Moja zagadka - gdzie można spotkać taką tabliczkę?
![]()
Tabliczka nie kłamie - miejsce jest naprawdę urokliwe ![]()
Nie jesteś zalogowany. Proszę się zalogować lub zarejestrować.
Forum Beskidu Małego » Posty przez MF
Moja zagadka - gdzie można spotkać taką tabliczkę?
![]()
Tabliczka nie kłamie - miejsce jest naprawdę urokliwe ![]()
Ten spis dzwonnic oczywiście widziałem. Ciekawe jak dotarł do odpowiedzi MF i kisiel?
Temat dzwonnic w Beskidzie Małym wydawał się znany - wiele na ten temat można przeczytać na forum. Obiektu jednak nie kojarzyłem z żadnymi które znam. Podpowiedź była dla mnie decydująca
Zaplanowałem - już wcześniej - wycieczkę w tamte rejony.
Cybernik - jak widać ciągle odkrywamy coś nowego. Dziękuję!
Porąbka Wielka Puszcza?
Porąbka?????
Porąbka!
198 - sprocket73
142,5 - kisiel
70,5 - Cyberniok
69,5 - jolanta
65,5 - nena
64 - Gustek
55,5 - Eugeniusz Kępiński
43,5 - baca
42 - MF
28,5 - Darek Tlałka
22 - darkheush
19,5 - MK
19,0 - Tomrod, tomkos
18,5 - łysy z łysiny
17,5 - rufi, Bisqp
17 – Karo
12,5 - harnaś wołoski
11,5 - 740715
11 - mały pikuś
10 - bcFan
8,5 - Staszek
7 - teksanski
6,5 - Miluś, lowell79, Klimek
5,5 - Skorpion
5 - Macieks
4,5 - marekk500
4 - kruwad
3,5 - jardo
3 - cwiartka11
2,5 - wizjoner, kris_61
1,5 - Janusz
1 - Inga, Paweł, piotr, jasiomateuszek
Proszę podać, co to za miejscowość (fragment starej pocztówki).
Na zdjęciu Adam Józef Potocki. Tu wątpliwości nie ma - podpis na zdjęciu ![]()
Co do drugiej części pytania to ostatnio nie mam do nich szczęścia. Zapewne nie chodzi o "Hrabskie Buty" ![]()
W rakietach spoko się chodzi. W takich warunkach jak opisałeś byłyby idealne.
To jest bardzo zachęcające! Będę musiał spróbować... Może nadarzy się okazja, na razie śniegu niewiele ![]()
Ogólnie super wycieczka zimowa Ci się trafiła. Gratuluję!
Życzę Wszystkim samych udanych wycieczek w Nowym Roku!
Uwielbiam tą "złotą godzinę" i dla niej gotowa jestem wracać ze szlaku po zmroku
![]()
Czytałam i oglądałam relację z przyjemnością!
"Złota godzina" rozpoczęła się na przełęczy Brona. Musiałem się stamtąd wydostać. Zejście nie wyglądało na łatwe. Żałuję, że nie mogłem zostać dłużej ![]()
Co do rakiet. Moje doświadczenie (niezbyt duże) jest takie, że owszem rakiety pomagają, ale one... ważą!
więc po dłuższym marszu czuję mięśnie z przodu goleni, przodu stopy, których przy typowej wędrówce aż tak intensywnie nie używam
W rakietach wolę pod górę (nawet ostrą), niż w dół - no i zawsze asekuruję się kijamiNie wiem czy masz już MF rakiety, w razie cuś chętnie wypożyczę po sąsiedzku do przetestowania.
Ja nie mam żadnego doświadczenia. Serdecznie dziękuję za propozycję pożyczenia rakiet. Na razie czekamy na - chociaż skromne - opady śniegu ![]()
"półtrzecia krzyża" to nie jest nazwa herbu tylko opis. Podałeś MF tylko jeden herb, a mają być dwa. Nie dzielę tutaj odpowiedzi.
Herb PILAWA, oczywiście
Czyli zgodnie z podpowiedzią herb Potockich z Krzeszowa (herbem posługiwali się również inni).
W tej chwili nie mam pomysłu, gdzie może znajdować się drugi herb ...
Herb nazywa się "półtrzecia krzyża". Jeden z wizerunków tego herbu znaleźć można przed schroniskiem "Leskowiec" - słupek graniczny dóbr Potockich, który znajduje się obok tzw "hrabskich butów".
VI
![]()
Ostatnie spojrzenie na Babią Górę. Jeszcze tylko kilka zdjęć i cały „sprzęt” można zapakować. Już się raczej nie przyda. Schodzi się łatwo. Zaczynam zastanawiać się, gdzie zastanie mnie zmrok. Na Markowych Szczawinach spotykam pierwszych turystów. Schodzą tak jak ja do Zawoi Markowej szlakiem zielonym.
Schodzę bez problemów - mimo że jest stromo - szybciej, bo na to pozwala śnieg. Kolana dużo mniej odczuwają zmęczenie niż w wypadku letniej wyprawy. W niektórych miejscach pod śniegiem można dostrzec drewniane stopnie. Pojawiają się zakosy, a obok ścieżki drewniane poręcze. Temperatura zaczęła wyraźnie spadać. Robi się ciemno, ale szlak staje się coraz bardziej wygodniejszy, szeroki.
Prawie na końcu trasy na polanie Pośredni Bór - wiata. Na parking 20 minut. Ostatni krótki postój – ciastko, herbata. SMS do domu – Już kończę … Dochodzę do samochodu, zrzucam plecak, przecieram zamarznięte szyby, chwila na ochłonięcie i czas wracać do domu.
VII
Zadaje sobie pytanie: czy gdybym zabrał z sobą rakiety śnieżne byłoby łatwiej? Przy stromej wspinaczce w górę? Czy miałoby to sens? Marzą mi się kolejne zimowe wypady w góry. Z taką prawdziwą zimową aurą - z dużą ilością śniegu (bez przesady) i oczywiście najlepiej z błękitem nieba i słońcem ![]()
Śladów niedźwiedzia nie widziałem. Pewnie to i lepiej. A o tym, że nie wszystkie zasnęły dowiedziałem się później …
I to by było na tyle ![]()
V
Wreszcie po śladach skuterów wchodzę na szczyt. Żmudna wspinaczka zajęła mi sporo czasu, zdecydowanie więcej niż planowałem. Imponujące widoki – nie tylko Babiej Góry! Wokół mnie lodowe „rzeźby” na szlakowskazach – nic nie da się odczytać, to samo niżej na wystających ponad śnieg gałązkach kosodrzewiny. Pięknie
Jestem sam, tak jak przez całą dotychczasową wędrówkę. Chociaż spodziewałem się, że ktoś będzie w tym dniu na szczycie. Nie było żadnych śladów.
![]()
Po stosunkowo krótkim pobycie na szczycie wolnym krokiem schodzę w kierunku Przełęczy Brona. Wyznaczony szlak turystyczny był całkowicie zasypany, zawiany grubą warstwą śniegu. Tą drogą zejście na Przełęcz Brona zajęłaby mi lata. Ponownie skorzystałem ze śladów skuterów. Niestety omijały one przełęcz kierując się na południe. Zaryzykowałem.
Na końcu rozpoczął się najtrudniejszy odcinek. Musiałem przejść ok. 300 metrów przez połać nawianego śniegu. Trudno było wybrać najlepszy wariant. Zapadam się w śniegu po pas i głębiej. Żartuję w duchu, że z tej pozycji mogą wyjść ciekawe ujęcia
Nie zaprzestaję robienia zdjęć. Jak daleko do przełęczy!
![]()
Nogi grzęzną między gałązkami kosodrzewiny. Każdy krok to duży wysiłek, to wydobywanie się na powierzchnię śniegu i … natychmiastowe zapadnięcie w nim. Idę bardzo wolno, przecież nie mogą utknąć w tym miejscu
Przełęcz jest na wyciągnięcie ręki. Tam widzę ślady, z pewnością dalsza droga będzie łatwiejsza. Gdyby takie warunki były na początku drogi - niezbyt trudna trasa - stała by się nie do pokonania.
Na przełęczy wiatr się wzmagał, ale kto by się tym przejmował, gdy rozpoczynał się zachód słońca.
![]()
Dokładnie tak samo odbieram ten odcinek. Podchodziłem już nim kilka razy, ostatnio parę miesięcy temu, wiem już czego się spodziewać, mimo to jednak ciągle zaskakuje mnie kolejny "ostatni odcinek".
Ja już wiem, że wiosną tam wrócę i znów dam się "zaskoczyć" ![]()
IV
![]()
Po dużych trudach wreszcie docieram na szlak wierzchołkowy (graniczny). Wychodzę tuż przy drewnianej wiacie. W zimowych warunkach takie miejsce to skarb. Mogę usiąść. Zasłużony postój i posiłek.
Na szlaku czeka mnie miła niespodzianka. Ktoś jechał skuterem śnieżnym. Dzięki temu nieco łatwiej i szybciej mogłem pokonywać drogę. W innym wypadku zapewne czekałoby mnie skrócenie trasy i powrót. Ale gdzie się ślady skończą? Przed szczytem, na szczycie? Czy wraz z nimi dotrę do przełęczy Brona? Wycof z zaplanowanej drogi? Tego bym nie chciał.
Na Żywieckich Rozstajach tabliczki informują mnie, że na szczyt mam jeszcze 1,5 godziny. Ciekawe, ile naprawdę mi to zajmie? Wcześniej planowałem z tego miejsca trochę zboczyć i dotrzeć do widokowej Hali Czarnego. Warunki na to nie pozwoliły. I tak byłem już spóźniony.
Szlak biegnie w górę piękną świerkową „aleją”. Zimowy las jest zachwycający. Zachwycające są również panoramy rozciągające się od zachodu. Nie przeszkadzają mi wzmagające się porywy wiatru. Nawet wówczas, gdy zrzuca on z drzew śnieg. Czasami dosłownie za kołnierz
Podejście zdaje się jednak nie mieć końca. Mozolna droga w górę. Idę wolno, metr po metrze. Co jakiś czas mam wrażenie, że już skończy się podejście, ze zobaczę „swój” szczyt. Nie tym razem.
![]()
Dziękuję za kalendarze. Pozdrawiam.
III
W Czatoży mijam charakterystyczne trzy piwniczki. Na dzwonnicę Loretańską nie zwróciłem uwagi. Skromna w porównaniu ze znanymi z Beskidu Małego
Początkowo szlak biegnie odśnieżoną drogą wśród zabudowań. Zaskakuje mnie liczba miejsc oferujących noclegi.
Szybko jednak droga wchodzi w las i tu zaczynają się pierwsze trudności. Nikt przede mną nie szedł tą drogą. Nie muszę mówić co to oznacza. Szlakiem żółtym docieram do skrzyżowania - szlak czarny w prawo wznosi się na Magurkę, a prosto prowadzi razem ze szlakiem żółtym w kierunku Przełęczy Jałowieckiej. Niedaleko kolejne skrzyżowanie. Tu szlak żółty odbija w lewo na Fickowe Rozstaje. Ja idę czarnym.
![]()
Z każdym krokiem śniegu jest coraz więcej. Sięga po kolana w miejscach gdzie nie ma drzew. Im więcej śniegu, tym trudniejsza staje się wędrówka. Im trudniej tym wolniej. Pocieszam się, że przecież im bardziej pod górę tym piękniejsze widoki ![]()
Gubię szlak. Znakowanie jest zdecydowanie nieodpowiednie, a ja jestem tu po raz pierwszy. Nie chcę wracać, musiałbym nadłożyć drogi. Idę w górę – właściwie brnę w głębokim śniegu – w stronę grani. Żadnych ludzi, żadnych zwierząt. Jedynie ślady tych ostatnich. Wynagrodzony zostaję jednak pięknymi widokami.
![]()
II
Przed wyjściem z domu zostawiam na stole kartkę z trasą. Na wszelki wypadek. Tak naprawdę to jest jedno z moich przyzwyczajeń, warunek samotnych wędrówek
Wyjazd nieco spóźniony, droga zakorkowana w porannym szczycie. Trochę byłem zły na siebie, że nie wyjechałem wcześniej. W Zawoi centrum resztki śniegu. Droga od ronda do Markowej śliska. Na końcu biała. Temperatura – minus 2.
Początek trasy to parking w Zawoi Markowej. Mnóstwo sprzętu budowlanego – praca wre przy budowie nowego, obszernego parkingu. Parking i wejście do Babiogórskiego Parku Narodowego – bezpłatnie. Tu już nie można narzekać na brak śniegu.
Trochę nietypowo z tego miejsca rozpoczynać wędrówkę na Małą Babią Górę, ale planowałem tu zakończyć wędrówkę. Zaczynam lekko pod górkę w kierunku skansenu. Tu szlak odbija w lewo. Muszę założyć stuptuty. Przecieram szlak. Na razie nie jest źle. Początkowo zachmurzenie jest duże, ale tego się spodziewałem. Wraz z upływem czasu pojawia się coraz więcej błękitnego nieba i docierając do Czatoży idę już w słońcu.
![]()
Pogoda nie nastraja zbyt optymistycznie. Za oknem przewalają się ciemne chmury, dominuje szarość. Co to za zima? Miesiąc temu brnąłem w śniegu i podziwiałem zimowe krajobrazy. Chciałbym wrócić na zimowe szlaki, ale dziś mogę tylko podzielić się swoimi nieodległymi wspomnieniami.
7 grudnia 2017 (czwartek)
I
Prognozy pogody były jednoznaczne. To miał być piękny grudniowy dzień. Jeden. I był.
Wybór był prosty - Mała Babia Góra w Beskidzie Żywieckim. To tu były typowo zimowe warunki, których brakowało w niższych górach. Nie spodziewałem się jednak obfitego śniegu, raczej lodu. Nie miałem rakiet śnieżnych – które by się przydały, miałem raki – które się nie przydały
Warunki trochę mnie zaskoczyły. Ale wszystko po kolei...
Też mi się wydaje, że jest to szczygieł syberyjski z hodowli.
Rozumie, że hoduje się różne ptaki. Zakłada się im obrączki by można było ustalić czyją są własnością.
Np. gołębie mogą być lotnikami. Wypuszczone z klatki wracają do swojego gołębnika. Czy hodowlany szczygieł wypuszczony z klatki też wraca do swojego "domu"? Może ten sfotografowany osobnik wybrał wolność?
Czy ktoś dzisiaj przywitał Nowy Rok w Beskidzie Małym
Ja nie miałem okazji przywitać Nowego Roku w górach, ale pożegnałem Stary Rok w Beskidzie Małym
Na Groniu Jana Pawła II i nie tylko ![]()
Zima. Sezon na dokarmianie ptaków. Niedawno odwiedziły nas szczygły ![]()
Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie to, że miały obrączki (zauważyłem je dopiero na ekranie komputera). Tego się nie spodziewałem. To są małe ptaki ...
![]()
... i pięknych górskich wrażeń ![]()
Zgadzam się, do powtórki !
Szukanie tej skrzyneczki to niezła zabawa ...
Powrót do Groty Komonieckiego wpisałem do moich zimowych planów
Mam nadzieję, że skrzyneczka jeszcze tam będzie
Ale czy ją znajdę?
Prognozy pogody nie były zbyt optymistyczne na świąteczny weekend. Opłaciło się jednak podjąć ryzyko ![]()
Pięknie!
Każdy ma taki Koprowy na jaki zasłużył
Ja bym na to spojrzał inaczej - nie każdy ma to, na co zasłużył ![]()
Forum Beskidu Małego » Posty przez MF
[ Wygenerowano w 0.060 sekund, wykonano 6 zapytań ]