201 - sprocket73
150,5 - kisiel
75,5 - Cyberniok
71,5 - jolanta
68,5 - nena
67 - Gustek
60,5 - Eugeniusz Kępiński
48 - MF
43,5 - baca
28,5 - Darek Tlałka
22 - darkheush
19,5 - MK
19 - Tomrod, tomkos
18,5 - łysy z łysiny
17,5 - rufi, Bisqp
18 – Karo
12,5 - harnaś wołoski
11,5 - 740715
11 - mały pikuś
10 - bcFan
8,5 - Staszek
7 - teksanski
6,5 - Miluś, lowell79, Klimek
5,5 - Skorpion
5 - Macieks
4,5 - marekk500
4 - kruwad
3,5 - jardo
3 - cwiartka11
2,5 - wizjoner, kris_61
1,5 - Janusz
826 2018-03-18 18:18:24
Odp: Zgadnij, co to jest / gdzie to jest ? (7,750 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)
827 2018-03-18 16:10:25
Odp: Zgadnij, co to jest / gdzie to jest ? (7,750 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)
Gdzie taka "małobeskidzka hala" z owieczkami ? ![]()
828 2018-03-18 14:14:03
Odp: Zgadnij, co to jest / gdzie to jest ? (7,750 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)
Kiczera (827 m) ?
829 2018-03-13 19:14:50
Odp: Podróż za jeden uśmiech - Iran 2018 (2 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)
[...]A co do ludzkiego bajdurzenia, że to,że tamto... no lepiej z domu nie wychodzić, z łóżka nie wstawać bo to zbyt niebezpieczne
Dokładnie !
Nie jedziesz, nie widzisz, nie widzisz, nie przeżywasz. ![]()
830 2018-03-13 19:12:12
Odp: Chlap, chlap, chlap po kałużach na Potrójną … :) (5 odpowiedzi, napisanych Relacje z wycieczek po Beskidzie Małym)
No to cieszę się bardzo, że dołączyłam do grupy suszących buty ...
![]()
831 2018-03-12 19:36:23
Odp: Nie ważne gdzie... ważne z kim :) (1,026 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)
Czekam już na "małobeskidzkie" krokusy i przebiśniegi
![]()
832 2018-03-12 19:34:40
Temat: Chlap, chlap, chlap po kałużach na Potrójną … :) (5 odpowiedzi, napisanych Relacje z wycieczek po Beskidzie Małym)
Na szlakach Beskidu Małego sporo mokrego śniegu, chlapa (buty nie wytrzymały), ale piękna pogoda i świetna przejrzystość utrzymywała się w niedzielę prawie przez cały dzień.
To prawda, zwłaszcza w godzinach popołudniowych, dlatego żal mi było siedzieć kolejną niedzielę w domu.
Na dodatek szlaki rozjechane są przez ciężki sprzęt służb leśnych, quady, traktory, pługi. Trzeba miejscami iść lasem, żeby omijać głębokie dziury wypełnione wodą. Potrzeba kilka suchych słonecznych dni, żeby trochę gleba przeschła. Na razie wszędzie błotniście i bardzo mokro. Buty z taką ilością wody sobie nie radziły.
Wyruszyliśmy z )( Kocierskiej tradycyjnie wczesnym popołudniem. Słoneczko jeszcze ładnie świeciło. Było przyjemnie ciepło.
Śnieg w błyskawicznym tempie znikał pod nogami. Chlapa niesamowita. Z trudem omijaliśmy kałuże i śniegową „breję” .
Przy zachodzie ładnie pokazały się na horyzoncie Taterki.
Partie szczytowe Królowej jeszcze pod grubą białą pierzynką.
Jeszcze tylko wizyta na drugim wierzchołku
. Na szczycie mokro i dużo błota. Wieje chłodny wiatr.
Niczym niezabezpieczone z góry tablice niestety nie wytrzymują surowych warunków atmosferycznych.
Wiosennych oznak, oprócz budzących się owadów, nie zauważyłam, ale lepiężniki wystające spod śniegu widziałam już 26 grudnia minionego roku. ![]()
Natomiast teraz, przy wilgotnej aurze, ładnie uwidaczniają się porosty, np. te z rodziny chrobotkowatych (Cladoniaceae).
Oczywiście wstąpiliśmy na chwilę do Ani, Rafała i Marcinka
.
Wracając po zmroku czuć było już silniejsze powiewy wiatru halnego.
Ech! Byle do wiosny !
. Już niedługo … ![]()
833 2018-03-08 23:14:25
Odp: Norwegia w moich oczach … (27 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)

DZIEŃ 7 – Park Narodowy Dovrefjell
Obok Parku Narodowego Hardangervidda, a potem, jak się okaże, jeszcze Rondane, Park Narodowy Dovrefjell, to było miejsce, gdzie mogłabym wracać „bez końca”
.
Park Narodowy Dovrefjell jest parkiem od 1974. Obejmuje góry Dovre z unikalną rzeźbą polodowcową. Dolina Drivy (Drivdal) dzieli park na dwie części: wschodnią z płaskowyżem 1000-1300 m n.p.m. o wapiennym podłożu i znacznym bogactwie flory oraz zachodnią, bardziej górzystą, z najwyższym szczytem o nazwie Snöhetta o wysokości 2286 m n.p.m. Klimat parku jest kontynentalny. Ciekawostką jest, że występuje tu najbardziej na południe wysunięte stanowisko subarktycznego torfowiska typu palsa.
Palsa zwana również bugierem mrozowym to wg Wikipedii: „rodzaj niewielkiego, kopulastego pagóra mrozowego, występującego na obszarach tundrowych. Jego wysokość sięga 2-10 metrów. Zbudowany jest z jądra mineralnego (mułowego), mineralno-lodowego lub lodowego, powstającego w wyniku zamarzania gruntu zimą i zasysania wody z niezamarzniętej warstwy gruntu oraz z pokrywy torfowej, izolującej jądro, co umożliwia długotrwałe, nieprzerwane istnienie bugra z soczewkami lodowymi również na terenach poza strefą zalegania wieloletniej zmarzliny.
Miejsca, gdzie zalega/zalegała wieloletnia zmarzlina bardzo dobrze widać. O tej porze roku tworzą się tu podmokłe miejsca (bagna, młaki, torfowiska) albo małe bajorka lub jeziorka.
Palsę porasta niezliczona ilość porostów, najwięcej z rodziny chrobotkowatych.
Chrobotek reniferowy (Cladonia rangiferina) – to właśnie ten porost tworzy jasne plamy na wzgórzach. Przy bliskim kontakcie przypomina małe różyczki kalafiora.
Płucnica islandzka (Cetraria islandic)
Inne porosty z rodziny chrobotkowatych.
I nie tylko. ![]()
Także mchy.
Możemy tu również spotkać ogromne ilości roślinności będącej reliktami glacjalnymi, czyli organizmami będącymi pozostałością z okresu lodowcowego np.:
brzozę karłowatą (Betula nana),
wierzbę lapońską (Salix lapponum),
malinę moroszkę (Rubus chamaemorus) – o tej porze roku pozostały po niej tylko wyschnięte owocostany.
bażynę czarną (Empetrum nigrum)
zimozioła północnego (Linnaea borealis), ponoć ulubioną roślinę Karola Linneusza, która otrzymała nazwę naukową na jego cześć i na jego własne życzenie. Zimoziół rośnie licznie w tundrze i tajdze i jako relikt glacjalny jest coraz rzadziej spotykany. Występuje również w Polsce i objęty jest u nas ochroną prawną. Gatunek jest charakterystyczny ze względu na swe efektowne, delikatne kwiaty i bywa czasem uprawiany jako roślina ozdobna.
Rosną tu również duże ilości jałowca pospolitego (Juniperus communis), rośliny charakterystycznej dla tundry górskiej, bo tak też określa się często formację roślinną związaną z klimatem górzystych terenów strefy borealnej.
Poza ciekawą roślinnością tundrową, dumą Parku Narodowego Dovrefjell są woły piżmowe i to one miały być tego dnia naszym głównym celem.
Po śniadaniu wyruszmy na całodzienną wyprawę górskimi bezdrożami parku w poszukiwaniu tych ciekawych zwierząt. Wg zapowiedzi…, ”jeśli będziemy mieli tego dnia szczęście możemy spotkać również łosie, daniele, jelenie, a nawet dzikie renifery”. Cóż, nie była to nieprawda. Tu jest dzika przyroda, nic nie jest na zamówienie.
Wszystko zależy od szczęścia. I bardzo dobrze ! ![]()
Ok. godz. 9.00 ruszamy do Kongsvold Fjeldstue, gdzie spotykamy się z naszym lokalnym przewodnikiem, który ma nas wprowadzić w arkana tropienia piżmowołów
.
Przewodnik uświadamia nas na wstępie o wszelkich zagrożeniach, niedogodnościach i co tam jeszcze może nas na tej „trudnej” trasie przez bezkres parku Dovrefjell czekać. Nie wie tylko, że my raczej należymy do „zaprawionych w boju rycerzy”
. Ale wysłuchać i zakodować trzeba. ! Jedyną lekcją jaką wynieśliśmy z tego pouczającego wstępu to było – uczmy się języków obcych
– zwłaszcza tego wszędobylskiego angielskiego !
Informuje nas również jakie osobliwości przyrody możemy spotkać podczas safari (bo tak się taka zorganizowana impreza nazywa).
Po instrukcjach ruszamy na szlak, który mnie już od pierwszego kroku wciąga aż po samą szyję
. Czegoś tak ogromnego, niesamowitego w różnorodności i pięknie nigdy w życiu nie doświadczyłam. Zdjęcia nie oddają potęgi bezkresu ani różnorodności biologicznej tego obszaru, ale nic innego nie jestem Wam w stanie pokazać
. Jeśli będziecie kiedyś w Norwegii, nie omijajcie tego miejsca. Tu człowiek czuje się naprawdę wolny i zarazem bardzo „mały”. Tylko Ty i przyroda, nic więcej.
Cisza albo przenikliwy wiatr. Oba są jedynymi Twoimi towarzyszami.
Ruszamy ! ![]()
Sierść piżmowołu !
Odchody !
Świeże ślady racic, to dobre znaki. Jest szansa, że uda nam się zobaczyć te zwierzęta. ![]()
Po kilkugodzinnej wędrówce z przerwą na kawę i ciasteczka
udało się nam w końcu wytropić rodzinę piżmowołów: samicę z młodymi. To był niezapomniany widok
.
Podążając dalej wypatrzyliśmy także samotnego byka. Podczas obserwacji należy zachować ostrożność (co najmniej 200 m odległość), gdyż z natury spokojne piżmowoły potrafią w razie zagrożenia zaatakować i biec z prędkością nawet 60 km/h. Nie mielibyśmy wtedy szans. Obecnie liczebność stada w Parku Dovrefjell wynosi ok. 100 sztuk.
Obserwować woły piżmowe w ich naturalnym środowisku moglibyśmy bez końca
, jednak czas mieliśmy trochę ograniczony. Wracając natknęliśmy się jeszcze na pardwę mszarną (Lagopus lagopus), gatunek ptaka z rodziny kurowatych. Ptaki te zmieniają barwę upierzenia w zależności od pory roku. W zimie ich pióra są w większości białe.
i pięknie ubarwioną siewkę złotawą (Pluvialis fulva).
Nie udało nam się tego dnia zobaczyć stada dzikich reniferów, ani innych zapowiadanych atrakcji, ponieważ znajdowały się najprawdopodobniej po drugiej stronie wzniesienia. Niestety czas przeznaczony na nasze safari nie pozwolił nam na pokonanie takiego dystansu. Pomimo tego, wrażenia z tego dnia zostaną w mojej pamięci na zawsze. To była mega dawka pozytywnych przyrodniczych przeżyć
. To było to, co lubię najbardziej
.
Wróciliśmy na ranczo zmęczeni całodzienną wędrówką, ale naładowani do pełna pozytywną energią.
I co … ? W naszych głowach zaczął się rodzić istnie szalony pomysł … . Kolejny dzień zapowiadał się pod względem pogody równie piękny jak dzisiejszy – a co jakby tak wrócić na Drogę Trolli … ???
A co ? Podejmujemy przy kominku próbę pertraktacji z naszym nowym kierowcą
.
c.d.n.
834 2018-03-07 20:22:19
Odp: Zgadnij, co to jest / gdzie to jest ? (7,750 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)
Strzelam - Turoń.
835 2018-03-06 21:23:32
Odp: Zgadnij, co to jest / gdzie to jest ? (7,750 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)
Oczywiście ! . Znowu Twoja kolej kisielu ![]()
200 - sprocket73
149,5 - kisiel
74,5 - Cyberniok
71,5 - jolanta
67,5 - nena
66 - Gustek
57,5 - Eugeniusz Kępiński
46 - MF
43,5 - baca
28,5 - Darek Tlałka
22 - darkheush
19,5 - MK
19 - Tomrod, tomkos
18,5 - łysy z łysiny
17,5 - rufi, Bisqp
18 – Karo
12,5 - harnaś wołoski
11,5 - 740715
11 - mały pikuś
10 - bcFan
8,5 - Staszek
7 - teksanski
6,5 - Miluś, lowell79, Klimek
5,5 - Skorpion
5 - Macieks
4,5 - marekk500
4 - kruwad
3,5 - jardo
3 - cwiartka11
2,5 - wizjoner, kris_61
1,5 - Janusz
836 2018-03-06 21:12:34
Odp: Zgadnij, co to jest / gdzie to jest ? (7,750 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)
Gdzie zrobiłam to zdjęcie ?
837 2018-03-06 20:38:24
Odp: Zgadnij, co to jest / gdzie to jest ? (7,750 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)
Może Kiczora 758 m n.p.m.
838 2018-03-06 16:12:40
Odp: Norwegia w moich oczach … (27 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)
DZIEŃ 6 - Trollstigen (Droga Trolli) - Hjerkinn (ok. 265 km)
Za oknem deszcz i mgła. Hmm … niby nie powinno nas to w ogóle dziwić, przecież jesteśmy w Norwegii
, ale przyzwyczailiśmy się do pięknej pogody od samego początku i ciężko nam było pogodzić się z taką nagłą zmianą.
Pomimo deszczu, momentami ulewnego, musimy ruszać w dalszą drogę. W planie dnia jest jedna z największych atrakcji turystycznych Norwegii – Trollstigen czyli Droga Trolli, albo „Drabina Trolli”. Ponieważ jesteśmy grupą „niepoprawnych optymistów”
, do końca wierzymy, że poranne zamglenie i ulewy po dotarciu na miejsce ustąpią, wyjdzie słońce i uda nam się nacieszyć oko widokami na trakcie Trolli.
Droga Trolli to wąska i stroma szosa o nachyleniu 12%. Jest na niej 11 bardzo ostrych zakrętów. Większość pod kątem 180 stopni, które wiodą nad przepaściami. Na szczycie jest parking i punkt widokowy Utstiken, z którego rozciąga się urzekająca panorama na całą dolinę i otaczające szczyty górskie o wysokości 1500-1600 m. n.p.m. o ciekawych nazwach: Kongen (Król – 1614 m), Droningen (Królowa – 1544 m) i Bispen (Biskup – 1462 m). Drogę budowano 8 lat. Uroczyste otwarcie nastąpiło w 1936 r. przez króla Haakona VII. Zaczyna się łagodnym podjazdem z głębi Doliny Isterdalen. Następnie licznymi serpentynami trawersuje zbocze na wysokość 852 metrów n.p.m., aż do Przełęczy Alnesreset. Stąd rozpoczyna się ponownie łagodny zjazd do miejscowości Valldal nad Nordfjordem. Można również podjeżdżać z Valldal. Ciekawym przeżyciem jest zarówno wyjazd, jak i zjazd z góry. Na przełęczy znajduje się centrum turystyczne, gdzie można się m.in. zapoznać z historią Drogi Trolli. Droga jest otwarta tylko od połowy maja do października. Poza tym okresem jest całkowicie nieprzejezdna. W połowie trasy można się zatrzymać przy niedużym mostku. W tym miejscu spada z wysokości 180 metrów malowniczy wodospad Stigfossen.
Cóż, na nic zdaje się opisywanie czy czytanie, jeśli człowiek nie może zobaczyć tego na własne oczy … .
Z Ålesund jedziemy w kierunku miejscowości Valldal. Krótką przerwę, przy silnie padającym deszczu, zrobiliśmy przy Wąwozie Gudbrandsjuvet. Gudbrandsjuvet to potężny przełom na rzece Valldola River, przy drodze między Trollstigen a miejscowością Valldal. Stanowi go wąski na 5 metrów i głęboki na 20-25 m. wąwóz. Przepływająca rzeka utworzyła kompleks głębokich dziur i skomplikowanych formacji skalnych, w których powstaje imponujący system wirów. Nazwa wąwozu wywodzi się od osobnika o nazwisku Gudbrand, który wraz z porwaną narzeczoną w 1500 r. przeskoczył go w najwęższym miejscu. Nad wąwozem wybudowana jest platforma widokowa, stanowiąca sieć ogrodzonych kładek, miejscami wiszących bezpośrednio nad czeluścią spienionej wody, z których można bezpiecznie obserwować niesamowity spektakl potęgi przyrody.
Ogromna siła spienionej górskiej rzeki, przedzierającej się przez wąskie skalne gardło robi wrażenie
.
fot.AJ
fot.AJ
Padający deszcz nie pozwala niestety na dłuższy spacer. Uroku temu miejscu dodają kwitnące kwiaty, zwłaszcza fioletowo - różowe łubiny
.
Mgła gęsta jak mleko i nisko wiszące chmury sprawiły, że dalsza droga mijała nam raczej na słuchaniu muzyki, niż podziwianiu widoków. Chociaż trzeba przyznać mgliste obrazki też miały coś w sobie. Nadawały norweskiemu krajobrazowi melancholii, tajemniczości i mroczności.
Niestety nic nie wskazywało na to, żeby miało się to w najbliższych godzinach zmienić.
Jesteśmy w Valldal. Okolice Valldal i Romsdal słyną z łagodnego mikroklimatu, co wykorzystuje się do uprawy truskawek. Często nazywane są norweskim zagłębiem truskawkowym. Latem odbywa się tu Festiwal Truskawek. Norweskie truskawki są bardzo słodkie, soczyste i pachnące. Mieliśmy okazję popróbować pysznych „norske jordbær” w Hjerkinn.
Powoli zaczynamy wjeżdżać pod górę. Mgła całkowicie przysłania widoki.
Na szczycie nie ma nic lepiej.
I to by było na tyle….
Szkoda, wielka szkoda, trochę podłamani zjeżdżamy z góry i kierujemy się do miejscowości Hjerkinn. No cóż Trolle chyba nas nie polubiły…
Przed nami jakieś 145 km drogi.
Do Hjerkinn dotarliśmy po południu. Jeszcze siąpiło, ale pojawiały się od czasu do czasu okna pogodowe, miejscami nawet słońce nieśmiało wyglądało zza chmur.
Hjerkinn przywitało nas tak:
Na pierwszy rzut oka ciężko było powiedzieć co nas na takim ogromnym „bezludziu” czeka, ale okolica i ranczo Hjerkinn Fjellstue, na którym mieliśmy spędzić dwa dni, były niesamowite !
.
Ranczo w Hjerkinn to bardzo klimatyczne i ciepłe miejsce, z prawdziwie domową atmosferą i pysznym regionalnym jedzeniem
. Doskonałe dla amatorów jeździectwa, jazdy na rowerze, ale przede wszystkim miłośników pieszych wędrówek. Hoduje się tu konie rasy irlandzkiej.
Ale my przyjechaliśmy tu na woły piżmowe (Ovibos moschatus)
.
Hjerkinn to doskonała baza wypadowa do zwiedzania Parku Narodowego Dovrefjell.
Bardzo rozległy masyw górski Dovrefjell leży w samym sercu kraju i jest dumą Norwegów. Park narodowy założono tu w 1974 r. Jego powierzchnia liczy obecnie 4367 km ². Składa się z dwóch części, które dzieli droga. Chroni się w nim przede wszystkim unikatowy dziki krajobraz wysokogórski oraz florę i faunę, która nie występuje nigdzie indziej, albo jest zagrożona wymarciem. Na jego obszarze żyją zwierzęta typowe dla obszarów okołobiegunowych jak: dzikie renifery, lisy arktyczne, łosie, pardwy i sprowadzone tu w 1931 r. z Grenlandii piżmowoły, po norwesku „musky okse”. Stały się one symbolem parku. Wybierając się na wycieczkę po parku jest duża szansa spotkania z tymi zwierzętami. Najlepiej szukać ich z przewodnikiem na zorganizowanych wyprawach w teren. Tego typu atrakcja czekała na nas kolejnego dnia.
Po zakwaterowaniu udałyśmy się na mały rekonesans. Moją uwagę od samego początku przykuły jasne plamy porostów na wzgórzach. Obiecałam się im kolejnego dnia bliżej przyjrzeć. Tymczasem te i wiele innych ciekawych roślinek znalazłyśmy spacerując wieczorem po okolicy.
Dziewięciornik błotny (Parnassia palustri) zwany także wyrwitańcem lub poruchą. To roślinka górska, charakterystyczna dla podmokłych terenów: młak, torfowisk, wilgotnych skał. Można ją spotkać do wysokości 2500 m n.p.m. Rośnie także u nas. Jako ciekawostkę dodam, że według górali z okolic Nowego Targu noszenie kwitnącej rośliny sprzyja zaskarbieniu sobie miłości wybranego mężczyzny.
.
W Hjerkinn musieliśmy się niestety pożegnać z naszą przesympatyczną parą przewodników Benem i jego żoną Edel.
Tu kończyła się ich praca. Zastąpił ich kierowca - przewodnik, który towarzyszył nam już do samego końca podróży.
Wieczorne niebo wskazywało poprawę pogody. Pomimo porannego rozczarowania, poprawiły nam się teraz nieco humory i każdy z niecierpliwością oczekiwał dnia kolejnego …
.
c.d.n.
839 2018-03-05 23:14:50
Odp: Norwegia w moich oczach … (27 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)

DZIEŃ 5 Ålesund (ok. 360 km)
Portowe miasteczko Ålesund to secesyjna perełka na zachodnim wybrzeżu Norwegii. Kanały i wodne przystanie w środku miasta dodają mu uroku. Dzięki nim przyznano mu miano „Wenecji Północy”.
Zanim się jednak nią stało, przez wieki było osadą, której mieszkańcy żyli w drewnianych domach i zajmowali się głównie rybołówstwem i handlem. Poławiano tu i handlowano głównie dorszem, którego sprzedawano w postaci sztokfiszy (suszonej ryby), po norwesku „tørrfisk”, do wielu odległych krajów Europy.

Źródło: Ze zbiorów muzeum Foto: Nordmøre museums fotosamling
Suszenie dorsza

Źródło: Nordland fylkeskommune - Tørrfisk (Stochshots.no)

Źródło: godfisk.no
W 1904 r. spokojne miasteczko nawiedził ogromny pożar, który strawił go niemal całkowicie. Pozbawił dachu nad głową prawie 10 tys. ludzi. Tragedia odbiła się echem w dalekim świecie. Zaczęła spływać do Ålesund z odległych miejsc pomoc na odbudowę miasta w postaci materiałów budowalnych i środków do życia dla mieszkańców. Miasto zostało w szybkim tempie odbudowane. A ponieważ na przełomie XIX i XX wieku w Europie modny był w sztuce styl secesyjny zwany, w zależności od państwa art nouveau, Jugendstil, modernismo, Sezession, norwescy architekci postanowili zaprojektować na nowo miasteczko właśnie w tym stylu.
Nieco o samym stylu nouveau:
Secesja wywarła silniejszy wpływ na architekturę wnętrz i wzornictwo niż samą architekturę. Zaowocowała sporą liczbą wybitnych realizacji. Częściej stawiała na dekoracje fasad budynków, niż na nowe struktury. Największą popularność nowy styl osiągnął około 1905 roku. Głównymi ośrodkami jego rozkwitu były Austria, Francja, Belgia, Katalonia. Architektoniczne bryły w stylu secesyjnym powstawały przede wszystkim w kilkunastu dużych miastach europejskich, m.in. w Barcelonie, Wiedniu, Paryżu. Architekturę secesyjną wyróżnia przede wszystkim dekoracja i bogata, zróżnicowana ornamentyka. Dla architektury secesyjnej typowe były w dekoracjach witraże, mozaiki, niesymetryczne układy motywów zdobniczych. Charakterystyczna była taż pastelowa kolorystyka: barwy jasne, delikatne, takie jak biel, ecru, popiel czy lila. Najbardziej znanymi architektami którzy reprezentowali ten styl byli m.in. : Antonio Gaudi - projektant Sagrada Familia w Barcelonie czy Otto Koloman Wagner - Majolikahaus w Wiedniu.
Tak więc za sprawą „pożaru” i mody secesja pojawiła się również w Skandynawii.
Po przybyciu wieczorem do Ålesund sprawdzamy prognozy pogody. Niestety nie są obiecujące. Należy się spodziewać w kolejnych dwóch dniach załamania. Trochę nas to martwi, bo przed nami tyle jeszcze pięknych miejsc. Trzymając się jednak powiedzenia, że nadzieja umiera ostatnia…, zasypiam.
Rano nad Ålesund wiszą wprawdzie chmury, ale nie pada. Po śniadaniu ruszamy na miasto.
Miasteczko różni się bardzo od zwiedzanego parę dni temu - Bergen. Jest tu znacznie spokojniej, czuć zapach morza i ryb, słychać krzyk mew. Zdecydowanie mniej imigrantów. Szczególnie piękne jest centrum, gdzie od razu rzucają się w oczy kamienne albo zdobione roślinnymi motywami kamieniczki.
Ornament secesyjny był różnorodny i obfitował w nowe motywy lub interesujące warianty tradycyjnych ornamentów. Wśród często powtarzających się wątków na uwagę zasługują m.in. dekoracje florystyczne, wzorowane na lokalnych roślinach (liście kasztanowca, irysy, dzikie kwiaty), postaci kobiet, abstrakcyjne kompozycje pofałdowanych płaszczyzn. Typową cechą tych wzorów są faliste, płynne linie, chociaż niektórzy tworzyli również motywy geometryczne. Ornament podkreślał konstrukcję i tektonikę budynku, w wielu przypadkach odzwierciedlał funkcję obiektu. Artyści projektowali także elementy architektury wnętrz, klamki, balustrady, portale i inne detale architektoniczne.
W secesyjnej architekturze Ålesund, można dopatrzyć się także wyraźnych wpływów tradycyjnej architektury norweskiej oraz narodowego romantyzmu. Nie mogło być przecież inaczej.
Kamienice w tradycyjnych barwach norweskich.
Ciekawe pokrycie dachu przypominające rybią łuskę.
Drewniane wejście do domu – przypomina wejście na pokład statku.
Ciekawostką jest, że niemal w każdym domu w oknie stoi lampa, najczęściej naftowa zwrócona w kierunku morza. Zgodnie z tradycją światło palącej się lampy nocą miało być drogowskazem dla powracających do domu żeglarzy i rybaków.
Najpiękniej miasto prezentuje się ze wzgórza Aksla (189 m), na którym jest punkt widokowy.
Można na nie wjechać samochodem lub wejść po schodkach od strony starego miasta uliczką Storgata. My wybieramy 418 kamiennych schodków
, zachwycając się okolicą od samego podnóża wzniesienia. ![]()
Im wyżej, tym piękniej. ![]()
Ålesund leży na 3 wyspach (Hessa, Aspøy i Nørvøy). Najlepiej oglądać je z góry. Rozciąga się z niej malownicza panorama na okoliczne wyspy i fiordowy krajobraz z górami w tle. Na wzgórzu Aksla znajdują się też bunkry z czasów II wojny światowej.
Po południu zaczęło lekko siąpić. Jednak szkoda było resztę dnia spędzić bezczynnie w hotelu. Postanowiłam z dziewczynami udać się na drugi koniec miasta (jakieś 4 km spaceru) do Parku Oceanu Atlantyckiego (Atlanterhavsparken).
Park leży nad samym brzegiem morza na wyspie Hessa. Jest jednym z większych oceanariów w Europie. Jego powierzchnia liczy 6 tys. m². Rodzice przyprowadzają tu dzieci i razem z nimi spędzają czas w otoczeniu przyrody.
Jest tu kilkanaście akwariów z gatunkami ryb i innych zwierząt żyjących wzdłuż norweskiego wybrzeża oraz w północnej części Oceanu Atlantyckiego. Można tu podziwiać ławice śledzi, łososie, płaszczki, żabnice, wielkie dorsze.
Konger (Conger conger) to taki „węgorz atlantycki”, drapieżny gatunek morskiej ryby węgorzokształtnej z rodziny kongerowatych. Może osiągać długość nawet 3 m.
Nie za bardzo dał się sfocić ![]()
.
Śledzie
Płaszczki dawały się pogłaskać. ![]()
Dorsz
Makrele
Zębacz pasiasty (Wolffish)
I różne inne morskie stwory ![]()
fot. B. Skóbel
Atrakcją, szczególnie dla dzieci, jest jedno z akwariów, w którym o ustalonych godzinach odbywa się wykład i karmienie ryb. Udało się nam na nie załapać. Trudno było oderwać nos os szyby. ![]()
Tylko tak się wydaje, że ryby zjadają nurka …
![]()
Kolejną fajną rzeczą jest karmienie pingwinów i fok w basenach na zewnątrz budynku przez pracownika parku. Atrakcja ta przyciąga zawsze spore tłumy, dzieci szczególnie.
Pingwiny Humbolta (Spheniscus humboldti), zwane również peruwiańskimi
Pingwiny Humboldta to obok pingwinów z Galapagos najbardziej zagrożony gatunek z tej rodziny ptaków na Ziemi. Żyją tylko w niewielkim rejonie wód przybrzeżnych Chile i Peru. Obecnie ich populację ocenia się na nie więcej niż 50 000 osobników. Co roku, po cichu, giną tysiące tych pingwinów. Naukowcy podejrzewają, że główną przyczyną gwałtownego zmniejszania się populacji pingwinów są zbyt agresywne metody prowadzenia połowu i realizacja odłowów na skalę przemysłową. Wśród metod połowu szczególnie niebezpieczne jest stosowanie tzw. trałowania dennego. Wraz z rybami, do sieci wpadają również polujące na nie pingwiny. Sieci powodują dotkliwe rany, najczęściej prowadzące do zgonu wypuszczonych z powrotem do morza ptaków. W wielu miejscach na świecie ta metoda połowu jest zakazana (m.in. w rejonie północno-wschodniego Atlantyku a także na obszarze północnego Pacyfiku), jednak nie w Chile i w Peru.
Sama skala przedsięwzięcia, niezależnie od prowadzonych metod, przynosi oczywisty skutek: zmniejszenie szans zdobycia pożywienia przez konkurujące z rybakami pingwiny. Sytuacja ta zmusza ptaki do zapuszczania się w coraz dalej oddalone od gniazd rejony. Pozostawione w gniazdach jaja narażone są na ataki drapieżników, w szczególności szczurów. Badanie przeprowadzone na jednych z najliczniejszych kolonii pingwinów Humboldta pokazały, że szczury odpowiadają za niszczenie nawet do 70% złożonych jaj. Niestety do ich rozprzestrzeniania w znaczącym stopniu przyczynia się człowiek. Przykład pingwinów Humboldta dobrze obrazuje skalę negatywnego oddziaływania człowieka na liczebność populacji organizmów żyjących w oceanach, tak w sposób bezpośredni, jak i pośredni.
Foki pospolite (Phoca vitulina)
W jednym z basenów można obejrzeć bawiące się wydry europejskie (Lutra lutra). ![]()
Przy padającym, momentami już dosyć intensywnie deszczu, spędziłyśmy podglądając zwierzęta, popołudniowy czas. Wróciłyśmy wieczorem, zmoknięte, ale co tam, liczą się wrażenia i dobra zabawa. ![]()
Jeszcze na koniec dnia zdjęcie z uśmiechniętym Trollem z Ålesund i pora wracać do hotelu .
Jednak się rozpadało ... ![]()
c.d.n.
840 2018-03-05 22:35:01
Odp: Norwegia w moich oczach … (27 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)
Wczoraj obejrzałam film "Fala" z 2015 r. z gatunku katastroficznych w typowo amerykańskim stylu
. Ładne widoczki na Geirangerfjord.
Grupa geologów w górzystym terenie Åkneset w Norwegii monitoruje szczelinę w ścianie skalnej Geirangerfjordu, która może spowodować jej obsunięcie. Na ewakuację okolicznej ludności jest już jednak za późno. Dochodzi do katastrofy. Do miasta zbliża się spowodowana obsunięciem 80-metrowa fala. Członek grupy geologów Kristian ma 10 minut na uratowanie jak największej liczby ludzi, w tym swojej rodziny.
Poniżej zwiastun.
841 2018-03-05 16:19:41
Odp: Nie ważne gdzie... ważne z kim :) (1,026 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)
He, he fajnie !
, kurczę , a ja na L4
![]()
842 2018-03-05 16:15:22
Odp: Szlakiem Orlich Gniazd z Krakowa do Częstochowy (24 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)
Dziękuję za wyczerpujące informacje !
![]()
843 2018-03-03 21:48:41
Temat: IX Przegląd Filmów Górskich w Wadowicach (2 odpowiedzi, napisanych Wydarzenia w Beskidzie Małym)

Poniżej link do programu przeglądu. Zmieniła się nieco organizacja. W tym roku przegląd będzie dwudniowy.
844 2018-03-03 21:28:46
Odp: Szlakiem Orlich Gniazd z Krakowa do Częstochowy (24 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)
Właśnie przeczytałam sobie i obejrzałam 5foteczki. Piękna relacja Jolu
. Jakże miło było patrząc na zdjęcia przypomnieć sobie miejsca i chwile spędzone kiedyś razem na Jurze latem.
To wtedy pokazałaś mi jaka ona jest pirękna. Szkoda tylko, że jak piszesz, komercja wygrywa i zabija powoli uroki tego rejonu. Oby się jej nie udało. Odmówienie noclegu wędrowcowi aż w 8 miejscach to coś niewyobrażalnego ! Bardzo mi się spodobał ten Ośrodek Edukacyjny w Smoleniu. Mają interesującą ofertę zajęć i bazę. Dziękuję za podlinkowanie.
Ciekawie prezentuje się też Jaskinia w Ostrężniku. Czy można do niej wejść ?
845 2018-02-04 14:56:42
Odp: Grudniowy zlot na Potrójnej 2017 (22 odpowiedzi, napisanych Wspomnienia ze zlotów)
Super relacja Marku
Czekaliśmy na nią !
Popłakałam się ze śmiechu !
Niestety, „silna grupa” nie była tak silna, i około 01:00 poszła spać
Raczej padła po wszystkich możliwych kątach ![]()
846 2018-02-04 00:33:55
Odp: Norwegia w moich oczach … (27 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)

DZIEŃ 4 – Hafslo - Ålesund (ok. 360 km)
Po śniadaniu udaliśmy się do Parku Narodowego Jostedalsbreen. Utworzono go w 1991 r. m.in. w celu ochrony największego lodowca kontynentalnej Europy – Jostedalsbreen oraz przyrody otaczających go pięknych dolin.
Lodowiec Jostedalsbreen nie pozostał na Płw. Skandynawskim po epoce lodowcowej. Około 5 tys. lat temu stopniał całkowicie podczas globalnego ocieplenia, a następnie powoli się odrodził. Swoje największe rozmiary osiągnął podczas tzw. małej epoki lodowcowej, około 1750 r. Istnienie Jostedalsbreen, mimo niesprzyjających dodatnich temperatur, umożliwiają stałe i obfite opady śniegu. Części lodowca, które leżą nieco niżej, narażone są niestety na szybkie topnienie. W skutek ocieplenia klimatu opady śniegu nie są już w stanie pokryć szybszego od nich topnienia i od lat naukowcy odnotowują systematyczne cofanie się ramion lodowca. Jako najlepszy przykład podaje się często jęzor Briksdalbreen, który w roku 2006 cofnął się aż o 146 m.
Przypomnę, że lodowce skandynawskie tworzą odrębną grupę zwaną lodowcami fieldowymi. Zamiast typowego dla np. lodowców alpejskich pola firnowego, od którego odchodzi pojedynczy jęzor, lodowiec fieldowy składa się z ogromnej czaszy pokrywającej najczęściej wierzchołki górskich płaskowyżów (fieldów), od której odchodzą w różnych kierunkach ramiona (jęzory). Lodowce są w ciągłym ruchu, a ich ramiona ciągle się cofają. Niektóre w bardzo szybkim tempie. W każdej chwili może się oderwać od nich kilkumetrowa bryła lodu (udało nam się to spektakularne zjawisko podczas pobytu zobaczyć na własne oczy), dlatego zabronione jest zbyt bliskie podchodzenie i już tylko na nieliczne można się wspinać, korzystając oczywiście z usług wyspecjalizowanych firm i przewodników.
Powierzchnia Jostedalsbreen wraz z jęzorami wynosi 487 km², a jego czasza ma ponad 60 km długości. Z masywu lodowca spływają 22 jęzory lodowe. Tego dnia chcieliśmy zobaczyć z bliska kilka takich małych lodowych jęzorów gigantycznego Jostedalsbreen’a. Najbardziej znane to Nigardsbreen, Bergsetbreen, Austerdalsbreen i Briksdalbreen. Tak na marginesie, słowo „breen” po norwesku znaczy lodowiec. Jostedalsbreen mieni się niezliczonymi odcieniami błękitu, co sprawia, że można się nim zachwycać bez końca.
Podczas drogi do Briksdalbreen, jednego z najefektowniejszych jęzorów, przejeżdżaliśmy przez malowniczą górską dolinę - Myklebustdalen w regionie Sogn og Fjordane.
Górskie szczyty i turkusowa woda Jeziora Oldenvatnet.
W tej okolicy zatrzymaliśmy się na chwilę przy dwóch innych jęzorach: Boyabreen i Supphellebreen. To była zapowiedź tego, co na nas dopiero czekało
.
Boyabreen
Supphellebreen
Oba lodowce, jak widać, mocno się cofnęły.
Dojeżdżamy malowniczą trasą do końca drogi. Za szybą busa piękne U-kształtne doliny, jeziora i „dymiące” góry ![]()
Z parkingu ścieżką wśród wysokich skalnych ścian, huczących i pieniących wodospadów na rwącym potoku zasilanym wodami wypływającymi spod lodowca, wspinamy się pod lodowiec Briksdalbreen.
Ścieżka zatłoczona, ponieważ lodowiec chcą zobaczyć wszyscy. Turystów, którzy nie są w stanie wyjść o własnych siłach wywozi się elektrycznymi pojazdami zwanymi trollami lub wagonikami.
My jednak mimo wymyślnych udogodnień wybieramy spacer.
Kociołek wietrzeniowy – jest to jedna z form wietrzenia fizycznego płaskich powierzchni skalnych związana z zamarzaniem i rozmarzaniem wody (tzw. wietrzenie mrozowe).
Podczas spacerku przechodzi się przez kilka mostków i raz po raz mija wodospady. Najpiękniejszym i robiącym największe wrażenie jest wodospad Briksdalfossen.
Wierzba lapońska (Salix lapponum) jest rośliną z rodziny wierzbowatych. Występuje w rejonach alpejskich Europy, w Azji, na Półwyspie Skandynawskim oraz w okolicach koła podbiegunowego. W Polsce występuje tylko we wschodnich Karkonoszach, na Mazurach oraz na Wyżynie Lubelskiej. Jest pod ścisłą ochroną. Jest to relikt glacjalny, czyli gatunek pochodzący z okresu zlodowaceń.
Lodowiec Briksdalbreen w bardzo szybkim tempie topnieje.
U jego stóp jest płytkie jezioro zasilane wodą, która spod niego wypływa. Ma charakterystyczny mleczno-seledynowy kolor i zawiera masę drobinek minerałów niesionych z wodą spod lodowej czaszy. Woda w jeziorku nawet w największe upały jest bardzo zimna.
Po błękitnych lodowcach pora ruszyć w dalszą drogę.
Czekał już na nas prom w Geiranger.
Z pokładu, podczas prawie godzinnego rejsu, rozkoszowaliśmy się widokami Geirangerfjordu – najbardziej rozreklamowanego i ponoć najpiękniejszego norweskiego fiordu, zwanego „królem fiordów”. W 2005 r. został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Ma długość 15 kilometrów. Mogą do niego wpływać nawet wielkie oceaniczne wycieczkowce. Jest to możliwe dzięki wyjątkowej głębokości fiordu, który w najgłębszych miejscach liczy aż 600-700 metrów.
Pogoda sprzyjała. Popołudniowa lekka mgiełka i chylące się ku zachodowi słońce muskało złocistymi promieniami wysokie skalne ściany z kaskadami wodospadów. Miód dla oczu. ![]()
Spośród wodospadów największe i najbardziej znane to De Syv søstrene -"Siedem Sióstr", Friaren -"Zalotnik" i Brudesløret -"Ślubny welon". Spadają wprost do fiordu z prawie 300 metrowych ścian.
Przed wojną wzdłuż stromych brzegów fiordu mieszkali ludzie na odizolowanych od świata farmach. Historie opowiadają o dzieciach przywiązywanych do palików, aby podczas zabawy nie spadły z urwiska oraz o farmerach blokujących głazami ścieżki by uniemożliwić przejście poborcom podatkowym. Ostatni mieszkańcy wyprowadzili się stąd dopiero w 1961 r. Do dzisiaj pozostały na brzegach opuszczone farmy. Dba o nie lokalne towarzystwo przyjaciół fiordu. Do jednej z nich – Skageflå można dotrzeć ścieżką z Geiranger, do pozostałych już tylko łodzią.
Po dotarciu do położonej po drugiej stronie fiordu niewielkiej miejscowości Hellesylt koniecznie trzeba było zobaczyć fiord z góry. Najlepsze widoki są z punktu widokowego na samym końcu malowniczej Drogi Orłów (Ørnevegen) .
Widok na Hellesylt i wznoszącą się serpentynami pod górę Drogę Orłów.
Jest z niej doskonały widok zarówno na fiord, jak i góry. Oczywiście super by było wspiąć się na jeden z otaczających fiord szczytów (prowadzą na nie ścieżki i szlaki) i stamtąd podziwiać widoki. Cóż, może innym razem … ?
.
Widok z platformy na szczycie Drogi Orłów – zdjęcia nie oddają niestety ogromu fiordu i jego niesamowitej urody.
Po tak fascynującym dniu czekała nas jeszcze prawie dwugodzinna malownicza trasa do portowego miasteczka Ålesund.
Mieliśmy w nim spędzić noc i cały kolejny dzień. ![]()
c.d.n.
847 2018-02-03 23:29:03
Odp: Paprotniki (319 odpowiedzi, napisanych Flora Beskidu Małego)
Super wiadomość ! ![]()
848 2018-02-02 16:56:47
Odp: Proponowany rezerwat przyrody Nerecznicowe Zbocza (10 odpowiedzi, napisanych Szczyty Beskidu Małego)
Jestem jak najbardziej za
i trzymam równie mocno kciuki ! ![]()
849 2018-01-31 19:42:54
Odp: Grudniowy zlot na Potrójnej 2017 (22 odpowiedzi, napisanych Wspomnienia ze zlotów)
[...]W oczekiwaniu na fotorelację Markka500 zamieszczam jedną jego fotkę, pokazującą prawidłowe zabezpieczenie orszaku z pieczonymi kiełbodronami.
Nic ująć, tylko dodać pozostaje do tego orszaku okrzyk - HEJ !
![]()
850 2018-01-31 19:39:34
Odp: „Młodzi Tropiciele” odkrywają Beskid Mały … (12 odpowiedzi, napisanych Relacje z wycieczek po Beskidzie Małym)
Leśny survival już pobrałam, ma blisko 300 stron, więc nie da się go tak po prostu połknąć, ale jak tylko go przeżuję/przeżyję to zeznam jak smakował
[...]
Ja już jestem po lekturze. Polecam, mnóstwo przydatnych porad i instrukcji, które zawsze mogą się przydać podczas wędrówek i biwakowania w pojedynkę lub w grupie
.