piotr napisał/a:Wiesz neno teraz ludzie szukają mocnych wrażeń, doznań granicznych i stąd pewnie popularność różnych "szkół przetrwania".
Wrażenia wrażeniami piotrze, ale odrobinę oleju przy organizowaniu tego typu imprez chyba trzeba w głowie mieć !
TNT'omek napisał/a: Każdy z uczestników był świadomy na co się zapisał. Biwakowanie było w planie turnusu. Sprzęt zawiódł(namioty) i chyba młodzieńcom psychika siadła...
Nie do końca jestem przekonana, że byli świadomi, to przecież były dzieci ! Plan planem, ale sytuacja (pogoda, warunki w górach) wymagały w tym przypadku moim zdaniem zmiany planów. Przecież tak się postępuje w takich wypadkach. Biwak wysoko w górach spokojnie można było zastąpić czymś innym. TNT'omek czy Ty byś chciał, żeby Twoje dziecko pojechało na biwak z takimi opiekunami, bo ja nie.
Nam się tu dobrze dyskutuje, bo nic na szczęście groźnego się nie stało, nie dotyczyło to osobiście ani nas, ani naszych dzieci, ale wczujcie się teraz w sytuację rodziców tych dzieciaków – myśleli, że oddają swoje pociechy odpowiedzialnym ludziom. Może jestem bardziej wyczulona na tego typu sprawy z racji zawodu, ale wydaje mi się, że właśnie tego od nas, powierzając nam swoje dzieci – oczekują.
TNT'omek napisał/a: Jakby byli w miejscu gdzie nie ma GOPR'u - Ukraina , Rumunia...to może nikt by nie pomyślał o wzywaniu pomocy? A tak to wezwali i poszli się grzać do hotelu...trochę wstyd jak na szkołę przetrwania 
Ludzie, którzy znają się na prawdziwym survivalu w życiu nie wyprowadziliby moim zdaniem dziaciaków bez doświadczenia w takie góry i to w zimie. Mieli szczęście, że wezwali w porę pomoc. Osobiście nie widzę tu żadnego powodu do wstydu …
Staszek napisał/a: Kadra tej firmy to niestety młodzi ludzie, głównie po kursach wspinaczkowych. A to jest tylko mały wycinek wiedzy survivalowej.
Gdzieś przeczytałam, że jeden z opiekunów miał 22 lata.
O chociażby tu : http://polskalokalna.pl/wiadomosci/podk … 90141,3328
"Tak jak zawsze, kiedy zdarza mi się widzieć coś niebywałego, żałowałem, że nie ma ze mną miłych sercu ludzi, żeby mogli oni też swoje zatroskane oczy widokiem czystym uradować i przemyć, zasługują przecież na to nie mniej niż ja, albo bardziej" /E. Stachura/