W niedzielę po południu mieliśmy teatr. Postanowiłem jednak wyskoczyć rano w góry. Blisko, na Żar w Beskidzie Małym. Może jakiś wschodzik słońca zobaczyć? Nie do końca wyszło, bo nad ranem wszystko w gęstej mgle. Liczyłem, że jak podejdę na wysokość lotniska, to może będę ponad, ale nic z tych rzeczy.

Już się bałem, że te mgły nigdy się nie skończą, ale nie było aż tak źle.

Nabierałem wysokości.

Widoki się wyostrzały

Jest pięknie
Chociaż zima już inna niż 2 dni wcześniej. Nie ma drzew oblepionych śniegiem.

Na Żarze nie ma nikogo.

Cisza, spokój, dobra przejrzystość.

Idę na Kiczorę.

Grzbiet zejściowy z Żaru w kierunku Porąbki pięknie oszroniały. Mam tam zamiar iść.

Widok z Kiczery na wschód.

Wracam w kierunku Żaru.

Zbiornik obchodzę od północnej strony. Tu w cieniu jest całkiem zimowo.

Jestem na oszronionym grzbiecie.


Następnie coś dla miłośników przygód ekstremalnych. Chcę zejść do kapliczki nad jeziorem. Najpierw wygodną stokówką.

W odpowiednim miejscu kieruję się prosto w dół coraz stromiej opadającym grzbietem bocznym.

Wciąż jest coraz stromiej i stromiej. Zastanawiam się jak daleko mam jeszcze do jeziora i nagle widzę je tuż pod sobą. Jakbym się poślizgnął to bym wpadł do wody. Aby zrobić to zdjęcie zaparłem się butem o drzewo.

Przede mną woda, po bokach głębokie jary. Jest problem z zejściem.
Własnie tak zapamiętałem tą okolicę, jako hardkor. Poprowadziłem tu dużą grupę znajomych w 2015, obiecałem na koniec wycieczki powrót romantyczną ścieżką nad jeziorem, z Porąbki do Międzybrodzia. Walczyliśmy dzielnie, ale było coraz gorzej. Jedna znajoma wpadła własnie do tego jaru i trochę się porysowała. Ukochana zażądała rozwodu. Fajne wspomnienia.

Z Tobim nie było problemu, on zszedł, ja jakoś też. Jesteśmy nad jeziorem.

A to kapliczka, którą zapamiętałem. Wtedy kiedy tu doszliśmy sytuacja wyglądała beznadziejnie. Zapadał zmrok, Iść w poprzek stoku przez te jary się nie dało.

Jednak od tej kapliczki była ścieżka. Teraz wiedząc o jej istnieniu był już luzik, ale wtedy nie było tak wesoło. Ścieżka wygląda tak.

Ale zmienia się w coś takiego przy pokonywaniu jarów. Fanjnie prawda? Porównując zdjęcia, ktoś zrobił solidny remont, 10 lat temu takiego wypasu nie było.

Mgły nad jeziorem utrzymywały się cały dzień.


Z tendencją do przejaśnień.

Wycieczka krótka, ale z dużą ilością wrażeń 