Rankiem opuszczamy wieś Smerek i ruszamy w stronę szczytu o tej samej nazwie. Początkowo droga prowadzi asfaltem.

Na nieczynnych torach kolejki wąskotorowej zimą utrzymuje się trasy biegowe - świetny pomysł, już mi się podoba!
Tuż przy drodze bobrowa kraina

Opuszczamy drogę i przekraczając rzekę Wetlinę kierujemy się w kierunku szczytu Smereka
Było błotniście, mocno pod górę, ale za to niespodziewanie rozpoznaję kilka sztuk grzybów należących do rodziny czarkowatych.

W życiu bym nie wiedziała co to, gdyby nie nasi forumowicze!
W końcu wkraczamy w Bieszczadzki Park Narodowy – przez takie oto wrota

Odpoczywamy w fajnej wiacie, gdzie odradzają karmienie niedźwiedzi
i każde w swoim tempie ruszamy ku Smerekowi.
Na polankach zalega śnieg.

ale w lesie są już tylko jego resztki. Odpoczywam przy źródełku
Nareszcie opuszczam granicę lasu i wkraczam na podszczytowe łąki. Już oblizuję się na zbliżający się deser
Wkraczam w Pasmo Połonin

W oddali po prawej stronie widać już krzyż na Smereku, najpierw jednak trzeba się jeszcze tam wydrapać
W niektórych momentach było naprawdę stromo... troszkę się poturlałam po tym śniegu...
I w końcu szczyt Smereka

Odpoczywam i podziwiam drugą, równoległą grań Smereka, nie prowadzi tam szlak, ale daje się zauważyć „dziką” ścieżkę

Siedzę, odpoczywam... Piotr poszedł dalej... na szczyt dociera pielgrzymka młodzieży. Wiatr świszcze po uszach i jedyne słowa jakie do mnie docierają/ może miały dotrzeć? - „Najczęściej nie mamy złych intencji, chcemy komuś nieba przychylić - a przez nieuwagę robimy krzywdę...” Jakaś łezka zakręciła mi się w oku...

Czas ruszać jednak dalej, Hnatowe Bero, Osadzki, Roh - Połonina Wetlińska czeka!

Przełęcz Mieczysława Orłowicza

Wędrówka Szarym Berdem

Przebiśniegi na tle Hnatowego Berda, Osadzkiego i Roha

Żeby je ująć w ten sposób musiałam legać w zajęcze bobki 
Skałki na szlaku po Szarym Berdzie

Hnatowe Berdo od strony Szarego Berda

Widok z Szarego Berda na pasmo graniczne.

Teraz wspinam się na Osadzki, po lewej stronie Roh, który będę tylko mijać
Na Osadzkim idzie się wąską, skalistą granią, jest też więcej śniegu, miejscami spore zaspy.

Na drugim planie w śnieżnej czapie pokazała się Połonina Caryńska
Zejście z Osadzkiego na Srebrzystą Przełęcz - tutaj zapadłam się w bardzo głęboką zaspę i najpierw musiałam zrzucić plecak, a dopiero potem powoli z zaspy się wygramolić... 
Srebrzysta Przełęcz - słonko powoli chowa się za Osadzki, a ja wędruję ku Chatce Puchatka
Podczas całej wędrówki od Smereka do Chatki Puchatka nie widziałam żadnych zwierząt, ale wilcze odchody świadczą o tym, że nie jestem tu sama

Pasmo graniczne z obiema Rawkami

Gdzieś tam pod Hasiokową Skałą przycupnęła Chatka Puchatka
Nie widać jej, nie widać i nagle.... jest!


Chatka Puchatka - mój dzisiejszy nocleg

Byłam tu wiele razy, ale nigdy o tej porze roku i nigdy tu nie nocowałam – chciałam tego... bardzo! 