Właśnie dlatego zrezygnowaliśmy z wycieczki na Baranią i poszliśmy na Halę Bogracz, niestety tuż przed końcem trochę zbłądziliśmy i jak się okazało zeszliśmy ze szlaku, po drodze spotkaliśmy jakieś dziwne ślady, wyglądały na ogromną łapę ale nie traktowaliśmy ich poważnie
gdzie Niedźwiedzie tak blisko domostw. I nagle droga się skończyła więć wróciliśmy się w stronę szlaku. Nagle po naszej prawej stronie w krzakach uslyszeliśy niskie i głośne sapanie i mruczenie.. stanelismy jak wryci patrząc się i przyglądając gdyż w pewnym sensie baliśmy się isc dalej. Moja dziewczyna sie mnie spytala to te ślady byly niedzwiedzia, na co ja " nie gdzie tak tu niedzwiedź" i nagle w tym miejscu runęło kilkunastometrowe drzewo, zaczelismy uciekac ale nie biegnąc i słyszeliśmy ze coś za nami idzie i mruczy głośno. Ze strachu nawet się nie oglądaliśmy, a odłosy łamanych gałęzi było słychać jeszcze przez kilkadziesiąt metrów. Spojrzeliśy jeszcze raz wracają na te ślady - i było widać pazury .. masakra a tutaj miejsce gdzie się na niego natkeliśmy.

By hanter1
