nena napisał/a:

No angi ...
PS . Czy zamek Gargamela nie był wzorowany na tym monastyrze na Przeł. Prislop big_smile ?

big_smile

202

(57 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)

Żniwa
http://img824.imageshack.us/img824/9499/imm01414an.jpg

Witojcie.
Nastał wrzesień czas podsumować tegoroczne „wakacje” tj. urlop. Jak co roku wywiało mnie do Rumunii. Już na początku roku planowałem jakiś wyjazd do Rumunii, ale co gdzie, kiedy… było raczej odległymi marzeniami, które w końcu udało mi się zrealizować.
Munti Rodnei czyli Góry Rodniańskie to najwyższe pasmo Wewnętrznych Karpat Wschodnich.  Góry Rodniańskie charakteryzują się specyficzną rzeźbą terenu: wierzchołki Gór Rodniańskich są ostre, zbocza strome, a wysokości względne dochodzą do 1800 – 1900  m npm. Zbudowane są głównie z granitów i łupków krystalicznych.
Zbocza zalesione lasami bukowymi i iglastymi, powyżej 1700 m n.p.m. zarośla subalpejskie. Charakterystyczne są tu liczne jeziorka w kotłach polodowcowych. Do Rumunii najlepiej tj. najszybciej i najtaniej dostać się można samochodem. Nasza podróż trwała niecałe dwa dni z noclegiem u znajomych w Poroninie. Trasa przebiegała przez Słowację i Węgry, po drodze mijaliśmy Starą Lubownię z charakterystycznym gotyckim zamkiem, miasto Tokaj na Węgrzech i Presov (Słowacja) gdzie w czasie powrotu zjedliśmy bardzo dobry obiad.
Jako bazę noclegowo - parkingową w Rumunii wybraliśmy Przełecz Prislop (1416 m npm) ze względu na w miarę dobry dojazd i możliwości późniejszych wędrówek górskich. Ale od początku do Borsy (miasteczko turystyczne położone u podnóża Gór Rodniańskich) przyjechaliśmy w niedzielę po południu, po kilkunastu minutach szukania jakiejś knajpy w której można coś zjeść w końcu znajdujemy „Perłę Maramureszu” stylową karczmę z całkiem smacznym i niedrogim jedzeniem, wchodzimy do środka, a tam prawdziwa perła architektoniczna, karczma była zbudowana z drewna bez użycia gwoździ. Na ścianach wiszą malowane w różne wzory talerze. Tu i ówdzie stare sprzęty gospodarstwa domowego, wypchane zwierzęta hmm szczególną uwagę przykuły dwa borsuki które były zaczepione do poprzecznych belek stropu, komicznie to wyglądało tak jakby borsuki zjeżdżały po belkach… Po dogadaniu się z obsługą w końcu dostajemy upragniony obiad i pifo tongue Zjedliśmy obiad a za oknem zaczyna padać … no dobra lać jak scebra…. Jest godzina 18:00 jak się później okazało przez kolejne dni o tej porze nadchodzą burze „taka straszna burza… czyli wujek przytul mnie… tongue ” ehhh to gdzie ta burza.... ? Jedziemy w deszczu na Przełeczy Przysłop. W sobotę już byliśmy w Rumunii, po zwiedzaniu okolicznych atrakcji etnograficznych regionu Maramuresz(wesoły cmentarz w Sapancie, miasteczko Sighetu Marmatiei, oraz Visea de Sus gdzie trafiliśmy na doroczny festyn, w Visea de Sus jest kolejka wąsko torowa,  po sprawdzeniu rozkładu jazdy i zakupieniu kilku pamiątek ruszamy dalej kierunku Borsy, jednak do Borsy nie dojechaliśmy. Zatrzymaliśmy się na nocleg blisko granicy rumuńsko – ukraińskiej, wg wskazań GPSa do granicy było może 3 km…. Rozbijamy namioty niedaleko monastyru, kiedy jemy kolację przy światłach czołówek podjeżdża samochód, a z niego wychodzą pogranicznicy i nas spisują big_smile Pierwsze pytanie jakie pada „czy potrafimy rozmawiać po ukraiński i co tu robimy…?” tongue
Rano co niektórzy wstali na wschód słońca… big_smile reszta grzecznie spała, po zjedzeniu śniadania pakujemy namioty powoli zbieramy się w drogę, ale nasz kolega dostaje zaproszenie na mszę w obrządku prawosławnym, w końcu była niedziela po krótkim namyśle idziemy wkońcu nie codziennie jest okazja uczestniczyć w mszy w obrządku prawosławnym…. Msza trwała około 3 godzin, my wytrzymaliśmy nieco ponad 2 godziny, kiedy zbieramy się do samochodu podchodzi do nas zakonnik z propozycją zjedzenia obiadu, jednak grzecznie odmawiamy mamy jeszcze kawałek drogi do zrobienia. Jak się okazało zakonnik był Ukraińcem i został wysłany do nas z misją specjalną.
Wędrówkę po  Górach Rodniańskich zaczynamy od wejścia na przelecz „Grargamela” – Saua Gargalui 1907 m npm z przełeczy Przysłop (1416 m npm) niecałe 500 m podejścia daje nam popalić szczególnie, że było nieco ponad 30 stopni celciusza… po wejściu na przełecz Gargamela padamy plackiem. Po dłuższym odpoczynku kierujemy się granią w stronę Vf Negoiasa Mare (2041 m npm) jak się później okazało trasa dała nam popalić i pierwszy biwak robimy na przełęczy Tarnita Barsanului (1970 m npm) Po drodze spotykamy Węgrów, Słowaków którzy udzielają nam kilku cennych wskazówek. Po wymianie pozdrowień i życzeniu sobie szczęsliwej drogi: „Drum Bum” ruszamy dalej. W kolejny dzień docieramy do przełeczy „Tarnita La Cruce” (1985 m npm) gdzie zostajemy na dwie noce biwakując w uroczym otoczeniu jeziorka L. Rebra

Zdjęcia po kliknieciu na obrazek:

http://lh4.ggpht.com/_geh1uWpfoWc/TGg8us7hfXI/AAAAAAAAWNw/bSnfINiWrDI/s800/_DSC5285.jpg

Zła wiadomość. Niestety nie będę mógł uczestniczyć w malowaniu krzyża na Jawornicy. Muszę zrezygnować z imprezy z przyczyn osobistych. No i na jakiś czas to mnie w górach nie zobaczycie.... Pozdrawiam

Djinn obiecaną  galerię bedziesz miał. Szkiełko będzie przetestowane na Jawornicy i w najbliższą sobotę w Kraku, może jakiś mały plener w sobotę do południa smile

Się zrobi smile Ja w sobotę zabieram aparat smile

Być może przybędę z jedną dodatkową Owieczką. Tylko mi Jej nie wystraszcie... big_smile bo łby pourywam tongue

Aby delektować się w zimie wyśmienitym smakiem paliwa rakietowego wujka angiego przygotuj następujące składniki:
2 kg owocu  czerwonej porzeczki, 60 dkg cukru, kilka lasek wanilii, 1 litr ... C2H5OH (wiecie czego big_smile ) do 2 szklanek wody.
Umyte owoce przesypujemy do dużego słoika takiego np na ogórki, zalewamy mieszanką spalinową (1 litr C2H5OH wiece czego... tongue i 2 szklanki H2O) i dodajemy pokurszoną wanilię
Czekamy aż porzeczka puści soki, +/- 3 tygodnie od czasu do czasu wstrząsnąć nie mieszać...:P, po 3 tygodniach zlewamy soki i owoce zasypujemy cukerm. Owoce powinny byc w cukrze około 1,5 tygodnia - uwaga kontrolować stan owoców, nie wyjadać...!!! po w/w teminie zlać powstały drugi sok i zmieszać z mieszaniną wcześniej wytworzoną. Następnie filtrujemy napój i zlewamy do butelek. Wskazania 1 butelkę dostarczyć ujkowi jako myto za sprzedanie przepisu.  SMACZNEGO pozdrawiam wujek

Melduję gotowość bojową oddziału "ujek i spółka"

210

(33 odpowiedzi, napisanych Wspomnienia ze zlotów)

Brombella napisał/a:

@ufok, ten kto pierwszy na liście, ten wszystkim stawia  smile

Oczy w słup tongue

211

(33 odpowiedzi, napisanych Wspomnienia ze zlotów)

Kilka moich zdjęć:
http://picasaweb.google.pl/szaman.obraz … 4Wrzesnia#

212

(33 odpowiedzi, napisanych Wspomnienia ze zlotów)

A więc Mordy Moje Czuby Kochane... cóż tu napisać... Było genialnie, tylko brakowało jednej Paskudy, cóż niech załuje, a co tongue. Dzieki za obecność.
Mała panoramka: (co niektórzy jacyś tacy niewyraźni big_smile)
http://img28.imageshack.us/img28/782/zlotnatrzonce.jpg

213

(135 odpowiedzi, napisanych Planowane zloty)

lowell79 napisał/a:

To ja chyba o czyms nie wiem.... Nie ładnie tak admina w niewiedzy pozostawiać!

E tam ADMIN marudzisz... tongue

214

(135 odpowiedzi, napisanych Planowane zloty)

baca napisał/a:
angi napisał/a:

Z przyczyn osobistych jestem zmuszony zrezygnować ze zlotu...
Do zobaczenia w inną noc przy innym ogniu.

i to jest ten człowiek co sztywno miał się trzymać terminu 4 - 5 września wink

Miałbym odpuścić impreze urodzinową Djinna?
Nie no ... big_smile Będe na Trzonce tongue

215

(135 odpowiedzi, napisanych Planowane zloty)

Z przyczyn osobistych jestem zmuszony zrezygnować ze zlotu...
Do zobaczenia w inną noc przy innym ogniu.

Jakieś krzoki w kadrze, zbyt centralnie kadrowanie, korekta ekspozycji by się przydała.... Tak wiem czepiam siem tongue

217

(135 odpowiedzi, napisanych Planowane zloty)

Zlot na Trzonce jest w ten weekend czyli 4 - 5 września.

Co do malowania krzyża załatwię szelki do pracy na wysokości  z linką zabezpieczającą i do dzieła. Tylko wchodze  jak tak max do 5 metrów, wyżej bez tlenu nie wchodzę big_smile Jeśli malowanie odbyłoby się 25 września mogę pomóc tylko na wieczór bede zmykał do "Chatki POd Trójkatną" na zlot BESKIDOCZUBÓW

MK napisał/a:

Dzięki za relację, czekam na dalsze wspomnienia smile
Zachęciliście mnie do takiego wypadu, z tym że nie wiem kiedy uda mi się to zrealizować!
Jedno wiem , że powielę wypad Joli tylko na luzie bez ograniczeń czasowych, w samotności, gdyż wtedy najbardziej wypoczywam. Chciałbym pójść odwrotnie smile

Dokładnie tak samo chcę zrobić MSB, może w przyszłym roku się uda i też samotnie...

Darku za dwa tygodnie, pasuje?
Niestety z przyczyn osobistych nie pojechałem...

221

(422 odpowiedzi, napisanych Zwierzęta Beskidu Małego)

jolanta napisał/a:
angi napisał/a:

(...)Tak wiem czepiam siem lol tongue

i oczywiście marudzisz lol  tongue

Mam dni na marudzenie... czasem tak bywa hmm

Jadę jutro na Suchą Górę nad Rajczą(1040 m npm) jak ktoś na ochotę mi pomóc znaleźć bacówke to serdecznie zapraszam. Transport PKP z Bielska o 8:42, powrót o sensownej porze - tj około 19:00 chcę być spowrotem w Bielsku. Pozdr

223

(422 odpowiedzi, napisanych Zwierzęta Beskidu Małego)

nena napisał/a:

zapomniałam dodać Włóczykijko, że zrobiłaś piękne ujęcia tym motylkom smile

Tia tylko czemu ta pierwsza Rusałka Pawik ma obcięte czułki big_smile Tak wiem czepiam siem lol tongue No dobra zdjęcia bardzo fanje smile

224

(135 odpowiedzi, napisanych Planowane zloty)

Brombella napisał/a:

@angi, o której planujesz wymarsz? smile

Jeśli się znajdzie transport w postaci samochodu to około 10:00. Jeżeli będę skazany na transport publiczny to najsensowniejszy autobus z Żywca do Kocierza Basie jest dopiero  o 12:05 lub 8:15 (totalny hardcore ze wstawaniem big_smile ) Trasa jest przewidziana na około 5 max 6 (+/- 1 godzinę na grzybobranie smile ) godzin z postojami na fotografowanie i pobytem u Lucjana i w obiedzie  knajpie na )( Kocierskiej. Jak coś to pisać, może Krakusy się ze mną zabiorą smile

godz. 10:20
ujek angi do Djinn`a Hejkum jak tam?, śmiegacie dalej Muszkieterowie tongue Jak pogoda, trasa i humory? (...) pozdrowienia

mms od Djinna Nie wiem czy widać , ale leje jak w `97 sad , przerywamy i zaraz bedziemy w odwrocie do domu. Odrobimy w jakiś weekend

Zdjęcie:

http://img843.imageshack.us/img843/3218/dsc00006p.jpg

Tak więc Chłopaki robią odwrót, słusznie w taką pogodę to już nie jest przyjemne ani zabawne. I tak gratulujemy wytrwalości i determinacji. Po powrocie sami napiszą jak to było smile GRATULUJEMY