Przyczyn zanikania kultury ludowej w tym Huculskiej jest zapewne wiele i niekoniecznie musiał mieć w tym główny udział ZSRR. Na pewno dużo zmienia globalizacja, w tym nowoczesne środki przekazu - telewizja, internet, telefon, prasa itp. Wydaje mi się, że przepływ kultury (w tym wzorców zachowania się, ubierania się, muzyki, kuchni itp.) jest teraz tak szybki, że trudno już szukać, poza jakąś amazońską dżunglą, izolowanych miejsc, gdzie może być powszechnie kultywowana rdzenna i oryginalna kultura ludowa. Ale są przecież ludzie, którzy nadal ją tworzą - my np. odwiedziliśmy huculskiego multiinstrumentalistę p. Kumłyka, o którym być może jeszcze napiszę wink
P.S. Czyż nie jest trochę pięknoduchowskie oczekiwanie, że w XXI w. Ukraina będzie wyglądać jak w opisie z połowy lat 30. zeszłego wieku? Jak mówią Czesi "to se ne vrati".

427

(20 odpowiedzi, napisanych Nasze pasje)

Kris_61 wprawdzie prasa donosi, że zabytkowy dworzec w Nowym Sączu zostanie wyremontowany:
http://wiadomosci.onet.pl/krakow/dworze … wany/bdgb7
ale niestety od 19 czerwca 2006 nie są realizowane żadne regularne przewozy pasażerskie Przewozów Regionalnych na trasie Rabka Zdrój - Nowy Sącz, a od grudnia 2013 trasa ma być całkowicie zamknięta dla ruchu. Więcej tutaj: http://www.kurierkolejowy.eu/aktualnosc … yznie.html

Witam!
Kolejna wycieczka górska w Karpatach Ukraińskich miała miejsce w najgorszy pod względem pogody dzień naszego pobytu na Ukrainie. Przed południem jak to mówią "prało żabami", więc żeby nie tracić dnia udaliśmy się na krótkie zwiedzanie słynnego wodospadu w Jaremczach. Na szczęście po południu pogoda na tyle się poprawiła, że udało się nam odwiedzić jeden ze szczytów Gorganów - Chomiak (1544 m). Mimo średniej pogody wycieczka okazała się wielce sympatyczna, a słabe widoki rekompensowała obserwacja ciekawych rumowisk skalnych, pasących się koni i emocjonująca wspinaczka w gęstej kosodrzewinie. Oczywiście zdołaliśmy zaledwie posmakować Gorganów, ale mam nadzieję, że uda się to jeszcze nadrobić w przyszłości smile. A tymczasem zapraszam do kolejnej galeryjki:
https://lh5.googleusercontent.com/-PjNqK5FGT9U/UhuBHA0NvFI/AAAAAAAAPfg/ocoRyDzkbJU/s640/IMG_3678.JPG
Na szczęście w kolejne dni pogoda znacznie się poprawiła, dzięki czemu... ale o tym już w następnej relacji smile. Pozdrawiam Piotrek

429

(20 odpowiedzi, napisanych Nasze pasje)

Nie wiem jak jest gdzie indziej, ale w rejonie Beskidu Wyspowego (Kasina Wlk., Rabka) Kolej Transwersalna jest już w stanie rozkładu - tory rdzewieją i zarastają trawą, bo nic nie jeździ nie licząc jakichś tam letnich pociągów turystycznych w stylu retro. A pamiętam jeszcze z dzieciństwa, że były tam regularne połączenia do Nowego Sączą,... ba sam jechałem kiedyś składem ciągniętym przez prawdziwą ciuchcię.
A tak wyglądała w 2010 roku w okolicach Kasiny (w tle widoczna Śnieżnica):
http://www.beskidmaly.pl/pun/extensions/hcs_image_uploader/uploads/30000/3000/33446/thumb/p1830ov75n1r961ss21qhe1qn89og1.JPG
Stacja w Kasinie Wlk., teraz wykorzystywana głównie jako parking dla narciarzy jeżdżacych na Śnieżnicy (zdjęcie z 2010 r.):
http://www.beskidmaly.pl/pun/extensions/hcs_image_uploader/uploads/30000/3000/33446/thumb/p1830pasod3pj12611e0l1tr3sjk1.JPG

430

(19 odpowiedzi, napisanych Relacje z wycieczek po Beskidzie Małym)

A dożarta! big_smile A błąd jest - niezgodność opisu ze zdjęciem  tongue

431

(24 odpowiedzi, napisanych Zwierzęta Beskidu Małego)

FaunaPolskiTV - w linku jest gniewosz, nie głowacz wink

432

(19 odpowiedzi, napisanych Relacje z wycieczek po Beskidzie Małym)

Wierzę, aczkolwiek ja tego prima jakoś nie widzę wink Może okulary mam za słabe?  big_smile W każdym razie w podpisie nie ma go na 100 %.

433

(19 odpowiedzi, napisanych Relacje z wycieczek po Beskidzie Małym)

A ja niestety redaktorskim okiem  zauważyłem na przytoczonej mapce błąd - występuję na niej dwa razy nr 11 (tablica ze stopami hr. Wielopolskiej i Polana "Surzynka"), co może wprowadzać w błąd odkrywców nieznanych szlaków. Ogólnie fajna wycieczka, no ale jak się to wszystko ma rzut beretem od siebie to przecież grzechem byłoby nie zobaczyć wink

jardo napisał/a:

Mam tylko pytanie o możliwość noclegu gdzieś na trasie...jakaś wiata albo coś podobnego istnieje ?

Niestety nic nie widziałem. Jest sporo miejscówek na głównej grani Wlk. Fatry, ale nie o nie chyba tu chodzi?

Trotylowy Tomku, że się tak wyrażę wink Mnie się wszystko otwiera po kliknięciu w obrazek (powinna się pojawić łapka) i to zarówno w IE jak i w popularnym "lisku" (Firefox). Może sprawdź ustawienia przeglądarki?

jardo napisał/a:

Udana wycieczka Piotr, ale ja bym chciał więcej o tych pięknych kobietach usłyszeć no i fotki jakieś do tego... wink

Możesz sobie powiększyć zdjęcie nr 54 smile

Co do reszty wszystko prawda. Mogę jeszcze dodać jedną anegdotkę z życia. W Polanicy był w budowie pensjonat 3-4 piętra i robione były wykończeniówki - jakieś tam tynki i docieplenia. No i były oczywiście rusztowania, a na tych rusztowaniach robotnicy bez kasków, uprzęży, jakichkolwiek zabezpieczeń. Mało tego - chyba ze względu na oszczędności nie było też poręczy, tylko same podesty. I teraz wyobraźcie sobie, że na te rusztowania wspina się robotnik, nie ma drabiny, a jedynie jakieś tak wystające deszczułki i ten koleżka jedną ręką się trzyma tych deszczułek, a w drugiej trzyma komórkę i przez nią rozmawia. No mówię wam - niezły kosmos. Nie uwierzył bym, że to możliwe, ale widziałem na własne oczy - cyrk Arena to przy tym mały pryszcz wink
P.S. Neno - to co najciekawsze na tym zdjęciu to niestety Ci się obcięło wink A kiedy to kol. nena była na tej Rusi?

Witam! Ponieważ o samej wycieczce możecie przeczytać na Picassie, więc nie będę się tutaj rozpisywał o tym jak się idzie na najwyższą górę Ukrainy i w ogóle Beskidów. Napiszę zaś co nieco o Ukrainie, którą odwiedziłem po raz pierwszy po bardzo wielu latach. Pierwszy raz na Ukrainie byłem za czasów państwa, które w skrócie nazywało się CCCP, czyli po naszemu Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich, więc można powiedzieć, że o tym jak wygląda obecnie miałem zupełnie nikłe pojęcie, jechałem więc z lekkim niepokojem, że trafię w sam środek jakiegoś nieziemskiego syfu, jaki można czasem zobaczyć oglądając telewizyjne obrazki z Afryki. Tymczasem Ukraina zaskoczyła mnie zarówno pozytywnie, jak i negatywnie. Zacznijmy więc od negatywów - pierwszy to przejście, wąska kiszka stolcowa Europy o nazwie Medyka. Kto przekraczał, ten wie jak to wygląda, ale człowiek przyzwyczajony tylko do Schengen, gdzie granice mija się jako sympatyczne tabliczki lub słupki w polu, coś w rodzaju jeszcze jednego tyle, że nieco obco brzmiącego województwa, przeżywa szok - stoi się w wielkiej kolejce i zasadniczo właściwie nic się nie dzieje. Można stać godzinę, dwie, a nawet, jak grupa, która dojechała w połowie tygodnia, cztery godziny. Celnicy się nie spieszą - mają czas na wszystko. Nie daj Boże jednak jak znajdą niezadeklarowane papierosy lub alkohol. Ukraińców przed nami przyłapali na papierosach i przetrzepali dokumentnie, rozbebeszając autobus od góry do dołu. Drugi szok to drogi. Ta do Lwowa, którą najczęściej zmierzają zakochani w polskich kresach rodacy to jest prawdziwa zachodnia autostrada. No może nie do końca, bo brakuje jej kilku pasów, ekranów i węzłów drogowych, ale i tak jest przyzwoicie  smile. Sajgon zaczyna się po zjechaniu z tego traktu na drogi lokalne. Weźmy najbardziej jaskrawy przykład - drogę Kołomyja - Polanica - otóż o ile u nas zdarzają się dziury to w przypadku tej drogi można powiedzieć, że zdarza się, że jest tam asfalt  roll, a właściwie jego rozpadające się płaty. Dodajcie do tego zapadłe wsie po drodze, z ludźmi stojącym pod sklepami, którzy patrzą na przejeżdżający autobus z rozdziawionymi gębami i macie scenkę rodzajową jak z XIX-wiecznego obrazu (np. Chełmoński). Na innych nie jest lepiej - jeździ się slalomem między dziurami, a ponieważ Ukraina stoi w niejakim rozkroku między Europą i Azją i zwyczajnie nie ma pieniędzy, więc nie zapowiada się na szybką poprawę. Trzeci szok to samochody (i kierowcy). Są oczywiście piękne zachodnie limuzyny, ale wieś jeździ ciągle rozpadającymi się produktami Radzieckiego przemysłu, czyli Ładami, Moskwiczami, Zaporożcami i Wołgami. A jeździ się dość specyficznie - wyprzedza się niemal wszędzie, a często nawet na drugiego lub trzeciego. Byle szybciej do przodu. Ale jest też Ukraina pozytywna - to bajecznie piękne góry i prężnie rozwijające się ośrodki turystyczne. Jak grzyby po deszczu rosną nowe hotele i pensjonaty. W Bukowelu rozrasta się potężny ośrodek narciarski, a sklepy są pełne produktów żywnościowych, piwa i ukraińskiego kwasu. Jedyna różnica od naszych to fakt, że rzadko przyjmują karty płatnicze, więc gotówka w kieszeni to absolutna podstawa. Ba, co tu pisać - są jeszcze sklepy, gdzie podstawowym narzędziem do liczenia jest stare dobre liczydło. Ostatnia rzecz to oczywiście piękne kobiety, których jest tutaj za trzęsienie, ale o tym nie będę się bliżej rozpisywał, bo jeszcze się na mnie obrażą nasze forumowe koleżanki ("A co to, cholera, w Polsce już nie ma pięknych kobiet?" tongue) A zatem zapraszam do pierwszej galeryjki z Czarnohory:

https://lh6.googleusercontent.com/-A9w_-Hb3-90/UhPXWdHR9CI/AAAAAAAAPIg/dpd2ip70ZwY/s640/IMG_3561.JPG

Też byłem na Wichrenie i też w 2007. Może gdzieś tam się minęliśmy na szlaku? smile Piryn jest obłędny. Jedne z najpiękniejszych gór, jakie widziałem. Pamiętam stamtąd niemal śnieżnobiałe skały. No i Konczeto - oszałamiającą grań dla ludzi o mocnych nerwach. Chyba nie szliście?
P.S. Relacja w dechę. Czyta się jak kryminał.

Heh no nie mogło być inaczej. Nauczyciel będzie bronić nauczycieli wink Na szczęście mam twardą makówkę  tongue  Nie czepiłem się młodzieży, że ona rzekomo śmieci najbardziej, a jedynie dlatego, że młodych najłatwiej skorygować i w nich pokładam jeszcze nadzieję na zmianę na lepsze (może naiwnie). Na starych pryków to już często nie działa. Na nich działają już chyba tylko mandaty. Nawiasem - spotykam na szlakach i wśród znajomych wielu porządnych turystów, którzy zachowują się przyzwoicie i nie niszczą przyrody. Niestety w tej masie pojawiają się też różne świnie w stylu tych co ostatnio postanowili sobie ozdobić kamienie na drodze do MOK-a.
Staszku - podpisuję się obiema rękami. Komunistycznych genseków już nie ma, ale zwyczaj zamykania został. Korzysta na tym lobby przewodnickie i ono jest jedynym beneficjentem tego systemu. Chciałem się nieco rozpisać o tzw. "inwestycjach narciarskich na Słowacji", ale się rozmyśliłem. Brak mi słów na opisanie zniszczeń jakich się tam dokonuje w imię biznesu (jak ktoś nie wierzy to niech się przejdzie np. na Chopok lub w okolice T. Łomnicy). I w tym wypadku popieram politykę TPN-u w całej rozciągłości. Nie daj Boże, żeby górale uzyskali możliwość realizacji swoich pomysłów narciarskich (zwiększanie ilości wyciągów, tras, a nawet przekopywanie jakichś tam tuneli, bo i o takim chorym pomyśle już słyszałem).
Na tym kończę off topic i nie będę się już dawał sprowokować do dalszej dyskusji wink

A ja wszystkim zwolennikom zamykania napiszę jedno - słowackie Tatry są zamykane na ponad pół roku (1 listopada - 15 czerwca). W różnych latach (np. w 70. zeszłego wieku) polikwidowano tam masę szlaków. Chcecie tego i u nas? Naprawdę chcecie oglądać piękne tatrzańskie szczyty tylko przez lornetkę na Krupówkach? Ja dziękuję. Wydaje mi się, że lepsze byłoby wychowanie i karania szczególnie uporczywych wandali za niszczenie i śmiecenie - młodzież trzeba wychowywać, że to co przyniosłeś w plecaku masz ze sobą zawieźć do domu (a nie ciepnąć gdzieś pod kamień lub do potoku), górskie kwiatki nie służą do robienia bukietów, a zwierząt się po prostu nie dokarmia (dlatego między innymi nie ma w TPN śmietników, bo uczy to zwierzynę, że może tam się darmowo posilać). Zasada jest prosta - ZOSTAW GÓRY W TAKIM STANIE, W JAKIM JE ZASTAŁEŚ (-AŚ). I tutaj jest pole dla popisu dla rodziców i nauczycieli. Niestety mam wrażenie, że u nas kładzie się nacisk głównie na edukację, a na wychowanie brakuje już czasu. Wielka szkoda.

Koszmar te tłumy. Dobrze, że byłem wtedy gdzie indziej. A nasze Tatry to proponuję odwiedzać pod koniec września lub w październiku. Przy okazji pewna refleksja, za którą zaraz dostanę po makówce - idąc tam wtedy sami przyczyniacie się do tworzenia tłumu  tongue

Dziękuję wszystkim za miłe słowa. W relacji z Tlstej i Ostrej zapomniałem napisać o tym, że szlak był również pustawy, aczkolwiek na Ostrej spotkałem kilka osób - starszego turystę, dwójkę młodych aktorów, których miałem okazję potem podwozić autem - pani grała w odcinku telenoweli kręconej w Turczańskich cieplicach, a Pan jej asystował (oboje z Bratysławy). Zresztą pan ucieszył się, że jestem z KRK, bo wyznał, że przez pół roku studiował na PWST m.in. u Jerzego Stuhra. Potem widziałem jeszcze trójkę młodych turystów i starszego pana w Juriaszowej dolinie, który pytał się mnie, czy na górze jest jakaś restauracja, ale rozbawiłem go stwierdzając, że nie ma nic, nawet hostinca wink No i było jeszcze kilka osób już na końcu, koło Blatnicy.

Podczas ostatniego urlopu trafiła mi się prawdziwa górska gratka - zawitałem w rejon gdzie można zobaczyć piękną jaskinię, liczne skały, cudowne widoki, a do tego popracować nad kondycją (bardzo strome podejścia i zejścia), a nawet trochę się powspinać, czyli nabrać obycia również w terenie trudnym, choć nie aż tak długim i wyczerpującym, jak nasza Orla Perć. A wszystkiego tego można zakosztować idąc malowniczym wielkofatrzańskim szlakiem zahaczającym o Jaskinię Mażarną (Jaskyňa Mažarná), Tlstą (Tlstá) i Ostrą (Ostrá). Jeżeli do tego dodam, że w tej samej okolicy są też ruiny ciekawego zamku Blatnica (Blatnický hrad), o którym postaram się jeszcze napisać w innym wątku to myślę, że nie będziecie mieli żadnego problemu w zebraniu ekipy na wypad w okolice Turczańskich Cieplic. A póki co zapraszam do kolejnej galeryjki:
https://lh6.googleusercontent.com/-p8hlWs6WWJA/UgUGIUtXJpI/AAAAAAAAOuM/w_mnfALxkEM/s640/IMG_3335.JPG
C.D.N. Pozdrawiam wszystkich Piotrek

Witam! W trakcie mojego urlopu w Turczańskich cieplicach (Turčianske Teplice) poza korzystaniem z wód termalnych postanowiłem udać się w pobliskie rejony Wielkiej Fatry. Na pierwszy cel obrałem w zasadzie zupełnie nieznaną w Polsce górę o nazwie Drieňok (1267 m). Szczyt to niespecjalnie wysoki i rzadko odwiedzany przez turystów. Nie przypominam sobie też, żebym na którymkolwiek ze znanych mi polskich forów znalazł jakąś relację z wycieczki na Drieňok (oczywiście w Internecie znajdziemy jakieś tam zdjęcia i opis szczytu, ale właściwie wyłącznie w źródłach słowackich), a tymczasem szczyt to piękny widokowo i całkiem wymagający kondycyjnie, na którym można w ciszy kontemplować piękno Wielkiej Fatry i zobaczyć całą panoramę najwyższych szczytów tego pasma z Borisovem, Rakytovem, Ploską i Ostredokiem na czele. Zresztą co będę tutaj pisał - przekonajcie się o tym sami:
https://lh4.googleusercontent.com/-T20VD_Vnbrw/UgOEqb6XKoI/AAAAAAAAOR0/BdIPW10eSrg/s640/IMG_3125.JPG
Propozycję trasy i opis szczytu można znaleźć też tutaj:
http://www.slovakia.travel/entitaview.a … p;idp=6692
C.D.N. Pozdrawiam Piotrek

Nenuś nie chodzi o zakupy, chodzi o wszystko ogólnie wink Zresztą Wlk. Brytania i Szwajcaria też nie na naszą kieszeń wink Pamiętam, że gdzieś na jakimś forum kolesie pisali jak zafundowali sobie w Zermatt pizzę (niezbyt dużą) na dwóch za... uwaga... 94 lub 96 PLN.

Z jednym was ostudzę, wprawdzie nie byłem, ale mam wiadomości od osób, które były i jeśli chodzi o ceny w Norwegii to, jak zresztą we wszystkich krajach skandynawskich, są one zupełnie nie na polską kieszeń, czyli kosmiczne.
Jardo, a czy ty przypadkiem nie wybierałeś się latem do Turcji? Bo jakoś tam mi coś świta w łepetynie...

447

(24 odpowiedzi, napisanych Uwagi na temat strony)

maurycy - za późno. Wybaczcie, ale dla mnie jest to sprawa groteskowa - nie wierzę, że ktoś, a zwłaszcza chłop stary jak ja, który już niejedno przeżył, odszedł całkowicie z powodu jakiegoś głupawego sporu o kalendarz. Przytoczony przez Lowella79 wątek przeczytałem ze dwa razy i nie znajduję tam niczego, co by uzasadniało taką decyzję. Mam więc tylko nadzieję, że darkheush przemyśli swoją decyzję i wróci. Jeśli o mnie chodzi mogę w każdej chwili z powrotem aktywować jego konto.

448

(24 odpowiedzi, napisanych Uwagi na temat strony)

mirek napisał/a:

A powody odejścia Darka ? Na ten temat trochę gadaliśmy w drodze do Stacha na Gibasy,rozumiem jego decyzję.

Szkoda, że tylko Ty rozumiesz. Ja dalej nie wiem o co chodzi, nie wiem co uraziło Darka... jego decyzja jest dla mnie zupełnie niezrozumiała i nie wiem komu i co chciał w ten sposób zakomunikować.

449

(10 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)

Co mogę napisać? Chyba tylko tyle, że ja mam blisko i byłem setki razy, więc jakoś tak chyba nie doceniam.
A przy okazji te wszystkie tam skałki i ścianki to nasze polskie wspinaczkowe przedszkole. Każdy wspinacz i ten który kończy na skałkach (jak ja, którym się bezowocnie męczył na niejakim Polniku) i ten, który łapie bakcyla i wspina się na coraz wyższe góry i ściany (Żabi Koń, Zamarła, Mięgusze...) z reguły zaczyna od jurajskich skałek na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej, bo drogi są tam przeważnie krótkie i łatwo dostępne, a dają już przedsmak prawdziwej wspinaczki (sztuczna ścianka do skał ma się mniej więcej tak jak brodzik do jeziora, czyli nijak). Sam widziałem w Będkowskiej ludzi z niemal całej Polski (np. spod Warszawy), którzy biwakowali pod ścianami, żeby je potem "hakować" coraz to nowymi i nieraz śmiesznie nazwanymi drogami.

450

(22 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)

kisiel napisał/a:

fajnie, a kozice alpejskie są?

Nie widziałem wink