Dla odmiany coś innego. Święto Rękawki pod Kopcem Krakusa w Krakowie.
Tłumy ludzi, pogańskie obrzędy, walki rycerskie... ogólnie po staropolsku.
Obok jest stary opuszczony kamieniołom, który przy okazji odwiedziliśmy.
Na tą konstrukcję udało mi się wyjść prawie na samą górę. Tobi w połowie się przyblokował, ale i tak był dzielny.
Na te wierze tylko patrzyłem z dołu.
W tym kamieniołonie kręcono Listę Schindlera. Pozostałości filmowego ogrodzenia obozu.
Wracamy pod kopiec, bo zaczynają się walki. Trzeba przyznać, że chłopaki na prawdę walą się po łbach mieczami i toporami.
Później czas na walki indywidualne. Te podobają mi się jeszcze bardziej. Niektórzy mają naprawdę dobra technikę i kondycję.
Na koniec dnia jeszcze spacer po Krakowie.
Tobi bardziej zmęczony nić po dniu górskim. Tłumy pod Kopcem, ciężkie przeżycia w kamieniołomie, dużo chodzenia na smyczy, tak go wycieńczyły, że dzisiaj rano nawet nie wstał ze swojego posłania.