Wróćmy jednak do nasięźrzała pospolitego. Opowiem o legendzie tej paproci.
"Nasięźrzał jest maleńką paprocią, bardzo szczególną, bo mającą jeden tylko listeczek, z którego pochwiastej nasady wychodzi cienki kłosek z owocowaniem. Wygląda to jakby język węża wychodzący z liścia - przez analogię wąż wysuwający się z zieleni, żeby kusić Ewę. Wiemy, że została skuszona. Nic więc dziwnego, że roślina, będąca w wyobraźni uosobieniem sceny kuszenia niewiasty w raju, została przede wszystkim magiczną rośliną, mającą zdolność jednania miłości. Czarodziejska roślina staje się w ręku człowieka magiczną, czyli z nadprzyrodzonymi własnościami, często dopiero wówczas, jeżeli będzie zebraną w szczególny sposób, bądź jeżeli nad nią wymówi się magiczną formułę. Tak się ma rzecz z nasięźrzałem. Lud opowiada, że dziewczyna chcąc zjednać sobie miłość chłopca musi zdobyć tę paproć w szczególniejszy sposób. A więc upatrzywszy za dnia miejsce, gdzie rośnie nasięźrzał, musi iść tam o północy nago i obróciwszy się tyłem - żeby jej diabeł nie porwał - rwać go, wymawiając pewną formułę:
Nasięźrzale, nasięźrzale,
Rwę cię śmiale,
Pięcią palcy, szóstą dłonią,
Niech się chłopcy za mną gonią;
Po stodole, po oborze,
Dopomagaj Panie Boże.
Nasięźrzał w pewnych tylko okolicach kraju się zdarza; tam gdzie go nie ma, przenosi lud te praktyki na inne rośliny." Kto wie, czy nie on właśnie był pierwowzorem zakwitającego w noc świętojańską, spełniającego wszystkie życzenia, cudownego kwiatu paproci, o którym dziś czytać możemy w baśniach. Teraz już nie dziwi, dlaczego prawie całkowicie zniknął. Mam nadzieję, że nie będziemy tej tradycji podtrzymywać.