuchałam się wiele od darkheusha, który to właśnie pierwszy polecił mi Perć Borkowskiego z gołoborzem i rezerwatem przyrody
. Oczywiście miał osobiście na tej trasie przewodzić, ale z racji nieszczęsnych klapek albo klapków
do tego nie doszło
. Trzeba było więc radzić sobie samemu. Umówiłam się wiec z naszą dzielną Jolantą, wiedząc, że przy niej w górach nie zginę na pewno
. Rzuciłyśmy hasło na forum i ku naszemu zdziwieniu ...
na początku nie było chętnych na wypad w szerszym gronie
. W końcu jednak dwóch odważnych Panów się znalazło
Ucieszyłyśmy się, bo jak wiadomo, w grupie zawsze raźniej i weselej
.
Nasza przygoda rozpoczęła się w potwornie upalną lipcową sobotę w Andrychowie, na stacji BP. Czekał tam na nas z ostatnimi wskazówkami i błogosławieństwem na drogę darkheush
w ... (ja zauważyłam
) obuwiu letnim
. Powitanie, wymiana lektur do czytania
, wspólny uśmiech do odkurzacza, czego efektem jest piękna fotka
i ruszamy w drogę
. Szkoda nam było bardzo zostawiać darkheusha w Andrychowie, ale się bestyja uparła
.

foto: Jolanta
Samej drogi do Rabki –Zaryte nie będę opisywać, bo zrobił to, ujmując bardzo trafnie w jedno zdanie Darek T.
.
Na miejscu jesteśmy ok. 9.30, mamy więc jakieś pół godziny opóźnienia, bo z czekającym na nas Piotrem umówiliśmy się na 9.00. Ostrzegliśmy jednak wcześniej Piotra, że możemy się „odrobinkę”
spóźnić, żeby cierpliwie na nas czekał . Jednak dziwne „sapanie” do słuchawki ... zbiło nas trochę z tropu, bo przez chwilę pomyśleliśmy, że Piotr już pewnie w drodze na Luboń XD
. Wzięliśmy jednak poprawkę na to, że przecież czeka na nas w potwornym upale
, więc wolno mu sapać
i mkniemy co sił do Rabki – Zaryte szukając po drodze jakiegoś zajazdu
(rekomendowanego przez darkheusha) albo „zielonego sklepiku”
. Zajazd owszem się znalazł, ale zobaczyliśmy daleko w tle jakiś czerwony pojazd i niecierpliwiącą się postać ... To był Piotr
. Zaparkował tuż pod zielonym sklepikiem, a my tuż obok niego
. A teraz ciiiiiii ... żeby się darkheush nie dowiedział, że nie zaparkowaliśmy przy zajeździe, to by dopiero było ... XD
. Miłe powitanie
i ruszamy w górę !. Ehm ... no i szło się rewelacyjnie !:D . A prawdę mówiąc skwar dawał się niestety na otwartej przestrzeni we znaki. Na szczęście tej było niedużo i po kilkunastu minutach wchodzimy w las i zbawienny cień drzew
. Niestety tu odezwał się mój żołądek
, który od razu przypomniał również Joli, że pora na śniadanie (dla mnie drugie
), którego jeszcze tego dnia nie jadła
Oj Jola <grozi paluszkiem>. Przystajemy więc, posilamy się nieco i wzmocnieni ruszamy pod górę
. Piotr cały czas mówi, że spokojnie zrobimy jeszcze dzisiaj Ćwilin, Śnieżnicę i Mogielicę
. Jesteśmy pełni podziwu dla jego optymizmu ... i wspinamy się dzielnie pod górę
. Idąc przez las, od czasu do czasu odsłaniają nam się piękne widoki
, czasami mijamy pełną kwiatów pachnącą letnią łąkę (przy każdej oczywiście obowiązkowy przystanek i krótka sesja zdjęciowa
) . Na szlaku sucho, jednak w pewnym momencie naszego Piotra próbuje pochłonąć ni stad ni zowąd wylazłe skądś „bagno”
. Dzielnie walcząc z błotem, uchodzi na szczęście z niego zwycięsko
. Mogę teraz śmiało powiedzieć, że moje słynne buty w porównaniu z „błotnistym Piotrem” to pikuś
. Idziemy dalej, po drodze Darek T. pokazuje nam, pteridologicznym lajkonikom (o matko, jaka trudna nazwa
) , różne gatunki paproci
i próbuje nam wskazać różnice miedzy nimi, niestety z marnym skutkiem
. Powiem Wam, nie wiem jak Darek T. to robi, ale najbardziej podziwiam go za rozpoznawanie gatunków nerecznic , które dla mnie wszystkie są takie same
. Brawo Darku! i jeszcze raz gratuluję takiego oka !
. W tym miejscu powtórzę zdanie Piotra, z którym się całkowicie zgadzam cyt: jego oko dostrzega niewidoczne dla nas "lajkoników" szczegóły
. No więc powiedzmy, że już wiemy jak wygląda nerecznica samcza , nerecznica górska, szerokolistną umiemy odróżnić od Borrera ( albo i nie
), ale z uśmiechem idziemy dalej pod górę
. Dochodzimy do słynnego gołoborza. Rumowisko skalne wygląda naprawdę imponująco
.
foto: Darek T.
Robimy tu małą przerwę na posiłek, wsłuchujemy się w jakiś rój owadów unoszących się nad naszymi głowami (oczywiście odrzucamy od siebie myśl ,że mogą to być osy albo inne szerszenie
) i tak po ok. 15 min. zaczynamy pokonywać gołoborze
. Okazało się , że żółty szlak, prowadzący przez gołoborze został usunięty i skierowany bardziej w prawo, w ten sposób go omijając. Prawdopodobnie chciano uchronić od dewastacji cenną geomorfologiczną atrakcję w Beskidach ( gołoborze na Luboniu Wielkim to rodzynek w Beskidach ) a także stanowiska rzadkiej i bardzo ciekawej pod względem morfologicznym paproci - zanokcicy północnej (Asplenium septentrionale (L.) , rosnącej tu wśród bloków skalnych. Oczywiście żądna przygód „Czwórka” wybrała jednak starą wersję szlaku czyli wspinaczkę po gołoborzu
. Dla mnie wspinaczka po blokach skalnych była chyba najłatwiejszą częścią szlaku i sprawiła mi najwięcej frajdy
. Szkoda, że gołoborzy nie było więcej
. Wbrew temu, co się wydawało u jego podnóża, samo wspinanie to tak jak wchodzenie po schodach
Nic trudnego
. Tylko kijki trekkingowe w tym momencie stają się zbędnym balastem
. Łatwiej po prostu asekurować się rękami .
Pokonujemy gołołoborze, a Darek T. w kosmicznym tempie odnajduje stanowisko zanokcicy północnej i śpieszy, żeby nam go pokazać
. Obowiązkowo „opstrykujemy” ową , jakże inną od wszystkich paproć i jesteśmy na szczycie gołoborza .
foto: nena
Przed nami dalsza część trasy czyli „Dziurawe Turnie”, a w nich podobno (czego naczytałyśmy się z Jolą przed wypadem
) dziury i jaskinie.
foto: Jolanta
Na szczycie gołoborza robimy pięciominutową przerwę , czas na łyk wody, zdjęcia bałwanków na niebie, owocującego dzikiego bzu czerwonego i mkniemy dalej w górę
. Nagle naszą sielankową wspinaczkę
przerywa głośny dźwięk telefonu – to darkheush śpieszy nam oznajmić, że wleczemy się jak ślimaki
( nie wiem skąd to niby wie
). Oczywiście nie damy mu poczuć się w pełni usatysfakcjonowanym
, no ba mało tego, utwierdzamy go w przekonaniu, że Luboń Wielki już dawno minęliśmy i że delektujemy się już złotym trunkiem w ulubionej knajpce
. Chyba dał się nabrać, bo odpisuje nam, że skoro tak to musimy być na pewno na Przełęczy Gruszowiec w "Barze pod Cyckiem". Nie zaprzeczamy
i ubaw mamy po pachy
.
Jesteśmy nad gołoborzem i oczom naszym rozpostarł się widok iście kamienisty. W skałach, które nam się ukazały, mają być dziury i jaskinie, więc próbujemy takowych tu szukać
.
foto: nena
Jako pierwszy rusza Darek T. , żeby po chwili zaalarmować ,że właśnie znalazł dwie dziury. Do jednej trzeba się było zbliżać z daleka , jednak druga szczególnie spodobała się naszej Joli, która bez namysłu , ku mojemu przerażeniu
, ubrała czołówkę i wlazła do niej do połowy ( napisałam przerażeniu, bo ja bym nie weszła w taką dziurę choćby nie wiem co
). A dlaczego do połowy, to już wszyscy wiemy z relacji Darka T.
. Odwaga dzielnej Joli została wychwalona przez resztę drużyny i po chwili wspinania po rumoszu skalnym naszym oczom ukazała się w skalnym okienku figurka Matki Boskiej, na pewno Lubońskiej
i panorama Beskidu Wyspowego
. Obeszliśmy „szlak dziurowy” . Podziwiając i fotografując „Dziurawe Turnie” podchodzimy pod schronisko na Luboniu Wielkim
. Nie pamiętam, która jest godzina ( szczęśliwi czasu nie mierzą
), ale chyba coś koło 13.00. Pierwsza rzuca mi się w oczy piękna panorama ze szczytu
.
foto: Jolanta
Skwar leje się z nieba , pod schroniskiem trochę turystów się zebrało, ale cienia i dla nas starczyło
Pod daszkiem z grillem rozpakowujemy swoje plecaki i wyciągamy wszystkie wytargane na górę skarby.
Był pyszny placek z galaretką Joli, były kanapki i śliwki neny
, była pyszna kawusia, była też Pepsi i kolorowa limoniada
ze schroniska
. Schronisko zrobiło na mnie bardzo miłe wrażenie, jako budowla, ale również jego wystrój
. Myślę darkheush, że byłoby Ci tam dobrze
. Może kiedyś Ci się uda tam zamieszkać
. Najbardziej jednak ujęła mnie panorama z Lubonia Wielkiego
, której nie jestem w stanie opisać, jedynie mogę pokazać
. Były rozmowy, fotki przy schronisku i przy kapliczce, przy drzewie totemie
i na tle górek
.
foto: Piotr
Po jakimś godzinnym odpoczynku i obżarstwie
czas schodzić ... . Na powrót wybraliśmy wg mapy szlak niebieski a potem zielony
, albo na odwrót ? ( do teraz nie wiem ja to było z tymi szlakami
) . Tak czy owak gaworząc sobie miło schodzimy powolutku w dół . W pewnym momencie wydaje nam się , że zamiast po niebieskim idziemy po zielonym
. Postanawiamy więc zejść na właściwą drogę
. Darek T. robi za przewodnika i stwierdza , że najlepszym rozwiązaniem będzie jednak „chaszczing”, który ma nas wyprowadzić z powrotem na niebieski
, po czym ruszamy na przełaj przez las
. I tu, w samym środku dziczy
odkrywamy stanowisko nienotowanej w tym rejonie paproci – nerecznicy walijskiej (Dryopteris cambrensis) .
foto: nena
Muszę jednak uściślić, to Darek T ją odkrył, my się tylko razem z nim bardzo cieszyliśmy z odkrycia
, co nie znaczy , że nie czujemy się dumni z tego, że jesteśmy „współodkrywcami”
. Uwieczniamy odkrycie i przedzieramy się dalej. Zamiast kijów trekkingowych przydałaby się teraz bardziej maczeta albo inny sierp
. Była dżungla , jary, wąwozy i tym podobne przeszkody
, ale dzielnie dochodzimy do niejakiego Potoku Śmietankowego
. Kawy już nie mamy, więc na nic nam potok śmietankowy
. Niebieskiego jak nie było tak nie ma
. Postanawiamy iść w dół aż dojdziemy do skraju lasu , potem polami, łąkami aż do Rabki – Zaryte. Wychodząc z lasu ukazuje nam się pięknie ukwiecona dzika łąka
. Zanim w nią na dobre wdepniemy, zdążyliśmy wystraszyć jaszczurkę zwinkę, która przez nas straciła ogon
. Za to potem dajemy się ponieść owadziej makrofotografii
. Koniki polne , kraśniki, pokłonniki i inne latające mają nas już w pewnym momencie dosyć, a paź królowej wolał się od razu oddalić w bezpieczne miejsce
.
foto: nena
Dobrze, że roślinki nie uciekają, więc przynajmniej na tym polu możemy się pochwalić
. Po drodze próbujemy złapać w kadr błąkającego się po ścieżce zaskrońca . Ja w zagajniku osikowym znajduję dorodnego koźlarza czerwonego, a reszta nieopodal delektuje się smakiem leśnych poziomek
. Wychodzimy z lasu nie dając jeszcze spokoju pająkowi - lejkowcowi labiryntowemu
i wkraczamy już w pięknie kwitnące polne łąki
. Ni stąd, ni zowąd ukazuje nam się zielony znaczek na drzewie
. Czyżby zielony szlak
? Jesteśmy prawie na mecie, więc cóż, pozostaje nam tylko uśmiech od ucha do ucha
. Idąc wąską ścieżką ,wśród polnych kwiatów podziwiamy panoramę Gorców i pstrykamy fotki co ładniejszych roślinek
.
foto: Jolanta
Ostatni odcinek trasy biegnie wśród zabudowań . Po przeciwnej stronie widać znaną Polczakówkę ze stokiem z wyciągiem narciarskim.
Dochodzimy do drogi asfaltowej i tu Darek T. oznajmia nam, że właśnie w Rabce –Zaryte, na torowisku nieczynnej już stacji kolejowej jest stanowisko rzadkiej rośliny – skrzypu gałęzistego (Equisetum ramosissimum Desf.), którego to zdjęcie chciałby bardzo mieć w swojej publikacji
. Spełniając jego życzenie kierujemy się tuż obok zielonego sklepiku w dół, w kierunku drewnianego kościółka w Rabce – Zarytym i niejakim torom
. W połowie drogi Darek T. przeprasza nas za pomyłkę... Skrzyp gałęzisty owszem rośnie, ale na torowisku w Rabie Niżnej
. Kościółek w Rabce –Zaryte wydał nam się z Jolą tak czy owak wart odwiedzenia dlatego postanawiamy kontynuować spacer i zaliczyć go mimo wszystko do dzisiejszej wycieczki
. Na niebie pojawiają się chmury, zaczyna już nieco pogrzmiewać i od czasu do czasu spadają z nieba pojedyncze kropelki. Jakby wrażeń było mało, na dachu jednego z domów stał sobie i śmiał się do nas ( albo z nas
) piękny bocian biały, ale, co dziwne, bez gniazda ... . Dochodząc do torowiska natknęłam się na ogromną kolczastą roślinę – popłocha pospolitego. Robiąc mu w popłochu
kilka fotek znalazłam się tuż u wrót zabytkowego kościoła
, gdzie reszta grupy już zaczęła zwiedzanie. Współgrająca z otoczeniem architektura kościoła i zadbane obejście zrobiło na nas miłe wrażenie
.
Wracamy z powrotem do zaparkowanych przy „zielonym sklepiku” samochodów. Krótka wizyta w sklepiku, woda i lody dla ochłody i przyszedł czas na pierwsze pożegnanie
. To tu właśnie żegnamy się z Piotrem, który wraca do Krakowa, a my jedziemy na torowisko do Raby Niżnej
.
A w Rabie Niżnej ...
zatrzymujemy się przy starej nieczynnej już stacji kolejowej i ruszamy z Darkiem T. wzdłuż torów w poszukiwaniu skrzypu gałęzistego
budząc sensację w pobliskich domach
. Myślałyśmy z Jolą, że zanosi się na romantyczny wieczorny spacer po torowisku a tu nie minęła minuta, a Darek T. już bieży nam oznajmić, że skrzyp owy znalazł
. Skrzyp okazał się bardzo niefotogeniczny, ale Darek T. z fotek był, o dziwo, zadowolony
. Napatrzyłyśmy się jeszcze na tych torach na puste skorupki muszelek ślimaków winniczków, wśród których udało mi się znaleźć jednego żywego
. Jakby tego było mało, spacer umilają nam dźwięki głośnej muzyki disco-polo z pobliskiego domu
. Zerknąwszy jeszcze okiem na zdewastowaną przez amatorów graffiti stację kolejową w Rabie Niżnej wsiadamy do samochodu i ruszamy do domu
. W Andrychowie żegnam się z Jolą i Darkiem T.
.
Szkoda, że wszystko co dobre tak szybko się kończy
, ale liczę na kolejne spotkanie i kolejne wrażenia !
Kto nie był z nami , niech żałuje
. Perć Borkowskiego to ciekawy szlak, warto go przejść ![]()
Wszystkie panoramy to dzieło Jolanty
. Muszę przyznać , że pięknie jej się fotki skomponowały ![]()
Albumik z wyprawy właśnie został skompletowny, więc go tu zostawiam
Chyba w ten sposób najlepiej przedstawić wrażenia ![]()
Mam nadzieję, że nie zawaliłam całego serwera i Admin mi wybaczy ![]()
5,225 2010-07-19 09:51:07
Odp: Pteridologiczna wyprawa na Luboń Wielki (30 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
![]()
