Pani neno,
Dwie kwestie ad vocem. To Pani dokonała zabiegu „porównania” sprawy Katynia i Gibraltaru do Wilczego Jaru. Mnie natomiast chodziło o przykład gdzie, jak i po co opisuje się drastyczne sceny. Zwłaszcza w łatwo dostępnej książce o Gibraltarze autor prowadzi żmudne śledztwo mające wyjaśnić sprawę, w którym nie pomija żadnych szczegółów. Nie znajdę przykładu z katastrofą autobusową, ponieważ w Polsce takiej książki zwyczajnie nie ma. Są natomiast w Tajemnicy Wilczego Jaru, a w niej o Katyniu i Gibraltarze nic nie pisałem
Jeśli idzie o widok śmierci. Refleksja i widok – proszę tego nie rozdzielać. Nie chodzi o wirtualny, płytki naturalizm, ale poprzedzony refleksją. Wychodząc z domu, czyli naciskając wyłącznik komputera czy telewizora ludzie opuszczają wirtualny świat. Są tego świadomi. Ale w skutek tego, o czym Pani opisała, że przebywają w nim non stop, stają się bezbronni. Zdobyli fałszywe wyobrażenie o śmierci – jest niegodna, zwierzęca, wstydliwa… Ofiara to nie bliźni, ale statystyka. Najbardziej drastycznym przykładem dla mnie osobiście była tragedia z listopada 2012 r., gdy w samochodzie spłonęła cała rodzina, a kiedy to się dokonywało, obok przejechało kilkanaście aut. Ludzie nie rozumieją śmierci i strach wywołuje jej widok w realu. Widok krwi, zamkniętych oczu – wszystkiego co się z nią kojarzy. O śmierci należy myśleć. Im człowiek bardziej refleksyjny, uduchowiony tym łatwiej mu to przyjdzie. Największy problem zdają się z tym mieć gwiazdy Hollywood, które nie radzą sobie ze starzeniem, a co dopiero ze śmiercią…
Dziękuję za polemikę i zaproszenie do dyskusji. Chętnie wrócę na forum, gdyby pojawiły się jakieś zapytania i wątpliwości.
Pozdrawiam serdecznie