No i znowu uciekło mi świetne spotkanie. Z własnego doświadczenia wiem, że Czerwińska jednych wkurza a innych zachwyca, ale nikogo nie nudzi i nie pozostawia obojętnym. Po prostu jest ciekawą i nietuzinkową osobą.
Byłem w Budapeszcie kilka razy. Zdarzył mi się nawet wyjazd z orkiestrą na koncerty do tego miasta, gdzie graliśmy wspólnie z Węgrami, a nocowaliśmy w domku węgierskiego muzyka na wyspie na Dunaju. Jeśli ktoś wybiera się na Węgry to polecam również Eger - cudowne stare miasteczko z pięknym zamkiem i słynnym minaretem. Naprawdę warto.
Hej Antyklina! Dawno Cię tu nie było. Może byś wrzucił jakieś info o tej ciekawej eksploracji jaskini w Łopieniu. Mało u nas informacji na temat Wyspowego
Odgrzewam temat, bo ten film naprawdę warto zobaczyć i to nie tylko dlatego, że jest krótki i piękny wizualnie:
Jak oglądam faceta, który wspina się samotnie i bez zabezpieczeń 600-metrową ścianą Half Dome w ciągu niecałych 3 godzin i jednocześnie dowiaduję się, że pierwsze jej zdobycie zabrało w 1957 r. alpinistom 5 dni to poza tym, że robi mi się miękko w nogach zastanawiam się, do czego dojdzie alpinizm (i himalaizm) za lat 20, 30 lub 50? Czy wspinaczka na K2 stanie się prostym spacerkiem dostępnym dla każdego przyzwoitego wspinacza? A może mi się tylko tak zdaje i pozostaną w górach miejsca dostępne tylko dla elity? Kto wie w jakim kierunku pójdzie technika i umiejętności wspinaczy?
Poziom trudności bywa różnie odbierany. Mnie Vlk. Rozsutec nieco rozczarował trudnościami. Większość trasy na Przełęcz Miedziholie przeszedłem bez korzystania z pomocy sztucznych ułatwień. Jako bardziej nieprzyjemnego odbieram jego mniejszego brata Z kolei Ostra w Wielkiej Fatrze mocno mnie psychicznie sponiewierała. Jako bardzo trudne wspominam też zejście Żlebem Kulczyńskiego w naszych Tatrach - są tam liczne łańcuchy i całkiem spora ekspozycja, a ekstremalnie nieprzyjemne zejście ferratą z przełęczy Mitterkarjoch w Alpach Oetztalskich - koszmarna ekspozycja, do tego skała wybulona w kierunku stoku, śliska, z dużymi odległościami na kroki i z małą ilością chwytów.
Na dzień dzisiejszy wygląda, że będzie nas 6 osób: Piotry dwa, Maurycy (Piotr incognito ), Mateusz, Jardo i Kaper. Ja wiozę 3 osoby i chyba też Maurycy.
Niemal wszyscy w ten weekend gdzieś wędrowali, więc i ja postanowiłem ruszyć w góry, a że trochę czasu już nie byłem w Beskidzie Wyspowym, więc... odnowiłem znajomość ze Szczeblem i Luboniem Wielkim (z tym pierwszym po naprawdę wielu latach), a po drodze zajrzałem też do Jaskini Zimna Dziura. Ot taka krótka wycieczka, w sam raz na grudniowy krótki dzień i rozpoczęcie sezonu zimowego:
27-28 grudnia. Przynajmniej ja taką datę zasłyszałem Maurycy - mała modyfikacja, bo nie chcecie chyba drałować główną drogą ze smrodliwymi autami - z Certovicy jest skrót leśną drogą wzdłuż potoku do Vysnej Bocy. Jak by co to poprowadzę Przy okazji podejrzewam, że zimą jest jakiś skrót z tej chaty na Dumbier, bo zimowe szlaki często się nie pokrywają z tymi letnimi.
Maurycy zdecydujcie się, które miejsce. Ja bym osobiście rekomendował Chatę M.R. Štefánika, mimo że jest droższa. Choćby dlatego, że tam jest woda i można się normalnie umyć. Poza tym na Chopku może być teraz sporo narciarzy, bo w bezpośredniej okolicy jest cały kompleks narciarski. Ostatnia sprawa to to, że dopiero co byliśmy na Chopoku.
Yes, yes, yes. Bardzo lubię te tereny. Tutaj link do Chaty M.R.Štefánika pod Ďumbierom, w której chyba chcecie nocować: http://www.chatamrs.sk/ Urabiam kolegę, żeby ze mną pojechał. Może zatem będzie nas 4 (bez sternika )
Tej odzieży nie znam, ale popieram przedmówców - bywa, że nawet w Decathlonie kupi się coś całkiem sensownego, chociaż nie jest to Petzl, North Face lub inna topowa marka.