876

(7,756 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)

Można by było coś jeszcze pozgadywać, bo trochę nudno na forum się zrobiło wink

877

(1,039 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)

Na Mikołaja poszliśmy sobie na Pilsko... ale bardzo niestandardową drogą. Od tylca, od słowackiej strony. Trzeba przejechać granicę i skręcić w prawo w stronę wyciągów narciarskich nad wsią Sihelné. Tam zostawiliśmy auto i ruszyliśmy wzdłuż stoku narciarskiego. Nie jest stromy i zapewnia fajne widoki na Babią.

https://lh3.googleusercontent.com/Tq30vmhAVnB4hE4_gbgPU0omG-gyl7pXN9Z__ZNEKjiRRQ73g8kOp5F-Y6hUnTRWLpMQ_kOZp6B7zArrUI4ShWhQmNbeC-ZxpIEOck4y0WcyMwYSsnwa-NZbAZbEFYytxcJdabsKNJo=w1152-h768-no

Wyciągi kończą się na wysokości 1000 m. Widok na Pilsko... taki se.

https://lh3.googleusercontent.com/rfWmW-79hB61vii5haUxLdxjypWuU631N4e0ZmiPLpTG70pPYYWnNxaYayx2bmNSLMBfxs25pD2OMH3aen9hCOczQHYYlSa5W_DTh3uCDj4ZqxvJFRuLkkaDCbJ1nKhZ3JwpXCTKwhA=w1152-h768-no

Idziemy drogą, bez szlaku. Prowadzi nas jak po sznurku w górę.

https://lh3.googleusercontent.com/SBoPbg9EOOjDBEpUFypimb-dHs1rvCSGibqHGnGuHthPYMfEYWqeExfu8BapXQtU9PFFwr1fZrQ8OEqbWaI9fUJF49FMiYrIkHQ9kgqRFar746xQjDeWtqo-DrcAXYlv-_DmU5mSi7w=w1152-h768-no

Za plecami Tatry.

https://lh3.googleusercontent.com/ZTJ_APbsm0XMA6UA2Dw0NvqDLxkDrIuRkSjgvAd7SgXeboR6jTsMkm_7VyP8mvgSNazO6rGFNGLJNLLsTvYrfJXYvtyMg-Y2Vzp_Sveel_iWgPRnAECCgxoZLq2vcT1eOD1sXdNE1hQ=w1152-h768-no

Dochodzimy do zielonego szlaku. Las robi się rzadki. Kolorowo.

https://lh3.googleusercontent.com/K78jFnuRaFMOnE_Y2slARX9hi4-2BoF0HcE5LjMaq7bRrdjCe7ManARe8wmv74MYLmXkHiFAECfu1WJqQdbkulbXUnRtcb8yQKJG8XGes9ywSoSz_2e0HXknQYO98cFNPMPc-ovi_Kw=w1152-h768-no

Śniegu powoli przybywa, robi się zimowo... ale jest to na razie tylko preludium.

https://lh3.googleusercontent.com/CmsKC_gwccDQ3K4BhKfL3nT7L6XOGveiTJzDg_SnySdO6ucGdU7fqxJ258tXzyAbOhMC8qH4fzOz66f1Ga3hZGsW-nadu3t6ObFEcaxj2GDMnGB3shb5u4vc9qfQIQHQjxPGM0-s9QU=w1152-h768-no

Coś widać miedzy drzewami.

https://lh3.googleusercontent.com/5r1W3-24I3P10eYDpaHPgo5uI3MtOcZqkbuCDaw8s4fBDG2pDlmUHJJ2xew3zkJcHAVb7HhyfPRMoKQJ9yu4qcoct8C5tNwnRE9pU_PhUSdds8pMJDH-yVeKOVD9oCVb-MnISnXGTIg=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/daviQbM0jrUn2B9hUpV_SwST-xI7ENWCRZkq5dIr4DO-Fvb56j2Yw_cP17BXRNyLbKm9xqDXHR1Mxj3EGcJKVI7anRqcwlmlT7WV01T-Lw6YMLJnWc-wmHsKkgAGTnrd7tCNLsSGl64=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/32M4-BlDKPakUV6Aj-9C_cYn-EpKB37Mdcgdxow7rYs-rNLPKYudajXPysDLtVnGMS3IueWAz1IAuaOQPKBHW9MM1_EeJZ49VyYiWTIuLGZcF2vhUNrmRc4rfezzqiWaHvitIjXFE6U=w1152-h768-no

Wchodzimy w strefę kosodrzewiny.

https://lh3.googleusercontent.com/zrAGRm2bVlci-aAlY32MXQrrqWuMXV_0lXDk4E1M1zrwHubzhHTy5CykVizZ4tCm8GTnsFhGRmbKEArjW-aeb08ApBtOCwS-QQ0fzF8o6oYcPJD7ZS2lY8FTKO_sFi0lTlLlb1-yyrw=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/bPOx8vDE8XfwcjUkQ82D_PXlghUQshqH2MlwYKaydeJSAuIbwihjpsNej7afm12_VS1h8LCQTvRjYQq8dKoj295XuMU8yMw0rjkwW8oQJyl7mRzX6UqbtsodEx8jtISd1w5_tTKr_hE=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/Ia4NF-RnkSFWqTRdnkR_Ptxuie55H0dPBJb6qchk2IQ_h6hgkYUbdtocyeOpOqICKsLjPsIj4KsRedqG3HFKS5IOWb-scim-gMhZs5i0t1WrUmjp5wLjUP_BRSSe27Lre8Gq1w9hLos=w1152-h768-no

Całkiem porządne widoki na Tatry.

https://lh3.googleusercontent.com/xXOR-C8TtnIS5qJ45exl_vy4xCjUT7bXoxiRa9pWwAu5EJgv447eWfB3iXqMeaCMI2DHLLb4yKp4Eyy575D-olLdnAr7X_BfBD6IITiCA39tN-clgRq6tNF8Q8y7AyizMz-SNIDA6T8=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/tRw6hmnXTeLK51HmbED_OqAj-hkfh_6zzdCTI8kQOmU4pE1usJHG-eEjSE75q5iK7_6npjor4N83zsz5dM0znL2_7DdMIOLz9Mxvdiu8K9UI25ECdhJ6gQ_0LTKdCZd5kBBKLwYzFp8=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/0dNDUnigdoDdHA3AY3t-WraRuNx17phQwKAxFAZWMCRDWEjTW9OLQpIFZGAj-TYkIMTPEgwCOFhei2RwZgygVgci8a1GkMA46LQ-PtXHeyOrOfnUpStMFSzpHBLd3CRXeSL8hrsq1iY=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/FKe0L2GuxGOZOkUey8283MlQ1ncgM-aeaQjqa006qDAOuXWHKvoBsPAR-6kRcqWL33kJoh43EqhVl6bsvI-FxT-04q6aEhybemZ80TnnFuN3cQJNoKgVOFnSzobeEwsLM7StgizJCOo=w1152-h768-no

Szczytujemy.

https://lh3.googleusercontent.com/WOCMayeJlzmo62BNCCmxHuO5H0u8gYzOkqWDrJIdU6YYjXiZCAgKL3rxNX3I6ud06DTl5bGGN6orN6w-vWQ8_7TqV22MiSzmB1ftaxaSHCBD01b6F_dYhVgJZZ10x-G6AFX6GKECW1Y=w1152-h768-no

Kurcze, naprawdę fajnie widać dzisiaj. Mała Fatra.

https://lh3.googleusercontent.com/ELcHu6bJ-0xC8tAufRa203c88HPPYdQX_OAuU45maiRIt3rBJpSZrCjwiHxce8cTgUxLLfuMoPUGHOUPCB0ix_n_WvQThbKwRXS0WIh5Bzv7m0a5-0tPEybOvLpw2ASqMw1w45Ne8FI=w1152-h768-no

Zbliżenie na Rozsutca.

https://lh3.googleusercontent.com/qPE29-2Ttw2m1ikRvdy94N-T0CPZL7wJTLSLGxsHV_NOHGZaeNjp1KvuKr0MmradA5AMqa1_TVEisX87g1TxTTcef0fnsoWcQsg8VGDV-Rz3eU0DCg9eKjOju-wH677y8Z3OWnnz5n4=w1152-h768-no

Veľká lúka.

https://lh3.googleusercontent.com/0pltvNtU9V3TY3uOnizlkY1pCWbFbFvGQ9OPpIVARGgnmh8C-DVxG1FtxC8GqnWnp6rJOAXq2ixU0i24w5j_TET0wChiLJwO-3J3gZ00fHKBdVvWF3cGTLWoi1fuRZNdpkOeY0_LATk=w1152-h768-no

Niżne Tatry - Chopok i Ďumbier.

https://lh3.googleusercontent.com/7NhfCTQoqpT2eWjuT6HAR3L9xhnk51Go6XZy2nk9RvAlail5qHmB6s-qeExxKeKAqKu5vv58l_skUTNwrTiY2-NGDWLDZOZK3TEgaj-F0X51pi0UvL2UUangFI8fwb89Eh05mWR8PgQ=w1152-h768-no

W szale fotograficznym doznaję hipotermii. Wieje i jest konkretny mróz.

https://lh3.googleusercontent.com/0VX-RFWn2X2Cs2JQWikkHVNElLoDSzHcgE51aPqatN_zUr4LfSsgOIkuhg6186QRLw3ct5aaYqn53n7gtDbAy9yF1eKcLVQ-PRFMhS8hThx3P4QkJI4bpG8ZmP_yGqxfEH344gAFMr0=w1152-h768-no

Dla rozgrzewki idziemy sprawdzić jak widać po polskiej stronie.

https://lh3.googleusercontent.com/HfZh5n1axjeQXC3RcPJHlXB1Eu0xkdVqcB3bSnaqoXQUnsvnZlUD6VeXIJP0sys8D9TqIyOA4aColjf0IdV-6ZihP9ByCn714LECPUV5i84-C8unkeWn24_J8gLFmhf_jLD3jbirpkY=w1152-h768-no

Lachów Groń, Jałowiec, Beskidek. Jakoś tak mniej piękne.

https://lh3.googleusercontent.com/veFB0HENzTy3rGUohhs4TilVZjX74sCiuXfipXAf2s5xZivKCchVFFY6xomxvnJ0O5AMBiqYcThMDL_eMTBrSyVPY6qgA7WO832haBv4E2_9IgFYOhE05rKh6GbretWTouoZ10Tisns=w1152-h768-no

Wracamy na szczyt.

https://lh3.googleusercontent.com/mBuRug9JqGrZ8vqlBo0SQ3ktyQwL1B6dfL2JMc7WVJTJifihj-2PV9061lfEcykuG6EoDHQFRZlBi4-NR87IiqoywJ_Tz8oLnEegH_9q2sZfwu9xS4dKvxLvUicOc4MbQpGJTDe9ODo=w1152-h768-no

Mała Fatra pewzentuje się najlepiej.

https://lh3.googleusercontent.com/xQ4Ewrit8UOWc9-e5XF74OTce5MVWb0CpnHxc4-B_NDZqCe8iB7ghgEF_-Pv9XFZUEuX1BjsIgXIfXdEerIJtAcOoXQ5RtDdujuLQBHTDilAsTmwtLDBCjPUk6N57nuSjh97eoBgzTE=w1152-h768-no

Wielki Chocz.

https://lh3.googleusercontent.com/Jv8LFGEEvd2Pv2jg1xU_q6GSLG1vASgUh5qy1sgAw0ZqlfLLgLKtiBkJ4HshHiNdk4-G9TfXfQyzbOJRgtmx7iLmkBtrKh3LzkXdZ5hn6ibJmTNjYt3PxRl6v6HxIcLIX97EpG--g7E=w1152-h768-no

Rozpoczynamy powrót i wciąż podziwiamy Tatry, które jakby jeszcze lepiej wyglądały po przesunięciu się słońca bardziej na zachód.

https://lh3.googleusercontent.com/PWq_jIMbwYojzmAX8oNJsIm901P4t3GnIgIDSLOEnGayni8EKw8VvBKuDZ59t2Zv9SsfV5ZmQWMuGxjqTndGV4x3b0O15KwJ0r9QvMMGZDxpPLnCiP9k2Vw-cL4eTBN0zw3t8uQzMxk=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/AdtyRohg5CzLtaXyVPROYvZnXO4D2HzGFtSYKGyCCW2-nOsbo64q6ihsdhaDhaWph-dyIBpSXp1twvU5cVph2trQYilWAXSrswoq5gThn8HCwWyUgh_-NWim88656fdsY0L_HIzRKRU=w1152-h768-no

Schodzimy szlakiem niebieskim. U góry mocno zarośnięty kosówką. Potem w lesie idzie szeroką drogą.

https://lh3.googleusercontent.com/Wxe3pBxWzNEBZGnQPRz5L0a7VSk2km6ptcrs0taEdKWpGYNOWIGmKYQq1Cvq2_5MDYBJQuwIlJUYkSDTArmCohCpw_rmnX9IJvQSpfrlCEtAe-k26DBw0yknRwrRfuAj75SibuL5dQ0=w1152-h768-no

Tatry pojawiają się do samego końca.

https://lh3.googleusercontent.com/6yu2w30B00FEhjKC-1-HXf5uoShcNJ0tfWjTDoExu9t4ZIdKntAX9rchHO4XteCstlIuzSfgVG5MvInZ6SB-NoX-7e5MCWTfqLKa6aOBTvjST3_MuyJWFpPTYH99W-QKHIXg7AHIS3k=w1152-h768-no

Pilsko od słowackiej strony szczególnie polecam przy dobrej widoczności smile

878

(1,039 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)

Czy ja śpię? Chyba już nie, bo patrzę i widzę ciemność. Która godzina? Trzeba ruszyć gałką oczną i wyostrzyć na wyświetlacz budzika - 3:42. Słyszę jakiś dźwięk i próbuję go zidentyfikować. To Tobi mlaszcze językiem w przedpokoju. Czemu on nie śpi w środku nocy, nie jest zmęczony po wycieczce? A czemu ja nie śpię? Zastanawiam się nad tym, próbuję uporządkować fakty. W pewnym momencie słyszę stukanie pazurków na panelach. Tobi idzie do sypialni. Niemożliwe, żeby mnie usłyszał, ruszałem tylko gałkami ocznymi. Wszedł i usiadł, pewnie lustruje nas wzrokiem. A może kontroluje go demon i teraz chce przeniknąć w kogoś z nas podczas snu. Ruszyłem ręką, Tobi momentalnie stanął obok łóżka i podstawił głowę do głaskania. Nie, to nie demon, demony się tak nie zachowują. Jest 3:46... do licha, czemu nie śpię? Komórkę mam nastawioną dopiero na 3:50, no nic, wstanę te 4 minuty wcześniej.

Ochodzita - wschód i zachód, 2 w 1.
Nigdy nie byłem na Ochodzitej (894). Dość znana góra, szczególnie na FB, ale zawsze mi było jakoś nie po drodze. Można dojechać autem prawie na sam szczyt.

https://lh3.googleusercontent.com/lZNsSrocQ-EzNcXXIjI-psT4kogB2kt2CkQDvP6KTHvq14KUTbqKUCBQb7EsHaMXY6eGWx_5c1DudMxQUfbijm1t2-knFvXoJ7cT8wuiDa9LRFXNpvqNZkJb5pixbr2K_rGL-iP-0hw=w1152-h768-no

W tle majaczą Tatry, przewalają się przez nie chmury.

https://lh3.googleusercontent.com/MYQtOCqKmI6RB7_irAxaIyhd1VO5YakmtAHRFElKN0jD-H3ePYH0aXnIbqTW81ibBIYnTQFob4q77qQv5ipVDQW0e2rhxrQi8Yx9uSWTDc0Ah1fZqVGDGeS8yYx4DtvvTguCwkHGd-g=w1152-h768-no

Moment wschodu.

https://lh3.googleusercontent.com/66wLJcb3fO8CLEqgYUdGG8g5tmt9YmzyBK8FXLkjswlhwVFu6_ecS0vPy9n4sKTzEEUHtCby713bmVAsPDXJEa3hAmurvZkHjD-45ZOq49QPTxtGcEYwxq7Mvpc1_XWTBN7ZNQeT5fw=w1152-h768-no

Myślałem, że będą tu tłumy, a oprócz mnie są 4 osoby. Sam wschód nie jest szczególnie piękny. Brak mgiełek, brak chmur. Jest zimno i mocno wieje.

https://lh3.googleusercontent.com/gKC-OpHc50GWR-iOyJctJXoHYj8xSsYur1Xx2eeYWYvA2xMFSl5XDLJCWuBFrJBwn4ZyaLfwobq6ulwHejLhiP6a3AO-cNQi7UBvosVhPVHEi4g8UqCm5EcP3fvSEYZrJCp-ligCOLw=w1152-h768-no

Hmm... chyba jednak demon.

https://lh3.googleusercontent.com/OcN9rSYOPE2Uaw9105CUfTNdA3I59Bx0yiAtVpRjw51eA0Do_ExGYI8RKztYFhgldsZU3WKYi3ezUI1C10YYL_kOQB7CkLaK8tdMP-g5aHulacY05ju7LFuiUU1l1Te3SqtpGyJ19EM=w1152-h768-no

Wschód można uznać za zakończony.

https://lh3.googleusercontent.com/q3V_Iir3k6maWZhDRPdPZ1RlQMuU-96ouYmxIYLyxqMfEbxRu8ktBMftEQRzgsuwEI5Ud8cUesezhAYptoAUTZYNKBxoyY5uTn2GeB33U4DIjQOaGFeEHTCKVlSk78qW8l7nl07tNIs=w1152-h768-no

Zamiast czekać na zachód, postanawiam się przejść.
Schodzę niebieskim w stronę Zwardonia.

https://lh3.googleusercontent.com/Z_N3Xtx2Vl8Brdl-u86wPpnCZy8LCU6-P_rqmCQ9L4IZSJqTORto6wF_YobwnNozUz4K53EsZl75hxU6QORoQbaaPrdQcsWaDIMpkKJOICqIJ0cJ5AzE47plC3K_jgMGvHrXuxzirLs=w1152-h768-no

Jest cieplej, są fajne kolorki.

https://lh3.googleusercontent.com/ilrjeB7ylyHYXeGvqr0gauET4zR4Wz2kZb8AA9Nbtm187vmXgT285QInuuIMfNeLdOrHotwQbQH3hAVuof_jsnHlIlvNOVlamxek-B_78zWL3WN_H59hwaZ0XuYldImr2eB6yBDCt3k=w1152-h768-no

W lesie przymrozek. Brak widoków. Nieciekawie.

https://lh3.googleusercontent.com/XWr1oyV_3TJNFIXS02mM5p_h_Z2H6ozCiLWY6AY5GnJVvLWSQE_QUnNI_mUTb-3LJ40OJyKnRxKAtVJ56WUwM5gUU9tVD_T10aaBVoG-kq9SVjIaCvNRrAranM25EFdyp0is3NvVuyc=w1152-h768-no

Porzucam szlak i wychodzę na Kikulę (844). Tu mi się podoba. Widok w stronę Zwardonia i Rachowca.

https://lh3.googleusercontent.com/048jjIt-DWGl5qDNbaybhyfjQhsFhC20RsxgVbq52QmzvJlqIR6ircmU9ga5EfUQNI9tUTQWCdfaD-9WLb5d6gLlhYmyIREWgadL8-5YjzPnRpRQuqbLwKtehDq1UR3pBGwmZBmFUdI=w1152-h768-no

Ale idę w stronę przeciwną. Słowackim grzbietem ciągnącym się nad Skalitem.

https://lh3.googleusercontent.com/S6N1NyyiYY-r2Y5Adg_PephT7nRw2qaniQn7tbbiUf8Kesn54AQfFYZn-0-G_UJf-3VCwpvyVZpCN53LiJJ6Q5x-Vm_1e8ARYL2JVRbx5suyTr3-7XutjfRj9zD6R9tEuRL9uBSF4ro=w1152-h768-no

Cały grzbiet jest widokowy. Jest tu szlak, jakaś infrastruktura... i żadnego turysty.

https://lh3.googleusercontent.com/KMwA3h-nICbDbT0ETzScdgQLe7fLQDtBCa2OIMburHoh5Lf9uPykmmTD87pBlpLjovjlbOknpNmL4v1Fy4mTXz5XHS9ZrZ877gnP2OyMkPkJgcSKrHi_0COsoL69LSHqmSz5GOTMyyM=w1152-h768-no

Bardzo mi się podoba. Łagodne pagórki, sielanka.

https://lh3.googleusercontent.com/hHgLD2bZ91Xq3xnK91Y8mMYrf0MuCNz2UJDGK_LQxxYBJW0qhpOCkao5eZkSaRGfW8102PYZR9tO8UHR-dlVLg5bPMGW6ZTefX03JwC0zZAto2zkVs6QjaUIISXo7gwt6lwrL04x9DU=w1152-h768-no

Koniec grzbietu.

https://lh3.googleusercontent.com/_hl_BSHCOVGblz_TS1WFHK80gNZmBTPfLkMqH5pV9msaAEPYKeB-QCVcxVD3nv7TjLPzuAckx2jKdHA7MvIZQkq7P4i3WdGVcxrYhL5qGbhoNcpY7ZrrKzjVxlNkU7mCKR-MNTlbHHQ=w1152-h768-no

Nowa autostrada. Prawie nikt nią nie jeździ. Może z 5 samochodów przez 15 minut.

https://lh3.googleusercontent.com/gvyrneFeuQGsnMHiiRYiRMwyMxM_eTwzHxJAPMC0gjewibCe5xQ7Aplzk3WZ-Uy3BCKEfxutx8zW2pbf5q8q0ytBfEqTIR2_sKrp8BEbu6FznslRCUru7d6iVcTcnm1SB6_V87aliyY=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/hft-DL8lfh072kz088zhARUuhSoiwOfV9GEcKSllUkEiNMXBJzj2fF9EfNniwcNqfJQlbDfl4sLUMJ4_5rDeam5TGc-c6nBO2TYyzVjvK4p6vtexHra1XHdC8pmLcADlojUP522lyxc=w1152-h768-no

Schodzę w dolinę i wychodzę na grzbiet graniczny w okolicy Szyrokiego Wierchu.

https://lh3.googleusercontent.com/egyQL04dQb9efmzikxsuPfcpi_qLX20f0MNnlNWhJweyZDWtYTO6eOx73v3v1SxDXS7-KauSenZveiviRyc05xJqYdyoCDVRzNFaSwf8GQ_BOo_TrRVUhteBkdFIevW-9qqCE0WnPVU=w1152-h768-no

Tu też mi się podoba, choć takie wykoszone łąki sa tylko od słowackiej strony. Od naszej głównie krzaki.

https://lh3.googleusercontent.com/ueh_w5IjtzgGyS2IHVsS_TuUlrZiqgzj8cBDTFKvQT9TJwRuI-zvVgnf7uxiBhGCC_9OyOWGKKLKllXlq64pe6LEMO8c-gEDsqYzu-mmw5ksepBG2aWNG0uIWj-HiRM1rR1SmzfT2MI=w1152-h768-no

Bliskie spotkanie ze żmiją. Zauważył ją Tobi. Ale ma groźne oko.

https://lh3.googleusercontent.com/lDxk8NwDWmSemXXgPL_aA-e8yPgKN9RWie53LVYzkuiilVgs_qnCGxDlNkK4Ex50H9ZOu0qGRhWv_1ZBKPNjRBe8ULd6Ev3gqUSyeJn-8SxpjN1U955ygPDzps8Pq90IWwg-ksRH420=w1152-h768-no

Z Siwoniowskiego schodzę bez szlaku do doliny Krężelki i wychodzę na grzbiet ze szlakiem zielonym. Buduje się tu sporo ładnych domów. Podoba mi się taki drewniany. Przez okna widać, że cały dół jest jednym wielkim salonem.

https://lh3.googleusercontent.com/on5ztP731NsnHZs7QTT6MzZJZOK4qLWRq42hb-kpDIEBj_ncPcAYCH-maSUnM4_oH-YgzKpCoeWU-eB2A01aualVksK2mETArLIEysFna-Kx1jpBpBf-ldfyT87v5E2bEKiZzIV1nyk=w1152-h768-no

Rozpoczyna się zachód, a ja rozpoczynam podejście na Ochodzitą.

https://lh3.googleusercontent.com/RweYVNViaH0H0vcE3ngGKgvNvPFvAeK_ePxTC7PtNJX7iZWS0d_fiupoUSdrOAHzpmKYxgzLfS_BZqD5Wt9PvtOGoBPg0xEgO-WIXxov4t2C7w5i4E_hrzlaNzyOUsaMkznalI0EB1U=w1152-h768-no

Przejrzystość siada. Taka wieczorna chmurko-mgiełka.

https://lh3.googleusercontent.com/UPWG-6MSC21Df48R4zPzLB9u3cHHGE95Qt1sTgI6eQG6sFs-trTJQuxgKY0toYc27Y85NBsPp6QHLuZJHrGX5g23ORoxbLeK8UdMKSiNhPNObhNWhwqOb2nl0Tki8RzgTGdn0MlvNlY=w1152-h768-no

Ale fajnie popatrzeć na oddalone szczyty - Kľak (1351) w Wielkiej Fatrze.

https://lh3.googleusercontent.com/cpB1nXy4ZNY_YFPyFQGfUPumXIPu3hBU6O2kKPfpqACuEIQMswsAbwQTKN-3A4PeYHfmdZ3I9i_Eyurr9ooWyAG6HnIYRzR2bVH9FKxklkZ6puHoua3KwWwN3iIfNvr3yJHfdiMufZw=w1152-h768-no

Fajnie, że dni są już krótkie, bo można zaliczyć wschód, zachód, nie zmęczyć się i do domu wcześnie wrócić smile

879

(1,039 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)

Późnojesienny wypad w Beskid Mały. Parkujemy w Porąbce przy zaporze.
Miało być ładnie, ale w dole było paskudnie, gęsta mgła z której wręcz kapała mżawka.
Jednak na pewnym poziomie zaczęło się intensywnie przecierać.

https://lh3.googleusercontent.com/z-EZBfAllsPsEMwfiXqmtZj39plJoZWHasbFTwvSwJTS3jyc-0p5-56AhBIT0Qw6OMu_n-F1-17bf6BR88dfRTke8Xp04vFZuYqU-UJu770V0KYHtzyf1u3SuouaEpdQW1-M9No1qZs=w1152-h768-no

A tak to wyglądało z góry. Widok na Czupel.

https://lh3.googleusercontent.com/dCm6GyB5p-XTzx1edEg3lCnX38EpE_m6002ipZb_zTlZRF83mVFtVobiF0OhEacndXK9eAQS0MnQTKjqbrlSURQaBiQ4DJScARGxW69QxzPLjW2jZNw7aRNJb8-D5Lkm9CI5BJLLOFw=w1152-h768-no

W przeciwną stronę. Kiczora, Bukowski Groń.

https://lh3.googleusercontent.com/9BVmETfpWo2SH5S_osfHHJpzrRuoaC7nu24wLoutgphJfj3bJXzrwDEXnzPAcKkrlChNqVtzJRW3wlv1eat-Rh6zwhwn8Axwmze-lq_IOxlxNSQ4TgpcIHozgFSPgT3p4SJkTEO1GFY=w1152-h768-no

Taki mix, bez komentarza, bo zbędny.

https://lh3.googleusercontent.com/ZBSCT7UHk5xbqAOU7PdNPGgJ24tUY3ExohAVThlbDTfwirNSfwU8OZXgA8CxmVQXhjKGd3avlvbSdNIBuXQhX_EvgGWvSZpfeo9x5KFsCsY1WDPwaqR61rDktXN5KmZGUYxtMdaol7Y=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/mLudmm5XupVsMn5BA_J_jooldfRwA8DCLodnrt7HRkd0MNd3QZtWo-IcJ88HcmEwX2y3pGAJZqkc1JxkAVdIj6XZakp53sQq3cUwieq3YwNWt-mos4Gdj7KBcKPaG_eQkOCcjWtdo6s=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/AXtyRxsXwCWdMyxpIq5uzpbMZx4LFKDXwupbVyzA7XJFaiVirPK5zFMjBtWv2W0A303AvkLSBuyrkC4jVM3CY9yFzWd1IGUVb3yg7s0JSVAnCAHuQ4h3cYOv7ZgoTAECaAOjrFdtL4E=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/CmjETwE7KfDi7r5h0ypp8hV2l1KPgDPq5gVYw21R5Iy6JOWTThaJdmUSueA_xOIsnsk7-XA5qH47CVK4gdrkCCUpIJtUwzGOMclPyte6VPzqVuPO8aR-fkncpOnZcOU2fxGj-3LlkBU=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/8VMqnXnPlJg2P3b3vWamE9HHanh74sIMCjxoK-JUoZO2PEUauHhd3bd9rmYrs53IZZ5nU0JK707PpGDXX8zB3Udsl77-taqFyc4Iu3KVWh9OOXMbRoNTNg_BWzFTMcDfyfcEccVjOPI=w1152-h768-no

No fajnie, idziemy dalej, gdzieś obok szlaków, przez Żarnówkę w stronę Chrobaczej.
Miejsce kultu - Grota Matki Bożej z Lourdes ze Świętym Janem Pawłem II - wotum dziękczynne za dar wody. A obok ujęcie wody, takie oficjalne "państwowe".

https://lh3.googleusercontent.com/g0tRBdzoHMmey4zSyXC-HLG7B1-78flWCVJ5Bilj4YHjOCpu1pKSXByUYce_yeb_hE88_Sjl-QqnHmMdcE0cl20cUeKdcVbh9FsD-IAR48X78QKRvaEllVp1BGO9pE5TlEQhmAgY7zs=w1152-h768-no

Wszystko porządnie zrobione. Nie byle jakie rzemiosło, tylko konkretna nieruchomość budowlana. Wiara w narodzie mocna!

https://lh3.googleusercontent.com/cShAsNgVHE3dQwprZHNDmhU4gEm1GQmWMuPttWKJHouqO6Jy4E_VV0cVwqrXhyZsPncjCtmqdNa7ShU4rVXTsTOWviAdMtWEBu0FrvWbgexdUB-3WqpqYNSNsJEw9Es7mC3cHJL0JgA=w1152-h768-no

Idziemy wyżej - dom, wielki, drewniany, stary, jakby opuszczony,

https://lh3.googleusercontent.com/vsv1jLLD-k2oz7Eg0lDUDQ3f45RVCK6XdeUjqw0OUm81MP1JbQOUePfVqxNzyClNTWccHotx3_6vi5nxcSYMSvVdfb7zl4nfKfc_JY_c_rdkRm_Wo6eUREBbPwJ9Yw8_FZlyEIAOmEo=w1152-h768-no

Chciałem być jak Buba - wchodzimy, oglądamy.

https://lh3.googleusercontent.com/HQ-HxWpZKfkWdl_pMy40aAKqkC5Qci7g4-uXVNXQzhAJDjUzmp-t2nhebS5HpB3WBQeW_wETK1L4sxDMYfLLwC7UR6RuBa6vP_sYSj9RCygeBotIzg06HUGATTjgsOF8KMCr-WXryjw=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/vySNRjbhr0aSn9KFlQyjoJ1j59zYbog3ZrWaRt3p33PCaFuFf1N5ZdWVnRoCz0k_gajt4HyeFXdYFjlPJ65ZY2Ipa2NcVLnFVDYsrmdKJIzqfo75oGyLrT4000zk2UQJx1w5fv00-xk=w1152-h768-no

Jeszcze z zewnątrz zauważyłem, że szyby w oknach są poprzestrzelane śrutem. Pomyślałem, wandale myśliwi. Jednak w środku zauważam, że każda szybka w kredensie również ma jedną dziurkę po śrucie, nawet klosze od lamp są podziurawione. Ukochana mówi... pewnie jakiś przesąd, pewnie ktoś tu umarł, demon zamieszkał i tak go próbowali wykurzyć.

https://lh3.googleusercontent.com/HZE_tZ3vV1Giue_IiDoIYVGaemTHYF-0ZTCeRpsKnORk9tTAQd9blEHhWreBONejPdJOTcPt1eMjzCLSeQZ1Gt0x-QkFZ7DGkT4nsP-VMS1PwA990I4jQwoTX5C-_e4EgRvZ_6udaQw=w1152-h768-no

Demon wszedł w Tobka...

https://lh3.googleusercontent.com/G5asN4Xjh-D_aIyPHgRfPLeSA53kHg--b58ED77rZwe7BurgRiKYZetoH1x8Xd9XqnyBOhHEtv18Rudn7SloYOjm_D8lwBTec7qx05RYi73RX12PH-AC9Lw6N3rdIuHbM5weI__G_oU=w1152-h768-no

No nic, idziemy dalej. Pogoda żyleta,

https://lh3.googleusercontent.com/6iiRMyRHtHVLBXdTFgktAUXVmmTcqn2abvotcDheM--rQiOwaGNjUEE85_Sg-84dZV_MSl9vcxh90j9tI03oDeaoWqf7oLOHSFETIvAH6jbDmfYtRPQPIlElYWc6Zrfsk5t6lDl5lBA=w1152-h768-no

Schronisko na Chrobaczej ładnie wygląda z zewnątrz, ale mamy złe wspomnienia ze środka. Choć podobno coś się w ostatnich latach zmieniło, postanawiamy sprawdzić.

https://lh3.googleusercontent.com/G-g-UDcMAGmhBX2Y7iotIuzzGDcT2FGXFAAQ5oGxKwl21TB-yusua1lcVC-wOJI8zDVopX8cU8W6X7-hXDvF7nBp-iDsbBF_teo9rXubhKLgyMjRC7w3Q-Le_utqDlePHYvqahmUydw=w1152-h768-no

Zmieniło się. Wewnątrz jest fajny klimat. Obsługa jest bardzo miła. Schronisko zamieszkuje pies Felek, a po lewej widać jego ławę. Grzane piwo pyszne - ma prawdziwe dodatki, ciasto drożdżowe wypasione.

https://lh3.googleusercontent.com/UA5pY8KPNWjNlSPjdOz0Q0X4nQfGsVBUv2WSlLtPeLbY0bCb-iunQ_FC3ZK6hlNgfvNuFMEYpRmk15lMsUSxjSlVNB0xUVyKjBiifj5wED5BCCFp9tSa4Yrkwc8cuczDnoOvkoXCYNY=w1152-h768-no

Nawet z punktu widokowego pod krzyżem coś widać - przycięli drzewa.

https://lh3.googleusercontent.com/fvXi2xnT6iispZ2VpCa1BrgkKcxt95msBLaqX-w7tsBZanljWMA95yHiwgVYn6CQV7sfcLpE4M8_C61c-Acn2PxkkJxhTtHwMBxUZObCv0TWcoCeXIUGkSQM3H56FN1e8LIQkLoC8yM=w1152-h768-no

Następnie idziemy na Bujakowski Groń. Też są widoki. Schodzimy na dziko w kierunku zamku Wołek.

https://lh3.googleusercontent.com/PkLHmvPRVPmPTnS02o5Vm8vM3ALKOUyhFySE3mWB32q89QC4OMClOMC5yoW8UL37gFx_6j9HTWEaWHzOvVTFH__kYhXMEmoR5Rq3rXs5bXjLz2FRr0gKtgs2N-r8XMv20pVsaWxpJ4U=w1152-h768-no

Uff... to zejście jest naprawdę dzikie. Od ostatniego razu zdziczało jeszcze bardziej. Natomiast Zamek Wołek - bez zmian - dalej nie ma zamku.

https://lh3.googleusercontent.com/FUnrkRrr6B4aaPO8hFjypMkGQVHjhWVewFveO-SJvWHYlyvXdW1O7Qz2GyVqFlhKdzXzy7BkLTH8XQkUzbwkkwMCcqHUmZ0qkiL5SGXRWdzroIjMBujHHQyNlnO5_1jmDECwCyV0t-0=w1152-h768-no

Próbujemy obejść dzikie kawałki dołem i wyjść na Zasolnicę.

https://lh3.googleusercontent.com/ZeRUHahXdpRUQUJmVWQZNkDQZ8-YRETRsflZc9KoibsLVTBDNIJJLYsTZyWGdvyrph0ly215KisBnaQ3MbaMVkcJjb_BGnaSh0So6Bp_Xn-Ew-0T_QtY7nwlhIC_NFez2mmnVKOFLAI=w1152-h768-no

Udało się połowicznie - czyli wyszliśmy, ale jakoś nie było mniej dziko. Pochłonęło nam to więcej sił i czasu niż się spodziewaliśmy.

https://lh3.googleusercontent.com/U-n4TtlIVmxgL4JvzY9IEbFD0n53dzoyykxTu7fOKp_2h_l2zDPuKl-HHU1ccluwPI9Pxm0P6ZVcSq-qU_jJFYbuYL1dyVwC4-YyrsvKCRZJTQMhL-k8PSftnp53vmmIp22QU_1uK6w=w1152-h768-no

Beskid Mały został odświeżony smile

880

(1,039 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)

Z listopadową wizytą u Strzępka.
Mogiłę zastaliśmy w takim stanie.

https://lh3.googleusercontent.com/X8odHo2aD3CmFLgvP9lNMTBXAkOKsG2xEG1uqkfGJTwJu0h-imjh8_TtiZqfeY0uKhdpJXfxZhxq6NwTDP6pPMI3c0QlxOtsBMWvDYd6Mu5B8BT5NElw3FE3s5K5ECxidcWP0ZpAihQ=w1152-h768-no

Lekki tuning i warta honorowa.

https://lh3.googleusercontent.com/dqdZ6vXz-Ygcs7er9Hm7sYd3iVOxmFZDjitnnyBQnWjarAnD5fB_qNSWTJYKSgi46aBhjhzM6VTTmtlCJVHVYjKsw1Pn7_--nd3rx8N7JdiDNhAdZE-HyfwmBCdTexy5IsjuzGP6yCI=w1152-h768-no

To już ponad 5 lat, jak ten czas leci.

https://lh3.googleusercontent.com/HupTsNpOiuoBW0qybU-NwjzO34dMRPXTx6YCCscsldxStnlHnVUTnGUAg895Ylobl-IRZxNM_dSVJctfCG7hW50imxfadRxAvtuXvp0-KUvwfMLKykEmH3MVtyetmniARaKOjPb_5L8=w1152-h768-no

Mały spacer po okolicy.

https://lh3.googleusercontent.com/GrVMOB4NARZieabWxxAtLuE7GBuKTXwP932UyRFnbvGMzMW_eeD3MUTXPuHvQljK22JGMkQTEu5XULQLxnX20gl8VF2DYEy3-1hUrd6h93WRpuPh9ECH6naBSlRRvevcVhzkUok6LUY=w1152-h768-no

W lesie tak jakoś dziwnie, sporo zielonych liści na drzewach, a na ziemi dywany z tych co opadły. Momentami jakby wiosna była.

https://lh3.googleusercontent.com/3TDN_6lvK_3rnvNcr61wVLh9P_TYQEvZF5R_EKQsIC4AcaYaLUGf4f5wPlPAY65_z6yzogmQUJyKQXpw1ghdbmX8eNc_6c2BsfmjayuQ2VAU-_GFtPWTL6-ovbVaKVRl_Di9dJyfqYQ=w1152-h768-no

Trasa zaplanowana tak, żeby na koniec jeszcze raz odwiedzić starego druha...

https://lh3.googleusercontent.com/TbryKxWaQLljiRQ6PnosKh3emKwqLrEtkNerNdNtRGB7WOk2D2Y0AzL58oS_O-qsvDVrr4GyUl7SDZ6IbPCyQRikZyTkiCxhcoqGBd3ENLXxh9iQzv-CrSithMdnV7O7j8KMEy0Jtz4=w1152-h768-no

881

(5 odpowiedzi, napisanych Pieniny (polskie i słowackie))

Obok skałek nie przechodziłem, ale podobno są - Dursztyńskie Skałki.
Na Żarze są jakieś skałki, ale nie napatoczyliśmy się na nie.

882

(5 odpowiedzi, napisanych Pieniny (polskie i słowackie))

Wszystko co dobre szybko się kończy. Pora na ostatni dzień wczasów w Kacwinie.
Przed weekendem prognozy co do niedzieli były niepewne, mogło już przyjść załamanie pogody, więc nic nie planowałem. Okazało się, że pogoda ma jeszcze wytrzymać. Spektakularnych celów w okolicy nie ma, więc postanowiłem się tak tylko powłóczyć po łagodnych nudnych pagórkach. Podjechaliśmy do wsi Trybsz i ruszyliśmy niebieskim szlakiem na południe.

https://lh3.googleusercontent.com/pXP21kDjW-We8I8H5EyElqivvasHdhR59TpY0xpGjlx6fGJ5EG3RmS7lBpW3Bc8fEZwlA9gJE_0Fkr3MIM83Jn5SOmtWeYNNHNu9__9msQmjgx2LDO44_SKvbvpMG8xuFL_pxkjj77c=w1152-h768-no

Łąki, pola, trochę lasu. Krowy jedzą. Nic się nie dzieje. Nuda.

https://lh3.googleusercontent.com/Mzb8CFub1R2O76iErXc9NBasewSWWfO0Z3Zmj58WQFGAq7FOXfHGNwejSwRAH3QKj5xTmFwZP8xSJAUGgs3iXn_Ea9NFEawwTQD5pc0o92GNOMuhOPSAS0FrFuq6c5Qy3nS22_xSOTQ=w1152-h768-no

Widoki na jakiś pagórek. Kotelnicę, Babią, Pilsko.

https://lh3.googleusercontent.com/ylAP4f1eMPnRWpVqEFnqFdUJVpkVP8wSqzM7HWO2YJCFyqDnhP8g9WryhsJL4obwg9PUlyxjAIC61J5Zs_gtB5XZuOIzdj-PnTYKr4JZbnLffmhod25MlhV20h3sdRmNREonr2CqTLA=w1152-h768-no

Tatry wyższe.

https://lh3.googleusercontent.com/J4zu0yVuUuwyVc3tEIsdbWvjWYEZN2SKMC-PSGGPy8iPlUz06VHoSWdItFjNhzd9krHqKeJYxGj4zlHWvzDTQZtqMPGdkW2MBK1rNT3_TdgAzlf2FOxX6YpKeV_ocxrPTPVl83iDK40=w1152-h768-no

Tatry niższe.

https://lh3.googleusercontent.com/aLlQ4qQSpf2J04NWAb5gwG3FvpeXXt0LY9xIu4gUmKpRfSEV-tjqr0WYmQ1mqMHTp7KMKMOZ4g6h4HmBMLYJsCV0tYthcdbUOUGOG0Xj7pKpmYw7uh4JtkmBJFJO50SqFSk0UHngww8=w1152-h768-no

Duże przestrzenie. Łagodne podejścia. Przed nami Pawlikowski Wierch (1016).

https://lh3.googleusercontent.com/2pXu3xtCJAsS7vShPb1iNzev1EQCk_2R5WG4nWDhVbyXYUjcQeI5g069v85FcbLcDX_VjGuczeuJ29K5UvtDeThr41V1QFDKWihRwnSfjrfMsdGCxUafABXb-eWQvu0g_vZqtjXvCAI=w1152-h768-no

Okoliczności przyrody... ten, tego... i niepowtarzalnej.

https://lh3.googleusercontent.com/Rxc6n-HDTJqxgHZVLzdfXFaBIzHxZ39_7WABo8NIJkcSQiDTMAVxR4H__I3yAuNh5dGL16hsKz3J3fiNOqUcd0WF-r-xKNA4WuD9KIFdLpbvRmWnvRoW6ya1erH7cmg6ME0gaYUjKmg=w1152-h768-no

Siedzimy i patrzymy.

https://lh3.googleusercontent.com/Ydv7a_eoOzee1TUZuDgHvavsvGe_DPdykk0hSQ8xyEDnEU4mw8FfiNRj2U1slx2D_9_-_Xv8LhM8GQ6MNGkgoO2cbLIGbSCrBLHKoEsvFDQpOeJXKhkb8x-C8CrJSR2xTGHlB-nvi6o=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/etXRfJ_cWvCOi5GQjukYFKFvHyxre6H1FEpJt5167nEQEpg9UNdOaVv_XaiK98pOi3h8EgmWFH4lAPqMP1aTKno2-cj5L584UIzLB_InmDIHxtt81EzqTiqJxSjIVHb82piofR9U-tU=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/Ag4Pi6HGJXdroWpvafVerO2idK479jRDu8gtqIQcc_bNYyG-UPQ14y5JLrmhdW_3s-1YfUq2XQ0_z3UIKxFOJysa1iItVmR3Ov2KPJ7zO-88Z04TPrWZzIf_--KgjbKE3KFgqfotNNc=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/dVtVrGhPH94wLFx0k-NpTC1HTOTLyeqnhqo82uXZhIJke0jxO4KmlxHOZY_V6mqz1brrrr4oHMTKEH9xefbek3ZU2R1US46JMulxjIqp8Deux2Pq8dMMFCc9DjjouHTYIn43dMtOaD8=w1152-h768-no

Przysiółek Pawliki, pod Pawlikowskim Wierchem.

https://lh3.googleusercontent.com/N2U_g-bk6Wtmc3dkjawLjm0MUtrx_VMHRaiVPUTjQwPdxjre24LoKaW32ykvQcaCcctgfdpRbRWNKh8NZ3Xb6UUIJue1iBykEIeTJg--0cZZcut3MISvCGoPqKdItGJ4fpLwy91ZhD8=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/Lbt3c6eWLz496YRp6xjV9SYRnIGWVXdduaOo3Mhh4IvvRI99KsIhAWodqyDX3XDFFdxf-djAz6XseHFTOSG_NjA3jVp-ItldKeiOxxDberZKRLFz-X5Wdei2N0HSVF4OqGvRNcvpMts=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/RnQebgMvDwlOGXskq6sMfqLX7Y_cGI8rnpXiTdcLT1a046LtVdjilIPfNv3W6SIWPzJmP0BRTVcPA04sQ4ydrywfnEVrRsd_D_clGzWzzvJb17_6U5GoccPtDpb_ocOhDCfZTTG5LQ0=w1152-h768-no

Zmieniamy na czerwony szlak i idziemy na północ.

https://lh3.googleusercontent.com/uFgRjoEle_WtE2HAHvd3vrU8CheH67nt32kqDkKQTTc_mBjgoaugcq4UzLL41oYwm2kkR_-1aemFJCgLmklzISJoY3r5AwEFn70533tgnGqzngf7McCBnbz9pFfNtqmRog75SrKLy6U=w1152-h768-no

Stara bacówka po drodze.

https://lh3.googleusercontent.com/3u0UIbxGGiHDs88r-zzZStkShq49_swxQHFVstgkw3hGzqoNw3TvXC4s1tOTkZrzaEgUAyevbaN_e8R6KuxPCbVrJksojFHDSYwkoYUzKG53on3owN9Ni_6xqVmjCY8d0UZewz2nJos=w1152-h768-no

W pewnym momencie uznaję, że należy porzucić szlak, który ma iść krótkim zalesionym grzbietem. a potem zejść w dolinę do Łapsz Wyżnich. Zamiast tego decyduje się iść długim, częściowo odsłoniętym grzbietem przez Kuśnierzów Wierch (814).

https://lh3.googleusercontent.com/dKecyoH68O2UBaosXhcaKbJmkSJIxwwrsCkpBq9j4f9wQeLO88ymGp0IQLu1UTId7kjUohMbw5hGQ-8fL7Lg9CCL1icMhthKQWeK9ryXaQWJ2fvP9Jxo9bxpv1FSvCa-XO-pj4OSTbM=w1152-h768-no

Szybko okazuje się, że to była dobra decyzja. W dole Łapsze Wyżnie, w tle Pieniny i Beskid Sądecki.

https://lh3.googleusercontent.com/bvMaBJjzN9faa9rBP5CGPdhwj1S4j3q4_q0B4iFcWk1eqSwFVe2PvXeiSQIBvEfwTML1nltmcNX8Rg4mO8L0hn7NpknKKOuQ8bKZD0PLhJZAlyTFaSetFAE6LQ7C9EOjQIFMOm9f0k0=w1152-h768-no

Ukochanej się podoba.

https://lh3.googleusercontent.com/Cl2ZKVV4xN13UZW08FohSprj0SbPbKcjPfvEf5IDpCaPH-k1CbTaFMIpb8g4fjSHcNdOojH-e7RuWOhBFqsOc23JyXemwIdvdr_tWE2YzcSW6BGyBngmq_LG5Rhop2JAJVFKyKvUGRQ=w1152-h768-no

A co do Tatr, ciągle są widoczne.

https://lh3.googleusercontent.com/SlaYjZvYG6Clu_ybR4AHAmF4DdVg6BE9Ql1hIsyrczMu8NghCPquL_SyMd744fbHJ-B1eqpHfZAoETJZX64Q8sc65Rk5ajjPzqoXbZBUd__VC_DDMlWKgudh6yGOcp6HlTnaral0G0U=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/Z6jcpm3NUj0TxkVnmj8C7iPCjd2A5XT9ww99kfLW4JyY9754en-SPbBJoxe-L15tJSeTyvLBftWKgagpeuIj8Z0BWSDLgcFt3kxj5HM41b_kLE0sq9CL063t8Wik-QtvDoiq_DCeezU=w1152-h768-no

Schodzimy do Łapsz Wyżnich.

https://lh3.googleusercontent.com/2fvBeF5FYMuBTmbPdpOQkVdlVDWfXv4N2WAX328r9Z3WWe_vWmbgN9GhV1Y-UvM0Ge9VNSvmmKbPr8_uPxXorKUf15m5nt1Iy7PBWJ6r8RgTTniQV1t9_9_J9HwD1brJBvz_1GWlZKU=w1152-h768-no

Czerwonym szlakiem wychodzimy na Grandeus (795).

https://lh3.googleusercontent.com/ePQzpT7tBOnkUpskS5vl9jSjW-rY5qkgWAFEjRTrB3JdVCxPIjlNBND0KP_oZ4_bzmomOJG9sx84lgGSUbTXocoR8OHdgGt0MyvhEnwiGkQjl4o607jo6XnnwvGtumKAwjq6SGV1kWE=w1152-h768-no

Gorce.

https://lh3.googleusercontent.com/byIRBeoirMjMaXCVbYkGMmijYY6tlAVA9CGxx2BI_BBK2ZUmjw9_4QJDn9P5v8MhOLy0eG27SYBenMm2S-kQlkjujEUPRtLRZzebBb1biiyMarbNKkynOEADVJuzNlpZI3vegKr4-5s=w1152-h768-no

Następnie poruszamy się płaskim bezszlakowym grzbietem w kierunku w kierunku zachodnim, ku wzniesieniu Ubocz (767).

https://lh3.googleusercontent.com/oCMczEwzUqJpSD-iTfg46cQg4Ej7usLHfoqknIYkrMSVdIcWKWEjZ4x6l6C7zOiIEbQ5ZuzJp6yUKIaii6rC-LgFAxuWYXapeJcRsgREH0DyWWO1nJEj1s2_klYlwwkYFk4Wumad9io=w1152-h768-no

Tatry oglądamy ciągle.

https://lh3.googleusercontent.com/SD6hK7Ecd_QXrp2nKrsX7FJNbXPTMB0oxmB3sabZkUFaiaHMcF23IYR6U3_1WYAedCf6rSRNvS21W4CdtWj7Ljl3Upag_rVHI6RaMn8iJVkZVB_w3kM4BkmozYXSCJFlohmOg1pE03U=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/3ymOUEQI6TqUY9b27CiRZlww_bC_C3OdZjdl1Cb4Pss-R17H3apaeFqHxaCs2sv-ED7scBdogikjZHALdXZh1SOm12r2_mtL3_CRLbDvtsdjiXQHwD0uHWb9hEaPbmvBrx0bRbVylmI=w1152-h768-no

Nad Trybszem ktoś zmajstrował taki punkcik widokowy.

https://lh3.googleusercontent.com/kg3g7OOgl5X3Lox5Pxlbt1Qm3FAE2BRl5Pu68pdiaXobMs86kFtEHp7Kc2gzVWYUHCinTTxw6f-BSWKTDacBPgJLiRgjfc9e8pYx6kOUANMDHN43Hgt7rhcoPnHRIfapapd1HTwbk64=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/TJ4lvn1-8fFePFPe-5WW5Zgrgmjvm4Sw5FjzXT4JG3aqxTUWtlAPeccjNhPEiyHr-3JI3yvbrexLQFi_tyts2QH7QBJ9uaZRZx0kn8VXhmDdapJxTMRXQLANfRR-CymyuqgHRWgKnxo=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/yynM-1lRq4qv9xJVMtoS5rfEBMxfHIvGUIZPvuYdVe55h8fCDdYUA6aVeIkkuvMwxRRW1hrq4ExCMBPh8FCvIgL1kz6nFo0jdQT4-EYxXdRZSz1vpkZBITfbMNI_potkujP-AaQOypw=w1152-h768-no

Słońce zachodzi, bezszlakowo schodzimy do auta.

https://lh3.googleusercontent.com/qU1M-fE6sQvLKzcEdI3NSb05TqTc_ORaVK5cELcTa8psl7HO1ImNuiDTdKeMsD0Gn9qUhzzErwf7tFFTuLmcqrLCTE6IJMBQqwyQrMkdyFUk-zqhlBZfe8lkvX6mDNFCuf_MJXwQYM0=w1152-h768-no

Ależ był to spokojny i cudny widokowo dzień!

To by było na tyle. Obiecaliśmy sobie, że na pewno musimy częściej odwiedzać Spisz.

883

(5 odpowiedzi, napisanych Pieniny (polskie i słowackie))

Na drugi dzień planowałem większą wycieczkę, na Słowację, na główny grzbiet Magury Spiskiej, żeby Tatry pooglądać. Niestety brak przejrzystości pierwszego dnia ostudził mój optymizm. Do tego jakoś późno wstaliśmy, rano wolno się zbieraliśmy, bo za oknem długo ciemno było. W końcu jak wyszliśmy, to poruszaliśmy się jak we mgle.

https://lh3.googleusercontent.com/TmagKGwHgAhHt2DWx4Czaey4FovGz8ImpcEoI0wTUBpRYayfOiP3BeCmpyYD7AL6XjHUlGrVReaJtaYO4ipAG_MTR7bJloqH0ZMbNwfpFtj6qZWdCPbLUADF3ceuoBM484jy0gPsMj0=w1152-h768-no

Pozostało tylko pajęczyny focić.

https://lh3.googleusercontent.com/KtJ0B0V19VxgjT2qZuYhf1LDTDEWSJVLFVFvKqJoiT0yLOz3wHzBD0vSl1cBYahkbmMNnPDjSohE9fWy520N7KFu2cxt1uqJWtsLhEtWMWlvHAn3vvF_gIgbf9UJMCTy1-6v7ESJ-LU=w1152-h768-no

Miałem nadzieję, że być może wyżej ta mgła zniknie, więc poruszaliśmy się na oślep bezszlakowo w kierunku grzbietu granicznego.
Stopniowo się przerzedzało.

https://lh3.googleusercontent.com/UmP52DsccBp9cPik0fgt4YKjSxwPl9IObL7q9tLmnyWDYaLBQK9AeY4EU88ZBMiaaP6hTWYpxUr2KBFGO_pciL4Nom1rZXF_ybwVGceBJDE0HS8iyI4e3XoUkxDp_YjjSqL4NrsOc0A=w1152-h768-no

Tatry widać nawet całkiem.

https://lh3.googleusercontent.com/Pe7CUuj_r6EfcfHiKY7Tr13fS6UmUz5UVnEbHfLOepDsN327F65n_TwuWGntfZhxxL-bmVvmCchhX3QDe8qaTlP8d_JP8FH0QXOB7qzj_MlU8TrukVYUST0uwF075i60l9gt1L-1-Wk=w1152-h768-no

Mgła opadła, pozostała tylko na dnie dolin.

https://lh3.googleusercontent.com/EshBScF1OZKKRExqkJC60xJAAsz9UM0A80_rliXEqIF_NC04psgKBYEbSEU5GQmw9I2jOu2zHp2smHUcJt9vtiPoTMVLyRq7hVtLp887pXDgvTjkM8RGN7nVS3h8I62d24xBcieYalE=w1152-h768-no

Wyszliśmy idealnie na Frankovską horę i tam takie cuda.

https://lh3.googleusercontent.com/gkKO-UjnA6g_rzqLh0aeg7OOIm2xxHJpqUQ_AGzWadadoN3ymXXD-5jzzeZ_0hKI5IXUReZqE__Ua34QmmSKfivlBr5ltdLhUlYSG1rA-0XYJvXPjYmHrgNwC1Qkk76BRCl8DweE6i0=w1152-h768-no

Za plecami Trzy Korony.

https://lh3.googleusercontent.com/lWpFS90jX-IPhRVXmXl4wj_Hp5Hif4j8BcTrekVwOkJnr55dk4nSBX5-Tx_26R4xpZaXwYEVOuD_DLc7A__epcc14HgZg9Qol8gBTA3nlOeWxaup1XgZ-mF1Fz08PU4llkDz9vTbmgQ=w1152-h768-no

Siedzimy, podziwiamy, oglądamy.
Zastanawiam się nad planem dalszej wędrówki. Pokazuję Ukochanej odległy grzbiet Magury Spiskiej, widać nawet słynną "ścieżkę w koronach drzew", mówię, że tam planowałem iść, no ale to tak daleko, że już nie zdążymy. Ukochana mówi, chodźmy.
Sprężyliśmy się i ruszyliśmy żwawo. Bez szlaku, ale za to cyklotrasą.

https://lh3.googleusercontent.com/3cHiqVSEwBWEKh3f0N5vpNQ-RGyfmxA88U6dcRjTEyUP7dnTLvEkJdbp3sDA0FjkDPqndg2Gv8EWL0s2XTjknKegnMl7ifpziEGg0dQEXDL3VnvH4DtOCpjEAeiSsBbpGZr2eeDRyYQ=w1152-h768-no

Po drodze mijaliśmy obiekty przyrody nieożywionej.

https://lh3.googleusercontent.com/ilXdExEIm4utLV2e-1gR8VK2VtWDH6dI3ApiU3KBmdKEsIuBATba4ySNoLwkF_aTvC6UAuc2_ZYV_w2SSOvcZtouQ0AO30DPwjNbQZPlA7KC1GV4O68U0fJUIOFY8txFmUIBaUgnJQA=w1152-h768-no

Ożywionej.

https://lh3.googleusercontent.com/j0ycCxa4buUhkim1RNoPzPaC557P7sOIoOFJnTduShOYiAGf8YVcdHZjr2uJ74e46ki5a60wGViJhqtARopuS1TFwR9tMkNeAt7OwO3kk7qtmz42htRpxlgfbuhhYRO5vnpqxn0CjFE=w1152-h768-no

Było trochę jesieni.

https://lh3.googleusercontent.com/TqQOUT-ZXOOKokU6QQLNgRWK-RI6cu31LcjqI02x-AKP5TQuOabgIiCM6nBJlmrASiAun8pzkqpgk4F3QSBjg3j1QzDmLazuYUaZvv8BnmhMMeT9rjD6R3Ej9vZNVLcyMW94d5dSFhE=w1152-h768-no

Szybko zeszło i już podchodzimy na Małą Polanę.

https://lh3.googleusercontent.com/PUoguGkPMNUeZI_E3d5LoPgel3T-OStcKywLTvsNEZ5v6AYy-CRm4fkNzXgkCr_EXzunrn9aC6RdVF2aFCg7XovlVMqYwwM18AayIQAR0ACiV9xbf0LSWlWPM56tKlRIQtUQmTBk2FA=w1152-h768-no

A tam to paskudztwo.
Teren rozkopany, obok wieży wyższy od niej nadajnik.

https://lh3.googleusercontent.com/evPmjkXK9tRTKktpAwcdO4VF16mKj4Eg1yFm-mAjuZZeKleMYakOIO10_eYTUQPUMTOB2YFjWxGq0sAiKpq21Nw3YYpRgQ_qZpZcdow_NE2m8cQWBtrZQFXi0xr1dkU6L2NKFOTlbh0=w1152-h768-no

Ludzi tłumy. Jazgot jak w ulu.

https://lh3.googleusercontent.com/Mb4QTHZx_1uLGnH2GmjGIQDTD-CdP_hMf_KFYR9Aa0TPnP8J-uE6mTFnn1DqzfiYMT1KNXwCUO-PNvUDrCvnPHhBSQ_5DWj96xX8Yv1tqriTJGTsmb2b85ZNHrupGjf9A_2m9RdpYL8=w1152-h768-no

Trawa przywieziona w kawałkach. Ludzie siedzą, jedzą i patrzą. Ale chyba nie na Tatry, bo te słabo widać.

https://lh3.googleusercontent.com/PON07SwiQB76DLVvTTodLLs27wn5iX5w0aQc03q7EaW8gWin4JAmygktrV5Kz-9iShIaGDVLjjo-yL4eGHIJ8ZvLqfsbmIiLZqbmbtER8DlEDoLmMInJ1UGNX4j0usijzMRQT8rbpyM=w1152-h768-no

Tylko patrzą se na nowy model Reno...
Paskudne miejsce, paskudna atmosfera i kasują 20 euro od osoby (wieża + kolejka). W głowie nam się to nie mieści.

https://lh3.googleusercontent.com/HxLx2APA2afpxgCit3DC14FAXImo5jyUfSQQLR9imwUnCHAGS2hEvvPRgYdcyOPcqLFTuXpdPGCOfEVngRaxWG6tapvji68qqDaU-avb29xc8rgFfd0lTxCW7ZIC5Lk0-iBQBFI5SwE=w1152-h768-no

Uciekamy stamtąd zniesmaczeni. O dziwo z setek osobników homo sapiens, których przyciągnęła wieża, nikt nie oddala się poza obszar sztucznie nasadzonej trawy. Nikt już nie idzie w kierunku Magurki, choć to tylko godzinka szeroką drogą z minimalnymi przewyższeniami.

https://lh3.googleusercontent.com/HK45nLtuaZlzf1Oy_bfxw5f6EKSkIVpRhSDuOm3kcSnlCG9_qSE8N19mb94VimeI_BOAt55bPjwjO5_vjF7AmeBI9SEYhWhH11vaP7veMQj2PgA0dpl6YPVrwKZUPPDf5bySd7kU8Bw=w1152-h768-no

A Tatry stąd nawet lepiej widać.

https://lh3.googleusercontent.com/KUQZBxKWESwH9DEmvFgFLVJecZQWmTOO3J7MxTHZ9tco3HSNFLC8D7p4w0R_IE-tpOdCGIscRamem1yM1LDWXDSzP2V6KSPWYbq53Cd_KfQrKK9slEbdQ4alrEqGx84_5_WBXl6a4rE=w1152-h768-no

Na Magurce odbijamy na szlak czerwony. Na którym pełno wiatrołomów. Mówię Ukochanej, że to tylko trochę, już na pewno ostatnie... a one są i są... i uatrakcyjniają nam drogę.
Szlak szybko schodzi w dół do Malej Frankovej, a my zostajemy na grzbiecie i idziemy dalej bez szlaku.

https://lh3.googleusercontent.com/ud27w-LPP2GmybWqU3AO9TUuCx5Mnt9L_aeNWt52sExks7hVlrMmP-9euBz7rN5QGMbgXh0Zi-7eVfvBDT7gnqInZgiTseKpoKcccbbJ-XcjTlVYNM0wyGgcw9Pxha479I4bBdeCdPk=w1152-h768-no

Długa to wędrówka i męcząca. Nie ma praktycznie żadnej ścieżki. Zupełnie dziko. Multum saren i jeleni. Przechodzimy przez szczyty Solisko i Polana.

https://lh3.googleusercontent.com/W_emuVqGW9kVt3WseXLWKUfcR9kOOrOQGDpCBeai9_JTvQzUA_cMbVIqPWFNRQW9KNT9cGpB4VbxpRz0JqmytEDNO_kKPYRaYGocXCgVUboUFFd-A3nGDeagG-niNhE3aMNDWEX_9VE=w1152-h768-no

Niżej grzbiet oferuje łąki i szerokie widoki na północ.
W oddali po prawej widać Kacwin, w tle grzbiet Lubania.

https://lh3.googleusercontent.com/pEEcYj0OUgJNNwoC2XZ0f-qE7sojJTXxpqp5hHKeamYFZdGqWjK_NiKZhQdE_4P4ATgo4HzlPs3_bQBU9GltEaDEHnnz9MvwVtEfqYsPEfo8ZSth-jNX4SUp-M8KPsj6McUTsasp4js=w1152-h768-no

Bardzo fajnie udało się pochodzić. W domu planowałem przejść tą trasę w odwrotnym kierunku. Wydawało mi się, że odcinek na Magurkę grzbietem będzie łatwiejszy, a powrót trudniejszy nawigacyjnie. Okazało się na odwrót. Szlakami ta trasa ma ok 30 km, ale niestety połowa po asfalcie. Grzbietami pewnie wychodzi parę km więcej i o wiele ciekawiej smile

884

(5 odpowiedzi, napisanych Pieniny (polskie i słowackie))

W tym roku październik zaserwował 16 dni pod rząd z piękną słoneczną pogodą. Na sam koniec tego okresu udało nam się wyjechać na Spisz, żeby trochę poleniuchować w spokojnej, nieznanej nam okolicy.
Na bazę wypadową wybrałem Kacwin. Małą miejscowość leżącą przy granicy, na uboczu. Polska zabita dechami wieś oferuje całkiem duży wybór kwater. Tym razem padło na domek, luksusowy, z kominkiem. Patrząc na zdjęcia w necie myślałem, że to jakaś pomyłka z ceną. Na miejscu okazało się, że jednak nie. Taki domek można mieć za tyle samo, co kawałek ziemi na rozbicie namiotu we Włoszech wink

https://lh3.googleusercontent.com/cfiYNIPjSBzil-zjJ-_-GIV0a4YR_04SZ56xTPYNR9xdjgoqP5B5ALttV5Kli05NYDXvJFQ3_GOYlbJlFX35i9U-zq8QHklHuHFeE2dkBHxmBF2nEb6v7nAyhS1LUX088UljzZ7nJx0=w1152-h768-no

Część mieszkańców Kacwina wciąż zajmuje się uprawą roli oraz hodowlą owiec i krów. Z nowymi domami i pensjonatami sąsiadują stare drewniane zabudowania.

https://lh3.googleusercontent.com/2bz35HLMBc22mpi_9N0Y7__42tJGJRteH18LxPgMxtDio5E9PcHA0F6F1VzGXwKUhAQB6aL_e64bPI9TIPETI3AIonFfToW9QFBqkLkXjOTxh5asGEjyg9w5t9uGG9GAz68FmpEbXnw=w1152-h768-no

A to nieco szerszy widok dający wyobrażenie o miejscowości.

https://lh3.googleusercontent.com/z_rr5JZtnCel0luKsffPvH9QY-ZTnWZOBCOWfoIkxjX9BSd-_tSm07c6nCDuXOunS_UKaPwJdHATUE1dBtTmOkWlO4VfES5_n4-HC1xLRlO-8HM685-2FWAwZBTSaQeEk951uCKlAPA=w1152-h768-no

Na pierwszą wycieczkę ruszamy w Pieniny Spiskie. Najpierw czerwonym szlakiem idącym w zasadzie bezścieżkowo dnem doliny potoku Bałyże.

https://lh3.googleusercontent.com/8puzQhyRCu59rNns9UPYOSvUT-JA4WntitcCSCHWmSqT5x_DVWzwUSxHQOZ6k_1-BeBbxC1L6yEo0gweqVr-I-Mvg47TCU2GDg5a37q8ddMwid9o9DOG_TjaWIa5vXKb_kaNUE6iXss=w1152-h768-no

Potok malutki, ale miejscami bobry pobudowały spore tamy. Mamy wrażenie, że jesteśmy gdzieś bardzo daleko od wszelakiej cywilizacji.

https://lh3.googleusercontent.com/lUGz-JEwGuwS8xyptlsXJc-jNFCM4J0SnsBS7xVWfQC9d_dVZsWCgD5-jEjtU-sqjtPYB3EKyjkSiD9O0G4K2blZzuiU8Dk0VfM7MPH4xljDaxO0J_weR_M4SXFEV4mp-3SbabUk694=w1152-h768-no

Następnie nabieramy wysokości, skąd roztaczają się ciekawe widoki na Pieniny.

https://lh3.googleusercontent.com/BO0M5tX3zwPkzsDr3lPjE07C8HWTIlJ3sO_hFAR251W5dpGxTszAxUv1TtPqBnq4RAqbZnHjWz2TXRK0ZxuEtb8lUIj0AjBR7m7mll5p_ga51PQdeAI8hGWRYPBls04Xaq3oS0lkVU0=w1152-h768-no

Ostatki jesieni.

https://lh3.googleusercontent.com/fri5VdzjLrUfAx5aAJJEGrvloHUvw34MoHgG7fogs68u_ld3QsF1cdV1lyyZGLcN1EEUMnwm9MGxodyaGLTrlRXOhKY7RoIxcGHPNL5X4uZmmx7lekm25eFzdYTQmoAElPYam0xAP34=w1152-h768-no

Atakujemy Żar (883) - najwyższy szczyt.

https://lh3.googleusercontent.com/e8ltP4LeJF1dKwF2N12KR_Qx88V0KpJFw4oy1f6XOe5GNhWFPs9H_WPWAbDyveGcAgLusPoSF6WGp-sfAq6xbt5R-hK-cZ1QbXurlwlsG6xt4oxJCe0S2lvqcNrdiPGs6g05bic-f78=w1152-h768-no

Jest tu platforma widokowa, a z niej taki widok na północ, na Jezioro Czorsztyńskie i Gorce.

https://lh3.googleusercontent.com/nUcmtYqtyPfHgC8EAcPVXfCZtn18tpkz_hG6K5FRGF5GM1htCpaQbv1TVB6U3eJ6WfC8BHXCz1msQi6udGyjAXXWu3giXX1kMKd4tYBLHWL9c_C5A5uLSgXkBYja8hLEKQnOJes8NHU=w1152-h768-no

Najpiękniejsze miejsce dnia. Na bezszlakowym zejściu z Żaru w kierunku Łapsz Niżnych.

https://lh3.googleusercontent.com/pWINwHL6h5MLtuGsvolyR6c504KSmFm_wopKchjYgKlt7jo7faBd59f7Ejhmgx1Xr5xz1-mN_UB7e84qNW8mWRy1Ske_l0ZvLbXNtBJOsUOu9F5sT7OY9VE3pj7acHeafq1vpnEnI84=w1152-h768-no

Siedzimy długo i jedyne czego żałujemy to bardzo słaba przejrzystość powietrza. Tatry są tak blisko, a widać je ledwie. Na zdjęciach z szerokim planem w ogóle nie wychodzą.

https://lh3.googleusercontent.com/QN4jR6iLPAlq6F7l1arVs4z15t2SE7mCYs-O3H8LjOAkDtlXhtz5BR338_PJKKODBzngF4pIYNhJqyWlnauH5DJcX0svDfwy2Yg8-3UCZlmpgiAu2LWKZKtd_GUdUqRGB8U2HtL9_fU=w1152-h768-no

Ale one tam są. Blisko jak na wyciągnięcie ręki.

https://lh3.googleusercontent.com/S7G8WfXDSX2lEPsVwRhIfb-RjUfkEsrc89jlrHK3Uppx7wv8ordHpD6FZG8y8aBLknOYVWe7a4zSVLKlUyEh_vFm9xGp-Q6PXO2_Lat1GtGY-w4irFhmTzAqFQUICxF-3mV0P3ytTyw=w1152-h768-no

Wracamy do Kacwina. W lokalu jemy dobrą pizzę po góralsku, z oscypkiem i żurawiną, pijemy słowackie piwo.
Na zdjęciu kościół w Kacwinie.

https://lh3.googleusercontent.com/ksEwaIZbt3bBILiLvr9APBtvJ3gbBSYCek8DZfj7F0r_EuUdxlXY_Di-btAjPFuXiyHhy_dGEtjwoL8xvPa9K0MawlYCMZFhOv2NNxsi17q2VQFUtMdEgMIa3w2hNJXJpXXKcv2ioWU=w1152-h768-no

A w domku rozpalam w kominku.

https://lh3.googleusercontent.com/DHANUsflwvzIpvz8oOgFbiz9VVcJ6LqEVKXvLfYEp5cU49MtBItV-_y_HJXk3FKff5x3ohbkWl48RDB-6vFEplFsPecqevcgkS5XzaubA4zznu4w9CYLY9aMZhjk_i_hIDbINUZUPPk=w1152-h768-no

Ależ to fajne i romantyczne urządzenie.
Poprawiamy jeszcze włoskim winem.

https://lh3.googleusercontent.com/tnu32uKu9wObA2uKoaVtw7vkwnwBCD2zNluCzqJvEWMWn5UsXOli1ZHlwnbUDQuI03nUaVAz_WnHk7nFluli_AnHCmPUj-MD6s-bJSwKE-zT0-t2e4Tgu-Ix3Mfw3SU2rPZJDNBbfvM=w1152-h768-no

Takie wczasy to ja rozumiem! smile

885

(1,039 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)

Mieliśmy plan wyjechać na 4 dni z Ukochaną, ale pojawił się problem z jej urlopem, więc w zeszły czwartek odbyłem nietypową wycieczkę w góry z kolegą z pracy. Kolega po górach w zasadzie nie chodzi, ale chciał zobaczyć jak to jest i po co ja tam ciągle jeżdżę. Piękno przyrody raczej mniej go interesowało, bardziej kwestia sprawdzenia się i pomęczenia dla przyjemności.

Wymyśliłem standardową 30-km pętelkę z Żabnicy, przez Prusów, Boraczą, Rysiankę, Romankę, Abrahamów. Zaczęliśmy skoro świt i ruszyliśmy żwawo pod górę. Z tym, że kolega dużo bardziej żwawo niż ja, ledwie Tobi go mógł dogonić. Przeszła mi przez głowę myśl, że czeka mnie ciężki dzień wink

Kolega po górach nie chodzi, ale ze sportem ma dużo wspólnego. W kwiecie wieku (34-lata). W młodości ćwiczył na wysokim poziomie podnoszenie ciężarów. Obecnie biega regularnie w Runmagedonach, przygotowuje się do maratonu. Z postury wielki umięśniony chłop, czyli teoretycznie nie długodystansowiec.

https://lh3.googleusercontent.com/k7EjgHUxUeen0alJUNBZediaC9CnJBkwdYI31qvkYd2xUAXZnAeF6EbOn4pQMAzNMkWxZ_mapOhVAaiCcdU1ZcCKUVdtuBeFQuMeb1-4dMVgqyk9OliPpwoOklZqykLMl_ysTltqWRo=w1152-h768-no

Rzuconej rękawicy nie podjąłem od razu, szedłem swoim tempem, nie tak szybkim, ale mogłem go utrzymywać dowolnie długo. Po jakimś czasie się zrównaliśmy, a głośność jego oddechu zwiastowała, że jednak nie będzie tak źle. Pierwsze piwko strzeliliśmy sobie na Boraczej.

https://lh3.googleusercontent.com/12IN1P8iXiq6i77bagqZE8U0_NCjq4h8vbhiw5MaiWigSDvm8TgjWuA-4RjeB5l94ecSrRvEAPfwEtshB3jD3CSasiHhddWBne0vEr_zG65xsBBMWqIG5ZvaKR6puDYwiwIuMge9UKA=w1152-h768-no

Pogoda piękna, jednak przejrzystość fatalna. Coś tam pokazywałem, opowiadałem o górach. Na płaskich i mniej stromych odcinkach, szliśmy bez wyścigów.

https://lh3.googleusercontent.com/QcMpVu0POE_J4QCZMhvOqdWRHSVIMooSIB10uq-qY8RIOIHs6AtqtWb-IUtDBilxuuyp5Btbt-eMeuqq5it3iup4uftVlyN0SMFDXNwFl8_yLjrcpGoVkjbVfzgd5-lkjCj8gqrL9iI=w1152-h768-no

Pokazałem koledze szczyt Lipowskiego i Rysianki.

https://lh3.googleusercontent.com/ZMcV72oad9vfZ-0GmLYHQKZE_YXowSUyA-AXMZbY5so4K_C2Wie4I5kmH2MIjNnXYZkRNgjls37gic7lB3B94e2u0aPdj95AQ2c0MWtqjvH9JXSGR5Zfi7zhffWNiSGIjECqJ3jDPiQ=w1152-h768-no

A potem zeszliśmy do schroniska na kolejne piwko, a nawet wyszło po dwa.
Widoki z Rysianki są najlepsze w Beskidach i chyba zaczynało mu się coś podobać.

https://lh3.googleusercontent.com/wRFCzqyM19vbuiornE-BQx2rgVd3E5HFsYb2J3OG8MVmH2QVRVWJM383dcdibEmLYTL68aC7KUlVntiBimmr__PHTKw23yKaXtuN3TczkQJI7IEn_eK5_7HSU7h-IaeMxLfeNdk89Lk=w1152-h768-no

Miałem taki plan, żeby na podejściu na Romankę trochę go zgubić. No cóż, ja też jestem trochę samcem alfa wink Ku mojemu lekkiemu zdziwieniu plan się nie udał. Na tym pierwszym stromym odcinku podejścia trzymał się cały czas za mną, później już odpuściłem.

https://lh3.googleusercontent.com/Zu1kJoqFen9Zqlbn8Vk-vNQlzw_U4VORW8PiQc2bQ3RMMFu5qwz7uK7wmuZcz2W8zhsCQbkpX8LVjc3QDW70XUs_BhT6DHQgHWYu_PjLNPyQ7P77eudjZWqbofCz7Ts6ZwCXDFtJoho=w1152-h768-no

Potem, jak to zawsze na Romance, było pięknie.
Drzewa, które uschły wiele lat temu, stały się jak kamień.

https://lh3.googleusercontent.com/KBf1afU45IR2D_PIadtq-e5UajvBe_0EkAQI7V9u-kzpSr7EgzcqazPKXfCWpSNvGrnT1mtJ9_mFov5UY6N6vCajpj8_4tKWGCCYQp_0jLy-jzTPmKs4As3NzUTPAJ4YNwTdN05mD2U=w1152-h768-no

Na zejściu pokazywałem, przez jakie górki będziemy jeszcze iść. Po prawej Skała (946), szlak ją omija, kolega był zawiedziony, stwierdziłem, że chętnie możemy o nią wydłużyć, szczególnie, że jeszcze nigdy tam nie byłem.

https://lh3.googleusercontent.com/pY7Cto-dxS4GNyCDi2tg8EYybP8RcymYdK1efDySQ7Dc3TgK6_i1zfCezp2bTZTGpwjlerr9m1cmOHGgHVmHgSL927MN9kdm2fMhm0gJj8uoV5Jar2HIOeAcKVMkmdIe7iEhZMoqqcI=w1152-h768-no

Widok wstecz na Romankę, mój ulubiony - kawał góry.

https://lh3.googleusercontent.com/x4zlwsLf6-2deyRAHoyP1DRSaCG7f5qQ_nmeeHOgqcKuD-t6plehjomPvyImkQ006oW-Gmedvoh7MhNs2DYU8Ufmpq2bfQ-McpSrwAV0NLPtzvihD4o9Yw-veGiA-_J56AfZjvZUWh0=w1152-h768-no

Bezszlakowe podejście na Skałę idzie wzdłuż linii energetycznej, prosto pod górę. Nawet dość zaskakująco stromo i długo. Tym razem postarałem się lepiej. Może piwo już przestało na mnie działać, albo na koledze odbiły się trudy długości wędrówki, w każdym razie coraz słabiej słyszałem z tyłu jego dyszenie, więc dołożyłem jeszcze trochę od siebie i na górze jak się odwróciłem, to go nie było.

https://lh3.googleusercontent.com/EU3jidX1lEKiWAU20BD3-hODWx6pr3NZCKEWUWRdVAwBnNZ-JogA_nNjHOMQcBkRhCT4-3SK04hxvQRxdKwSPKGscH7IcP-l460MI68SOtk-lo6suh9OdGE4BiSXEqfU0Y-HAt7fMmg=w1152-h768-no

Góra Skała okazała się ładnym miejscem.
Kolega dotarł po chwili. Wypił duszkiem cały Oshee energy drink 750 ml i powiedział, że jest szczęśliwy.

https://lh3.googleusercontent.com/awQm1oMuj3yIVEHoxYf0rhLYGPLE2EIntq0e7ZwhfqUIcXPf0bzf3Eu4jPZsOeweOsVERa7E5P7O6Sl99ErhmwFM49xsTUZf66kAOFB-1JeD78aZz7CnVT_2ZhFgaP9BRmvu41K1TpI=w1152-h768-no

Abtahamów i coś co chyba jest uprawą trawy, którą się potem wycina w kawałkach i przenosi w miejsce docelowe. A w tle Romanka i Rysianka.

https://lh3.googleusercontent.com/ZJpOnxTRQVtRckMrw_vAyNN_sLJWKLESBQxfgRUmEvdhxNUsIM-Cx8Lna67N3Ys9Jipihb5FTJ4h3uHXLzlf36fZbC9InXMbM9i144-ky2-FfZWlwkIZ-JORzEO3Ux5I6HGhWayEJL4=w1152-h768-no

Jak z pocztówki.

https://lh3.googleusercontent.com/fombZ4yGZQkVh05eCkTEKUkPDJCikHcmeqXvtV3UYh7XLN_IhBU4V3p636OA4OK-8LAP8_uxgveA3OWKnyc5u1KzEKFhRDmivc2DcLpdnXZHHWIBTw5fQZ7jo8dVdWHc5UYDvBqeJiE=w1152-h768-no

Zbliżamy się do końca. Jeszcze tylko małe wydłużenie do bunkrów, gdzie nigdy nie byłem.

https://lh3.googleusercontent.com/VJBzrJFzc9dmr23C-z_LPK_2F5n5BxoTg5TWyeLzSRA9uxvVjYCT2m9EF1fTTMlGpzehuOI-kW6-7rXPhH4x7QCbv0jkRUZRLJHnU8PVz_Cowy_AMgdGrLTXHPslobzAct0foJ4P970=w1152-h768-no

Bunkier cieszy się sporym zainteresowaniem turystów, ale również alkoholików (puste butelki), seksoholików (zużyte prezerwatywy) i narkomanów (strzykawki).

https://lh3.googleusercontent.com/3tRSCqRrE7D7SHYwy09ihb4h1f7jlciZ5fcKsmUHIKBmefjU8NJqsIb7-2Xu0js-iM2188cL7uUbIglO6kQGmlGX3q_WoR4eJ6jaqnI9CB_upixsSpMaxVzNfucabdWNNH7UJYeVTDU=w1152-h768-no

Końcówka asfaltem z widokiem na Prusów.

https://lh3.googleusercontent.com/Ra6iFY3Vy_a3eeCVDZKj42w9GNuBXYC-VfnUb5KgNCFl2vG-HS1o5C6l4ms2isfTaP6sCMIHl0QxAgM_C5MxlYlI0-zSDD5vDqtuVcN3t3GJ_EeAD5QMVdKN8MXJtm861EyBE2Caz8E=w1152-h768-no

Kolega bardzo zadowolony. Ja również.

886

(1,039 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)

W sobotę wybraliśmy się na spacer w bliskiej okolicy.
Rezerwat Bukowica w Zagórzu.

https://lh3.googleusercontent.com/0bupUaGUrls0fiknp7Zem1xvyv1C9-QKSk1UXKdm95S2piDKN9KCrUgMX3I_QsuQsknQPx-E-4i4o4Z9Gf_FyBw4VqY6hjzCoXRjx18WAFvRkVpn9Dxi5vqYOxxRycenX166F67sOaE=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/k4aEYShP9Y4Qn2I3QA49EEG4LeGKVsQkr6Uxc9Ms99Dbvu2FiuipT4LF7AixwDwjE1mzi8G1X52c_UX8Iwrdd3DL_s3_7sqyCw2gY9ycMTuX7nvZJCj5W9VZ9-ORjvfJlYB2Y5OK1xs=w1152-h768-no

Zamek Lipowiec

https://lh3.googleusercontent.com/G1zO-aC15qjem_E8xOzwT-h3_Ci-cLomRCepryj6Z5OssJaLIny8e_f-zfv9M0etFSVE2z3Q6lAeUIXUtyWQ3nbATQPC4sUWTi5BEpmH8ENoJEF6FUh-3Wt5kMfE_92sVetMu7prpHU=w1152-h768-no

Wąwóz Simota

https://lh3.googleusercontent.com/u-3NPxH41KS4eidcgdbGLA37gRrf4ZNsbh2G-N8P0FyU_9E7dhENLw3KLyXNjNpMNCQhBcHp89Sw7UuHMnvrt564H7sQz3pZNQ5dbMORjK9eQlzufNQFBB16vxbU2pbCwHpFp3AKWxk=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/QK86s2EqAPUIjOA8XudEyQTzRAoreI8dslmMFJW2TGzfQp-_cU_CA7TufUEgL1JIR7P7NUnCUVCL_JtkFidEL8qiCufRDJ3th9xXMQUSAtVx6UEAgmuiqINpxmsSwGbQLBmJEKOIpR8=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/ZR9m6dD8ONU4r_RIFse6gg_3YY7_9fGq5UXxGambLX1pQAsz5C8f24JvFq8Z3ejnIHlEjpeE-4njaPVnsWVspgsgPtPNGx223h8iu0xsqDfpSjY7gxs4kzfiihmR91yvS4pW8cuIfuQ=w1152-h768-no

Droga powrotna była bardzo bezszlakowa, a nawet bezścieżkowa i się tym spacerem zmęczyliśmy solidnie.

https://lh3.googleusercontent.com/3nVNtbqZmUSEsTFc4-sXZm7HQ-ZnX0fapA0OqiTQd3zgMBPt5ORYOiNDzLDqSGw63CArQlSZKeiH1eY4gU47ydcn23NkFivunLezXw98l4RjQVfIjq0BbMZcyCKy3CBz93hDM5ADNKQ=w1152-h768-no

A w niedzielę wycieczka ze znajomymi w Beskid Mały. Rzyki, Potrójna, Leskowiec, Gancarz.
Fajnie było, bo na potrójnej zrobiliśmy flaszkę big_smile

https://lh3.googleusercontent.com/FOHCdnY7UY1QePzqhEeaDACLm2aGuy_u7Shdx-dxIBJ38c_V57oROGXaEjrEaQvRXu98dMTPSHxzaGjcdjfE_eNllL141kxjsrLP8qKPPwf3m-6wc-W0kj4Mp6nH-MIXcbgI17e4Ro0=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/Yqf2kvzKyF1N7PeuVXRIeOAhgNEcovk6YGpz6bF7e3w_Hh1sLgLJRQb1FxsN4M2Iy4DjjgYv7XtHG0zWFDeJiicHM6jOQriJEpmujTiA7-p-Ll1TT7VB4FTk4kDgc2lzSlluoCtvaZs=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/_obWCX9vq5oD4ENLB2DkUXFbNulKZVCxXQSDhOXk5nICPop7BBZNRAO3Ni_xCq8vXGy0bsd2hUX2SkSeRF2gSmmQ8eeakQfrsLs_gHELzbot7BaFTmLufZqvIAsv_FAZ5RU5bxY7Seg=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/2IGwnnuC0RbcGR2y2yYvAtBNJU9wahE2zuyYg_CVnRfVyDQVcV7djpGfWcHp5kb9PnZBrvp9MIjRkNSxOdaNOku_J6rlte2c0Js-SI0xBxQaZRHFazWKa1CtJ1IEdCtJ0Ay0ZX2_lSQ=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/YiWs6fGcLAhjG-ineGZVwu46PgCr3Z2EwukGC-YpbiHpDTUtKVYoYeCsUItyHOzeH5SAxb9Ruy932G1MY1J-do1Y7R0qgOwCiyDRtP3QDJ5rSZvW12x-MmqHRASZek82YPAT68GdsdY=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/eWPqSTuRY1Bxh6sQP3uDitLJT-NB26YYnqWdsf93k3BC76ZkKN03tPcH8HVEzLM3hF0DC-VmxNU6UQ0E5UZFACkLRie5qndUlTWDIbH1Zt_Ia9zlkllH9P4t1e2e7W8urLVIDMpvedk=w1152-h768-no

Między 12 a 20 października, wypadło aż 5 jednodniowych wycieczek. Męczący okres smile
Tydzień temu kolorowa jesień się dopiero zaczynała. Teraz już w zasadzie się kończy. W tak szybkim przemijaniu mają zapewne udział mocne wiatry.

Kiedyś jak byłem jeszcze bardzo młody zapamiętałem opinię wygłoszoną przez jakiegoś doświadczonego starego turystę, że Beskid Wyspowy to nielubiane pasmo, gdyż nie da się tam zaplanować fajnej wycieczki, bo jedna góra to za mało, a dwie góry to za dużo. Będąc w wieku buntu okresu dojrzewania nie uwierzyłem. Potem kilkukrotnie weryfikowałem ten przesąd. I wiecie co? To bzdura smile

W każdym razie postanowiłem się upewnić jeszcze raz. Czwartkowy urlop, wycelowana najlepsza pogoda. Ukochana nie mogła mi towarzyszyć, więc powstał plan, żeby zrobić coś niestandardowego. Wschód słońca na Mogielicy. Budzenie nastawione na 2:30. Obudziłem się sam 2:15 - ja to chyba naprawdę lubię góry. Tobi oczywiście w pełnej gotowości wink

Podjeżdżam na Przełęcz Rydza-Śmigłego między Mogielicą a Łopieniem. Noc jeszcze głęboka, ale księżyc świeci tak jasno, że nie wyciągam czołówki. Nie mogę się powstrzymać przed zrobieniem fotki przedstawiającej Ćwilin, Śnieżnicę i Łopień.

https://lh3.googleusercontent.com/njUabgHyml6YSR6zYap3U-noB1LtIM8iUoeFlVF4SK4pTDnySSPYjFcAJRMjL7-rgMOC5tDyyQ0qlaKJciEkFym321ZTKmgwWb74l7b20IxLKV4x6OP9ez136cYmxQzOy98aqdjJ4Ow=w1152-h768-no

A potem już bez przystanków w górę. W gęstym lesie jest miejscami całkiem ciemno, ale jak trzeba przyświecam sobie wyświetlaczem aparatu. Horyzont od wschodniej strony zaczyna się rozjaśniać. Czuję się jak nocny turysta - Robert albo Sebastian... chociaż dużo mi do nich brakuje. Kiedy wychodzę na polany podszczytowe drzewa robią się już kolorowe.

https://lh3.googleusercontent.com/KYhuNnT0PPsx7kHBvx1MJ1dBAK4eYJLPqwAJ4Siw4VPls6bmHxhMKMI2J80eFJIwuzj4XQpkcoP7ge9bhVWJMNE1bD4Gx8cw6D9-LNNU00-IOM8j7udFsCCAJmF1gvnYdtzJ_PX9eSo=w1152-h768-no

Na wieży jestem sam. Do wschodu jeszcze parę minut. Jest bardzo zimno - lodowaty mocny wiatr i temperatura ok. zera.

https://lh3.googleusercontent.com/N5-Eyk6wwToCP24u5eLmp7YSh5yZA1xBarQ7dOZEf4ix9xX5NUQ-4jSzPlTnu2AM5czt4RaINcEcLqGbgbk_RrGPdRSN3I3zeVdOSSh0zOWgGGolsKYaF5okgMCGE5JqC5Ga5t-IEQs=w1152-h768-no

Zaczyna się spektakl.

https://lh3.googleusercontent.com/m6pn2kzEJ1dZLE8JulEH-gXfK-Vd8XoJB3Pq9-zkntAZQoDJHrBBvNqI0UxZj2etXfnYiZVqsAmfUJEsNzJ7cLZjBid7OREOXdA95Y3OzvbawtAqWBN-SGswnKO2wGai-XEQ1ArC8g0=w1152-h768-no

Tatry.

https://lh3.googleusercontent.com/eUzSrFlh4L8hCsuDldg3NKOWkUmaG6zgmN472ris1FHXNdmylo_OwzPXjwqAFJJJ2pIADXPq7qkcz1Thp2ywumGMfRTYrIOofOdyad4SA5si_V1T_6sT1iD2yZpYrtu1vJTktHOYwZc=w1152-h768-no

Turbacz.

https://lh3.googleusercontent.com/b4zWpRwSkh5DhiROvoPYpo8HwWfbiV-JzSiRtDY0vus9kJ6UpZDJAeRPYzMndkr6AkBydRFANPuqAR_ddB_jNl51p5omtZlxx6XA4BpU6ijGVu4V_gwLss7EHgAC46WpNmkc7GsvM_E=w1152-h768-no

Szerszy widok na Gorce i Tatry.

https://lh3.googleusercontent.com/WlpB-fKOUg-8jHOckFsoQVpTACr3sMNN88a8luZlDY1wpvaivgmBgVp5A9Lq9Bjs4GFRp9Z3bUFFbYtBq-Cg5q91Ew9useB4JjrWAlaqaNQwCspRs9XYJUyCrExRLLTRmRNb5d8AGcA=w1152-h768-no

Kraków.

https://lh3.googleusercontent.com/EBvXQYCY5fAAk-jqikXML1MGOx7h5FYzy_Br4GojBtHF_dCJKhWabdUBSnXnGTs466xXDxIkJj3Ntp7RSvA4W2F5RNr_HsD5L1hGXYJyhUtnHu6aY0Z2bq5AFkdkS6UtvHaU6wr4ais=w1152-h768-no

Mała Fatra.

https://lh3.googleusercontent.com/Uvxgi8scClrv_eJotmWpsGayWi7VtQXpSDfcNOPW5yPhm_TNZ1bQKtQs19L0lI1n7gnNFjG9Su7GU4nZOgwQa6u1C3ZPedqRJzB6QyFpcjGVXRy57stkKwBosmF4H6IIwa5wtOJ2vII=w1152-h768-no

Myślałem, że będzie więcej niskich mgiełek.

https://lh3.googleusercontent.com/KpK1Pb6H8EU0wjOJO7lh4Ltx7PcQdAEuhMjFw5vwRBpHKeU_cR80sTW5Om6es0cJ-HJi-SyTnfuCfATE7uQTw70GpSIhOWiyUqSADYSp5S6xtHUJF2GSp1AXjYulsB8DO4jo0MtdNaI=w1152-h768-no

Kolory zmieniają się szybko.

https://lh3.googleusercontent.com/wy74RvDeb-qVuGq92H3Td2NJ-lxlk3a844vPDzZvBeWnwimBzAcGk8-Mmyc9SCIC3nKeT4X3FNT75BkTk5xMJ6UVKoHVMHM8ierTJxkgpcvBPm5CP_h7_UWgifbTyo-uvxSnx0gTsEw=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/7xsXV3-F73YFwBCxOHUdbrBaX5_N_uybLa275W0ZUsYPSnKhzdEzQNkR0ydp9C7_Ns94ZyLdwdFyAfHqTNN_euKfUUOjIY5iR259Umw5R8cLeuXkauzHRMviUmJOproXUCf-BOUsTtM=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/wDZ5pISJWuIkTQ_z9HqfDiaqNUXy2xPKp8nMCTK4FSiYrHduvyuD22YK8Y4al4iD3l8xE76N-BGc0id6oI6WrbVbzmtIef8OHAvuPetvbuHvrkfzqgpkG4zlQ6MhRJK0GHSeVGTmI78=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/LSSH0j25VRrnCrukHu-dxxdqkop7HxdOt69mHO-4jfjSLJNkfMbEsOq3GBVbUgqBBmCHEQhCT-0MlCdhtXOJOn-qYJgsqZtk4GC3KB4yA280w0Icwn_-niKH7OgiDAiDLMJ1s2kNmns=w1152-h768-no

Schodzimy.
Tak w ogóle wieża na Mogielicy jest fajna. Wyjście na nią dostarcza naprawdę pewnych wrażeń, szczególnie za pierwszym razem. W porównaniu z nowymi wieżami w Gorcach jest po prostu straszna - bardzo strome schodki, wrażenia przestrzenne. Aż się bałem Tobiego puścić samego i asekurowałem go na smyczy. Podczas wschodu kilkukrotnie schodziliśmy i wychodziliśmy, żeby się rozgrzać. Za każdym kolejnym razem było już łatwiej.

https://lh3.googleusercontent.com/6WwpFMWWZu-sZj9DZFdNBO5uUorFFS0Adlf8YvQa2o29EssLnEbZCERVsd3CRsSs-FCc0-F-HOVcgbgadQGPNHJqo9XVYSlNcXzoKpJTC3EZ1kUo7sDi_nXg6iU_dcfBsheMDG2gBVU=w1152-h768-no

No to rozpoczynamy wycieczkę. Krzyż papieski na Mogielicy.

https://lh3.googleusercontent.com/hXq2ORxzNQqlLdq-Je11x0uc3jXw4ThnG677mMrPyOokiFlcFKTVEVj_MmwSeJdkstzWrg-ieVLIVh3V2eE1pW_y60uoCKGCCrgRFhvT3pQyE1S74B75AVHJiXm5Ees9qv0EoZi8GSo=w1152-h768-no

Polana Stumorgowa.

https://lh3.googleusercontent.com/UvnlR4Vt84ASFbloMHMxp1DzwvZDKYpZLkvgRCptsyDUsEeXXB9BjU9F1NtlzgEyUkX9nGefHZxZtwrT_hbGpG78t643U13cYyeqkkmXwrmqtwHCKtM5-lKMu-3ujkXPKcyc05XIcdo=w1152-h768-no

Postawili na niej taką wiatkę, z oświetleniem LED ładowanym solarnie. U nas w Polsce takie cuda.

https://lh3.googleusercontent.com/EztdNmSRi1szXoLRZOr0h1HeJz_RXr3jPCmgvBzYHc_4hF7SS1PycePBuy-GPd7jH9P3O-khYZW-5Ddr68fJLk9FuTqaAdWJ9LgeLBSPC96lsJnxPDQEqEdTgoxEBIO2t7SD7wX1Q98=w1152-h768-no

Widok wstecz.

https://lh3.googleusercontent.com/kl0wYe83HW7v-Hhj9EvVIoq-bA2eWEfNY-QGQBK1AsC6V9JPTgdzUQox8Lm3c0GXbT15LCMxu7KpG9Gg0OnjDAciAgDjiRR2TS1ZGIfLE0QYj16M0yuUjtF4V1zo8g4KxzgtxvM091I=w1152-h768-no

Widok w bok.
Ależ tu pięknie.

https://lh3.googleusercontent.com/pQdZ7lq1Pz8kTVH3349hxR_tyyd-GmyxGabgu2KmiULubeYEOjWcaXMeDTLeUpmSzmrHDX-KTybBNMqIpYZtCfqLt0Ml_IXEUWSBmrbROqivQf1hZoGRhXo3mLOn7Pdsj3IEwgCPvmE=w1152-h768-no

Na końcu Polany Stumorgowej porzucam szlak i grzbietem schodzę w kierunku Półrzeczek.

https://lh3.googleusercontent.com/J_E4l-o9eyIHBHinOh6adwLbozr75EvHq5yTGYIhT59xNRHRkWUlGCarYof5V3NQ84xW896GBO4fAij9jARPOvZQV1rxNN4VmcyGYlLiO19Ws_09yeuyoojv36c0_7Bu8yPIsXveqw8=w1152-h768-no

Nie mam zastrzeżeń co do jesiennych kolorów.

https://lh3.googleusercontent.com/Q3X2dpJ4VwuGuTtn37nnt43iel9DLqTeI9cI-Td0-U2Z0t-ey6JAMi2Ed-oHFyH5ChWF2Cshr438uhCeLRE7Fnd5wQOcODFVILaWNL5QWsNVPFitvjdCI_iebvQwof4nlcabyFreuf0=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/RomlwhptYkylPOQYm3kd_eC_X6a3EtHiuiHwSw53-QQMbQkrxug-oQ_7YRK0DqcMq3LyefLdxwM5tFdXcevJ_XrkssK61TaUEa_nOW3EKCJLakJ_tZr2JvmwtFshGeN17wN4I1_EQcw=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/063PNdweK6U27D3zzXh2r1KuxJN685k-eRVciyUt922WVaKS58g-IaPYy8q91aF2dNoKoBSataSpY0jntMTVFmBY6Mhkd24-NYz3YfQ-yf18kO-KkpgV49hZp_mDR-FgaG6cluqk754=w1152-h768-no

Tobi spotyka kolegę wink

https://lh3.googleusercontent.com/yDLwMLcGmXcUGxXtFpE__QSIzKR5gFTVc14HmDlsD8Vgn7yS673ecLiHZmqe1SVDoe0483APLoPQK4fiq0YPu8LwKAfl4EvKoZSBtVs8X5PINFdPRNfuzMJeQ95kSzoX-2mTLmnhA3o=w1152-h768-no

Przebijam się bezszlakowo w kierunku Ćwilina, przez takie małe garbki. Dopiero po pierwszym podejściu udało mi się w końcu całkowicie rozgrzać po wymrożeniu na wieży. Do tej pory szedłem w polarze, kurtce i czapce.

https://lh3.googleusercontent.com/10ATv9w_-N-yBUHegWiA9JL1zS5I0K1tD-5yUSL2GW_evOUdEtPrhEG_EpKqziXOwIWvKOGr-1mkwyuGF_V82OgWeUfBzsj8jKz1AfvsIeQYsI-pBneprDhIIh9ZoE_vPJhtUwxBlGI=w1152-h768-no

Widok na Łopień bardzo dynamicznie się zmienia.

https://lh3.googleusercontent.com/v5cFyICjExzGVHau__HvCnP84azYqa8pSMJbB1oWQ6KRzVN42KgiOr3iahcnSHaarko-TsvXLpvcPW8N32hoeswDYqJg0gWYcBufCHmi7yACzgV2jBviC_jjfPqL0CoK4oD-89jZTl4=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/JuBcLe6Z7SmHJrJxIr9b4DXEfRwsZuq7zIKVhAgs_1eWubNpFMuSM7uDM-Xm2TENljVRGFEeH7lM3QoZV_SAlCG9k0A6fC5dknu-t8mBWT_yOlA2NTyYZS26zFZAzuWIlz8VZdkZdw4=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/MqkZrZsAInL2TlkXz7P5ex_DCudbAPRL4IT6_-tUWt3HwAG5D9eFSRqQhpuUyJOAHE517p8YCMm5Rj000Tx0CzeUMSLzOy8CqxK-7Pn3zwLCM2hEmHNW0iV0eACntR74KqppJ-BuHjs=w1152-h768-no

Rozpoczynam bezszlakowe podejście pod Ćwilin.

https://lh3.googleusercontent.com/sAGAGE4LHnnEBr8D-WIYpQIDoXLC3w5JJyHjr2pNC7Pf3xeEc9G76UKGtYhkdda_TgBpLkPTCdlV37xyyqZ84KfQjMVRH2EyOzIujaNMSBeMuGENhppunmDuEdWym9lMsezNFWupq-I=w1152-h768-no

Trochę kolorków.

https://lh3.googleusercontent.com/5YFOgzfrEVmRxp89U9-33mOP4q5RqqYRtMu73E0965oNnVwonHMkdWOEOaxsCDsTWLwq-bASkamuF9Lx9eru1Na3LzZGpjWse-lBVWfD4M2LbkH8mzAB5FMSbt8MpWZADtSOXOUJPsc=w1152-h768-no

Chciałem tak ponawigować, żeby trafić na dół Polany Michurowej i nią podchodzić ostatni odcinek - udało się.

https://lh3.googleusercontent.com/bbH1z9qBj9vYpYxcv9kthZlIauVFeGN04KcJQUvSWtxQ0-WNdNUvyKtce8ojDxiSInANUXk8u66liY9Lk_rNpY_I8Z97eBnKKcWoH4hUfjYb0fb3POwqLoanZh3h2_c3FSp-XavODgw=w1152-h768-no

Na szczycie, po posiłku, pierwszy raz postanowiłem spojrzeć na czas. Pomyślałem, że fajnie jakby była 10:00, ale pewnie będzie 11:00, bo na pewno nie 12:00... a tu była 13:00. Widocznie przebijanie się przez te garbki i samo straszne podejście pod Ćwilin zajęło tyle. Fajnie chodzi się bez kontrolowania czasu, ale teraz trzeba się będzie sprężyć.

https://lh3.googleusercontent.com/PqGcL5H3ka3MBB0kiXh925AHaXxSECHnpUEYU30CvBKrIF-oPOy4j98mI-Ghoyl3tW-IfTRs8ieb79BaP9oJ8uZmA-PRuKOxOxv-LwLXw98Head4fz_xQpTPgc6vB70MdmQVOXhvEtY=w1152-h768-no

Masakrycznie strome zejście na Przełęcz Gruszowiec poszło szybko.
Widok na Lubogoszcz.

https://lh3.googleusercontent.com/ORuvhTfOiFkzu0yDUcTbSP_EnzMghvnJVPds_xrH3HimXQIYJU4ITVVnFpoiHvD7xz1qvfRTPg-s-zR0idPvGS5lKkHhuVI0BGzWCXLFlLWkiVxYXOP0VRcG1SQ9tBDehN-K_ri1tjk=w1152-h768-no

Jeden z domów na przełęczy. Mieszka w nim sympatyczny Góral. Jak wyczaił przez okno, że robię to zdjęcie to wybiegł na podwórko i zaczął mnie opierdalać. Grzecznie zacząłem go uspokajać, że nie mam złych zamiarów, ale nie odpuszczał, więc mu powiedziałem, że mogę sobie robić zdjęcia czego chcę, znajdując się na drodze publicznej, bo takie mamy prawo. Wpadł w jeszcze większą furię i powiedział, że to jest jego droga prywatna i on zezwala tylko na przejście, bez zatrzymywania się. Tak że uważajcie w tym miejscu - asfaltowa droga obok baru, tak jak idzie zielony szlak wink

https://lh3.googleusercontent.com/UO6CSZWzGSiG0gf6GHh0H7iqDcOqojHSsoEWCegsWNLsfpeRxlQ-jxJyGlS3x_xmNVUlv3IXB5J7xawu56KmU6_tXmaO6ttCWjLqwJbinEMs_QXEbSXuyu_SmSLfCQU-bKuK4xKpyDM=w1152-h768-no

Wyszedłem dość szybko na Śnieżnicę i ruszyłem grzbietem zielonym szlakiem w kierunku Dobrej. Ten szlak jest chyba zlikwidowany, bo znaki stare, ledwie widoczne. Na mapie na szczycie Śnieżnicy nie jest namalowany (kończy się na szczycie), nie ma tez żadnych tablic.

https://lh3.googleusercontent.com/c6LlQFze43BgQPWAWfyv9y8ctCw9UHt5lTW96zXuEyUeZyzsrKsBBobf5J3s2mMV6ZcpI6epYyHSZjMIXFODpOTNuQXwN7ZcMB2HzMmokrwyiNH3NMbbH_ElP7Fxq_Gfv79W6QzIEqc=w1152-h768-no

Żółte drzewo.

https://lh3.googleusercontent.com/3st4LINX1hCZOOqWKg4hlQMgOIYM34LG1qecCFS8PNYNrC_LVHNMA3rOUgMwUWQqE3orxI4zTG03YVfX6JYnnn1PB5YBsbDfsyQ2k6MMp8yMMnvS_pqkCe_T7SJ3jsRTKXtm9xQPJgg=w1152-h768-no

Naprawdę żółte!

https://lh3.googleusercontent.com/vLJAtvdRO_z4jYGdjFblkZ9zbk0AFAN79pyyYR1iCeK86sb_IMURnhSg0R58QIyb4M69BkO_WoTupLL6TQasUTNZc2jJm5TQEssNev0HbEPZnU_nKR5hv8DkMYe4h4i9S1k5WtuBrVw=w1152-h768-no

Zejście w kierunku Dobrej. Widoczne Łopień i Mogielica.

https://lh3.googleusercontent.com/zvaivDueRzWVK7dVYaDB5mHfXbiAQUvdR9JGjAS7NOmHtiHdsJ46mRRheq2IiJ6Y6bl1_gVqQmt8ALV6_aXCne-iiT1jmPmeRqlEqQ6UZL1y8qn7NBlRwz_ioVhzdpfhha0T_mD6qfQ=w1152-h768-no

Mogielica - zbliżenie.

https://lh3.googleusercontent.com/TuKBpZ4n-j5bJH5OmmRrMw19F1qd0dPKE4T6cIL2BQ-RZjnZWyTZxG-aLrrSqQOGmMuzBa-cuVKqQ0eTnoettzZ0eDDAfMKp2i1SGZZP6Eb9YQz8odTfnlIYmDy1njAg9ROIR2jxM2A=w1152-h768-no

Bezszlakowo wychodzę na Łopień.  Najpierw takim ładnym asfalcikiem.

https://lh3.googleusercontent.com/9EVhcY9-VPs6xeD27TEMv5f1iKiDBxD-i9IZ_Ro4XNKvLg-08MBZl30-e43NYSYcZTGYkEdPoxYROw-OOe0gC4NxtRRDQADAuqya2zHOQBr5IK2eNwW22q0ODxs-BckvKa5zPkl2TXU=w1152-h768-no

Słońce zachodzi za Ćwilinem, obok Śnieżnica.

https://lh3.googleusercontent.com/OSwek86UyzydKWTD5CmPBQ-UKObMTLlLY4p2TU53AYqmnycLctslzrHPD4ya12m1145WiAFu-r1fVdlqMdW_u0XpcFGNTUjkkjXQIb4EBCrffO3I8yZFBqabDgm8MMqN69Aoeb4DPVE=w1152-h768-no

Ścigam się z cieniem, goniącym mnie od dołu.

https://lh3.googleusercontent.com/NDhc2SAGEB-Q3hOZU3GyY9hLYKfZ_Kjh7leBDl_lDqEEtePI4FVezYReBZw1w3WGehfF6YgmoBqHwIFMCpabSqJV-FnPY3PR9QObPcrZ9y3umcIkuNtlEcmLhzgWJKTYBGIAJ3oJpK0=w1152-h768-no

Końcówka podejścia na Łopień jest trudna, ale jestem na górze przed zachodem. Pomiędzy Ćwilinem, a Śnieżnicą widać Lubogoszcz.

https://lh3.googleusercontent.com/t3BM6UA5hAQGF069Xl3LDriVZqctRM4AsaC1vCAafcxJuGVtBzAClF9H3GjG6q44SXPQWaFQ2ymmhbyZtf4cbCwiRWei0jYar7pQYgAzbF_gpEYtPXdGv-tplynS6okCD_jPqKo6PK8=w1152-h768-no

Zachód jest dokładnie za Babią. Widać jeszcze Loboń Wielki na jej tle.

https://lh3.googleusercontent.com/oybxD8Z9CHV72g4y0EDHDNX_afvu7D2zwDBDI8dlVsov_QHnveB4atxKqtWDfV7zosS5bQ71BlyX6ODGpokeGO8w-texzIPTL4lDZn6vhcvEfbaJSSfTGWSEVzXJR52WrJbCOZFARtE=w1152-h768-no

Chciałem bardziej zeksplorować Łopień - dojść co najmniej do drugiego wierzchołka (Łopień Środkowy), na którym nigdy nie byłem, ale po zachodzie nie było już sensu. Może następnym razem. Pozostało więc tylko zejść do auta szlakiem. Udało się bez wyciągania czołówki.

Zaliczone 4 szczyty Beskidu Wyspowego i to te główne, najwyższe. Fajna wycieczka, ok 30 km i 2000 metrów podejść.
Kiedyś jak byłem silny i młody, zrobiłem większa pętelkę, z Mszany, przez: Lobogoszcz, Śnieżnicę, Ćwilin, Mogielicę, Jasień, Ostrą i Ogorzałą do Mszany - to było 50 km. Taki mój rekord Beskidzki. Fajny jest Beskid Wyspowy na takie wyrypy smile

888

(1,039 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)

Parę fotek z niedzielnego spacerowania w okolicach Nielepic.

https://lh3.googleusercontent.com/3aUHFnm0IHQTELAAL-8Hv2Kn0CueIsb9BTQgIY_2srlt3CCgpwYwShSDFNKJjqe5OO6wWuGE6kgvsMYjBDXWfAxtsfgsCBpwIdnunnfF9cGrdqilgvw5cnWVC_hdSNayOxyl8a6FkZo=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/mDAVyB8mssTYlObZq88VViGjmyYNOokfpCVjxqlNSAqMTxOT3kae2BbJLu3mQv4V4qialEI0V2GsTKVkXQWDo0xjh5_rxicdnvOBHdVdxxwXvHIe9LhtGq1_PbJrynyQjE0j1fxw8C0=w1152-h768-no

Trochę jesieni.

https://lh3.googleusercontent.com/t7HURDMQl-RhkSvF46NcGfz2YpvB6G390DVEih1MObzcEkw1HsEDwEE2OPpNG3-80ibS5ec26Ob2Q45eWGLMlM2Sy4ukwDYAJr1xrc_MHDnFSqujtc4wN2xCI7oQQOTYhJRaubtR08Q=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/KZPWOJkjJ_F9o53wTMQlHp2ui43h_t6wgeRTLzTVdzBuHqMlTCbcMwjwRIttLZ7AtL9_ZWr11-IXUqK8pAO_4ZNMF2vsk1p8v2POd_oZUcCmzsPkMgkXpwonm_QyObF4V71IAjn62Xk=w1152-h768-no

Trochę męczenia psa.

https://lh3.googleusercontent.com/Xhz5gM3gm1il2Pcfq8jKzHHqPkLfg451uRS3iuAbsY1J_3a_DphVrYIhJ5sJ2KE4oan7BGrFgJdaK2IvBWVFpPw4WG_p6c2J2YJ9BmAAiMvkNJ6Rx61nB9f9PkERLKQP00kIJ4DShgo=w1152-h768-no

Oraz męczenia Ukochanej wink

https://lh3.googleusercontent.com/2VesBF-xfXRcTLvWNM5NmVwloxX-9GFZa-UM1OSeiJykI1aAJetxLZOoODTWOyZBg4yNM_af3lga5c-MdK0vZITLst_nIJ40D1ozgEq238iQ0Nzghq3ejnog9A1Z-OAJwUaVvi9MSpc=w1152-h768-no

Odkryciem spaceru było zeksplorowanie skałek po wschodniej stronie Dolny Brzoskwinki. Szlak główny i spacerowy idą zachodnią stroną. Są tam całkiem fajne skałki i nawet coś w rodzaju labiryntu i tam zawsze się zapuszczaliśmy. Jednak teraz zachodnia strona była w cieniu, bo słońce już nisko. Słońce ściągnęło nas na drugą stronę, a tam całkiem fajne wspinanie dla amatorów.

https://lh3.googleusercontent.com/OHoGrs-e_mvQRAJZHmflDzerQYm1EEI2JHTKmby5yQm32PYIPbHzHSkDLja1_u5FUK07kJbRG1N_TWwTqq-6vuGa1k_5yXeC8nP6795Jop8z6n2FldXutQrLURZJ-t8GPahs9A0kpeA=w1152-h768-no

Trafiliśmy jeszcze na mecz Polska - Włochy. Obejrzeliśmy 5 minut i 1 gola. Fajne widowisko.

https://lh3.googleusercontent.com/ZwLz4tmRuIB5pHYcFzY0roOAMTrTp87RHO9ANk9I2J_4hL9428XIzxJz48dAofEKBab9BukFgM9vAK7lB3YZ2h9UOu_gLU7MI-AMGhtikM-NV-8QIrN65XUKF3bQaJYUUATfgHlLFz8=w1152-h768-no

889

(1,039 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)

Miałem mocno zaniedbane Gorce od południa. W tym roku udało się odbyć 3 wycieczki w tamte rejony, więc można powiedzieć, że nadrobiłem zaległości smile

890

(1,039 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)

Odwiedziliśmy Gorce.
Wyruszyliśmy z Przełęczy Knurowskiej w kierunku Turbacza. Z początku całkiem ładnie zaprezentowały się Tatry.

https://lh3.googleusercontent.com/mOd8OMR4yaX21oodZPYOsEBH4bVp3EXYA3AY60afS5kPQ4QP9KC3KyzpWB9TqycNsYbw77xzEKeYmTVv9geoJ2XEwa1SK359jEoruEpcwvHLcvP9OzSxS-wjMAGWcYXULzNo6aUrz-0=w1152-h768-no

W lesie bukowym jesień, ale jeszcze taka wczesna.

https://lh3.googleusercontent.com/K69h0ogcPxBSRjds2OUUiiOe4J-UPmyMRfMB9JYVB-HS4mByPsrbxGoex1sFytfVc80UqrHSZhtJqc_59gsZe5DWmC_gGIzalu6rntoOwx1E1_I-_LSydBHkG7cmvLV8tA_1lVJtVkk=w1152-h768-no

Wyżej typowe gorczańskie widoki.

https://lh3.googleusercontent.com/BV2H-FBV0SJoASjBzMGTFO-OXBh1RCGJfHg7YWOHj5uaWY3GyEgMPjZkR-7y3shVKclQtZAtmD-d1xLm4i8CFbQ-1pMwT0tkkX8JWnAAJzElguJgTziOfHAkwrrYf5QxtCXB6448mjI=w1152-h768-no

Zajrzeliśmy do Zbójeckiej Jamy.

https://lh3.googleusercontent.com/KtpZ61vfRfilq85m6dOuTjEsDDDYyuvXY5BPg0NgA6EjGy3wXv81VqqU8Y-jutGiJ2QL7lcAdGIoOBpjyE679xl0krXGVQ6y5Q01-iir2mZEujRLGcuYOmNlj58at2jzSADmQJrcMTc=w1152-h768-no

Ze ścieżki do jaskini ciekawy widok na Mostownicę - moje ulubione miejsce w Gorcach.

https://lh3.googleusercontent.com/7oxAKlPuXl8tfAiVQMyi68gB88MKZYo3G8CMCJQVRWc32VQ67WqlHi6Ft2re82pMvx1Ly6HKzkhWaMnYRB2_GunVllzNKUCBlDdwPrEln9UphNG3rnQJgtZ0H6qtjAR4x3tVBDi0Jd4=w1152-h768-no

Przy ładnej pogodzie nawet zniszczony grzbiet ma swój urok.

https://lh3.googleusercontent.com/FSdAwR6pndQk6KIBmHvDwDGRBW271157fS9J1mrTsvGS9NUAFnC1vc4rXDR16ICUJMe5kkGpz8qWb_wmA7x6Wq4kI59s_srdeKn_eUN3jQUXfvGWUyvs7YNi_V-PpZC6sarO9U2w62M=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/nVG9FEi1WkVloGHmdKtVo-2kPSq30YlJB1JHC7Iy5tvaqSobcwlwgo80wvDcXlsGfy-W3DvVM8PpRGawDk840VZ25aTJRCfKV2jppo1FhNsE15Ll1IM8srTBFhudu2JpPZ9JiSjXkV4=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/ZwnOgUFcLzqO5smFHovm-2m_cVSeFOgvJL6BcsPZBDQhZ5tMOdozA5AsZPhTIUczkpUChWa3daVrgwqTkxOn-8iwPVrNfEhGyjvwWnz0ChIRDohKKUXIgoGh1LAXu6DZcgy1EQA4EiU=w1152-h768-no

Pora trochę pobłądzić. Na wprost Magurki z wieżą.

https://lh3.googleusercontent.com/V0kGJRaJe1Px0kQro5UAsnbnoCsu08S3MLlE9K_opHs4tZJJGM5ajov3cVvpghcyqtKk38ENkUhvE-LKGCS6qbnc5q-H23N6cdqPlVpWMbiJLbz9iC33USpeF2VJyDJ9h3bKwTyQc8k=w1152-h768-no

Schodzimy całkiem dobrą drogą.

https://lh3.googleusercontent.com/Ee_qePpkdm-QTyyj4O8Ceo-Df5WcB8oLXFLpDtK9uPdfaFXPbNHJ4tgMbNPOWgPIgj5mR7NPWcMogQ7BsZ2CjhbsXPwfjrifBlEoC3o3hWtmtrxTH9QJKQNc-CEjVAi8QR341fUbcCQ=w1152-h768-no

Szlak do Liberarora.

https://lh3.googleusercontent.com/lJenqf-F-vX9GqaASCc6cveiBDJiZKGZpnPRAcqFmy1F4q6J_mSRTa5ofJ0ue6BYbnQXRr8T3uMDGg3d19I66LD0aqj9cUMVLWqMMgZQGanvH1rwKHf8DHr4mHVvgyLovTPSXNi76mA=w1152-h768-no

Liberator - główna atrakcja wycieczki wink

https://lh3.googleusercontent.com/tkEkKo7cXJh1Phdp8dNvL7Ua6kcnxYyLjNHSGO2XlSAFSZTpg72vDV2KCJI-vVVPHvgEKv2gdLAsSlWdHQG7NTOUms82j8AuGF-Uv_dGTgRRlIs1XWn0fKlGuG_UWynU33tGM7UxNeY=w1152-h768-no

Wieża na Magurkach.

https://lh3.googleusercontent.com/cxmZc_Xkb1hFUZ6btrMLXDGeuKIQrrtKz_rPZ5LUR0wMwHnrImnKfZ3oRBWSeVTIv3taQB7ZRtHOC5FKhygw1SzOgbIc5SD88H4ZT_H4EaFkJb7UyiWMGCiCBAkIA8OvmcxLT2C2F3o=w1152-h768-no

Widok na Tatry Wysokie.

https://lh3.googleusercontent.com/wfmQDPQzyZntKrViq9ctPB-hKGaaA9gQrp0IbekybxSIuWNDqds1xvR8BIm_kteAUCAoaOiBE3tpORhwR5HIauNJI9jh5dyLpK3XcSfN6t2qsVTRMvyPe4Qr-11j-iAJySybFyJZz40=w1152-h768-no

Na koniec większa ilość jesieni.

https://lh3.googleusercontent.com/1NE6F3HGRq6GbL-JxJTi4xUcxGOvoFhQHl9audsPNBveSNK3TJHpcvjOrbsaS5IjI_PKLRiG8xVIcA5J8tbuBW87iQjqjjfxMS9KW06Nc1NnQwm4rZaGTg6AWFJGgfT011i32beNWDo=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/-joxzlC9osJtpFxcpuGfJOCju5wMnO8uJLFme3hdCjkF_fQXOBMMUcOPZqCAHuxjG2NTxz6R5ZN8AmBWS8Z-q-zY_UXlDFLgfNgBcKqq-9z1e2WVBQBPFBCwFN8NFKkp9QAYA2S-SCQ=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/g1mJ7y-UQcE67Cbq2v7PZjZ7LFPmhAGe3VCOSV2oU83IDALDMnhRQiQe5MyDa1GnhItEkDigQkpIvwNcXQtrMuUONzpq2ZvKB0EcMoCA4ZLw7ZvrW_RxSKir0Rvwx1ias5wYo-IUQa8=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/GGzU54ZLL_ZiQgQ7avRMFTbny8zos_-iEWhaHlOypxzdcJuYD69DbnCJrdf66FDZaIc_MQE7keTvs2Z38s1oN3tG2Ze_8uAZV4SXtexUBkNGLYG4t-Teb4y6LTUM8yo-S2Xa83qT4b8=w1152-h768-no

Słońce idzie spać.

https://lh3.googleusercontent.com/4G__qN6U_Pm_amOes3a6KohCYbeFItHdnHqG950zlj4UURkw9dkUl3MdohWGpOETfwKK7HbDU2sxjgu1hNUI8Ku4Ieygr5npWhNIe-z_MmxNO_c6COAbeonwDWU8H-YV1iVvZUEzwNM=w1152-h768-no

Wstaje księżyc nad Lubaniem.

https://lh3.googleusercontent.com/kAWP_K6hLovcsNEgJW6Z5wraZuAKlww89TmY1Pm_NSzeomCBoxJ2sCx6WqguK12uVJXNb0dbQGLE4NkvreM7Vo1eyUhvhMf9zlxoCUYUiri4-m4ZXhNOmHXfDmjDS5BI7Oev_DUkjyY=w1152-h768-no

Magiczne Gorce fajne są smile

No popatrz. Mniej więcej wiem kim był Dubček. Takim ichniejszym Wałęsą (w dużym uproszczeniu). Choć to co ostatnio wyczynia Wałęsa, to aż wstyd.
W każdym razie na miejscu, po pobieżnym przeczytaniu tablicy, zrozumiałem, że w tym dniu, to właśnie tych dwóch tam wyszło. Pomyślałem, że z Dubčeka był prawdziwy turysta, skoro w 68 znalazł czas, żeby po górach chodzić. Teraz jak czytam dokładniej, to faktycznie, sprawy mają się zupełnie inaczej.

https://lh3.googleusercontent.com/mzHBZ19Kos99mJ41ICCMf_tBcLaaymx3MguYms2p2crUPR2EgaOW5dE-gcfUeADQdJJeXIMQ1pfhuZ2iMBrcVI0RL7WIuJLCOocVIsmfya6wrHvVmImmfuipXsehMdSq0CujGLUwh0s=w800-h453-no

MF napisał/a:

Pojawia się jednak i smutek – tak wiele jest miejsc wartych odwiedzenia, a dni coraz krótsze...

...i coraz mniej ich nam zostało

Faceci to głównie widzą jedno... a w moim zamyśle, nie miało to aż tak odciągać uwagi od meritum, czyli od gór wink
Ukochana... nad morzem mówiła, żebym nie publikował żadnego zdjęcia z nią, a "dla kolegów" żebym specjalnie popstrykał młode laski. To zrobiłem dokładnie to o co prosiła. W domu jak przeczytała relację, nie była zachwycona. Tak to już jest z kobietami... nawet jak się słuchasz, to i tak jest źle wink

Część X

Pogoda faktycznie się popsuła. W nocy padało. Rano wszystko spowite gęstą mgłą. Mieliśmy jeszcze jeden dzień urlopu, w planach było zwiedzanie Sulmony, którą polecał przewodnik jako pozycję obowiązkową w Abruzji, ale przy fatalnych prognozach odpuściliśmy. Cały dzień jechaliśmy w przelotnych burzach na północ. Zrobiliśmy duże zakupy. Jako pamiątki z Włoch przywieźliśmy zapas wina, parmezanu i kawy.
Rozpogodziło się dopiero następnego dnia w Austrii. Postanowiłem przejechać przez nią górami i zobaczyć trochę okolicy zza szyb samochodu.
Kurcze, Austria to przepiękny kraj. Przede wszystkim alpejskie krajobrazy.

https://lh3.googleusercontent.com/YcswUwgpVnSlJoh8V_5PTZ2OSbhIFekku1152dNgC0f9HFhbTGxVttW0XP5CJXM_l5xfQLijOPn_xKr1vwPeklnvIrAsnAs9r2efNxXNxgbcW4ZP-fm6b2lHp2otpZAH46U2utjuSKA=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/Avy-x6I1vcT9RauhqUr-owdml00Ut02h1UE5AskkoSZnS-JT6gOStKa-boHAtR2Ylt4KJHiGfyeFsOGDmwN8rDqgvcuqe2iAWzeeE1QTrq6jJki0vbFYKZq4tovtHx0zopkh_tUcRBw=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/FA54BO2pBrvngPDFIBXEKr2iRf7irzQuwP1qhPkBe-MwMasLFo5RABkgZevmMro6zC7h43kYI7sP8iQDrwH1K-s4GYTUe_yjubiMon0R7g0iAXbnDiWivAj3RJcBZxcf86tFdw85s2U=w1152-h768-no

Małe miasteczka dopieszczone i wypielęgnowane jak z bajki.

https://lh3.googleusercontent.com/xMCTtn0grHe3eSMcWh6442jzv9oQn-W0zzjp1rIiAjWqQSSfQuDaQ80ga3bM4wzQKhUnU4BSYsiIMPI_BNwvJWPwtXS_Z3t_kxpATxzrJnz-6IfNUJ7TMbrYx2_OM2UnPksDIYYFbxw=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/8I56TiK2PMI1uIWnoULaPk7_p8f82e9dMejTQ_k-2J9DzrjsnIjjbtWN1EcAoDuWIKMNLtrh74kl46fNb2_CXP04dDVc18FjPVoDQkVj_stxRfVWvSxMyUnHx7ETVMEy6CUZY6DdtTg=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/i51kNPXIb7lsGpXz8CnftsoB0mbvDDO6I4fM6AqKsPkVGENud7T8S2KyLbF1xfjuBUEIXAlRVHvl-n0y6tCI0yifKc07r-_zS4KwZ2kp0DrB86qiAp3zTTy6W0s1oZOZciO_DOANHZ8=w1152-h768-no

Góry, różne, większe i mniejsze.

https://lh3.googleusercontent.com/SazkkTHTfLKVNa458OC2xH7XHzeSN0zmIlc3Zbq-o0MIswRZrbl3CpAo_vIK8oOEqUGClSjiTWWpnk0xgVKyyj54muaBJTqvyRdqJNPgpB9qywiugT7WK5TdpeK6aGwYLpGXGS4-5uY=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/m5OXqXZ7FvtG6wsRx-rrTMjE7zrH1_x-LAzps3YdCBJYejraupLsAiwoJuIdNNtCiuXjLPRytXh62MBZ4kfnDIv6TBcVoSLAKm7wzbG_Q5-LK2JTrRrTQEN0ThFMMEV78Kzxp2zEtp0=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/FoyDd3ehbWwwvpf0D2viGmKAGy0p1ySFr3PSve3GJ9bNnARBx23D6TCqaJd84uNqWiXeO_cdhxXNSZwkLeLvZ4OiNtjdXL3irAIO1ZCM4jwppVqtOQkXuaGkXxX6pZIppkLnWpLzwqs=w1152-h768-no

Zatrzymaliśmy się też nad rwącą górską rzeką.

https://lh3.googleusercontent.com/PeWnaXCqnXRnvRMpYbTRdkOtu7ipecpm9bhlcwQtQGA44kBf3lCAupzhXc_BH_dXbFcg3y_aP96P_G5dzP-50mxdyKb0l8-AEbTT3i3_6llILBeoQ0cnGIyPysRZtRG8W7dnkkotIxU=w1152-h768-no

Tobi miał okazję się utopić... ale jest na to za sprawny wink

https://lh3.googleusercontent.com/3KOkHGb9F1zO8-51G4fY5hC4IoW5pQWANEKHScjMUUVb7bEmUSjXcATIrMx6vVEIDanwk6GFO2bC3pIxL-9stsV3G4yPid8tQrwnSXHiZtYqiXEUr2PWo475zZf-0bytrVNnyc9zO40=w1152-h768-no

Na dłużej zatrzymaliśmy się w mieście Melk.

https://lh3.googleusercontent.com/x8u4aYRp1z8E2a9qnDmpc34xalgllgcxybY4Uqto_4-Vq6zx0vV7VsOsXQMaI9w49Yyi1Rw5VwWk2Aq7khtYPhictunc001h2hKoTJcehTIkfjiiKZ0CcmDYPLw43FnrPKwnpmuOXU0=w1152-h768-no

Gdzie miejscowa ludność wyprawiła przyjęcie na naszą cześć.

https://lh3.googleusercontent.com/o9ECJeMATIqn64fXTQ6cZfX1xmOCbFTioQaCYmv1DIXbY-nH2sAIQhG2CDBapptcyei954cfi6xYLeQI8mvjm9-O55a7Cwv7CPrHig7XQpq-12CQEaopgo4hfFSsqIijzU0J9jgQ5FU=w1152-h768-no

Obejrzeliśmy Opactwo Benedyktynów.

https://lh3.googleusercontent.com/BRi5DoIdfQozdFL8FBEkxX3ApVnzBHgFbcZO7lEq_AvSZgo-UXCJfw4gmyc3X-afDMHG9KzgAUIEnlTfr3cN5oulu4KYBxGUE5BDqHA73Yyon-isoJSgCBEVB20QpH90--4YC6U0N5A=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/fJVHIczvoR1K0y9HEzxjs3Vw6GkgWX8eZl8GIBts73of28jX2qIHAHTfIZva5OQsS3j838athyMI_55VaPTvQdX3VvPmAnyNgV7AvV7-1hnN0shTqwZQuOL4zv_l0SzJb25DVJmEwfU=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/Dm3fRFduhsi3RWs_0hX-WIJ9x1ANOI3d25eUxtlqt0OJTwkrEJ1cGOy-KMz2BvIjijDLvkKwdZOyxvSF8IkpLnCJCSt3scusVsnvz0ZVyRDq1emyNnyhSAv7vqa310nYc6_MLLL5y6U=w1152-h768-no

Austria zrobiła bardzo dobre wrażenie. Trzeba by się tam wybrać kiedyś. Daleko nie jest,
Próbowałem potem wrócić do domu bez noclegu, ale za bardzo brało mnie spanie w aucie. Zatrzymałem się, zamknąłem oczy i otworzyłem 2 godziny później. Ta odrobina snu wystarczyła, żeby dojechać do domu.

Taki był tegoroczny urlop. Kiedy się zaczynał byłem pełen sceptycyzmu i miałem wrażenie, że jadę z przymusu. Przepracowany organizm zapomniał co jest w życiu tak naprawdę ważne. Przez 3 tygodnie udało się zrelaksować, odpocząć, przemyśleć różne sprawy i wybić się z tego zagonionego rytmu codzienności, kompletny reset. Przy okazji, bez napinki, urobiliśmy trochę w fajnych górach smile

Jeżeli ktoś wstrzymywał się z komentowaniem, aż skończę, to teraz jest dobry moment wink

THE END

Część IX

Dzień w którym pogoda miała się popsuć... ale dopiero po południu.
Jeszcze przed wschodem Tobi został obudzony i z zaskoczenia postawiony przed komisją lekarską, która wydała orzeczenie "zdrowy". Procedura amputacji łapki została anulowana.
O wschodzie słońca byliśmy już w drodze. Zapowiadał się pogodny dzień. Monte Prena i pasące się u jej stóp koniki.

https://lh3.googleusercontent.com/Zck7NjV2fDukgymbC6nqlZJOSKKHyVVqqre0pD5qI_Cmq1OB9Uz-yPZEi5aYlkEm4WXg8dH7Jtlv4bxbr_w8G__L22WZPtq-0JU0C8NlYLbFa7rMfJ6SFVMfTuGVU0_I9bA9xatQ30s=w1152-h768-no

Corno Grande, jakoś się opatrzyło i już nie przeraża tak bardzo.

https://lh3.googleusercontent.com/jdVxNVlJzSeGMOYP_UrHCMtgrv3iymsgh9SzD3c5h9Ca4uI6GMNb22l0rAXxO0a-mJfEQZRBKS0l4yB7pezuatNgAHwKBPGkbdyc_edsblcVgLdM211TLtHEIfuImfPmBKqBzDuTAYs=w1152-h768-no

Autem wyjeżdża się bardzo wysoko, bo aż na 2100 m. Nad Corno Grande wisi niepokojąca chmurka, czyżby już po ptokach? Nie będzie widoków? Oby to była tylko taka chmurka poranna.

https://lh3.googleusercontent.com/isyFcwVvhG1YhMmdRnONSdmdu2wEF8YD-wW5Ti1Oc8JkiM_bkQpKGXEomMBqmHLcFCw9ZkPFQwy2vIEtsJWbC4e6VJR5A48UeXS7fs1a79hO6GGwwQoWDuXQybNiS-w_LZ1LbCXvK_k=w1152-h768-no

Wyruszamy. Szlak jest dość szeroki, umocniony. Ludzi też trochę, mimo środka tygodnia.

https://lh3.googleusercontent.com/oNe00cTa2XdMbzWoJm-6tXd4vvTWCTIJeNumJkEp-mYpR9167wNFO0umgDrpDeiNkcp3vPBnvyyNfWQMaaR24EKBgy1E916dP_S5dd0tBUUt6JVYtTdFMunEoRfKZ5tfhY2kg6oR0jk=w1152-h768-no

Widok wstecz.

https://lh3.googleusercontent.com/cZHQWIoAREMfVylCmzRLEhEgoginiWY-qhI3z8jEHn0n8CVLFbACrQRV_hlzBLxhuyt4fN2RHSAZGoqD1ZySxB1_XWHGEM7laJLSgvWuhwaU1ez6Q2mKVKjAAnh0U1fhVz4Lz3chmb0=w1152-h768-no

Dochodzimy na przełęcz. Obraz Corno Grande jest zniewalający. Wciąż jest chmurka, ale mniejsza... zanika, to dobrze.

https://lh3.googleusercontent.com/SZ2cSkultjL8NJUOCfGzUmb4Hi3CxfLqwIgiVgOnKnaHI7UgMB46v3RIl7SP9hVUMEJ2kkq-zdhhldCMXlZRu9fU5BBFCMVr4l6r-TDkSTa-lr52kpMgwag6-MpG5xwcaaact3VmzpM=w1152-h768-no

Ciekawie jest w każdą stronę.

https://lh3.googleusercontent.com/N1jQeTqr2BZ7CyYOGi_zu54FW69nfzadt5m70qw5NKPxdUtPy1ifFUTwGYLxSBIlV56z3VX6xW3Lbo_-MVX--5nWZb-Ne0BSzzYAELu_zwFVN5enuIxlxV1Q_C2M9ztXIzZTWJB_ys0=w1152-h768-no

Również do tyłu.

https://lh3.googleusercontent.com/_nkyfp94KPWebqp7OEm1Bhyp6T_Lty78HRy2GGdXaSsm_laPTWOt6F3es5-AMap0oY3LvfGMcZtQqZOLWMoEUXrLz91cI6i-JGHV11GpmL1yP2F4QUrpV5VlWBFSqb1IwW_IRp84Ub4=w1152-h768-no

Zbliżamy się utrzymując wysokość. Wciąż niskie słońce dodaje uroku.

https://lh3.googleusercontent.com/KD5E47nvf37Nbn45eRZVaudGlxtVMqnRTvv9VevQHxibQOvcrR1EUbCFUuySfDmukzOgE0zl0HrNC15YVhkf94zjRrvl5GXM8Nv3hIjTSgsIcVraESDU6VdUbtWhcNFfrlQ6qjtNN5k=w1152-h768-no

Piękne skały. Takie dzikie.

https://lh3.googleusercontent.com/XIYJRcsZuwZwiwFzeRUeh37hXRJlMsxWKGaV2NAdbhXUzCRL3yOp9JaT4S71t3gYYBazYd19AYIShe-g2bqXsG8qSoY1eouO5q-jRlbKrLilTfCmmuXSg-fx6mWCxtTeHtL7ejxXi2g=w1152-h768-no

Okolice szczytu. Tam gdzieś na wprost wchodzi najtrudniejszy wariant szlaku.

https://lh3.googleusercontent.com/f8ElTQJk6f3Lcfuojzcw9n9VdC7gng067atFFEZsrBaHDhrrB2OaBAh1ZlHaQxfZnRB6g-Rjdopmd5xytnjNTiu4EkksMkqBY_MZV95WCM5zoDAXXHopyuABuvKu2bBOyNZ9G4CKVxI=w1152-h768-no

Ciągle zmienia się perspektywa. Wg moich ustaleń, tym dość łagodnym grzbietem od lewej wychodzi wariant średnio-trudny. Stąd wygląda spoko. Ciągnie mnie do niego, choć ustalone mamy, że wychodzimy najłatwiejszym.

https://lh3.googleusercontent.com/v4S30mnCRbF-aGlLVEIw2cnSLVMSdnsb_EJGOjA42R9mO1p6aPEpUIi3rwfHSDmirtUpa3kaAausRR2Nv2-s1GUWKBCwMu2Q6ZPYKx5FhQbNxiD2PpYZScQZjiMCdzZ4x_HKILhGBd4=w1152-h768-no

Za plecami również niezmiennie atrakcyjnie.

https://lh3.googleusercontent.com/bCOJG4dJMX-1u4nWEkMBwrx6z7BDZjbudLsDltuO-0fshdTVFk-duuvq114fIJV6U-bKL6Y2i-UDeoxq-U63f4QgtuFEqihR26Jk-A1zpXeRiMWLSz4aGS1QYCOR-JE_m03qnf9tnVI=w1152-h768-no

Zaczynamy podejście na kolejną wyższą przełęcz.

https://lh3.googleusercontent.com/heo9kVi9pyKrqzwvMnLU-l5sR8edF3Kr1sEY0G-whKdoYQ7-K-gBbK7FvRtFNq-_WaGbYrmxUVpZ27xWHgH-ljlCDeFtZjrMy81G1iW32vsvWlD7AGg_cdyzl-kfyBGgtBvPCX7kRmY=w1152-h768-no

Grzbiet chwilowo traci się z oczu.

https://lh3.googleusercontent.com/9pVY2VhIMt80xnS4qEMzG7fhBD1VZX5pbz-93NmwU_cSVUb4C-D3QLZ-mWp6KNfOsCW0L5zLFTK4LtQetVdpiboAalHwWzNwBiwakfA1lb0aQludpY86mI5MY_ZKT_MyeAKTXthz8fo=w1152-h768-no

To już za nami.

https://lh3.googleusercontent.com/Yn5L7HdwcFAa_qk2eTxG7JQKxI9sJ96BAjHAmVyvm-mGwzR0-IbfalTLu-AcbNVTtsIKXAl0kgMZOXz1D9xDE6-yBwidhhWJY1uNnsumD7jh2dvQpKDlUdS-FAGtBXakENuT0VAA8Wc=w1152-h768-no

Jesteśmy na przełęczy. Gdzieś tu powinno być odejście na wariant średnio-trudny. Jednak go nie widzę.

https://lh3.googleusercontent.com/OTjlHBpZtiDy09r6Se_Esstf7me_FaRFt8HRMdvcY2ze_6rJ_26U8kv1hjNzznMpG6uP2wgsC6nMCdFkT0JsG6Vl-go6sRm1lQmyN-AWPzZov4tjboTvJCkH2FHvEJrVyI8yWgh895s=w1152-h768-no

Może będzie wyżej, idziemy kawałek stromą ścieżką wśród kamieni, góra znowu znika z oczu.

https://lh3.googleusercontent.com/VGs_a5iJO6AA1xN-oLk5Nfx-4sPXUUe5atXMDJqLiszJPitpVRw-h1p8sMJuujHS0F4uJZ8V6WqMXE879iTtgmsa0ZDyMYNgGlPBlAHT-32WktaPLaw-GodvYm20NI4I4dakhlyHRAI=w1152-h768-no

Kiedy się pojawia tracę trochę orientację. Myślałem, że wariant średnio-trudny idzie tym grzbietem po prawej, ale skoro nie było żadnej tabliczki, to może wcale nie. To co na wprost wcale nie wygląda łatwo, więc może to jest ten wariant, po tym grzbieciku od lewej, natomiast najłatwiejsza droga przechodzi dołem na drugą, niewidoczną w tym momencie stronę i tam gdzieś prowadzi zakosami na górę?

https://lh3.googleusercontent.com/NfQgO3Tkp7z1YeYoqMhqaYXXNLcrSCmw8ia7uS2vjgNf6GErRN_xxAS3HRiH9lrNJ1oiy_vhw4mgl-KrDMlIBTtqCANp1XLFBQKZWxrTv3mlqg6bM1p67tdn8-_Wl9btX-CNry1gXIk=w1152-h768-no

Widok wstecz.

https://lh3.googleusercontent.com/kWDcLhPtX0UDthe2HhlSTrYbLjqSjd0iSfxfSK2sIMqgwpwX4pGyyXjRf2uiRA7H6jWQk65jWTvmgZlrkA-Pyn3689C-_1VFes4rfgEv5Xi643pUfjW3wJ_lusVnNbFNYYJ3RoVlZTM=w1152-h768-no

No nic, idziemy dalej, przestrzenie są spore. Ukochana też patrzy przed siebie i mówi, że to co widzi to na pewno nie jest wariant prosty, więc jest za tym, żeby wybrać tą niższą ścieżkę w lewo i przejść za groźnie wyglądający grzbiet od tyłu.

https://lh3.googleusercontent.com/G3Mzqj3BfHWAJU0vtHAhVlPPC5qsaonoPZKM2b3JocPrJkxHRvhBrm3Rn478Nlxds7dor4vXyhJSraV0kstSH2Bid6aQ5538VziFE_q8JNOe9swu9B7r2NCtJZocqN6qDtQbbwufEmM=w1152-h768-no

Jesteśmy coraz wyżej i ciągle się spieramy. Ukochana podejrzewa, że chcę ją wmanewrować w wariant trudniejszy. Ja już sam nie wiem, jestem tak na 80% pewny, że przed nami wariant łatwy, ale moja pewność spada im jesteśmy bliżej, bo to wcale nie wygląda tak banalnie. Widać, że jacyś ludzie, którzy próbowali iść w górę, wrócili się i zeszli na tą niższą ścieżkę, co jeszcze bardziej rzuciło podejrzenie, że wariant łatwy idzie dołem. Dochodzimy do rozstajów, szlak jest na obu ścieżkach. Mówię Ukochanej - idziemy do góry.

https://lh3.googleusercontent.com/cA1kIXon3wmIVJiEnD19gzWmXNIWqwjrmbdJflCMUOZ8s-NU7EMRXeVfeJPDhj136PxLNA7X7z3tfHQ6KCFmQZ-w6rM0zTRmf449yV-aCTOjZ4sDkNpHFPE3QiANDy0FBg7-YvQyeA0=w1152-h768-no

Kurcze... wariant łatwy? Oczywiście wszystkie kamienie się ruszają.

https://lh3.googleusercontent.com/FSyw-BF6oHgvbuyvsXuHI0F-sKO6HyWVK9AmuzKxxBLIK_Po5w3yr1Qm0GTA_F2mVtoxbh5W4h6BIN22KP0uOAryoMdjJScrDoYxPyLNiuCP-mU1oUZWY2uoIaxIh5kQ3D80wq-HK7Y=w1152-h768-no

Wyżej okazało się, że to faktycznie wariant łatwy, bo ścieżka idąca dołem, za grzbietem schodzi jeszcze bardziej w dół do schroniska. Trzeba przyznać, że oznaczenia w tych górach są dużo gorsze niż u nas. Ale może to i dobrze, trzeba ćwiczyć wyobraźnię i być świadomym tego gdzie się chodzi. Z drugiej strony we mgle, jak się nie zna dobrze szlaku, to nawet nie ma co się zapuszczać.

https://lh3.googleusercontent.com/QGylBzmmRWB5fliqQWyw3-23jlg0adcvxsKsUOmI4ucdWZ00bcvjJ0XnTafCf-_GSX-xvuTa2rkTWxnQmAu3WQdqAGPVia8QWhJu5KLFCdkrJ00ymGhCEOsYFTo_j6YtCLHKqe_pfDI=w1152-h768-no

Napieramy. Jest stromo, przestrzennie. Na razie idzie dobrze.

https://lh3.googleusercontent.com/R1L9VE7FGQP4oz0LWDnyFykjO0n48CwVzCrd6zxyfUcnLg6EazKCf6b9zfPDElGkU_AQUW0ehfLqwJej2OZPrazjfpeQlmq86NONcap9T5-yX8YoYfEJ9GkAw4YHpz8S-340TFeGNVQ=w1152-h768-no

Tobi jak zwykle przodem. Patrzę jak łapka, ale w porządku, w zasadzie nie utyka w ogóle. Bałem się, że ciągnę go tu na siłę, ale humor mu dopisuje.

https://lh3.googleusercontent.com/rYEvYtrNMrZwuNOLwedsLmwMyLU12YH2-iwBNROxDmKwgE5qoRxfDOs4NzR-YdUSi4koG3Z9ssG0yYu22tr-W3sDcIWucDC5U7LGDWpw4N45KPi8F6xcupQtD86laOsyzm18buSgoIo=w1152-h768-no

Zbliżamy się do grzbietu.

https://lh3.googleusercontent.com/puDYjC9jeLjIL_ODB1fm1HiZytRzlWrKGPLxzyJxyJiiMjx3PGN6Yx9SH3XgRxKVELbDqEgdhPvKSZneOJbokzzK-Vz0E1uvj-BhUVxLq-xu-M6Ade68pLI-zsSl7qiChkhL0pWFgZU=w1152-h768-no

Główny wierzchołek już blisko, choć kawałek jeszcze jest.

https://lh3.googleusercontent.com/o70vLGg2cZ4HUaQvemXJ197GvH-B-fNb2jsrgR1jTq8hVdnpLi15Zu2SD2gfsxGvFo3YhMHIGcxB2RHy0sHlOCaVhRRuyQUWtJ-EDuQUdDX3z0KWadLcdxUax8AGRhN5O45RvdtsbvQ=w1152-h768-no

Nawet tutaj jest miejscówka na mały biwak.

https://lh3.googleusercontent.com/zINloZtC27Zd09ARNeyuL4XRD7sXnjsPA6EHE0l57P1HdBHoLbN22r0E3DMjQspz5k5RqigqBcw3rfEsliwBhWQBUy0t9AlFsSF3GTFzB_rgyQmKbQ6EL5YJFjyexuPbUKf0TLMpKuc=w1152-h768-no

Pokazuję Ukochanej w dole schronisko, do którego szła ta dolna ścieżka. Dopiero teraz mi uwierzyła, że faktycznie idziemy wariantem łatwym. Oznacza to, że będziemy dokładnie tą samą drogą schodzić... pojawiają się wątpliwości, czy to się uda?

https://lh3.googleusercontent.com/cWKCWS7axmM2Ys4sJB96iORaTlIomGrwtJhnSAqmSRL6sPqf54-hcxxrUV6eDQzKWSUT_Wo9zaue1YfAKIfIJmomm2H_875J23NY0eDE9x9OxURRMdFPk5LrfCeETSIUoQ7zn51uHUs=w1152-h768-no

Jednak na razie trzeba wciąż napierać w górę, już blisko. Niedaleko wierzchołka spotykamy grzbiet, którym szedł wariant średnio-trudny. Są na nim znaki. Więc jednak miałem rację w początkowej ocenie przebiegu szlaków.

https://lh3.googleusercontent.com/xTc2OOaOTl7iQwrEF0GP-llgzM_1NYfuupr5SLC7wpKKZYL0vsv7yewEdg7zJczrdCX0cSPufeCD4f7KwQ6I3PNT3BrUnJBTP9S5jtI5I-W_Z5NUeynlbNGvNdCSIzNdlX4LR7MkSnE=w1152-h768-no

Szczyt i widoki z niego. Te najbliższe, prosto w dół.

https://lh3.googleusercontent.com/RZXgx1swuO6ZxPjzJTJcazzlUCQtiykcXk8iHxy10SuIkSl9vwRHvuFkSFrfWGIOegwjoQwJhRz15eVcBIR6wJFalTMVjU53KY4oq3elpDP87deouyrc81hx1epD-6FOA4z1AG3DEC0=w1152-h768-no

Te dalsze.

https://lh3.googleusercontent.com/d4ZgEqPrR-WUzXrPw-S5YnHkJg--soV3X2UmgbZiDD_aWUCDUfzyAtOjn_T5DlK2GOKSLkDJcyNa3MMXRiVmYzAXWrc3Bjt72HuRSDMMGmpY7wd98de3Gv9Aro-0WbsE0ZGmn7weTLs=w1152-h768-no

Stamtąd przyszliśmy.

https://lh3.googleusercontent.com/SpHN7Wu3uincEM6IDZPD2jsB59-Q5coUk4d8zA2RBWDHa51WYTFWO4j6eBD8IIfySuRsHSS1ABJkAE0njFOpQQKj4L-yEpTHR2hURMcaje4zuUok-_ugr9Sm9FwdtdQ1X-BXh6y6vOg=w1152-h768-no

Parking ze stacją kolejki.

https://lh3.googleusercontent.com/8u8_eV8u9QC5lzb_11msa05uJFRRAxFFUtpqOP8P-YtCI7iVSlp-eaCBZsGEIPBDOrUG6toP4XL9MYAWkkrEexKZ-i8VR4Ps9Th8vZBFtNSAQH75bCGjUrUIIa1tXXVzu2pKiAhNEJQ=w1152-h768-no

Najdalsza góra to Monte Camicia, a na prawo od niem Monte Prena. Wyglądają na niskie.

https://lh3.googleusercontent.com/p7mXceGedvo9GHcKcKllRoJWBGiTd2Bx_eDHicXfQhD3rkrHMloztJb12wtLA1q9nQ51AjTaP88raVCnNrGeKRdiuteIWC_eF23LzHZF5Hl9rfudRXdBEC17euz70OO3VeO-bH_QCvw=w1152-h768-no

To my, dla nas to nowy rekord wysokości 2912 m. Poprzedni był 2911 m Skolio w masywie Olimpu. Niewielka poprawa, ale zawsze coś smile

https://lh3.googleusercontent.com/3OmZXqLJ6wC-Dud2as4OgCM9r88spfA9QrH8LfV6Mg0JrmEqyusChIaWBTMWHEhXzgd1j_c05ifaobfmWlwOE1ZfOKAsoIhPbmTP8gXmEXEbCdgkaHPLaldl6jixJ2Awddr6qQm8VIA=w1152-h768-no

A to Tobi, wyniesiony dodatkowe 2 metry wink
Widać też miejscowego psa. Bez opiekuna, pewnie lubi turystykę i wychodzi z dołu razem z ludźmi, po czym kulturalnie żebra o jedzenie.

https://lh3.googleusercontent.com/UoRhtvsht0siAlJn1wpFx_Uzb7gZB1f_2cTxyGRvK7pKGDrxWzh5CKKPC07AmQOW-ijEuXgCd42Eh3wLoFnTLu15jAXN-woDrLiKPA89FkqBtL39roHEvxUEXdz4U8EhK518Fw62eEk=w1152-h768-no

To drugi, niższy o 9 metrów wierzchołek Corno Grande. Trudniej dostępny. Tylko szlakiem trudnym.

https://lh3.googleusercontent.com/MPVcDqlto4nIt0emoBWs8lZX_IWJiu0RLPvRZy2wf54dKVx-RIzbIsNT18_ewNhYR0GFydC_-8q1O-78deYkfjrntgcjmj01GmNEWAqUcqw95PmXYOjrkpWZk3O79zdHqCDcWQadSzQ=w1152-h768-no

A to schron po tym drugim wierzchołkiem. Wszystko na max zoomie.

https://lh3.googleusercontent.com/7mnQg2KxdpwWgn4CenCvUIsuyLXeKIrwn1P4uXkHKOMlkDfpoUkilv2ZVNxm8aCZsV-9P6aE-B5FQsGaGDqG5UWAzFFepXz4CDlOObu38NXmfasT0JmbsFH8eevwPmF82j0ENxLyV1Y=w1152-h768-no

Pora na zejście. To najtrudniejsza część wycieczki. Idealnie sprawdza się wariant z Monte Prena. Ja idę przodem starannie wybierając drogę, Ukochana po moich śladach. Trwa to długo, bo do przejścia sporo, ale kończy się pełnym sukcesem. Łatwo nie jest, bo wszystko się sypie. Ludzie idą różnymi ścieżkami, jedni radzą sobie lepiej inni gorzej. Wychodząc widziałem, że od dołu idzie ktoś z dwoma psami. Okazało się,że to samotna dziewczyna, nie najlepiej radząca sobie w tych warunkach. Spotkaliśmy ją na zejściu. Nie osiągnęła szczytu, zawróciła i miała wielkie problemy, żeby zejść. Próbowała dnem żlebu, cały czas na tyłku, razem z osuwającymi się w dół kamieniami. Była nie dalej niż 30 metrów od nas. Nawiązałem z nią rozmowę i przekonałem, żeby poszła tak jak my, że jest dużo łatwiej. Posłuchała i przeżyła.

A na zdjęciu młody chłopak - silny, odważny i głupi. Wyszedł razem z kolegą najtrudniejszym wariantem szlaku. A na zejściu zrobił sobie skrót przez stromy piarżysty stok. Miejscami jechał razem z kamieniami jak na nartach. Kilka razy tracił równowagę i zsuwał się parę metrów na tyłku. Czatowałem z teleobiektywem, aż poleci na twarz. Byłem pewny, że to tylko kwestia czasu. Myliłem się, dał radę, przeżył.

https://lh3.googleusercontent.com/dG7b2C8ZSe0MMjQ1GM1h67DBFPGPUokZq5Q7wVYDCsq2TLkEfu38nsn8i6jeM5InbWcwsh5K3ls4U-UmXeVIr7DTp-QKIPnltWMc_wfj9lWS44YRCmGd3PpVWFK2oZjlCntaekukHas=w1152-h768-no

Udało się pokonać cały groźny osypujący się odcinek. Pojawiły się chmury.

https://lh3.googleusercontent.com/cPIGPSAoCumXXUDD5qoR89Wk4k90mjT2mEhZ-7kEfx2Eg4OYkYjcH4QKejZCBydEj_ITDDTxLHeMRXrDK52lqdrv6zpJDONEiRsCPJVqs-mUETmKVxLMYCTiIvpJoqUPAyfnu10HDL8=w1152-h768-no

Jeżeli tak ma wyglądać pogorszenie pogody, to fajnie.

https://lh3.googleusercontent.com/d61glLNP6byMcE3Yw3gKKGG9BVZJTE8DUvGafEpYcH0EpO4L8rqUu7rDnsdb3iuWw12ISK-9SB9u-pN4RhmZvVEae8-foYY1QHMEwVntl8n542HUdD-ldP8L0CDIGv82PvqQDcmRqaY=w1152-h768-no

Schodzimy coraz niżej. Jesteśmy już w strefie traw. Kadr podobny do porannego, ale całkiem inne światło. Na zdjęciu jest "uratowana" przeze mnie dziewczyna z dwoma psami. Psy są luzem. Większy to border collie, a mniejszy, wysunięty do przodu, to mały kundelek. Wszystkie spotkane tego dnia psy były luzem (łącznie z Tobim 5 sztuk) i żaden turysta nie dziwił się, że w górach jest ktoś z psem. W TPN pies to przestępstwo, katastrofa ekologiczna, zagrożenie dla dzikich zwierząt i ludzi.

https://lh3.googleusercontent.com/0eH0p7lsn1Z-Z9DqYLwks9pbhsANH6NyFbm5b9haGZPU1aqQozrhDM2kmnrHxJ7GaqzYzIwhlilaMRrQvau3YwWGyNlfbsEvpoiQx8BzRXyL9ItM6C3ZsdPhngtJECvBLP1jJLPf3VY=w1152-h768-no

Na koniec postanawiamy wydłużyć trasę o jeszcze jedną małą górkę i schronisko.

https://lh3.googleusercontent.com/x1wU5XdA6QJ9cSw_uJKF4D7nml9RQiDCezzBsyhsb1ZZ2mWVX-jQdrFmP3ynELcpM5PFUiVw_uAK6wsv0UfCOqaT5ZXjUEg6_HHoRCpUSUYv1lHEj7pTjXvWo2xBpH2d6_YxRrEye_Q=w1152-h768-no

Zawsze to coś nowego, jakiś mały bonusik mile widziany.

https://lh3.googleusercontent.com/he1QsQ4VbCTVIzbduVHaSxlm2DzJvMD11NcqKmqu7K2zr5MFIXrhmVkpNb4TOweHTvqTk1ZCsFQdgXo49j73vm7N1ObkKX8qXIK1Si5fosKt8I1njVoYTPfT2oXZ7jqYtfrR6X9iCxw=w1152-h768-no

W nagrodę widoczek.

https://lh3.googleusercontent.com/00VZCbXYR7M-fZHz8CvvrGQUPZPcvU18u--F7ElIgLjkruyXKmSFDDNX0jw8HpRFWwY-1I5pB_mqXgimeuz_UMrtZg8upbOlDkGd2YEjj8axLnNCmasVP8-uzznQ7Aw6EKTF4hfUTUE=w1152-h768-no

Można wracać do auta.

https://lh3.googleusercontent.com/jc3sNb57msTFL3XfW_z4HDRf5WqRJvRVsfNqBSwAlsQtjnAzpW0ihhDEtHSijvONM6L1gM1tBuwi-fhY_nRkF7ImJnExf4_2Yyud1gg2otYewee0dN1rJ-NjGX4qRaSXZYeZMwxNAKo=w1152-h768-no

Wycieczka zakończyła się pełnym sukcesem. Corno Grande zdobyte. Poziom trudności, znowu największy jaki do tej pory mieliśmy, ale jednak nie przesadzony ani trochę ponad możliwości. W sam raz na nasz obecny poziom.
Ukochana chce urobić coś powyżej 3000 smile

Czułem się całkowicie spełniony smile

C.D.N.

Część VIII

To miał być kulminacyjny dzień urlopu - Corno Grande. Celowaliśmy w najlepszą pogodę. W nocy budziłem się i sprawdzałem godzinę, nie mogłem się doczekać poranka. Kiedy w końcu przyszedł czas, wyszedłem z Tobim na poranne sikanie i o zgrozo... jedna łapka zepsuta, kuśtyka na 3, jedną nie jest w stanie nawet dotknąć podłoża. Wstępne badanie wykazało dobry stan kości i stawów, problem był w przecięciu poduszki pod palcami. Ponowiłem badanie uzbrajając się w czołówkę i okulary, jednak nie przecięcie, tylko ma coś wbite. Otwór ranki jest okrągły. Po lekkim naciśnięciu poduszki wycieka z niego ropa. Musiał coś wbić wczoraj, przez noc wdało się zakażenie i teraz łapka nie funkcjonuje. Uznałem, że coś tam może tkwić w środku, więc zrobiłem operację. Najpierw atakowałem lekko pęsetą, a potem głębiej grzebałem igłą. Operacja była trudna, wciąż wyciekała z rany ropa, a Tobi współpracował niechętnie. Grzebałem jednak coraz głębiej, bo uważałem, że to słuszne. Jak zacząłem wygrzebywać różowe mięsko, a z rany lała się już nie ropa, tylko jasnoczerwona krew, uznałem, że wystarczy. Na tym etapie wydałem orzeczenie lekarskie - "niezdolny do zdobywania Corno Grande". Co do pomysłów na dalsze leczenie, przychodziła mi do głowy tylko amputacja kończyny, jednak na razie jeszcze na to za wcześnie.

Bez Tobiego - najmocniejszego członka ekipy, zdobywanie Corno Grande nie miało sensu. Zostało mu przydzielone zadanie pilnowania opalającej się Pańci, a ja udałem się na poranny spacer, na pobliski grzbiecik. Pogoda żyleta, ale humor średni. Widok na nasz kemping.

https://lh3.googleusercontent.com/EQLOaHL5H2UQ8OjTXP5gH1dIqLYxWwIc5dfyDAMJCWOqAbuAwI57zQTDQr7r--6ISbbqa3HLy-oNuu5s6o9OcWHEbB6JB_8shNS5oyekgOAGLUxOnzkzZPLxB73m0rYpu6I4ph1N8tg=w1152-h768-no

Tą drogą rozpocząłem podejście.

https://lh3.googleusercontent.com/yxCkhRqVbh82_djkwPQBCtplrgdWyVvyaMj_z8akRBUKEKCOrpTudoqnrFtHILHxRzG0XI_W0UD5HmMVTptEquOROv5T761D-aEfPwU16Xk4fvfTn6P3KsgF8TfbqHQIsApWWQREE5w=w1152-h768-no

Podziwiałem sobie przeciwległy grzbiet. W końcu czyste niebo.

https://lh3.googleusercontent.com/tP6fsYOwlmH92B6EUQhaXttVpl-zNkXk_Lr_VHnnazx78_msxYSKSGVRvO8tp8Zuuo_URBocq3QeaIieo9Iakq4pLmM0lRsms1aOP2hXbTKtpiJT-iWZU1AEl2mIBglph8fZEQ9PMyI=w1152-h768-no

Corno Grande. Skręcało mi kiszki jak na to patrzyłem.

https://lh3.googleusercontent.com/U4SBXiVPNEeQC9BGZrhoR4hHpiGVuYx5ulr1SAhlcblc9ZiCeHTyB6WVIImhApYJkBPKy4J_E__QIBsMaXgSnUp8JEsIuHDRTKXb02_UfCvd8u9-10kfenGNi_lrBg4E2aiHk3t6hFw=w1152-h768-no

Podchodziłem tym grzbietem.

https://lh3.googleusercontent.com/N_ZEdweQsY1q5IXvveIkDlSHHLFWSv547rZYWuI-u7Ttse6ypoGnNbUo-xXCkYbvUyUE3n9no2SGs77CjeTzk1YiM5iSDiE162m2e2uhC_Dzebf7hS9WogNACQmX6-84oOBNipXK0pQ=w1152-h768-no

Widziałem coraz więcej.

https://lh3.googleusercontent.com/VJDUiF0kXnPfzB9r8VUlKXpCP4DnX1YfA3jl4xkJAJ_O_XuCvYFcZxfmd4f4bgq2-QssMgnGZUYXbVJEIssaSSLqxV7uU_QAjDZmQRIq3wYnk1z1h_yO2dg9BxNtw_AJB8rz88CNR24=w1152-h768-no

Niezaprzeczalnie jest przepięknie. Nie ma co rozpaczać, trzeba się cieszyć tym co jest.

https://lh3.googleusercontent.com/UtCNQ4z6dHHOs6itPItodzfogx12hxNAAB2uu_rY8Qx-awJ2kstzlTlZBqTE2Hrsz8kg-bngHaHIoIiU1Wugn_HyGWCxcsiT9WuiCsYGG75jjogxSVv99-DBYCWRdm1W2D3rnenrBT4=w1152-h768-no

Ze szczytu zobaczyłem nowe tereny. Jest tu jedna porośnięta drzewami góra.

https://lh3.googleusercontent.com/CYoDOzHu_22omks8E1dsU32ePhRtuvgehcdlz5a69FURYNg1Ohr5lxI0O2nAJ6inCsxCImKgNN-TLM1tI3m8GHzhmM99-QGrKjh-LoHS5KCFtzIQfu5hNenMtFXA-pqEf10guyPlcTo=w1152-h768-no

Ale największe wrażenie robią trawiaste równiny.

https://lh3.googleusercontent.com/k1VWFKyJndALo7IWjqxFMltbPb1M_w2jsAh3x4cJEnWn5g8XSVf_R0Rkk8vzIFAIgUoEnWTSKYxy2BwUAhyjJsQC-m9jK4w0EsHHtgdNSn8iVcxPFwfwVYdppC3t-w1nasldYani6-c=w1152-h768-no

Monte Prena - wygląda groźnie i byliśmy tam!

https://lh3.googleusercontent.com/b4PwfYKRpFbh9LtS4CE1oDoSTsIAoyzqJWRU6JaVbkK2qKOZLTjG0Jb6oq-xhCXNMyXEkfXiLxzpUQRzfxOrtpJdmxJICJ8U73OQ8Y46XXkIfQkgiVeRsLfpdo7klK3RhCXsT0vk2wo=w1152-h768-no

Na zejściu grzyby - maślaki. Są ich setki, całe połacie, rosną jeden na drugim.

https://lh3.googleusercontent.com/wR55usYcb44ZKvHcAeZSgje40c5yzKjhzE7rl4F6xgD5UhI6HT9DIYwIpaYARy1mVRGmAmmVZKmCGywigfw8Z5CiWwVikmlep1q8rBYT2lH2TnwjyT514CD-VDm8xVg0aRPFnBygqq8=w1152-h768-no

Zrywam jednego i oglądam. Pachnie jak maślak, skórka mu odchodzi jak maślakowi, śliski jak maślak, barwi palce jak maślak, trochę inny odcień kapelusza niż u nas, ale przecież nawet nasze maślaki róznią się od siebie odcieniem.

https://lh3.googleusercontent.com/Uqkr8yQaPICdUGgtF8-nmpMD-PNS-YYcy1BOnXIKhIz4HX4iXLzPLbQE7IegHWEalBZ5EB76KxG_6spQwTlKOk-bbhhFXfTYHy-_WjPNoDTEQbH82JowGjKMGQvYpUTIgwFX_d1KdhQ=w1152-h768-no

Po spacerze idziemy jeszcze raz do miasteczka. Przechodzimy uliczki, kupujemy regionalne produkty: ser i kiełbasę, jak się okazało z osła. Chleba nie ma, ale w restauracji chętnie sprzedają. Tobi jakoś kuśtyka za nami.

https://lh3.googleusercontent.com/DUPTAQTKl9j7t_Kdcj949DjWvI5uTRbVAfSmtAFiu0dmKI7yxHQEFFhI-jnOGvBHPqocQFQWlUX62qr6OreysF33BEGZRY61cO2zfn9k1unRmeBgRXHq1goEzSr_JIKpBgD1cyELctQ=w1152-h768-no

Zatrzymujemy się na kawę i lody w najładniejszej kawiarence. Kawa jest dziwna. Stary metalowy miniaturowy ekspres ciśnieniowy, obita gliniana filiżanka i spodek, pół litra mleka w dzbanku, bo miało być cappucino. Podaje ją kelner w koszuli pod krawatem i grubej wełnianej kamizelce, a jest jakieś 35 stopni.

https://lh3.googleusercontent.com/Q8WboIX6WFbDtEtH5qmM_hqY_J-pchmq2iuiX750lQlWGS5wPbtnCqHAfMx6903nMofPQygSAAJEy0ukVyFe-_sye9TWC3jwo4_hsdsO2sOzwhno0pdOyim6ufw01XYphrWTFq8RpEI=w1152-h768-no

Potem wracamy na kemping i przez parę godzin leżymy w słońcu. Jest upalnie. Ponieważ Tobi z  każdą godziną ma się lepiej, postanawiamy jeszcze wyjść na zachód słońca.

https://lh3.googleusercontent.com/8T5DMFzL5RTedSvoQSUToA9RxO5R8HU78Wz-utPIUgo26exIDqY0ZheUGWCFOwY5uymDQMKJWMhY0KGI1vB3cMj0DXSA5FL-4wvSKWJOy3rikrjRROefEB01YhIB3PG8tB2M4yp589o=w1152-h768-no

Taki 3 godzinny spacerek po innym niż poranny, nieco wyższym grzbiecie. Pora zachodu, to dobry pomysł na spacer w tych trawach.

https://lh3.googleusercontent.com/hMGDrtzxVRL_BosMSOb14h9qXytSVt9QSf40LBHNpC0VKiNe7cHzr-ernBNJdXCgdTwYJJjp--00jq02-34WKp-vXdtqJqF4Mj09m2nrw0s7CAn2KyXER1TNzwunea33ZNKeVRk18i0=w1152-h768-no

Szybko zaczynają się ładne widoki. Mamy ze sobą butelkę wina, żeby było jeszcze piękniej.

https://lh3.googleusercontent.com/8RQJmfPU3VjsBT-9iBgHXL6VxqJcpJdDVykAEB_8JLp0hE9g_K2TRXjtABchDdfwgb4nIavUeGh7sGrTgklWQ2szZs4B1JOd2HePpaCjDiCWnxxx-gfuxyb1GMhYfTOhOr3_08RYE1A=w1152-h768-no

Monte Camicia.

https://lh3.googleusercontent.com/rYNf0k07H4LsTnAYUILiRkMslFENWd1nw8v86ERRgZoTU0XHJlm_EtsfCWOQ4P2LkEtIuobhZqpD3_OlsSwJp2VuaO7J6BzGEIHArZzRcqx7wm4nLlzxSs6CwrTdNewYdvezaTvA1_Q=w1152-h768-no

Tobi nie wygląda na bardzo cierpiącego, w trawach używa wszystkich łap.

https://lh3.googleusercontent.com/rAtDMVM0oLLnnf9s85lMIaBkKNFDAGp0EHLt3N2fx9WNJD0nQCaune_-pKWU_VRMNadpkWqqhlVvOCd7o9w9CNDhl8nEgI2Czkjjhu625Q5vzgeTgrpSKe1SSWaUAakj39opQYjVj1k=w1152-h768-no

Kemping pośrodku i Santo Stefano.

https://lh3.googleusercontent.com/Lhrs1Qch7z2Igvd5gm3pPE37jIpeV_qNKeZay1zm8ORGutrcmnjPSRiOFWIV417UFAZ3sexYWP6SPJTWY_RmC0JHEcAancNj4HReGQr9OoGMeWJOmLsCz_llNsSnpCoPKeyApuh84Is=w1152-h768-no

Idziemy w kierunku najwyższego szczytu spaceru.

https://lh3.googleusercontent.com/fNBVg06xJCHIFiYnEN51VHSqS2FO2BSrYX3J-Bvfg2OWjMkzPP6i541mHNSAqIeCKYi09Owc3q3KdmB3PGHFT0uJFK76UFxhfjhrYTMQtMK-UhRtUAgu4X4C6XG9-5Ls5YTXnR0E4wE=w1152-h768-no

Podejście takie trawno kamieniste.

https://lh3.googleusercontent.com/oF5Oe-zuJrxzMeWFIcKNxSTNK-e0mW8fmcUwnewY2FrfRlA0SXUXlNVITl7LFRTvgMiMCp8cxCHGykOnHFiFClBZyysqjLccXvnDAPxoOGQSo8Nh72ZBo1tJfZCraSx5nYeJdxI0juM=w1152-h768-no

Kolory z każdą minutą lepsze.

https://lh3.googleusercontent.com/rR6PjxOGTZmiEcyiUzsfdzVQNmifQ-cN9162J4-aMGYMUkXPa72zIoZj_bA1JOIhc70nP_q0xe_cs80TOFK1rfohzHg1bjyqSOcnVtcnui7x2NFVpBJ_TB4SMLM6ME_VtHIBnu-spe4=w1152-h768-no

W idealnym czasie jesteśmy na górze. Ustawienia aparatu są naprawdę takie same jak przy innych zdjęciach z całego urlopu.

https://lh3.googleusercontent.com/hFLZm9w3r15jiswvaFoO-bbOiIFOZfECToDSJ_GyddGuqZt7zuRaRmlGmC8lo1Yq503txRz0KWJb3R95xUwDAbVmFeyUW4Z_9rJSSQguUG5ZFMvTZiGYnn6rdX663v22OMnTRQK2vOk=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/b9eX5uBZ7TmWe-zicZfndIa_iJquxE_fSOON1k5mdbxWPoBSGSWTZfE6cBRrPtZXyL-uN_9FUqt7R4oFGCoAyC68G-KIVXR1W5b5ZwrikC0O7IVTAYPpJQGepYM_-F4pWqA4fOc5Upc=w1152-h768-no

Tu już nawet nie ma co komentować. Tylko oglądać.

https://lh3.googleusercontent.com/jaZkxx-Sh_gAnZ7kXWzJLW7P9cc5Wt7a0kjyP8sxUvr-2fr8cqBAk6BrG8ApxdEQCEjWi40W5vNa3qNAM-CVzw0l2QUqGDXBgNT4YgoasKOlatNH5AY3nplUlSWH5lWNcuGgnM5j45w=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/6ib-OU2MpBnJW3Pwe-Ox2fjLpCXtjqb1-1KIB9xj8RNdnYCrU1CURopwBq_dmeDCQ8Q9_dkbTI6cWce2uw6OrD8zmaxc90ku_es7mKj6tQSi3VWTD14gOUowXI7AOsYh84OSRn5zbsU=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/_-UEnRa6ZaGuyPQB8XOttQ7oTYtbmPHrgm6xm9_ZGdOVi-knih0Vg89tf0uuTa64CGRFESsgFjkk6UQ3AKShmjjndtYsVVDzeyJMD0m5RIJw6RRDQYzP_cChQgctVT7GBAOUEobi9IU=w1152-h768-no

Przy zachodzie wszystko poczerwieniało, cienie wydłużyły się jeszcze bardziej.

https://lh3.googleusercontent.com/ORMiYTWOxZV3D2pMgUHdlLhBTyp0O5dg41qhawPpb4xpLPvBxarpY0GIprg3iALnOYa3eZ9Ah7bJkST6HH0Sas9UGgOLU576PBNSDrUkI6lDRW32N-wt6Z4aS9FKUi7imxqCuPc5GFw=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/Zn3YXCe4TKLg03mUBqgGCYfdy7XCx1tpZKH8MboJlpMrAVnZE4iqIOHt1nP3osPeMHqOziyTZEk3QQ9BY0zdzfcSlZmanxJjKkn68mEY22to4LnjLrLN5KFta6lDxy7c6aoDtgJqlAs=w1152-h768-no

Zdecydowanie najpiękniejszy zachód jaki przeżyłem w górach. Nie robię aż tak dobrych zdjęć, żeby w pełni oddać taką chwilę.
Dzień miał wyglądać zupełnie inaczej, początkowo bardzo rozczarował, ale na koniec byłem w pełni zadowolony i czułem spokój ducha.
Od następnego dnia miała popsuć się pogoda. Czas urlopu też dobiegał końca.

C.D.N.

Część VII

Dzień wypoczynkowy w górach.
Tak prezentował się kemping, na którym mieszkaliśmy w namiocie. Fajne miejsce, budynek po lewej to restauracja, po prawej łazienki. Ukochana spała w namiocie pierwszy raz w życiu, Tobi też smile

https://lh3.googleusercontent.com/8Ej7knjFEGMaDJDop4LBhBa6NhO7ANuZDM7LrI8S_ImXUrGj-3DOt_RnhbOQjnad6RrIKYmg2PFhaF9pc07MShUEnxgF_iPzZ0zykMW7Y9RR7rhCg3seQPLbAZHQ0QL-aSA5_j0_TZo=w1152-h768-no

Plan na dzień był taki, żeby pozwiedzać trochę te małe górskie miasteczka i pospacerować. Santo Stefano pod którym byliśmy rozbici nie wyglądało zachęcająco. Z zewnątrz jak wielki plac budowy. Tak, że jak weszliśmy do środka, to bardzo się zaskoczyliśmy.

https://lh3.googleusercontent.com/vDhj_egEKxySMrX1eoH17f1BbwLM0hwWI5AxbQHl7ym0PCNZpt6_5C34_7SxAK_SbcBtr4eYoqlUqpgQCTs5npKpbYMt5hzQvOV0XngwsdWSE1rJrSe6ZnsIa-iIlvkWvq3dK3dBEuY=w1152-h768-no

Miasteczko okazało się prawdziwą perełką starej architektury. Wszystko było w nim wiekowe i oryginalne.

https://lh3.googleusercontent.com/bbXeIZkBPMJIhLTUM6-5HTr8lEgbb49bW-ajK2gXklu13BjDojDk4Ye0UjWVylvb2MvKGsJqf9tAQ_iXQmEJlA20DOER5C9KjSeo6QfbHCuXKtUAi6dEoH5OVlL3bKZOKXAe2TBvh-0=w1152-h768-no

W wąskich uliczkach pełno było psów i kotów. Pst przeważnie wielkie pasterskie, coś jak nasze podhalany. Wszystkie luzem, przyjazne do ludzi, ale już niekoniecznie tolerowały Tobiego, który szybko poczuł do nich respekt, więc było parę zabawnych sytuacji z mijankami.

https://lh3.googleusercontent.com/-WXKYcNIL8xDsbZuRaQ3TnCy4ej4g9fBV6tX2Mb1WuO4rSqBrNnvm7lATQCv6n6VmiIfUICU_yMoc0lVGp9Iil5ejpQ3z5tteiMrZrHjo0UpLnJNNiUsdt5SwujLatVgrA3MsVvq528=w1152-h768-no

Ten mały kotek bardzo się z nami zaprzyjaźni. Chodził za nami kilkanaście minut i mruczał. Aż musieliśmy go zgubić sprytnie, jak opuszczaliśmy miasto. Oj, jak rozpaczał i miauczał za nami.

https://lh3.googleusercontent.com/3RtbA7TQmBnmU1wEAXv61iJbw-VD8sHzgG4PG1w0Z-iqe88OdEzcsgsfd_yRFyQZrUwna4NTx6aAdq6wxf2nziJd66wPzxjbMXHE87L75VpdDrjQakrG403Ft2Q_xmvgRDkvJAVc7-I=w1152-h768-no

Remonty są, ale będąc w środku dużo mniej je widać niż na zewnątrz. Odbudowywane są niektóre domy i coś co wygląda na zamek położony w samym sercu miasteczka.

https://lh3.googleusercontent.com/fvzkQZ18Y3Yg854LxN3V5ki7luq5HD6qdxTPDcWOsKlt2-6Ur683KU2kNjph3aB6ttyBB6V5hoiBYpqsGGiwBsPC4Njbb7k4g39nzurbubrUvsBl9LFQpLlVeKYgbUgoJfLc0XfVPF0=w1152-h768-no

Następnie przemieściliśmy się do miejscowości Calascio, mieszczącej się pod ruinami zamku, który oglądaliśmy pierwszego dnia. Wymyśliłem tam nową drogę dojścia przez rolniczą dolinę.

https://lh3.googleusercontent.com/X8F-Jb8_z9tFLneXCb07hQ0ISwDwUFFv-X3i5TtzoLkckyXS4PHsVOqZLUH5CFXAVAKrP3uANccyeO2Iz7MEO1aDWdv8ydQL3spGqwfUQ9_4rLk-kNqM7Goav9_0EfPZvPD3o2wDDno=w1152-h768-no

Tu już spodziewaliśmy się kolejnej perełki i nie zawiedliśmy się.

https://lh3.googleusercontent.com/cISm_VuFVHL6icOg2FrCnp1-3ziqqZNz4c2p-OgC1RJKOt17qA9SkWuRvqQOR_w69fzszRQm7HR6AmTwZ3gXskze3zi3QbMNLSn9B5PvmcFhCDBrmL_383Ui_Z8qyPaSS4cXRvEvFIc=w1152-h768-no

Miasteczko jest większe i praktycznie w ogóle nie zorientowane na turystów. O ile w Santo Stefano było parę sklepików z pamiątkami i wyrobami regionalnymi oraz typowo turystyczne kawiarenki, to tutaj nic.

https://lh3.googleusercontent.com/vbQkKl_BmnsZSTgysGTFAPm-DyOl7B4PEM6hW5FonnQ6KUK5D8smR6WwnPgiDJ-jbnQmiFEJso-iBXgQm8UKCsbNeB21pD79fqeaxNROXNmkfAq4bAd9Ws8zzicJAA16I80cF65gvuQ=w1152-h768-no

Bardzo lubimy takie miejsca, gdzie można zobaczyć coś autentycznego i historycznego.

https://lh3.googleusercontent.com/vua7U4m0UNV_6OixH_7zo_7yrhNNj-sGFqIJDQCfjQNWbQOeAWz--oTpuoDgyupPZEMPnRxLNNaaY8GUBYN2ZUgGR49gEB7scbyUYAmj-3r7oMvfkKhTilm0t7Xq1OYDv4LVTqCpGfQ=w1152-h768-no

Istota rzeczy tkwi w szczegółach. Skamieniałe od upływu czasu deski, stare żelazne, zardzewiałe gwoździe. W suchym klimacie mogą mieć naprawdę wiele lat i wciąż są tylko rzeczą czysto użytkową.

https://lh3.googleusercontent.com/MdVpBOR5NfadwD8kl2UCNIZXSrLE9OMARzvIOSt3UEkYJPsvrsJ-BqR02eSyFbim_hPJJeCz_50SOjanJDe_edSZTPI_wXyLXwU2qSUA1fxrxCA38gBtMfpskSGmAUrr6M-ZAL4cTEs=w1152-h768-no

Jest tu też trochę oficjalnych zabytków, z tablicami informacyjnymi. Wyglądają jak opuszczone przez turystów.

https://lh3.googleusercontent.com/xC3RV_wl1tIhoIxHzSlbQ6XwrD2eVjCgwE0j55dBObDBxRxj2pRx0odANxW1H6xDKdBJjFErwV0T_GHP8zm8jHbqYT5N1B1UQnVzknABnrjrWOs3PnLolr8nhjtyxz7K4d6DuQZa7E4=w1152-h768-no

A zaraz po sąsiedzku, normalne życie mieszkańców.

https://lh3.googleusercontent.com/CJ-pPh39yuynowgQOcuo63RyNapNaPXZkUrtg1fhBm0f0zou5EjDPXhv83UOdZ0pfFChADMhlVrdNbI-ck6aBA_DcbjUptX3ZvwysgFGagP6uilxlDz1IFH1kRBZFwEh2Zxk7xxEeSw=w1152-h768-no

Główna ulica. Ciekawe jakiej szerokości w środku jest skrajne pomieszczenie tych domów.

https://lh3.googleusercontent.com/xyIr-poiHYhejNS8kjmI8ETnzEp-7HaZux4pTBL7-mdatW882-sIP8NheQSZkW_jcxKDFdAREJOjF0iNYEWmAISPCEfHlS9nTAV03-wMaM_9bWS36ur-SZvx3qjbgrMYP8paBSuBO_A=w1152-h768-no

Szukamy tu jakiegoś spożywczaka, bo potrzebujemy kupić chleb. Nic nie widać, w końcu Ukochana odnajduje strzałki do, jak twierdzi, pierkarni. Piekarnia okazuje się jednak czymś innym, to miejsce, w którym można zjeść tylko kanapkę, taki rodzaj knajpy. Podjadamy więc bardzo egzotyczne jak na nasze gusta kanapki, a właściciel informuje nas, że w tej miejscowości, ani w pobliskich, nie ma żadnego sklepu spożywczego. Mocno dziwne, ale cóż, pozostaje się z tym pogodzić.

https://lh3.googleusercontent.com/ZMzeptwKsW4f4S5QasyThtNRv6qwE2lDQ8zANXZH8H6-kRcBJ8KJ2oJSU1Gr21MasuOmqo-rQ2SE4uzA5fFuKxRWnrWuPlt1NH0el3xo_SXgXQFV56t1ebCKI02T3xKY5dskHmKLb1c=w1152-h768-no

Ruszamy raz jeszcze w wąskie uliczki i zaułki. Bardzo nam się tu podoba. Pełno kwiatów.

https://lh3.googleusercontent.com/SieCuekhuJhdKYkqRXUF2DFMQQX8Btf7_66Yzwbcr4D35PROvOJGIL0AsZkQ2yY5VzvhIcl_swZ2OdgVDLKN7Q_X2w3CsuYAGJFGAme37XuxVZLGl_iWJ5FTmQdOGB4CQNW0lgSKJHM=w1152-h768-no

Obserwuje nas miejscowy kot.

https://lh3.googleusercontent.com/IdG4_SldOn2kio7z0hymOOxelx2FMylnoJPnK4gHRms6h954NHp5sNGbrfQhcojPjJv5WsU7A9YpAgQV_naTPkwF8dPSOrzVux2AxSyS84ccSGaiy8Oc1LWPtuclM9yEHapD5BNBewo=w1152-h768-no

Poranny plan zakładał jeszcze dojście do kolejnego miasteczka - Castel Del Monte, ale nie starczyło już czasu. Pozostał powrót szerokim łukiem, z wejściem wgłąb pagórków, gdzie liczyłem na ładne widoki.

https://lh3.googleusercontent.com/2EZM_BK2IMJWp7jUKB0IzsxaJjTxuT0ff0TS8qsJ6TxD0cbz6-Ird9d4BOJ7QW3zQMTb6PStSfsyiVU3uhaVSptCZW0UZ52EORKFnYdlQgGQnEuReAY4eoI4yNpIawvOxySGgyvEl_w=w1152-h768-no

Pogoda się poprawiła, zaczęło pojawiać się całkowicie czyste niebo. Temperatura wzrosła i trochę przeszkadzał upał. Szliśmy bez szlaku, ale z całkowitą kontrolą trasy.

https://lh3.googleusercontent.com/_qmun1pMODphJ2EGUXfcafWH82rM0YVTgEsFTyY2YapU7o7o4RVynG0pHkBf0ngSwy-ahRZrrhPObBoDizQiNhRnnTXtI99RcpcoRHzoXC68QgpykQ23tyBYPnDZpsB91SukaMzJdfo=w1152-h768-no

Gdy byliśmy w najdalszym punkcie tego "spaceru", do drogi którą się przemieszczaliśmy miał dołączyć szlak idący boczną doliną. Dołączyła dolina, ale szlak już nie. Niby mały problem, ale myśmy potem mieli trzymać się tego szlaku i przejść nim pagórkowaty dziki teren. Stwierdziłem, że pewnie w odpowiednim miejscu, nawet jak nie będzie szlaku, to będzie jakaś ścieżka, którą odbijemy i sobie wrócimy. Niestety nic takiego nie było. W pewnym momencie zaproponowałem Ukochanej odbicie w dziką dolinę i przejście po prostu po trawie, ale nie wykazała entuzjazmu, jak to tak po trawie w dzień wypoczynkowy. Szliśmy więc drogą, ciągle oddalając się od celu, niepotrzebnie nabierając wysokości, a czas płynął. W końcu napotkaliśmy miejscowego pasterza, z którym komunikacja była ciężka, ale jak wypowiedziałem magiczne słowa "Santo Stefano", to zaczął machać rękami, zagradzać nam drogę, wręcz nie puszczał dalej, odwracał mnie o 180 stopni i jedną ręką trzymając za plecy, drugą wskazywał przełęcz i dobitnie dawał do zrozumienia, że tam i tylko tam mamy iść. Posłuchaliśmy go.

https://lh3.googleusercontent.com/QoXed3FzYlFZo6m4sF-KktvkQJLAO3-SrO-rNXuuSCl4Ml-x02wc5yEe_JIE9POJPnsR6EMKQq3OtpjoMVecbYwxCYPYh6-6KYNZ6kn4_cOYvgpuPHExPyqTcu7dsLg3RGXM0TIulsU=w1152-h768-no

Piękne to było wędrowanie. Całkowicie na dziko, odcięci od świata z poczuciem lekkiego zagubienia, w rewelacyjnych okolicznościach przyrody. Niby wiedziałem mniej więcej gdzie jesteśmy i przynajmniej ja nie czułem zagrożenia, że pobłądzimy całkowicie i zastanie nas noc, ale było parę takich sytuacji, że spodziewałem się, ze tam na górze jest już jakaś przełęcz i jak ją osiągniemy to po drugiej stronie zobaczymy Santo Stefano. A po dojściu okazywało się, że widać tylko kolejną przełęcz, kilometr dalej.

https://lh3.googleusercontent.com/e2Uf-PSVt_muzgO07bsh4Ms9Hejv9YVsc9lk1Zb2Zs-AHCTXmY9Lif_nDjQybgUWL80D2LQ6E03Jmv-q5LymTdaZHk_pc2gwORpYiyes1MFnitq_t4rcvfuToHo4P7uG856CJbmOfQQ=w1152-h768-no

W końcu, doszliśmy na tą właściwą. W samą porę, słońce już prawie zachodziło.

https://lh3.googleusercontent.com/BAWLSi1-c9iPeKDeb01JF3GX5ECLTogqlRfnyS1FAXNIY7xJTwIvDieoXOGMNBvze3YhATXbHaxSts1xefJyvGIktKJGboNyc_vXbGhG28sHwkBZ7-TsVIR9VhTDCQs5vxJPJqQjcWg=w1152-h768-no

Znajoma okolica, znane ruinki na horyzoncie.

https://lh3.googleusercontent.com/UwU8qg2NQ-Br9zPZQDiHPrasvSb4ss9GBZ_jUIgdVFMhbWYni6C5YvI1Nnvq4ll_57q6LRwtianF8wMUxDZmC56569cMWXgPBJmGNR2SSsIPDPlBxigO4jY7zLKRghtlTS_2crb23L8=w1152-h768-no

Ależ tam jest pięknie!!!

https://lh3.googleusercontent.com/m12GIH0OvIaNN-Yr5zJws2Q_iri6glPC-mFwx8HF4azRVqhYNrKLh1acCMzY0vy9Xa73Sb0MY7ZlAhLDmzZLgRrUW8RtkqaWRgwycgg66gInusx_Weq_6t6ALluBSB0ILTiR18UYkrg=w1152-h768-no

Na kempingu byliśmy o zmroku. Ukochana zgłaszała uwagi, ze dzień nie był tak bardzo wypoczynkowy na jaki się rano nastawiała wink

C.D.N.

Część VI

Następnego dnia postanawiamy sprawdzić jak smakują te skaliste szczyty w najwyższym Apenińskim paśmie Gran Sasso d’Italia. Podjeżdżamy pod Monte Prena i ruszamy, początkowo spokojną drogą wolniutko nabierając wysokości.

https://lh3.googleusercontent.com/IK8auCi8-ALbCCVFvD8FJe3nZb_zT7A5SeLLNSnh2gZ9z7HeuRfEFqGELJqbKeNSlJuYq87bfBoSSKUe3W-S10EARP8rnded1CYpxYSMx88CvcN-S0K4lGg_k91RBb3kGVTrG0CMhnA=w1152-h768-no

Spotykamy tu wspaniałe okazy Dziewięćsiłów.

https://lh3.googleusercontent.com/gC98Xb8K7MA6CDI_JYeh2L-Qq_dvd6M9KsMNo6JoZ_C8c5cTeeWKscslqperj2-hsIt7w9uzszmq0gn4H7MrVoi8bf_xpVha6Co1jhTfpa9SL8tPUJrRzwth3wBkAw5v2bfl-Hm7SGU=w1152-h768-no

Potem szlak staje się ścieżką i wysokość nabiera już szybko. Nasz cel wydaje się być już niedaleko.

https://lh3.googleusercontent.com/1htmgMQ449vBZ0bNCLpBrhlz4xCsGHfkmVmg-YcsqzhXbxEbf07aCI50ujEi0aCnq9JccKpahGP7EpqwtjPZWvcXWSc6iEgHa7RQ4IdDTWzKoy9lxIgRYXr7-AmR0o3DwUKsfL5Yftc=w1152-h768-no

Krajobraz zmienia się. Zbocza z trawiastych robią się skaliste. Skały są bardzo kruche - taki osypujący się żwirek.

https://lh3.googleusercontent.com/QEtS7wrqFTFfL_7k8TDpUTFoNNXDI6qjdCAJ8cIkVPxBR17I7i_XnzssRA2t3v5wadSzqS23MI592pexT8wHCyEaQDK-7s6-IeSCC7WNLJ5BEHDye9IGHheHbSJRHxj-1VDBYP9N4w4=w1152-h768-no

Widok wstecz, na równinę od której zaczęliśmy.

https://lh3.googleusercontent.com/bO53hP5F5BoXXJjB3Yo7JO590Kzp1QIvoStPtqc-ZR8-FMss_R35PiNt17T_Do46DpwcM4jwiFA6yurQm_qpG_BeKyJsz8KMZMnZQ7ZXq_hZwPjkO8hXsw0TaPF1pc9uwp4AcViHIxY=w1152-h768-no

Mniej więcej od tego miejsca na mapie szlak zaznaczony jest jako "umiarkowanie trudny" wcześniej był "łatwy". Jak dla mnie trudności nie ma żadnych, gdyby było ślisko to co innego, ale w takich warunkach dalej jest całkowicie łatwo, co napawa optymizmem.

https://lh3.googleusercontent.com/cmXotn7iHH2Gv4NARLp6UPDsp5XtWTElgK9x16zCRpiWMzw9obJr2jV7U1edpaP1bAuZpjTOd3aap-QFk3E06e9Vswav91kotxphiCdwnM9z6zcRX9a536AQFNb_ByMjtRrrXGwYnhs=w1152-h768-no

Podejście na przełęcz robi się coraz bardziej strome.

https://lh3.googleusercontent.com/kLab1WCaaNwMTDhFMctAizfjmoXsmnniAoIOhl7O26CGC-g28fIuP8Ex6HP-gIhEXa50K5zRKH4ooeidItkbXoqcODEzV3lZqYmUt7Wm13zIOjP-O8ZHGa0V-h03FrrUGVpW7-4heL4=w1152-h768-no

Jesteśmy na przełęczy. Nasz cel wydaje się już naprawdę bardzo blisko, choć wygląda groźnie.

https://lh3.googleusercontent.com/lqQBO_4mIeIjSzjXhHVaQeiGq_rGxe5GxbxvgWjyo4KrpQzM2CXbc9RgRaTT33M9w8wmFA2yqDJtXgv3TV0tGJ2AqxF1VF1x-Tpuog6MNA7BZtN7Xl_kzzn3o2fHRFUPt86ESa4ac0U=w1152-h768-no

A to zbliżenie na szczyt po drugiej stronie przełęczy - Monte Camicia (2564). Co ciekawe ta góra jest wyższa niż Monte Prena o 3 metry, ale robi wrażenie spokojnego pagórka. Również wydaje się blisko i mam taki chytry plan, że może uda się ją zdobyć na powrocie. Na razie o tym nikogo nie informuję.

https://lh3.googleusercontent.com/2vSoxMpsUwMzv2O6no-f0mYKrSEdP8sp18obtbtbUp7bBFuOGxaVuruZX14csoeWpxkWYQFfP133qwYS3b5q6MWtG-WqDEPcgwEkRJs-ti1ayBbFFE4PfuoVEvYtnb65k2rYV6vQr-I=w1152-h768-no

Ruszamy grzbietem. Pojawiają się małe trudności. Problem w tym, że wszystko jest osypującym się żwirkiem. Nawet takie dość proste miejsca jak to na zdjęciu, stają się dzięki temu nie banalne.

https://lh3.googleusercontent.com/xG-ESrxv_q8ficJxBUdWB2KsaHb0U7twB6QE-odf78tm-BTg0XQk5UxGhf1bHkEr8Mbw9Y_L7iP6FTM6ouXJYafEv9PxwnZ1muEfNwBU-wcggAFgxYijeuMa-jGNxDLxKYKBzgfMZsk=w1152-h768-no

Widok wstecz na Monte Camicia. Jak widać, od strony grzbietu, również jest skalista.

https://lh3.googleusercontent.com/MpbDO9Gw_MVEmiMoXe1UMzu-c2xQMUSsMeFNeWFeuyn3WGAszW1txYGggP0fbc4iTzGtkkgnYgcbCSH0xg7iBuf4eTIyBpaDuKGF2ImZwZ5u1atRF9ZNV6C3NzbciUyNFO6WWRy5qHA=w1152-h768-no

Wchodzimy w coraz większa stromiznę i coraz większe skały. Pięknie to wygląda, trudność wciąż wzrasta, choć ciągle jest prosto.

https://lh3.googleusercontent.com/AQCiqAXHndBA3Z3dp8ToIQXoALFhhD7E1OxCWYe0NH9lj9mcWB0FPEBm6MjfBUTdnSpRExsS7AvdD1MVxfMlGIAvEKsj2XiGid0Luzom4aX5LFmbtFmeV7MkYNYTC4n0gBDH9G2C4ak=w1152-h768-no

Krajobrazy znowu jak na księżycu, choć zupełnie inaczej niż na Monte Amaro. Jestem zachwycony.

https://lh3.googleusercontent.com/T3yHXr4ERNSow1HL-6gQflgHUJsSdpUerFP5MtUrGF_KeM4IIZiMFQ3ayxfQxBHbEm6aTTfns6amu5UcUdjYo5RscPfolyhJVNFs87bMK8RAUg2v6H24WpvuEN8xRFHf-D5nAQmhmbw=w1152-h768-no

Znowu występuje zjawisko, że idziemy i idziemy, a cel jakby się nie przybliżał. Myślałem, że dojdziemy na szczyt w pół godzinki od przełęczy. A tu godzinę nam zajęło dojście pod podstawę góry, gdzie zobaczyliśmy ostatnie bardzo strome podejście, zakończone wręcz pionową ścianą.

https://lh3.googleusercontent.com/ajM9ceEUwt3HNPTVIG61IAMSF1BChISqqAagPPzFnHzbbVTGmDldaisMPdH3sMi2RjvCXZHg67CRTEFWPxDS3WOBxLNzlHaZqRB_IMTY-a4MKgUJsDP3ztnyMLSAg24Bth1vm2zo8Bo=w1152-h768-no

Troszkę zacząłem się obawiać o to, czy damy radę w komplecie. Przypomniało mi się jak byliśmy pod Mitikasem (najwyższy wierzchołek masywu Olimpu w Grecji) i tam też była taka ściana, no trochę większa, przyznaję. Wtedy Ukochana nawet nie rozważała próby ataku. Teraz spróbowaliśmy. Spójrzcie jak Tobi patrzy w górę i zapewne obmyśla drogę.

https://lh3.googleusercontent.com/uyraQsghv8KPQZllb46yTCPEN05stGmKPRrRXhWlEpFSqZUsiPjux7n9Zj0sYIhudeaO0e2-5vCEX4v37pd5VUjR4dOleqh3Z3vBBbiMq9Qt1E_2vcbXzsX9inDvRYvuhzKBQiV5gt4=w1152-h768-no

W tym miejscu, na pewno można już powiedzieć, że poziom trudności szlaku znacznie się podniósł. Najgorsze jest podłoże, tu naprawdę wszystko się sypie. Nie ma wytyczonej i ubezpieczonej jakiejś jednej ścieżki tak jak w naszych Tatrach. Ludzie idą szeroko, sami wybierają drogę. Mnie się takie coś podoba, ale widzę, że są tacy, których otoczenie trochę przerasta. Używanie kasku jest jak najbardziej uzasadnione. Zrzucone kamienie lecą długo i są naprawdę niebezpieczne. Wszyscy są uważni, ostrzegają się wzajemnie. Ludzi jest trochę, bo niedziela.

https://lh3.googleusercontent.com/mmUoIJpvsZBhptCuuQDlRMoPsuQlBnngwMqQDDvQ030N2XTVRQRLUpHpOJo9nmAh8rk-qkB22CzjU22mgL95rmSGVQLt6ltHqcRAtR8JwXh-pF3UYviPEyFcgO_SZGVqTEIt_J0XJI0=w1152-h768-no

Najlepiej radzi sobie Tobi. Jest szybki, bezbłędny, a wchodzenie na górę sprawia mu autentyczną frajdę. Patrzy potem z niecierpliwością, gdzie my jesteśmy.

https://lh3.googleusercontent.com/DpsPa-bWI5orSW-CZBW1awfXcO-KoJ1kMT1D6RL1yMc9aZE0KvTzt3Atpdxb0SXxs6Ty8-8WWHUGVKpu8HgjswfB8g5-Mk1oV5gjNk2dq03DLcEOMB9AhSVtDwIdOVB_2_67P4bM1bY=w1152-h768-no

To już końcówka, prawie się udało. Tobi już na górze... ziewa.

https://lh3.googleusercontent.com/10xOFtrjUW4W4Ebuqu5eMmDvYwY52MFWYzkROYyHwX_iAjto0ZhF_NmOzEz4CcofI2F8kqTDKEEu0S6FtCFM-PKYD434QPjT3FRJlhRS6o3GNDtUKZVJfroexaGMbo7bj8BAZQb0GnQ=w1152-h768-no

Widok na północny wschód, w stronę lądu i morza.

https://lh3.googleusercontent.com/zqrSmVEJIuQiuYqgufb2SQiATr-SScVFNCpvr2LmY3fOk-m-yO5L4XYLMATrunpCukEDbOdoTDukpTVSbqiI23wfIpCpBTN3zKtqryCGDmZv-5If4j2JayjoJ_R8K_DDOvFP7WLZvPg=w1152-h768-no

Na południe, stamtąd przyszliśmy.

https://lh3.googleusercontent.com/QBuBlJAkk7969b1iEaUvfnt8oc21bqRzwvigkhukkb1jWFNTjtczPyUSRkxuqgClaTr9aUc8tTM8S30J20xZ0zRbRrGaVxi2kDYCEBKRwi6XlxSOpI-mao-m5xtYe0jk3l_rsz5w6bc=w1152-h768-no

W stronę najwyższego szczytu - Corno Grande.

https://lh3.googleusercontent.com/y9DSYW0uFahLjjHLcoLt6uq0fAhctRZFsXdt_LYC6qOseHr0ueMuGCxhuvXmwE1ZtaeNS-iiRcvVBP3NDSev50Smi-HilXiInElXohw8B1VbxCMuJADIZY2e7pHRhUvu3ejUC7UF6no=w1152-h768-no

Fotka szczytowa. Jak widać przyszedł inny czarny pies.

https://lh3.googleusercontent.com/7KLVJEyrdIC1vp6M2V20C_TUkNnRLkmua9-1UohL1bvbBz4tbayLJsOe-MLaifMnz1sXUOvH8alTQppgp4Rc7B2YHEd3BYbc44sbWKo-mb5jh08-5okaQ3mXI3tqTiW-YwS_qYJlHOY=w1152-h768-no

Wkrótce okazało się, ze to suczka, niemłoda już - 10 lat. Wyglądała na bardzo wyczerpaną, wręcz padła. Właściciel powiedział, że całe życie chodzi z nią po górach. Jeszcze daje radę.

https://lh3.googleusercontent.com/8mv6i3AyZH-cq4_IjqUJxg8jbsV2eQng8OFdyuw8FM2zDQDiIQEZoZZYKYmdwmedFuOigvLbs9hmwjoiPdjzE_80i2_Qu_l08g2AfIDrGmIou5TIQj9oD0C2ui08QIaCQsr_2EJwHmE=w1152-h768-no

Po Tobim zmęczenia nie widać. Chodzi sobie po szczycie i zagląda w przepaście. On chyba naprawdę lubi wysokie góry.

https://lh3.googleusercontent.com/dmO3v6Nl-H1AwonlKMiFpLiT5D4i5D7vIggZHiVsIfTqnRHJtCKZe2WfKbE8up_aK7Zm_P2LwTwdjmfag4hMW9klZA5Z1s5Yfq3TEs2gkR6dDHVH_TACCiYBlwgJk7Qv2KsFnC01ON8=w1152-h768-no

Znikąd pojawiają się niskie chmury, które dodają uroku.

https://lh3.googleusercontent.com/lNVR1XiFtTG79CQC3W4tMj9Z_9xVrsG4MkDc4-1kjyIjofuPs7K5AHl9EKUbM6Ual5Rleof4_hgYZUTUF5XHWyvYWWyIKModbXLNgHLX-_R81fP8_d8X5S2V8CNJ1XyvQhWd92YxDy0=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/qNYhU99RakuRBFywkCG4YTt_JHPFB8BrmYE7AY15OKUzVxvahKstIlrvb-lCaHbX2jTNE-v-dg4cWduabrpy6owVewM5fSda1uaJyweqt2iFH5j1OVWbEkDoMfgeThP2mqUFqzctzRY=w1152-h768-no

Pora wracać. Zejście po tej kruchej pionowej ścianie jest dużo trudniejsze niż wyjście. Wybrać drogę tak, żeby stawiać nogę na stabilnym podłożu - to klucz do sukcesu. Schodzimy powoli, uważnie. Ja idę przodem, Ukochana za mną dokładnie po "moich śladach". To się sprawdza. Jeszcze ta obawa, czy ktoś z góry nie poczęstuje nas kamieniem. Dobrze, że ten odcinek nie jest długi.

https://lh3.googleusercontent.com/SW9YA6v6mPmj2wy_rsQWWctBBYwbptkD25Z-Amc9pKk8Wck5U_IIp_x_aSwFPZZo_z7Gb4h-aaSZJ_ozvhPcEFkWQZeNB6i7Ot9TeP5-lFzqyCnWAHmtTFB-KOF5-mKp7KTD2r7uv-s=w1152-h768-no

Ostatni spojrzenie na skalną bramę. Piękna góra.

https://lh3.googleusercontent.com/ZlKZQy4i0FaUddXlIBNuf0CCiSHhBzYKj6f644B7KtTq3M8KxKoZRRAcr-O-2mRSWVDXTb23x4ZMnPWbBsFCubOAXCtfv9XsdomURhaI9FW_aC85iikL53GNbNVSu6fBxUKR5atppLE=w1152-h768-no

O wydłużeniu na Monte Camicia nawet nie myślę. Nie starczyło czasu. Co ciekawe Ukochana mówi, że wiedziała, że będę miał taki plan... ona to już mnie zna smile
Taka tam fotka przyrodnicza.

https://lh3.googleusercontent.com/dBpMOjZyK9LR-0y6_E-8jYMy-m6rwF8U-OV5a_dSIBs9lr-IMU7FkXW6HhnqYGD6sLKpyHN7ZrpGlARnYH46cDul2wJ0rdxk5uLjzJfqBGcFukUtHpUbFwpX4LihAT6tYwa20u-jQrQ=w1152-h768-no

Jesteśmy już nisko, nad równiną.

https://lh3.googleusercontent.com/9ScPZ_1GdMiG-hGcIDyoJgb4WGfUqfIdjNFKIdNktbIPYeKOOma_63KMiApd1UvwQOwcrJWTLMniTW3I6Dq1ktlt0aFDg5Ly4gXYklAQsfL2eFkSDSGscsv7Vpd5fbL7M4AHV7pMHl8=w1152-h768-no

Monte Amaro jak zwykle prezentuje się ciekawie.

https://lh3.googleusercontent.com/gj60peLAo6b24S5c3rBfOBHLCHDNJlvaL3qBJGGk1t-P2qcIc2XKIEaPnK_2REVvArrTk2IJmtV7GmtXq-tTpaX4Nlj7d7AE3qiMXWHIReus5UhsLnT_uU3l6AOlpm_lSDHdgU0SUYg=w1152-h768-no

Niegroźnie wyglądająca Monte Camica. Wydaje się blisko, ale trzeba by zrobić na nią oddzielną wyprawę, albo być Magisem wink

https://lh3.googleusercontent.com/_Hq7hi3VieYxcgUGj9uu05PUoPqAYJYh7c-vNvZN-o0iTz_eW8Kz7flsOtJWUV_0LLgGG17kawnlUrjYSfJ_H67wi8Gl8Q0WicdpSpz9jWsDDlW0mnFvuxLL1kXszo-v6iFNBa2bVEs=w1152-h768-no

W promieniach zachodzącego słońca wracamy do auta.

https://lh3.googleusercontent.com/UEXyYfgbpiUBhjQodSRbf_gQeEAFY_qu_j2gQtRatJjyedIfKVPmkYo8IdnAQ_ajogcEWYhk3-wE6psI6rCyF1LAtGIZ5hXF01MeOfAhhNArFWqE0-fkK5eNg6gcNN4Y6BWxSu6xw7k=w1152-h768-no

Ogólnie wycieczka wyszła fajnie. Góra przepiękna. Na pewno była to najtrudniejsza góra na jaką wyszliśmy jako zespół, bez najmniejszego zgrzytu i uwag, że ciągam Ukochaną w zbyt trudne dla niej miejsca.
Do pogody miałem drobne zastrzeżenie. Cały czas na niebie wisiała taka lekka zawesinka wysokich rzadkich przeźroczystych chmur. Niby cały czas pełne słońce, ale jednak nieczyste. Popsuło to trochę zdjęcia.

C.D.N.

Część V

Wjechaliśmy wgłąb kraju. Otoczyły nas Apeniny. Już po drodze wyglądało to ciekawie.

https://lh3.googleusercontent.com/FpvPWe9Hftben29Z9lLyxxFuMojOOAPdnzMyGFDm5Rn0GhoeKW9jF1ihj9fCrkSNAJTfkUIyN5tivu43TcYgfVx6yM80DyESXaURjeNl_9v4wIRMvYL9qbQWxosWI-TZeL91gNF0fOQ=w1152-h768-no

Jest tam wiele charakterystycznych małych górskich miasteczek ze starą zabudową.

https://lh3.googleusercontent.com/_DSzW7tq3JySC96jMPo8mGeptG3EFXEKcZQ2QmeXuVpJBgwX1Bt-dGjMWWH46DEbjEqAUvnNRTZhZr4i6JGA_NFhW0YkJCBRRaaDZ1S19kGjgSy-f0h61ESDQj7NkhOjiFSmBjJr0lo=w1152-h768-no

Zatrzymaliśmy się przy jednym z nich Santo Stefano di Sessanio, na wysokości ok 1200 m i udaliśmy się na spacer, w kierunku ruin zamku Rocca Calascio.

https://lh3.googleusercontent.com/YffkH0XZh7JnkRn2I3lFjLMHILYhu_kb-DlrAGmjUcymlhQG55BSmRiSJG3dIWk4i4Uclcn-hUg7LPk04sD0vd-fVcbFx9_koBkLgkGra6-M_pon2PJu1icYllT8tN9MkEcFjeTCgkk=w1152-h768-no

Tak wyglądały pagórki przed nami.

https://lh3.googleusercontent.com/QyT19MKJRmUUw1tqW6GSAgmSAyGyxUgSj7nFT3TpmdecaQ6h_-bbtG0fX5d1b4YZFS05-9iPGIGw60dpPccca2NTg-lHsiAs3gqQZmjLA7ZFabEH1GvF2z8g9RpnAsW6jN7X8F_7EUE=w1152-h768-no

Okolica bardzo mi się podobała. Spokojne wzgórki porośnięte pożółkłą trawą.

https://lh3.googleusercontent.com/BJ6vngTipSZRrWPeFCy64CgP6CInrU65FabaFadllRr6GVqmP-KtV2KefrCKMVTqYnuaLD1O3UbXnquNQ4I0BKFH1EEXj1dHXfCjtPVF6m5gUhX_6FlJuhU2dGtdDqTeXC71XvGUYHc=w1152-h768-no

Niestety jak podeszliśmy wyżej, zaczęła wyłaniać się jakaś straszna góra.

https://lh3.googleusercontent.com/YtYPbnPxLIKoWtnC5FudEUez2QU5QAMwhUobeKXfHtmjFAz77NpBUQEyk87aLI0qV1NdJfkVzWe176NoCXeAVDN-Y0vSHczxAWvF_wdNjiLIcbSPhNCW26thpS-X-wQJcI0C-Ec2_rU=w1152-h768-no

To Corno Grande (2912) najwyższy szczyt Apeninów.

https://lh3.googleusercontent.com/BldipYoS1pXxNko5Z-ar6rRXzcDvSEwhRT9FlYWGmL-omwO3XyWD8XlAremAnoaEZo5udqCZA7jvkkqDHoVs9F6bLH3sKRB_qDoMi5TS-UbO1RmLh5DX0zP5hJWN6TlS_dGDLTa6YiE=w1152-h768-no

Pokazały się też inne groźnie wyglądające szczyty, np. Monte Prena (2561).

https://lh3.googleusercontent.com/djoAn6n9LP6NxeOBDzh_wsiAltWP9RvJSm--N7zym6-g1aOhi8v13WVZzYxRUaP6dxExkADjid37Bd8z4yDpWJCyM0-XaMJXwwcbRBFzglC9NKQoogw3UxKLKsWBV0byWcZUTAtqcyo=w1152-h768-no

Na szczęście to wszystko gdzieś dość daleko z boku. My bezpiecznie szliśmy ścieżką wśród traw.

https://lh3.googleusercontent.com/SWpa16E7OkteTXjjGnsJib694YSHNgdob002f8V0HuaulpC4ouyp9wYGj3WRupbXo7v4VesCUi1oMdRIx7qDZdMlpF70d7vGTUQVlRy7Hfjds9D45fjVaJCr3aSCiOsHGlTMJ65thEU=w1152-h768-no

Ukazał się nasz cel.

https://lh3.googleusercontent.com/WOVouYDeW_rFLNV-1UtY-V_PHlPBkqAi0GXpZrUVXD_mjWPz52KATDdtPU0j02tAmPL5USMjas3svWah6PjZLcFHm7Z9EWLO5exCJbSQbAImhpq8xvV5z5kDMVUnQBOVXDy64w_UptM=w1152-h768-no

Zamek całkiem spory.

https://lh3.googleusercontent.com/wUHNDt4cUqWsOS8v03ZofHYmPPMLgdMz3MT-YHVvrphDr_mcCeufCpDI2wYUik2DBrn_FrlY-V0iw6JXBIj8wnLxd_R43Fc2OkubgTUk-Px91s0Equ8ROQU5Yj8TumHPL09sdmg4XdA=w1152-h768-no

W remoncie. Fajnie go odbudowują.

https://lh3.googleusercontent.com/SQoYL9iWgyX_4zVRCNn_u29EQyr_PmT5fryZ6nTRcP7v42SUR7qkWanKE3gp_QtGSUcazvuf4tBgWxELTFUyfSNKB5yrhRQ-63hnbn42AQDuyOuNM1DedIEtEzpd_KH78VIDJZIImXg=w1152-h768-no

Widoki na niższe tereny. Mniej więcej stamtąd przyjechaliśmy.

https://lh3.googleusercontent.com/33s749fBa3dhvLe6CD2sY4w2jMQB96rUq0O9RPzX91d8anyNDkmcN9WWuPz-UJcqIa5W_3Fq4M8kF9QKcv4WalLB5hN-oVJ4tfcC56VebejhfzgSq7Qpb9UAFhbMYhhdYBhULL-5ywk=w1152-h768-no

Widoki na tereny wyżej położone.

https://lh3.googleusercontent.com/QSJDVZ-HfdGbYrmqr7GuH39oBJHupLFzIsySvU7Q9os3oSH9OiyWr6G9lC7F1IVPJp3QGZAzi7E-RMG_mMChxntnP1QuHHqmkoLdEfmRCDVfe4fn8HOeJ00tGo18QGQZUCGGU7YZ8BE=w1152-h768-no

No i te najwyższe też ładne.

https://lh3.googleusercontent.com/HHbDZk_PiAVIf37KJOKbm4Ae8i6eu-QWlEkZ8SolAvtlHKNMtOk4EZNFYK1W01kX_rGAGTCuj6_L8DRZffkMuwahQopjV2Dj-Tqvr_Lzu2MDP-_CJZCAomBMWik5GcX-PbCoRkQGZ78=w1152-h768-no

Ciekawie wygląda stąd Monte Amaro.

https://lh3.googleusercontent.com/2bkSarxF7mqWujgtxCsj4mXC6dd88etJ_QwsGKsr1CrBFZM55y4zjLQ07vMtZeYQ1kT1aduN7DWjh6lzyuiwoO2Vq-2cKgU9jAXfvkL1VM2UQN3TTROTEh9QOPVwEOqZbkR4DyHjyCk=w1152-h768-no

Jest jakby przecięte na pół, sporo wystaje ponad poziom niskich chmur.

https://lh3.googleusercontent.com/CuR_5tp9ZyldCStBfCErzZQkmz6TjEy85-zks-dxwR68wv0yNXpJeQSnZ5KATrdTjxtGrnlpubXCnoecpigezF_Kv2cDmS1GscB9cLe6qs-Fcf-EvTTjcS1lzU_nDMQQJeyR8pX7kYM=w1152-h768-no

Zwiedzamy zamek. Jest sielankowo i przyjemnie. Niestety wieża już zamknięta.

https://lh3.googleusercontent.com/arS7VE6-U-7VrWT34Q_UCE1MYeplsOzJ6lSBqq7shi-ja3XKVOFZG9fFRJcy7Q7LoS6_jar7gXDkWYF1_EnrdrUouPRTA6ucfNozZX9zZlbpiPDX5kUiWAb5awXvVTZxaQDssm2qq3E=w1152-h768-no

W drodze powrotnej poprawiają się kolory.

https://lh3.googleusercontent.com/uw9uvyjdf9c2ljtP-r-WOmaVW464I_UamPtDhOiIEpVJ6UY1nVApkX9Z2pwxt8pu2I7zKllYTSfw0ihv9d0qu7Vziymc5GLMgj6ZbNv_ML9qfbp1uJ3u7F_DU9U25qjtUDKsm4dZY9k=w1152-h768-no

Troszkę modyfikuję trasę i wychodzimy na szczyt z krzyżem (1458), który szlak omija.

https://lh3.googleusercontent.com/tsayzfFjqRBTtfyKp-gSLWDtrVkiIO10qnDRejOVz3a9OqDlLD55w5toR848l3ptiB9JrXeZoOXYwqS39NeabQPcXlAJOznLEW-k5QVuTpE4a0-_6cC3E6xtBjl43WNAkwEJGzYpKCE=w1152-h768-no

Zamek na tle Monte Amaro wygląda stamtąd ciekawie. Znowu jest złudzenie, że góra nie jest daleko, a to prawie 50 km.

https://lh3.googleusercontent.com/x6YjNNoocqSaej20CFv30xryK-gaD-NNoDtStvkXJfNLMJXwF7HD75K9Ott4rpyb4JtlyoAil3hyJRT-aQNSALD8cbcxjQ-JpNA7VNy5ErPTxjIiLW5a2BKpG43AhifbvVAcWMI8n_0=w1152-h768-no

Często patrzę jednak w stronę bliższych nieznanych gór.

https://lh3.googleusercontent.com/a28w6BV8kc4-fgjMwZGzBbTZESM7h2h7_tTz27eRvE8bQoh9bgdOJ16bPOMTBshpO0m336vVIGpv_zJcyv4GlBnYRIo0jgQhq-sYyp19P7ehvMhy9OBGXX_iUwxYKazgkcLr6Wrcrj0=w1152-h768-no

Wracamy do Santo Stefano. Idziemy w stronę zachodzącego słońca.

https://lh3.googleusercontent.com/BUvVrDFMcepKiJmWkRzVTmDG4xE5V_XwSCC8kKPD_X5TqPvFKRPlbLT0h4aJFyOCCy5vAMf-ofPnqHh3Th6knV9AhtM65hEbXv84z6_Ea-R_0q5URc0UhFXxxym1b05S6KuO6Usy-Uc=w1152-h768-no

W miasteczku trwają jakieś szeroko zakrojone prace budowlane.

https://lh3.googleusercontent.com/_ay35qcaaBpDYUBvoyE_6EHpFcrhbxURVjCzeX9G1THClPL2Jo8eh1n7Nxa93L2Mu9mdCDfcdBc1x4M4vXrlWnryAiF-P3xf4pA9BDdTx3aFUqTI_92VSVwizxFi8AU9bRDqVFDr-OY=w1152-h768-no

Jestem podekscytowany tym, co przyniosą następne dni smile

C.D.N.

Część IV

Trochę zwiedzania najbliższej okolicy.
Było tego naprawdę niewiele. Nie jeździliśmy w znane i oblegane miejsca, tylko obejrzeliśmy to co mieliśmy pod nosem. Jak zawsze byliśmy ciekawi jak wygląda normalne życie w innych krajach.
Najbliżej, dostępna z buta, była Ortona. W niej jakiś zameczek, mały, ale wstęp wolny.

https://lh3.googleusercontent.com/Dhx823Q9q6Baxqarz-RL2DXlIsIeTuUFKsV-I5_ubS2DHdvvssE9Sf-a9iUCfXWuBWQFsW4eWzYLYJ8iTxiW_yj4Lztwq2Vx_oYifRKpGqXmrCLgxt1t6VksZwjRKEMQeFDhaW8rb6M=w1152-h768-no

Dość nowa starówka.

https://lh3.googleusercontent.com/nSaD4pv2QuTDumtupDCH-9FnapM8iqHjn81ZGofwkcLt2xGOmEKBwnIcWvrpiH0XWU7-_dk4OOurPABw27RDR96uGW4AtbwHy18INzW356lLF__rAC1nVxHiycBhc8awWLvFYZIlSOk=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/dCDDYHzXwa8TdvlydW1nCESR2-iOQqjlzsGAofb4ZeOT5FjEdmJ38AI34JE8T9twl3e8W0t1YTE_Qzb4xks5F8XUtAy1PWGq-j4wJhkG6I36Eih5X7_tpp9ufY7o4j8hPVru5LSoL8s=w1152-h768-no

Ciekawe podejście do koszów na śmieci przy głównym deptaku.

https://lh3.googleusercontent.com/HHJhTxy-spaIzcBFqy_aR8oO--yYlj1SaF0DVcF4hj_7SEsdGBXJf4Aj3OadCNTE8JVDbAaRojh55ycvsRbQ9nKBVx9Ha2fr_oW4LQcJDtb_h7GfA156x003y4N3pokK3zjjPU-Y35I=w1152-h768-no

Bardziej atrakcyjnym miastem do zwiedzania jest Vasto.

https://lh3.googleusercontent.com/pc8hgqKI82x912kfRzYahkgBHT-RQnJjKCBI9stdPFoUyP6LN0cUNMwrCUHsSL1kXV4weoq0SfO9KUinxuXx-oIDtf1LWaBPH0fGB2k97zeZ2kKuWF93CGu_TBfflcQU3ceeCrctb1s=w1152-h768-no

Jest tam już trochę prawdziwych zabytków.

https://lh3.googleusercontent.com/Z_3uWLTVXeVRoZPHA7mrRfZGz-gXhG38ph_ojkeo-ZUoZVco_1wFcKbmz7nL0ZmFs1cw0Q9--63qTjGr3ZWlqwC08zXM4pyVGZNv5RmCbGljPCp3Sg2U5FMnZCvNYP0q3R880F-Mb2U=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/CsfXPdOHikAoPZIop27pzuqw-eW_rURUUClb3dzewvHI2_qUWa7qdMzzxLsDrPiYzJBsso5ftEUp_9PN8_1l62-hTejvBOZZJWS09OfujL3i01fn6AJr7lKMRNHQGyisJZCohPD1vz4=w1152-h768-no

Dużo użytkowej zamieszkałej starówki z małymi domkami i wąskimi uliczkami.

https://lh3.googleusercontent.com/45D4TC_nAjBKxTjjSX1HIQOHMUGIe70nCudDjyllk1NmUYds3LPsqr3VVyoTTg44vXn0kdIWlVQiCM8RnVU-6QvJMxbKFRELeDydKIjUpr4vE_WiDqf1d1MSkWKgJ-KCbssWu2g7Hxg=w1152-h768-no

Znalazłem taka perełkę, prawdziwy Fiat 500.
Jakież to jest małe autko w rzeczywistości, dużo mniejsze od malucha. Kiedy robiliśmy sobie zdjęcia uchyliło się okno obok i jakaś starsza pani zainteresowała się co się dzieje. Okazało się, że to jej auto. Zapytałem o rocznik, musiała skonsultować się z mężem. Ten Fiacik został wyprodukowany w roku 1970 i przez całe prawie 50 lat swojego żywota miał tylko jednego właściciela. Wciąż na chodzie, wciąż używany do normalnych potrzeb. Piękna sprawa.

https://lh3.googleusercontent.com/rZI-y-tXEnKjZeCjQRsGFl9v2xDtu-kWqJbkKqJ6GDRwq5TN5e3bneIfC6F0hY3P1mgKz2f5nm2-OrQ0m8c5bdG5JGARPBr8on01CcDhvOYnhfsSSlc0sar3luiLDGLjIyekCyugfAY=w1152-h768-no

Włoskie kościoły, jako katolickie świątynie, powiedziałbym, że bardzo podobne do naszych.

https://lh3.googleusercontent.com/05WS6kl4V5z1uvCph38Z1J8oUymqfCYpwEFoIw50aKubshp3sMH0hkg-f8Lnpr7X-LlzZ5OC1TVWH3QhKQztRxEZIf-PZmoYRj-l4p7Q5WKr02Hrsqkz4C6hHcQt7t7iuWeTLCsRdQE=w1152-h768-no

Chociaż ich lokalizacja często budzi zdziwienie. Często są obudowane innymi budynkami i giną przytłoczone np. wyższymi apartamentowcami.

https://lh3.googleusercontent.com/wMoKvC8QpPJu9s5T5v3lFc5Jl04FNhdIZ_o_8hNFEFZCXkdKmoEsj0wqf9k-6JLQMrvbj3XRd97OS2rEyb1XJkZFmMs-BSvm2hI1hJr0iPpKJArN45yGVvpjKKTmGvnpDMYtLMM-m-s=w1152-h768-no

Odwiedziliśmy też takie większe nowoczesne miasto  - Pescara.

https://lh3.googleusercontent.com/3NGPRs_HHxd58cDMty29SBWjIdpgyGHr-LGEzNY8BG4NaiHrfTVUSGzf7WjQwVrWZ8uGlQuzzPoTu4cCsqo2gb-jub8o3SYsGjdhf0KmyzJS9nifmxggA3Zb6LdsuPoBEZ4OFyq8-ok=w1152-h768-no

Przy plaży mają tam ciekawą kładkę pieszo-rowerową nad rzeką i portem.

https://lh3.googleusercontent.com/2PjNDBQ7JLBd-FR63tnVs0WWOMXLzqTbUWR-OBCtsfyHYbkyrIR7nHuQ0A_zwql7Z1YeNnxRb5yXCqIlESL1bBE0CeLwVuYmeLuIQto7w6DKWNb1Lqo7j1QuFb27HJZXsEJ3GR5Ptks=w1152-h768-no

Takie zwyczajne włoskie ulice... tzn. te ładne. Brzydkie też są.

https://lh3.googleusercontent.com/pvhxSucucp663yPvqZehkRXJVH4IksXqiupBWZYW-V2znI4cTubtQJeEi9Sy88sHUw7rkXHqqGyYQPZUbzHBr8go449LnCZ02WQ1T4wztteMy-K6w3qLgxq-O2oLr3TAgD4v8Xtn-6w=w1152-h768-no

https://lh3.googleusercontent.com/PG2LTUO2E7mrrCodGwLS1rwQqYLGfxYaWtP7-ZGplGN1aP78Eq9aeZD6kEBr2qOcyp1EbLj3m-5B80911XdwsAK0zkV-k4vF0ZN8POJ4SNVxdN3dGBAbJV-8IAYPHWhjeoFMJau7tQ8=w1152-h768-no

Na koniec parę słów ogólnie, bo Włochy trochę nas zaskoczyły.
Zobaczyliśmy spory kawałek kraju, bo dotarliśmy dość nisko w głąb włoskiego buta, poniżej Rzymu. Na miejsce jechaliśmy wzdłuż wschodniego wybrzeża - trasą adriatycką. Liczyłem na to, że będzie to coś podobnego do trasy adriatyckiej w Chorwacji - niestety nie. Cały czas przez miasta i miasteczka - praktycznie nie było przerw w zabudowie, bo w pasie nadmorskim zawsze były jakieś domy, niezliczone kempingi, hotele. Żadnych ciekawych widoków. Droga z jednym pasem ruchu, sporo świateł, radarów, bardzo dużo samochodów. Odradzam.

Wracaliśmy ekspresówką, dość główną drogą łączącą Rzym z Bolonią, idącą przez środek kraju. Zaskoczył nas bardzo jej fatalny stan. Jak nasze drogi pod koniec lat 90-tych, kiedy nawarstwiło się kilkadziesiąt lat zaległości remontowych. Były długie odcinki z koleinami i dziurami tak gęstymi, że Tiry zwalniały do 50 km/h, żeby naczep nie zgubić. Sypiące się wiadukty i mosty, z ograniczeniami 30 km/h. Drogi mniejsze były również bardzo zniszczone i widać, że od dawna nie remontowane. Tak że ten głośny przypadek zawalenia wiaduktu na autostradzie to nie był pech, to było szczęście, że na razie tylko jeden się rozsypał. Drogi we Włoszech są o wiele gorsze niż w Polsce i w innych krajach.

Ale nie tylko drogi. Wszędzie widać biedę. Mam na myśli budynki, które powinny być kilkanaście lat temu wyremontowane, albo takie, których budowa nie została dokończona i straszą porzucone. Wiele nieruchomości jest niezamieszkałych. Wszędzie wiszą tablice z informacją "vendesi", czyli "na sprzedaż". Włochy kojarzyły nam się bardziej z Albanią niż np. z Chorwacją. Od lat słyszy się wiadomości, że Włoska gospodarka jest w kryzysie, ale na miejscu to naprawdę widać.

Patrząc na samochody, pod względem ich średniego wieku i klasy, w Polsce jest obecnie lepiej. Tam wciąż jeździ sporo seicento, stare i nowe pandy, pełnoletnie golfy i polówki. Oczywiście są również nowe wypasione bryki, suwy, ale u nas jest bardziej na bogato. Czy to kwestia mentalności (że dla nich auto to rzecz czysto użytkowa), czy zasobności - trudno powiedzieć. Styl jazdy Włochów jest inny niż w Polsce. Tam nikomu się nie śpieszy, nie ma nerwowości na drodze. Jeżdżą powoli, spokojnie, ruszają spod świateł ospale, zwalniają bardzo na rondach. Ale z drugiej strony, wszystko jest bardziej płynne, bo włączają się do ruchu na zasadzie wymuszenia pierwszeństwa, łamią w ostentacyjny sposób wiele przepisów, wyprzedzają wszędzie, gdzie się da, ale dość spokojnie i bezpieczniej niż u nas.

Z drugiej strony cenowo Włochy to drogi kraj. O ile kwatery mieliśmy jeszcze znośne, pewnie z powodu września i końca sezonu, to ceny jedzenia w knajpach trochę hamowały apetyt. Trzeba liczyć 50 euro za posiłek dla 2 osób w normalnej restauracji. Na dodatek ta niepewność, ile wyniesie rachunek. Czasem nie było menu, przychodził kelner i opowiadał co mają. Nawet jak menu jest, to potem do rachunku doliczają różne dodatki, których się nie zamawiało (chleb, woda) oraz swoje coperto, czyli taka opłata, za to, że kelner przygotował stół i przyniósł posiłek. Natomiast gdyby nie patrzeć na ceny, to żarcie robią naprawdę dobre. Zauważalnie lepsze niż w Chorwacji, czy Czarnogórze.
Jedynie wino jest tanie i dobre. Jak się zamówi wino, to przynoszą od razu litr smile W markecie można kupić wino w kartonie za 1 euro i dla naszych chamskich podniebień naprawdę nic mu nie brakowało. Wszystkie wina, które tam piliśmy nam smakowały. Najbardziej takie kupowane prosto od rolnika.

To tyle takiej ogólnej gadki.
Relacja się jeszcze nie kończy, bo były atrakcje na powrocie wink

C.D.N.