6. na jednym widać kamienie, a na drugim nie:)
327 2010-05-04 19:13:12
Odp: Znajdź 254 różnice...:D (36 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)
3. Na jednym listki brązowe, a na drugim szare
328 2010-05-03 16:47:21
Odp: Konkurs fotograficzny "Wiosna, ach to Ty" (38 odpowiedzi, napisanych Wydarzenia w Beskidzie Małym)
tak przeglądam zdjęcia i widzę, że ten temat przeważa w tegorocznej edycji:)
329 2010-05-03 15:11:58
Odp: 70-ta ROCZNICA WYSIEDLEŃ MIESZKAŃCÓW KUKOWA I KRZESZOWA (20 odpowiedzi, napisanych Historia Beskidu Małego)
Odpowiedź jest bardzo prosta. Niemcy wysiedlali ludzi, żeby osiedlić swoich. Targoszów położony był jakby na uboczu. Zresztą jest tak do dziś. Bardzo słaba komunikacja "z resztą świata" jest do teraz. Swoje robiła też kiepska ziemia. Bauerowie woleli Krzeszów, czy Kuków z przyczyn czysto ekonomicznych. Lepszy kontakt ze światem (miejscowości te leżą obok dróg wojewódzkich i powiatowych), lepsza gleba, wszystko na miejscu (kościoły, sklepy) W Targoszowie Niemcy nie widzieli dla siebie miejsca. Faktem jest to, że ludzie z sąsiednich wiosek szukali schronienia dla siebie właśnie w Targoszowie.
Niemcy nie myśleli o nim nawet jak o miejscu turystycznym. Myślę, że jako miejsce rekreacyjne woleli by Babią Górę czy inne góry, a nie Leskowiec, bo miejsca te miały już swoją renomę. Jak wiemy jeszcze do niedawna o Beskidzie Małym praktycznie nie mogliśmy nic znaleźć w przewodnikach, a jak już to bardzo ubogie informacje.
"W grudniu 2009r. ukazał się również 11 tom „Rocznika Babiogórskiego” wydany jako wspólne dzieło Stowarzyszenia Gmin Babiogórskich i Babiogórskiego Parku Narodowego. Jego zawartość to głównie materiały z VI Sympozjum Popularno – Naukowego Stowarzyszenia Gmin Babiogórskich zorganizowanego w ramach obchodów 70-tej rocznicy wybuchu II wojny światowej. Odbyło się ono 11 września 2009 r. na zamku w Suchej Beskidzkiej i poświęcone zostało stratom osobowym, cywilizacyjnym i materialnym zadanym przez Niemcy w czasie II wojny światowej w miejscowościach około babiogórskich."
Niestety nie miałem jeszcze przyjemności poczytać ten kalendarz.... jeszcze;)
330 2010-05-03 12:50:40
Temat: O ŻYWIECKICH "SCUPOKACH" I WĘDROWNYCH WALASACH (9 odpowiedzi, napisanych Historia Beskidu Małego)
Artykuł Kazimierza Spisaka (1930-1968) opublikowany w 1967 roku.
O ŻYWIECKICH "SCUPOKACH" I WĘDROWNYCH WALASACH
Wędrując przez jakieś okolice jako turyści natrafiamy na miejscowości, których nazwy często wzbudzają naszą ciekawość. Spotykamy interesujących ludzi, o których pragniemy dowiedzieć się bliższych szczegółów, lecz w przewodnikach turystycznych przeważnie nie znajdujemy odpowiednich informacji. Odrębności charakteru mieszkańców danych wsi i miast, różnice fizyczne i psychiczne, warunki socjalne oraz dorobek kulturalny określonego środowiska ludzkiego wykazują nieraz bardzo dawne i ciekawe pochodzenie. Przykładem mogą być mieszkańcy Beskidów, a zwłaszcza Żywiecczyzny. Każdy dobry filolog wykaże, że Żywiecczyzna stanowi granicę etnograficzną polsko-słowacko-niemiecką, że tędy szła kolonizacja walaska, że mieszkańcy mieli żywe stosunki handlowe z Węgrami. Dodajmy do tego odrębności: geograficzną i polityczną wyłączność przywilejów, a przeciętna tych wpływów może wytłumaczyć niejedną osobliwość w charakterze górala żywieckiego. "Honorny" jest obywatel królewskiego miasta Żywca. Z dziada pradziada nosi w swej krwi poczucie wyższości, dumę, upór i zawziętość. Przed 130 laty znany poeta Seweryn Goszczyński tak określił górali żywieckich: Górale są wyżsi od mieszkańców równin i fizycznie, i umysłowo, lud zręczny, pojętny, zuchwały, zacięty, straszny w wojnie prowadzonej w jego okolicach, zwący wszystkich górali-Polaków nienawistnym nazwiskiem Lachów, nieulękły, najprzystępniejszy z ludu wiejskiego propagandzie. (Memoriał do Centralizacji Polskiego Towarzystwa Demokratycznego w roku 1838). Znacznie inną opinię wyraził o nich znany etnograf S. Udziela w swej pracy Górale od Żywca: Góral tutejszy jest pracowity, ale chciwy, nieużyty, lubi pić, a o byle drobnostkę procesuje się z sąsiadami do upadłego. Łakomy na cudze, kradzieży nie uważa za złe. Mieszkaniec Żywca lubi "puchować" i górować nie tylko nad obcym. Z wyraźnym lekceważeniem odnosi się do swych najbliższych sąsiadów, np. do "flacorzy" wadowickich (przezywanych tak od flaczków - tradycyjnej potrawy odpustowej w Wadowicach) i "goroli" z Sopotni, Rycerki czy Korbielowa. Ci znów, "na odwyrtkę", nadali mu uszczypliwe przezwisko "scupoka". Warto przyjrzeć się bliżej wspomnianej kolonizacji walaskiej. Walasi byli potomkami koczowniczych pasterzy pochodzenia italskiego, którzy przez Grecję i kraje bałkańskie zawędrowali na Wołoszczyznę i dotarli na Słowację, gdzie nazywano ich "Olasami" albo "Walasami". Walasi jako pasterze i hodowcy zwierząt użytkowych zajmowali się m.in. kastracją koni. Stąd wywodzi się określenie konia: "wałach" i nazwa operacji: "wałaszenie". Pasterskie gromady Walasów często zmieniały miejsce pobytu. Z końcem XIII wieku, jak podaje dr J. Putek w swej pracy pt. O zbójnickich zamkach, heretyckich zborach i Oświęcimskiej Jerozolimie (1938 r.), pasterze walascy dotarli przez Śląsk i Słowacczyznę aż na Morawy. Wedrowali po Beskidach, o czym świadczą liczne nazwy osad walaskich na Orawie i Spiszu, wykazujące zdumiewające podobieństwo z nazwami osad w ziemi cieszyńskiej i oświęcimskiej. I tak np.: Zembrzyce w powiecie suskim odpowiadają orawskiej Zubrzycy, Lachowice żywieckie - Lachowicom orawskim, Biała (dawniej Bela), Leszczyny, Lipnik mają odpowiedniki w orawskiej Beli i Lesceniowie oraz w spiskim Lipniku. Jeleśnia, Krzeszów, Bystra przypominają słowackie: Jolesia, Kereszowce i Bystra. Wynika stąd, że te same walaskie gromady pasterskie w czasie wędrówek za paszą obejmowały tereny tak po stronie śląskiej, jak i słowackiej i oznaczały je jednakowymi nazwami. Lączność mieszkańców Beskidów z Morawami wykazują m.in. stare piosenki ludowe. Np. w jednej z nich mieszkanka Inwałdu w powiecie wadowickim, żaląc się na plotkarki zatruwające jej życie, wyśpiewuje:
Pójdę na Morawy,
będę Morawianką
Nie będę zawadzać
naszym Niwołdzankom.
Z biegiem lat pasterska ludność walaska przestała się wałęsać, osiadła na zarębkach i polanach wsi beskidzkich i zmieszała się z rolniczą ludnością tych wsi. Pozostały jednak do dziś liczne nazwiska walaskie, które świadczą, że nurt kolonizacji walaskiej w Beskidzie był silny. Andrzej Kawulják w swej książce: Valasi na Slovensku. Historicko-etnografická studia (1934 r.) podaje szereg nazwisk rodzin walaskich. Można z nimi skonfrontować wiele podobnych nazwisk mieszkańców polskich wsi i miast w Beskidzie. Oto kilka takich charakterystycznych zestawień: Brendzor - Bryndza, Burda - Byrski, Byrda od walaskiego "byrdzenia mleka", Foltian - Foltyn, Holovka - Holewka, Główka, Kandra - Kędra, Koman - Komani Pagórek w Choczni, siedziba Komanów; Olexa - Oleksy, Salaga - Talaga, Taraba - Tarabuła, Tamala - Tomala, Tomulik, Valach - Wolas, Walaszek, Walasek. Nazwiska takie, jak: Babinski, Hajos, Matejko, Malata, Matlak, Mydlarz, Polak, Ramza, Zajda oznaczają walaskich przybyszów ze wsi słowackich: Babania, Hajasowa, Matejkowa, Malatnia, Matlakowa, Midlek, Poljacy, Ramzowa, Saide. Pozostałością po pasterzach walaskich są dwa instrumenty dęte: piszczalka (dudka) zwana z walaska fujarą oraz multanka, co wskazuje, że posługiwali się nią pasterze multańscy (wołoscy). Z czasem multanka znalazła się w kolędach i pastorałkach oraz poszła w znane powiedzenie: "Możecie mi zagrać na multance", w znaczeniu: "okpiłem was, nie boję się pogrózek". Natomiast "fujara" rozpowszechniła się, ale jako przezwisko okreslające naiwnego, niezaradnego głuptasa.
uwagi:
Kazimierz Spisak nie wziął jednak pod uwagę tego, że już w 1355 roku wymienia się nazwę "Cressow", (dużo wcześniej niż na naszych terenach pojawili sie Wołosi) co po łacinie oznacza Krzeszów.
331 2010-05-03 12:47:18
Odp: Pogrzeb gorzałki (5 odpowiedzi, napisanych Historia Beskidu Małego)
szkoda, że pomnik ten nie zachował się do dziś. Znajdował się ona przy krzeszowskim cmentarzu
332 2010-05-03 10:09:07
Odp: Kapliczki w Beskidzie Małym (7 odpowiedzi, napisanych Ciekawe miejsca)
Kapliczka ta ma szczególny urok. W sumie mało kto wie o jej istnieniu. Jej odludne położenie daje swoje. Jeśli nie wiesz gdzie ona jest, nie trafisz;)
333 2010-05-03 10:03:35
Odp: I Wystawa Fotograficzna pt. „ Kuków wczoraj i dziś: OSP Kuków” (3 odpowiedzi, napisanych Historia Beskidu Małego)
We wrześnio odbędzie się II wystawa z tego cyklu:
12 września - Kuków
19 września - Lachowice
W tym roku na temat Orkiestrze Dętej Gminy Stryszawa poświęcona Janowi Targoszowi z Krzeszowa.
Planuje zrobić ją na większą skalę. Prawdopodobnie będzie rozbudowana część artystyczna. Mam jeszcze planach coś przygotować, ale to we wrześniu zobaczycie;)
334 2010-05-03 09:59:20
Odp: ,,Hrabskie Buty" Leskowiec (14 odpowiedzi, napisanych Historia Beskidu Małego)
To jest piękna sprawa z tymi "butami". Lubie takie klimaty.
335 2010-05-02 20:40:40
Odp: Angi przytul mnie proszę czyli obchód chatek w Małym (12 odpowiedzi, napisanych Relacje z wycieczek po Beskidzie Małym)
zdjęcia fajne, a relacja jak zwykle "darkheushowa":D
336 2010-05-02 15:12:43
Odp: 70-ta ROCZNICA WYSIEDLEŃ MIESZKAŃCÓW KUKOWA I KRZESZOWA (20 odpowiedzi, napisanych Historia Beskidu Małego)
aaaaaaaa:)
wygooglowałem coś takiego
Ostwall miał być pasem kolonizacyjnym zasiedlonym przez osadników niemieckich, którego zadaniem byłoby oddzielanie terenów wcielonych do III Rzeszy od GG. Miał to być swoisty
„kordon sanitarny”, dzięki czemu kontakty pomiędzy dwiema rozdzielonymi grupami ludności polskiej byłyby utrudnione. Chronologicznie pierwsza wzmianka o nadgranicznym pasie osadniczym została przedstawiona 29 października 1939 roku podczas określenia przez Hitlera ogólnych planów terytorialnych dotyczących okupowanych ziem polskich. Plany te były częścią odpowiedzi na propozycje angielskich kół skłonnych do kompromisu z Niemcami, które jako reprezentant przedstawił baron de Roop. Zamysł Hitlera polegał na zbudowaniu nad dotychczasową granicą pasa kolonizacyjnego, w którym będą osadzani Niemcy z całego świata. Tereny te oczywiście miałyby zostać poddane germanizacji.
337 2010-05-02 14:20:37
Odp: Konkurs fotograficzny "Wiosna, ach to Ty" (38 odpowiedzi, napisanych Wydarzenia w Beskidzie Małym)
ostatnie 4 tygodnie, albo jeszcze 4 tygodnie;)
338 2010-05-02 13:46:41
Temat: Dzień Strażaka (3 odpowiedzi, napisanych Historia Beskidu Małego)
Za 2 dni (4 maja) obchodzić będziemy Dzień Strażaka. W tamtym roku z okazji tego dnia przeprowadziłem wywiad z 78 letnim strażakiem z mojej miejscowości o dawnych zwyczajach, ciekawych wydarzeniach itp. związanych z ochotniczą strażą pożarną. Wywiad opublikowany został w lokalnej prasie. Chciałbym również dodać, że wywiad ten był kamieniem węgielnym, do zorganizowania I Wystawy Fotograficznej pt. "Kuków wczoraj i dziś: OSP Kuków"
Poniższe zdjęcia pochodzą z prywatnych zbiorów Eugeniusza Kryjaka, oraz Mateusza Szymskiego.
4 maja obchodziliśmy Dzień Strażaka. Dziś zapraszamy do przeczytania rozmowy z Eugeniuszem Kryjakiem z Kukowa, jednym z najstarszych strażaków w naszej gminie. Pomimo 78 lat aktywnie uczestniczy w pielgrzymkach i opłatkach strażackich. Można spotkać go na zawodach sportowo – pożarniczych - już tylko w roli kibica, jednak zawsze służy pomocą młodym strażakom dając dobre rady.... W 2005 roku został odznaczony Srebrnym Krzyżem za zasługi dla pożarnictwa.
Jest Pan niewątpliwie jednym z najstarszych strażaków w naszej gminie. Jak zaczęła się Pana przygoda ze strażą?
Ochotnicza Straż Pożarna w mojej miejscowości powstała 1945 roku. Miałem wtedy 14 lat. Nie wiele jednostek w tym czasie mogło poszczycić się remizą. Pamiętam, że gdy miały być ćwiczenia, czy był jakiś pożar biegłem na pobliskie gronia z trąbką nawołując strażaków na zbiórkę (śmiech). Do straży wstąpiłem ok. roku 1948 i tak już zostało. Jestem strażakiem do dziś.

Jakim sprzętem dysponowały jednostki 60 lat temu w naszej gminie?
Sprzęt był bardzo ubogi. Większość straży posiadała ręczną pompę i kilka węży. Do akcji jeździło się wozem ciągniętym przez konie.
Jaka była pierwsza poważniejsza akcja strażacka po wojnie?
Pożarów było wiele jednak chyba najpoważniejszą akcją było ratowanie Krzeszowskiego kościoła od spłonięcia w 1948r. Do pomocy wezwał nas Ks. Władysław Bożek, który wysłał po nas konie z wozem. Zapaliła się jedna z wierz kościoła. Jak się później okazało pożar powstał przez podpalenie gniazd wron przez młodych chłopców, którzy weszli niezauważeni przez kościelnego na wieżyczkę, który w tym czasie był zajęty dzwonieniem.
W maju obchodzony jest Dzień Strażaka, jak w tamtych czasach był on obchodzony?
Kiedyś ten dzień nie był obchodzony. Organizowane były jedynie zebrania walne, oraz zabawy taneczne. Pielgrzymek strażackich też nie było. Pamiętam, że w okresie Wielkanocnym trzymaliśmy wartę przy Grobie Pańskim w Krzeszowskim kościele. Jednak były to takie czasy, że nie mogliśmy stać w mundurach. Musieliśmy być w cywilu jednak zawsze staraliśmy się godnie reprezentować ochotniczą straż pożarną.

Istnieje bardzo dużo starych fotografii związanych z OSP Kuków. Wiele z nich pochodzi z lat 50 i 60. Kto robił te zdjęcia?
Niewątpliwie większość z nich robił Ś.P. dh Jerzy Kachel z Górek Kukowskich. Towarzyszył nam prawie we wszystkich uroczystościach i wycieczkach. Robił zdjęcia i sam wywoływał je w domy. Fotografia to była jego pasja.
Na wielu starych fotografiach można zobaczyć Pana wspólnie z Ś.P. dh Czesławem Lalikiem. Co może Pań o nim opowiedzieć?
Nie da się w kilku zdaniach opowiedzieć o jego zasługach. Był oddany straży całym sercem. Tyle co on zrobił dla straży w Kukowie i nie tylko nie zrobił chyba nikt. Nie ma takiego drugiego człowieka jak on. Można powiedzieć ze straż miał we krwi.

Ochotnicza Straż Pożarna w naszej gminie cieszy się dużą popularnością wśród młodzieży, czy kiedyś było podobnie?
Kiedyś było zupełnie odwrotnie. Brakowało młodzieży w straży. W Kukowie jako jedna z pierwszych w gminie, młodzieżowa drużyna pożarnicza założona została w 1962r. przy zaangażowaniu ówczesnego kierownika szkoły nr.1 Antoniego Jurasa, która w niedługim czasie uzyskała znaczne wyszkolenie bojowe. W zawodach powiatowych w Jordanowie w r. 1965 zdobyła I miejsce, pokonując młodzieżowe drużyny z Suchej Beskidzkiej, Makowa P. i Jordanowa.
A jeśli chodzi o zawody sportowo pożarnicze dużo się zmieniło na przestrzeni lat?
Zmieniło się wiele. Przede wszystkim zawody były bardziej niebezpieczne. Np. po zbudowaniu linii gaśniczej trzeba było gasić prawdziwy ogień. Podczas sztafety pożarniczej trzeba było pokonać m.in. kilku metrowa drabinę, czy tunel zrobiony z metalowej ruty.

Dziękuje za rozmowę
339 2010-05-02 12:25:52
Odp: 70-ta ROCZNICA WYSIEDLEŃ MIESZKAŃCÓW KUKOWA I KRZESZOWA (20 odpowiedzi, napisanych Historia Beskidu Małego)
Po wkroczeniu wojsk Niemieckich 1.09.1939r.do Polski rozpoczeły się prześladowania i represje ludności ziemi ŻYWIECKIEJ .Niemcy w ramach akcji,,Ostwall''postanowili wysiedlic mieszkańców tych terenów .a na ich miejsce sprowadzic osadników niemieckich (zw.Bauerami).
nie spotkałem się nigdy z nazwą 'Ostwall" przy wysiedleniach z Żywiecczyzny, znana jest mi za to nazwa "Akcja Żywiec" z niem. "Saybusch Aktion"
"
znalazłem tez parę fajnych zdjęć![]()
![]()
![]()
![]()
więcej zdjęć
http://www.saybuschaktion.pl/index.php?d=2&id=47
340 2010-05-02 12:03:45
Odp: 70-ta ROCZNICA WYSIEDLEŃ MIESZKAŃCÓW KUKOWA I KRZESZOWA (20 odpowiedzi, napisanych Historia Beskidu Małego)
nie brałem w tym udziału.
taka ciekawostka jeszcze
Według akt umorzenia śledztwa w sprawie deportacji Polaków z Ziemi Żywieckiej w 1940 roku, wysiedlenie mieszkańców Krzeszowa przebiegało w następujący sposób:
Mieszkańców Krzeszowa wysiedlono we wtorek w dniu 8.10.1940 r. w godzinach rannych, padał obfity deszcz. Po dwóch funkcjonariuszy policji porządkowej wtargnęło do wyznaczonych domów, pozwalając zabrać jedynie podręczny bagaż, zawierający głównie odzież. Musiał on być spakowany w worek bądź tobołek, nie wolno było zabierać walizek. Wysiedlonych zaprowadzono na plac w dolnym Krzeszowie. Łącznie zabrano 831 osób (157 rodzin). Ciężarówkami zawieziono ich do szkoły w Suchej. Następnego dnia w czasie rejestracji fotografowano każdą rodzinę, wydano po 20 zł na osobę dorosłą, po czym zaprowadzono wysiedlonych na stację kolejową, skąd pociągiem nr 2233 liczącym 1008 osób wywieziono ich przez Łódź do Ostrowa. Były rodziny, które nie zmieściły się w tym transporcie i te przewieziono ciężarówkami do budynku sanatorium w Rajczy gdzie przez kilka dni, śpiąc na swoich workach czekali na transport. W dniu 12.10.1940 r. zaprowadzono ich na stację w Rajczy skąd pociągiem nr 2215 odjechali do Szczebrzeszyna. Większość rodzin trafiała do okolicznych wsi, a część została zakwaterowana na przedmieściach Szczebrzeszyna. Tym było bardzo trudno o żywność, zdarzało się, że prosili o nieokolicznych mieszkańców, korzystali też z pomocy opieki społecznej."
Natomiast mieszkańców Kukowa:
Kuków – mieszkańców wysiedlono w tym samym dniu co mieszkańców Krzeszowa tj. w dniu 8 października 1940 r. we wczesnych godzinach rannych. Wiele rodzin miało przygotowane na drogę tobołki z ubraniami i jedzeniem. Łącznie wysiedlono 53 rodziny liczące 297 osób. Zebrano ich na placu zwanym „Plac Bani” skąd ciężarówkami przewieziono ich do budynku szkoły w Suchej, a następnego dnia zaprowadzono na stację kolejową. Pociągiem nr 2233 złożonym z wagonów osobowych i towarowych, w których panował tak duży tłok, że trudno było usiąść, odjechali do Łodzi, a stamtąd w dniu 10.10.1940 r. o godz. 450 do stacji Ostrów. Część wysiedlonych zostawiono jeszcze przed Warszawą w Grodzisku Mazowieckim, ale ich pobyt tam trwał ok. trzech miesięcy, po czym byli kierowani w kierunku Ostrowa. Następnie furmankami dostali się do wyznaczonych wsi (np. Jarnuty), gdzie rozlokowano ich w tamtejszych gospodarstwach. Niektórzy trafili na życzliwych ludzi, którzy dzielili z nimi izbę, sprzęty i wspólny stół, przy którym jednak nie można było najeść się do syta, a jedynie zaspokoić głód. Wysiedleni w zamian pomagali przy wszystkich pracach gospodarskich.
***************
z Targoszowa nie wysiedlono ani jednej osoby
341 2010-04-15 18:56:13
Temat: Pogrzeb gorzałki (5 odpowiedzi, napisanych Historia Beskidu Małego)
Pogrzeb baryłki, a nad grobem kamienny obelisk z datą, flaszką i kieliszkiem - tak w 1844 roku mieszkańcy Krzeszowa dowodzili rozstania się z piciem wódki.
Druga połowa XVIII wieku to okres pijaństwa ogarniającego galicyjskie wsie i miasteczka. Jedną z przyczyn stała się powszechna uprawa ziemniaków, których nadwyżki, podobnie jak nadwyżki zbóż, kierowano do coraz liczniej powstających gorzelni. Przybywało wysokoprocentowych alkoholi, których produkcja w porównaniu z wyrobem piwa wzrosła w tym czasie czterokrotnie. Spożycie alkoholu, mimo ubóstwa ludności, było wysokie. Liczne karczmy, do których arend dopuszczeni zostali osiedlający się po wsiach żydowscy szynkarze, oferowały wiele tzw. palonych trunków, jak gorzałka, likier, rum czy arak, będących wytworem dworskich propinacji. Wódka stanowiąca często część "deputatowego" wynagrodzenia chłopa pańszczyźnianego, pita bez umiaru stawała się przyczyną demoralizacji i zubożenia chłopów. Pijaństwo, przez długi czas postrzegane wyłącznie w kategoriach moralnych, stało się w początkach XIX stulecia przedmiotem zainteresowania światłego duchowieństwa, pragnącego powstrzymać falę szerzącego się alkoholizmu i zapobiec jego społecznym skutkom.
Promowanie trzeźwości zapoczątkowane około 1828 r. w Stanach Zjednoczonych wśród protestantów a przyjmujące formę składania zobowiązań do umiarkowania w spożywaniu alkoholu lub pełnej abstynencji, dotarło niebawem poprzez Szkocję, Irlandię, Anglię i Niemcy na ziemie polskie. Na Śląsku do akcji trzeźwości jako pierwszy porwał swoich parafian w Piekarach ks. Jan Alojzy Ficek (1843), zakładając miejscowe Towarzystwo Trzeźwości. Ruch zyskał z czasem swoich zwolenników także w Królestwie Polskim, w Poznańskiem oraz w Galicji, przenikając stąd na Węgry, Morawy i do Czech.
W Galicji ruch trzeźwości rozpowszechnił się początkowo w okolicach Wadowic, wymuszając już latem 1844 r. podjęcie przez władze austriackie jednoznacznego stanowiska wobec powstających licznie Bractw Trzeźwości. Arcyksiążę Ferdynand d´Este, gubernator Galicji, zyskując aprobatę Wiednia, zalecał tworzenie bractw jako prywatnych związków o charakterze moralnym, bez form organizacyjnych i ponadparafialnych statutów.
Gubernium wydało wkrótce ordynariatom instrukcję, która określała jak proboszczowie mogą werbować do bractw, nie posługując się jednak naciskiem i pozostawiając każdemu możliwość wyboru między ślubem pełnej abstynencji a umiarkowaniem w piciu. Przychylność Gubernium nie wynikała wyłącznie z pobudek moralnych, lecz kalkulacji - trzeźwy poddany był wydajniejszym pracownikiem i lepszym żołnierzem. Utracone zaś podatki z dworskich propinacji i szynków zrekompensować miały dochody z konsumpcji innych artykułów.
Trzeźwi spontanicznie
Instrukcje dla duchowieństwa w sprawie zakładania towarzystw wstrzemięźliwości wydali wkrótce ordynariusze diecezji tarnowskiej, przemyskiej i lwowskiej. Akcja kaznodziejska przyniosła nieoczekiwane rezultaty. Porywające kazania, w których ganiono nałóg pijaństwa, a także karcono szynkarzy i dziedziców jako bezpośrednich jego sprawców, kończyły się tłumnym wpisywaniem do ksiąg bractwa i podejmowaniem zobowiązań życia w trzeźwości. W ciągu niespełna roku w diecezji tarnowskiej śluby całkowitej abstynencji złożyło blisko 500 tys. wiernych, umiar zaś w spożywaniu alkoholu przyrzekło prawie 300 tys., co stanowiło 75 proc. diecezjan!
Religijnym aktom ślubowania towarzyszyły często spontaniczne akcje gromad manifestujących swoją niechęć do alkoholu. Przykładem były wydarzenia z 1844 r. z Krzeszowa w powiecie suskim, gdzie mieszkańcy wsi, za sprawą misji trzeźwości prowadzonych przez proboszcza ks. Barcika, postanowili "pochować gorzałkę w ziemi, żeby więcej między ludkami nie psociła, ani duszy nie dawała na ofiarę diabłowi". Uroczysta msza święta w tamtejszym kościele, w którym na marach spoczęła baryłka gorzałki okryta całunem, zakończyła się procesją na granice wsi. Tam zakopano baryłkę głęboko w ziemi, a nad grobem wzniesiono kamienny obelisk z datą i przedstawieniami flaszki i kieliszka, na dowód rozstania się raz na zawsze ze zgubnym nałogiem picia wódki. Zdarzenie to opisał w "Tygodniku Ilustrowanym" z 1862 r. Władysław Ludwik Anczyc, zamieszczając rycinę nagrobka gorzałki. Choć po pomniku nie ma dziś śladu, legenda związana z tym zdarzeniem jest żywa wśród mieszkańców tej podbeskidzkiej wioski.
Szynkarz kontratakuje
Spontanicznie deklarowana masowa abstynencja, choć początkowo przyczyniła się do widocznej poprawy sytuacji wsi i życia jej mieszkańców, doprowadziła wkrótce do napięć społecznych, które zniweczyły trud księży w walce z nałogami. Zaniepokojeni rozwojem ruchu wstrzemięźliwości i spadkiem dochodów szynkarze i propinatorzy przystąpili do kontrataku. Żydowscy arendarze karczm wmawiali chłopom, że rząd wkrótce nałoży na abstynentów dodatkowy podatek - pogłówne, mający pokryć straty w akcyzie, zaś owe wpisy w księgach bractw za sprawą zmowy panów i księży posłużą za dowód woli pozostania przy pańszczyźnie, którą zamierzał znieść chłopom rząd austriacki.
Również z dworów rozchodziły się wieści, że wstrzemięźliwość szkodzić może zdrowiu i grozić wybuchami chorób, co przy wierze w odkażające właściwości wódki, w obliczu powodzi i zaraz, jakie się przetoczyły przez Galicję w latach 1844-47, było dla chłopów przekonujące. Towarzyszyły im prowadzane przez dwory zakazy szynkowania piwa lub podwyższania jego ceny, promujące natomiast tańszą wódkę, którą dla zachęty podawano włościanom na świątecznych poczęstunkach.
Również u samych deklarowanych abstynentów, których decyzja, często nieprzemyślana i podjęta pod wpływem propagandy trzeźwościowej, wiązała sumienie przysięgą religijną, budziło się poczucie urazy do księży. Wyrazić się ona miała równie krwawo, jak wobec szlacheckich panów podczas nieszczęsnej rabacji roku 1846.

artykuł pochodzi z gazety krakowskiej
342 2010-04-03 11:06:01
Odp: Archiwalny Andrychów (53 odpowiedzi, napisanych Historia Beskidu Małego)
uwielbiam te klimaty:) szacunek za te zdjęcia. dobrze, że byli tacy napaleńcy (i są nadal), którzy starają się coś zostawić dla przyszłych pokoleń:)
343 2010-03-25 14:06:12
Odp: Rowerem dookoła Beskidu Małego!! Ostatni dzień zimy!! Ruszam z Kęt! (23 odpowiedzi, napisanych Planowane wycieczki)
liczyłem ze bedziesz przejezdzał koło mojego domu, a Ty wybrałeś drogę na Krzeszów:P
ps. piętna ta góra na Sikorowiec, co?:)
344 2010-03-22 19:49:39
Temat: Konkurs fotograficzny "Wiosna, ach to Ty" (38 odpowiedzi, napisanych Wydarzenia w Beskidzie Małym)
Serwis internetowy www.kukow.pl zaprasza do udziału w II edycji konkursu fotograficznego "Wiosna, Ach To Ty" im. Jerzego Kachla. Konkurs przeznaczony jest dla fotografów - amatorów, oraz sympatyków fotografii. W konkursie mogą wziąć udział fotografie wykonane w okresie kalendarzowej wiosny, które ukazują walory przyrodnicze, krajoznawcze, kulturowe, bądź historyczne Kukowa i okolicznych miejscowości.
Każdy uczestnik może zgłosić do konkursu max. 4. zdjęcia. Prace należy dostarczyć drogą elektroniczną (w możliwie najlepszej jakości) na adres e-mail: konkurskukow@gmail.com, wraz z danymi autora (imię, nazwisko, wiek, adres, numer telefonu*) Na prace czekamy do końca maja. Wszystkie pytania prosimy kierować na adres e-mail szymskim@gmail.com, bądź skontaktować się telefonicznie 507072590.
Oceny zdjęć dokona specjalnie powołana komisja. Biorąc udział w konkursie wyrażasz zgodę na bezpłatne wykorzystywanie zdjęć na potrzeby serwisu internetowego www.kukow.pl (publikacja na stronie, oraz zaprezentowanie na wystawie pokonkursowej). O dacie i miejscu rozdania nagród poinformujemy początkiem czerwca!
* dane służą do kontaktu między organizatorami, a uczestnikami, nie będą udostępniane osobom trzecim.
Patronat medialny
www.beskidmaly.pl
Kurier Stryszawski
Strona konkursu
www.konkurs.kukow.pl
Jeśli ktoś planuje jakąś wycieczkę w najbliższym czasie na Leskowiec to można coś cyknąć i wysłać. Zapraszam!:)
345 2010-03-12 17:27:03
Odp: Stare Mapy Beskidu Małego (13 odpowiedzi, napisanych Historia Beskidu Małego)
fajna sprawa:) he Kuków się oczywiście nie zmieścił no ale za to jest Zdziebelak", czyli dziejszy Zdziebel
346 2010-03-09 14:57:40
Temat: Filmy o górach (159 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)
347 2010-02-13 11:00:55
Odp: Przedstaw się! (898 odpowiedzi, napisanych Przedstaw się!)
ja chyba też miałem okazję poznać i uścisnąć rękę czarownicy!![]()
348 2010-02-11 18:04:48
Odp: Forumowe gadżety (96 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)
a osobiście wolałbym projekt Darka:) taki obraz na przodzie koszulki:)
349 2010-02-11 15:45:48
Odp: Forumowe gadżety (96 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)
ja chce taką koszulkę!:) jakby bedziecie zamawiać to pisać, jak będzie dużo osób to może taniej wyjdzie;)
350 2010-02-11 15:44:33
Odp: Logo strony (21 odpowiedzi, napisanych Uwagi na temat strony)
mi się podoba;)