Masakra z tym pisaniem, łatwiej wędrować niż pisać...
W końcu nadszedł ostatni dzień wędrówki, końcówka szlaku i finał całego przedsięwzięcia
Dzień ten był dla mnie ważny również dlatego,bo w okolicach )( Goprowskiej miałam spotkać się z poznaną w Gorcach Czwóreczką z Krosna
Czwóreczka z Krosna to Jagoda i Jola oraz Andrzej i Piotr 
Tuż po wyjściu z PTTK- Hotel Górski
rozpadał się deszcz. Nie miałam wątpliwości, że idę dalej, Piotr zdecydował iż wędruje tyle na ile pozwolą mu warunki i również ruszył na szlak.
Ja pomarudziłam jeszcze troszkę przy drodze bo rozpościerały się tam całe pola śnieżyc

Nigdy nie widziałam ich w naturze i mimo zacinającego deszczu buszowałam wśród nich zacięcie z aparatem
One bardzo lubią lasy łęgowe i wilgotne, podmokłe łąki, fociłąm ile sił
Potem rozpoczęłam „pojedynczą” wędrówkę ku finiszowi 
Po około półtoragodzinnej wspinaczce odpoczywam w wiacie i gawędzę z napotkaną parą wędrowców, po czym każdy w swoim tempie ruszam dalej.

Na granicy lasu znowu tablica ostrzegająca przed lawinami

mijam ją z należytym respektem i już jestem na Szerokim Wierchu – o dziwo póki co nie wieje

Wymieniam smski z Małym Pikusiem i wiem, że towarzyszy mi duchowo w tej wędrówce. Czuję się trochę nieswojo bo nie wiem czego spodziewać się po pogodzie, byle do )( Goprowskiej – tam czekają znajomi

Panorama z Szerokiego Wierchu na Połoniny i pasmo graniczne.
Kolejną napotkana parę wędrowców wykorzystuję do pamiątkowej fotki i obieram właściwy kierunek – Tarnica
Spotykam też Pana z Pieskiem, który odradza dalsze wędrowanie... że zaspy... i do Wołosatego marne szanse na dojście... Analizuję to co mówi i decyduję się iść dalej... przecież razem z Czwóreczką z Krosna jakoś ten szlak przetrzemy 
W końcu widać Tarnicę 

Wymiana kolejnych smsów z innym forumowiczem – jakie to dziwne i sympatyczne – idę w pojedynkę, ale nie sama! 
W międzyczasie odbieram telefon – moi znajomi już czekają w wiacie pod )( Goprowską 
Na )( Pod Tarnicą wieje jak fiks
Szybka decyzja! Parę lat temu byłam na Tarnicy – nie idę. Tarnica jest poza szlakiem – nie idę. Oni tam na mnie czekają – nie idę! 
Skręcam w prawo i pod śnieżnymi nawisami ruszam na )( Goprowską.

Początkowo nic nie widzę, idę białą połacią... w końcu dostrzegam wiatę i jakieś postacie...
foto Andrzej
Po drodze ratuję jeszcze życie
małemu samczykowi zwinki. Dostrzegam go na płacie śniegu, jest sztywny z zimna – pewnie wygramolił się na słonko i nieopacznie wychłodził. Chowam chłopaka
ostrożnie do kieszonki w kurtce coby mi ogonka nie zrzucił i wypuszczam już pod wiatą 

A w wiacie spotkanie! Jest Czwóreczka z Krosna
i nawet Piotr się znalazł 
Dziewczyny Jagoda i Jola częstują mnie kanapkami, swojskim jajeczkiem – najpiękniejsza jest jednak kawka – prawdziwa, zaparzona w termosie – ech, poczujcie ten aromat...
Potem, całym składem ruszyliśmy w drogę kolejno zdobywając szczyty i przełęcze 

Były żarty, śmiechy, pogaduchy, zapominałam o zmęczeniu i razem z wszystkimi wędrowałam do celu
Przebiśnieg (dosłownie) - zdjęcie Joli G.
Spoglądamy w tył: Tarnica jak na dłoni, z prawej Tarniczka i Szeroki Wierch.
foto Joli G.
Ostra
wspinaczka pod Krzemień.
Widok na Kopę Bukowską, Halicz i Rozsypaniec.
3/4 ekipy z Krosna 
Widłak goździsty na trasie.

Tarnica, Krzemień i Kopa Bukowska.

Halicz
Z Halicza w kierunku Rozsypańca i Ukrainy.
Kierunek Rozsypaniec i )( Bukowska.


foto Andrzej
Lecę bo chcę... Lecę, bo wolność to zew... 

Zejście z Rozsypańca w kierunku Przełęczy Bukowskiej.

)( Bukowska i granica z Ukrainą.

Wiata na Przełęczy Bukowskiej.

Mały (nie) biały domek...
... a w środku...

full wypas
ekologiczna toaleta z jakimiś dżdżownicami
nie śmierdziało i (...) taśma była sucha 
I w końcu przy zachodzącym słonku byłam w Wołosatem u celu mojej ponad rocznej wędrówki 
Zmęczona bardzo, ale też bardzo szczęśliwa! Kiedy stanęłam pod czerwoną kropką, która dla jednych jest początkiem, dla innych końcem – czułam tylko ogromne zmęczenie...
Potem w wicie jak za dotknięciem, czarodziejskiej różdżki pojawiło się za sprawą Czwóreczki z Krosna czerwone winko – na zakończenie czerwonego szlaku i pyszny sernik!
Żegnaliśmy się już po ciemku. Cobyśmy nie musieli asfaltem wędrować do Ustrzyk Andrzej podwiózł nas na nocleg, a reszta wędrowców oczekiwała na jego powrót w wiacie.
Każdemu z Was życzę takich spotkań na szlaku 
Podsumowanko 
… się zaczęło, się skończyło... ale to co pozostało to oprócz wspomnień, fotek - znajomości, które już mają swój ciąg dalszy...
Dzięki Stasiowi z Trzyńca spotkanemu w Beskidzie Śląskim poznaję teraz razem z grupą PTTS Beskid Śląski na Zaolziu - Beskid Śląsko-Morawski
Jest on dosłownie tuż za miedzą. Wcześniej jednak nie było możliwości po nim wędrować, a od kiedy otwarto granice – nie było nawyku – teraz to się dla mnie zmienia 
Czwóreczka z Krosna – spotkaliśmy się ponownie w maju na Kermeszu w Olchowcu i przed nami – mam nadzieję jeszcze wiele wspólnych, fajnych wędrówek
... a ja mam niedosyt i muszę bardziej szczegółowo poznać Bieszczady i Beskid Niski bo przecież te pasma to nie tylko tzw. hiciory, ale również szlaki – może mniej popularne, ale równie piękne i bogate w historię tych terenów.
Konkretne plany już są i na bieżąco będę Wam je relacjonować w nadziei, że kogoś zainspirują 
Dzięki tym, którzy w sposób rzeczywisty i wirtualny towarzyszyli mi w tej wędrówce,a Wam wszystkim za to, że cierpliwie czytaliście moje wypociny 
Każda wędrówka ma swój cel, ale to droga jest tym prawdziwym celem. To ona weryfikuje nas i tych, którzy nam towarzyszą...
Tak więc do zobaczenia na szlaku i pamiętajcie, że to nie są zdawkowe słowa! 
Ostatnio edytowany przez jolanta (2015-06-21 21:39:01)
Wokół góry, góry i góry...i całe moje życie w górach, ileż piękniej drozdy leśne śpiewają,niż śpiewak płatny na chórach. Wokół lasy, lasy i wiatr...i całe życie w wiatru świstach. Wszyscy, których kocham, wita was modrzewia ikona złocista. (J.Harasymowicz) 