Znowu ładna pogoda. Wczoraj wyszedłem z Tobim przed blok i stwierdziłem, że ciągnie mnie w góry, choć dzień krótki, jesieni już nie ma a zima jeszcze nie przyszła. Niby taki martwy okres wycieczkowy, ale szkoda życia na pracę i to jeszcze zdalną 
Pojechałem w Beskid Makowski do Żarnówki. Mrozik konkretny -8 stopni. Rozpocząłem o brzasku. Zacząłem od bezszlakowego podejścia na grzbiet z żółtym szlakiem na Koskową Górę. Jak nabrałem wysokości, zobaczyłem Tatry.
A potem wzeszło słońce. Najpierw myślałem, że to las się pali, a to tylko wschód 
Ze słonkiem było już bardzo przyjemnnie.
Powietrze stopniowo traciło przejrzystość, ale widoki z rana były bardzo ciekawe.
Babia Góra.
Koskowa Góra cała w złotych trawach.
Nie, nie wskoczył sam. Ale i tak niezły jest, że potrafi się na takim cienkim słupku utrzymać dowolnie długo.
Idziemy na Parszywkę.
Jest kolorowo.
Czasem zielono.

Kuźwa a to co?
Pod samym szczytem Parszywki. Nie było tu tego ostatnio.
Koniec widoków. Beskid Wyspowy ledwie się da zobaczyć.
Wracam na Koskową Górę. Tym razem idę dołem, bez szlaku.
Ruda małpa (chwyta się łapami jak małpa) 
Znowu jestem pod Koskową Górą, wędruję polami do niebieskiego szlaku.
A potem szlakiem na południe. Przez dłuższą chwilę niewiele się dzieje, po idzie się lasem. A potem wyłania się Groń.
Północne stoki zmrożone. Słońce tu nie zajrzało przez cały dzień.
Widokowa część Gronia - trochę zarośnięta.
Robię w tył zwrot, idę kawałek zielonym w stronę Osielca. Na Trylawskiej Górze porzucam szlak i schodzę do Wieprzca. Waśnie zachodzi słońce. Jest pięknie. Przede mną góra Adamówka. Problem w tym, że auto jest za Adamówką, trzeba jeszcze przejść kawałek grzbietem i zejść w dół. No cóż, znowu brakło dnia 
Wędruje sobie bezszlakowym grzbietem w kierunku Żarnówki.
O dziwo jeszcze po jasnemu dochodzę do auta.
Fajna wycieczka po częściowo nieznanych terenach 