Hmmmm, w sumie dawno tego nie robiłem, ale coś mnie naszło
Zapraszam na Slide-show
Nie jesteś zalogowany. Proszę się zalogować lub zarejestrować.
Forum Beskidu Małego » Posty przez darkheush
Hmmmm, w sumie dawno tego nie robiłem, ale coś mnie naszło
Zapraszam na Slide-show
Uczestnicy: xaga, Iskaria, Asia zwana Krysią, Ufok, Piterus, Grześ, Marek, Andrzej, darkheush oraz częściowo Kaper
Czas akcji: 14 marca 2010 r.
Miejsce działania: masyw Wielkiej Raczy (1236 m.n.p.m.), Rejon Worka Raczańskiego, Beskid Żywiecki.
Pogoda - bez komentarzy, jak na złość sypie od piątku, chyba dlatego, że 2 tygodnie temu na Hrobaczej śmiałem twierdzić, że Agniesz.... znaczy Pani Zima już tu nie mieszka
. Ruszamy z andrychowskiego BP 20 minut po 6 rano.
Po drodze zbieramy pozostałą część ekipy. Wieści od Kapra, który nocuje na Raczy, są wysoce niepokojące, wczoraj przedzierał się czerwonym ze Zwardonia blisko 7 godzin, doszedł zmordowany jak koń po westernie. Ciekawe jak będzie dziś na żółtym od Rycerki. Całą noc szaleje śnieżyca. W Rycerce Kolonii musimy sobie własnonożnie udeptać parking. nosz cholera, że nikt nie wziął łopaty. Żółty do góry niby przetarty, ale idzie się ciężko (pewnie przez te dwa poweraidy dla Kapra
) Im wyżej, tym więcej śniegu. Do połowy łydki, po kolana, w końcu pod szczytem do połowy uda, w dodatku ktoś włączył nawiew. Jakoś dochodzimy do schroniska w niecałe 3 godziny. W planie był powrót przez Przegibek do Kolonii, ale pogoda wyraźnie kisi się z minuty na minutę
Zaczyna wiać, prószyć drobnym śnieżkiem. Nie pamiętam dokładnie, ale to chyba ja jako pierwszy mówię:
- To nie ma sensu. Jest źle.
Przyznaję bez bicia - to wyłazi ze mnie strach po ubiegłorocznej traumie na Gibasach. Zresztą jest już późno, o wiele za późno, a droga na Przegibek może nam zająć w tych warunkach dobre 7-8 godzin. Ale jak to CZUBY. Nawet po decyzji odwrotu nie mogą być spokojne. Schroniskową jadalnią co chwilę wstrząsają salwy gromkiego śmiechu, z kuchni wędrują na stół kolejne smakołyki (ehhh pierożki, krokieciki, barszczyk, herbatka z rumem, grzaniec ect.), w przerwie podziwiamy niesamowity widok na Małą Fatrę i Babią Górę z wieży widokowej na szczycie, składamy w śniegu rytualną ofiarę dla Królowej Śniegu (aby se już wreszcie poszła hen w piz##u
), ale w końcu nadchodzi ta chwila, że czas się zbierać w dolinę. Sypie jak przed wojną, ale w takim towarzystwie nic nie jest straszne. Kolejne niekontrolowane napady śmiechu po drodze umilają nam czas wędrówki do Kolonii. W sumie to chyba schodzimy dłużej niż wychodziliśmy, ale jak utrzymać równowagę jak człowiek ciągle się śmieje
Co rusz, ktoś leży w zaspie
Podsumowanie??? A co tutaj podsumowywać??? Z Wami Czuby Kochane wszędzie, zawsze i w każdą pogodę
Kilka moich wypocin poniżej (klik w obrazek)
A nie pobili sie przypadkiem
A mogli??? Łomatko!!! Nie wiedziałem. Na drugi raz będę uważał z kim ogniskuję na chatkach ![]()
A tak to wyglądało z mojej perspektywy: ![]()
Generalnie ja nadałem temu wypadowi inny tytuł :Weekendowa Potrójna na "wariackich papierach". Zapyta może ktoś - dlaczego??? Śpieszę wyjaśnić ![]()
Nie planowałem żadnego wypadu w ten pamiętny weekend. Kilka dni wcześniej Xaga pisała mi na padu-padu czy nie wybrałbym się z nią i Mat'em na Chatkę pod Potrójną poznać kogoś tam z Appletour'a. Odpisałem wówczas, że raczej nie, z przyczyn "finansowych". Jednak w sobotę rano coś mnie tknęło. Zadzwoniłem do Xagi. Nie odbiera. Może już w drodze? No nic dzwonię do Mat'a i co słyszę? "Odpuszczam bo leje"
No szkoda, to jednak posiedzę w domu. Nie upłynęło 30 sekund i dzwoni moja komórka. Patrzę - Mat. Odbieram i słyszę (ku totalnemu zaskoczeniu) - "Zbieraj się, za 2 godziny jestem w Andrychowie", za chwilę oddzwania Xaga, okazuje się, że ona również jeszcze nie wyruszyła. No to pięknie - mam niecałe dwie godziny aby zrobić zakupy i się spakować. Rajd po sklepach, bo w lodówce tylko światło
, a potem wrzucanie (dosłownie) wszystkiego na szybko do plecaka.
Około 11 spotykam się przy Pałacu Bobrowskich z Mat'em, za kilka chwil dołącza Xaga, nastęnie dzięki uprzejmości rodziców Mat'a zostajemy sprawnie "dostarczeni" do Rzyk Praciaków. Podchodzimy skrótem przez Hatale. Pogoda bardzo niepewna, lecz z godziny na godzinę robi się coraz ładniej. Na chatkę dochodzimy już w słoneczku :-D Szybka instalacja na stryszku i wychodzimy z chatki "na lekko" w stronę Anuli. Po drodze dostajemy info od Angi'ego - są na Żarze, więc trochę im jeszcze zejdzie. My spacerujemy sobie spokojnie w stronę Gibasów. Odwiedzamy Staszka i zabieramy Mat'a na Czarne Działy , oglądamy sobie Czarne Działy II, Dziurę pod bukiem, Lodową i wracamy. Ale zaraz!!! Przecież nie pójdziemy na Anulę. Schodzimy więc do Kocierza Basi, do "szlabanu". Kawałek asfaltem i jesteśmy na pętli w Basiach. Idziemy dalej na dół, do knajpy poniżej Basi. Tam zasłużone piwo, odrobina miejscowego folkloru i niespodzianka. Przemiła pani barmanka otwiera nawet sklep :-D Ostatnie zakupy (kiełbasa na ognisko i ketchup pół roku po terminie przydatności
ale jadalny, wszyscy żyjemy). Mocno wieczorem ruszamy na szlak "chatkowy" i po ok 40 minutach jesteśmy na miejscu. Przychodzimy właściwie "na gotowe". Na chatce ludzi jak mrówków. Przyjechała jakaś ekipa śląsko-zagłęgiowska na urodziny. Ognisko się pali, więc podpinamy się ze smażeniem kiełbasek. Imprezka powoli się rozkręca, my również. Ok 20 dociera wreszcie Angi, Wilczyca i Dzwjedziak. No to jesteśmy w komplecie. Przy ognichu siedzimy do 3 nad ranem, nie brakuje przebieranek, śpiewów przy akompaniamencie TRZECH gitar, pojedynku gigantów czyli Angi vs. Ałtaj. Zieloną perukę przymierza nawet biedny pies Szczepan
co zostało uwiecznione na fotkach.
Rano wita nas deszcz. Powoli (i to bardzo powoli) wygrzebujemy się z naszego legowiska. Śniadanko i myślimy co dalej. Ruszamy już w 6 sztuk w stronę Leskowca. Na początku leje zdrowo. Z uporem maniaków mokniemy przez jakąś godzinkę, ale znów jak poprzedniego dnia pogoda poprawia się z minuty na minutę. W okolicach przełęczy Beskidek wychodzi nawet na moment słońce. Po przepisowych 2 godzinach dobijamy do schroniska na Groniu, jemy, uzupełniamy płyny
... i przeczekujemy..... gradobicie. No cóż, spojrzenie na rozkład jazdy busów z Jagódek i zaczynamy schodzić czarnym na dół, na bus, który jak się okazuje... nie pojedzie
Z resztą nie tylko bus, autobusy MZK również nie mają ochoty na nas zarobić. Xaga dzwoni do swego taty i ten przyjeżdża po nas czerwonym uniakiem. W międzyczasie Angi łapie stopa do Andrychowa. Na szybko ustalamy jeszcze punkt zborny w Andrychowie i spotykamy się ponownie już na dworcu autobusowym. Szybkie pożegnanie i ruszam do domu, Xaga zawozi autem Angiego, Wilczycę i Mat'a do Bielska. Szkoda, że tak szybko się to skończyło. Jednak tak jak wspomniał Wujek Angi - nasze górskie ścieżki dziwnym zbiegiem okoliczności, bardzo często zaczęły się krzyżować po tym zjawiskowym weekendzie w Beskidzie Małym. Można by powiedzieć nawet że: Beskid Mały - connecting people ![]()
Dziękuję za piękny weekend z górami w tle: Xadze, Wilczycy, Dźwjedziowi, Angi'emu i Mat'owi. Oby więcej :-D
I garść fotek: (po kliknięciu w obrazek) ![]()
Wszystkim, którzy nie wiedzą o co chodzi z groźbą cewnikowania, miejscowym folklorem w knajpie w Basiach, czy innymi użytymi w naszych opisach skrótami myślowymi, możemy wyjaśnić sprawę na najbliższym zlocie, ponieważ nie wszystko nadaje się do publikacji na otwartym forum ![]()
EDIT:
Starość, nie radość jak to mawiają
Na śmierć zapomniałem o tym: http://www.dailymotion.pl/video/x9gxld_ … nej_travel
To był maj....
IMO relacja powinna się zaczynać tak - "To był maj pachniała Saska Kępa...". No dobra, tam na ślunsku nie macie Kępy, tym bradziej Saskiej ![]()
ze względu na stan mojej łapki...CDN....
Wujku angi, kończ Waść czym prędzej tą relacyję, bo i swoje trzy grosze do niej dorzucę. Wszak przeżyliśmy wtedy wspólnie nietuzinkowy weekend z Beskidem Małym w tle, gdzie deszcz nas nawadniał, cytrynówka odwadniała, wisiała nad nami w nocy groźba cewnikowania, posłuchaliśmy przyogniskowego koncertu na trzy (!!!) gitary, pouciekały nam wszystkie busy po powrocie w doliny (właściwie to nie pouciekały, ale wcale nie miały ochoty jechać), nas (no dobra Xagę) na Hatalach w sobotę chciały pożreć wściekłe psy, a przede wszystkim po raz pierwszy, zupełnie nieplanowanie, spotkaliśmy się w realu (nie mylić z hipermarketem
) I tak już zostało do dnia dzisiejszego... Ehh pociekła mi łezka na samo wspomnienie ![]()
Ferdynans, z tego co mi wiadomo na dwóch tych oficjalnych zlotach forum beskidzkiego, czyli zlotach BESKIDolubów odbyły się takowe konkursy z wiedzy o Beskidach - ogólnej. Niestety nie było mi wtedy jeszcze dane uczestniczyć w tych zlotach ze względu na mój krótki staż na forum beskidzkim, ale wiem z opowiadań, że obydwa konkursy były przez zlotowiczów traktowane jako świetna zabawa, nie było atmosfery rywalizacji, choć każdy swoją karteczkę z testem wypełniał gdzieś w najdalszym kącie schroniska. A i nagrodą było nic innego jak uścisk dłoni Admina forum beskidzkiego i ....... podziw reszty zlotowiczów dla wiedzy zwycięzcy (nota bene dwukrotnie tego samego) ![]()
Odnośnie tego co piszesz, że "cos tam wiem ale moja mocna strona jest cała sterta przewodników pokazne segregatory z wycinkami z gazet na tematy górskie które zbieram od kilku lat i róznego rodzaju ksiazki na temat BM i nie tylko", to życzę sobie jak i innym forumowiczom, abyśmy mogli korzystać w tej wiedzy przez długi, długi czas. ![]()
W restauracjach chińskich spożywamy odmianę uszaka Auricularia polytrycha – wcześniej wspomniane przeze mnie „grzyby Mun” .
No to już wiem, że się mam nie żywić chińszczyzną ![]()
P.S. Ciekawe informacje ![]()
Nena, google, koleżanko, google. No dobra - Pudelek wrzucił temat na beskidzkie forum i poszperałem na stronie WIG ![]()
(...)Zółty szlak w tym miejscu został przeprowadzony od Lipca 2009 r(...)
Czy aby na pewno w lipcu 2009??? Jestem przekonany, że jak szliśmy na chatkę pod Potrójną 30 maja 2009 i podczas powrotu na drugi dzień przez Leskowiec do Jagódek, szliśmy już od przeł. Zakocierskiej do chatki i z chatki do czerwonego szlaku za tym żółto oznaczonym łącznikiem. Niestety nie znalazłem w swojeej galerii żadnego zdjęcia które by potwierdzało ten stan rzeczy na szlaku, jednak jedno zdjęcie chatki mam gdzie wyraźnie na nieistniejącej już wiacie przed chatką jest namalowany żółty pasek ![]()
P.S. Może Angi znajdzie w swoich archiwach jakieś zdjęcie ze szlaku wykonane na tamtym pamiętnym wypadzie ![]()
No to jeszcze trochę pospamuję, bo znalazłem zachodnią część Beskidu Małego:
http://www.mapywig.org/m/WIG100_300DPI/ … 300dpi.jpg
Co mi się na niej na szybko rzuciło w oczy: przede wszystkim brak Jeziora Międzybrodzkiego (zdaje się zapora została oddana do użytku 4 lata po powstaniu mapy), brak schroniska na Hrobaczej, za to zaznaczone schronisko na Żarze, wysokość Czupla (903 m). Jeśli chodzi o rozkład szlaków to brak żółtego z Targanic na Złotą Górkę, brak zielonego z przeł Kocierskiej, przez Bukowski Groń do Porąbki, inny przebieg czerwonego (MSB) z przeł Kocierskiej doliną Wielkiej Puszczy do Porąbki, a dzisiejszy czerwony przez Kiczerę i Żar oznaczony chyba kolorem zielonym (literka Z przy szlaku). ![]()
P.S. Adminowi dziękuję za wydzielenie tematu, bo trochę zaśmieciłem tymi mapami wątek neny o Łamanej Skale ![]()
Natomiast ścieżki i drogi górskie dalej biegną w tych samych miejscach.
Zauważcie, że na tej mapie nie ma zaznaczonych kilku obecnych szlaków:
1. Zielonego z Krzeszowa na Smrekowicę, Gibasy i dalej w stronę Przeł. Kocierskiej (której mapa już nie obejmuje).
2. Żółtego z Potrójnej na Jawornicę i do Targanic.
3. Żółtego z Krzeszowa przez Leskowiec, Groń, Królewiznę do Czartaka.
4. Żółtego z Jaroszowic przez Łysą Górę, Bliźniaki, przeł Biadasowską do Inwałdu.
Kto znajdzie jeszcze jakieś różnice??? ![]()
EDIT
Skolec (564 m) to zdaje się obecnie Bliźniaki ![]()
Na stronie WIG jest tego cała masa, z różnych lat. Skany są w doskonałej jakości. Czasami zbyt doskonałej, bo niektóre "ważą" po 50 MB i więcej i trochę wolno się ładują przy moim łączu 1Mbps
Ta powyżej podlinkowana przeze mnie mapa obejmuje niewielki fragment wschodniej części Beskidu Małego. Jeśli ktoś znalazłby w tym gąszczu map na stronie WIG całość BM to sam chętnie zobaczę. Ja niestety przebrnąłem przez niewielki odsetek tych skanów ![]()
Znalazłem!!!
Przykładowa mapa WIG w skali 1:100000 z roku 1934
http://www.mapywig.org/m/WIG100_300DPI/ … 300dpi.jpg
"Pod Wykopą" to chyba dzisiejsza Smrekowicą, "Gibaszówka" to dzisiejsze Gibasowe Siodło, Królowa Wyżnia to zdaje się obecna Królewizna ![]()
Ja sam trafiłem ostatnio na skany przedwojennych map, zarówno austriackich, niemieckich jak i rosyjskich (radzieckich - te już albo wojskowe, albo powojenne), gdzie jak byk stoi na (austriackich) nazwa Madohora odnośnie szczytu Łamanej Skały. Co również ciekawe - nazwa "Na Przykrej" odnosi się gdzieś do rejonów Pracicy. Co ciekawe. Na niektórych nie ma nawet zaznaczonego schroniska na Groniu (Jaworzynie)!!! Jak to znów znajdę w historii przeglądarki, to podlinkuję
Dajcie trochę czasu. Skany tych map są wykonane w naprawdę wysokiej rozdzielczości, więc tak dla ciekawości mam zamiar sobie je wydrukować w jakimś rozsądnym rozmiarze (przynajmniej A2).
Ja myślę, że w Smutnej (pomimo wszystko) i Obiektywnej Komisji Kontroli Gier i Zakładów powinien zasiąść Marcus. Wszak to on jest prowodyrem tego całego zamieszania (czyt. I Oficjalnego Konkursu Wiedzy o Beskidzie Małym)
No chyba, że pytania do Konkursu przygotuje nam Ferdynans i ewentualnie zalakowaną kopertę z odpowiedziami, bo nie przypuszczam, aby ktokolwiek z forumowiczów potrafił poprawnie odpowiedzieć na wszystkie ![]()
nie wiem dlaczego darkheush krył tak długo tego kwiatuszka z Hrobaczej ...
Małe sprostowanie nena - ów kwiatuszek (na marginesie dobrze wiedzieć, że to pierwiosnka, ponieważ poszedłem wtedy szukać Pani Wiosny na szlakach
) rósł sobie nie na Hrobaczej, ale już niemalże w Czernichowie, niedaleko zapory. W górach rządziła wtedy jeszcze niepodzielnie zima ![]()
Hmmm. Marcus, powiem tak. Odnośnie bieżącej wody, to chyba nadal nie ma, bo swoje gary musiałem myć w garnku nad piecem kuchennym (dzięki uprzejmości Pana Tadka). Solar nad kuchnią z tego co mówił Pan Tadek jest bardzo mało wydajny, więc niejako "podkrada" on prąd dla schroniska w godzinach pracy agregatu oświetlającego krzyż na szczycie.
Owszem Piotrze, powiedziałbym nawet, że bardzo surowo. Miałem tam okazję niedawno nocować i w związku z tym kilka moich spostrzeżeń:
- brak prądu w schronisku (jest tylko wtedy gdy działa agregat oświetlający krzyż, dzięki temu z resztą udało się nam oglądnąć jak Justyna Kowalczyk zdobywała złoto w Vancouver), z tym że ma się to zmienić niedługo, bo z tego co mówił Pan Tadek, wójt gminy Kozy chce doprowadzić do schroniska podziemny kabel elektryczny
- generalnie zimno, pan Tadek pali w piecu tylko jak kogoś ma na salonach
- kibelek to zwykła sławojka, co prawda murowana, ale zawsze sławojka
- śpi się na łóżkach (sala na dole mieści ok 20 osób, jest w niej stół przy którym można imprezować) - to tak dla odmiany, zamiast wspólnego "lotniska" jak na Potrójnej
- problemy z myciem, nie zauważyłem w samym schronisku węzła sanitarnego, więc jeśli chodzi o mycie ząbków, to pozostaje kubek z wodą z kuchni i heja
- koszt noclegu 15 PLN
Generalnie ja tam jestem przyzwyczajony do niewygód, mi to miejsce się podoba, z wrzątkiem nie ma problemu, jednak trzeba mieć własne naczynia i sztućce. Pan Tadek jest osobą pozytywnie nastawioną do "plecakowego" rodzaju turysty. Ogólne wrażenie jak najbardziej pozytywne ![]()
Powiem tak. Jeśli Bozia pozwoli i Partia wspomoże postaram się dotrzeć choć na chwilę, aby zobaczyć ponownie te sympatyczne pyszczki
Co do miejsca, to wiem że została przegłosowana na I Zimowym Zlocie Hrobacza Łąka, ale... no właśnie, ale... Piotr zasiał we mnie ziarno wątpliwości. Może by tak Staszka na Gibasach nawiedzić
Ponownie ![]()
lowell, Raid'a użyj - ponoć zabija na śmierć ![]()
Pozostaje mi potwierdzić Adminie. Przykładowy komunikat od Avasta (aktualizowany na bieżąco zarówno program jak i baza):
Plik: beskidmaly.pl/popups/select_color.html?color=000000&comm (usunąłem z adresu "http://")
Nazwa pasożyta: HTML:Script-inf
Typ pasożyta: Wirus/robak
Wersja VPS: 100305-0, 2010-03-05
Sprawa dotyczy przycisków: ForeColor, BackColor, InsertTable, InsertImage oraz CreateLink.
I tym razem pogoda nas nie oszczędzała.
Z własnego doświadczenia wiem, że w ogóle pogoda w rejonie Miłościwie Nam Panującej składa się głównie z wiatru i kilku losowo dobranych warunków pogodowych z koszyka z napisem: "typowo niesprzyjające"
I odrobinę dziwi mnie to szczęście lowella do widoków na Tatry. Pakt z diabłem (na Diablaku oczywiście) podpisał, czy co??? A może to zasługa zaprzyjaźnionej CzarownicyZpogodnej (nomen omen) ![]()
Mam na niej w pobliżu szczytu swój prywatny kamienny kopczyk. Pierwszy raz "założyłem" go w 2007r- w 50 rocznice pierwszego wejścia. Liczył wtedy 50 kamyków. Od tamtej pory co roku roku dokładam po jednym.Mam nadzieję , że dojdę do stu.
Kruwad, przepraszam za tą osobistą wycieczkę, ale już gdzieś czytałem na jakimś forum powyższy tekst. Jeśli możesz oświeć mnie gdzie (podejrzewam forum babiogórskie, ale nie chce mi się szukać) ![]()
Z pogodą to muszę przyznać, że raczej mam szczęście na Babiej, mam chyba względy u Królowej
W takim razie mówię od razu. Na kolejny Twój wypad na Babjuszkę wciskam się na chama. Cholera na dobrą sprawę nigdy nie widziałem wyraźnie Tatr z Królowej. Może z Twoim szczęściem się uda ![]()
Lowell, jeśli chodzi Ci o tą fotkę zamarzniętego jeziora, to podziękuj...... halnemu
Oj dowiało nam w niedzielę do wiwatu ![]()
Edit:
Galeria Ufoka, oraz kilak ujęć Piterusa ![]()
Forum Beskidu Małego » Posty przez darkheush
[ Wygenerowano w 0.087 sekund, wykonano 5 zapytań ]