Odp: Oczyszczanie ruin i akcja malowania krzyża na Jawornicy
Co myślę o wiacie, chyba wszyscy wiecie. Rozmawialiśmy Panie i Panowie o tym prywatnie na Trzonce. Na forum nie będę tego pisał - dlaczego??? Też mówiłem. Odnośnie odbudowy schronu, to nie sposób przyznać Ci racji baca. Póki żyją obecni właściciele parceli na Jawornicy wszystko OK, ale co dalej??? Inna sprawa, że jedna z moich znajomych zadała mi niedawno pytanie: "Czy istnieje realna szansa odbudowy schronu?". Napisałem jej wówczas, że nie, ponieważ jest to teren prywatny, pozostaje do rozstrzygnięcia kwestia choćby samej stałej opieki nad schronem, już o sprawach finansowych nie wspomnę. IMO nie ma sensu tworzenie obiektu tylko po to aby był, a znając "możliwości" dzisiejszych "turystów" - kilka lat i ruina. Odrapane ściany, na każdej milion pięćset tysięcy wyrytych "podpisów", rozkradzione sprzęty, znając życie to część schronu mogłaby "iść" na opał
. Już se ne vrati takie chodzenie po Małym, które pamiętam ze szczenięcych lat, że można było zostawić plecak na środku ścieżki i iść na grzyby czy borówki, a plecak po powrocie stał nienaruszony. Tego typu obiekt niestety w czasach gospodarki wolnorynkowej musi "zarabiać" choćby na własne utrzymanie i bieżące remonty. Albo mieć stałego i pewnego opiekuna.
Może kiedyś uda nam się doprowadzić do polany widokowej
A ja pamiętam, jak mój Ś.P. dziadek opowiadał mi, że z Jawornicy oglądał tuż po wojnie przez zeissowską, poniemiecką, wojskową lornetkę mecz na stadionie "Beskidu" w Andrychowie. Było 1:1, a wiedział to stąd, bo dwa razy w trakcie meczu (nie licząc przerwy) zaczynali od środka boiska ![]()
Jan Himilsbach