2. Trasa: Ustroń Poniwiec – Wielka Czantoria – Soszów – Cieślar – Mały Stożek – Wisła Dziechcinka - 9 stycznia 2021.
Tym razem postanowiłam skorzystać z transportu publicznego. Opłaciło się bo wieczorem korek w kierunku )( Salmopol do Bielska i w druga stronę – do Katowic był długaśny
Wycieczkę rozpoczynam drepcząc przez Poniwiec, który nie jest ładnie zabudowany i strasznie smrodliwy, momentami aż drapało w gardle
Słonko zaczyna oświetlać szczyty, więc dreptam do przodu

Wybrałam się akurat tędy bo nigdy nie szłam i uznałam, że będzie to dość szybki sposób by dostać się piechotą na grań Czantorii. Był asfalcik
ale zimą niezbyt uciążliwy. Od stacji narciarskiej szlak był baaardzo śliski.
Przy wyciągu można zostawić autko jeśli ktoś potrzebuje i kanapą wyjechać na Gronik – w tym roku wszystkie wyciągi zapraszają głównie turystów pieszych. Saneczkarzy nie zapraszają, ale to ich było wszędzie najwięcej. Z narciarzy spotkałam dwie – trzy osoby na skiturach.
Szlak, którym wędruję nazywa się Ścieżka Rycerska. Im wyżej, tym piękniej! Lekki mróz, śniegu w sam raz by wszystko było czyściutkie i bajkowe

Pierwsza rozległą panorama z Gronika na polską stronę

I na czeską stronę

Zimowo...



Czeska Chata Czantoria – ta co wkoło ma całą masę napisów, że nie wolno nic tam swojego jeść i pić

W kierunku Wielkiej Czantorii i wieży widokowej


Jak powszechnie wiadomo na takich obiektach mam nóżki jak galareta, wystarczają mi więc naziemne widoki
Posiedziałam, pojadłam, popiłam i dalej w drogę
Światowid, dawna stacja turystyczna, od wielu lat już dom prywatny.

Schronisko „Soszów” - a armatki naśnieżają stok, saneczkarze szaleją bez umiaru, duży pan nieomal rozjechał małe dzieci bo się za bardzo rozpędził, pani nakrzyczała na niego, awantura w kilku odsłonach

Obsługa tego schroniska jest wyjątkowo przyjazna turystom, ale i oni tego dnia nie mają lekko, ciągle o coś chodzi...
Ja najbardziej się cieszę, że udostępnili na zewnątrz „wygódkę” i nie trzeba biegać po lesie
Dużo szersza panoramka z Wielkiego Soszowa.

Teraz kierunek Cieślar i tam jest najrozleglejsza panoramka z tego dnia


Z Cieślara schodzi się na Mały Stożek, ale zawsze mam tutaj wrażenie, ze zeszłam na przełęcz
Widok na Stożek, który odwiedzę już innym razem, bo chcę jeszcze gdzieś zaglądnąć...

Planuję zejść do Wisły żółtym szlakiem, a po drodze odbijam ciut w bok, aby zajrzeć do Chatki PTTK Cieślarówki, gdzie nocowałam z Zaolziakami w 2019r.
Jest to stara, beskidzka chatka przystosowana dla turystów szukających klimatycznego noclegu. Opiekuje się nią pan Zbigniew Cieślar, którego wg imienia i nazwiska można wyszukać na fb.
Chatka stoi jak stała, z komina jednak nie unosi się dym, więc gospodarza nie ma w chałupie.

Jak do niej trafić?

I jeszcze kilka fotek „od środka” z 2019r.





Żółtym schodzę trochę asfaltem, trochę przełajem z ostatnimi w tym dniu widoczkami.

Czasami, zwłaszcza tam, gdzie wylał potok jest tak ślisko, że kije wielokrotnie ratują mnie przed wielkim”bęc” - każdy wystający nad zamarznięte lustro wody kamyczek jest miejscem ratującym moje cztery litery.
Wycieczkę kończę przemierzając dolinę Dziechcinki, stoi tu wiele pięknych willi, chyba wszystkie na wynajem bo najczęściej nie ma w oknach firanek i ciemno w całym obejściu.
Kilka minut przed odjazdem pociągu jestem na stacji – nie ma tam poczekalni, a mróz już zaczynał ścinać powietrze

