sprocket73 napisał/a:

Przechodziłem w pobliżu... mało brakło, a byśmy się spotkali wink

Nikt nie bronił zajrzeć... Jolanta pisała przecież o spotkaniu.

No cóż MK ja jeszcze w sobotę nie byłem pewny, czy zawitam na Gibasy, sprawa rozwiązała się w ostatnim momencie, można powiedzieć "rzutem na taśmę", natomiast wspominałem sobie nasze prace przy oznakowywaniu szlaków podczas porannego biegania, o czym nieco napisałem tutaj: http://www.beskidmaly.pl/pun/post32368.html#p32368

478

(404 odpowiedzi, napisanych Nasze pasje)

Ponieważ spędzałem weekend w Wadowicach, więc machnąłem sobie wczoraj fajny trening biegowy z dużą ilością podbiegów i zbiegów tzn. postanowiłem popracować nad siłą biegową i nieco zahaczyć o Beskid Mały i zrobiłem następującą trasę: Wadowice - Gorzeń Dolny - Gorzeń Górny - następnie wkroczyłem w nasze góry (no może górki  smile) by wbiec po żółtym szlaku na Iłowiec (jest stromo, kamieniście i lekko błotniście, 477 m), a następnie Łysą Górę (554 m), po czym krótkim, ale bardzo stromym odcinkiem szlaku zbiegłem na Przełęcz pod Łysą Górą (ok. 510 m). Tutaj odpocząłem chwilę na ławeczce przy krzyżu i tablicy poświęconej Janowi Pawłowi II, a dalej po niebieskim szlaku (Szlak im. Czesława Panczakiewicza) pobiegłem do Wadowic i tam zakończyłem długie wybieganie po 1:53 h. Biegło się początkowo kiepsko, ale z każdym kilometrem się rozkręcałem, miałem też wrażenie, że początkowo sztywne i źle ułożone od biegania po asfalcie i betonie stopy w górskim terenie się rozruszały i zacząłem je stawiać prawidłowo tj. na przednią część stopy. Nie będę hojrakował, że całą trasę przebiegłem bez wytchnienia - były postoje (krótkie) dla uregulowania oddechu na stromym podbiegu pod Iłowiec, następnie na szczycie Iłowca i Łysej Górze. Mimo wszystko biegło mi się tam bardzo przyjemnie - zieleń, śpiewające ptaki i leśny chłód dodawały mi siły i ochoty do biegu, a otwierające się gdzieniegdzie widoki na okolice Leskowca rozweselały serce. Przy okazji zrobiłem w biegu przegląd wszystkich oznaczeń, które wieszaliśmy niegdyś z MK i Harnasiem i donoszę, że wszystkie są w porządku: rogacz w Gorzeniu Górnym na rozstaju żółtego i czarnego szlaku oraz na Przełęczy pod Łysą górą wiszą prawidłowo, nikt też nie zerwał tabliczek szczytowych na Iłowcu i na Łysej Górze (po prawdzie musiałby być wielkoludem lub nieźle się wspinać po drzewach wink).
A co działo się dalej to już ładnie opisała Nena:
http://www.beskidmaly.pl/pun/post32366.html#p32366

00:57:32

Neno, czy ty cierpisz na bezsenność? wink
Dzięki za miłe spotkanie i kiełbaski.

480

(404 odpowiedzi, napisanych Nasze pasje)

Wklejam link do artykułu o Pawle Góralczyku, człowieku, który łączy jakoś nasze forum z forum AZS AWF Masters - jest biegaczem, biega również po Beskidzie Małym, pochodzi z Choczni, mieszka w Andrychowie i pracuje w Krakowie, gdzie szkoli się biegowo pod kierunkiem naszego "ścieżkowego" trenera Wacława Mirka. A przy okazji jest to też historia człowieka, który upadł pod ciosami losu i podniósł się:
http://masters.krakow.pl/forum/download/file.php?id=784&mode=view
Tutaj można sobie powiększyć artykuł do czytania: http://masters.krakow.pl/forum/download … ;mode=view
P.S. Nie będę się pastwił nad dziennikarzami, którzy narobili co niemiara błędów w artykule wink Czy ktoś wie, co może się kryć pod nazwą "Choczeńska górnica"? Powiem szczerze, że nie mam pojęcia  roll

481

(6 odpowiedzi, napisanych Planowane wycieczki)

W poniedziałek lub wtorek może dał bym jeszcze radę, ale przyszła środa całkowicie u mnie odpada. Powodzenia! Dodam jeszcze tylko tyle, że Krywań to góra można powiedzieć kultowa jak Babia, Rysy lub Giewont, na którą po prostu trzeba wejść.

Dawno nie byłem w Tatrach (nie licząc Niżnych), zaś w Bielskich byłem wcześniej tylko raz w 2008 i z pewnych powodów natury nazwijmy to nietechnicznej nie udało mi się wtedy dojść na Szeroką przełęcz bielską. Ale co się odwlecze to nie uciecze, więc zawitałem tam znowu i przeszedłem całkiem zacną jeśli chodzi o długość i przewyższenie trasę Ždiar - Široké sedlo (Szeroka przełęcz bielska) - Vyšné kopské sedlo (Szalony przechód) - Kopské sedlo (Przełęcz pod Kopą) - Biele pleso (Biały staw) -  Chata Plesnivec - Tatranská Kotlina. Trasa na ok. 6:30 h, bez trudności technicznych i orientacyjnych, za wyjątkiem pojedynczych miejsc (Kopské sedlo, Biele pleso, Chata Plesnivec) właściwie zupełnie pusta, więc nie grozi na niej zadeptanie przez tzw. letnią stonkę, gatunek dość powszechnie występujący latem w polskiej części Tatr wink. Przy okazji uciąłem sobie pogawędkę ze słowackimi turystami z Popradu w Chacie Plesnivec i muszę powiedzieć, że zaskoczyło mnie to, że ludzie mieszkający blisko Tatr i lubiący chodzić po górach kompletnie nie znają ich polskiej części, nigdy nie słyszeli nawet o Orlej Perci (sic!), po prostu czarna dziura  roll. Czy południowi sąsiedzi znają tylko swoje góry? Ma ktoś jakieś w tym względzie doświadczenia? Ale wracając do rzeczy - poniżej można obejrzeć garść zdjęć z rzeczonej wycieczki: https://picasaweb.google.com/1055423125 … yBielskie#
Pozdrawiam Piotr
P.S. Rzeczona wycieczka rozbudziła we mnie znowu "pragnienie Tatr", które to góry jakoś ostatnio zaniedbałem na rzecz innych pasm, więc niebawem pewnie pojawię się w nich znowu, tym razem w Wysokich.
https://lh4.googleusercontent.com/-aeb4OESkt9k/UdLs_8jiCZI/AAAAAAAANQg/l5ERynhcTuY/s640/IMG_2759.JPG
https://lh4.googleusercontent.com/-zUiyVmNzqWk/UdLtnUhEwiI/AAAAAAAANWA/pQB3kAsJrT0/s640/IMG_2821.JPG
https://lh5.googleusercontent.com/-ivu1HWGiRGc/UdLtytoEAUI/AAAAAAAANYA/FFj5WP3amms/s640/IMG_2846.JPG

483

(15 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))

Jakoś nie zauważyłem tego efektu, ale ja mam amatorski szpszent więc chyba nawet dobrze im to robi. Ogólnie Picasa zaczyna być coraz bardziej programem jak ja to nazywam "myślącym za użytkownika". Na moje zdanie właściciel serwisu powinien się zapytać, czy my sobie życzymy pewnych "usprawnień", a nie hurtowo wszystkich "uszczęśliwiać".

484

(5 odpowiedzi, napisanych Planowane wycieczki)

Niezły pomysł. Niczego nie wykluczam... wink

jolanta napisał/a:

Szkolenie masz gwarantowane smile Oczekuj na pocztę! Pocztę mailową lol

Była, była. Niestety już zapomniałem. Skleroza jak nic. Ale wiadomość zapisana smile

486

(26 odpowiedzi, napisanych Planowane zloty)

W kwestii technicznej: czy ktoś z biwakujących jest w posiadaniu siekierki do drewna?

Ubezpieczenie to coś co warto mieć w górach, a jednocześnie coś z czego nikt raczej nie chciał by skorzystać (nie licząc oszustów wink). Jakoś zawsze śmieszy mnie ten paradoks. Poza austriackim Alpenverein jest też niemieckie (Deutscher Alpenverein/DAV), które również oferuje swoim członkom ochronę ubezpieczeniową (roczny koszt członkostwa - Mitgliedsbeitrag - z tego co wyczytałem między 45 a 90 EU). Więcej tutaj (opis w jęz. niemieckim):
http://www.alpenverein.de/aktuelles-inf … 10256.html

488

(26 odpowiedzi, napisanych Planowane zloty)

Zapraszam.

489

(404 odpowiedzi, napisanych Nasze pasje)

nena napisał/a:

To w takim razie obu Panom należą się gratulacje ! big_smile

Gratulacje należą się organizatorom Krwiobiegu za pomysł imprezy. Ja nie biegłem dla wyniku (tych zresztą nie odnotowano), nie ma mnie nawet na liście startowej, zapewne dlatego, że wpisałem się tuż przed biegiem wink Szkoda, że pogoda była taka sobie (impreza zaczynała się w deszczu, ale pogoda stopniowo się poprawiała) i zapewne stąd frekwencja była umiarkowana.

490

(404 odpowiedzi, napisanych Nasze pasje)

Gratulacje Lowell!
W tym czasie, kiedy Ty biegłeś na Żar ja biegałem charytatywnie w pierwszym Krwiobiegu w Krakowie:
http://www.beskidmaly.pl/pun/extensions/hcs_image_uploader/uploads/30000/2000/32223/thumb/p17ucekns712ucfge1qg5659pj31.jpg
http://www.krwiobiegkrakow.pl/
4 kilometry po parku, częściowo po alejkach, a częściowo po gruntowych ścieżkach (było ślisko!). Sympatyczna impreza, gdzie nie liczy się bieg, czas i dystans, a liczy się szczytny cel (część osób przyszła tylko oddać krew).
P.S. A w niedzielę byłem... ale o tym napiszę już w innym wątku  cool

491

(70 odpowiedzi, napisanych Nowości wydawnicze)

A tu próbka górskiego Harlequina:
http://zbigniewpiotrowicz.eu/blog/index … harlequin/
U Simpsona nie jest może tak źle, ale też nie za dobrze wink

492

(70 odpowiedzi, napisanych Nowości wydawnicze)

jolanta napisał/a:

To ja tez stoję w kolejce wink do wypożyczenia tongue

O.K. Jolu. Szkoda, że dopiero teraz to przeczytałem, ale może jeszcze będzie okazja w tym roku? wink

Wracam do książek i niestety chciałbym napisać kilka zdań o książce mojego ulubionego autora - Joe Simpsona. Tym razem jest to jego pierwsza powieść pt. Dźwięk grawitacji (tyt. oryg. The Sound of Gravity), wyd. Stapis, Katowice 2012:
http://www.beskidmaly.pl/pun/extensions/hcs_image_uploader/uploads/30000/2000/32127/thumb/p17u03jss51eg7121s49fumr1ttu1.jpg
o której wydawca pisze, że jest to "całkowicie fikcyjna historia o... MIŁOŚCI". Książkę kupiłem z wypiekami na twarzy, że mogę przeczytać coś nowego, co wyszło spod pióra mojego ulubionego autora, ale niestety, czym bardziej zagłębiałem się w tę powieść, tym niestety mocniej rosło we mnie... znudzenie, a miejscami niestety nawet irytacja i zniesmaczenie. Powieść jest kilkuwątkowa, ale toczy się w jednym miejscu, którego nazwa nie jest bliżej określona, a jedynie z pewnych ogólnych uwag o ludziach tam żyjących i ich obyczajach można wywnioskować, że chodzi o jakiś rejon Alp. Moje znudzenie wynika ze sposobu narracji, gdyż fabuła tej powieści jest pełna rozwlekłych dłużyzn i opisów stanu uczuciowego głównego bohatera, który cierpi po stracie ukochanej partnerki wypraw górskich. Natomiast irytacja, a nawet zniesmaczenie pojawiło się już w pierwszym rozdziale, gdyż niestety na pewno redakcja, a może też tłumaczenie (znalazłem ze dwa nielogiczne zdania) mocno tutaj szwankują. Nie będę się rozpisywał szczegółowo jakie błędy redakcyjne znalazłem (w razie potrzeby służę egzemplarzem powieści ze zaznaczonymi błędami), ale mogę tylko tyle napisać, że jest ich całkiem sporo, a niektóre z nich są tak ewidentne, że w zasadzie aż dziwię się, że nie zostały wyłapane przez obecny w każdym edytorze tekstu, tudzież programie do składu komputerowego moduł sprawdzania pisowni (np. brak spacji między wyrazami). Zniesmaczenie zaś wynika z opisu... zwłok. Tak właśnie - zwłok. Otóż w powieści mamy aż dwa ludzkie ciała - ukochanej głównego bohatera, która zostaje znaleziona na lodowcu u podnóża góry oraz innego starszego wspinacza, który również ginie w wypadku na tej samej górze, a po jego zwłoki jest organizowana wyprawa poszukiwawcza. Zwłoki te są szczegółowo i bardzo naturalistycznie opisywane, co moim zdaniem brzydko wplata się w ogólny liryczno-sentymentalny nastrój powieści i aż prosi się o pytanie do autora czy nie mógł nam oszczędzić tylu anatomicznych szczegółów (zbierane kosteczki, gnijące i cuchnące resztki) i czy mają one jakiś sens w jej ogólnym przesłaniu?
A teraz krótko, acz cierpko, dla tych, których zmęczyła ta przydługawa recenzja - książka jest niestety moim zdaniem dość sentymentalnym romansidłem o sposobie narracji i egzaltacji zbliżonej do sławetnej "Samotności w sieci" (kto czytał ten zapewne wie, co mam na myśli).
Smutna to konstatacja, że nie jestem odosobniony w tym spojrzeniu:
http://zbigniewpiotrowicz.eu/blog/index … #more-3049
I cytat z jednej strony (niestety miałem to samo odczucie, choć udało mi się ją "wymęczyć"):

I loved all of Joe Simpson's climbing books...but I couldn't finish this one. Sorry.

I to tyle w tym temacie.
P.S. Jest ktoś chętny do przeczytania powieści Joe Simpsona?  tongue

493

(124 odpowiedzi, napisanych Uwagi na temat strony)

Jolu nie uciekaj w filozofię please  roll

494

(124 odpowiedzi, napisanych Uwagi na temat strony)

Jolu, czy te eksperymenty informatyczne mają coś wspólnego z twoimi ostatnimi studiami? wink

495

(124 odpowiedzi, napisanych Uwagi na temat strony)

jolanta napisał/a:

hmm próbując cosik usprawnić  wink wywaliłam w niedzielę forum chyba na trzy godziny tongue

No ja nie mogę. Jolu proponuję zostawić programowanie informatykom wink

496

(15 odpowiedzi, napisanych Tatry (polskie i słowackie))

Ja szedłem ok. 5 godzin. Mam to nawet zanotowane gdzieś tam w czeluściach sieci wink

497

(26 odpowiedzi, napisanych Planowane zloty)

Dla porządku rozpoczynam listę (proszę kopiować i dopisywać, koniecznie z liczbą osób):
1. Piotr
2. CzarownicaZpogodnej +1

498

(15 odpowiedzi, napisanych Tatry (polskie i słowackie))

Fajne zdjęcia wink
Macieks - na Sławkowskim nie ma łańcuchów i trudnych technicznie odcinków, ale góra jest trudna kondycyjnie, bo jest potężne przewyższenie z Starego Smokowca (Z tego co pamiętam jakieś 1400-1500 m).

Zameczek wygląda w dechę. Trzeba będzie go kiedyś odwiedzić wink

Pierwszy raz na Luboniu?