Piękna niespodziewanka!
I pogodowa i towarzyska
Bardzo się cieszę i dziękuję Wszystkim, że mimo różnych życiowych przeszkód udało nam się w ten weekend spotkać i to w całkiem sporym gronie !
. Jak widać bardzo brakowało nam tego spotkania, skoro niektórzy czekali z nadzieją aż do niedzieli, a inni z nią szli …
. Niespodziewanki wszelkiego typu lubimy najbardziej
! Spotkanie myślę, udało się bardzo !
!
Jolanta i Darek Wam już relację zdali
, ja dodam tylko, że szkoda nam było, że nie zostali dłużej
, ale następnym razem tak łatwo ich nie puścimy
.
sprocket73 dodał piękne niedzielne fotki
Jakże miło, że postanowiliście tego dnia zawitać całą czwórką na Potrójnej
. Fajnie było zobaczyć znowu wesołe psie pyski.
Po raz kolejny mieliśmy szczęście do pogody. Na Potrójnej była piękna zimowa aura. Naprawdę warto się było w ten weekend wybrać w wyższe partie gór. Śniegu sporo i trzymał lekki mróz.
To ja troszkę o tej części spotkania, o której mniej tu napisano …
.
Po słodkim początku, upiekliśmy pyszne kiełbaski na Rafałowym grillu
.
Z godziny na godzinę przybywało w chatce ludzi i przy każdym stoliku rozkręcała się impreza … .
Każda insza …
Biesiadujemy więc milutko, popijając słodkie owocowe płyny, cytrynóweczkę i pyszną miętóweczkę Ali, wznosząc toasty za obecnych i nieobecnych
, a czas "umilają" nam hiciory, a właściwie jeden hicior, dobiegający do naszych uszu z pobliskiego stolika.
Grany w różnej tonacji
i z coraz to większą częstotliwością, siłą rzeczy zapadł nam tak głęboko w pamięci, że w niedzielę rano już go wszyscy jakoś niechcąco nuciliśmy pod nosem …
Mnie nie chce wyjść z pamięci do dzisiaj …
. Czy ktoś z obecnych na spotkaniu ma tak samo ? ![]()
„Rapapara, rapapara …
”
Po 1. w nocy nastała błoga, wyczekiwana przez wszystkich, cisza
. O 6.30 wyrywa nas ze snu (tych, którzy spali …
) dźwięk kolejno włączających się telefonicznych budzików.
Po czym staje jedna z grup. Ale okazuje się również, że marekk500 wczoraj nie żartował.
Wstaje razem z ową grupą i obiecuje nam piękny wschód słońca na szczycie. Jak tu w niedzielę o 6.30 wyskoczyć z ciepłego śpiworka ?. Na dworze mróz, jakieś -6 stopni, słońca nie widać. Marnie to widzę ..., ale marekk500 niejeden wschód widział, więc trza mu wierzyć.
W końcu udaje się nam zebrać i wdrapać o świcie na szczyt. Warto było
, ponieważ wschodzik, mimo kłębiącego się nad Babią i Tatrami wału fenowego, był prześliczny
. Robiąc fotki cały czas wypatrujemy na horyzoncie kisiela, który przecież obiecał wpaść o wschodzie ...
Po powrocie do ciepłej chatki (na górze nieźle nam dowiało) herbatka, kawka, pyszne śniadanko, a chwilę potem, w drzwiach zjawia się nie kto inny tylko - kisiel !
. Jest nowy owocowy płyn !
.
Troszkę wcześniej opuszcza nas marekk500. Cóż, czas i nam się powoli zbierać. Krótko po wyjściu Marka, do chatki wchodzi kolejna, tym razem prawdziwa niespodziewanka, nawet 4 niespodziewanki
: sprocket73 z Ukochaną , Tobi i Junior
! Zatem otwieramy specjalny dla kierowców trunek kisiela i impreza toczy się dalej …
.
Następnie wspólny spacerek na szczyt, fotki, upajanie się piękną zimą i pora się pożegnać
. Rozeszliśmy się, każdy w inną stronę
, ktoś zauważył, że jak : Lech , Czech i Rus
.
Jeszcze raz dziękuję za przemiło spędzony czas.
Do zobaczenia na kolejnym spotkaniu, już w Nowym Roku ! ![]()
„Rapapara, rapapara …
”








