Nikt się nie kwapi... to spróbuję znowu... Ostry Wierch?
1,026 2018-07-26 20:29:41
Odp: Zgadnij, co to jest / gdzie to jest ? (7,756 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)
1,027 2018-07-26 18:37:59
Temat: Tour the wodospady (6 odpowiedzi, napisanych Relacje z wycieczek po Beskidzie Małym)
Lekko zaległa relacja z soboty. Po wielkich ulewach przyszedł mi do głowy pomysł zobaczyć jak będą wyglądać wodospady w Beskidzie Małym. Na wycieczce byłem tylko z psami i postanowiłem się trochę uciorać
Podjechałem do Czańca, do Cygańskiego lasu i poszedłem wzdłuż potoku Domaczka w kierunku wodospadów pod Złotą Górką. Postanowiłem iść strumieniem, żeby było ciekawiej. Wody było sporo, ale myślałem, że będzie więcej, wszak pod Tatrami prawie stan klęski żywiołowej.
Wzdłuż potoku szło się... masakrycznie. Czyli dostałem dokładnie to co chciałem ![]()
Idzie się tak spory kawałek mijając po drodze liczna małe wodospadki, pokonując progi i powalone drzewa.
Psom się najwyraźniej podobało ![]()
Główny wodospad prezentował się tak:
Potem jeszcze poszedłem dalej w górę wzdłuż strumienia, aż wąwóz się skończył i uznałem, że wystarczy. Całe to wędrowanie srogo mnie umęczyło, na dodatek rozwalił mi się but. Wyleczyłem się z myślenia o dotarciu tego samego dnia do drugiego wodospadu - Dusicy, uznając, że to zbyt daleko.
Następnie drogą wyszedłem na Porębski Groń, gdzie szlak żółty jest już oczyszczony z wiatrołomów.
Znalazłem skrzydło motyla.
Ponieważ mi nie uciekało, a ja już nie miałem ambitnych planów, straciłem parę minut na próby sfotografowania go z największym możliwym powiększeniu. Efekt końcowy wyszedł zdumiewający. Skrzydło składa się z pojedynczych pikseli, jak obraz na monitorze.
Potem zaliczając szczyt Wielkiej Bukowej poszedłem w najbardziej komercyjne miejsce w BM - zajazd Kocierz Hotel & SPA.
Potem na Potrójną, gdzie okazało się, że jestem na tyle wcześnie, że wariant dotarcia do Dusicy jest jeszcze realny.
Lecimy przez Anulę, gdzie Tobi jak zwykle wskakuje na pieniek.
Tym razem nakręciłem dodatkowo film.
https://www.youtube.com/watch?v=SMM4xQb … e=youtu.be
No to na szybko do Groty Komonieckiego.
Odnalazłem pudełko z notesem do wpisów. Ciągle w stanie bardzo dobrym ![]()
Poniżej groty wodospad Dusica. Pierwszy raz widziałem oba wodospady jednego dnia, trzeba przyznać, że Dusica ma więcej wody i robi lepsze wrażenie.
Sprawdziłem godzinę - 16:40, a ja jestem w najdalszym punkcie od auta. Szedłem tu ponad 8 godzin, więc jakbym wracał tak samo szybko, to przy aucie powinienem być ok 1 w nocy. No nic. Trzeba zwiększyć tempo.
Na Potrójnej cienie już długie. Wstępuję na piwko, które ma mi dać siłę - taaaak wielką.
Wracam przez Jawornicę. Wiem,że prościej byłoby dokładnie tą samą drogą co przyszedłem, ale zawsze staram się unikać chodzenia tą samą drogą. Dawno nie byłem w lecie na Jawornicy. Polana zarosła, krzyż jakby zmalał.
Zejście do Targanic dało mi popalić. A potem wyjście żółtym szlakiem na Złotą Górkę jeszcze dobiło. Natomiast czasowo było nieźle. Ciągle jasno. Na szczycie Złotej Górki zobaczyłem słońce.
Zszedłem do auta nie wyciągając czołówki, czyli można uznać, że po jasnemu ![]()
1,028 2018-07-22 19:42:53
Odp: Zgadnij, co to jest / gdzie to jest ? (7,756 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)
Nikt nie próbuje... strzelę Kocierz
1,029 2018-07-11 09:20:40
Odp: Trochę słoweńskich klimatów (8 odpowiedzi, napisanych Pasma pozakarpackie (Alpy, Kaukaz, Apeniny ect.))
Tuż za Jasenicami jest Golica 1836.
Podjechaliśmy autem na 900 metrów do górskiego przysiółka Planina pod Golico. Póki co pogoda super, a widoki zachęcające.
Bez pośpiechu podeszliśmy lasami, a wyżej łąkami na górkę Rožca 1587 i weszliśmy na główny grzbiet graniczny.
Widok na nasz cel - Golicę. Miałem delikatne skojarzenia z Babią Górą, tylko że całkowicie trawiastą.
Widok wstecz. Z lewej Klek, który przed chwilą trawersowaliśmy. Pośrodku Dovška Baba, na której byliśmy na poprzedniej wycieczce, z prawej Kepa, gdzie nas nie było. Zaczynam się już trochę orientować w tych górach.
Przed nami Golica. Kawałek się na nią wychodzi. Jak na Babią.
Zbocza Golicy, zabudowania w dole to Planina pod Golico, gdzie zaczynaliśmy wycieczkę.
Pogoda zgodnie z zapowiedziami się zaczyna psuć. Czarna chmura nas nie martwi.
Ale to co pod nią już trochę tak.
Na szczęście na nas popadało niewiele, większość przeszła bokiem. Szczyt Golicy coraz bliżej.
Na górze udało się nawet załapać na trochę słońca ![]()
Widok na austriacką stronę.
Zbliżenie na Kepe. Gubno, gdzie mieliśmy te cudowne widoki: mgiełki, tęcza, chmury to trzecia kumulacja od lewej (a czwarta od prawej).
Idzie na nas kolejna czarna chmura i wygląda, że tym razem przejdziemy przez epicentrum. Małe oberwanie chmury z intensywnym gradobiciem, parę piorunów, skokowy spadek temperatury, porywy wiatru.
Nawałnicę przeczekaliśmy pod szczytem. Szybko przeszło. Kiedy wyciągnąłem aparat objawili się turyści w krótkich spodenkach i foliowych pelerynach. Byli to jedyni turyści jakich spotkaliśmy w Karawankach.
A my idziemy dalej grzbietem. Przed nami coraz mniejsze szczyty, widoczna na zdjęciu Krvanka 1785 i schowana za nią Mala Golica 1646. Wszystko trawiaste, oddzielone wysokimi przełączkami. Ukochana mówi, że własnie takie góry są jej ideałem - zielone, trawiaste, z dalekimi widokami.
Znowu zjawisko mgiełek po jednej stronie grzbietu.
A Austrii słońce. Może i do nas przyjdzie.
Mala Golica. Za nią przełęcz Sedlo Sucha 1439, skąd planujemy schodzić.
Na przełęczy wraca słońce. Można się wysuszyć i ogrzać.
Podczas całego zejścia jest już ładnie.
Nie spiesząc się wracamy do Planiny pod Golico.
Wieczorem sprawdziłem prognozy. Cały następny dzień miało padać i zachmurzenie cały czas 100%. Miał to być nasz ostatni dzień pobytu, ale w taką pogodę można chyba tylko siedzieć w pokoju. Postanowiliśmy więc skrócić pobyt o 1 dzień i wracać do Polski. Nasz chorwacko-słoweński urlop dobiegł końca.
Dziękuję za uwagę ![]()
KONIEC
1,030 2018-07-10 09:22:22
Odp: Trochę słoweńskich klimatów (8 odpowiedzi, napisanych Pasma pozakarpackie (Alpy, Kaukaz, Apeniny ect.))
W górach również można pozwolić sobie na dzień wypoczynkowy ![]()
Pojechaliśmy nad jezioro Bled i spędziliśmy tam cały dzień. Akurat trafiła się pogoda.
A co można robić nad jeziorem Bled?
Można kąpać się, plażować i opalać.
Można obejść sobie jezioro dookoła, częściowo po specjalnych drewnianych pomostach.
Przede wszystkim należy podziwiać widoki, bo te są rewelacyjne moim zdaniem.
Kolor wody.
Takimi gondolami wożą turystów na wyspę, gdzie można zadzwonić dzwonem spełniającym życzenia.
Przystań na wyspie i schody do kościoła na wzniesieniu.
Cześć hotelowa.
Zamek - Blejski Grad.
Nad jeziorem unosi się atmosfera spokoju i oólnej szczęśliwości. Ludzie sprawiają wrażenie wyluzowanych, nie śpieszą się nigdzie. Leżą, chodzą, pływają na deskach, łódkach i gondolach. Silniki motorowe są zakazane.
Warto jeszcze dodać, że w jeziorze jest dużo ryb. Niestety nie mam żadnego zdjęcia ryby. Wrzucam w zastępstwie inne - wybaczcie.
Jezioro Bled faktycznie jest ładne i można bardzo miło spędzić tam czas.
Czy są jakieś minusy? Chyba tylko ceny.
C.D.N.
1,031 2018-07-09 14:33:53
Odp: Trochę słoweńskich klimatów (8 odpowiedzi, napisanych Pasma pozakarpackie (Alpy, Kaukaz, Apeniny ect.))
Przenieśliśmy się na północ Słowenii do miejscowości Jesenice. Od północy mieliśmy zachodnią część Karawanków, od południa w odwodzie Alpy Julijskie. Karawanki są niższe i łagodniejsze niż Alpy Julijskie.
Pierwszego dnia straciliśmy trochę czasu na podróż, potem na szukanie noclegu. W końcu jak już mieliśmy pokój, to ucięliśmy sobie krótką drzemkę. Zostało nam parę godzin i co tu robić? Wyszliśmy przed Hotel i zobaczyliśmy stromą ścianę lasu i takie drobne skałki - Jelen kamien 1096.
Od naszej strony nie było zaznaczonego na niego żadnego szlaku ani drogi. Różnica poziomów to równo 500 metrów, czyli całkiem sporo, jak na bezszlakowe wejście niedostępnym zboczem. Spróbowaliśmy. Ukochana wypatrzyła ścieżkę, która moim zdaniem powinna się skończyć po paru metrach, a ona uparcie wznosiła się w górę, dołączała do większych ścieżek, a potem lokalnego szlaku spacerowego.
Wyszliśmy dokładnie na te skałki, które było widać z dołu. Lubię takie akcje ![]()
W nagrodę całkiem ciekawy widok na Dolinę Savy, na zachód w stronę Włoch.
Na wschód, rozszerza się w głąb kraju.
Mała wycieczka, a jaka fajna!
Wieczorem emocje sportowe, nasz drugi mecz na mundialu, gdzie wierzyłem mocno w zwycięstwo nad Kolumbią. Wydawało mi się, że możemy to osiągnąć... przez pierwsze 2 minuty. Potem był tylko smutek...
Następnego dnia również smutek, bo pogody nie ma. Wszystko zamglone, pada. Prognozy są optymistyczne, więc planuję większą wycieczkę. Podjeżdżamy do miejscowości Dovje i ruszamy na Dovšką Babę 1891. Najgorzej było wejść w mokry las. Niestety tak wyglądał początek szlaku.
Potem powoli zaczęło się poprawiać. Przebłyski słońca na zmianę z drobnym deszczem, widać było optymistyczną tendencję. Natomiast same góry, powyżej granicy lasu - ładne, zielone, trawiaste.
A z drugiej strony, kamieniste, przepaściste, osypujące się. To już jest wierzchołek Dovškiej Baby.
Grzbietem idzie granica. Na stronę austriacką wygląda to tak. Co oni te góry podkopują? ![]()
Pogoda zmienia się szybko. Leżymy sobie na szczycie w słoneczku, nagle robi się ciemno. Patrzę, a od strony Austrii idzie czarna chmura.
W szerszym kadrze wygląda to groźnie.
Tylko trochę popadało, znowu wyszło słońce.
Ciekawy kwiatek - zerwa kulista. U nas w Tatrach też takie rosną.
Idziemy grzbietem w kierunku zachodnim, schodzimy na przełęcz Mlinca na wysokość ok 1550 m. Pasą się tu krówki, z których powstaje pyszny serek. Mniam. Lubimy krówki. Natomiast nie wiedzieć czemu krówki nie lubią Tobiego.
Dochodzimy do miejsca rozwidlenia szlaków. Tutaj wypadałoby zejść. Siedzimy i podziwiamy widoki. Widok na Dovšką Babę od tyłu.
A to w drugą stronę. Tam sa już wyższe górki, ponad 2000m. Mój plan maksimum zakładał, żeby wyjść na pierwszą z nich.
Dość szybko sam zaczynam żałować, bo na dłużej psuje się pogoda. Chmury się obniżają, od dołu mgły wychodzą. Szlak jest ciężki, osypująca się stroma ścieżka. 500 metrów podejścia w pionie.
Na górze nagroda.
Dupiata pogoda tylko po naszej stronie. Po austriackiej słońce. Widok w stronę Kepy 2236 - to taki główniejszy szczyt tego rejonu.
Siedzimy na Gubnie pół godziny chłonąc widoki. Wszystko zmienia się bardzo szybko, przechodza kolejne chmury, gęste mgły wylewają się z dolin po słoweńskiej stronie, ale znikają w linii grzbietu jakby działy się jakieś czary.
Co jakiś czas na chwilę pojawia się tęcza.
Na moment odsłaniają się Julijskie. Co jest o tyle dziwne, że przed minutą wszystko po tamtej stronie było mlekiem.
Przechodza ciemne czarne chmury, pod nimi niebieskie niebo. W tak zmiennych warunkach jeszcze nie byłem.
W końcu wyziębieni wiatrem schodzimy w mleko i rozpoczynamy zejście. Czasu mamy naprawde niewiele, bo jest po 18:00.
Zejście idzie nam sprawnie, pogoda wciąż zmienna.
Z pięknym zachodem wśród chmur.
Cudowny dzień. Jeden z tych, które się pamięta do końca życia.
C.D.N.
1,032 2018-07-08 11:16:03
Odp: Trochę słoweńskich klimatów (8 odpowiedzi, napisanych Pasma pozakarpackie (Alpy, Kaukaz, Apeniny ect.))
Oczywiście głównym celem w Słowenii były góry. Słyszałem, że Alpy Julijskie są cudne, ale oglądając mapy stwierdziłem, że trudno znaleźć tam szlaki na wyższe szczyty, które nie są ferratami. Wypatrzyłem szczyt Krn (2244), leżący na skraju, który wydawał się prosty.
Da się podjechać autem na 950 metrów na płaskowyż Kuhinia. Jest tam zaznaczone schronisko i parking. Jednak droga na ten płaskowyż to jakieś szaleństwo. Pnie się niesamowicie stromymi serpentynami, jest bardzo wąska, a na zakrętach nic nie widać. W zasadzie nie są przewidziane na niej żadne mijanki. Spotkaliśmy jedno auto zjeżdżające z góry i był duży problem, musiałem się cofać ze 100 metrów. Niestety nie mam żadnego zdjęcia z tej drogi.
Na górze faktycznie jest płaskowyż, schronisko i parking. A z niego taki widok, na to co nas czeka. Krn jest po lewej w cieniu, łagodny. Na prawo od niego skalista i wydająca się wyższa, a w rzeczywistości o 80 metrów niższa, Batognica (2164).
Ruszamy w górę, przez krowie pastwiska, serpentyniastym mało ciekawym szlakiem.
Widok na Płaskowyż Kuhinia i malutką miejscowość Krn. Widać również parking ze sporą ilością samochodów.
Kožljak 1578 m.
Fajnie wygląda z góry dolina rzeki Soczy. Jest ona położona na wysokości zaledwie 200 metrów, więc przewyższenia nad nią z Krna to ponad 2000 metrów. Dzięki temu góry wydają się wyższe niż w rzeczywistości.
Miejscowości w dole - bajkowe.
Jeszcze bardziej bajkowe są góry, które zaczynają nam się pokazywać.
Ta jest w innym kolorze. Jakby jakaś nietutejsza.
Jednak prawdziwy zachwyt nastąpił jak wyszliśmy na Krn. Wspaniały widok, choć przejrzystość pozostawia wiele do życzenia.
Tobi też podziwiał.
Poszliśmy więc na Batognicę. Linią frontu z I wojny światowej. Były tunele, umocnienia, pozostałości zasieków z drutu kolczastego, wiele tablic coś upamiętniających.
Pogoda niestety się popsuła. Widok wstecz na Krn.
Czasem słońce się przedzierało i oświetlało w ciekawy sposób.
Vrh nad Peski 2176, widok z Batognicy, potem zeszliśmy na przełęcz 2068, skąd Vrh nad Peski był na wyciągniecie ręki, ale bałem się nawet proponować.
Zeszliśmy do wysokopołożonej doliny, gdzie leżał jeszcze śnieg. Ukochanej od razu humor się poprawił, bo przestrzeń została ograniczona. Natomiast ja zacząłem się niepokoić. Miałem świadomość, że schodzimy na tą drugą stronę góry niż zostało auto. Końca doliny nie widziałem. Za mapę miałem ściągnięty jpg z internetu i ja takim rzeczom nie do końca ufam.
Dolina była długa, zakrzywiona, zakończona jeziorem polodowcowym. Oddaliliśmy się sporo od samochodu.
Na szczęście moje obawy były zupełnie bezzasadne. Po lekkim podejściu na przełęcz zobaczyliśmy Płaskowyż Kuhinia.
Na koniec wymyśliliśmy, żeby kupić ser w słoweńskiej bacówce. Cały krąg waży ok. 4 kg. Wzięliśmy ćwiartkę. Wydawało się dużo, ale żałowaliśmy potem, że nie kupiliśmy więcej. Za każdym kolejnym razem, kiedy ten ser jedliśmy, tym bardziej smakował. A pleśń jaką się pokrywał była najlepsza.
Tak oto liznęliśmy nieco Alp Julijskich. Piękne duże góry. Podobne do Tatr.
C.D.N.
1,033 2018-07-07 13:53:43
Odp: Trochę słoweńskich klimatów (8 odpowiedzi, napisanych Pasma pozakarpackie (Alpy, Kaukaz, Apeniny ect.))
Chcieliśmy zobaczyć Jaskinię Postojną - reklamującą się jako największa jaskinia krasowa w Europie. Na miejscu parkingi na tysiące samochodów. W kolejce po bilety setki ludzi, przed wejściem tłum. Byłem w lekkim szoku, a to dopiero początek.
Po wejściu do jaskini dworzec. Ludzie podzieleni na grupy, wsiadają do swoich pociągów. Obsługa dobrze nad tym wszystkim panuje.
W środku przestronnie i to bardzo.
Jaskinia powala wielkością.
Oraz różnorodnością. Jedne sale są białe inne czerwone.
A do tego wszystko największe.
Wszystko byłoby wspaniale, gdyby nie ciągłe poganianie przez przewodników. "Please, follow the group" wypowiadane bez przerwy uprzejmym, ale stanowczym tonem. Ja rozumiem, że tak trzeba, żeby się nie zrobił korek. Każdy chce zobaczyć.
Symbol jaskini - stalagmit Brylant i Filarowa kolumna
Na koniec znowu do wagoników i powrót. Całe zwiedzanie trwa ok półtorej godziny.
Widziałem jaskinie krasowe w Polsce - Niedźwiedzią i Raj. Widziałem dużo bardziej okazałe jaskinie na Słowacji. Ale prawda jest taka, że Postojna robi dużo większe wrażenie. Gdyby tylko nie ten pośpiech przy zwiedzaniu.
W czasie pobytu w jaskini Tobi spał zamknięty w samochodzie. Na zacienionym parkingu, przy uchylonych oknach. Zdecydowaliśmy, że to lepsze niż korzystanie z boksów dla psów przy jaskini. W tych boksach psy wyły, szczekały, niektóre wyglądały jakby miały zaraz umrzeć ze smutku.
Tego dnia zwiedzamy jeszcze Predjamski Grad, który znajduje się w pobliżu. Jest to zamek w skale. Jego atrakcja polega na tym, że to co widać na zewnątrz to nie jest wszystko. Zaczęło się od zaadoptowania jaskini na fortecę obronną. Na zewnątrz jest najmłodsza część reprezentacyjna.
Również warto zobaczyć. Dla odmiany to miejsce można zwiedzać bez pośpiechu ![]()
C.D.N.
1,034 2018-07-06 12:01:53
Temat: Trochę słoweńskich klimatów (8 odpowiedzi, napisanych Pasma pozakarpackie (Alpy, Kaukaz, Apeniny ect.))
Nie, nie zrezygnowaliśmy całkowicie ze Słowenii w tym roku. Plan był taki, żeby zahaczyć o nią na powrocie. W Chorwacji było cudnie i korciło nas, żeby zostać na cały urlop, ale stwierdziliśmy, że trzeba poznawać nowe kraje i nowe miejsca.
Przemieściliśmy się nad słoweńskie morze. Nocleg znaleźliśmy w miejscowości Portorož tuż obok bardziej znanego miasteczka Piran, które było pierwszym słoweńskim celem.
Prawdę mówiąc trochę zaskoczył nas wygląd Portorož.
Chodzi mi o przeskok cywilizacyjny. Stopień porządności. W Słowenii jest szczebel wyżej niż w Chorwacji. To jest coś co odczuwa się zaraz na początku jak się gdzieś pojedzie i to jest coś bardzo względnego, do czego szybko się człowiek przyzwyczaja. Z Adriatyckich krajów najniżej jest Albania, gdzie jest syf, wszędzie śmieci, smród, rudery obok nowych brzydkich budynków, a w knajpach stoliki jakie u nas wywala się na śmietnik. W Czarnogórze jest tak "normalnie". Trochę śmieci się znajdzie, bo jak ktoś wyrzuci, to nie od razu zostaną posprzątane. Jedne miejsca są bardziej porządne, inne mniej. W Chorwacji jest jeszcze większy porządek. Nigdzie nie znajdziesz psiej kupy, nad morzem nie ma żadnego śmiecia. W Słowenii wszystkie parkingi są zautomatyzowane, wszędzie są ścieżki rowerowe, a na tych ścieżkach np. progi zwalniające w miejscach gdzie przecinają się z ruchem pieszych, wszędzie dają faktury za nocleg. Po prostu Europa Zachodnia.
Wędrujemy sobie do miasta Piran. Miasto jest wyłączone z ruchu kołowego, podobnie jak Wenecja, turyści zostawiają auta na wielkich parkingach dookoła. Oczywiście jacyś wybrańcy mogą wjechać za zezwoleniem. My idziemy na piechotę wybrzeżem.
Wnętrze kościoła Św. Jerzego.
Warto wyjść na przykościelną wieżę i zobaczyć wszystko z góry.
Schody na wieżę, zupełnie inne niż w Trogirze - kto był ten wie o co chodzi ![]()
Widok na rynek i port.
W stronę morza.
Klasyczna mozaika dachów - bardzo lubię.
Piran w całej okazałości.
Widok z Fortu na plażową część wybrzeża. Plaża jest wąska i kamienista (tutaj zasłaniają ją częściowo drzewa). Skorzystaliśmy z kąpieli, bo upał.
Najbardziej wysunięty w morze punkt. Kościół Św.Klemensa, z latarnią morską. Mur ma za zadanie chronić przez dużymi falami.
Piran ma też swoją wieczorną atmosferę i nocne życie. Późnym popołudniem, jak upał odpuszcza, wylegają uliczni grajkowie, zaludniają się knajpy.
Jak dla mnie Piran łapie się na podium wśród adriatyckich miast za Dubrownikiem i Kotorem.
C.D.N.
1,035 2018-07-05 08:26:39
Odp: Chorwacja, wycieczki z Makarskiej Riwiery w Biokovo (8 odpowiedzi, napisanych Pasma pozakarpackie (Alpy, Kaukaz, Apeniny ect.))
Na koniec kilka obrazków z nad morza.
Na plaży w chwalili się tablicami, że ichniejszy odcinek wybrzeża znalazł się w jakimś światowym rankingu top 10. Może i racja, jest tam naprawdę przyjemnie ![]()
Dziękuję za uwagę!
1,036 2018-07-04 13:11:41
Odp: Chorwacja, wycieczki z Makarskiej Riwiery w Biokovo (8 odpowiedzi, napisanych Pasma pozakarpackie (Alpy, Kaukaz, Apeniny ect.))
Kolejną wycieczkę mieliśmy odbyć w dniu pierwszego meczu naszych piłkarskich orłów na mundialu. Zaplanowałem więc coś krótszego, z przewidywalnym powrotem, gdyż Ukochana po pamiętnych przeżyciach w żlebiku śmierci ciągle skarżyła się na ból kolan przy schodzeniu. Jednak kiedy wstaliśmy o 4:00 to tak wiało, że Ukochana zastrajkowała. Poszedłem więc z Tobim. Na Motikę, na którą wydawało mi się, że będzie prowadzić ciekawy wymagający szlak. Podjechałem autem do wioski Bast.
Szlak prowadził najpierw po piargach.
A potem stromym, ale nie pionowym żlebem. Jednym słowem żadne wyzwanie, powiedziałbym lekkie rozczarowanie.
Od przełęczy odbiłem bezszlakowo i zacząłem poruszać się granią w kierunku Šibenika 1466.
Strasznie wiało tego dnia. Widać to po sierści Tobiego. Było też zimno i chmurzyście. Jednym słowem najgorsza pogoda.
Widok na Bukovac z pierwszej wycieczki (pośrodku) i Šćirovac na prawo w chmurze. Chmury nisko, na 1600 metrów. Czasem z nich coś nawet kropiło.
Widok na Makarską.
Wchodzę w głąb Biokova, na wprost w chmurze Sv.Jure.
Ciekawe znalezisko. Głęboki lej krasowy. Najpierw wrzuciłem małego kamyczka, ale usłyszałem tylko pierwsze odbicie od ściany. Potem większego, jednak również niewiele więcej. Choć po dłuższej chwili jakby coś dotarło do moich uszu. Lej był w zagłębieniu, gdzie nie wiało, więc było dość cicho. Wziąłem wielki 30 kg głaz, który ledwie mogłem podnieść i opuściłem tuż przy krawędzi. Widziałem jak spada i robi się coraz mniejszy i mniejszy... a potem znika bez żadnego dźwięku. Dziwne. A po kilku sekundach wielkie i długie BUUUUUUM!!! Aż było czuć uderzenie fal dźwiękowych wychodzących z leja.
Zdobyłem najwyższy szczyt tego dnia Čulica 1529. Wydaje się, że jestem tuż pod chmurami, wiatr mnie przewraca, a psa dosłownie zwiewa. Ciężko zdjęcie zrobić.
Opuszczona wioska. Całkiem sporo budynków.
Takie ciekawe dojście do wody.
Ale to mnie zaintrygowało. Świeża kapusta i ziemniaki. Ktoś to musiał w tym roku zasadzić.
Widzę, że nad morzem już się wypogodziło. U mnie dalej gruba warstwa chmur.
Czas schodzić. Zejście znane, bo ten sam odcinek, którym ostatnio wychodziliśmy, przez spalony las, więc bez przygód.
No chyba, że jako przygodę liczyć spotkanie z kozicą.
W dole słońce, piękna pogoda i ciepło. Tam byłem, to Šibenik.
Zahaczam jeszcze odbiciem szlaku o kościółek Sv.Roko.
I pędzę na mecz po cichu licząc na hat-trick Lewandowskiego. Jakiemuś afrykańskiemu krajowi powinniśmy nastrzelać tych bramek sporo, prawda? ![]()
Po meczu żałuję, że nie zostałem w górach do wieczora, akurat by mi się wypogodziło.
Na koniec jeszcze satelitka.
Mapka.
1,037 2018-07-03 14:05:11
Odp: Chorwacja, wycieczki z Makarskiej Riwiery w Biokovo (8 odpowiedzi, napisanych Pasma pozakarpackie (Alpy, Kaukaz, Apeniny ect.))
Jednego dnia postanowiliśmy trochę pozwiedzać. Problem był taki, że w zasadzie wszystko w najbliższej okolicy już widzieliśmy. Ukochana zaproponowała Omiš, przez który wcześniej tylko przejeżdżaliśmy. Małe miasteczko, bliziutko, z fortecą... czemu nie ![]()
No to jedziemy, na spokojnie o 10:00. Zaproponowałem, że zaczniemy od tej fortecy, zanim się zrobią największe upały. Idziemy za oznaczeniami przez niezbyt ciekawe wąskie betonowe uliczki. W pewnym momencie wyłania się góra a na niej forteca. O kurcze, słabo się przygotowaliśmy do wycieczki, góra duża i stroma, a my w sandałkach, Ukochana wystrojona. No nic, przynajmniej spróbować trzeba ![]()
Szybko okazało się, że do fortecy prowadzi normalny górski szlak, tyle że jak na Chorwację dość mocno przedeptany. Ludzie schodzący z góry mają kijki, buty górskie... nieliczni obuwie sportowe. Ale nie przejmujemy się że dziwnie wyglądamy. Jedna głupia baba coś skomentowała po angielsku o naszym nieprzygotowaniu. Jak śmiała nie rozpoznać w nas górskiej elity, skandal!
Czasem mijamy prawdziwych wspinaczy, ze sprzętem ferratowym. Walczymy też z odwodnieniem.
Docieramy do fortecy. Nie jest jakaś powalająca, ale na pewno warta zobaczenia, wstęp płatny 15 kun.
Z góry takie widoki.
Z wieży fortecy zobaczyłem skąd się biorą ferratowcy. Wychodzą tu od strony Omiša, przy fortecy jest koniec drogi. Powiedziałem Ukochanej, że to chyba jakiś punkt widokowy i na pewno warto tam podejść.
Tobi chyba chciałby dalej. Tutaj dla niego zaczynało się wyzwanie.
Ale już widziałem te nagłówki na onecie - Polacy w Chorwacji na ferracie w klapkach, pod prąd, z psem...
Dalszy przebieg ferraty i Omiš w dole.
My wracamy do fortecy i podejmujemy wyzwanie zejścia inną drogą. Po osypujących się piargach.
Omiš jest przepięknie położony. Otoczony górami, które wyrastają pionowo dosłownie z morza.
Do tego rozdziela ja na pół rzeka Cetina, która uchodzi tutaj do morza.
Ma niewielką, ale zadbaną starówkę.
Spory wybór knajp.
Polecam Omiś na ciekawy dzień z rodziną, dziećmi. Forteca jest na wysokości ok 300 metrów. Dla dzieciaków jak najbardziej możliwa do zdobycia. Można tez poczuć namiastkę uroków adriatyckiej starówki.
C.D.N.
1,038 2018-07-02 19:12:42
Odp: Chorwacja, wycieczki z Makarskiej Riwiery w Biokovo (8 odpowiedzi, napisanych Pasma pozakarpackie (Alpy, Kaukaz, Apeniny ect.))
Po paru dniach odpoczynku, kiedy dni mijały na beztroskim plażowaniu i romantycznym knajpowaniu, nadszedł znowu czas wycieczki. Tym razem czułem się już bardziej pewnie przy planowaniu i wybrałem trasę typu "spore kółeczko" po tym właściwym, najwyższym grzbiecie Biokova. Z trasy byłem dumny jeszcze zanim ją zrobiliśmy. Wiedziałem, że będzie fajnie.
Ponieważ trasa wyglądała na długą wstaliśmy 3:30. Zabraliśmy ze sobą 7 litrów picia. Podjechaliśmy autem ok 10 km, na południe i trochę w głąb nisko położonej równiny pomiędzy Bašką Vodą a Makarską do wioski Bast leżącej u wlotu tunelu pod Biokovem, który łączy te tereny z autostradą. Dzięki temu zaoszczędziliśmy parę km po nieciekawym płaskim terenie oraz zyskaliśmy na początek 200 metrów wysokości.
Szlak początkowo przechodzi przez wioskę, w końcowych fragmentach prowadząc dosłownie przez werandy i domy miejscowych.
Potem zaczyna stromo wznosić się, początkowo kamienistymi piargami, a potem wchodzi w kamienną stromą ścianę, która kojarzyła nam się z Kościelcem.
Wchodzimy w dziwny teren. Spalony las.
Idziemy nim długo. Pożar miał miejsce zeszłego lata. Ukochana twierdzi, że wygląda to jak liściasty las w zimie, kiedy śnieg leży na ziemi, a drzewa są czarne.
Widok jest z jednej strony przygnębiający, ale z drugiej niesamowity i piękny.
Tego dnia nie było upałów. Na dole było przyjemnie i wiał lekki wiatr. Wraz ze wzrostem wysokości temperatura bardzo szybko spadała, a wiatr wzmagał na sile.
Wyszlśmy na przełęcz i ponieważ szlak omijał kolejne szczyty, to zdecydowaliśmy się iść dalej granią bezszlakowo.
Zdobywamy jakiś nienazwany szczyt 1568. Mamy już 1350 metrów podejścia w pionie za sobą.
Piękne widoki w dół. Po prawej widać Baškę Vodę, po lewej mniejsza nadmorska miejscowość Promajna. Pośrodku droga prowadząca do tunelu pod górami i miejscowość Bast, gdzie zaczynaliśmy.
A tam idziemy. Sv.Ilia 1642.
Warto jeszcze odwrócić głowę w drugą stronę w stronę serca Biokova. Sv.Jure 1762 w chmurze.
A to zbliżenie na Vošac 1411, który niesamowicie góruje nad Makarską. Byliśmy na nim w 2011 roku.
Idziemy na Sv.Ilię podziwiając surowy krajobraz Biokova.
I dochodzimy. Troszkę popsuła się pogoda. Na szczycie jest kościółek, otwarty. Można sobie podzwonić dzwonem.
W książce wpisowej od 12 dni nikt się nie wpisywał. Książka obejmuje okres z ostatnich 10 lat, wszystkich wpisów jest kilkaset. Strasznie mało wg. mnie. Być może na Babiej Górze jednego pięknego dnia jest więcej ludzi, niż tutaj przez 10 lat.
Z góry widać Bukovac, gdzie byliśmy na poprzedniej wycieczce. Wydaje się taki śmiesznie mały.
A to widok na dolinę po drugiej stronie Biokova. Widać drogę, która wychodzi z tunelu i autostradę. Trochę wkurzające, że wszędzie świeci słońce, tylko na nas nie chce. Wisi nad nami lokalna chmurka jak w kreskówce.
Idziemy dalej. Góry się tutaj zwężają, szlak prowadzi granią, po której trzeba się trochę wspinać. Widok wstecz. Śv.Ilia po lewej.
Widok w dół na równinkę, przez którą jechaliśmy rano autem. Pola uprawne po stronie wybrzeża - rzadkość.
A to przed nami, kolejny nieco wyższy szczyt - Šćirovac 1619. Nasz szlak odbija wcześniej z przełęczy w dół, ale ponieważ świeci słońce namawiam Ukochaną, żebyśmy go sobie zaliczyli.
Pogoda się poprawia, chmury się podniosły, pokazał się Sv.Jure.
Ciekawe zbliżenie na krawędź Biokova, której lewym skrajem podchodziliśmy rano. Skrajnie po prawej zalesiony Šibenik 1314, za nim z tyłu Vošac, skrajnie z lewej Sv.Jure. A gdzieś na wprost jest szlak na szczyt Motika 1472. Rano po drodze mijaliśmy ze 3 odbicia na Motikę. To pierwsze musi prowadzić jakoś tą pionową ścianą do góry. Intrygowało mnie to.
Zostało nam już tylko zejście w dół. Cofamy się po śladach na przełęcz i rozpoczynamy zejście. Początek wygląda sielankowo... ot łagodna łączka. Lekki problem jest w tym, że szlak mocno nieprzedeptany, a kamieni, na których można zrobić znaki mało. Łatwo się zgubić, jednak zdaję sobie sprawę, że lepiej tego nie robić, więc trzymamy się szlaku wyczekując zmiany podłoża.
Jest wyczekiwana zmiana. Zrobiło się stromiej, więcej kamieni. Dzięki temu szlak idzie już ścieżką, bo ładnie widać znaki. Jednak idzie się po tym ciężko. Znowu wyczekujemy zmiany podłoża.
Nasze życzenie się spełnia. Teraz jest jeszcze stromiej idzie się po skałach. Skały są ostre, kaleczą dłonie. Idzie się strasznie. Wyczekujemy zmiany podłoża!
Robimy więc dłuższą przerwę wypoczynkową podziwiając widoki.
Kontynuujemy schodzenie. Oczywiście jest inaczej, teraz pojawiły się krzaki. Jest coraz trudniej. Z utęsknieniem wyczekujemy kolejnej zmiany podłoża!!! Gdzie są osiołkowe wygodne serpentyniaste drogi?
Coś się zmienia, w końcu na lepsze. Robi się ładnie i tak różnorodnie.
Rozglądając się dookoła nie mam pojęcia jak dalej może prowadzić szlak, na szczęście znaki są gęsto i zawsze widać kolejny.
A za łączką taki żleb. Też ładny, ale stromy jak cholera.
Ruszyliśmy powoli. Teren ogólnie mówiąc - straszna chujnia do schodzenia.
Jakby mało było problemów, zaczyna dokuczać upał, ale zapas wody spory.
W końcu zeszliśmy. Wycieczka solidna 15 godzin. Zejście naprawdę dało nam popalić. Nawet Tobi odniósł kontuzję. Uszkodził sobie podeszwy tylnych łapek i przez kolejne dni kuśtykał jak kaleka.
Trasa jest godna polecenia, ale gdybym miał ją kiedyś jeszcze robić, to w odwrotnym kierunku. Wychodzenie w takim terenie jest łatwiejsze do zaakceptowania.
Zdjęcie satelitarne.
Mapka.
C.D.N.
1,039 2018-07-01 12:48:34
Temat: Chorwacja, wycieczki z Makarskiej Riwiery w Biokovo (8 odpowiedzi, napisanych Pasma pozakarpackie (Alpy, Kaukaz, Apeniny ect.))
Tegoroczny urlop mieliśmy spędzić w Słowenii, ale im bardziej przygotowywaliśmy się do wyjazdu, tym mniej ciekawie ta Słowenia wyglądała. Tam nie ma gór nad morzem, a góry nad morzem to jest to co lubimy najbardziej. Wybrzeże wcale nie jest takie ładne, za to zatłoczone. Do tego podobno strasznie drogo. Ostatecznie dzień przed wyjazdem na szybko zmieniliśmy na Chorwację i północną część Makarskiej Riwiery. Wytypowałem niedużą miejscowość Brela i pojechaliśmy.
Pierwsze dni to odpoczynek, plażowanie, przestawianie organizmów na funkcjonowanie w trybie urlopowym. Morze uspokaja. Niestety jak się popatrzyło do góry to czułem "zew". Nieuniknionym było więc spróbowanie jak smakują tutejsze pagórki. Patrząc do góry przed kwaterą widziałem to.
Założyłem, że najwyższy widoczny szczyt to Bukowac (1262m), ale nie byłem tego pewny. Co ciekawe, na zdjęciu są dwie granie jedna za drugą, oddzielone doliną (której nie widać). Najwyższy szczyt pierwszej grani to Borovac (790m), pierwsza kumulacja od lewej. Dokładnie pośrodku zza pierwszej grani wyłania się druga, znacznie wyższa, z Bukovacem. Porównując ten widok z mapą, a właściwie zdjęciem mapy z wielkiej tablicy ze schematem szlaków, trudno było wyobrazić sobie jak naprawdę to wszystko wygląda, gdyż z mapy wynikało, że najwyższym szczytem widocznym w tej linii powinien być Šćirovac (1619 m). Ale jego nie widać... chyba. Jednym słowem miałem trochę dylematów topograficznych planując wycieczkę.
Kolejną zagwozdką była wielkość tych gór. W 2011 roku łaziliśmy po Biokovie, głównie na południowym krańcu. Był to nasz pierwszy kontakt z tym typem gór. Kwatery mieliśmy w Gradacu i z poziomu morza zdobywaliśmy szczyty, które miały wysokości: Paskal 719, Viter 769, Ilia 773. Był to wtedy max naszych możliwości, co było spowodowane strasznymi upałami, specyfiką szlaków, podłożem po jakim się chodzi, ogólnie brakiem doświadczenia w takich warunkach. Przez kolejne lata doświadczenie na pewno wzrosło, ale czy aż na tyle, żeby robić przewyższenia znacznie powyżej 1000 metrów? Nie mogłem się doczekać odpowiedzi na to pytanie.
Po dwóch dniach plażowych, wstajemy o 4:00 i wyruszamy na pierwszą wycieczkę.
Najpierw nudny odcinek w górę naszej miejscowości serpentynami dróg asfaltowych, potem przez zapuszczoną Górną Brelę bardzo stromymi betonowymi drogami i po pół godzinie jesteśmy na początku szlaku. Pierwsze pozytywne zaskoczenie - szlak znaleźliśmy od razu. Pamiętam, że jak byliśmy w Gradacu, to znaleźć początek szlaku za każdym razem było bardzo ciężko.
Wyjście na pierwszą przełęcz (524m), standardową starą drogą dla osiołków. Nigdzie nie jest zarośnięte, idziemy jak po sznurku. Jest dobrze.Po drugiej stronie zalesiona dolina w która schodzimy tracąc ponad 100 metrów wysokości. Ale za to ścieżka jest wyborna.
Na dnie doliny stara opuszczona wioska. Trochę pozarastana, szlak dziwnie pooznaczany, jakby miał wiele wariantów. Takie klimaty są nam znane.
Udaje się przebić przez wioskę i wchodzimy na szlak (droga dla osiołków), który ma nas doprowadzić do miejsca oznaczonego jako Śv.Nikola na wysokości ok. 570 m, gdzie jest skrzyżowanie szlaków.
Śv.Nikola to kościółek. Akurat wyłania się słońce. Do tej pory wszystko idzie doskonale.
Wchodzimy na szlak, który ma nas poprowadzić w górę. Co ciekawe, jest tu wodociąg turystyczny. Gumowym wężem schodzi z góry woda, co jakoś czas zrobione są kraniki i można sobie odkręcić i cieszyć się bieżącą wodą.
Szlak jest dobrze oznakowany, ale trochę zarośnięty. Takie klimaty też są nam nie obce.
Dochodzimy do czegoś co na mapie było oznaczone domkiem. Okazało się, że to schronisko, nowe, malutkie, nowoczesne z panelami słonecznymi i zamknięte.
Mój plan był taki, żeby z tego miejsca bezszlakowo zaatakować jeden z niższych wierzchołków na grani Bukovaca.
Atak się udał - jesteśmy na 1085 m.
Zobaczyliśmy coś więcej dookoła i można było zorientować się lepiej w terenie.
Widać morze. Zabudowania, które są Brelą, ale jeszcze nie tą częścią w której my mieszkamy. Przełęcz przez którą przyszliśmy i dolinę.
Zdecydowaliśmy się, że nie wracamy na szlak, tylko będziemy napierać granią.
A ja sobie idę spokojnie robiąc zdjęcia. Próbuję wypatrzeć centrum Breli. Skoro idę na górę, którą widać spod kwatery, to powinienem zobaczyć kwaterę. Chyba, że to nie ta góra. Nie daje mi to spokoju. Dolina z opuszczoną wioską, przez którą przechodziliśmy też idzie ku górze i zwęża się - to ten pas lasu w dole.
Jest Brela, ale czemu nie widzę swojego auta?
Tymczasem grań po której idziemy odsłania kolejne wierzchołki. Spodziewałem się, że to co widać na początku, to jeszcze nie jest ten właściwy. Kolejny miał nim już być, ale zdobywając go okazało się, że dalej jest jeszcze kolejny... standard.
Ciągle nabieram wysokości i w końcu jest auto. A więc dobrze oceniłem, że właśnie Bukowac widać sprzed naszej kwatery ![]()
Dochodzę na szczyt.
Widoki w dół - Baska Voda i Makarska. Pięknie.
Zbliżenie na Baskę.
A nad nami za małą przełączaką - Šćirovac (1619 m). Duża góra, ale nie na tyle, żeby było ją widać z Breli. Bukovac ją zasłania.
Podchodzimy do końca grani Bukovaca. Widok w kierunku najwyższej części Biokova przecudowny. Chłonę go i czuję zew.
Grań Bukovaca kończy się głęboką i bardzo stromą przepaścią. Zdjęcie oczywiście nic nie oddaje.
Z lekkimi trudnościami schodzimy na przełęcz, gdzie powinien być szlak.
Jesteśmy już na odcinku, gdzie rano podchodziliśmy do góry. Widok wstecz na Bukowac.
Schodzimy do doliny.
Przebijamy się przez wioskę. Obawiałem się, ze może być bardzo gorąco, ale jest znośnie.
Schodzimy do Breli. Temperatura jeszcze wyższa, ale bywało gorzej.
Pierwsza wycieczka zakończona ogromnym sukcesem. Po niecałych 13 godzinach łażenia jesteśmy zmęczeni, ale nie padnięci. Wszystkie cele zrealizowane. Góry cudne. Nastrój wręcz euforyczny ![]()
Widok satelitarny z przebytej trasy.
Mapka trasy.
Bunusowo widok na Bukovac (z lewej) i Šćirovac (pośrodku) z Baski Vody.
Zbliżenie na Bukovac. Szczyt właściwy jest z lewej. Pośrodku koniec grani Bukovaca zakończony przepaścią - tam stałem ![]()
C.D.N.
1,040 2018-07-01 07:54:10
Odp: Nie ważne gdzie... ważne z kim :) (1,039 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)
Urlop był mieszany, zdjęcia nie są z jednego miejsca ![]()
Szczegóły będą w swoim czasie ![]()
1,041 2018-06-30 23:10:36
Odp: Nie ważne gdzie... ważne z kim :) (1,039 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)
i po urlopie... ![]()
taka mała zajawka, coś więcej opiszę później... ![]()
1,042 2018-06-30 22:29:14
Odp: Snowdonia i Snowdon (9 odpowiedzi, napisanych Pasma pozakarpackie (Alpy, Kaukaz, Apeniny ect.))
Zawsze to fajnie zobaczyć coś innego. Solidne góry, mimo niewielkiej wysokości n.p.m.
1,043 2018-06-08 21:24:58
Odp: Zgadnij, co to jest / gdzie to jest ? (7,756 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)
Brawo Eugeniuszu! ![]()
Na pierwszych dwóch zdjęciach Snoza z Kozubnika. Na tzecim Kozubnik ze Snozy, a w tle Czupel i Magurka Wilkowicka.
208 - sprocket73
158,5 - kisiel
76,5 - Cyberniok
73,5 - jolanta
71,5 - nena
68 - Gustek
63 - Eugeniusz Kępiński
50 - MF
43,5 - baca
28,5 - Darek Tlałka
22 - darkheush
19,5 - MK, łysy z łysiny
19 - Tomrod, tomkos
17,5 - rufi, Bisqp
18 – Karo
12,5 - harnaś wołoski
11,5 - mały pikuś
11,5 - 740715
10 - bcFan
8,5 - Staszek
7 - teksanski
6,5 - Miluś, lowell79, Klimek
5,5 - Skorpion
5 - Macieks
4,5 - marekk500
4 - kruwad
3,5 - jardo
3 - cwiartka11
2,5 - wizjoner, kris_61
1,5 - Janusz
1,044 2018-06-08 18:35:22
Odp: Zgadnij, co to jest / gdzie to jest ? (7,756 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)
A teraz stoję na górze, którą widać na dwóch poprzednich zdjęciach i wykonuję zdjęcie w stronę z której patrzyłem wcześniej.
Proszę o szybką odpowiedź bo jedziemy na urlop i temat będzie wstrzymany ![]()
1,045 2018-06-08 14:06:15
Odp: Zgadnij, co to jest / gdzie to jest ? (7,756 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)
nieco inne ujęcie tej samej górki...
1,046 2018-06-06 22:23:42
Odp: Zgadnij, co to jest / gdzie to jest ? (7,756 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)
co to za góra?
1,047 2018-06-06 17:56:18
Odp: Zgadnij, co to jest / gdzie to jest ? (7,756 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)
Żółty szlak, pod Zbójeckim Oknem? ![]()
1,048 2018-06-03 21:10:12
Odp: Nie ważne gdzie... ważne z kim :) (1,039 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)
Długi weekend pod znakiem zmiennej pogody, ale nie było tak źle.
W czwartek pojechaliśmy w północną część Jury. Góry Towarne.
Słowo "góry" jest trochę przesadzone moim zdaniem, ale skałki są, jak to na Jurze.
Natomiast co godne uwagi, znajduje się tam Jaskinia Towarna, która wg mnie jest najfajniejszą jaskinią na Jurze.
Jej zalety w punktach to:
- jest dzika, czyli żadne oświetlenie, schodki, bilety
- jest odpowiednio łatwa/trudna, żeby tacy turyści jak ja poczuli satysfakcję z eksploracji, ale bez bawienia się w jaskiniowców-zawodowców
- jest wielopoziomowa i dość spora
Do takiej dużej komnaty dochodzi się z lekkim podczołgiwaniem.
W jdnej z odnóg można wejść do dziury, a tam dalszy korytarz.
Niestety po wyjściu z jaskini okazało się, że nadciąga burza. Dziwna taka, bo deszcz nie spadł, ale grzmoty okrążały nas przez najbliższe godziny i słońca już nie było. A bez słońca białe wapienne skałki nie sa już takie fajne.
W piątek wybraliśmy się w Skały Rzędkowickie. Jest to największe i najciekawsze nagromadzenie skał na Jurze.
Ostatnio byłem tam 3 lata temu i cały dzień katowałem Tobiego wspinaniem. Zapamiętałem wiele miejsc, gdzie musiał się wtedy długo przełamywać, żeby gdzieś wyjść lub zejść. Teraz śmigał po tych miejscach bez problemu.
Ukochana również śmigała.
W pewnym momencie Ukochana poczuła "zew góry". W praktyce wyglądało to tak, że pomknęła na trudno dostępną skałkę zostawiając na dole mnie i szalejącego psa. Musiałem Tobiemu pomóc podsadzając go, a potem sam ledwie się wygramoliłem z aparatem. Powyżej było kolejne za trudne miejsce dla Tobiego, znowu musiałem mu pomóc, a potem sam nie wiedziałem jak tam wyjść. W tym czasie Ukochana krzyczała już z góry, że zdobyła wierzchołek. Musiałem schować aparat i dopiero dałem radę. Pies szalał z rozpaczy, bo powyżej znowu miał problem, a zrobiło się już mocno przepaściście. Znowu musiałem mu pomóc, bo bał się wskoczyć na wyższą platformę właśnie z powodu przepaści. Dotarliśmy do Ukochanej, która była wielce zadowolona ze swojego osiągnięcia. Posiedzieliśmy tam chwilę, bo pięknie było.
Co do zejścia miałem pełno obaw i jedyną nadzieją było znalezienie innej prostszej drogi. Udało się ![]()
Potem jeszcze pokręciliśmy się po okolicy. Znaleźliśmy Jaskinię Żabią. Ba szczęście Ukochana nie poczuła "zewu jaskini" ![]()
Do końca dnia właziliśmy na różne skałki.
W piątek pogoda dopisała. Dobrze, że wzięliśmy urlop ![]()
1,049 2018-05-25 17:36:33
Odp: Zgadnij, co to jest / gdzie to jest ? (7,756 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)
oczywiście ![]()
207 - sprocket73
158,5 - kisiel
76,5 - Cyberniok
73,5 - jolanta
71,5 - nena
68 - Gustek
62 - Eugeniusz Kępiński
50 - MF
43,5 - baca
28,5 - Darek Tlałka
22 - darkheush
19,5 - MK, łysy z łysiny
19 - Tomrod, tomkos
17,5 - rufi, Bisqp
18 – Karo
12,5 - harnaś wołoski
11,5 - mały pikuś
11,5 - 740715
10 - bcFan
8,5 - Staszek
7 - teksanski
6,5 - Miluś, lowell79, Klimek
5,5 - Skorpion
5 - Macieks
4,5 - marekk500
4 - kruwad
3,5 - jardo
3 - cwiartka11
2,5 - wizjoner, kris_61
1,5 - Janusz
1,050 2018-05-25 14:24:13
Odp: Zgadnij, co to jest / gdzie to jest ? (7,756 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)
gdzie to jest?