Zarejestrowałem się specjalnie, żeby odpowiedzieć w tym temacie. Rozumiem, wszyscy kochamy przyrodę i nie krzywdzimy zwierząt. Ale... też szukam broni. Do obrony. Bo w górach miałem już wątpliwą przyjemność z bykami (2 razy), przechodziłem przez rykowisko jeleni po zmroku, o dzikach to już nie mówię, ale one się na szczęście same boją, a do tego wielokrotnie napadały mnie na pół zdziczałe psy. Psy są tak naprawdę najgorsze. Sami wiecie, że w niskich górach gdy się schodzi do wiosek pełno tego tałatajstwa lata i nie są w żaden sposób uwiązane. Do tego też obawiam się zbyt towarzyskiego misia. Dobrze wiecie, że jelenie, dzikie psy oraz niedźwiedzie (chyba w takiej kolejności) zabijają lub ranią ludzi w górach. Zatem może zamiast moralizować zastanówmy się co naprawdę ma sens podziałać w razie zagrożenia.
Strony 1