Wybraliśmy się w zachodnie rejony Orawy. Start w miejscowości Oravská Poruba. Na miejscu wszystko w gęstej mgle, choć całą drogę mieliśmy bezchmurne niebo. Na szczęście mgła zanikała w oczach.
Po chwili była tylko wspomnieniem. Žaškovský Šíp, ale na niego nie idziemy.
Rozpoczynamy podejście na Zemiansky diel (758 m) - najwyższy pagórek tego dnia.
Widok na Kubínską hoľę (1346 m).
Mała Fatra pięknie się pokazuje w całej okoazałości.
Šíp.
Zemiansky diel z widokiem na Wielkiego Chocza.
Trzeba przyznać, że chodzenie po małych pagórkach i spoglądanie na te większe to fajne zajęcie.
Zbliżenie na Małą Fatrę. Skrajnie z lewej Wielki Krywań. Kosówka podchodzi pod sam szczyt od tej strony.
Wędrówki łąkami ciąg dalszy.
Ukochana jeszcze w domu powiedziała, że same łąkowe pagórki jej nie satysfakcjonują i chce mieć jakiś konkretny cel. Wymyśliłem, że tym celem będzie Hrdošná skala, widoczna pośrodku.
Ale zanim tam dojdziemy, mamy łąkowe przestrzenie 360 stopni.
Jednak cel to cel i trzeba iść... wygląda groźnie.
Wchodzimy w las.
Szlak jest dziki.
Skała jest piękna.
Jest nawet trochę żelastwa.
Ukochana lubi fotki w oknach skalnych.
Wychodzimy oczywiście na samą górę.
A to łąkowe pagórki, którymi tu dotarliśmy i na które zaraz wrócimy.
Pod warunkiem, że uda się zejść ![]()
No to jesteśmy na dole. Z prawej Kečky (1138 m).
Kontynuujemy łażenie po pagórkach.
Jesienne kolorki.
Widoki z Hrádoka.
Tupá skala (810 m) i Ostrá skala (813 m) - tam mnie jeszcze nie było, może kiedyś...
Tatry.
Na koniec zejście z Kuzminovo.
Wracamy do auta.
Ukochana podsumowała, że nie miała racji i same pagórki byłyby warte połażenie. Natomiast skałka jest fantastyczna, więc dobrze, że i o nią zahaczyliśmy.