Kolejny sukces Darku !
Podwójna radość, bo paproć ta wzbogaciła listę cennych gatunków flory BM-u
. GRATULUJĘ ! ![]()
951 2017-08-28 15:40:57
Odp: Paprotniki (320 odpowiedzi, napisanych Flora Beskidu Małego)
952 2017-08-26 15:49:21
Odp: Blokowanie strony Forumź (8 odpowiedzi, napisanych Zadaj pytanie)
U mnie nic nie blokuje.
953 2017-08-26 15:48:18
Odp: Jak nam Krivanska Fatra piękno ukazywała :) (9 odpowiedzi, napisanych Karpaty (czeskie, słowackie, ukraińskie ect.))
nena napisał/a:Nie wiem kiedy wychodziłeś Witku
ponad 10 lat temu... widać kosówka urosła
Oj przez 10 lat to tu się dużo podziało. Chociażby w 2014 r. Ja myślę, że tego szlaku i potoku od tej dotkliwej w skutkach powodzi, nikt nie sprzątał. Po prostu turyście wydeptali sobie sami ścieżkę.
Popatrz, tutaj też miałem Wielki Krywań we mgle, jak u Ciebie. Widok z Baraniarky. Zitne pośrodku.
Jesień widzę, też jest tu cudowna ! ![]()
954 2017-08-25 14:13:35
Odp: Co to za owad? (4 odpowiedzi, napisanych Zadaj pytanie)
To prawdopodobnie któryś z trzpienników, szkodników drewna. Trochę mało szczegółów widać na tym zdjęciu. To chyba jest samica, ponieważ widać z tyłu pokładełko (to nie jest żądło). Dla człowieka jest niegroźny. Za to próbuje (dla ochrony) upodabniać się do groźnych owadów np. szerszeni.
955 2017-08-25 13:36:53
Odp: Jak nam Krivanska Fatra piękno ukazywała :) (9 odpowiedzi, napisanych Karpaty (czeskie, słowackie, ukraińskie ect.))
Ło matko córko, ale się nam Słowacja droga zrobiła!
No cóż, jeśli chodzi o ceny to rzeczywiście Słowacja do tanich nie należy ...
Na takich stromiznach zdecydowanie wolę jednak podejścia
I ja też je wolę. ![]()
Jak pierwszy raz byłem w Małej Fatrze, to wychodziliśmy tym zielonym z Vratnej. Nie pamiętam żeby było strasznie. Może od tamtego czasu się zmieniło, a może wychodzi się po prostu lepiej.
Nie wiem kiedy wychodziłeś Witku. Zielony szlak w dole, jak zejdziesz do strumienia, to jedno wielkie pobojowisko. Idziesz korytem, po kamieniach, powalonych drzewach i tym wszystkim co wlókł ze sobą potok podczas wezbrania. Jest bardzo ślisko i niebezpiecznie. Powyżej zaś kosówka nie jest w ogóle przycięta, musisz się miejscami przedzierać. Nie jest ten szlak przyjemny podczas wyjścia, a co dopiero do schodzenia. Ogólnie nie polecam !
Widziałam, że niektórzy wybierają inny wariant. Z Chrapaków niebieskim wracają pod kolejkę na )( Snilovską, a potem ścieżką (też stromą i śliską , po opadach błotnistą) schodzą wzdłuż wyciągu do doliny. I chyba ten wariant jest mimo wszystko lepszy.
Oczywiście można było tak ja piszesz schodzić dalej niebieskim przez Zitne i Baraniarky, ale raz, czas nasz już gonił, dwa, auto mieliśmy na parkingu pod Chatą Vratną.
Tak czy owak jest powód, żeby sobie jeszcze kiedyś jakąś fajną trasę w MF zrobić
Może tę, o której wspomniał piotr …. ? ![]()
956 2017-08-24 18:24:52
Temat: Jak nam Krivanska Fatra piękno ukazywała :) (9 odpowiedzi, napisanych Karpaty (czeskie, słowackie, ukraińskie ect.))
Po zeszłorocznym zdobyciu Wielkiego Rozsutca obiecałam sobie, że w Małą Fatrę na pewno wrócę, a dokładnie interesował mnie Veľký Kriváň (1709 m n.p.m.). Pasmo krywańskie zauroczyło mnie wtedy niesamowicie.
Wczoraj wybraliśmy się w Małą Fatrę, żeby ów życzenie zrealizować. Patrząc dzisiaj rano przez okno stwierdziłam, że wybór wczorajszego dnia nie należał do najlepszych. Niestety z różnych powodów, nie do końca możemy wszystko zaplanować i zgrać tak, jakbyśmy tego chcieli. Wszystkie prognozy, jakie udało mi się znaleźć, wskazywały na to, że w godzinach przedpołudniowych należy się w tym dniu spodziewać raczej mgły i słabych opadów, natomiast po południu i wieczorem może się już pojawić słońce. Może … Pojechaliśmy … .
Na parkingu przy Chacie Vrátna byliśmy ok. południa. Za miejsce na parkingu nikt nas nie skasował. Żeby zaoszczędzić czasu na żmudne, mało ciekawe i na dodatek przy takiej aurze, dosyć śliskie podejście (ok. 775 m), postanowiliśmy wyjechać gondolą na )( Snilovską (1524 m) – 9,5 Euro (wjazd na górę).
Na górnej stacji kolejki powitały nas „mleczne widoki” i + 7 ° C.
Na szczęście wiatr był słaby i nie potęgował zbytnio uczucia zimna.
Zanim wyruszyliśmy na Chleb (1646 m n.p.m.) – drugi co do wysokości szczyt w grupie Małej Fatry, spałaszowaliśmy większą część naszych plecakowych wiktuałów siłując się w gęstej mgle wypatrzyć jakiś kształtów …
. Bez rezultatów
.
O dziwo wcale nie było tu dziś pusto. Było sporo rodzin z dziećmi, młodzieży, a nawet starszych osób, głównie Słowaków, chociaż Polaków też było słychać. Nikogo mgła i ziąb nie przerażały. Zaczynałam baaaardzo powoli odzyskiwać nadzieję …
. Staszek wydawał się być większym optymistą, chyba że jest aż takim dobrym aktorem …
.
W planie była wędrówka częścią głównej grani Małej Fatry Krywańskiej (czerwony szlak) tj. wyjście na Chleb, następnie zejście do )( Snilovskiej (1534 m n.p.m.), wyjście na Wielki Krywań (1709 m n.p.m.), wejście na Pekelník (1609 m n.p.m.), zejście do )( Bublen (1510 m) n.p.m.), a potem Chrapaky (1417 m n.p.m.), Sedlo za Kraviarskym (1230 m n.p. m. ) i zejście do Starej Doliny do parkingu.
Na Chleb wychodzimy w pełnej mgle, widoczność zerowa, tylko na wyciągnięcie ręki. Trochę marudzę, ale próbuję … cieszyć się z tego co jest … ![]()
Mgła nie zawsze przekreśla wszystko. Niekiedy w „mgielnym krajobrazie” można doszukać się całkiem ciekawych „obrazów”
.
Tak czy owak, strasznie mi żal, że nie zobaczę tego dnia nic, a tyle się naczytałam o pięknej panoramie z Chleba. Pozostaje tylko uwiecznić swoją obecność na szczycie, bo wszystko wskazuje na to, że dzisiejsza wycieczka na Chlebie się skończy…
.
Siedząc tak na wierzchołku, zauważyłam, że Staszkowi, który przemierzył wzdłuż i wszerz szczyt, jakoś tak nie kwapi się szybko go opuszczać … .
Mało tego, każe mi czekać na słońce … Na słońce
? Nic nie przemawia za tym, żeby miało się w ogóle w tym miejscu tego dnia pokazać. Siadamy więc (za jego namową
) w pełnej mgle pod skałą. Wyciągam na poprawę humoru coś słodkiego, przeglądamy mapy … .
Po ok. 30 min. zaczyna się coś dziać, tak jakby się rozjaśniało, słońce próbuje się przebić przez gęstą warstwę chmur. I co ? nawet mu się to udaje !
Wraca nadzieja !
Chleb - 1646 m n.p.m.
Postanawiam nie zmieniać naszego planu dnia, idziemy na Wielki Krywań !
Z minuty na minutę widać coraz więcej, po czym znowu nic nie widać
, jednak zdecydowanie istnieje tendencja do rozwiewania/znikania gęstej mgły. Pytanie tylko, czy zdąży się rozwiać do wieczora
? Jest już 14.30.
Zeszliśmy na )( Snilovską i zaczynamy się wspinać powoli raz w słońcu raz we mgle na Wielki Krywań.
W tle Chleb.
Goryczuszka wczesna (Gentianella lutescens) – bardzo liczna o tej porze w Małej Fatrze, preferuje podłoże wapienne.
Na szczycie podobnie. Wiatru nie ma, robimy tu mały rest podziwiając dalekie widoczki m.in. na Pekelnik i Mały Krywań.
Po jakimś czasie widzimy, że jesteśmy na szczycie sami. Znak to chyba, że pora schodzić.
Niezupełnie …
, zaraz ktoś do nas dochodzi
. Uwieczniamy odwiedziny na Krywaniu i obieramy kierunek – Pekelnik
. Pogoda coraz lepsza, po prostu się rozpogadza. Ale dlaczego tak późno ?! ![]()
Taki niepozorny Pekelnik a widoczki z niego mnie urzekły
. Sam szczyt wznoszący się na wysokość 1609 m n.p.m. (tylko 1 m niższy od Veľký'iego Rozsutca) może nie wydaje się szczególnie obiecujący, jednak widoki z niego są naprawdę piękne
. Widać stąd nie tylko stoki Wielkiego i Małego Krywania, ale też pięknie całą Dolinę Vratną oraz Mały i Wielki Rozsutec i wiele więcej
.
Wielki Krywań (1709 m n.p.m.)
Dochodzimy do )( Bublen. Jest już bardzo późne popołudnie. Mgły już nie ma, za to zrobiło się przyjemnie ciepło
. Kurczę, teraz to się nie chce nam w ogóle schodzić
!
Z )( Bublen na Chrapaki (szlak żółty) prowadzi całkiem do przyjęcia ścieżka pomiędzy kosówką i ziołoroślami aż do )( za Kraviarskym (szlak niebieski). Z tego miejsca niestety zaczyna się istne kluczenie wąską ścieżką, wyżłobioną przez potok górski (potok wykorzystał istniejący szlak), między wysoką kosówką, miejscami w ogóle nie przyciętą … . Jednym słowem, ścieżka w ogóle nie przystosowana dla ruchu turystycznego. Dobrze, że widoki rekompensują trudy przedzierania się przez chaszcze.
Na )( za Kraviarskym robimy sobie mały rest na kolację przy pięknym i ciepłym zachodzie słońca z widokiem na oba Rozsutce i krywiańską grań
.
Borówka brusznica (Vaccinium vitis-idaea) – bardziej kwaśna od czernicy
Konfitury i galaretki z tej jagody dodaje się zazwyczaj do ciemnych mięs i dziczyzny.
Po miłej kolacji kierujemy się już mniej przyjemnym szlakiem zielonym do Starej Doliny. Szlak prowadzi wzdłuż potoku, na którym pozostało wszystko to, co zdołał przytaszczyć w ciągu ostatnich /ego wezbrania potok … Niczego tu nie uprzątnięto. Ścieżka jest niesamowicie stroma i śliska. Nie polecam nikomu tego zejścia. Nie dziwię się też tym, którzy wybierają gondolę z Vratnej, zamiast podejścia tym szlakiem
. Jeszcze nigdy nie schodziłam, ani nie podchodziłam w takich warunkach … .
Raz na jakiś czas ukazują się takie widoki, co rekompensuje trudy schodzenia .
Jak to mówią, co Cię nie zabije, to Cię wzmocni
. Ścieżka ta, nie powiem, dała mi w kość (odczułam to w kolanach). W paru miejscach, niewiele brakowało żebym przyglebiła, ale udało się bez upadku, niemniej już teraz wiem, że nigdy bym nią nie podchodziła
. Odradzam. Jeśli już, lepiej wybrać ścieżkę, która prowadzi wzdłuż kolejki gondolowej na )( Snilovską. ![]()
Ok. godz. 21.00 dotarliśmy do parkingu
. To był pełen niepewności, a zarazem wrażeń dzień. !
Takie są najlepsze !
Dziękuję Staszkowi za to, że nie sprowadził mnie od razu po przyjeździe na ziemię, tylko utrzymywał do końca w nadziei
, chociaż zawsze myślałam, że to ja w tym jestem lepsza …
![]()
957 2017-08-22 15:12:57
Odp: Na Babią Górę (5 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Dzikich tłumów tego dnia jakoś nie było. Na szczycie byliśmy w godzinach popołudniowych i większość turystów już schodziła. Było kilka osób, które na wieczór zmierzało pod górę. Było tak jak piszesz, starałam się nie łapać ludków w obiektyw.
.
A sama wyprawa zakończyła się cennym odkryciem
Rozumiem, że paprotnikowym ! ![]()
958 2017-08-21 17:18:35
Temat: Na Babią Górę (5 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Na Babią Górę
,,Z Wideł - od wstęgi gościńca,
Co się Zawoją przeciska -
śmiało się wdrapię na Diablak
po skałach i po urwiskach.
Z Markowych Szczawin po stoku
ścieżkami poprzeciskam
pomiędzy zielska, paprocie
i nagich jodeł zwaliska.
I nie ominę strumyka
choć białą pianą mnie spryska,
co gniewny jak wąż syczy
z głębi zimnego łożyska.
A Percią Akademicką -
na szczyt wyciągnę się w górę
i zaraz z Babią pękatą
w białą owinę się chmurę.,,
/Henryk Biłka/
Babią Górę znamy wszyscy i bywa, że mówimy, że ta góra niczym nas już nie zaskoczy. Ja mam coś takiego, że każde miejsce, które odwiedzam po raz kolejny, zaskakuje mnie na nowo, inaczej, i to uważam za niezwykłość danego miejsca, a jak się temu bliżej przyjrzeć, to chodzi tu po prostu o fenomen stale zmieniającej się tu natury. ![]()
O każdej porze roku dane miejsce wygląda, zachwyca nas, bądź też nie, czymś innym.
Prawie, jak w wierszu powyżej, przebiegała nasza środowa wędrówka na Babią. Wyruszyliśmy spod budynku dyrekcji Babiogórskiego PN.
Po małym popasie przy schronisku na Markowych Szczawinach nabraliśmy sił na pokonanie Akademickiej Perci
. Co jak co, ale w upale, wcale nie jest tak przyjemnie pokonywać coraz to wyższe skalne progi perci.
W tym dniu miałam przyjemność uczestniczyć w naukowej wędrówce na Babią Górę
. Towarzyszyło mi dwóch naukowców. Było to niecodzienne doświadczenie, gdyż w czasie wędrówki miałam okazję przysłuchiwać się i zobaczyć na własne oczy jak takie „odkrywanie prawdy” wygląda od podszewki … tzn. jak to naukowo dochodzi się do tzw. „sedna sprawy”. Okazuje się, że to, że coś jest prawdą, wcale nie jest takie proste do stwierdzenia … .
Najczęściej na drodze stoi szereg różnych gdybań, „półprawd”, które trzeba najpierw zweryfikować, zbadać, zmierzyć, a następnie potwierdzić lub odrzucić. Z wielkim zaciekawieniem przyglądałam się więc pracy moich towarzyszy wędrówki.
Gdy Panowie byli pochłonięci swoimi naukowymi sprawami, ja w międzyczasie, zachwycałam się i chłonęłam zmysłami również piękno górskiego krajobrazu i natury.
![]()
Pniarek obrzeżony (Fomitopsis pinicola), a te łezki to gutacja, czyli zjawisko polegające na wydzielaniu kropel wodnych roztworów związków organicznych i soli mineralnych przez rośliny i grzyby np. w przypadku dużej wilgotności powietrza.
Właśnie dojrzewają owoce wawrzynka wilczełyko (Daphne mezereum). Pamiętajmy o ich toksyczności. Szczególnie są niebezpieczne dla dzieci.
Goryczka trojeściowa (Gentiana asclepiadea) piękny szafirowy zwiastun jesieni.
Tojad mocny (Aconitum firmum) objęty ścisłą ochroną gatunkową jest jedną z najsilniej trujących roślin w naszym kraju.
Wierzbówka kiprzyca (Chamaenerion angustifolium) – roślina charakterystyczna dla wyższych partii gór i nie tylko. Z jej liści i i kwiatów można robić niezwykle aromatyczną i zdrową herbatkę. Jako ciekawostkę dodam, że w XIX wieku najchętniej kupowano herbatkę rosyjską tzw. „Iwan Czaj, Russian tea, Koporsky tea, rosyjska herbata. Była to herbata z przefermentowanych liści wierzbówki kiprzycy. Wtedy stanowiła drugi towar eksportowy carskiej Rosji – po rabarbarze, przed konopiami, futrami i złotem.
Właśnie teraz pięknie kwitnie na Babiej Górze wierzbówka kiprzyca, z kolei rdest wężownik już przekwita. Jest też teraz super okazja, żeby nazbierać niezliczone ilości borówki brusznicy. Jest jej bardzo dużo, a na południowych stokach jagody są niesamowicie słodkie.
Rdest wężownik (Polygonum bistorta)
Poza wyżej wymienionymi można podziwiać inne rośliny późnego lata. ![]()
Dzwonek wąskolistny (Campanula tatrae Borbás)
Rojnik górski (Sempervivum montanum)
Tego dnia nie zastaliśmy na szczycie ani mgły, ani silnych podmuchów wiatru. Było nadzwyczaj przyjemnie ciepło i cicho
.
Nasze naukowe poszukiwania zawiodły nas aż pod ruiny schroniska Beskidenverein.
Wcześniej jednak spróbowaliśmy wody ze znanego źródełka Głodna Woda. Źródło zawdzięcza swoją nazwę wodzie, która niemal całkowicie pozbawiona jest związków mineralnych. Jest to jednak najwyżej położone stałe źródło wody w masywie Babiej Góry w Beskidzie Żywieckim. To właśnie z tego źródła schronisko Beskidenverein czerpało wodę. Woda ma stałą temperaturę ok. 2-3 °C, a źródło posiada w miarę stałą wydajność 1 – 5 l/s.
Na murach schroniska znalazłam piękne okazy złotorostu pysznego (Xanthoria elegans) porostu, który obok wzorca geograficznego (Rhizocarpon geographicum) uznawany jest za modelowy organizm przy badaniach zdolności przetrwania organizmów żywych w warunkach ekstremalnych.
Naszą wędrówkę zakończyliśmy na )( Brona, ale strasznie nie chciało się nam schodzić w tak przyjemnie ciepły i zupełnie bezwietrzny wieczór do schroniska
.
Dziękuję bardzo Staszkowi i prof. Adamowi Łajczakowi za mile spędzony dzień i sporą dawkę nowej hydrologicznej i geologicznej wiedzy oraz ciekawą wędrówkę po „niby” dla mnie znanym terenie
.
959 2017-08-21 14:19:32
Odp: Zgadnij, co to jest / gdzie to jest ? (7,756 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)
Małe wtrącenie, off -top, za co z góry, przepraszam
Odnośnie poruszonego przez Eugeniusza tematu (z góry przepraszam za off topic) to moim skromnym zdaniem główną przyczyną tego stanu rzeczy jest istnienie podanego niżej serwisu, który zaspokaja z naddatkiem potrzebę kontaktu wielu ludziom: https://pl-pl.facebook.com/
To tam zapewne umawiane są obecnie wszelkie spotkania i wspólne wycieczki. Tam też można prezentować swoje zdjęcia z wycieczek itp.
piotrze, Eugeniuszu i tak i nie … , na szczęście
Nie wszyscy z nas całkowicie przeszli na FB i zupełnie o naszym Forum zapomnieli. Nie wiem, jak inni, ale ja wchodzę na nasze Forum w miarę regularnie i obserwuję. I z tego co zauważyłam, jesteśmy jednym z nielicznych forum, które odwiedzają ludzie w miarę regularnie. Zdarza się nam jednodniowy, góra dwudniowy poślizg, kiedy nikt nic nowego "nie wrzucił", co nie znaczy, że Forum w tym czasie nikt nie odwiedził
. To jest myślę, bardzo budujące
!!! Znajdźcie mi drugie takie Forum !
. Tam gdzie się zbiera grupa ludzi z jakąś pasją, ciężko jest się im tak po prostu z byle powodu, "rozpaść". Tak trzymać Panowie i Panie ! ![]()
960 2017-08-17 13:49:51
Odp: Zgadnij, co to jest / gdzie to jest ? (7,756 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)
Strzelam : w rejonie Trzonki ?
961 2017-08-15 11:56:54
Odp: Zgadnij, co to jest / gdzie to jest ? (7,756 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)
Najprawdopodobniej jest to Larinus planus - nie jestem specjalistą w tej dziedzinie.
W przypadku tych ryjkowców najbezpieczniej myślę (komuś, kto się nimi po prostu bliżej nie zajmuje) pozostać tylko przy nazwie Larinus.
962 2017-08-13 13:22:40
Odp: Zgadnij, co to jest / gdzie to jest ? (7,756 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)
Mucharz
963 2017-08-11 16:37:04
Odp: Norwegia w moich oczach … (27 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)
Zawsze ubolewam nad tym, że w czasie jazdy autokarem/busem mija się tyle wspaniałości. A kierowca czy przewodnik nie chcą zgodzić się na postój
Łubiny to oczywiście "nasze"klimaty. Kto ich nie spotkał w czasie wędrówek po Beskidach. Piękne! A może najpiękniejsze?
To prawda, ileż pięknych miejsc mijaliśmy, bez możliwości postoju. Nie wszędzie jadąc przez płaskowyż, ale też pozostałe parki narodowe można się zatrzymywać. W tym celu są specjalnie wydzielone strefy postoju, gdzie np. samochody osobowe, busy czy autokary mogą się zatrzymać na odpoczynek czy fotografowanie. W takich miejscach są często platformy widokowe, ławeczki, stoliki. I tam robiliśmy sobie postoje. Dla mnie to jednak wszystko było za mało !
Niemniej uważam, że takie podejście jest dobre. Liczy się dobro przyrody. Coś za coś. Chcesz wędrować to nie wsiadaj w autobus, chcesz jeździć to podziwiaj zza szyby.
Łubiny owszem, spotyka się i u nas, ale chyba nie na taką skalę. Chyba, że mi nie było dane
.
Temat tych domków jest ostatnio popularny również u nas. Zetknąłem się z nimi ostatnio w prasie. Można niektóre wynająć i spróbować zrozumieć, czym takie miejsca są dla Norwegów
Jak i całej Skandynawii. Stała się bardzo modna. Mam nadzieję, że Norwedzy czy Szwedzi, bo do tych krajów najwięcej się wyjeżdża nie pozwolą sobie zadeptać tego, co mają najpiękniejsze.
Co do hytte. Tak, można sobie wynająć, a niektóre, tak jak pisałam wyżej, stoją otworem przez cały sezon z myślą o przygodnym wędrowcu, zaopatrzone w podstawowe rzeczy do przeżycia/przenocowania m.in. drewno na opał, siekierę, naczynia. Najczęściej też usytuowane są w pobliżu źródła wody. Można z nich korzystać na zasadzie, że pozostawi się je w takim stanie, jakim się zastało.
A jedliście tam coś dobrego, norweskiego?
Skoro Jolu zapytałaś o jedzonko, to troszkę o nim tu napiszę.
Przynajmniej tyle, na ile dane mi było go poznać.
W Norwegii najwięcej spożywa się ryb i owoców morza (krewetki, kraby, mule) Głównie na stole króluje łosoś, dorsz, tuńczyk i pstrąg potokowy w różnych postaciach. Serwowane są zarwóno do śniadania, jak i obiadu czy kolacji. Takim typowo norweskim specjałem, który miałam możliwość spróbować jest brązowy ser Brunost. Ser jest słodki, karmelowy. Tak jakby się jadło słodkie cukierki np. krówki. Da się zjeść ale nie za dużo ...
. A powstaje tak:
cyt. „ Norweski brunost powstaje z serwatki czyli produktu ubocznego wytwarzanego przy produkcji tradycyjnego sera. Do serwatki dodaje się mleko, a następnie śmietanę i gotuje przez kilka godzin tak, aby woda wyparowała. Zawarta w mleku laktoza krystalizuje się, mieszanka gęstnieje i zamienia się w karmel, który nadaje serowi charakterystycznego koloru, zapachu i słodkiego smaku. Tak przygotowany ser wlewa się do prostokątnych lub okrągłych form i chłodzi.”
Źródło: przepisyzpodrozy.pl
Tradycyjny brunost zwany Geitos powstaje z mleka koziego, ale obecnie dodaje się do koziego także krowie mleko i powstaje Gudbrandsdalost, również bardzo popularny. Norwegowie jedzą go z ciemnym pieczywem, z warzywami lub dżemami, a właściwie konfiturami. Konfitury robi się z różnych jagód: borówek, żurawiny, maliny, maliny moroszki i są rzeczywiście pyszne. Ser można rozpuścić i polać nim deser np. lody czy ciasto.
Ser ten kroi się specjalnym nożem. Został on wynaleziony i opatentowany przez Norwega w 1925 roku, (notabene dzisiaj na nim nieźle zarabiają) i jest jednym z norweskich souvenirów
.
Ser brunost i nóż (łopatka) do sera

Źródło: Internet
Jak już jestem przy deserach to najpopularniejszym, jaki serwowano nam praktycznie w każdym hotelu był Karamellpudding, ale taki bardziej zwarty, ponieważ miał w sobie żelatynę. Jest dosyć słodki. Polewało się go zazwyczaj sosem karmelowym (karamellsaus) lub waniliowym (vaniljesaus).

Źródło:www.livinganordiclife.com
Miałam również okazje spróbować Skillingsboller – drożdżowych bułeczek z cynamonem, popularnych nie tylko w Norwegii ale i w całej Skandynawii. Poczęstował nas nimi przewodnik, który oprowadzał nas po Parku Narodowym Dovrefjell.

Źródło: Internet
Będąc w Hjerkinn próbowałam norweskich truskawek "norske jordbæer”. Są bardzo smaczne i wyjątkowo słodkie. Dużo lepsze od naszych. Powodem tego jest klimat. Norweskie lato jest łagodne i jednocześnie słoneczne tzn. z dużą ilością światła (z powodu "białych nocy"). Owoce dojrzewają wtedy powoli i dzięki temu mają więcej czasu, aby nabrać pełni smaku. Ponoć Norwegowie spożywają najwięcej truskawek, średnio 4 kg na osobę w ciągu roku. Lubią podawać je z ryżem.
Pieczywo: Spożywa się tu głównie ciemne pieczywo. Często z różnego rodzaju ziarnami. Białego jest niewiele, jeśli już to np. jakieś bułeczki.
Ziemniaki : Ważny składnik pożywienia Norwegów. Serwuje się je w różnej postaci: gotowane, smażone, pieczone, puree itp. Norwegowie mają jakąś swoją odmianę, nieco słodką. W ogóle to jest zakaz wwożenia ziemniaków do Norwegii. Mnie osobiście jej smak średnio odpowiadał.
Warzywa i owoce: Jedzą ich dużo, najwięcej typowych dla naszej strefy klimatycznej, ale egzotyczne również np. ananasy, arbuzy, melony, mango, cytrusy. Bardzo popularne są owoce suszone i orzechy.
Nie próbowałam norweskiej mlecznej czekolady Freia, ani wyrobów z marcepanu czy zawierających lukrecję
Nie lubię tych ostatnich dwóch, natomiast tam są bardzo popularne.
Dodam jeszcze, że skusiłam się na dziczyznę: łosia i (bo do końca nie wiem, co to było
) - wątroby z renifera, przyrządzonej w jakiś ziołach
Łoś był dobry, ale wątroba … taka sobie …
. Norwegowie jedzą dużo dziczyzny.
Kawa: Pije się ją chętnie i w różnych smakach np. z cynamonem. W wielu hotelach jest dostępna za darmo. Do kawy często podaje się ciasteczka.
Norwegowie, którzy korzystają często z usług jakiejś stacji benzynowej dostają jako klienci „specjalny kubeczek”. Są stacje (ze specjalnym symbolem) na których posiadacze takiego kubeczka mogą bezpłatnie nalewać sobie kawy z automatu.
Zapomniałabym o wodzie, której w Norwegii pije się bardzo dużo, praktycznie do każdego posiłku (zamiast wina lub piwa ?
). I jest to woda nalewana prosto z kranu. Nikt jej nie gotuje. Nie trzeba. Jest po prostu czysta i zdatna do picia. Tak czysta, że można podawać ją nawet niemowlakom. Dla nas to był szok. Ja powiem szczerze, z początku się nieco obawiałam.
W pierwszych dniach kupowaliśmy wodę w sklepie, płaciliśmy za nią słono
, aż małżeństwo, które nas woziło po kraju powiedziało nam : „u nas wodę pije się po prostu z kranu … Po co wy kupujecie wodę
?”. Tak więc nalewaliśmy wodę na drogę gdzie się tylko dało, nawet w zwykłych łazienkach hotelowych. Nic nikomu nie było, żadnych problemów jelitowych czy coś w tym stylu. Czy my w Polsce doczekamy się kiedyś czegoś takiego
?
Jeśli chodzi o wino lub piwo i w ogóle jakieś napoje alkoholowe, to muszę przyznać, że podczas pobytu, spotkałam się z nimi tylko w przypadku obcokrajowców. Nie , żeby Norwegowie w ogóle nie pili alkoholu. Nie sądzę, żeby tak było. Nie jest on jednak tak popularny jak np. kawa, herbata czy woda
.
Jeśli chodzi o alkohol to w Norwegii wygląda to mniej więcej tak:
W 1919 r. wprowadzono w tym kraju prohibicję i można powiedzieć, że do dzisiaj państwo utrzymuje monopol na sprzedaż wysokoprocentowych napojów alkoholowych. Dostępne są one tylko w 295 państwowych sklepach Vinmonopolet.
Alkohol zawierający powyżej 22 % alkoholu mogą zakupić tylko osoby, które ukończyły 20 lat. Poza tym ceny alkoholu są tak wysokie, że jest to skuteczny hamulec, przed ich zakupem
. Niektórzy Norwegowie znaleźli na to sposób . Sami , domowym sposobem, wyrabiają alkohol . Dla nas to chyba żadna nowinka ...
. Poza tym alkohol można kupić w sklepie ( spełniając oczywiście wszystkie normy:D) tylko do godz. 18.00.
Z kolei piwo (øl) można kupić w dzień tygodnia do 20.00, a w soboty tylko do 18.00. Oczywiście, żeby go kupić trzeba mieć ukończone co najmniej 18 lat. na własnej skórze to przeżyliśmy. Po 18.00 kupiliśmy wszystko, oprócz piwa. Zostało odstawione na bok z koszyka.
Ale Norwegowie mają swoje wysokoprocentowe tradycyjne alkohole. Jednym z nich jest linjeakevitt. Ten alkohol trzymany w dębowych beczkach dojrzewa na pokładzie statku. Do picia nadaje się dopiero wtedy, jak dwukrotnie przekroczy równik. Taka norweska whisky. Hmmm ... Pewnie dlatego jest taki drogi ...
(od 400 NOK za 0,7 l ).
Czy Norwegowie lubią alkohol ? Trudno mi powiedzieć. Nie miałam możliwości tego zaobserwować. Jednak z tego co przez te dwa tygodnie widziałam, znacznie częściej pili wszystko inne, tylko nie alkohol.
![]()
Zarówno słodkości jak i potraw typowo norweskich jest znacznie więcej, szczególnie z ryb, jednak będąc gościem hotelowym i zwiedzając ten kraj w tak ekspresowym tempie, nie sposób wszystkiego spróbować.
. W hotelach podają europejskie jedzenie, nie zawsze przyrządzone z naturalnych produktów. Często część jedzenia pochodzi po prostu ze zwykłych tanich sieci handlowych. Specjałów typowych dla Norwegów mogliśmy jedynie posmakować w mniejszych lokalnych hotelikach z tzw. klimatem. Nie było ich niestety dużo, a szkoda
, bo to właśnie te smakowe doznania pamięta się długo. Reszta to były typowe „sieciówki”, a tu najczęściej jest po prostu tzw. „szwedzki stół”, czyli misz-masz.
964 2017-08-11 10:08:34
Odp: Zgadnij, co to jest / gdzie to jest ? (7,756 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)
Tak jest !
Ależ szybka odpowiedź ![]()
187 - sprocket73
140,5 - kisiel
65,5 - jolanta
61,5 -nena, Cyberniok
56 Gustek
43,5 - baca
42 - Eugeniusz Kępiński
39,5 – MF
28,5 - Darek Tlałka
22 - darkheush
19,5 - MK
19,0 - Tomrod, tomkos
18,5 - łysy z łysiny
17,5 - rufi, Bisqp
16 – Karo
12,5 - harnaś wołoski
11,5 - 740715
10 - bcFan
9 - mały pikuś
7,5 - Staszek
7- teksanski
6,5 - Miluś, lowell79, Klimek
5,5 - Skorpion
5 - Macieks
4,5 - marekk500
4 - kruwad
3,5 - jardo
2,5 - wizjoner
2 - cwiartka11
1,5 - kris_61, Janusz
1 - Inga, Paweł, piotr, jasiomateuszek
965 2017-08-11 09:34:35
Odp: Zgadnij, co to jest / gdzie to jest ? (7,756 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)
Gdzie są takie stacje Drogi Krzyżowej ?
966 2017-08-10 23:06:50
Odp: Zgadnij, co to jest / gdzie to jest ? (7,756 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)
Międzybrodzie Żywieckie, dzwonnica przykościelna
967 2017-08-10 13:14:49
Odp: Norwegia w moich oczach … (27 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)
DZIEŃ 1 - Oslo – Eidfjord (ok. 330 km)
Podróżowaliśmy wygodnym busem, grupowo od 2 do 13 lipca. Trasa przebiegała w znacznej części przez centralną i południowo – zachodnią części Norwegii.
Ruszyliśmy z Oslo w poniedziałek rano, kierując się w stronę płaskowyżu Hardangervidda. Początkowo krajobraz nie odbiegał zbytnio od naszego, rodzimego. Łagodne wzniesienia, porośnięte soczysto zieloną trawą, w wielu miejscach pięknie wykoszoną, gęste lasy z przewagą brzozy i świerka, a wśród nich zatopione lazurowe jeziorka i wijące się nieskazitelnie czyste rzeki i strumyki. Elementem norweskiego krajobrazu, którego nie sposób nie zauważyć podróżując po tym kraju są wodospady. 10 spośród 30 najwyższych na świecie znajduje się właśnie w Norwegii. Wiele z nich łączy góry i fiordy, inne są częścią rzek i w niezwykły sposób uzupełniają różnorodność tamtejszej natury. Pierwszą atrakcją na naszej trasie, przy której się na moment zatrzymaliśmy był właśnie wodospad.
Wodospad Hønefoss w miejscowości o tej samej nazwie.
Znalazłam w Internecie zdjęcie tego wodospadu podczas wiosennego wezbrania rzeki. Ciekawa jestem z czego zbudowany jest ten budynek po lewej …
![]()
Źródło: Internet
Wodospady najpiękniej prezentują się w miesiącach wiosennych i wczesnoletnich (maj, czerwiec), kiedy w górach i na płaskowyżach topnieje śnieg. Większość z nich Norwedzy wykorzystują jako źródło energii. Zaopatrują w nią m.in. lokalne zakłady przemysłowe.Nam udało się zobaczyć kilka najbardziej znanych, o których będę pisać w dalszych częściach relacji.
Mając nos cały czas przyklejony do szyby, ponieważ jadąc obrazy zmieniają się w błyskawicznym tempie, jak w kalejdoskopie, a to jezioro, a to malownicza dolinka, a to ciekawa skała, albo fioletowo-różowe łany łubinu trwałego, rośliny, która o tej porze roku kwitnie w tej części Norwegii bardzo obficie. Tworzy przy szosach, parkingach, na łąkach i śródleśnych polankach prześliczne kolorowe kompozycje.
Mijamy po drodze zatopione w zieleni norweskie domy. Jedyne w swoim rodzaju, nieduże, proste, w przeważającej części drewniane i kolorowe.
Najczęściej używanymi barwami do malowania domów są biała, szara, żółta, czerwona (angielska czerwień) i czarna. Dawniej kolor domu wyznaczał status rodziny, która go zamieszkiwała. Białe domy należały często do bogatych chłopów, podczas gdy czerwone zamieszkiwali biedniejsi. Ci ostatni białą farbą malowali jedynie obramowania okien. Bardzo dużo dachów budynków wiejskich pokryte jest darnią. Jest to zwyczaj pochodzący z czasów wikingów.
Darń była i jest nadal dobrym materiałem izolacyjnym. Oczywiście współczesna technika krycia dachów darnią różni się od tej którą stosowali wikingowie. Darniowe dachy to element typowo skandynawski, bardzo często spotykany w wiejskim krajobrazie, a bywa, że i w miastach. Niezwykle wyglądają takie dachy latem, gdy kwitną na nich polne kwiaty. Niejednokrotnie wykorzystują je gospodarze jako małe pastwiska. Wypasają na nich kozy lub owce
.
Od zawsze głównym materiałem budowlanym w Norwegii było drewno . Tylko nieliczne budowle wznoszono z kamienia czy cegły. Oczywiście współczesne nowoczesne budynki, zwłaszcza te w dużych miastach, np. w Oslo posiadają już sporo elementów betonowych, jednak Norwegowie, aby zachować tradycję, a także wkomponować je ładnie w przyrodę, stosują w nich drewniane dodatki. Przykładem tradycyjnych drewnianych budowli są stavkyrke, zwane również kościołami słupowymi, masztowymi lub klepkowymi.
Nazwa ta odnosi się do szczególnego rodzaju drewnianych kościołów norweskich, wznoszonych w średniowieczu, od X do XIII w., w czasach gdy wiara chrześcijańska mieszała się z wierzeniami pogańskich wikingów. Przy ich budowie nie używano gwoździ. Kościoły te należą do najstarszych drewnianych zabytków Europy. Kilka z nich wpisane jest na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO. Ich charakterystyczną cechą jest zastosowanie w konstrukcji słupów nośnych (stąd nazwa). Dach jest stromy, najczęściej pokryty gontem w kształcie przypominającym smoczą łuskę. Zarówno dach, jak i wnętrze posiadają bogate snycerskie rzeźbienia. Motywy dekoracyjne pochodzą z mitologii wikingów i przedstawiają najczęściej smoki, węże, bogów, rośliny. Jeden z takich średniowiecznych drewnianych kościołów udało nam się zobaczyć w miejscowości Torpo. Niestety, tylko na zewnątrz.
Duże wrażenie zrobił na mnie dach z kamiennym gontem oraz mały przykościelny cmentarzyk. Tworzyły go tylko niewielkie płyty nagrobne przy których rosły polne kwiaty. Grób zajmował niewiele miejsca. Elementem dekoracyjnym tych bardzo skromnych nagrobków były kamienne figurki ptaków (symbolu spokoju duszy) lub aniołków.
Jeden ze stavkyrke – kościół Wang, będącym na liście UNESCO znajduje się w Polsce, a dokładnie w Karpaczu i zapewne niektórzy mieli okazję go zwiedzić. O tym jak norweska świątynia stanęła na ziemiach polskich można przeczytać na stronie Parafii Ewangelicko-Augsburskiej Wang.
Opuszczamy Torpo. Słońce grzeje mocno i jest wręcz gorąco, a przestrzegali, że będzie bardzo zimno, żeby się ciepło ubrać
, więc wielu z nas ma na sobie, albo też przy sobie ciepłe polary, nawet puchowe kurtki
.
Po jakiś 10 km jazdy wjeżdżamy do Haugastøl, niewielkiej miejscowości na przedpolach płaskowyżu Hardangervidda. Wychodzimy z busa. Z widokowego miejsca leżącego na wysokości 1150 m n.p.m. podziwiamy okoliczne wzgórza i jeziora. Czujemy rześkie powietrze, wieje chłodny wiatr. Polar się przydał.
. Chociaż w dolinie zielono na szczytach wzniesień leży jeszcze sporo śniegu. Widoki przepiękne.
.
Ale najpiękniejsze i najdziksze dopiero było przed nami. Niestety żadne zdjęcie, ani opis nie odda tego co zobaczyłam. Płaskowyż Hardangervidda jest największym płaskowyżem w Europie. Jego powierzchnia wynosi 10 tys. km ², z czego na 3400 km ² utworzono największy w kraju park narodowy.
Dla Norwegii charakterystyczne są rozległe płaskowyże zwane fieldami. Tworzyły się one przez wiele milionów lat w wyniku procesów denudacyjnych (zrównujących powierzchnię Ziemi). Na powierzchni zrównania w czasie zlodowaceń rozwinął się lodowiec typu norweskiego (fieldowego). Najprościej mówiąc czasza lodowca utworzyła się na płaskim szczycie góry lub płaskowyżu. Topniejąc, lodowiec tworzył jęzory, które spływały w dół w różnych kierunkach. Spływając rzeźbił głębokie górskie doliny, które następnie zostały zalane wodą. W ten sposób utworzyły się fiordy. Tak więc fiordy są elementem peryglacjalnego krajobrazu.
Lodowiec fieldowy

Źródło: Internet - www.glacjoblogia.wordpress.com
Na płaskowyżu Hardangervidda, pomimo, że wcale nie leży na samej północy kraju, panuje arktyczny klimat. Nie ma tu drzew. Tutejszy krajobraz przypomina jednak daleką północ.
Jest to najbardziej na południe wysunięty obszar, który zamieszkują zwierzęta i porasta roślinność charakterystyczna dla tundry górskiej. W najwyższych partiach przeważają mchy, porosty i krzewinki. Niżej jest przewaga krzewinek oraz karłowatych krzewów wśród których rośnie brzoza omszona (Betula tortuosa)
Występuje tu wieloletnia zmarzlina (permafrost). Jest to zjawisko polegające na trwałym utrzymywania się części skorupy ziemskiej w temperaturze poniżej 0 stopni, niezależnie od pory roku. Permafrost powstaje w warunkach suchego i jednocześnie zimnego klimatu. Wieloletnia zmarzlina to relikt polodowcowy. Jest pozostałością zlodowacenia, które w plejstocenie obejmowało znaczną część obszarów lądowych półkuli północnej.
W niektórych miejscach, część zmarzliny w cieplejszych miesiącach letnich ulega na krótko i na niedużej głębokości, roztopieniu. W takich miejscach tworzą się wtedy młaki, grzęzawiska, bagna, a nawet małe jeziora. Przeuroczo wyglądają takie jeziorka, gdy przegląda się w nich lazurowe niebo.
.
Jeziora i rzeki na płaskowyżu obfitują w ryby, szczególnie pstrąga potokowego (Salmo trutta). Ryby można łowić, trzeba tylko wykupić sobie kartę wędkarską.
W krajobrazie płaskowyżu Hardangervidda widać także małe i większych rozmiarów głazy narzutowe zwane eratykami oraz nunataki. To również pozostałość po lądolodzie. Są to albo ostre, albo bardziej obłe (ogładzone przez lodowiec) fragmenty skał przywleczone przez lodowiec, lub powstałe w wyniku intensywnego wietrzenia mrozowego.
We wschodniej części tej niezwykłej krainy wznosi się na wysokość 1690 m n.p.m. samotna góra, ogromny granitowy monolit, przypominający kształtem stół. Jego strome ściany sięgają 300 m. Szczyt Hårteigen, bo o nim mowa, jest jak drogowskaz, ponieważ wyraźnie góruje nad pozostałą płaską powierzchnią. Zwany jest „Królem Hardangerviddy” i stał się symbolem samego parku i okolicy. Nie jest to jednak najwyższe wzniesienie na płaskowyżu. Najwyższym jest leżący bardziej na południowy – zachód , w pobliżu Oddy łańcuch górski Sandfloegga 1721 m n.p.m. Niestety, my przez tę część nie przejeżdżaliśmy.
Źródło: Internet- westcoastpeaks.com
Ciekawa jest również historia tej krainy.
Od wieków Hardangervidda był miejscem polowań i połowów. Polowano i nadal poluje się tu na renifery. Przebiegały tędy szlaki handlowe, łączące wschód z zachodem. Ze względu na swój arktyczny klimat wykorzystywali go wielcy polarnicy w czasie przygotowań do swoich wypraw np. Roald Amundsen, Fridtjof Nansen, także nasz rodak – Marek Kamiński. Podczas II wojny światowej ciągnące się kilometrami wzgórza były świetną kryjówką dla partyzantów i uciekinierów.
Na pierwszy rzut oka wydaje się, że w takim miejscu nie da się żyć. Z dala od cywilizacji, od dużych miast, nawet wsi. A jednak pośród tego księżycowego krajobrazu stoją całoroczne domki letniskowe Norwegów, zwane hytte do których bardzo chętnie przyjeżdżają, szczególnie podczas letnich urlopów.
Niektóre zamieszkują na stałe, inne tylko w sezonie, a są też i takie, które dostępne są przez cały rok dla każdego. Należą m.in. do DNT (Norweskie Towarzystwo Turystyczne), coś w rodzaju naszego PTTK.
Ogromny obszar płaskowyżu to raj dla wędrowców z plecakiem i namiotem. Sezon na wędrówki rozpoczyna się tu dopiero w lipcu, ponieważ bardzo długo może zalegać tu na drogach śnieg. Na terenie płaskowyżu jest bardzo dużo dobrze oznaczonych szlaków pieszych. Ech, aż się serce rwało i nogi, żeby wyjść z busa i pognać tak przed siebie, w nieznane.
Tę nieziemską krainę można odkrywać również na rowerze. Jedną z najpopularniejszych tras rowerowych jest Rallarvegen zwana Drogą Kolejową. Kolejowa, ponieważ w 1909 r korzystali z niej robotnicy, którzy budowali najwyżej położoną linię kolejową w Europie łącząco Oslo z Bergen (najwyższa stacja Finse leży na 1222 m n.p.m.). Z tego właśnie miejsca najczęściej wyruszają wycieczki rowerowe po płaskowyżu. Widoki na trasie są nieziemskie. ![]()
Dodam jeszcze, że zima potrafi tu być bardzo surowa, bywa, że zaspy śnieżne sięgają nawet 7. metrów. Śnieg zasypuje drogi i nie ma możliwości przejazdu. Nie oznacza to wcale, że zimą tu nikt nie przyjeżdża. Zimą uprawia się tu głównie narciarstwo biegowe.
Na płaskowyżu żyje największe w Europie stado dzikich reniferów. Niestety na odcinku, który przejechaliśmy, nie udało się ich zobaczyć. Renifera (szkoda, że tylko wypchanego
) mogliśmy oglądać w Hardangervidda Natursenter (Centrum Parku Narodowego Hardangervidda).
W budynku oprócz wypchanych zwierząt, żyjących na płaskowyżu, ciekawie zaprezentowanych na makietach w ich naturalnym środowisku, znajdują się jeszcze interaktywne tablice i stanowiska, oraz akwaria z żywymi pstrągami.
Na płaskowyżu rośnie ponad 500 gatunków roślin, 100 gatunków ptaków np. sowa śnieżna, pardwa i 21 gatunków ssaków w tym lis polarny, rosomak, gronostaj, lemingi.
Świetnym dodatkiem do zwiedzania wystawy była półgodzinna kinowa projekcja filmu panoramicznego 225° o przyrodzie parku. Technika, w jakiej został nagrany film sprawia, że oglądając czuje się jakby się leciało nad parkiem helikopterem
. Super wrażenia
!
Ostatnim punktem programu dnia pierwszego był najsłynniejszy norweski wodospad Vøringsfossen. Woda spływa tu z 182 metrowej skały, tworząc w dole malowniczy wąwóz Måbødalen, który można przejść. Żałuję, że nie było tego w planie
. Przy pięknej pogodzie, a taką mieliśmy, można zobaczyć nad kaskadą tęczę. ![]()
Po tylu mocnych i pięknych doznaniach wzrokowych docieramy późnym popołudniem do naszego miejsca noclegowego - miejscowości Eidfjord. Miasteczko leży na końcu Hardangerfjordu, drugiego pod względem długości fiordu Norwegii i trzeciego najdłuższego na świecie (179 km). Fiord ten nazywany jest „sadem Norwegii”. Na jego stokach uprawia się głównie jabłonie, z których produkuje się cydr.
Zaraz po kolacji udaliśmy się na wycieczkę po okolicy. Po tak długim dniu spędzonym w busie byliśmy spragnieni pieszej wędrówki.
Przeszliśmy prawie 10 km. Zachwyciła mnie przede wszystkim nieskazitelnie czysta przyroda, maleńkie, ale jakże śliczne domki i obejścia oraz na koniec malowniczo „zachodzące” słonce nad fiordem. Nie do końca jednak słońce zaszło, bowiem na tej szerokości geograficznej o tej porze roku mamy do czynienia z tzw. „białymi nocami”. Jasno jest praktycznie do 12 w nocy
, potem lekki zmierzch, a wschód zaczyna się już o 3 nad ranem.
Nad tym jeziorkiem zatrzymaliśmy się dłużej ![]()
Takie ubikacje czy kosze na śmieci przy ścieżkach rowerowych, szlakach, leśnych drogach to normalność. Dlatego wszędzie jest czysto. Można usiąść w dowolnym miejscu bez obawy, że natkniemy się na jakieś nieczystości.
Nie miałam jednak z tego powodu żadnych problemów z zasypianiem. Bogate w wrażenia dni sprawiały, że sen przychodził nadzwyczaj szybko. Fajne są takie dłuższe dni. Ileż to człowiek ma wtedy czasu …
.
c.d.n.
968 2017-08-05 22:20:02
Temat: Norwegia w moich oczach … (27 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)
Jak czytałam relacje jardo i oglądałam jego zdjęcia z Norwegii w 2013 roku to wiedziałam, że chcę tam pojechać, ale też byłam świadoma tego, że to raczej będzie niemożliwe, bo sprzyjające wiatry jakoś nie wiały w moją stronę z tamtej części świata …
Ale jak to mówią … nieznane są wyroki boskie, albo inaczej … marzenia się spełniają
I mnie się w tym roku Norwegia spełniła. ![]()
Niektóre rzeczy w mojej relacji pewnie się powtórzą, gdyż spora część mojej trasy przebiegała przez te miejsca, które odwiedził jardo. Miał szczęście do jednego, że w wielu z tych miejsc, które opisywał mógł się na dłużej zatrzymać i pobyć sam na sam z naturą. Moja trasa była w większości objazdowa, jednak udało się również w paru miejscach zatrzymać, a nawet odbyć małe wycieczki, czy może bardziej, krótkie wędrówki. W sumie gościłam w Norwegii 12 dni, przejechałam prawie 2300 km. W ciągu 12 dni pobytu tylko jeden dzień był deszczowy, co o tej porze, w tym miejscu świata zdarza się bardzo rzadko, tak że muszę zaliczyć się do ogromnych szczęściarzy
. Praktycznie wszystkie dni mieliśmy, jak na tą szerokość geograficzną i bliskość oceanu – bardzo ciepłe i słoneczne. Nawet Bergen, miasto portowe, które wszystkim kojarzy się tylko z deszczem (pada tu statystycznie przez 250 dni w roku, nawet w środku lata) przywitało i żegnało nas piękną słoneczną pogodą
.
Ze wszystkich krajów, jakie do tej pory w swoim życiu odwiedziłam, Norwegia zachwyciła mnie najbardziej. Dlaczego ?
Jest parę cech samej narodowości, samego państwa, być może również położenia, które zapewne na taki, a nie inny obraz kogoś „bardziej z południa” wpłynęło. Wymienię tylko kilka:
• CZYSTOŚĆ i jeszcze raz CZYSTOŚĆ – nigdzie i nigdy nie spotkałam się z taką czystością, dosłownie wszędzie. Zdecydowanie można powiedzieć, że Norwegowie mają to we krwi, rodzą się z tym, albo po prostu wpajają to dzieciom od kołyski.
Gdzie można zauważyć jakiś nieczystości ? Tylko tam, gdzie mamy do czynienia z obcokrajowcami tj. w dużych miastach typu: Oslo, Bergen, Ålesund, ale też tylko w newralgicznych punktach tj. gdzie się najwięcej obcokrajowców przewija. Na prowincji, na szlakach, na leśnych ścieżkach, w małych wiejskich miejscowościach, w małych miasteczkach, na plażach, na wsiach, dosłownie … nie uświadczysz śmiecia. Wiem, bo, można powiedzieć, sama to sprawdziłam. Inaczej, tam gdzie mieszkają tylko Norwegowie, śmieci po prostu nie ma. ![]()
• BRAK SZYLDÓW REKLAMOWYCH – na początku wydawało mi się, że „czegoś mi tu brakuje” … Coś jakoś pusto, „mniej kolorowo” … Czego mi brakowało ? Tego, co na co dzień muszę oglądać, choć nie chcę. Tych wrednych, szpecących, ogałacających z piękna samej natury tablic i szyldów, przedstawiających ogłupiające reklamy.
Ileż złego dla wizerunku pięknego polskiego krajobrazu, odbioru ludzkiego oka, po prostu zwykłej estetyki, robią te wredne szyldy, które jak grzyby po deszczu wyrastają wzdłuż naszych krajowych szos, a nawet zwykłych wiejskich dróg. Ileż naturalnego piękna one nam zabierają. !
W Norwegii na coś takiego nie ma nigdzie miejsca, ani też przyzwolenia !.
• DYSTANS a jednocześnie niezmiernie MIŁE NASTAWIENIE do obcokrajowców
Norweg musi najpierw przekonać się do Ciebie, żeby Cię dosłownie polubić czy zaakceptować. Uważam, że to bardzo dobre i zdrowe podejście. A jak Cię już polubi to naprawdę do rany, a nawet w naszym przypadku, do serca przyłóż. ![]()
Opiekowało się nami podczas pobytu małżeństwo, przemili ludzie, dosłownie zadbali o nas, jak o własne dzieci.
• TUNELE, ha, ha, pewne nie wszędzie są, ale w tej część Norwegii (dodam, że to była bardziej południowa i środkowa część), przez którą dane mi było podróżować, tunele to rzecz można powiedzieć - normalna. Najeździłam się tymi tunelami, że hej
. Większość tych tuneli przechodzi przez jakiś górotwór. Norwegowie nie próbują w takim tunelu jakoś, nie wiem, np. wygładzić, pomalować ścian, czy coś w tym stylu, tylko jedziesz po prostu jakby przez środek wyżłobionego, skalistego tunelu w górze. Widać naocznie te wykucia, wyżłobienia w skale. To jest super ! Super naturalne i robi mega wrażenie !
Były miejsca na naszej trasie, że tych tuneli było niezliczenie dużo. Tunel w skale (górze) jest super sposobem na zachowanie naturalnego piękna krajobrazu, nie niszcząc jego największych walorów. Norwegowie się w tym bardzo lubują. Niektóre tunele liczą nawet 24 km i mają specjalne strefy do postoju dla ludzi cierpiących na klaustrofobię. Niektóre mają nawet ronda. Rondo w tunelu ?
Coś nie do pomyślenia.
U Norwegów – normalna rzecz. ![]()
• „PERFEKCJONIŚCI”, a może bardziej „DETALIŚCI”. Ciężko powiedzieć. Niemniej trzeba przyznać, że Norwegowie tacy są. Ich domy, obejścia, ogródki przydomowe są dosłownie „wycacane”, „wygłaskane”. Mało tego, czasem miałam wrażenie, że one są jakieś „za małe”, jakby dla „krasnoludków”. Miałam okazję wiele takich zobaczyć i porównać. Ja nie uważam tego za jakąś, nie wiem dewiację, czy coś w tym stylu, to było, wierzcie mi, niesamowite wrażenie, jak wędrując leśną ścieżką mogłam przysiąść na progu domku, który był „niewiele większy ode mnie”
… Wiele tych małych domków to letnie „rezydencje” Norwegów. ![]()
• CISZA I POSZANOWANIE PRZESTRZENI INNYCH – momentami było mi wstyd, że MY tego nie potrafimy. Podczas 12-dniowego pobytu w różnych częściach Norwegii (bo przecież cały czas się przemieszczaliśmy i mieliśmy do czynienia z różnymi ludźmi) nigdy nie usłyszałam zbyt głośno mówiącego Norwega, nawet jak spędzał czas wolny z całą rodziną. Prawdę mówiąc, ja ich w ogóle nie słyszałam. Potrafią się ze sobą porozumiewać w niezwykle dyskretny, niezakłócający innym konwersację, sposób.
• SPĘDZANIE WOLNEGO CZASU NA ŁONIE NATURY – z tego co opowiadali nam Norwegowie, oraz z tego co zobaczyłam na własne oczy, obywatele tego kraju bardzo cenią sobie spędzanie wolnego czasu na łonie natury. A trzeba przyznać, że cudownej, czystej natury, we własnym kraju im nie brakuje. Wielu Norwegów ma domki letniskowe w miejscach odległych od dużych norweskich miast, do których podczas wakacji przyjeżdżają. A są to takie miejsca, o których MY Polacy, możemy sobie tylko pomarzyć. Bo w Norwegii każde „niby miejsce” to już jest COŚ. Najczęściej w takim „fajnym miejscu”, które zazwyczaj jest nad wodą, stoi mała chatka. Tuż przy brzegu jest przycumowana mała łódka. Miejsce wokół chatki jest „wygłaskane” tzn. wykoszone.
Wstajesz, wokoło masz idealną ciszę, wypływasz łódką na jeziorko, łowisz sobie rybki, pieczesz je na ognisku albo przygotowujesz w inszy sposób … Nikt Ci nie przeszkadza, żadnego Disco Polo lub innego wrzasku sąsiada … RAJ NA ZIEMI ![]()
• POZORNY „BRAK ZAINTERESOWANIA INNYMI” – z jednej strony to dobrze, że Norwegowie tacy są, pozwala im to utrzymać dyscyplinę. Niemniej nie sądzę, żeby znacznie większe przewinienia przeszły płazem. I bardzo dobrze. I tak np. po godz. 18.00 nie ma możliwości kupienia butelki piwa w sklepie, nie mówiąc już o wyżej %-owym alkoholu. Tak mają i koniec. Kupisz wszystko, tylko nie alkohol. Po prostu Ci go odstawią i nie sprzedadzą.
Pewnie, nie do końca Norwegowie są jednak mega SUPER ... Jak każda nacja mają zapewne swoje wady i przywary. Byłam za krótko, żeby je zauważyć
. Np. nie ze wszystkich ustaw w swoim państwie są zadowoleni itd ... Nie jest to jednak nam obce, więc kto jak to, ale MY, potrafimy ich zrozumieć
.
c.d.n.
969 2017-08-02 15:23:56
Odp: Zgadnij, co to jest / gdzie to jest ? (7,756 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)
Z Kiczery
MF zadajesz ![]()
187 - sprocket73
140,5 - kisiel
64,5 - jolanta
61,5 - Cyberniok
60,5 - nena
56 Gustek
43,5 - baca
40 - Eugeniusz Kępiński
39,5 – MF
28,5 - Darek Tlałka
22 - darkheush
19,5 - MK
19,0 - Tomrod, tomkos
18,5 - łysy z łysiny
17,5 - rufi, Bisqp
16 – Karo
12,5 - harnaś wołoski
11,5 - 740715
10 - bcFan
9 - mały pikuś
7,5 - Staszek
7- teksanski
6,5 - Miluś, lowell79, Klimek
5,5 - Skorpion
5 - Macieks
4,5 - marekk500
4 - kruwad
3,5 - jardo
2,5 - wizjoner
2 - cwiartka11
1,5 - kris_61, Janusz
1 - Inga, Paweł, piotr, jasiomateuszek
970 2017-08-02 13:26:46
Odp: Zgadnij, co to jest / gdzie to jest ? (7,756 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)
Rozszyfrowałaś bezbłędnie
Na trop naprowadziła mnie róża ![]()
Skąd taki widoczek ?
971 2017-08-01 23:55:54
Odp: Zgadnij, co to jest / gdzie to jest ? (7,756 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)
Leskowiec , a to może jest podstawa pod nowy krzyż ... . Dawno nie byłam na szczycie, ale może tam coś powstaje.
972 2017-08-01 15:28:30
Odp: Zgadnij, co to jest / gdzie to jest ? (7,756 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)
Tak jest
! Zdjęcie gdzieś z roku 1935. Tu więcej o historii basenu.
187 - sprocket73
140,5 - kisiel
64,5 - jolanta
61,5 - Cyberniok
59,5 - nena
56 Gustek
43,5 - baca
40 - Eugeniusz Kępiński
38,5 – MF
28,5 - Darek Tlałka
22 - darkheush
19,5 - MK
19,0 - Tomrod, tomkos
18,5 - łysy z łysiny
17,5 - rufi, Bisqp
16 – Karo
12,5 - harnaś wołoski
11,5 - 740715
10 - bcFan
9 - mały pikuś
7,5 - Staszek
7- teksanski
6,5 - Miluś, lowell79, Klimek
5,5 - Skorpion
5 - Macieks
4,5 - marekk500
4 - kruwad
3,5 - jardo
2,5 - wizjoner
2 - cwiartka11
1,5 - kris_61, Janusz
1 - Inga, Paweł, piotr, jasiomateuszek
973 2017-08-01 13:47:34
Odp: Zgadnij, co to jest / gdzie to jest ? (7,756 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)
Pytanie: Co przedstawia archiwalne zdjęcie ?
974 2017-07-31 21:40:20
Odp: Zgadnij, co to jest / gdzie to jest ? (7,756 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)
Brzezinka,chociaż to tak na granicy nieco jest ...
975 2017-07-31 21:09:50
Odp: Zgadnij, co to jest / gdzie to jest ? (7,756 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)
Na północnych stokach Złotej Góry, Roczyny.