701

(586 odpowiedzi, napisanych Warunki w Beskidzie Małym)

Koledzy mamy "klęskę urodzaju" jak to kiedyś w dawnych czasach PRL-u mówiono:
Na Słowacji ogłoszono już 4 stopień zagrożenia lawinowego, co nie jest zjawiskiem częstym:
http://www.hzs.sk/info/lavinyprehlad.php
W Naszych Tatrach i Na Babiej Górze 3 z tendencją rosnącą:
http://beskidy.gopr.pl/?babia-gora,69
http://www.topr.pl/index.php?str=2,1

www.topr.pl napisał/a:

czwartek, 07 luty 2013
Intensywny opad śniegu znacznie zwiększa zagrożenie lawinowe. Poruszanie się po górach wymaga BARDZO DUŻEGO DOŚWIADCZENIA oraz posiadania BARDZO DUŻEJ ZDOLNOŚCI do lawinoznawczej oceny sytuacji. Prosimy o uważne czytanie definicji stopni zagrożenia lawinowego oraz apelujemy o stosowanie się do związanych z nimi zaleceń. Ze  względu na kiepską widoczność oraz prognozowane dalsze opady śniegu, osobom nie posiadającym umiejętności oceny lokalnego zagrożenia lawinowego zdecydowanie odradzamy wycieczki w teren wysokogórski.

U mnie za oknem od rana bez przerwy pada śnieg.

Karramba!

702

(24 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)

Mirku proszę nie dublować linków podawanych wcześniej. Neno dzięki za materiały. Myślę, że wiele wyjaśniają.

703

(24 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)

Staszku, większość podanych przez Ciebie linków nie działa. Jeden jest już dostępny powyżej. A oświadczenie szkoły, która nie ma sobie nic do zarzucenia jakoś mnie nie przekonuje hmm
Jest dostępne tutaj, jeśli ktoś chce się zapoznać:
http://sas.org.pl/web/aktualnosci
Nawiasem szkoła uważa, nie wiem na jakiej podstawie, że nie musiała zgłaszać imprezy do Kuratorium:

- nie jest prawdą, że był to „dziki” obóz, nie zarejestrowany w kuratorium oświaty; była to wyprawa zimowa, mająca charakter kilkudniowego biwaku wędrownego - nazywana „wyprawą partnerską”. Uczestnicy wspólnie z kadrą planowali jej przebieg i program. O wszystkim byli poinformowani rodzice uczestników i wyrazili zgodę na taką formę wyjazdu. (...) Forma wędrownej wyprawy biwakowej nie podlega naszym zdaniem zgłoszeniu i dlatego nie dokonywaliśmy takiej formalności

(wytłuszczenie moje)

Przyznaje też, że opiekunowie nie byli obecni na biwaku:

- rano, wobec  skrajnie trudnych warunków pogodowych, zawiadomili znajdujących się nieopodal opiekunów (...) opiekunowie wyruszyli w ich kierunku

Ciekawe co znaczy w praktyce "nieopodal"? smile

Na marginesie, czy już nie jest błędem rozbijanie się:

w rejonie szczytu Bukowego Berda

Ja bym wybrał raczej jakieś zaciszne zagłębienie terenu, a nie grań jednego z wyższych szczytów Bieszczad, gdzie są wręcz idealne warunki do powstawania huraganowych wiatrów.

704

(24 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)

Staszku, gdzie te linki? Twój link prowadzi do środka jakiejś dyskusji (może bardziej pyskówki? hmm), ale wypowiedzi uczestników tego zajścia nigdzie nie widzę, a nie mam ochoty czytać wypowiedzi kanapowych wujków-dobra-rada  roll

teksanski napisał/a:

Oj to w sobotę idę jak widzę w dziewiczy teren big_smile

Chyba tak. Aczkolwiek nie wiem, czy na innych forach jednak nie znalazłbyś śladów po prawdziwych odkrywcach wink
Wrzuć jaką relację, żeby było wiadomo, czy warto się tam wybrać. Pozdrawiam

706

(24 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)

TNT'omek - niestety mam wrażenie, że łatwa dostępność pomocy za sprawą komórek zwalnia wiele osób od główkowania, jak sobie poradzić. Trudno mi oceniać pod tym kątem akurat tę wyprawę, zresztą młodzież niepełnoletnia moim zdaniem nie powinna uczestniczyć w takich imprezach, ale coś było na rzeczy w przypadku pamiętnej akcji ratunkowej na Babiej Górze.

707

(24 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)

Wiesz neno teraz ludzie szukają mocnych wrażeń, doznań granicznych i stąd pewnie popularność różnych "szkół przetrwania". Z drugiej strony zgadzam się, że takie zabawy powinny być dla osób pełnoletnich (grupa była w wieku od 16 do 20 lat, więc część osób na pewno nie powinna się znaleźć na tej wyprawie), gdzie organizator wymaga podpisania przez nich stosownych papierów, że są świadomi zagrożeń jakie mogą na nich czekać i ryzyka jakie podejmują (ja w każdym razie takie coś podpisywałem przed kursem skałkowym). Nie zmienia to faktu, że swój pierwszy biwak zimowy wspominam źle. Było bardzo zimno, a ja miałem kiepski śpiwór i w zasadzie nie zmrużyłem nawet oka. Żeby pokonać zimno robiłem różne "eskimoski" i przysiady, jednak nie przyszło mi do głowy, żeby z tego powodu wzywać GOPR. W najgorszym razie zakładałem, że przejdę do Schroniska na Hali Miziowej, które było dość blisko. Przeżyłem i było to dla mnie pouczające doświadczenie.

708

(24 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)

No można powiedzieć, że mieli prawdziwą szkołę przetrwania. A tak poważnie to chyba jednak organizator jest nie do końca poważny (i przygotowany). Pomijam już fakt, że zapomniał zgłosić imprezę do Kuratorium.

709

(24 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)

darkheush napisał/a:

Ktoś kiedyś napisał o "kapuścianych górkach"??? We wrześniu mieliśmy okazję poznać, jak te "kapuściane górki" potrafią być groźne. Tym razem obyło się bez strat w ludziach...

Ludziom się chyba wydaje, że zimą góry są takie same jak latem. Jak sami wiecie, nic bardziej mylnego. Poza tym do zimowego biwakowania trzeba być naprawdę dobrze przygotowanym, przede wszystkim sprzętowo (odradzam takie zabawy bez puchowego śpiwora o komforcie co najmniej -10 st C), ale też w kwestii zachowania. Z drugiej strony każda porażka, która nie kończy się śmiercią lub kalectwem jest też sporą nauczką. A co sobie posiedzą w hotelu to ich zysk tongue

P.S. Skomasowałem temat Hanusi i Darkheusha, bo nie warto pisać o tym samym w dwóch różnych tematach. Nawiasem dziennikarze jak zwykle się nie popisali: w jednej relacji organizatorem wyprawy był Bogdan Tomaszyk, w drugiej Bogdan Tymoszyk. Według jednej "Nikt nie jest odmrożony", według drugiej "U jednej z osób stwierdzono odmrożenie". I jak tu wierzyć mediom, skądinąd podobno poważnym (Polskie Radio i WP.Pl)?

710

(159 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)

Film widziałem, ale chętnie obejrzę jeszcze raz, więc nena podajże link, choćby przez wiadomość prywatną wink

A propos Pani Catherine - bawiła się także w solowanie:

Wikipedia napisał/a:

SOLO („na żywca”) – jest to bardziej sposób asekuracji (a właściwie jej brak) niż styl. Przejścia SOLO wymagają ogromnych umiejętności i bardzo silnej psychiki. Przez niektórych uważane za nieuzasadnione igranie ze śmiercią, a dla innych (np. dla Dana Osmana) były nieodłącznym elementem wspinaczki.

Jak słusznie ktoś napisał, jest to najniebezpieczniejsza forma wspinaczki, wymagająca niesłychanej koncentracji i żelaznych nerwów, bo każdy błąd (a ściślej może odpadnięcie od skały) = śmierć. Jest to niewątpliwie igranie z losem, aczkolwiek każda wspinaczka niesie ze sobą element ryzyka.

711

(159 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)

Przeglądając i sprzątając forum natrafiłem na ten temat. Film widziałem w całości na KFG chyba rok temu. Jest znakomity. Jeśli macie okazję go gdzieś zobaczyć gorąco polecam. Zarówno muzyka jak i widoki zapierają dech w piersiach.

712

(404 odpowiedzi, napisanych Nasze pasje)

Hanusiu śliczna - 9 km to już jest caaaałkiem spooory dystans wink Muza dynamiczna, że aż nogi przebierają do biegu.

713

(5 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)

Fajny pałac i w dobrym stanie, co nie jest już regułą. Szkoda, że może go zwiedzać tylko właściciel. hmm

Lowell79 chodziło mi raczej o wyraźne odróżnienie, a nie jakieś pejoratywne ich naznaczenie. Dla mnie spacer to krótka prosta wycieczka nie wymagająca ekwipunku i specjalnej kondycji, dostępna niemal dla wszystkich.

715

(404 odpowiedzi, napisanych Nasze pasje)

lowell79 napisał/a:

U nas trochę śniegu w sumie spadło, więc konfrontowałem to z tym co za oknem. Nie mniej jest to kalendarzowa zima i czas przygotowawczy smile

Jasne. U mnie sytuacja też zmienia się dynamicznie - przed południem bez śniegu, po południu nieco przypudrowało. Pisząc o jesieni miałem na myśli głownie podłoże, bo większość śniegu ostatnio stopniała i nie licząc małego fragmentu przy ujściu Prądnika oraz zalodzonych alejek w Parku Lotników trasa była całkiem czarna. Po biegu byłem mocno wyczerpany, co zauważyli nawet moi domownicy, ale już mam ochotę na więcej - może mi odbiło? tongue Następnym razem wypróbuję GPS w komórce, bo oczywiście jestem taki lajkonik, że zapomniałem o jego istnieniu hehe

716

(404 odpowiedzi, napisanych Nasze pasje)

lowell79 napisał/a:

Gratuluję Piotrze! 24 km zimą to  całkiem spore wybieganie smile Nie musi ono być przecież szybkie! A uczy walki z kryzysem!

Małe sprostowanie. Tę porę roku, którą widzę za oknem trudno nazwać zimą. Jest to coś na kształt listopadowej zimnicy - temperatura ok. 0 st. C. ciężkie stalowe chmury na niebie i drobny śnieżek z przerwami. Momentami zimne porywy wiatru wink

717

(404 odpowiedzi, napisanych Nasze pasje)

No i stało się. Wyszło całkiem spontanicznie. Biegłem dzisiaj z grupą jak zwykle wałami i bulwarami nad Wisłą, czyli trasą, która przebiegł bym już chyba z zamkniętymi oczami i w pewnym momencie powiedziałem sobie, czemu nie dziś zrobić jedno z tych MEGA-wybiegań? Jak powiedziałem tak zrobiłem, minąłem Wawel, za Mostem Dębnickim, który zna chyba każdy, kto przejeżdżał przez Kraków, wpadłem na Ulicę Tadeusza Kościuszki (Bulwar Rodła jest zamknięty i rozkopany), potem minąłem Salwator i nad Rudawą dobiegłem do Błoń, gdzie działa teraz całkiem spore lodowisko, obiegłem całe Błonia dookoła (ok. 3,5 km) i ruszyłem tą samą trasą do domu. W okolicach Tamy na Wiśle dopadł mnie zgon, taki wstrętny dusiołek, co to robi z nóg dwie ciężkie obolałe kłody, a w głowie przytępia, że już działasz tylko jak automat. Tak dobiegłem do parku, gdzie musiałem się jeszcze pomęczyć na alejkowej ślizgawicy. Kiedy przebiegłem Ulicę Jana Pawła II dusiołek odpuścił. Może to skutek zbliżania się do domu? Kto wie? W każdym razie nastąpił przypływ energii i mobilizacji, dzięki czemu jakoś dotarłem do domu. Czas 2:32 h. Dystans ok. 24 km (z samego Parku do Błoń+kółeczko jest podobno 21 km). Jak widzicie, żadna rewelacja. Bliżej tzw. świńskiego truchtu niż biegu. Ale dałem radę i nie przebiegłem dotąd nic dłuższego. Tyle, że do maratonu to jest ho ho jak jeszcze daleko...

718

(31 odpowiedzi, napisanych Nasze pasje)

Fajnie Macieks. Szkoda, że to dla mnie tak daleko, ale niczego nie wykluczam, a nuż? (A widelec? itd.)

719

(404 odpowiedzi, napisanych Nasze pasje)

Brombella napisał/a:

a ja tam wolę sobie poczekać na całkiem czarną nawierzchnię..
w ub. tygodniu na szklance tak się wykrochmaliłam, że do dziś ten upadek czuję sad

Podczas biegania?  hmm

720

(7,756 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)

Tak. Czy ty tak zawsze musisz?  tongue

57,5 - sprocket73
33 - baca
23,5 - jolanta
22,5 pkt - kisiel
20,5 - Dariusz Tlałka
19 pkt - darkheush
13 pkt - MK
12 pkt - Gustek
11,5 pkt - harnaś wołoski
10,5 pkt - nena,
8,5 pkt - MF
6 pkt - łysy z łysiny
5,5 pkt - lowell79
4 pkt - Klimek
3 pkt - kruwad
2,5 pkt - jardo
2 pkt - Macieks
1,5 pkt - marekk500
1 pkt - teksański, Inga, Paweł, wizjoner, rufi, piotr
0,5 pkt - kris_61, stary, wawri

Sprocket73 dawaj następną zagadkę!

721

(7,756 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)

Dobra to teraz moja zagadka. Z jakiej góry zrobione zostało to zdjęcie i jaką miejscowość widać w dole:
http://www.beskidmaly.pl/pun/extensions/hcs_image_uploader/uploads/20000/8000/28036/thumb/p17i95h8hacka1uce2e61gcs19mf1.JPG

Wycieczki jednodniowe poniżej 4 h nazwał bym raczej spacerami. Co do pozostałych kategorii wydaje mi się, że może być tak, że jedna wycieczka będzie w kilku kategoriach, wszak pętle chyba nie kłócą się z wycieczkami z dziećmi, można wyobrazić sobie też łatwą trasę dla dzieci, którą robi się bez samochodu itp.

723

(7,756 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)

Yeaaahhh! Zadam ale po południu lub wieczorem jak będę miał dostęp do moich zdjęć. No chyba że ktoś ma dobry pomysł już teraz to nie będę się upierał, bo w końcu chodzi tu o zabawę.

724

(7,756 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)

Strzelam Sprocket73, bo coś mi tam świta w łeptynie, ale może źle: Źródło Maryjne poniżej Przełęczy u Panienki.

725

(15 odpowiedzi, napisanych Relacje z wycieczek po Beskidzie Małym)

To masz może drugą parę do testów? Sorry za straszny off topic wink