Buciki raczej na delikatne spacerki natomiast cena z kosmosu.
... cosik mi się zdaje, że to miały być buty elfickie ![]()
Nie jesteś zalogowany. Proszę się zalogować lub zarejestrować.
Forum Beskidu Małego » Posty przez jolanta
Buciki raczej na delikatne spacerki natomiast cena z kosmosu.
... cosik mi się zdaje, że to miały być buty elfickie ![]()
Urzekł mnie ten las
Fajnie, że poznałem kolejne miejsca w BM
A my/ja razem z Tobą ![]()
Skorpionie fajnie obejrzeć ten szlak w jesiennej odsłonie
Czyż to nie jest sławetny Szlak Harnasia Rogacza?
Zdeptałam go w zimowej odsłonie, ale po takiej zachęcie może uda się jeszcze i jesienią ![]()
Fotki ze słonecznymi refleksami bardzo udane! ![]()
Jolanta była pierwsza a wizjoner wiedział dokładnie o co chodzi. Podzielę punkt po połowie, mam nadzieję że jolanta się zgodzi w zamian za możliwość zadania następnej zagadki
Wszystko jest ok, nie mogłam sobie przypomnieć właśnie nazwy posesji, pamiętałam tylko, że była taka romantyczna
fajnie więc, że wizjoner wszystko dojaśnił.
wizjonerze - chwilowo nie mam dostępu do fotek, więc jeśli możesz zadaj proszę zagadkę cobyśmy/ -ście do wtorku nie musieli czekać ![]()
(...) jolanta- niestety nie wiem dlaczego ale fotki, które wrzucam przez Picassę niestety są odbarwione i wyblakłe
. Faktycznie wygląda to dużo barwniej i kolory rzeczywiście są złotawe. Natomiast by Twoje marzenie się spełnio nie trzeba wiele
. Sprawdzić dobrze prognozy pogody i wybrać się wcześnie rano do którejś z tatrzańskich dolin
Marzenie się spełni
Ja już tak mam, że co sobie umyślę to zrealizuję - prędzej czy później
Mam nadzieję, że prędzej bo plan już jest
Co do Picassy - ona chyba tak ma, że robi z fotkami co chce... moje fotki też "obrabia" ![]()
Pachnie Łysiną ![]()

Pierwszy raz takie "złoto" w górach widziałam na fotkach kisiela i marzę o tym, aby zobaczyć to na własne oczy - nawet jeśli będę stała tylko w dolinie
Lubię czytać takie szczegółowe opowieści z trasy! ![]()
(...) Z mamą? Ale super:) (...)
Bo wiesz to jest tak
wszystko zatacza koło
Za małego człek chodzi po górach z rodzicami, potem jako nastolatek absolutnie nie chodzi
a potem zaś chodzi się razem
(...) Trza rakiety szykować
![]()
![]()
Moje też już piszczą w składziku, tym bardziej, że zeszłą zimę przeleżały w składziku ![]()
![]()
Nocleg w Barze u Romana przyniósł dobry wypoczynek
W pomieszczeniach było dosyć chłodno (koniec sezonu), ale gorący natrysk spowodował, że migiem byłam w śpiworku i zasnęłam jak suseł. Jeszcze przed spankiem wypucowałam buty co było daremne
jak czas pokazał
Szykując poranna kawę obudziłam skrzypiącymi drzwiami Asię i Bartosza. Sympatyczna parka nie obraziła się – była natomiast okazja do pogawędki. Dowiedziałam się, że od dwu tygodni wędrują z Ustronia do Wołosatego i w czasie całej drogi mieli tylko dwa dni bez deszczu. Masakra!
To się nazywa determinację i wytrwałość!
Trasa z poprzedniego dnia nie była zbyt wymagająca kondycyjnie, ale dzisiaj do pokonania będę miała trzy górki: Kozie Żebro, Rotundę, Popowe Wierchy co oznacza, że trzy razy trzeba będzie się wydrapać w górę i trzy razy zleźć w dół
Odwiedzam miejscowy sklep kupując przede wszystkim dwa komplety baterii i słodkie co nieco ![]()
Przekraczam po mostku (!) rzekę Ropę i mam pierwsze błotko
Zakładam stuptuty i stają się one od tego momentu moimi wiernymi towarzyszami
W kolejnych miejscach noclegowych nawet ich specjalnie nie czyszczę bo i po co – za chwilkę wyglądają tak samo
Szlak od Hańczowej prowadzi na zmianę potokiem Markowieci jego brzegiem. Widać, że pędzi się tędy bydło na pastwiska. Zapach błotnej mazi utwierdza mnie w przekonaniu, że jej istotną część stanowi krowie łajno ![]()
W końcu niespodziewanie wychodzę na „porządną” drogę i potem z mapy wyczytuję, że szła ona równolegle do potoku.
Podejście pod Kozie Żebro umila mi znakarz – szutnik – uśmiecham się w duchu i myślę sobie, że znakarze to fajne chłopaki
Rest na Kozim Żebrze
a potem kawałek baaardzo stromego zejścia i wędrówka polami do Regietowa
Przy wiacie SKPB Warszawa Asia z Bartoszem palą już ognisko. Dosiadam się, ciepły, kiełbaskowy posiłek, kawusia, tak to LUBIĘ ![]()
Tylko pogoda się coś zaczyna kisić ![]()
Znajomi wyruszają a ja jeszcze chwilkę odpoczywam i korzystam z bazowego, wygodnego kibelka
Nawet kiedy baza nie działa jest to fajne miejsce na biwak, w pobliżu jest źródełko z pyszną wodą
Potem „atakuję” następną górę Rotundę
Na jej szczycie znajduje się jeden z najpiękniejszych cmentarzy wojennych I wojny światowej zaprojektowany przez Duszana Jurkowicza. Spoczywają tu austriaccy i rosyjscy żołnierze. Cmentarz stanowią kilkunastometrowe drewniane wieże, kryte gontem, wsparte na kamienistej podstawie, a zwieńczone krzyżami. Wieże nawiązują do staro-słowiańskich gontyn, przedchrześcijańskich budowli sakralnych, miejsc spotkań i modlitw. Wokół nich stoją krzyże. (za wiki)
Ponieważ trwały tam prace renowacyjne zrobiłam tylko kilka fotek i stromo (a jakże!) zaczęłam schodzić do Zdyni-Ługu.
Kiedy znalazłam się już w polach nogi same niosły mnie do celu. Wiedziałam gdzie idę!
W Zdyni-Ługu tuż przy sklepie jest ośrodek, w którym gospodarzy Zośka
Sporo się tutaj od mojego ostatniego pobytu zmieniło. Przeprowadzono gruntowny remont, a kolekcja buteleczek zmieniła swoje miejsce. Wszystkie buteleczki są pełne – kolekcjonować puste – żadna sztuka
U Zośki na piecu zawsze jest gorąca zupa. W tym dniu była to pyszna kartoflanka z wkładką
Gospodyni postawiła przede mną pełniutką wazę – zjedz tyle ile Ci się zmieści! I jak się potem ruszyć dalej? Znowu mi na odpoczynku zeszło o wiele za długo... a tu trzeba ruszać na Popowe Wierchy. Uzupełniam zapasy w sklepie bo przez najbliższe 30km sklepu nie będzie...
Mimo problemów ze szlakiem i elektrycznych pastuchów sprawnie dotarłam do Krzywej, tyle, że w przelotnym deszczu.
Pofociłam przy drodze kamiennych świadków człowieczej duchowości
Noclegu tutaj nie planowałam, więc wyciągnęłam z kurtki wydrukowany mail od małego pikusia, odszukałam właściwy fragment
ze wskazówkami.
„Dosyć spore zamotanie jest od Krzywej do Wołowca. Raz że dużo błota to po wtóre znaki szaleją.
Rada taka: w Krzywej nie idź do rzeki i pokrzyw tylko wzdłuż skoszonej łąki,po lewej zostawiając starą pasiekę. W tym rejonie uważaj też na żmijki,ja ich kilka naliczyłem w tym jedną czarną.”
No tak, ale robi się ciemno... problem ze żmijkami odpada – jest dobrze!
Niestety nie widać ani skoszonej łąki, a tym bardziej starej pasieki... a szlaku to nie ma wcale - nie jest dobrze!
Potrzebne koło ratunkowe lub telefon do przyjaciela. No, ale to nie teleturniej!
Szacuję, że do PTTK w Bartnem nie dojdę, ale spróbuję dojść do Wołowca – tam jest agro. Czołówka na głowę, odpalam gps-a i szukam drogi...
Najgorszy był pierwszy odcinek, błota było tyle, że kijami trzeba było dokładnie sprawdzać gdzie się stawiać nogi. Potem błota się skończyło, ale szlak wielokrotnie przekraczał potok Zawoja (bez mostków
) i wcale nie było widać oznaczeń, które sugerowałyby, że należy na drugą stronę przechodzić lub nie. Po jakimś czasie szlak połączył się z gruntową drogą i bez problemów dotarłam do Wołowca. A że w deszczu? Asia z Bartoszem mieli gorzej ![]()
W tym początkowym odcinku drogi gps ewidentnie uratował mi tyłek. Tym bardziej, że już od godziny mżyło i mapa szybko nabrała wilgoci leciutko rozchodząc mi się w rękach
W Wołowcu w Chacie u Kasi na pytanie o wolne miejsce słyszę: - Coś tam się znajdzie, nie puścimy Cię po nocy w drogę. Wchodź! ![]()
Jolu udało Ci się złapać trochę rudości !
Wody w Dusicy nie brakuje, w zimie można więc liczyć na ładny lodospadzik.
Dąb nad kapliczką też już prawie nie ma liści.
Czy Ty byłaś Jolu w niedzielę ,czy w sobotę, bo niebo coś bardziej chmurami zasnute .
Wybrałyśmy się z Mamą w sobotę bo w niedzielę musiałam do pracy.
(...)
Staszek napisał/a:Jolu, w następny wypad dzienno-nocny Ciebie angażujemy.
I nawet już mamy na niego wstępny plan.
Góra z górą... a człowiek z człowiekiem... zawsze! ![]()
Kiepska w tym roku jesień w górach jeżeli chodzi o kolory. Na drzewach albo są zielone liście, albo wiatr pozrywał do gołych gałęzi. Jestem nieco rozczarowany, choć wczoraj pogoda była naprawdę niezła.
Ja również liczyłam na jesienne ochy i achy, ale mało tego, zdecydowanie za mało...
Za to trasa z forumowymi hiciorami zawsze się sprawdza. Za całą fabułę niech posłuży zdanie: Początek trasy w Lasie, bezszlakowo do Groty Komonieckiego, wodospadu na Dusicy, no i oczywiście wizyta na Gibasach. Zejście "tajnym skrótem" na Gałasie i finisz na Pod Dębami ![]()
Z Lasu do Groty Komonieckiego.
Piwniczka w Lasie.
Wodospad na Dusicy.
Okap przy potoku.
Grota Komonieckiego.
Z Anuli w kierunku północnym.
Z Gibasów Gronia w kierunku Potrójnej.
Gibasowe siodło.
(...) Prawie po ciemku stanęłam na Czuplu !
No jak stanęłaś jak siedzisz
Powstaje piękna małobeskidzka kolekcja zachodów słonka... no i masz Czupla ![]()
Polecam jeszcze "za dnia" widoczki w kierunku jezior. Jest na czym oko zawiesić! ![]()
(...) Chociaż gdyby nie ta locha z młodymi pewnie nigdy nie wbiłbym się bezpośrednio na szczyt wspinając się na przełaj
To się wyjaśniło
co było ukryte w "lupce" ![]()
Czekamy Darku ![]()
Znane tereny, ale Jackowej Pościeli nie znałam. Trzeba to naprawić.
Widoki z wieży zacne! ![]()
Szkoda, że takie to mocno odrapane, ale nie zmienia to faktu, że to kawał historii myśli technicznej ![]()
Polował Piotruś na pogodę i upolował. Taterkowe foteczki zawsze się miło ogląda
Wczesną wiosną obserwowałam biegaczy na Babiej, aż truchlałam jak w tych swoich biegowych butkach przemieszczali się po śnieżno-lodowej pokrywie ![]()
Przeczytałam jednym tchem i czekam na resztę !
Prześliczne wrzosowisko !
Tak, robiło niesamowite wrażenie i ... zeszło mi na popasie ponad godzinę
(...) Fotki śliczne porobiłaś,ja takich nie mam bo pędziłem jak zwykle
Dawaj jakie masz! Każdy patrzy inaczej
Mostkiem w Banicy można spokojnie przeleźć,szlak tam prowadzi a pieska wystarczyło pogłaskać
![]()
Jak to był ON to spokojnie byś przeszła,gorzej jak ONA
Ja piesków raczej się nie bojam, ale na mostku była tabliczka "Teren prywatny", więc wolałam nie ryzykować
Ja jakoś tak intuicyjnie polazłem na prawo i normalnie mi się udało ale to tylko fart był.
A mnie bez intuicji legutko
zniosło na lewo
no i potem było brodzenie
(A tak na marginesie to 6 razy w relacji wymieniłaś małego pikusia.
Mały pikuś to skromna istota więc może się trochę zawstydzić bo nagle stał się jakimś "zaufaniem" tudzież "zgodą która buduje" z jakiegoś bardziej lub mniej mądrego ekspoze![]()
Mały pikuś oczywiście się nie gniewa na Jolantę ale prosi o większą pomijalność jego osoby w relacji).
Dobrze, dobrze
uszanuję Twoja wolę i postaram się nie nadużywać
albo cosik wymyślę
^^^
Widać, że kobita z bogatym wnętrzem i szczerą duszą
Pokulałam się.... ![]()
Jesień – Beskid Niski
Wyprawa piata
Trasa: Krynica Zdrój - Mochnaczka Niżna - Hańczowa - Kozie Żebro - Regietów – Bcówka
w Bartnem – Magura Wątkowska - )( Hałbowska – Kąty – Chyrowa – Pustelnia św. Jana – Cergowa – Iwonicz Zdrój – Rymanów Zdrój – Puławy – Tokarnia – Komańcza.
W zasadzie byłam przygotowana w Niski, czekałam tylko na urlop. Miałam przesznupane
galerie od MK (wędrówka pokazała różnice na szlaku jakie w międzyczasie zaistniały), kamykus wypożyczył mi po sąsiedzku swojego gps-a, a tuż przed wyjazdem dostałam od małego pikusia baaaardzo długiego maila z szczegółowymi wskazówkami i poradami. Już będąc w drodze Stasio z Trzyńca podesłał mi plik z dodatkowymi informacjami o noclegach.
No nie mogło się nie udać, chociaż kryzysy i zawirowania były. Przygody muszą jednak być!
Beskid Niski udało się szczęśliwie przedreptać i zakończyć kolejny etap GSB – ciężkostrawny – tak nazwał go mały pikuś i coś w tym jest
Wiadomo wszak, iż wiele dań ciężkostrawnych ma wyborny smak i za nic w świecie ich sobie nie odmówimy ![]()
Wymieniliśmy się z małym pikusiem fonikami
i chciał/nie chciał – a chciałam chętnie – meldowałam się z kolejnych etapów.
Rzecz więc będzie o tym jak to mały pikuś holował mnie przez Beskid Niski.
Jaki jest Beskid Niski?
Niski!
Ma jednak bardzo strome podejścia/zejścia i często jest tak, że trzeba się ostro drapać pod górę, a potem schodzić bardzo stromo i nisko
Błotnisty!
W czasie dotychczasowej wędrówki nie utaplałam się tyle w błocie co podczas tego etapu
Fantastycznie dziki!
Można wędrować i całymi kilometrami nie spotkać człowieka, chociaż cywilizacja dociera już i tutaj. Tak jak pisał mały pikuś powstało sporo gospodarstw agroturystycznych i da się wędrować bez namiotu. Biwakowanie dużo lepsze, ale jak człek idzie w pojedynkę to ciężko tachać ze sobą jeszcze namiot
Wędrówkę rozpoczynam od Krynicy-Zdroju, tam gdzie ją ostatnio zakończyłam. Wyjeżdżam po pracy z międzylądowaniem w Krakowie, skąd bladym świtem ruszam dalej i około 9 rano jestem na miejscu
Pogoda jak marzenie. Szlak prowadzi mnie obok pięknych uzdrowiskowych budowli.
Kurort chyba jeszcze śpi lub korzysta z sanatoryjnych dobrodziejstw i niestety nie mogę się napić kawy na dobry początek dnia. Kawy w tym dniu nie będzie wcale! ![]()
Za to jestem czujna i nie przegapiam skrętu na Huzary ![]()
Wierzchołek jest zalesiony i tylko ozdobiony jesiennymi liśćmi świerczek zatrzymuje mnie na nim na chwilkę
Wkrótce rozpościerają się przede mną rozległe łąki, idzie się wygodnie, spodnie z lekka tylko podwinięte... co też ten mały pikuś z tym błotem...
Pogoda wymarzona
Dość sprawnie docieram do Mochnaczki, najpierw jednak muszę przeprawić się przez rzeczkę o takiej samej nazwie ![]()
Pan Traktor dał radę – dam radę i ja ![]()
Regułą w Beskidzie Niskim jest to, że mostków, kładek jak na lekarstwo ![]()
Po takich emocjach zgłodniałam i wykorzystałam przystanek obok sklepu, aby się posilić, po czym ruszam dalej i wspinam się na Swarne z podejścia podziwiając piękną panoramę okolicy z cerkwią św. Michała Archanioła
Wędruje się bardzo przyjemnie, co rusz coś mnie zachwyca i „każe się” focić
Schodząc do Banicy podziwiam rozległą panoramę na Lackową – najwyższy szczyt Beskidu Niskiego
wersja bez koników ![]()
wersja z konikami
Ech!!!
Niebawem przede mną kolejna rzeczka Banica – mostek jest, ale prywatny
strzeże go groźny pies.
Nie ma rady, brodzimy...
Za rzeczką droga asfaltowa i jakieś zamieszanie
Czyżby objazdowy sklepik? Nie, objazdowy skupik
grzybów
w Banicy
kurki
rydze
W nadchodzący weekend w okolicy będzie Święto Rydza! ![]()
Kolejne wspinanie to wzgórze Sołdywiec i wielkie połacie kwitnącego wrzosu. Popas i posiłek obowiązkowe! ![]()
W drodze do miejscowości Izby kolejne piękne polany, cisza, spokój, nie ma żywego ducha
I tak mnie te polany wymanewrowały, że gdzieś mi się szlak potracił... co tam, odpalimy w końcu gps-a ... odpalamy... Działałby, gdybym go nie zostawiła na czuwaniu … baterie siadły... radź sobie sama
Z mapy wynika, że trza iść ku rzece... idę!
Tylko ta rzeka – Biała wcale nie taka mała. Brodu nie widać, pewnie jest przy szlaku, ale szlaku nie ma...
Zakładam stuptuty i w najpłytszym wypatrzonym miejscu, szybko przebierając nogami pokonuję rzekę.
Ufff!!! I buty i stuptuty zdały test wody!
Szlak odnajduję 300 metrów niżej przy drodze.
Przez Zieloną Lipkę schodzę do Ropek. Słonko chyli się ku zachodowi ![]()
Przydrożny krzyż w Ropkach
Ostatnia fotka tuż przed Hańczową ![]()
Zapada powoli zmrok, a ja docieram do Baru u Romana w Hańczowej ![]()
Nad barem gospodarz ma pokoje i miejsca noclegowe. Gawędzimy, odnajdujemy wspólnych (!) znajomych
Całkiem po ciemku docierają Asia i Bartosz, z którymi bliżej poznam się następnego dnia ![]()
Mało komu udaje się wygospodarować aż 10 dni na wycieczki po Tatrach
Pooglądałam i poczytałam na blogu i ... jestem również pod wrażeniem ilości wycieczek jakie udało Ci się Gdańszczaninie już odbyć. Coby Cię ino te nase górki nie pochłonęły
Czekamy na dalsze relacje ![]()
W taką pogodę mało kto siedzi w chałupie ![]()
OGLĄDAŁO się! ![]()
Hihihi.... widoków nie było
to sobie z córcią focię zrobił ![]()
Forum Beskidu Małego » Posty przez jolanta
[ Wygenerowano w 0.136 sekund, wykonano 6 zapytań ]