Słynna Zielona(od tyłu)w Mucharzu,knajpa,sklep,skład opału.
Centrum wsi...kiedyś ![]()
126 2014-10-03 07:15:28
Odp: Zgadnij, co to jest / gdzie to jest ? (7,740 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)
127 2014-09-18 19:25:56
Odp: Beskid Wyspowy - ostatnia wycieczka Strzępka (13 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Przykro mi Sprocket ale z drugiej strony Strzępek wybrał sobie fajne miejsce na odejście.Piękny Beskid Wyspowy.
Znam ten ból bo ponad pół roku temu zakopywałem swojego kaukaza który był z nami 12 lat.
Grudzień,temp.około zera,sztychówa+kilof.
Dziura metr na metr i na ponad metr głębokości.
Pół dnia roboty,pół litra w głowie,morze łez...szkoda gadać jaki żal.
128 2014-09-18 19:10:43
Odp: Mój GSB (69 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Marku dzięki serdeczne za dobre słowo.
Jolu nic się nie bój,szansa na zgubienie zawsze jest
Ja zgubiłem się w Krynicy po jakimś kilometrze od startu.
Pełno trenujących biegaczy płci nie tylko męskiej sprawiło że tak się kajśik zapatrzyłem że skręt na Huzary mi uciekł.
Zorientowałem się po drugim kilometrze że coś ta asfaltówka za długa ![]()
129 2014-09-18 12:03:28
Odp: Mój GSB (69 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Dziękuję Jolu!
Ponieważ nie wiem kiedy ruszę z jakąś relacją,zapodam może kilka informacji i refleksji z tego etapu coby Tobie i innym chętnym do łazęgowania było łatwiej.
Beskid Niski to całkiem inny wymiar
W ciągu całej wędrówki przez to pasmo spotkałem w ciągu sześciu dni około 20 turystów.
Rekordem pod tym względem był trzeci dzień wędrówki kiedy to podczas blisko 12 godzin łazęgowania spotkałem 1 osobę.
Uwielbiam taką pustkę w górach,czułem się tam rewelacyjnie.
Na BN musicie zabrać dobre,wysokie buty i dobre stuptuty.
Ja na nowo zakochałem się w moich Meindlach i już złego słowa o nich nie powiem!
Spisały się na medal w naprawdę trudnych warunkach.
Błoto w Niskim jest wszechobecne.Przy małym pesiu można i do kolan wpaść
Najgorszym miejscem pod tym względem jest rejon przed Wołowcem oraz Wisłoczkiem.
Nad bacówką w Bartnem po około pół km zaczyna się sympatyczne bagienko do tego znika oznakowanie GSB.
Chcąc przejść ten odcinek(około 1 km)trzeba badać kijkami teren,iść na czuja a znaków szukać niebieskich.
Te niebieskie znaki pokrywają się z czerwonymi.Są to znaki Szlaku Papieskiego.
Co do samego oznakowania GSB ogólnie nie można narzekać.
Sprawą oczywistą jest fakt że znakarze na farbie oszczędzają,trzeba mieć oczy szeroko otwarte ale generalnie zgubić się nie jest łatwo.GPS włączałem raptem kilka razy i to tylko w celu przekonania się że dobrze idę.
Co do wody na szlaku to praktycznie jest dostępna na każdym odcinku za darmo
Ja pije dużo wody dlatego zawsze miałem żelazny zapas.
Pierwszą butelkę kupiłem dopiero w Iwoniczu(choć i bez tego bym sobie poradził)
Żadnych tabletek do wody nie dawałem.Raz się strułem ale to raczej ilością zeżartej kiełbasy z kija zapitej zimnym piwkiem a gdy go brakło dużą ilością zimnej źródlanki
Co do noclegów to spokojnie można przejść BN bez namiotu w dowolnym tempie.
Baza noclegowa jest całkiem bogata.
Agroturystyki są wszędzie,są tanie i baaardzo sympatyczne.
Są 2 albo 3 wiaty w których można się przespać(szczególnie polecam bazę studencką w Regietowie z ekstra wiatą i źródełkiem).
Wiat jest oczywiście dużo więcej,szczególnie w Magurskim Parku ale są tak mało sympatycznie skonstruowane że spać w nich nie sposób
Sklepy są...także
przy czym czasami trzeba trosze podejść,albo zaczekać na sklepową bo godziny otwarcia są różne
czasami troszke z innego wymiaru ale BN cały taki jest.
Bieszczady to całkiem inna bajka.
Tłum na połoninach za to widoki cudne.
To tak na szybko,chaotycznie ale może coś pomogę.
Jeżeli ktoś ma jakieś pytania bardziej szczegółowe to proszę pytać,także na PW.
130 2014-09-18 08:51:06
Odp: Mój GSB (69 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Wilki mnie nie chciały zjeść,niedźwiedzie rozszarpać,żubry stratować,żmije pokąsać
Co wam będę mówił...było CUDNIE.
131 2014-09-03 19:27:30
Odp: Mój GSB (69 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Dzięki Jolu za ten spis choć nieskromnie powiem Ci że tego typu "logistykę" mam już w jednym palcu
Po prostu tak długo planowałem ten GSB(od 3 lat)że terię mam opanowaną na maksia
Na dobranoc wszystkim forumowiczom.
132 2014-09-02 09:14:36
Odp: Mój GSB (69 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Czyli Jolu rozminiemy się niestety? No szkoda bardzo ale kto wie co jeszcze nas czeka
Na kolejny etap znowu biorę namiot i dużo gratów więc plecak 20+ się zrobi.
Odcinki planuje krótsze od ostatnich,upał też mi raczej nie grozi więc myślę że dam radę
Wiat i źródełek obiecuję wypatrywać,tym bardziej że sam planuje z nich korzystać.
Gps oczywiście też biorę ale ze względu na problemy z zasilaniem będę go włączał w ostateczności.
Nie dziękuję ale baaardzo pozdrawiam ![]()
133 2014-09-01 16:37:56
Odp: Mój GSB (69 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Środa 13 sierpnia.
Będzie krótko bo i wędrówka długą nie była.
Pobudka przed 6 i to co zawsze z rana
Schronisko na Łabowskiej będę wspominał bardzo przyjemnie.
Wychodzę na pole kwadrans przed 7g...papa łabowska
Ruszam dość ostro,chcę być około 14 w Krynicy.
Kilka minut po starcie zaczyna kropić a po kolejnych kilku minutach zaczyna lać.
Do tego dochodzi mgła,po prostu miodzio.
Pomimo tego idzie mi się bardzo przyjemnie i sprawnie być może dlatego że w Krynicy mają na mnie czekać goście specjalni.
O 8.20 zdobywam Runek gdzie robię mały popas.
W kilka minut dochodzę w okolice Bukowa gdzie GSB zmienia kolor na...różowy
Na szczęście tylko na dwóch znakach.
Na Jaworzynę podchodzę w rzęsistym deszczu i delikatnej mgiełce
Zdobywam Kasprowy sądeckiego i mam zamiar szybciutko z niego uciec.
I nagle...olśnienie.KAWA!!!
Od czterech dni nie piłem kawy,jakoś mi się nie chciało i nagle tutaj poczułem że muszę
Wchodzę do tej bogatej karczmy.
Kelnerka wita mnie z uśmiechem(politowaniem?),zaprasza do stolika.
Mówi że jestem pierwszym klientem bo kolejka nie chodzi a że facet jestem
to na szczęście i na dobry dzień.
Najpierw ściągam mokre okrycie i biorę zestaw:kawa fusiara i szarlotka na ciepło.
Co Wam będę mówił...Dawno takiej rozkoszy moje podniebienie nie miało
Krótko mówiąc:pozory mylą i nawet w tak skomercjalizowanym miejscu można się poczuć wspaniale!
Odbieram telefon,moja taksówka już po mnie pędzi więc komu w drogę...
Zejście do Krynicy nie należy do najprzyjemniejszych.
Kilka minut po 10g. melduję się przy Diabelskim Kamieniu.
Słitka z worem na plecach musi być
Kolejka nadal ma wolne a zza chmur zaczynają się pojawiać widoczki na Niski
Dalszy odcinek w dół też jakoś średnio ciekawy.
Dopiero przed Czarnym Potokiem pojawiają się miłe oku polanki.
Jeszcze tylko jedno podejście...
I już jestem w Krynicy.
Tylko koni brak
Punkt 12 jestem na głównym deptaku.
Grająca fontanna przygrywa jakąś poważną melodię.
Czyżby na moją cześć?
Po kilku minutach odnajduję moich gości:rodziców,siostrę i ukochaną córkę.
Żonka nie przyjechała bo przecież ktoś musi za męże lesera pracować
Z wszystkich zdjęć z GSB i tak to ostatnie jest najładniejsze,prawda?
Cóż,na koniec krótkie podsumowanie.
Połowę GSB przeszedłem w dwóch turach choć planowałem w jednej.
Zajęło mi to w sumie 9 dni.
Wg.przewodnika i map Compassu przeszedłem 255km,wg.moich i mojego garmina obliczeń było to około 280km.
Kilka razy błądziłem,kilka razy zmiany na szlaku po prostu go wydłużyły.
Spałem 2 razy w namiocie(raz swoim,raz bazowym),2 razy w prywatnych schronach a 3 razy w obiektach PTTK.
Miałem szczęście tak do noclegowni jak i do ludzi których spotykałem na szlaku.
Nie spotkałem wszystkich których chciałem spotkać ale puki co...
Jak Stwórca pozwoli w przyszłym tygodniu będę już w Beskidzie Niskim.
W 9/10 dni chcę dojść do Wołosatego.
Rundę honorową po Bieszczadach mam zamiar zrobić już nie samotnie ale z moim tatą.
Pozdrawiam wszystkich i do zobaczenia na szlaku(jak nie tym to każdym innym).
134 2014-08-29 07:00:26
Odp: Pasmo Jałowieckie - piękne i mało odwiedzane (14 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Piękna wycieczka Jolu! Chyba nawet wiem gdzie pomyliłaś szlak
Bardzo lubię Jałowiec a szlak z Roztok jest chyba najdzikszy
Od Kolędówek fajnie jest pójść dalej na urokliwą Zawoję Przysłop a później czarnym(deczko krótszym)lub czerwonym zejść do Suchej B.
Ze Suchej można wyskoczyć na Żurawnicę a później szlakiem do Krzeszowa albo krzaczorami do małego pikusia ![]()
135 2014-08-27 18:50:47
Odp: Mój GSB (69 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Dzięki wszystkim za dobre słowo...cieszę się że się Wam podoba.
Tak sobie myślałem że drugi etap tj.Niski i Bieszczady zostawię tylko dla siebie ale skoro to czytacie to chyba trzeba będzie coś skrobnąć po powrocie(o ile wilki w tych ostępach mnie nie pożreją).
Andrzejku mam nadzieje że i Ty coś na tym forum skrobniesz w temacie GSB bo przelazłeś piękny odcinek za jednym zamachem.
To co ja dzieliłem na dwie tury TY machnąłeś w jednej.
Proszę,nie pisz tylko o tych wszystkich dziewczętach które prowadziłeś niemal za rączkę bo...innym będzie żal ![]()
136 2014-08-27 18:34:12
Odp: Przedstaw się! (898 odpowiedzi, napisanych Przedstaw się!)
No witaj pilocie/rajdowcu
Fajnie że jesteś,tak jak Ci mówiłem fajne ludziki tutaj są,bardzo przyjemne miejsce.
137 2014-08-26 17:54:26
Odp: Mój GSB (69 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Wtorek 12 sierpnia
Budzik nie musi mnie budzić gdyż o 5g.już nie śpię.
Deszcz wali po dachu i oknach.
Andrzej też już nie śpi,mówi że musi odpocząć że chyba zrobi sobie wolny dzień(później się okazało że do Rytra i tak zawędrował
).Wstaje,szybka toaleta,pakuje plecak,łyk wody,snickers do kieszeni.
Żegnam się z kolegą Andrzejem.Myślę że jeszcze kiedyś będzie nam dane wspólnie powędrować(i zarejestruj się wreszcie na tym forum bo przecież Beskid Mały nie jest Ci obcy
).
Focia z godz.5.48 na tle schroniska nieco odbiega od tej wczorajszej wschodowej
Ruszam z kopyta i pomimo siąpiącego deszczu idzie mi się fajnie.
Szlak jest lekko zabłocony
i zamglony deczko
Nie zjadłem śniadania,wcinam więc batona i dalej na Radziejową.
Kilka minut po 7g.jestem na szczycie.
Ponieważ nikt do mnie nie dzwoni i nie mówi: Nie idź tam...to idę!
Jestem tutaj pierwszy raz.Na szczycie wieży widzę daszek.Mam więc nadzieję że i ławeczka będzie to śniadanko sobie zjem jak człowiek.Oj głupi ty,głupi...
Lezę z plecakiem na górę,ledwo się mieszcząc na tych schodkach.
U góry nie dość że piździ jak wiecie gdzie to stolika/ławeczki tyż brak
Widoki niemal jak podczas inwersji
Po minucie uciekam z tej przecudnej platformy.
U jej stóp robię sobie śniadanko.
Dzisiaj gulasz angielski z chlebkiem.
Zapijam wodą,coś słodkiego do kieszeni i ruszam dalej.
Przed Wielkim Rogaczem pogoda lekko się poprawia,przestaje padać.
Oj ten zniszczony las,katastrofa co kawałek.
Znowu zaczyna lać i to zdecydowanie mocniej.
Pojawia się gęsta mgła a tuż przed Niemcową doskakuje do mnie sfora dzikich psów.
3 duże i 3 małe ujadają jak diabli,jeden do mojej nogi podbiega.
Generalnie nie boję się psów ale w tej sytuacji całkowicie zgłupiałem ![]()
Czytałem w necie w kilku relacjach z GSB o dzikich psach w tym rejonie.
Zobaczyłem i uwierzyłem.
Ze stoickim spokojem postanawiam się wycofać a że w prawo odchodzi droga do Chatki pod Niemcową idę właśnie w tym kierunku.Po 500metrach psiska odpuszczają i wycofują się.Czekam jeszcze około 10 minut i wracam na czerwony.
Czworonogów już nie ma.Może tylko mi się wydawało,może sobie to wymyśliłem?
Prawda jest taka że dość mocno się tym podenerwowałem.
Na szczycie Niemcowej robię sobie focie i ruszam do...Piwnicznej
Teraz już wiem jak łatwo w stresie popełnić błąd
I tak idę sobie żółtym szlakiem który dla mnie normalnie jest czerwonym.
Dopiero po jakimś kilometrze,przy foceniu grzybków,orientuję się że chyba coś jest nie tak.
Orientuję się ale i tak brnę dalej
,dopiero przy kapliczce odpuszczam.
Wiem że muszę wracać na Niemcową(ze sto parę metrów przewyższenia).
Wzrok przy kapliczce mówi sam za siebie
Oj tam,oj tam przynajmniej ładną kapliczkę odwiedziłem i sfociłem.
Wracam biegusiem i od tej pory śledzę znaki niczym Jolanta w godzinach słabości
Na zejściu do Rytra mijam szereg urokliwych polanek.
Pilnie studiuję mapę a mój anioł stróż robi mi zdjęcie
Na szlaku jest mnóstwo grzybów,co kawałek prawdziwki.
Nikt ich nie zbiera bo niby kto miałby to robić?
Grzybiarze pojawiają się dopiero za Kordowcem.
Szlak zaczyna schodzić ostrzej w dół.W dole dostrzegam pierwsze zabudowania Rytra.
Przy kapliczce na Padlówce robię sobie mały popas.
Ściągam buty i zakładam sandały.
Wędruję w nich przez kolejnych 5 km a stopy są mega szczęśliwe.
Schodzę w dół bardzo sprawnie.
Jest kwadrans po 12g jak melduję się w Rytrze.
Trza zaliczyć spożywczaka.
Na przystanku robię sobie spóźnione drugie śniadanie,zapijam jogurtami i ruszam na Cyrlę na coś dobrego na obiad.
Wszak to prywatne schronisko jest znane ze świetnej kuchni.
Poprad dzisiaj brązowiutki płynie.
Niestety w tym miejscu muszę się pożegnać z sandałkami.
Zakładam buciory i ruszam ostro do góry.
Kto lazł tym odcinkiem to wie że jest krótki ale ostry jak papryczka chili
Jestem mokrusieńki ale już po pół godzinie jestem na wiersycku.
Stąd do schroniska to już tylko kawałek przyjemnego wędrowania.
Oglądam się za siebie.Przed chwilą
tam byłem.
Dochodzę do Cyrli,nowej,rozbudowanej.Pięknej?
Długo w trawie czyszczę buty ale i tak towarzystwo zerka na mnie z...politowaniem? A może mi się wydaje.
Grzebią w smartfonach,przeglądają newsweeki.Góry napewno też kochają.Wszak każdy kocha inaczej
Obsługa i szefostwo pierwsza klasa.Żaden z nich nie zioro po moich butach,pytają skąd i dokąd idę.Czy czegoś mi nie potrzeba.Zamawiam kiełbasę po łabowsku za 15zł i złocistego kasztelana za 7 albo 6 zeta.Zapomniałem
Jedzonko wyśmienite.Odpoczywam z pół godziny i ruszam dalej.
Po sezonie musi tu być pięknie i klimatycznie...
Muszę kiedyś wrócić na Cyrlę na nocleg.
Reszta trasy na Łabowską mija mi bardzo przyjemnie.
Spotykam kilka osób ale nie plecakowców,raczej rodziny z dziećmi.
Fajnych kapliczek trochę.
Polanki też całkiem przyjemne.
I wreszcie...pierwszy widok na Beskid Niski
Do schroniska na Hali Łabowskiej dochodzę o 17.30
Też mam taką focie
Rozgaszczam się w pokoju
,biorę prysznic.
Później trochę szlajam się po okolicy.Zaczyna kropić więc uciekam do jadalni.
Zamawiam tradycyjny żurek.
W schronisku jest około 10 osób i 2 duże psy.
Te jednak są mega urokliwe,niczym nie przypominające tych spod Niemcowej.
Dyskutuję z turystyczną bracią jakąś godzinkę po czym udaję się do pokoiku.
Jutro koniec wędrowania i odcinek tylko 20km,budzenie ustawiam więc na 6.
cdn
138 2014-08-22 18:13:22
Odp: Mój GSB (69 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Dzięki że czytacie i komentujecie,człek wie że nie pisze tylko dla siebie
Poniedziałek 11 sierpnia.
Wstaję o 4.30,toaleta,lekkie śniadanko,pakowanie i tuż po 5 ruszam na kolejny dzień z przygodą
Dom państwa Chrobaków.Miejsce zacne,polecam wszystkim serdecznie.
Słonko zaczyna pracę,najwspanialszy spektakl tylko dla mnie.
Luna ma już prawie fajrant...
Jeszcze jedna słitfocia i pomykam na Lubań.
Idzie mi się znakomicie choć sen był krótki organizm zregenerowany na 100%
Co jakiś czas pojawiają się widoczki na Tatry.
Ten gdzieś z okolicy Runka.
Końcówka podejścia na Lubań daje nieźle w kość,pierwszy większy pot się pojawia
Zdjęcie nie oddaje tej stromizny która naprawdę jest duża.
Warto było jednak się spocić.
Jest 8 godzina,baza namiotowa budzi się do życia.
Gadam chwilkę z uroczą bazową ale drugie śniadanie zjadam ociupinkę dalej z Partyzantem.
Najedzony,popity,zadumany...
Ruszam do Krościenka w sporym już upale.
Tatry tymczasem znikają w chmurach.Dzisiaj chyba już nie ucieknę przed burzą
Strasznie przyjemnie schodzi mi się do Krościenka.
Zamyślam się,chwila dekoncentracji i...gubię szlak w okolicy Polany Niżnej.
Trza wracać pod górkę dość sporo.Jak się nie ma w głowie to trzeba mieć w nogach
Spotykam ładną kapliczkę.
Krościenko tuż,tuż.Żegnajcie Gorce.
W miasteczku idę na zakupy.
Jogurty,bułeczki,coś słodkiego,jakiś % lekki...
Przechodzę Dunajec i witam Beskid Sądecki.
Siadam na ławce tuż nad OW Trzy Korony i zjadam obiadzik,zapijam jogurtami.
Ciężko wstać.Znowu za dużo zjadłem.
Pierwsze podejście na Stajkową i Groń daje mi mocno w kość.Upał i pełny brzuch.Okropieństwo.
Później się rozkręcam ale i tak idę powoli bo nie mam po co pędzić.
W Himalaje i tak nie dojdę...tym razem
Kilka minut po 15g jestem na Przełęczy Przysłop i zarządzam przerwę pół godzinną.
Ściągam buty,oglądam stopy(wszystko gra),otwieram żywiecką puszkę...
Sjesta przeciąga się do blisko godziny.
Wkładki wyschnięte,ruszam w dół na przełęcz i dalej na Prehybę.
W tym domu od zeszłego roku gospodarze oferują noclegi.
Na rozstaju dróg...
Około kilometra za przełęczą zaczyna się dość spore podejście na Skałkę.
Na podejściu mijam dwie pary turystów którzy mnie mijali jak sączyłem złocisty płyn.
Myśleli chyba że wymięknę po nim ale nie ze mną te numery
Sympatyczni bardzo,gadamy chwilkę,też idą na nocleg na Prehybę.
Dalej to już prawie A1.
Tuż przed schroniskiem dochodzi mnie wczoraj poznany Andrzej z Tychów.
Już wiem że wieczór w schronisku będzie udany
W schronisku dostajemy trójkę na drugim piętrze po 30zł od osoby.
Najpierw prysznic,przepierka a później żurek i kiełbacha smażona.
Pychotka choć kiełbaska stanowczo za mała
Wszystko zapijamy złocistym i długo gadamy,oj długo
Na polu szaleje burza ale nam to nie przeszkadza.
Może z wyjątkiem jednego kolegi ze stolicy który uparł się że będzie spał w namiocie
Coś przed północą rozchodzimy się na nocleg.
Tymczasem deszcz nie ustają,icm na jutro też nic dobrego nie wskazuje.
Budzik ustawiam na 5.30
cdn.
139 2014-08-22 07:15:45
Odp: Majowe rajdowanie po Bieszczadach (6 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Marku świetny wypad,super zdjęcia.
W pogodę wstrzeliłeś się ekstra i klasyki zaliczyłeś prawie w całości,teraz czas na wyjście poza połoniny.
Tam dopiero jest ciekawie...
Słowacy na punkcie Krzemieńca mają fioła
a ich gościnność i lubość trunkowania na szlakach jest znana.
Sam miałem przyjemność
kilka razy jej doznać w Bieszczadzie w rejonie trójstyku.
Raz szedłem granicznym w stronę Cisnej przez Rabią i bracia Słowacy nieźle mnie ululali.
Skończyło się na tym że z Rabiej trzeba było złazić do Wetliny bo pary i popitki dla skacowanego organizma zabrakło.
140 2014-08-21 18:33:11
Odp: Wieczne miasto i … :) (26 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)
Wspomnienia powracają jak czyta się taką fajną relację,dzięki.
Mój wyjazd przypadł na przełom maja i czerwca.
Upał już był spory ale w rejonie Wenecji,Asyżu i Rzymu było jeszcze znośnie.
Bardziej na południe tj.pod Neapolem były już klimaty afrykańskie
Dołożę kilka fotek z tych samych miejsc,pozdrawiam.








141 2014-08-21 09:06:56
Odp: Cztery pory roku na Głównym Szlaku Beskidzkim (218 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Jolu ale miałaś śliczną pogodę na koniec etapu...u mnie tak dobrze nie było
Z tym Runkiem i połową GSB to róznie jest podawane.
W przewodniku Compassu połowa wypada przy Diabelskim Kamieniu czyli ok.4km od Runka.
Z drugiej strony patrząc na zmiany w przebiegu szlaku rzeczywista połowa GSB zapewne wypada gdzieś w rejonie Runka albo nawet przed nim.W sumie to mało istotne ale pogadać możemy
Konisie i cerkiewka,piękne ujęcie i świetna namiastka tego co przed Tobą/nami
Piszesz o połowie września,też myślałem o podobnym terminie(ok.10)
Nie wiem jednak czy mi się uda w tym roku,mam dużo zaległości zawodowych
Jeżeli znajdę
(a zrobię wszystko żeby znaleźć)10 dni to będę chciał przejść Niski/Bieszczady w jednym etapie.
Pozdrawiam serdecznie.
142 2014-08-18 19:37:04
Odp: Mój GSB (69 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Niedziela 10 sierpnia.
Po miesiącu wracam na zakopiankę.Z tego nałogu nijak nie idzie się wyzwolić
Plan mam na dokończenie tego co zacząłem czyli na dojście do Krynicy.
Mam na to 4 dni,więc nie powinno być problemów.
Tym razem idę na lekko,bez namiotu,kuchenki i kilku zbędnych drobiazgów.
Plecak z wodą i jedzeniem waży ciutkę ponad 13kg...po prostu miodzio
Startuję o 5.10,komuś kredycik na dzień dobry?
Uwielbiam wczesne maszerowanie.
Po 200 metrach od startu szlak mi znika więc idę sobie przed siebie,przecież na mapie stoi jak byk że do Rabki idąc na wschód muszę dojść
Słoneczko wstaje do pracy gdzieś nad Luboniem Wielkim.
Przy okazji spotykam poza szlakiem ładną kapliczkę/ołtarz i szereg stacji drogi krzyżowej.
Szybciutko dochodzę do pierwszych zabudowań Rabki.
I znowu jestem na szlaku.
Przechodzę Rabę witając zarazem Gorce.
Miasteczko jeszcze śpi.
Tylko przy kościele już ruch.
Jest punkt 6godz. i pora pierwszej niedzielnej mszy św.
Idę sobie sympatycznym parkiem,pan w marynarce w koszu grzebie i puchy wybiera.
Fociaczka z fontanną sobie strzelam
I ruszam ostro w górę bo...gór mnie się chce!
Nareszcie.
Oglądam się za siebie,na ostatnim planie majaczy Babuszka.
A po lewej Luboń Wielki.
Oj jak tutaj pięknie.
Z dedykacją dla Jolanty
Na Maciejowej tuż przed bacówką robię sobie pierwszy postuj i jem śniadanko.
Tym razem mijam bacówkę choć to bardzo sympatyczne miejsce.
Na Starych Wierchach jestem kilka minut przed 9g. i jestem zaskoczony otaczającym mnie tłumem.
Zajadam batonika,popijam wodą i...trza iść dalej.
O co chodzi z tymi ludźmi?
Nawet sprzętami mechanicznymi mnie mijają
Zagaduje wreszcie chłopaczka a on do mnie:panie to pan nie wiesz? Dzisiaj odpust na Turbaczu,biskup ma być,kramy i w ogóle święto że hej!
Tłum idzie prosto do kaplicy pod Turbaczem,na szczyt skręcam praktycznie sam.
O godzinie 10.30 jestem na szczycie,w planie miałem być po 12g.
Wcale nie biegłem
więc chyba z kondycją jest dobrze.
Zobaczymy co będzie dalej
Przy schronie prawdziwy odpust,dużo podchmielonych małolatów.
Jakoś mało przyjemnie.
Schodzę pod schronisko i w bardziej ustronnym miejscu rozkładam obóz.
Robię godzinny popas.Ściągam buty,oglądam stopy.
Wszystko ok(czyżby stare buty które mam tym razem były lepsze od nowych?)
Ależ ten Żywiec jest pyszny
Godzinka szybko mija i dobrze bo chce mi się iść.
Czuje się wybitnie dobrze,energia mnie rozpiera i nawet wypite piwo nie rozleniwia mnie
Ruszam na Hale Długą.
Na końcu której jest mega wydajne źródełko z przepyszną wodą.
Słońce praży(jest ok.+30)więc napełniam 2 butelki wodą.
Lepiej nosić niż się prosić no nie?
Jeszcze jedno zerknięcie za siebie.
Zaczyna grzmieć gdzieś nad Tatrami,ja ruszam w stronę Przełęczy Knurowskiej.
Widoczność się psuje.Widok z Kiczory(1282m)
Idę dalej na Rąbaniska.
Gdzieś po lewej majaczy Zalew Czorsztyński i Pieniny.
Dochodzę w rejon Lasu Dembońskiego i okolicy tragicznej śmierci księdza/turysty.
Nagłe załamanie pogody,pierwszy opad śniegu i nawet duże doświadczenie górskie nie pomogło...
Przed Knurowską napotykam kilka przeszkód ale tragedii nie ma.
Na Przełęczy jestem o godzinie 14.
Do Studzionek już tylko kawałek więc robię ponowny popas.
Dochodzi mnie sympatyczny chłopak z Krakowa,idzie z namiotem.
Fajnie nam się rozmawia gdy nagle zaczyna kropić deszcz.
Zwijam majdan i ruszam na metę
W drodze na Studzionki przeszkód już prawie nie ma.
Szlak jest elegancko wysprzątany.
Przed 16g. jestem na Studzionkach.
Czar i urok tego miejsca trudno opisać....
Kto tam był to wie a kto nie był to niech pędzi tam jak najszybciej
Dom Państwa Chrobaków to najprzyjemniejsze miejsce z którym do tej pory zetknąłem się w górach.
Nocleg kosztuje mnie 20zł,zjadam pyszne domowe drugie danie z ekstra kompocikiem za 12zł.
Długo rozmawiam z gospodarzem i jego żoną.
Wieczorkiem chodzę po tej magicznej okolicy i chłonę jej piękno.
Na nocleg dochodzi Andrzej z Tychów.
Szybko łapiemy wspólny klimat tak górski jak i każdy inny
Jeszcze długo po zachodzie słońca siedzimy nad Studzionkami.
cdn.
143 2014-08-14 10:34:43
Odp: Cztery pory roku na Głównym Szlaku Beskidzkim (218 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Jolanto piękny odcinek,opisany i sfotografowany jak zwykle u Ciebie wybornie.
Burzowe przygody w borowinach miodzio
Cyrla ma swój klimat,przepyszne żarełko,tylko jak dla mnie to tam za elegancko jest.Ubłocony człek trochę dziwnie tam się może poczuć wśród warszawki.Wiem że to nie jest typowe schronisko,bardziej pensjonat.To tylko moje prywatne odczucie,każdy ma inne
Łabowska za to rewelacyjna pod każdym względem i ten brak prądu.Genialne! Pozdrawiam serdecznie.
144 2014-08-08 19:07:13
Odp: Szlak niebieski Wielki Rogacz – Tarnów (49 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Cudne sprawozdanie
Nie wiem jak to się stało że teraz dopiero tą Twą relację dorwałem.Miodzio Jolanto! Jak tak poczytałem i naczytałem się do woli to jeszcze bardziej znienawidziłem te góry,więc chyba zaś w nie polezę w łikenda, a co mi tam...
145 2014-08-04 18:03:24
Odp: Mój GSB (69 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Czwartek 10 lipca
Kolejna ciężka noc.
Stopy i palce bolały że hej i jakoś łóżko wybitnie niewygodne miałem a do tego myszy harcowały po pokoju całą noc
Nawet do plecaka mi jedna wlazła i zanim ją wykurzyłem zeżarła mi pół ciacha.
Wstaje o 5g. z wybitnym leniem...
Za oknem słonko pięknie świeci więc łapię troszkę humoru
I widoczek małpkowy z tego okna na południe:
Robię śniadanie,powoli się pakuję.
Leń nie mija.
Wychodzę za schronu dopiero przed 7g...Pierwszy raz tak późno.
Widoczki z Kucałowej całkiem śliczne są.
A strzelę sobie jeszcze słitke,niech zmordowaną twarz inni zobaczą
Ledwie ruszam rozdzwania się telefon,więc gadam przez kilka minut z tym i owym.
OK,nikt już ode mnie nic nie chce? Ściszam komórę i ruszam do Bystrej.
Już po kilku minutach pogoda zaczyna się psuć.
To dziwne bo icm deszczu nie pokazuje.
Gdzieś w dole majaczy Bystra/Sidzina.
Po kilku minutach zaczyna lać na całego aż do P.Malinowe idę w deszczu.
W lewo zielony szlak schodzi ostro do Osielca,ja idę na prawo(najpierw delikatnie a później bardzo ostro w dół).
Zejście daje moim stopom ostro w du...
Wcale nie jest mi do śmiechu,przestaje czerpać radość z wędrowania...
Dochodzę do pierwszych zabudowań Bystrej.
Wchodzę do sklepu,kupuje ulubione jogurty,jakieś pieczywo,batonik i piwko.
Siadam na ławce przed sklepem i już wiem że dzisiaj kończę wędrowanie.
Przed wyjście powiedziałem sobie że nie idę dla rekordu(wszystkie na GSB są już wyśrubowane do bólu
)tylko dla sprawdzenia swoich możliwości ale zarazem dla przyjemności.
Dodatkowo zerkam na pogodę na jutro i widzę całodzienny opad.
Gorce w deszczu i mgle,nie dziękuję.
Godzina jest jeszcze młoda,moc też jeszcze jakąś mam więc postanawiam sprawdzić szlak który Jolanta wcześniej odkryła
Bystrzanka to wcale nie taki mały potoczek jak myślałem.
Dochodzę do sławetnego wiaduktu i kładki widmo
Jolu Ty miałaś szczęście do poziomu wody w Skawie,ja jak szedłem to woda miała tak na oko 2 metry głębokości.
Wracam więc pod wiadukt i idę na lewo do torów kolejowych.
Kolejną część poza szlakową robię albo wzdłuż torów albo po nich samych.
Idę w skwarze,nasłuchując pędzącego pendolino albo innego żółtka
Dochodzę wzdłuż linii kolejowej do stacji pkp Jordanów i tam odnajduje czerwony szlak którego nie ma na żadnej mapie i w żadnym przewodniku nt.GSB.Dziwne to bardzo.
Jakieś pół km za stacją pkp,szlak czerwony schodzi z asfaltu,skręca w prawo i wiedzie w kierunku Wysokiej wcześniejszym szlakiem niebieskim(taki mam zaznaczony m.in.w najnowszym przewodniku Compassu autorstwa Agaty Hanuli).
Początkowo szlak prowadzi fajną dróżką.
Później jest trochę mniej fajnie
Dochodzę do Wysokiej.
Kłaniam się Bohaterom.
Dalej szlak skręca w prawo i podąża wraz ze szlakiem niebieskim do Skawy.
Deptania asfaltem chyba nikt z nas nie lubi ale tutaj idzie się całkiem przyjemnie.
Widok w stronę Skomielnej Białej i Lubonia.
Skawa tuż,tuż.
Za przejazdem kolejowym szlak skręca w prawo.
Dalej dreptam ruchliwą asfaltuwą jakieś 500m po czym szlak(!!!)skręca w lewo.
Tzn.szlak nie skręca bo szlaku nie ma.
Ja skręcam bo garmin tak mi pokazuje.
Gminni włodarze porobili nowe przepusty,nowe wjazdy na osiedle ale czerwonej farbki już zabrakło.
Może jeszcze ktoś się zreflektuje?
Pierwszy znak pojawia się po jakichś 200m w górę ale absolutnie nie widać go z głównej drogi.
Na Hanuszówce robię sobie ostatni popasik.
Coś przegryzam,popijam piwkiem.
Stopy jakoś mniej bolą ale decyzja już podjęta.
Zerkam tam skąd przyszedłem.Na ostatnim planie majaczy pasmo Policy.
Piękne,widokowe łąki przed Birtalową.
Tuż przed zakopianką spotykam chłopaczka który idzie z Bieszczadów.
Mówi że to jego trzeci raz z GSB a na moje oko ma 20 lat.
Pytam jak mu się idzie samemu a on do mnie że nie idzie sam tylko z kumplem którego gdzieś zgubił ale to nie pierwszy raz i za chwilkę pewnie się znajdzie
Żegnamy się bo mój czasomierz wskazuje 15.30 a taksówkę zamówioną mam
na coś przed 16g.
Ostatnie metry i jestem u celu.
Rundę pierwszą kończę więc w piątym dniu,w najmniej "turystycznym" miejscu bo na drodze krajowej
Wg.przewodnika Compassu przeszedłem 143,6km choć mój garmin pokazuje blisko 160km.
Zmiany na szlaku napewno go wydłużyły ale czy aż o 15km?
Trudno powiedzieć.
Zresztą chyba to nie jest najważniejsze.
Jedno wiem napewno że było warto,że było super,że napewno wkrótce na zakopiankę wrócę.
Dzięki wszystkim czytającym za zainteresowanie.
Chętnym do zmierzenia się z tym odcinkiem służę dobrą radą.
146 2014-08-04 09:59:55
Odp: Mój GSB (69 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Jolu jeszcze kilka kroków od Krupowej zrobiłem w tamtej turze,jak znajdę chwilkę to coś skrobnę,pozdrówka ![]()
147 2014-08-03 17:53:27
Odp: Mój GSB (69 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Nie na temat pisze ale to mój wątek
,więc admin chyba się nie pogniewa
Żonka zabrała mnie przed tygodniem na swoją ulubioną górę tj.Jastrzębią Górę
.
Właśnie szczęśliwie wróciliśmy na wyższy poziom morza.
Przeżyłem jakoś ten plażing a przy okazji odwiedziłem Władysławowo i Aleję Gwiazd Sportu.
W ostatnim NPM zapewne czytaliście o tym miejscu:
http://www.npm.pl/index.php?action=site … &id=73
Na żywo jest jeszcze fajniej.
Ktoś powie że kiczowato ale mnie się podobało,polecam.
Mistrzunio
Ja i mała Kinga Baranowska
148 2014-07-30 21:28:19
Odp: Camino Portugués (15 odpowiedzi, napisanych Planowane wycieczki)
Łał,nena a możesz mnie zabrać do plecaka?,malutki jestem
Ściskam kciuki,Santiago to też i moje marzenie,kiedyś może...dużo sił i wytrwałości Ci życzę!
149 2014-07-26 06:54:09
Odp: Cztery pory roku na Głównym Szlaku Beskidzkim (218 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Wstyd się przyznać ale ten odcinek prawie w całości jest mi nieznany.
Pogodę miałaś średnią
.Ja sam się wyautowałem z jej powodu(w pewnym stopniu
)
Strasznie lubię deszczowe fotki,choć wiem jak przykro się je wykonuje,te Twoje są ekstra.
Pisz,pisz szybciutko,czekam na te Twoje ugotowane stopy ![]()
150 2014-07-24 06:54:33
Odp: Mój GSB (69 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Jolu u mnie znieczulenia już nie działały
.
Tatuś to mój świetny przyjaciel i kompan w wyprawach.
Kocha góry,nie wszędzie już ze mną chodzi ale np.takie Bieszczady zna lepiej ode mnie(jest tam kilka razy w roku).
Co do wiatrołomów przed Krupową to normalnie taka chora Polska w pigułce.
Leżą już dobrych kilka miesięcy i zapewne trwają debaty kto odpowiada za ich usprzątnięcie,na czyim w ogóle terenie leżą,kto pokryje koszty itp.
Owieczko Tyś dziołcha zza miedzy więc pewno nie raz będzie jeszcze okazja na spotkanie
,pozdrówka.