(...) W końcu dotarliśmy do krokusowych polan w Targoszowie, gdzie spotkałem forumowego kolegę MF
... i rozpoznany zostałeś po pieskach?
![]()
Nie jesteś zalogowany. Proszę się zalogować lub zarejestrować.
Forum Beskidu Małego » Posty przez jolanta
(...) W końcu dotarliśmy do krokusowych polan w Targoszowie, gdzie spotkałem forumowego kolegę MF
... i rozpoznany zostałeś po pieskach?
![]()
Jeszcze wieczorem, przed snem postanowiliśmy, że następny dzionek spędzimy na odpoczynku w Cisnej, byliśmy wymęczeni trzema dniami wędrówki w trudnych warunkach i zachciało nam się lajtowego dzionka
W nocy musiało nieźle mrozić bo jeszcze około 10 rano było sporo na minusie ![]()
Śniadanko zjedliśmy więc przy kuchennym piecu
zza okna przyglądał nam się puchaty kocik ![]()
Pożegnalna fotka przed bacówką Pod Honem
i widoczek na Łopiennik sprzed bacówki.
Zainstalowaliśmy się na sympatycznej kwaterze i ruszyliśmy w miasto ![]()
Na pierwszy ogień poszła Pracownia Ikon
spotkaliśmy tutaj kolejnego Bieszczadnika z wyboru – GOPR-owca Jerzego z Przemyśla
Pogawędziliśmy o rozpoczynających się właśnie świętach w obrządku wschodnim, złożyliśmy sobie nawzajem życzenia i zostaliśmy zaopatrzeni w dobre rady w związku z planowana na kolejny dzień trasą do Smereka
- W sytuacji zagrożenia, nie szczypać się tylko wzywać GOPR.
Ikony były cudne i pisane w różnej konwencji
Kolejne miejsce, które odwiedziliśmy to Karczma Łemkowyna o ciekawym wystroju i pysznym jedzonku ![]()
Była też fotka z legendarnym Bieszczadzkim Misiem ![]()

Uchylę rąbka tajemnicy
Bieszczadzki Miś został wypożyczony
na potrzeby zdjęcia. Butelka miała celowo naderwany pasek akcyzy i była regularnie wypożyczana klientom w tymże właśnie celu
Na koniec zostawiliśmy sobie Siekierezadę
Potem udaliśmy się grzecznie, o przyzwoitej porze na kwaterę z zamiarem kontynuowania wędrówki w dniu następnym
Piotr długo jeszcze w nocy śpiewał, ale nie wiem jak długo... bo zasnęłam ![]()
Z nastaniem nowego dzionka trzeba było ruszać dalej. Bieszczadnik Jacek pożegnał nas przed chałupą
i mijając Błękitną Rapsodię
ruszyliśmy w kierunku )( Żebrak
W nocy dosypało śniegu i robiliśmy na nim tego ranka pierwszy bałagan
Na )( Żebrak stoi projektowa, całkiem solidna wiata – niestety ma ten feler co inne – szerokie wejście ![]()
Tuż za przełęczą rozpoczęły się pierwsze trudy. Głęboki, kopny śnieg, wiatr sprawiały, że wolniutko posuwaliśmy się do przodu
Tego dnia wiele jeszcze razy zakopywaliśmy się w zaspach, mijaliśmy leśne, ciche, zasypane polanki... bez ludzi, bez zwierząt. Uśpiony świat
Czasami zza gęstych, niskich chmur było nawet widać skrawek nieba
a czasami tylko leśny szpaler ![]()
Zdobyliśmy kolejno szczyt Jaworne i Wołosań – oba w okolicy tysiączka
Droga do Cisnej dłuży się niemiłosiernie wśród kolejnych zawianych polan...
W końcu zrobiło się ciemno i ostatnie dwie-trzy godziny wędrowaliśmy tradycyjnie w ciemnościach na gps,ie. W którymś momencie i to elektroniczne cudo zwariowało i przez paręnaście minut kręciliśmy się w kółko. Zdążyliśmy się posprzeczać
a potem reset urządzenia przywrócił nawigację i nas (!) do porządku
Kamienny kopczyk na ostatniej górce tego dnia – Honie
Teraz już tylko do bacówki.
W bacówce Pod Honem była gorąca zupa, przepyszne pierogi. Do tego fantastyczne grzane piwo z korzeniami i żółtkiem ![]()
Gustek jako pierwszy obwieścił nam tą fantastyczną nowinę, teraz już tylko czekać na fiuletowy zawrót głowy
Kto następny? ![]()
Jolanto czy Piotr zakosił twoje stuptuty czy to Ty jego czapeczkę zapożyczyłaś?...oryginalne,śliczne BLUE.
My sobie różne rzeczy pożyczamy
Np. zdjęcia
muszę dodać, że w relacji wykorzystuję fotki swoje i Piotra... bo jak mi je udostępnił i pobrałam je do swojego albumu to teraz nie zawsze do końca wiem czyja je czyja
Ta z krzyżem jest na pewno Piotra
Znam Biesy dość dobrze
a nowa Bazę w Rabem poznaję dzięki Tobie.
Ciekawe dzięki komu ja ją poznałam
![]()
... ale zmarzluszki
niech no je słonko jak najszybciej ogrzeje ![]()
Dokładnie, to jest archiwalne zdjęcie ![]()
109 - sprocket73
82 - kisiel
42,5 - baca
40 - jolanta
31 - Gustek
23,5 - nena
22 - Cyberniok
21 - darkheush
20,5 - Dariusz Tlałka
18,5 - MK, MF
14 - Bisqp
13,5 - rufi
12,5 - harnaś wołoski
13 - łysy z łysiny, tomkos
10,5 - 740715
9 - Tomrod
6,5 - Miluś
6,5 - lowell79
5,5 - Klimek
5 - Macieks
4 - kruwad,mały pikuś, teksanski
3,5 - jardo, marekk500
3 - bcFan
2,5 - wizjoner, Skorpion
1 - Inga, Paweł, piotr, Staszek
0,5 - kris_61, stary, wawri
Wyręczę ! ![]()
Jakieś skojarzenia? ![]()
(...) Odezwały się wspomnienia. W 1990 jechaliśmy jeszcze ciuchcią z Prełuk do Łupkowa. Wtedy jeszcze opłacało się transportować i masę i klasę :-) Upadek linii przyspieszyła likwidacja zakładów drzewnych w Rzepedzi. Czego nie zniszczyły 2 wojny swiatowe i bandy UPA to uczynił w try miga nasz TurboKapitalizm.
Tak, smutne to, smutne... też jechałam kolejka nie raz...
Odkryłam stronę Fundacji Bieszczadzkiej Kolejki Leśnej to chociaż można powspominać ![]()
Bazie Rabe należy się osobny pościk ![]()
Kiedy przyszła kolej na GSB Bieszczady chciałam oczywiście doświadczyć nie tylko drogi, ale koniecznie spotkać Bieszczadników
Bieszczadnik – Bieszczadnik z wyboru czyli Jacek z Bełchatowa ![]()
Szybciutko pozapalał co się dało – oprócz prądu
W chatce nie tylko nie ma prądu, nie ma też zasięgu telefonii
ale... kiedy się człowiek uda w pewne sekretne miejsce i ma troszkę szczęścia zasięg złapie.
Czym prędzej pobiegłam tam przez zaspy coby dać znać Wirtualnemu, żeśmy cali i zdrowi na miejsce dotarli
Niech się Anioł też wyśpi ![]()

A potem był wieczór pełen bieszczadzkich opowieści
O miśkach i wilkach jakie Jacek spotykał w leśnej głuszy. I jeśli nawet ciut opowieść podkoloryzował to nic mi to nie przeszkadzało.
O miejscach, gdzie można w terenie fajnie (awaryjnie) zanocować
Jedno z nich to znajduje się poniżej cmentarzyka na Chryszczatej. Jest to dawna baza pracowników leśnych. Drugie to wspomniana już dawna baza studencka Jawornik. Tam z kolei stoi przyzwoita chatka (niestety bez pieca), a obok jest wiata i miejsce na ognisko. Drugi z budynków to tzw. Piwniczka Jarka – tam z kolei piecyk żeliwny jest. Przy wszystkich miejscach jest woda.
Zainteresowani poszperają w necie to znajdą co trzeba
Była też opowieść o potomkach UPA, którzy kilka lat temu postawili „swoje” krzyże na mogiłach na Chryszczatej.
Wyspaliśmy się znakomicie, w ciepełku, a na drugi dzień rano udało się w dziennym świetle porobić troszkę fotek ![]()

Piec nad piece i "górka" do spania ![]()
Sympatyczna lokatorka ![]()
Okno na świat
Pamiątka "po nas"
Razem z Jackiem mieszka KOT – KOT żbikowaty ![]()
Ponieważ jednak nie szanował sobie chatkowego ciepełka został wyprowadzony na dwór. Jacek zrobił mu „budkę”. Przygotował dwa kartonowe pudła. Wsunął mniejszy karton w większy, wolną przestrzeń wypełnił szmatami, a całość obciągnął grubą folią - teraz żbikowaty kot nie psoci w chatce, a ma ciepło ![]()
... i jeszcze to ![]()
Niebo "podkradło" kolor kfiotkom? Czy może odwrotnie
A moje ślicznoty wszystko robią we dwóch, na komendę ![]()
Skorpionie, udany wypad, z tego szczytu można się widoczkami zachwycić
Ja dzisiaj ją z Gibasów obserwowałem i faktycznie widok i pogada dzisiaj były extra !!!
A nie widziałeś tam przypadkiem Chatara Staszka jak gonił wedle chałupy i lustereczkiem zajączki puszczał?
Puszczał je do nas na Boraczą ![]()
A to czekam cierpliwie
Pozdrowionka serdeczne! ![]()
Rano mam dłuuuugi rozruch, nie tylko tym razem – zawsze rano mam długi rozruch
Powoli piję kawę, lubię się budzić powoli. Na dodatek to jest dzień moich urodzin
Dostałam od Piotrka pyszną czekoladę, aleśmy ją zjedli już dzień wcześniej w drodze ![]()
Piję więc swoją poranną kawkę w kuchni, gdzie nagle zrobiło się tłoczno. Skąd tylu ludzi?
Na naszej kwaterze jesteśmy my, Gdańszczanie i … zespół Geologów.
Nasz Gospodyni wynajmuje jedno z pomieszczeń na nich na biuro. Panowie pojawiają się w kuchence, aby zrobić sobie coś do jedzenia nim wyruszą do pracy w terenie.
Ciekawość zwyciężyła i ciąaaaaaagnę jednego z Panów za język
Dowiedziałam się na czym polegają poszukiwania gazu ziemnego na Podkarpaciu. Otóż... strategia poszukiwania gazu z łupków posiada swoją specyfikę. Geolodzy z „naszej” brygady wykonywali odwierty w „podejrzanych o gaz” miejscach i zakładali w nich niewielkie ładunki wybuchowe. Potem robili „pstryk”
Odpowiednia aparatura wyłapywała falę uderzeniową, która odbijała się od skał o różnych własnościach fizycznych i rejestrowana była na powierzchni za pomocą geofonów. Tak zebrany materiał programy komputerowe przetwarzały na przekroje geologiczne, które obrazowały głębokość zalegania, grubość i ułożenie warstw geologicznych, w tym tych, w których mogą się znajdować pokłady gazu ziemnego. Było to wszystko bardzo ciekawe i mam nadzieję, że nic nie pokręciłam ![]()
Odcinek z Komańczy do Cisnej to ponad 9 godzin wędrówki. W zimie dla mnie nierealne, a i dla wielu pewnie też nie ![]()
Jeszcze przed wyjazdem badałam temat, rozsyłałam wici. Od Wirtualnego Anioła Stróża
wiedziałam, że mniej więcej w połowie drogi jest baza studencka Rabe – czyli dla nas coś w sam raz.
Czy będzie jednak czynna? Trzeba do niej odbić około godziny drogi ze szlaku. Czy do niej trafimy? ![]()
Przed opuszczeniem kwatery wykonuję do Wirtualnego telefon z zapytaniem czy wieści bazowe są pewne. Nie minęła godzinka – jest odpowiedź. Można iść śmiało.
Droga do bazy zajęła nam około ośmiu godzin, na dojście do Cisnej w zimowych warunkach nie było szans.
Tymczasem robimy zakupy w miejscowym sklepie i ruszamy w kierunku Prełuk. Prełuki są niewielką osadą - przysłowiowe „trzy chałupki na krzyż”, a przecież kiedyś wieś liczyła około 50 domów, miała swoją cerkiew... dziś tylko zostały kamienie i resztki cmentarza ukryte pod śniegiem.
W jednej z nielicznych obecnie chałup funkcjonuje agroturystyka.
Białą, odśnieżoną, cichą drogą wzdłuż rzeki Osławy wędrujemy przed siebie
Uwagę naszą przykuwa nieczynny wiadukt kolejki wąskotorowej.
Takie samo ujęcie widziałam kiedyś u Maurycego – robiło jeszcze lepsze wrażenie.
Niebawem dochodzimy do Duszatyna i przy zamkniętym o tej porze roku barze pięknie nazwanym „Dusza Jeziorek” robimy sobie popas.
Duszatyn to zaledwie kilka domów oraz długi barak. Po dawnych czasach zachował się jedynie żeliwny krzyż przydrożny, który mijamy na rozstajach dróg.
Spokojnie drepczemy sobie w kierunku Jeziorek Duszatyńskich, czasami nawet pokazuje się w zimowym lesie słoneczko
Śniegu jest tak w sam raz.
Jeziorka – w tej chwili dwa powstały na skutek oderwania zachodniego zbocza Chryszczatej i teraz jest tutaj Rezerwat Zwięzło.
Wydarzenie to upamiętnia skalny obelisk.
O tej porze roku powierzchnia jeziorek pokryta jest prawie w całości lodem.
Podobało nam się tam i po kolejnym odpoczynku ruszamy już w kierunku szczytu Chryszczatej
Górze tej niewiele brakuje do tysiączka i im bliżej szczytu tym bardziej odczuwa się niską temperaturę. Drzewa są mocno oblodzone, a oznaczeń szlaku pod tym lodem, śniegiem nie widać wcale. Znowu przysługę oddaje nam gps
Na szczycie stoi betonowa wieża geodezyjna z czasów zaborów, jesteśmy przy niej już po zapadnięciu zmroku.
Obok jest dość solidna, drewniana wiata.
Gdzieś na szczycie znajduje się także maleńki cmentarzyk, niestety musieliśmy go minąć w ciemnościach
Szybki posiłek, herbatka i granią kierujemy się do )( Żebrak, gdzieś po drodze powinniśmy odbić do bazy Rabe. Nasze mapy pokazują, że prowadzi tam lokalna ścieżka oznaczona żółtymi kwadratami.
W pewnej chwili Piotr spostrzega krzyż, a tuż przy nim rozpoczyna się ścieżka
Schodzimy ostro w dół, meandrujemy za znakami po lesie, śniegu jest zdecydowanie więcej, ale to tylko ułatwia schodzenie po stromym stoku.
Po około godzinie docieramy na miejsce, a tam... czeka na nas Bieszczadnik
Ech... jest wiele pięknych, przyjaznych wędrowcom miejsc... to z pewnością jest jedno z nich! ![]()
Świerklaniec kojarzy mi się z Instytutem Sadownictwa, do którego nasz rodzina w latach 80 jeździła po sadzonki drzew owocowych - słynęły one z wysokiej jakości. Do dziś owocują nam w przydomowym sadku ![]()
Nic o tym jednak nie wspominasz, czyżbym pomyliła miejsca? ![]()
Busola jest uzupełnieniem GPSa, a czasami musi go zastępować. Podobnie jest z mapą papierową.
Bez GPSa, busoli i mapy papierowej nie ruszam się na żaden wypad w góry.
Zgadza się, tylko jeszcze cena... mapa, busola, gps. Ech... ![]()
(...) Generalnie ciężki odcinek ale bardzo przyjemny
... a następny dokładnie taki sam: generalnie ciężki ale bardzo przyjemny
a kolejny? ... zaś generalnie ciężki acz bardzo przyjemny
(...) Jeśli chodzi o busolę - zapewne Staszek zaprotestuje - ale jest to sposób wyznaczania kierunku nieco już archaiczny, biorąc również pod uwagę kwestię deklinacji magnetycznej, która poważnie zaburza odczyt i jest kwestią zmienną w zależności od miejsca i czasu.
Hmmmm... ta archaiczność jest dyskusyjna
Ja po prostu nie umiem tego zrobić po zmroku i przy wietrze
a wypadałoby na wszelki słuczaj jakby tego no ... prąda czy też akumulatorków nie było... ![]()
Pamiętam swoje wędrówki i nazwy wsi zaznaczone tylko na mapach ...
Mam w planie jeszcze kilka takich wiosek odwiedzić w tym roku, najpierw muszę jednak "wykończyć czerwonego"
Czyli o wyższości GPS nad tradycją
Kiedy następnego dnia oglądaliśmy mapę Gdańszczan rzeczywiście w tym fragmencie znacznie różniła się od naszych map
Nie wiem jak tam inni mają
ale po tych naszych forumowych wycieczkach ze Staszkiem to w dzień ja sobie radzę z tą busolą, natomiast w nocy i przy silnym wietrze, operowanie mapą i busolą jest dla mnie nie do przeskoczenia
Z relacji znajomych wiem także, że nie zawsze sprawdza się gps w telefonie bo są miejsca - zwłaszcza w Biesach, gdzie tego zasięgu zwyczajnie nie ma. Zainwestuję w tym roku więc w jakiegoś Garmina
Jak ktoś chętny na busolę (Silva) chętnie odstąpię.
A na swojej stronie schronisko zachęca: Drodzy Państwo, czekamy na Was i zapraszamy. Bo dom mój otworem stoi Dla takich jak Wy Był komplet?
Nie, w schronisku była tylko obsługa. Według nich kuchnia nie działała, nie grzali i podobno było nieposprzątane po Sylwestrze.
Szkoda słów.
(...) ja już sam zaczynam zapominać pewne szczegóły, a tymczasem - jak widzę - ty jeszcze coś pamiętasz
Cobym ino nie pamiętała więcej od Ciebie
![]()
Ech... maleństwa jeszcze, ale oczy cieszą ![]()
Bardzo Ciekawe trasy. Nasi sąsiedzi zza miedzy jakoś bardziej lubią biegówki
... i mają naprawdę dobrze przygotowane trasy o zróżnicowanym stopniu trudności w wielu ośrodkach, nie tylko w Jablunkovie ![]()
Kolejny pomysł na narciarskie trasy biegowe
Jakiś czas temu skumałam się z Zzaolzianami
i skorzystałam z zaproszenia na narciarskie trasy biegowe
Miód - malina!
Z BB szybką drogą podjechałam do Czeskiego Cieszyna i zaparkowałam bez najmniejszego problemu, za darmo
pod dworcem PKP.
Razem ze znajomymi wsiedliśmy do pociągu (od dwu ludzi liczy się już jako grupa i podróżujemy ze zniżką!).
Dojeżdżamy do miejscowości Nawsie i tam dochodzimy pieszo do tras biegowych. Zajęło nam to niecałą godzinkę.
W to miejsce można również dojechać samochodem, ale...
Trasy były w tym dniu nieomal bezludne ![]()
Dobrze utrzymane, przygotowane specjalnie z myślą o amatorach takich wędrówek. Do dyspozycji jest wiele kilometrów biegowego szaleństwa , o różnych stopniu trudności
A wszystko z widoczkami na okoliczne górki
Fajne jest też to, że można tak planować swoją wycieczkę, aby po drodze zatrzymać się na posiłek, kawkę, pifko czy co tam kto lubi
Nasz postój i odpoczynek wypadł w Ośrodku GRUŃ
a potem w Chacie Studeničné
Ubiegani po pachy dotarliśmy do stacji kolejowej Mosty u Jablunkova i stamtąd wróciłam do Czeskiego Cieszyna
Więcej o tych atrakcyjnych trasach można poczytać pod linkiem ![]()
Biegałam już w tym roku na Kubalonce, na Drodze pod Reglami, ale te trasy były dla mniej w tym roku najciekawsze! ![]()
Zima (znowu
)
Wyprawa szósta z wycofem ![]()
Trasa: Puławy Dolne – Tokarnia – Przybyszów - Wahalowski Wierch – Komańcza – Duszatyn – Chryszczata – baza Rabe - )( Żebrak - Wołosań – Cisna – Małe Jasło i wycof do Cisnej
W nocy dopadało trochę śnieżku i rankiem ruszyliśmy białą drogą łapiąc czerwonego
w kierunku Komańczy.
W Puławach Górnych – już kiedyś o tym pisałam – jest spora emigracja z Zaolzia skupiona wokoło zboru zielonoświatkowego. W wielu gospodarstwach otwarto agroturystykę, umożliwiając noclegi i wyżywienie korzystającym z pobliskiej stacji narciarskiej ![]()
Sama wieś Puławy dzieli się na Dolne i Górne. Dawniej zamieszkana była głównie przez Łemków, obok których mieszkali Polacy, Żydzi. Stała tu cerkiew, a dzisiaj pozostał tylko cmentarz...
Pasmo Bukowicy - mało znane, bez atrakcyjnych widoków bo idzie się głównie lasem, ale bardzo przyjemne na wędrówkę pieszą, jazdę rowerem czy biegówki. Ten odcinek jest dość długi. Liczy do Komańczy prawie 28km.
Stokami Kiczery wędrujemy w kierunku Zrubania (Skibiec).
W okolicy Rezerwatu Bukowica robimy pierwszy postój na gorącą herbatkę i spotykamy pierwszych i jedynych turystów na tej trasie.
Będziemy Gdańszczan jeszcze kilka razy mijać. Na razie każdy idzie w swoim tempie ![]()
Leśna wędrówka przez Smokowiska, śniegu jest tak w sam raz i idzie się całkiem przyjemnie.
Czasami coś tam widać
Farma wiatraków ![]()
W rejonie Wilczych Bud spotykamy leśników i ucinamy sobie z nimi krótką pogawędkę, a to o niedźwiedziu, a to o wilkach.
Żądnego z tych zwierząt na trasie nie spotkaliśmy, ale za to dwukrotnie drogę przebiegły nam piękne stada jeleni. Każdorazowo stadu parunastu sztuk łani towarzyszył dorodny byk. Nigdy nie widziałam ich z tak bliska
Pozostając w „leśnym temacie” mijamy Hubertową kapliczkę. Śnieg przyjemnie prószy, ale momentami wzmaga się wiatr.
Kolejny odpoczynek wypada nam w wiacie pod Tokarnią – szkoda, że jest tak „przewiewna”bo wiatr dość mocno daje się we znaki i przydałby się jakiś zaciszny kącik ![]()
Gadańszczanie już tam są. Mieli w planie zejście do Woli Piotrowej, ale decydują się wędrować jednak do Komańczy.
Przed nami atak szczytowy na górę z przekaźnikiem czyli Tokarnię. Coś jakby nawet się przejaśniło i jest szansa na jakieś widoczki.
W odkrytym terenie wiało niemiłosiernie ![]()
… aleśmy górę zdobyli!
… bez widoków ![]()
„Po drugiej stronie” wiatr się uspokoił i schodzimy raźno do Przybyszowa
Przybyszów to kolejna wieś, której już nie ma. Wieś bardzo stara bo pochodząca z XVI wieku, położona w dolinie potoku Płonka, ale całkowicie wysiedlona po II wojnie światowej...
Pozostały tylko groby...
Jest też pasieka, więc latem chyba tu jednak ktoś zagląda?
Na Wahalowskim Wierchu jesteśmy już po zmroku. I tu się zaczyna zabawa ![]()
Szczyt i jego okolice to ogromne, trawiaste polany przykryte teraz nawianym śniegiem. Wystarczy zrobić krok w niewłaściwym kierunku, a człowiek zapada się po doopę w śniegu
Gdzie są oznaczenia szlaku? Pewnie na tyczkach, ale gdzie te tyczki?
Nie będzie przesadą jeżeli napiszę, że tylko dzięki gps,owi dotarliśmy jakoś do słupka z oznaczeniem szczytu. Trzymanie się elektronicznego śladu pozwoliło unikać zapadania się w zaspy. Pod koniec dnia, kiedy człowiek jest już zmęczony – to było ważne!
Pokonując polanę szczytową widzieliśmy kilka razy światła latarek jednak jakoś dziwnie z boku.
To byli Gdańszczanie. Jak się potem okazało sporo błądzili w okolicach szczytu bo korzystali tylko z mapy (nie pamiętam już jakiego wydawnictwa), a ona niestety nie była dokładana.
Z Wahalowskiego Wierchu można zejść do bazy w Jaworniku
(jeszcze o niej będzie)
Kiedyś była to baza studencka prowadzona przez Orkiestrę św. Mikołaja z Lublina, ale została zlikwidowana w 2002r. Obecnie co nieco zostało z zabudowań. Można tam w zimie awaryjnie zanocować a latem to nawet warto
Szczęśliwi, że bez błądzenia po ciemku udało nam się przyjść ten teren ruszyliśmy do Komańczy. Droga bardzo mi się dłużyła, byłam już zmęczona, a przy wolnym tempie jakoś mi tej drogi powoli ubywało
więc co rusz odpoczywałam na plecaku i sprawdzałam ileż to jeszcze tej drogi przed nami.
Coby nie narazić się na „dziwne leśne spotkanie” a i dla poprawy samopoczucia postanowiliśmy pośpiewać
Piotr to człek umuzykalniony i grający (bynajmniej nie na nerwach) ja zaś z podeptanym przez słonia uchem ![]()
Ciężko nam było ustalić wspólny repertuar. Zaczęliśmy więc od śpiewania kolęd, a potem na warsztat poszły piosenki z przedszkola – do przedszkola chodziliśmy oboje
Były więc: Czarne jagódki, Tak się zachmurzyło, Kotek Puszek.... no i Czterej Pancerni i Pies (w naszym przedszkolu czołgiem była ogrodowa ławka)
Kiedy zobaczyliśmy światła schroniska PTTK w Komańczy strasznie się ucieszyliśmy. Będzie ciepły posiłek!
Nic bardziej złudnego. W tym miejscu – zaraz przecież przy szlaku – odprawiona nas z kwitkiem sugerując udanie się na prywatną kwaterę.
Poszliśmy.
Tam już odpoczywali Gdańszczanie ![]()
Na deser - same delicje!
A szczyt? Może to Jagnięcy, co go masz w planach? ![]()
Zawsze zadziwia mnie to ile "koloru"
można wyczarować w czarno-białych fotkach - wyszły fantastycznie
Gratuluję tylu fajnych doznań na szlaku! ![]()
Forum Beskidu Małego » Posty przez jolanta
[ Wygenerowano w 0.126 sekund, wykonano 5 zapytań ]