Super Darku ! Świetna informacja ! ![]()
951 2017-10-02 20:58:34
Odp: Rośliny chronione w Beskidzie Małym (286 odpowiedzi, napisanych Flora Beskidu Małego)
952 2017-10-02 20:57:32
Odp: Jesień u sąsiadów czyli Trójstyk (2 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Super, śliczne wczesnojesienne foty
Oby październik nas uraczył jeszcze dobrą pogodą i kolorami . ![]()
953 2017-09-27 20:55:05
Temat: Koncert w Andrychowie - Dom o Zielonych Progach (0 odpowiedzi, napisanych Wydarzenia w Beskidzie Małym)
Koło PTTK "Chałupa" przy ASM w Andrychowie zaprasza na koncert "Beskidy moje ukochane" promujący turystykę górską i Beskidy. W sobotę 30 września o godz. 19.00 w Miejskim Domu Kultury w Andrychowie wystąpi DOM O ZIELONYCH PROGACH - zespół grający szeroko pojętą poezję śpiewaną oraz piosenkę turystyczną. Ich utwory należą do kanonu piosenek najczęściej śpiewanych na górskich szlakach. Inspiracji szukają między innymi w twórczości Jerzego Harasymowicza, Wojtka Belona, Wiesławy Kwinto-Koczan czy Kazimierza Węgrzyna. Mają na swoim koncie cztery autorskie płyty: "Dom o Zielonych Progach" (2004), "Jam" (2007), "Tatika" (2011), "Ł ódki marzeń" (2012), ponadto wiele kompozycji zespołu znajduje się na składankach "W górach jest wszystko co kocham".
Wstęp wolny!

954 2017-09-26 17:04:03
Temat: IX Konwent Survival & Outdoor w Siedlęcinie – „Ścieżki Artemidy" (0 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)
Troszkę o tegorocznym zlocie ludzi z survivalowym bakcylem i nie tylko
. Nie sposób bowiem być obecnym i nic nie napisać o tak fajnej imprezie !
A działo się to wszystko w miniony weekend.

W tym roku organizatorzy konwentu Darek Hajduk i Jacek Straszak docenili bardziej żeńską stronę survivalu, bushcraftu i outdooru zapraszając prelegentów i prowadzących warsztaty głównie płci pięknej.
Hasło przewodnie tegorocznej imprezy brzmiało „Ścieżki Artemidy”, a grecka bogini została patronką wrześniowego spotkania w Siedlęcinie, niedużej miejscowości leżącej „rzut beretem” od Jeleniej Góry.
Miejsce imprezy było niecodzienne, ponieważ zgromadziliśmy się wokół w XIV - wiecznej gotyckiej wieży książęcej, częściowo otoczonej fosą, mocno nadszarpniętej przez ząb czasu, zwłaszcza części dworskiej.
Wokół wieży trwają intensywne prace remontowe. Jest szansa, że zdoła się tę perełkę architektoniczną i historyczną nieco podratować. A jest tego naprawdę warta.
Wieża w Siedlęcinie jest największą średniowieczną wieżą mieszkalną w Środkowej Europie.
Na jednej z kondygnacji znajdują się jedyne zachowane na świecie średniowieczne malowidła ścienne przedstawiające legendę o Sir Lancelocie z Jeziora – najsłynniejszym Rycerzu Okrągłego Stołu oraz najstarsze malowidła o tematyce świeckiej pochodzące z 1345-1346 roku.
Wielka Sala
W Wielkiej Sali słuchaliśmy wystąpień zaproszonych gości.
Wieża posiada również najstarsze w Polsce kompletne stropy drewniane. Solidność ich wykonania i trwałość materiałów wzbudza podziw.
Poddasze
Nieco o samych warsztatach i prelekcjach. ![]()
W piątek można było wraz z przewodnikiem zrobić mały rekonesans okolicy. Siedlęcin leży między Jeziorem Modrym na południowym wschodzie, a Jeziorem Wrzeszczyńskim na zachodzie. Oba jeziora to zbiorniki zaporowe na rzece Bóbr, największym lewobrzeżnym dopływie Odry. Kto chciał mógł popływać po Bobrze kajakiem.
Tradycyjnie wieczorem na powitanie zapłonęło ognisko, przy którym niektórzy uczestnicy grzali się aż do białego rana
.
W sobotę można było wybierać spośród 6 stanowisk warsztatowych. Mnie zainteresowały m.in. warsztaty z naturalnego barwienia tkanin. Wykorzystuje się w tym procesie naturalne barwniki uzyskiwane z roślin barwierskich np. indygowca barwierskiego, nawłoci kanadyjskiej, marzanki barwierskiej, czerwca trwałego czy znanej większości aksamitki, popularnej rośliny ozdobnej w naszych ogrodach. Barwiliśmy oczywiście tkaniny naturalne, takie jak len, czy bawełnę.
Przy użyciu różnych „sztuczek” (korki, gumki, klipsy, czy klamerki do prania) można oryginalnie ozdobić swój wyrób np. u mnie była to torba, następnie poddać gotowaniu w barwnym roślinnym wywarze (odwarze), a na koniec płukaniu w wodzie.
Tkaniny barwione naturalnymi barwnikami uzyskanymi z roślin lub zwierząt (np. owadów)
Czerwiec polski – owad z rodziny pluskwiaków. Jego poczwarki barwią na piękny czerwony kolor. Od niego pochodzi m.in. nazwa miesiąca „czerwiec” oraz nazwa koloru „czerwony”. Kiedyś tego barwnika dodawano do różnych produktów spożywczych np. lizaków. Dziś wyparła go tańsza koszenila, także barwnik naturalny, pochodzący od innego gatunku czerwca – czerwca kaktusowego, który żyje na opuncji. Ciekawostką jest to, że jest jednym z nielicznych rozpuszczalnych w wodzie naturalnych barwników, które nie ulegają degradacji z upływem czasu. Jest najbardziej odporny na działanie światła, podwyższonej temperatury i utlenianie spośród wszystkich naturalnych barwników. Jest również bardziej trwały niż niektóre barwniki syntetyczne.
Warsztaty barwiarskie cieszyły się dużym zainteresowaniem wśród dzieci i młodzieży. Ponosiła ich fantazja przy tworzeniu toreb czy koszulek. ![]()
Niektórym tak się spodobało, że pozwolili sobie zafarbować nawet pukiel włosów ![]()


fot. Joanna Jaga Wojtko
Staszek obok tradycyjnych technik przyciągnął publiczność ciekawymi, rzadko stosowanymi, ale skutecznymi (w razie czego …
), metodami rozpalania ognia przy użyciu samochodu i jego wyposażenia.
Aleksandra Cebo – podróżniczka prowadziła warsztaty „Podróże 4x4”, podczas których zaprezentowała swojego honkera, auto, którym zwiedza świat, a także różne techniki przydatne podczas wypraw samochodami terenowymi.
Jeśli kogoś zainteresowało odsyłam tu Honker
Instruktorzy Polskiego Stowarzyszenia Nordic Walking zorganizowali dla rodzin marsz po okolicy z instruktarzem prawidłowego używania kijów do nordic walking’u.

fot. Paulina Ruta
Wieczorem wszyscy zgromadzili się na Wielkiej Sali w wieży posłuchać wystąpień zaproszonych gości:
Agnieszka Dziadek - znana podróżniczka, która głównie w pojedynkę pokonała wiele długodystansowych szlaków m.in. 2500 km szlak Te Araroa na Nowej Zelandii, czy 3500 km Appalachian Trail – najbardziej znany długodystansowy szlak świata, ciekawie opowiadała m.in. o odchudzaniu swojego ekwipunku na potrzeby długodystansowych wypraw.
Polecam blog Agnieszki Across the Wilderness
Z kolei Małgorzata Kalemba-Drożdż, na co dzień doktor biochemii, wykładowca akademicki, autorka m.in. takich książek: „Pyszne chwasty”, „Jadalne kwiaty”, „Smakowite drzewa”, „Różane przepisy” i „Słodki sposób na alergię”, promotorka włączania dzikich roślin do codziennej diety, opowiedziała o swoim hobby i zaprezentowała nam własnoręcznie przyrządzone smakołyki z ziół i chwastów rosnących wokół nas. Można było spróbować np. konfitur ze szczawiu, dżemu z zielonych pomidorów, szyszek sosny czy owoców rzodkiewki w occie. ![]()

Blog Małgosi pt.: „Trochę Inna Cukiernia” - prezentuje nim m.in. potrawy z kwiatów i dzikich roślin, a także wypieki i desery wykonane bez użycia jajek i nabiału.
Razem z Bartkiem Jemiołą – prowadzącym blog „Wkręcony w Zielone” prowadzili na konwencie również warsztaty w terenie z dzikich roślin jadalnych i leczniczych.
Jola Siedlecka, której pasją są podróże i fotografia opowiadała o swojej podróży na Spitsbergen.
Z wykładu dr Agnieszki Skorupy, która zawodowo pasjonuje się zachowaniem człowieka w sytuacjach skrajnych i ekstremalnych, poznaliśmy rodzaje charakterów, typy osobowości oraz dowiedzieliśmy się o ludzkich reakcjach w sytuacjach trudnych, które sprawiają, że ktoś potrafi sobie w nich poradzić… a inny nie.
Tak się złożyło, że sobota to w Siedlęcinie dzień targowy. Miejscem handlu jest plac przy wieży. Sprzedaje się na nim zdrowe produkty regionalne. Była więc okazja skosztowania oraz zakupu tradycyjnych, naturalnych i ekologicznych wyrobów z Gór i Pogórza Kaczawskiego.
Chociaż pogoda i w tym roku nie do końca dopisała, w sobotę trochę popadało, nic nie zdołało zakłócić wspaniałej, już prawie rodzinnej atmosfery i bardzo dobrej zabawy
.
Impreza ta jest naprawdę fajną odskocznią od rutyny dnia codziennego. Co roku zaskakuje innością. Polecam wpisać ją do kalendarza na przyszły rok !
fot. Sebastian Janas
955 2017-09-20 19:38:17
Odp: Zgadnij, co to jest / gdzie to jest ? (7,757 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)
A ja strzelę Hrobacza Łąka
956 2017-09-20 14:15:03
Odp: Szlakiem dawno zdobytych już szklanic (8 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
No to będziesz musiała się zmierzyć jeszcze raz z relację ponieważ podczas kopiowania "uciekła" mi cała część bieszczadzka. Sorki
No właśnie zauważyłam, że brakuje mi kilku początkowych dni ...
Pomyślałam, że to może sprawka Gałgana, albo się film urwał przez kultowy napój
. Z chęcią doczytam.
Miło było sobie powspominać własne wędrówki po Niskim
. W wielu miejscach, które opisujecie - byłam
. Foty świetne ! Fajnie Was było znowu poczytać ! ![]()
957 2017-09-19 22:08:39
Odp: Szlakiem dawno zdobytych już szklanic (8 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Świetna relacja, z przyjemnością przeczytałam do poduszki
Gratuluję pióra !
Ech ten Beskid Zielony, można o nim pisać bez końca ![]()
958 2017-09-19 12:24:53
Odp: Zgadnij, co to jest / gdzie to jest ? (7,757 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)
192 - sprocket73
140,5 - kisiel
68,5 - jolanta
63,5 - Cyberniok,
62,5 - nena
58,5 - Gustek -
45 - Eugeniusz Kępiński
43,5 - baca
40 - MF
28,5 - Darek Tlałka
22 - darkheush
19,5 - MK
19,0 - Tomrod, tomkos
18,5 - łysy z łysiny
17,5 - rufi, Bisqp
16 – Karo
12,5 - harnaś wołoski
11,5 - 740715
10 - bcFan, mały pikuś
7,5 - Staszek
7- teksanski
6,5 - Miluś, lowell79, Klimek
5,5 - Skorpion
5 - Macieks
4,5 - marekk500
4 - kruwad
3,5 - jardo
2,5 - wizjoner
2 - cwiartka11
1,5 - kris_61, Janusz
1 - Inga, Paweł, piotr, jasiomateuszek
959 2017-09-17 13:00:34
Odp: Zgadnij, co to jest / gdzie to jest ? (7,757 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)
Jaką górę widać na zdjęciu ?
960 2017-09-16 22:51:06
Odp: Zgadnij, co to jest / gdzie to jest ? (7,757 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)
Może na Kocierce (Kocierzance) ?
961 2017-09-04 19:10:11
Odp: Norwegia w moich oczach … (27 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)

DZIEŃ 3 – Bergen – Hafslo (ok. 260 km)
Po przebudzeniu zaglądam przez okno i nie wierzę własnym oczom – świeci słońce !
Oby tak dalej, pomyślałam … !
Po śniadaniu udajemy się w dalszą drogę.
Pierwszą atrakcją dzisiejszego dnia miała być wioska Wikingów w małej miejscowości Gudvangen leżącej przy końcu Nærøyfjordu (wpisanego na Listę UNESCO), odnogi Sognefjordu – najdłuższego fiordu w Norwegii i całej Europie. Fiord ten leży w zachodniej części Norwegii i jest długi na 204 km. Jest również najgłębszym fiordem Norwegii. W najgłębszym miejscu liczy ponad 1300 m. Natomiast szczyty górskie, które go otaczają wznoszą się na wysokość prawie 1700 m n.p.m. Piękno tego fiordu (w ogóle wszystkich norweskich fiordów) najlepiej podziwiać z poziomu wody tj. z pokładu statku, promu czy wycieczkowca.
Ja bym jednak dodała jeszcze do tego poziom wyższy, czyli z góry
np. z platformy widokowej albo ze szczytu wzniesień otaczających fiordy. Moim zdaniem ta perspektywa zapewnia równie fascynujące (jeśli nie lepsze
) widoki i estetyczne wrażenia.
Zanim dotrzemy do Gudvangen zatrzymujemy się po drodze przy malowniczym wodospadzie Tvindefossen, znajdującym się w górach Voss, najwyższym paśmie górskim otaczającym Bergen.
Wodospad ma ponad 150 metrów wysokości i znajduje się 12 km od miasta Voss. Spływająca po pięciu stopniach woda daje obrazek jak z pocztówki, idealny do fotografowania. Po deszczu przepływ wody jest ogromny, a szum ogłuszający, ale zazwyczaj wodospad jest spokojny i relaksujący, tak jak dzisiejszego dnia.
Legenda mówi, że kto kąpie się w jego wodach otrzymuje dar wiecznej młodości. Szkoda, że nie było czasu na kąpiel
…
Wjeżdżamy do Gudvangen. Gudvangen będzie mi się zawsze kojarzyć z ciszą, turkusową wodą, cudowną naturą, niesamowitymi górami i malowniczym wodospadem Kjelfossen.
Ze względu na spokój i niesamowity klimat miejsce to upodobali sobie szczególnie kajakarze. Są tu bowiem idealne warunki do uprawianie tej dyscypliny sportu, chociaż ja to bym mogła bez końca leżeć na plaży i wpatrywać się raz w góry raz w fiord …
.
Malowniczy Nærøyfjord - plaża w Gudvangen.
Wioska wikingów w Gudvangen.
Wodospad Kjelfossen w Gudvangen.
Wzmianki o osadzie Wikingów w tym miejscu pochodzą jeszcze ze średniowiecznych sag, kiedy to była ona znanym w okolicy ośrodkiem handlu. Bogactwo doliny mieszkańcy zawdzięczali między innymi wyprawom na tereny Anglii i Irlandii. To właśnie z tej okazji każdego roku część osady zmienia się w wioskę Wikingów. Zwiedzając to miejsce można przez chwilę zatopić się w codzienności tego ludu, obejrzeć, jak żyli, wytwarzali tradycyjne rękodzieło, oraz broń, w co wierzyli. Można spróbować jedzenia przyrządzanego na ognisku i zobaczyć, jak wyglądało wnętrze ich domów.
Nie wiem czy wszyscy wiedzą, ale Wikingowie zapisali się również na kartach dziejów Polski. Na wyspie Wolin, u ujścia Odry miała się mieścić w miejscowości Jomsborg legendarna osada wikingów. Nie wszyscy historycy są jednak zgodni co do wiarygodności tego faktu.
Po wiosce oprowadzał nas przewodnik – wiking
, który z humorem przekazywał nam historię słynnych skandynawskich wojowników. To był bardzo fajny, prawie półtorej godzinny spacer po wiosce z wykładem w j. angielskim. Rewelacja !
.
Wysłuchaliśmy m.in. opowieści o skandynawskich wierzeniach i bogach, takich jak Odyn – bóg wojny, mądrości i magii, Thor – bóg deszczów, urodzaju i ogniska domowego, Freja – bogini wegetacji, płodności i miłości. Obejrzeliśmy posągi tych bóstw i kamień, na którym składano ofiary ze zwierząt i ludzi na cześć bogów. Poza tym zajrzeliśmy do wnętrz domów (namiotów), przyglądaliśmy się codziennym pracom kobiet np. gotowaniu, szyciu i opiekowaniu się dziećmi.
Wnętrze namiotu wikingów.
fot:AJ
Było tak pięknie, że wydawało się nam, że piękniej już być nie może, a jednak …
.
Z trudem opuszcza się tak urocze miejsca
. Udajemy się do miejscowości Flåm.
Przez tą miejscowość przebiega odnoga głównej linii kolejowej łączącej Oslo z Bergen, która prowadzi wzdłuż najdłuższego fiordu świata - Sognefjord. Jest jedną z najbardziej stromych linii kolejowych na normalnym torze na świecie. Jak się łatwo domyślić, z tego powodu Flåm puchnie od turystów
. My jednak wybieramy coś innego. Po krótkim spacerze ruszyliśmy w kierunku platformy widokowej Stegastein, uważanej za jedną z najpiękniejszych na świecie. Platforma leży na wysokości 650 m n.p.m. Jest zbudowana w dużej części z drewna. Są również elementy szklane. Rozpościera się z niej fantastyczny widok na Sognefjord i jego odgałęzienie – Aurlandsfjord.
fot: B. Skóbel
Po takich niesamowitych przyrodniczych wrażeniach, zafundowano nam zupełny przeskok – przejazd 24,5 km Lærdalstunnelen, najdłuższym drogowym tunelem świata. Jego budowa trwała 5 lat. Niesamowite jest to, że tunele w Norwegii są w większości wydrążone w litej skale. Norwegowie nie starają się tej skały w jakiś szczególny sposób obrabiać, „maskować”, wręcz przeciwnie, zostawiają ją taką, jaką stworzyła ją natura. Przejeżdżając więc norweskimi tunelami ma się wrażenie, jakby się jechało wewnątrz skalistej góry.
To, że w wielu miejscach udało się je tak wydrążyć uzależnione jest oczywiście od tego, jaki rodzaj podłoża, skały, występuje na danym obszarze. Tak się składa, że Norwegowie mają warunki ku temu, żeby budować „malownicze tunele”
.
24,5 km to dla niektórych trochę dużo, dlatego pomyślano o osobach, którym trudno przebyć taki odcinek bez postoju lub widoku otwartej przestrzeni. Dla nich stworzono w Lærdalstunnelen specjalne 4 strefy, oświetlone niebieskim światłem, przypominającym światło dzienne. Można w tych miejscach wysiąść z pojazdu, przespacerować się, a następnie kontynuować jazdę. W pozostałych częściach tunelu zainstalowano światło białe, które ponoć jest mniej nużące od żółtego. Za pomocą gry świtała uzyskano taki efekt, że kierowcy wydaje się jakby przejeżdżał przez 4 krótkie tunele, a nie przez jeden mega długi.
Po dłuuugiej (ale ciekawej) podziemnej jeździe wyjechaliśmy w końcu na powierzchnię.
Pod koniec dnia czekała nas krótka, ale jakże przyjemna przejażdżka promem po najdłuższym fiordzie Norwegii – Sognefjordzie
. Tylko taką drogą mogliśmy się dostać do Hafslo – naszego miejsca noclegowego.
fot: B. Skóbel
Malownicze zatoczki i wysokie klify Sognefjordu w zachodzącym słońcu dopełniły niesamowite wrażenia z dzisiejszego dnia. A kolejny zapowiadał się równie ciekawie … ![]()
c.d.n.
962 2017-09-02 12:32:29
Odp: O tym jak Tobi nie zdobył Bystrej Ławki (13 odpowiedzi, napisanych Tatry (polskie i słowackie))
[...]Różnica jest taka, że na parkingu centralnym płacisz 5,50 euro za dzień, a przy centrum sportu 8 euro. Z tego co zauważyłem wszystkie parkingi są droższe niż centralny. [...]
Ale sobie liczą ... ![]()
963 2017-09-01 18:52:59
Odp: O tym jak Tobi nie zdobył Bystrej Ławki (13 odpowiedzi, napisanych Tatry (polskie i słowackie))
Rany, jaką miałeś żyletę !
Brawo dla Tobiego !
Ale mi się stęskniło za Taterkami oglądając te piękne zdjęcia. ![]()
Koziczki po prostu mistrzostwo ! ![]()
964 2017-08-28 17:31:06
Odp: Paprotniki (321 odpowiedzi, napisanych Flora Beskidu Małego)
nena napisał/a:Kolejny sukces Darku !
Podwójna radość, bo paproć ta wzbogaciła listę cennych gatunków flory BM-u
. GRATULUJĘ !
I to jak wzbogaciła, bo to jest pierwsze odkrycie paprotnika nowego dla nauki na obszarze Polski. Tego typu odkrycia kojarzą się raczej z Puszczą Amazońską, a tu proszę w nie wyróżniającym się na tle świata w Beskidzie Małym
![]()
![]()
O kurczę ! Nie wiem jak dla pozostałych Forumowiczów, ale dla mnie Darek to numer 1 w dziedzinie PAPROTNIKÓW !
Masz człowieku DAR, którego Ci nikt nie odbierze
Gratuluję raz jeszcze i życzę dalszych sukcesów
!
965 2017-08-28 17:25:16
Odp: Jak nam Krivanska Fatra piękno ukazywała :) (9 odpowiedzi, napisanych Karpaty (czeskie, słowackie, ukraińskie ect.))
Pięknie z solidnej mgły do niezłych widoków [...]
Dokładnie Darku tak było. Jak zazwyczaj jestem optymistką, tak tego dnia, gdy zobaczyłam jak gęsta jest ta mgła, "dobre myśli "czy jak kto woli "fluidy" jakoś mnie zupełnie opuściły
. Niemniej z godziny na godzinę dane mi było przekonywać się o tym jak to pogoda, nawet ta najbardziej beznadziejna, w górach, a szczególnie tych wyższych, potrafi nas zaskoczyć
. Oczywiście nie zawsze pozytywnie, ale prognozy na ten dzień były niezwykle obiecujące
! Można powiedzieć, że sprawdziły się tylko z nieznacznym błędem ...
, przez co mój humor poprawiał się bardzo
w miarę rozwiewania się chmur i pojawiania się słońca
.
966 2017-08-28 17:12:29
Odp: Norwegia w moich oczach … (27 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)
DZIEŃ 2 – Eidfjord - Bergen (150 km)
Kolejny dzień przywitał nas słońcem. Z tarasu hotelu podziwialiśmy ogromnego wycieczkowca, który właśnie co wpłynął do fiordu.
Po śniadaniu i pysznej kawie ruszyliśmy do Bergen. Eidfjord żegnał nas pięknymi widokami na Hardangerfjord.
Na marginesie dodam, że z regionu Hardanger pochodzi ażurowy haft hardanger. Charakteryzuje go prostota połączona z matematyczną dokładnością. W sklepach można kupić ręcznie haftowane serwety, obrusy, poszewki na poduszki. Te ręcznie wykonane są bardzo drogie, maszynowo znacznie tańsze, ale wiadomo, to już nie to ...
.
Ażurowy haft hardanger
Drugą znaną rzeczą z tego regionu to narodowy instrument Norwegii - skrzypce - hardingfele.

Ich brzmienie można m.in. usłyszeć w ścieżce dźwiękowej filmu „Władca Pierścieni” w częściach „Dwie wieże” i „Powrót króla.”
Czas: 0:26 – 1:00 ![]()
Zaraz po wyjeździe z Eidfjordu zatrzymujemy przy Hardangerbrua - najdłuższym moście wiszącym w Norwegii, a trzecim co do długości w Europie i jednym z dłuższych na świecie. Most otwarto w 2013 r. Jego wysokość wynosi 201 m, a długość 1380 m.
Most wisi nad fiordem, który ma 1000 m głębokości i rozdziela dwa pasma gór. Aby przejazd był bezproblemowy trzeba było wydrążyć w górze 2675 metrowy tunel.
W drodze do Bergen mijamy urocze małe wioski zatopione wśród zielonych wzgórz i krystalicznie czystych jezior.
Jedną z nich jest Steine leżąca ok. 2,5 km od Norheimsund.
Zatrzymujemy się tu, aby zobaczyć kolejny cud natury – Steindalsfossen. Należy do najczęściej odwiedzanych wodospadów w Norwegii m.in. dlatego, że można przejść za kaskadą wody pozostając całkiem suchym.
Na mnie jednak nie to zrobiło wrażenie, tylko niesamowita ilość wody, która spada jakby z lasu i z ogromną siłą uderza o skały rozpryskując się na boki.
Najszybciej zmoknąć można stojąc na samym dole.
W blasku słońca kaskada jest urzekająca.
Wodospad ma 46 m. wysokości i jest częścią rzeki Fosselva, która wychodzi z jeziora Myklavatnet położonego na wysokości 814 metrów nad poziomem morza w górach nad wodospadem.
Po inżynierskich i przyrodniczych ciekawostkach pora na odrobinę kultury.
Wjeżdżając do Bergen zatrzymujemy się w Fana, dzielnicy miasta, gdzie znajduje się Troldhaugen. Troldhaugen to nazwa domu największego norweskiego kompozytora, pianisty i dyrygenta epoki romantyzmu – Edvarda Griega.
Kompozytor urodził się i zmarł w Bergen. Był twórcą narodowej szkoły muzycznej w Norwegii. Tematy do swoich muzycznych kompozycji czerpał m.in. z bogatej literatury skandynawskiej: legend, nordyckiej ballady, poezji ludowej a także z folkloru. Jego utwory cechuje liryzm i nastrojowość. Wielu z nas zna lub słyszało na pewno te utwory : Morning Mood (Peer Gynt Suites 1) i Solveig's Song - (Peer Gynt Suites 2)
Zwiedziliśmy dom, w którym mieszkał z żoną Niną 22 lata, ogród wokół domu, oraz odwiedziliśmy grób.
Edvard Grieg spoczął wraz z żoną nad zatoką, niedaleko swojego domu. Grób znajduje się w nietypowym miejscu – wysoko w skale nad wodą.
Codziennie w porze lunchu można wysłuchać koncertu muzyki Griega w sali koncertowej (ponoć najładniejszej w Norwegii) w budynku muzeum, który stoi obok domu kompozytora. Moją uwagę przykuła forma tego budynku, bardzo skromna, z dachem pokrytym darnią, wspaniale wkomponowana w zielone otocznie.
W środku jest wystawa poświęcona kompozytorowi. Na scenie bardzo kameralnej sali koncertowej stoi fortepian Steinwaya podarowany Griegowi i jego żonie w 50. rocznicę ich małżeństwa. Jedno z okien wychodzi na czyste wody Nordåsvannet. Sprawia to niesamowite wrażenie.
Wysłuchaliśmy pięknego półgodzinnego koncertu muzyki Griega w wykonaniu norweskiego pianisty Knuta Christiana Janssona, który podczas krótkich przerw opowiadał o życiu i twórczości sławnego muzyka.
Po wspaniałych artystycznych doznaniach przyjeżdżamy do centrum Bergen. Tu czekała na nas przewodniczka - Pani Magda, która w ciągu dwóch godzin przybliżyła nam ciekawą historię miasta i zaprowadziła w najciekawsze miejsca.
Plac Torgalmenningen - główny plac w mieście z Pomnikiem Żeglarzy. Poświęcono go norweskim żeglarzom, którzy nie powrócili z morza.
Neogotycki kościół ewangelicki pod wezwaniem św. Jana (Johanneskirken)
Trochę informacji o samym Bergen, ale znacznie więcej można sobie poczytać w necie.
![]()
Bergen jest drugim co do wielkości miastem Norwegii. Zwane jest bramą do krainy fiordów. Dzisiaj jest jednym z europejskich miast kultury oraz najważniejszym ośrodkiem żeglugowym i handlowym w kraju, a także portem przeładunkowym i turystycznym. Założył je król Olaf III Kyrre zwany Pokojowym, albo Spokojnym. Był pierwszym władcą Norwegii, który umiał czytać i pisać. Najpierw była to osada rybacko – kupiecka, a w XII – XIII w. miasto zostało stolicą Norwegii oraz arcybiskupstwem. Od XIII w. Bergen jest już portem o zasięgu międzynarodowym. W XIV w. w wyniku epidemii dżumy szalejącej w całym państwie zmarła ponad połowa ludności miasta. Do połowy XIX w. Bergen było największym miastem Norwegii. Życie miasta koncentrowało się zawsze wokół portu. Od 1360 r. rozwój Bergen był związany z Hanzą. Działała tu faktoria niemieckiej Hanzy. Przez to miasto było przez kolejne lata głównym ośrodkiem handlu w całej Skandynawii. Handlowano głównie rybami (m.in. suszonym dorszem) i zbożem. Hanza miała wówczas duży wpływ na życie miasta, czerpała ogromne zyski z handlu i popadała przez to w konflikty z miejscową ludnością, którą pozbawiała możliwości zarabiania. Dzielnicą wybitnie kupiecką było Bryggen.
Do dzisiaj zachowało się 61 drewnianych hanzeatyckich budynków handlowych na nadbrzeżu. W 1979 roku wpisano je na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Dzielnicę można zwiedzać. Część budynków jest autentyczna. Niektóre zostały zrekonstruowane po pożarze w 1955 r. Miejsce jest ciekawe, ponieważ zwiedzając Bryggen czuje się klimat tamtych czasów. Budynki stoją ciasno obok siebie i podzielone są wąskimi uliczkami. Spaceruje się po drewnianych chodnikach. Nie ma się co dziwić, że o pożar było tu łatwo. Aby jednak do niego nie dochodziło, często w czasie zimy wprowadzano zakaz używania ognia w domach. Zdarzały się przypadki zamarznięcia.
Drewniany pomnik dorsza ![]()
Muzeum Hanzeatyckie - powstało w 1872 r, jedno z najstarszych muzeów w Norwegii. Jest to jeden z najstarszych i najlepiej zachowanych domów kupieckich.
Innym ciekawym obiektem historycznym w mieście jest średniowieczna Twierdza Bergenhus. Miała służyć do obrony handlowego miasta Bergen.
Na terytorium twierdzy znajdował się kościół Chrystusa, gdzie w XII w. odbyła się pierwsza w historii Norwegii koronacja królewska. Od XIII w. służyła za rezydencję biskupów oraz norweskich królów. Gdy stolicą zostało Oslo, warownia straciła prawo do miana zamku królewskiego. Wynajmowali ją bogaci hanzeatyccy kupcy pod spichlerze dla swych towarów. W późniejszych latach wiele razy ją przebudowywano. Dziś można ją zwiedzać. Jeszcze niedawno cześć twierdzy należała do wojska, a dokładnie królewskiej wojenno-morskiej floty Norwegii. Jeśli kogoś zainteresowała historia warowni to odsyłam tutaj.
Bergen otoczone jest 7 wzgórzami. Jednym z nich jest Fløyen – 399 m n.p.m.) na które wyjeżdża się kolejką linowo-terenową - Fløibanen. Ze stacji górnej rozpościera się ładna panorama na okoliczne wzniesienia, miasto, fiordy i morze.
Warto wybrać się na spacer po nadbrzeżu i na targ rybny Torget.
Drewniane domy na nadbrzeżu Bergen.
Na Torget można kupić świeże ryby i owoce morza prosto od rybaków. Zapach ryb czuć z daleka więc łatwo w to miejsce trafić.
Rybacy zachęcają do spróbowania smacznych rybnych przekąsek i sałatek z owoców morza przyrządzanych ze świeżych produktów na miejscu. Są wśród nich również mówiący po polsku.
Ceny są tu niższe niż w sklepach czy restauracjach. Sprzedaje się tu głównie łososie, dorsze, kraby, krewetki, mule i wiele innych w tym okropnie brzydkie i odstraszające zębacze, zwane potocznie "wilkami morskimi (wolf fish) albo "rybą kotem (cat fish)". Pomimo odstraszającego wyglądu zębacz nie jest wcale rybą groźną, ani agresywną.
Zębacz pasiasty (Anarhichas lupus) to ryba okoniokształtna z rodziny zębaczowatych (Anarhichadidae), Żyje w północnym Atlantyku, a najbliższe łowiska zębacza znajdują się u wybrzeży Norwegii. Jest ponoć cenną zdobyczą dla każdego rybaka morskiego. Ma jędrne, białe mięso o niezwykłych walorach smakowych, przypominające mięso kurczaka. Zębacz jest przysmakiem w wielu europejskich krajach, w Polsce jednak nie jest zbyt popularny.
Kolejny morski potwór, którego spotkałam na targu to żabnica (Lophius piscatorius) nazywana „diabłem morskim”. Należy do rodziny żabnicowatych (Lophiidae). Jest rybą żyjącą przy dnie. Nie ma ości. Podobnie jak zębacz poławiana jest gospodarczo dla smacznego, białego mięsa, cenionego w stanie świeżym i wędzonym. Smakiem przypomina mięso królika albo kurczaka. Jada się z niej głównie ogon, natomiast z wielkiej głowy niektórzy robią rosół. Dawniej z trzustki żabnic produkowano insulinę. W necie znalazłam informację, że wg badań Greenpeace gatunek ten jest zagrożony z powodu przełowienia, a połowy żabnicy wyrządzają poważne szkody w przyrodzie.
Bergen nazywane jest także „deszczowym miastem”. Ze względu na położenie panuje tu klimat oceaniczny z łagodnymi zimami i raczej chłodnymi latami. Dzięki ciepłemu i wilgotnemu Prądowi Zatokowemu (Golfsztromowi) Bergen jest w zimie jednym z najcieplejszych miast w Norwegii. Wg badań pada tu przeciętnie 250 dni w roku. Lipiec bywa tu najbardziej deszczowy. Potrafi nieraz padać przez cały miesiąc. Mieszkańcy miasta przyzwyczaili się już do deszczowej aury i narzekającym odpowiadają „że nie ma złej pogody, jest tylko nieodpowiedni do niej strój”
. Nam udało się zwiedzić i opuścić Bergen w pełnym słońcu
. To się nazywa "mieć szczęście "
.
c.d.n.
967 2017-08-28 15:45:13
Odp: Blokowanie strony Forumź (8 odpowiedzi, napisanych Zadaj pytanie)
Niestety wszystko co free jest zazwyczaj do bani. Proponuję przetestować coś lepszego np. eset. Ja mam Kasperskiego i nieraz mam odwrotny problem ![]()
968 2017-08-28 15:40:57
Odp: Paprotniki (321 odpowiedzi, napisanych Flora Beskidu Małego)
Kolejny sukces Darku !
Podwójna radość, bo paproć ta wzbogaciła listę cennych gatunków flory BM-u
. GRATULUJĘ ! ![]()
969 2017-08-26 15:49:21
Odp: Blokowanie strony Forumź (8 odpowiedzi, napisanych Zadaj pytanie)
U mnie nic nie blokuje.
970 2017-08-26 15:48:18
Odp: Jak nam Krivanska Fatra piękno ukazywała :) (9 odpowiedzi, napisanych Karpaty (czeskie, słowackie, ukraińskie ect.))
nena napisał/a:Nie wiem kiedy wychodziłeś Witku
ponad 10 lat temu... widać kosówka urosła
Oj przez 10 lat to tu się dużo podziało. Chociażby w 2014 r. Ja myślę, że tego szlaku i potoku od tej dotkliwej w skutkach powodzi, nikt nie sprzątał. Po prostu turyście wydeptali sobie sami ścieżkę.
Popatrz, tutaj też miałem Wielki Krywań we mgle, jak u Ciebie. Widok z Baraniarky. Zitne pośrodku.
Jesień widzę, też jest tu cudowna ! ![]()
971 2017-08-25 14:13:35
Odp: Co to za owad? (4 odpowiedzi, napisanych Zadaj pytanie)
To prawdopodobnie któryś z trzpienników, szkodników drewna. Trochę mało szczegółów widać na tym zdjęciu. To chyba jest samica, ponieważ widać z tyłu pokładełko (to nie jest żądło). Dla człowieka jest niegroźny. Za to próbuje (dla ochrony) upodabniać się do groźnych owadów np. szerszeni.
972 2017-08-25 13:36:53
Odp: Jak nam Krivanska Fatra piękno ukazywała :) (9 odpowiedzi, napisanych Karpaty (czeskie, słowackie, ukraińskie ect.))
Ło matko córko, ale się nam Słowacja droga zrobiła!
No cóż, jeśli chodzi o ceny to rzeczywiście Słowacja do tanich nie należy ...
Na takich stromiznach zdecydowanie wolę jednak podejścia
I ja też je wolę. ![]()
Jak pierwszy raz byłem w Małej Fatrze, to wychodziliśmy tym zielonym z Vratnej. Nie pamiętam żeby było strasznie. Może od tamtego czasu się zmieniło, a może wychodzi się po prostu lepiej.
Nie wiem kiedy wychodziłeś Witku. Zielony szlak w dole, jak zejdziesz do strumienia, to jedno wielkie pobojowisko. Idziesz korytem, po kamieniach, powalonych drzewach i tym wszystkim co wlókł ze sobą potok podczas wezbrania. Jest bardzo ślisko i niebezpiecznie. Powyżej zaś kosówka nie jest w ogóle przycięta, musisz się miejscami przedzierać. Nie jest ten szlak przyjemny podczas wyjścia, a co dopiero do schodzenia. Ogólnie nie polecam !
Widziałam, że niektórzy wybierają inny wariant. Z Chrapaków niebieskim wracają pod kolejkę na )( Snilovską, a potem ścieżką (też stromą i śliską , po opadach błotnistą) schodzą wzdłuż wyciągu do doliny. I chyba ten wariant jest mimo wszystko lepszy.
Oczywiście można było tak ja piszesz schodzić dalej niebieskim przez Zitne i Baraniarky, ale raz, czas nasz już gonił, dwa, auto mieliśmy na parkingu pod Chatą Vratną.
Tak czy owak jest powód, żeby sobie jeszcze kiedyś jakąś fajną trasę w MF zrobić
Może tę, o której wspomniał piotr …. ? ![]()
973 2017-08-24 18:24:52
Temat: Jak nam Krivanska Fatra piękno ukazywała :) (9 odpowiedzi, napisanych Karpaty (czeskie, słowackie, ukraińskie ect.))
Po zeszłorocznym zdobyciu Wielkiego Rozsutca obiecałam sobie, że w Małą Fatrę na pewno wrócę, a dokładnie interesował mnie Veľký Kriváň (1709 m n.p.m.). Pasmo krywańskie zauroczyło mnie wtedy niesamowicie.
Wczoraj wybraliśmy się w Małą Fatrę, żeby ów życzenie zrealizować. Patrząc dzisiaj rano przez okno stwierdziłam, że wybór wczorajszego dnia nie należał do najlepszych. Niestety z różnych powodów, nie do końca możemy wszystko zaplanować i zgrać tak, jakbyśmy tego chcieli. Wszystkie prognozy, jakie udało mi się znaleźć, wskazywały na to, że w godzinach przedpołudniowych należy się w tym dniu spodziewać raczej mgły i słabych opadów, natomiast po południu i wieczorem może się już pojawić słońce. Może … Pojechaliśmy … .
Na parkingu przy Chacie Vrátna byliśmy ok. południa. Za miejsce na parkingu nikt nas nie skasował. Żeby zaoszczędzić czasu na żmudne, mało ciekawe i na dodatek przy takiej aurze, dosyć śliskie podejście (ok. 775 m), postanowiliśmy wyjechać gondolą na )( Snilovską (1524 m) – 9,5 Euro (wjazd na górę).
Na górnej stacji kolejki powitały nas „mleczne widoki” i + 7 ° C.
Na szczęście wiatr był słaby i nie potęgował zbytnio uczucia zimna.
Zanim wyruszyliśmy na Chleb (1646 m n.p.m.) – drugi co do wysokości szczyt w grupie Małej Fatry, spałaszowaliśmy większą część naszych plecakowych wiktuałów siłując się w gęstej mgle wypatrzyć jakiś kształtów …
. Bez rezultatów
.
O dziwo wcale nie było tu dziś pusto. Było sporo rodzin z dziećmi, młodzieży, a nawet starszych osób, głównie Słowaków, chociaż Polaków też było słychać. Nikogo mgła i ziąb nie przerażały. Zaczynałam baaaardzo powoli odzyskiwać nadzieję …
. Staszek wydawał się być większym optymistą, chyba że jest aż takim dobrym aktorem …
.
W planie była wędrówka częścią głównej grani Małej Fatry Krywańskiej (czerwony szlak) tj. wyjście na Chleb, następnie zejście do )( Snilovskiej (1534 m n.p.m.), wyjście na Wielki Krywań (1709 m n.p.m.), wejście na Pekelník (1609 m n.p.m.), zejście do )( Bublen (1510 m) n.p.m.), a potem Chrapaky (1417 m n.p.m.), Sedlo za Kraviarskym (1230 m n.p. m. ) i zejście do Starej Doliny do parkingu.
Na Chleb wychodzimy w pełnej mgle, widoczność zerowa, tylko na wyciągnięcie ręki. Trochę marudzę, ale próbuję … cieszyć się z tego co jest … ![]()
Mgła nie zawsze przekreśla wszystko. Niekiedy w „mgielnym krajobrazie” można doszukać się całkiem ciekawych „obrazów”
.
Tak czy owak, strasznie mi żal, że nie zobaczę tego dnia nic, a tyle się naczytałam o pięknej panoramie z Chleba. Pozostaje tylko uwiecznić swoją obecność na szczycie, bo wszystko wskazuje na to, że dzisiejsza wycieczka na Chlebie się skończy…
.
Siedząc tak na wierzchołku, zauważyłam, że Staszkowi, który przemierzył wzdłuż i wszerz szczyt, jakoś tak nie kwapi się szybko go opuszczać … .
Mało tego, każe mi czekać na słońce … Na słońce
? Nic nie przemawia za tym, żeby miało się w ogóle w tym miejscu tego dnia pokazać. Siadamy więc (za jego namową
) w pełnej mgle pod skałą. Wyciągam na poprawę humoru coś słodkiego, przeglądamy mapy … .
Po ok. 30 min. zaczyna się coś dziać, tak jakby się rozjaśniało, słońce próbuje się przebić przez gęstą warstwę chmur. I co ? nawet mu się to udaje !
Wraca nadzieja !
Chleb - 1646 m n.p.m.
Postanawiam nie zmieniać naszego planu dnia, idziemy na Wielki Krywań !
Z minuty na minutę widać coraz więcej, po czym znowu nic nie widać
, jednak zdecydowanie istnieje tendencja do rozwiewania/znikania gęstej mgły. Pytanie tylko, czy zdąży się rozwiać do wieczora
? Jest już 14.30.
Zeszliśmy na )( Snilovską i zaczynamy się wspinać powoli raz w słońcu raz we mgle na Wielki Krywań.
W tle Chleb.
Goryczuszka wczesna (Gentianella lutescens) – bardzo liczna o tej porze w Małej Fatrze, preferuje podłoże wapienne.
Na szczycie podobnie. Wiatru nie ma, robimy tu mały rest podziwiając dalekie widoczki m.in. na Pekelnik i Mały Krywań.
Po jakimś czasie widzimy, że jesteśmy na szczycie sami. Znak to chyba, że pora schodzić.
Niezupełnie …
, zaraz ktoś do nas dochodzi
. Uwieczniamy odwiedziny na Krywaniu i obieramy kierunek – Pekelnik
. Pogoda coraz lepsza, po prostu się rozpogadza. Ale dlaczego tak późno ?! ![]()
Taki niepozorny Pekelnik a widoczki z niego mnie urzekły
. Sam szczyt wznoszący się na wysokość 1609 m n.p.m. (tylko 1 m niższy od Veľký'iego Rozsutca) może nie wydaje się szczególnie obiecujący, jednak widoki z niego są naprawdę piękne
. Widać stąd nie tylko stoki Wielkiego i Małego Krywania, ale też pięknie całą Dolinę Vratną oraz Mały i Wielki Rozsutec i wiele więcej
.
Wielki Krywań (1709 m n.p.m.)
Dochodzimy do )( Bublen. Jest już bardzo późne popołudnie. Mgły już nie ma, za to zrobiło się przyjemnie ciepło
. Kurczę, teraz to się nie chce nam w ogóle schodzić
!
Z )( Bublen na Chrapaki (szlak żółty) prowadzi całkiem do przyjęcia ścieżka pomiędzy kosówką i ziołoroślami aż do )( za Kraviarskym (szlak niebieski). Z tego miejsca niestety zaczyna się istne kluczenie wąską ścieżką, wyżłobioną przez potok górski (potok wykorzystał istniejący szlak), między wysoką kosówką, miejscami w ogóle nie przyciętą … . Jednym słowem, ścieżka w ogóle nie przystosowana dla ruchu turystycznego. Dobrze, że widoki rekompensują trudy przedzierania się przez chaszcze.
Na )( za Kraviarskym robimy sobie mały rest na kolację przy pięknym i ciepłym zachodzie słońca z widokiem na oba Rozsutce i krywiańską grań
.
Borówka brusznica (Vaccinium vitis-idaea) – bardziej kwaśna od czernicy
Konfitury i galaretki z tej jagody dodaje się zazwyczaj do ciemnych mięs i dziczyzny.
Po miłej kolacji kierujemy się już mniej przyjemnym szlakiem zielonym do Starej Doliny. Szlak prowadzi wzdłuż potoku, na którym pozostało wszystko to, co zdołał przytaszczyć w ciągu ostatnich /ego wezbrania potok … Niczego tu nie uprzątnięto. Ścieżka jest niesamowicie stroma i śliska. Nie polecam nikomu tego zejścia. Nie dziwię się też tym, którzy wybierają gondolę z Vratnej, zamiast podejścia tym szlakiem
. Jeszcze nigdy nie schodziłam, ani nie podchodziłam w takich warunkach … .
Raz na jakiś czas ukazują się takie widoki, co rekompensuje trudy schodzenia .
Jak to mówią, co Cię nie zabije, to Cię wzmocni
. Ścieżka ta, nie powiem, dała mi w kość (odczułam to w kolanach). W paru miejscach, niewiele brakowało żebym przyglebiła, ale udało się bez upadku, niemniej już teraz wiem, że nigdy bym nią nie podchodziła
. Odradzam. Jeśli już, lepiej wybrać ścieżkę, która prowadzi wzdłuż kolejki gondolowej na )( Snilovską. ![]()
Ok. godz. 21.00 dotarliśmy do parkingu
. To był pełen niepewności, a zarazem wrażeń dzień. !
Takie są najlepsze !
Dziękuję Staszkowi za to, że nie sprowadził mnie od razu po przyjeździe na ziemię, tylko utrzymywał do końca w nadziei
, chociaż zawsze myślałam, że to ja w tym jestem lepsza …
![]()
974 2017-08-22 15:12:57
Odp: Na Babią Górę (5 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Dzikich tłumów tego dnia jakoś nie było. Na szczycie byliśmy w godzinach popołudniowych i większość turystów już schodziła. Było kilka osób, które na wieczór zmierzało pod górę. Było tak jak piszesz, starałam się nie łapać ludków w obiektyw.
.
A sama wyprawa zakończyła się cennym odkryciem
Rozumiem, że paprotnikowym ! ![]()
975 2017-08-21 17:18:35
Temat: Na Babią Górę (5 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Na Babią Górę
,,Z Wideł - od wstęgi gościńca,
Co się Zawoją przeciska -
śmiało się wdrapię na Diablak
po skałach i po urwiskach.
Z Markowych Szczawin po stoku
ścieżkami poprzeciskam
pomiędzy zielska, paprocie
i nagich jodeł zwaliska.
I nie ominę strumyka
choć białą pianą mnie spryska,
co gniewny jak wąż syczy
z głębi zimnego łożyska.
A Percią Akademicką -
na szczyt wyciągnę się w górę
i zaraz z Babią pękatą
w białą owinę się chmurę.,,
/Henryk Biłka/
Babią Górę znamy wszyscy i bywa, że mówimy, że ta góra niczym nas już nie zaskoczy. Ja mam coś takiego, że każde miejsce, które odwiedzam po raz kolejny, zaskakuje mnie na nowo, inaczej, i to uważam za niezwykłość danego miejsca, a jak się temu bliżej przyjrzeć, to chodzi tu po prostu o fenomen stale zmieniającej się tu natury. ![]()
O każdej porze roku dane miejsce wygląda, zachwyca nas, bądź też nie, czymś innym.
Prawie, jak w wierszu powyżej, przebiegała nasza środowa wędrówka na Babią. Wyruszyliśmy spod budynku dyrekcji Babiogórskiego PN.
Po małym popasie przy schronisku na Markowych Szczawinach nabraliśmy sił na pokonanie Akademickiej Perci
. Co jak co, ale w upale, wcale nie jest tak przyjemnie pokonywać coraz to wyższe skalne progi perci.
W tym dniu miałam przyjemność uczestniczyć w naukowej wędrówce na Babią Górę
. Towarzyszyło mi dwóch naukowców. Było to niecodzienne doświadczenie, gdyż w czasie wędrówki miałam okazję przysłuchiwać się i zobaczyć na własne oczy jak takie „odkrywanie prawdy” wygląda od podszewki … tzn. jak to naukowo dochodzi się do tzw. „sedna sprawy”. Okazuje się, że to, że coś jest prawdą, wcale nie jest takie proste do stwierdzenia … .
Najczęściej na drodze stoi szereg różnych gdybań, „półprawd”, które trzeba najpierw zweryfikować, zbadać, zmierzyć, a następnie potwierdzić lub odrzucić. Z wielkim zaciekawieniem przyglądałam się więc pracy moich towarzyszy wędrówki.
Gdy Panowie byli pochłonięci swoimi naukowymi sprawami, ja w międzyczasie, zachwycałam się i chłonęłam zmysłami również piękno górskiego krajobrazu i natury.
![]()
Pniarek obrzeżony (Fomitopsis pinicola), a te łezki to gutacja, czyli zjawisko polegające na wydzielaniu kropel wodnych roztworów związków organicznych i soli mineralnych przez rośliny i grzyby np. w przypadku dużej wilgotności powietrza.
Właśnie dojrzewają owoce wawrzynka wilczełyko (Daphne mezereum). Pamiętajmy o ich toksyczności. Szczególnie są niebezpieczne dla dzieci.
Goryczka trojeściowa (Gentiana asclepiadea) piękny szafirowy zwiastun jesieni.
Tojad mocny (Aconitum firmum) objęty ścisłą ochroną gatunkową jest jedną z najsilniej trujących roślin w naszym kraju.
Wierzbówka kiprzyca (Chamaenerion angustifolium) – roślina charakterystyczna dla wyższych partii gór i nie tylko. Z jej liści i i kwiatów można robić niezwykle aromatyczną i zdrową herbatkę. Jako ciekawostkę dodam, że w XIX wieku najchętniej kupowano herbatkę rosyjską tzw. „Iwan Czaj, Russian tea, Koporsky tea, rosyjska herbata. Była to herbata z przefermentowanych liści wierzbówki kiprzycy. Wtedy stanowiła drugi towar eksportowy carskiej Rosji – po rabarbarze, przed konopiami, futrami i złotem.
Właśnie teraz pięknie kwitnie na Babiej Górze wierzbówka kiprzyca, z kolei rdest wężownik już przekwita. Jest też teraz super okazja, żeby nazbierać niezliczone ilości borówki brusznicy. Jest jej bardzo dużo, a na południowych stokach jagody są niesamowicie słodkie.
Rdest wężownik (Polygonum bistorta)
Poza wyżej wymienionymi można podziwiać inne rośliny późnego lata. ![]()
Dzwonek wąskolistny (Campanula tatrae Borbás)
Rojnik górski (Sempervivum montanum)
Tego dnia nie zastaliśmy na szczycie ani mgły, ani silnych podmuchów wiatru. Było nadzwyczaj przyjemnie ciepło i cicho
.
Nasze naukowe poszukiwania zawiodły nas aż pod ruiny schroniska Beskidenverein.
Wcześniej jednak spróbowaliśmy wody ze znanego źródełka Głodna Woda. Źródło zawdzięcza swoją nazwę wodzie, która niemal całkowicie pozbawiona jest związków mineralnych. Jest to jednak najwyżej położone stałe źródło wody w masywie Babiej Góry w Beskidzie Żywieckim. To właśnie z tego źródła schronisko Beskidenverein czerpało wodę. Woda ma stałą temperaturę ok. 2-3 °C, a źródło posiada w miarę stałą wydajność 1 – 5 l/s.
Na murach schroniska znalazłam piękne okazy złotorostu pysznego (Xanthoria elegans) porostu, który obok wzorca geograficznego (Rhizocarpon geographicum) uznawany jest za modelowy organizm przy badaniach zdolności przetrwania organizmów żywych w warunkach ekstremalnych.
Naszą wędrówkę zakończyliśmy na )( Brona, ale strasznie nie chciało się nam schodzić w tak przyjemnie ciepły i zupełnie bezwietrzny wieczór do schroniska
.
Dziękuję bardzo Staszkowi i prof. Adamowi Łajczakowi za mile spędzony dzień i sporą dawkę nowej hydrologicznej i geologicznej wiedzy oraz ciekawą wędrówkę po „niby” dla mnie znanym terenie
.