Po raz drugi wziąłem udział w Dusiołku. Tym razem edycja jesienna. Ukochanej niestety znowu wypadła wycieczka. Chciała wziąć udział, ale nawróciła nie do końca doleczona choroba. Pech. Brak Ukochanej chciałem powetować sobie nieco bardziej sportowym podejściem do tematu. Tak więc ruszyliśmy z kopyta razem z ekipą 157 osób.
Niestety sportowy duch osłabł w połowie podejścia pod pierwszą górkę. Albo ja taki mocny, albo koledzy tacy słabi. Na szczęście była z nami koleżanka na którą można było zwalić całą winę, że jako słaba płeć nas opóźniała. W każdym razie na drugim punkcie kontrolnym poszliśmy do lokalnego browaru w Szczyrzycu i spędziliśmy tam ponad godzinę.

Potem już na spokojnie goniliśmy stawkę. Można powiedzieć wróciła równowaga ducha i właściwe priorytety. Jak zapewnia organizator w tym "wyścigu" chodzi przede wszystkim o dobrą zabawę.
Piękne są tamtejsze okolice.
Nie ma wyznaczonej trasy. Każdy sam wybiera drogę jaką dochodzi do punktów kontrolnych.
Dzięki temu na trasie jest ciekawie.
Na punktach sędziowie podają aktualną pozycję. Uznałem, że minimalną granicą przyzwoitości jest zając miejsce w pierwszej setce, więc pod koniec ciutkę podkręcałem tempo.
Udało się zająć 99 pozycję 
A potem zasłużony odpoczynek i konsumpcja. Można powiedzieć porządna biesiada. Na koszt organizatora zjadłem i wypiłem w kolejności chronologicznej:
- kawa i ciastko przed startem
- batonik na pkt.4
- 50-tka wiśniówki na pkt.5
- kotlet schabowy z kapustą na mecie
- następnie drugi kotlet schabowy z kapustą, bo był naprawdę bardzo dobry
- do tego 3 szklanki herbatki
- kawa i 3 ciastka na deser
- owoce (winogrona i jabłka) na drugi deser
- 100 ml austriackiego wina którym częstował prezes
- chleb ze smalcem przed ogniskiem
- szarlotkę przed pieczeniem kiełbasek
- kiełbaskę z ogniska (tyko jedną, naprawdę)
- herbatę i sok bo mnie po tym wszystkim suszyło
Ognisko trwa do późna (podobno do rana). Granie na gitarach, śpiewy. Aż żal, że człowiek jest kierowcą, bo prezes cały czas krążył z butelką, a w butelce coraz mocniejsze trunki. Nie mam pojęcia skąd się te wszystkie dobra biorą. Do tego są jeszcze nagrody rzeczowe dla zwycięzców i wylosowanych osób.
Na koniec, nie zapomniałem o Strzępku, który już od ponad 2 lat "mieszka" w tamtych stronach.
