Wygląda na to, że nena nadaje się na pracę w komisji wyborczej - tak doskonale liczy
Dobra fucha nie jest zUa !
Chyba wyślę CV do PKW ![]()
Nie jesteś zalogowany. Proszę się zalogować lub zarejestrować.
Forum Beskidu Małego » Posty przez nena
Wygląda na to, że nena nadaje się na pracę w komisji wyborczej - tak doskonale liczy
Dobra fucha nie jest zUa !
Chyba wyślę CV do PKW ![]()
O kurczę … !
Liczyłam to ze 3 razy i mi wyszło tak jak wyszło, teraz przeliczyłam jeszcze 2 razy . Przepraszam za pomyłkę ! – mam nadzieję, że darkheush mi wybaczy !
, a jak nie to wiem … wiszę ! Cieszę się, że ktoś z Was to liczy i proszę, żebyście to robili i w razie jakiś pomyłek zgłaszali. Mam nadzieję, że się to więcej nie powtórzy. Już poprawiłam ! ![]()
Głosy zostały oddane i miło mi poinformować, że styczniowym zwycięzcą w naszym kalendarzowym konkursie zostało zdjęcie nr 5, które zebrało 33 głosy .
Autorem zdjęcia jest darkheush
. GRATULUJEMY !!! ![]()
II miejsce zajęło ZDJĘCIE NR 2 – 31 pkt (autor: sprocket73)
III miejsce –ZDJĘCIE NR 4 – 18 pkt (autor: nena )
Gratulujemy wszystkim !
Czekam na propozycje na luty. Pozostał jeszcze cały tydzień na przysyłanie fotek. ![]()
"5. Zdjęcie powinno pasować tematycznie do miesięcy. Jest to myślę logiczne, trudno, żebyśmy np. w lipcu wstawili zdjęcie zimowe. Tu zdajemy się na Wasze wyczucie (czy coś się nadaje, czy nie)."
Czyli zdjęcie powinno przynajmniej wyglądać na "lutowe", ale może być też np. z tamtego roku
Owieczko, Darku oczywiście, że nie musi to być tegoroczne zdjęcie lutowe. Ma wyglądać, tak jak pisze Owieczka "przynajmniej na "lutowe"" ale zrobione mogło być nawet kilka lat temu, byle było magiczne
i z BM - u.
![]()
Szukać i przesyłać ! ![]()
Jeszcze tydzień pozostał na przesyłanie zdjęć na luty
! Czekam niecierpliwie ! ![]()
Kochani, dziś do północy oddajemy głosy na styczniowe zdjęcie do naszego kalendarza
.
Zdjęcie 6 -
Zdjęcie 2 -
Zdjęcie 1 -
Wasze zdjęcia wyciągają coraz to większą magię z naszego pięknego Beskidu Małego, aż ciężko od nich wzrok oderwać !
Na poniższych widać, oj widać, prawdziwy styczeń ! ![]()
Oto PROPOZYCJE na styczeń
Magii ciąg dalszy
. Oto 7 styczniowych propozycji
. Dziękuję za wszystkie zdjęcia. !!! ![]()
ZDJĘCIE 1- Zamarznięty ols na stoku Bujakowskiego Gronia 
ZDJĘCIE 2- Droga z Magurki na Czupel
ZDJĘCIE 3 - Wołek – „W odwiedzinach na zamku”
ZDJĘCIE 4 – W blasku zachodzącego słońca.
ZDJĘCIE 5 - „Na spotkanie zamieci”.
ZDJĘCIE 6 - W drodze na Czupel - Koronę Beskidu Małego. 
ZDJĘCIE 7 – „Leskowiec”. 
UWAGA : Głosujemy przez tydzień czyli do 25 stycznia (do północy) wybierając 3 najlepsze zdjęcia i przyznając im odpowiednio:
1 miejsce - 3 pkt
2 miejsce - 2 pkt
3 miejsce - 1 pkt
GŁOSUJEMY !!!
PS. Jednocześnie można już przesyłać na maila propozycje na ostatni zimowy miesiąc – luty
Magia Beskidu Małego – luty
Ostatni zimowy miesiąc w naszym kalendarzu to luty …
Zdjęcie na luty (jedno!) prosimy przesyłać na forumowego maila beskidmaly@gmail.com do 1 lutego 2015 roku.
W tym temacie dostępne są ZASADY ZABAWY
Zapraszam wszystkich do zabawy ! ![]()
Jeszcze tylko 3 dni pozostały na przysyłanie zdjęć na styczniową kartkę w kalendarzu
. Czekam ! ![]()
Rany, naoglądałam się i naczytałam
Piękne zdjęcia i relacja Piotrze ! ![]()
5-6 stycznia nie tylko w Niskim i Biesach był świeżo posypany śniegiem i nie tylko tam wiało. Ja Was naprawdę podziwiam, że wybraliście się w te dzikie, bezludne góry o tej porze. Dobrze Jolu, że miałaś towarzysza. Nie wyobrażam sobie być samemu w takich warunkach. Gratuluję raz jeszcze odwagi, wytrzymałości i niezapomnianych wrażeń ze szlaku. Zapewne na zawsze pozostaną w pamięci. Czekam jeszcze na Twoje fotki i relację :*
Bardzo mi się podobała baza studencka "Rabe"
Piec i Gruppenfoto – miodzio ![]()
PS. Piotr, przesadzasz z tą pajęczyną ! ![]()
Dziś znalazłam, że ukazała się III - nowa edycja Polskiej Czerwonej Księgi Roślin
Nie sądzę, aby dany mi był Rzym, ale z prawdziwą przyjemnością, zainteresowaniem Was czytam bo to jest Wasze - osobiste i to jest dla mnie również wartość takich postów
Nie sądzę, aby dany mi był Rzym[ …]
Jolu ja w życiu nie pomyślałam, że mogłabym się w Rzymie znaleźć
. A tak się stało.
. Nie należy nigdy tak myśleć, wręcz odwrotnie
, trzeba sobie mówić, kurczę, piękny ten Rzym (bo zaiste, jest piękny
), chciałabym tam kiedyś być i będziesz
! Kiedy ? … tu sam los zadecyduje
, ale marzenia przecież się spełniają !
.
UWAGA, UWAGA, grudniowym zwycięzcą naszego kalendarzowego konkursu zostało zdjęcie nr 6, które zebrało 15 głosów. Przedstawia panoramę Beskidu Małego spod Jaworzyny. Prawda, że piękna ?
Autorem zdjęcia jest MF
. GRATULUJEMY !!! ![]()

II miejsce zajęło ZDJĘCIE NR 7 – 11 pkt (autor: sprocket73)
III miejsce – ZDJĘCIE NR 3 – 10 pkt (autor: ola )
Gratulujemy wszystkim - grudniowe zdjęcia były naprawdę piękne !
Teraz czekam na propozycje dla stycznia. Pozostał jeszcze cały tydzień na przysyłanie fotek. ![]()
ZDJĘCIE 6 -
ZDJĘCIE 2 -
ZDJĘCIE 7 - ![]()
Raduj się
Jeżeli masz setki powodów do życia,
jeśli budzisz się i pragniesz śpiewać i krzyczeć,
jeśli czujesz, że nie jesteś sam na świecie,
jeśli wszystko dziś przemawia do ciebie
- i przydrożne kamienie,
i gwiazdy migoczące na niebie,
i tańczące w powietrzu świetliki,
i królujące w głębinach ryby –
jeśli wiatru szum słyszysz
i nasłuchujesz brzmienia ciszy,
raduj się !
Bowiem wędruje z tobą miłość,
miłość jest twoim drugim towarzyszem,
twoim bratem …
/Hélder Câmara/
To ostatni odcinek drogi w Portugalii. 7 sierpnia – wkroczymy do Hiszpanii
. Nim to jednak nastąpi mamy do przejścia 18 km
. Od Camino patrzę na długości w km całkiem innym okiem
20 km wydaje mi się teraz krótkim odcinkiem
.

Droga podobnie jak dzień wcześniej wiedzie na przemian eukaliptusowym, sosnowym lub dębowym lasem, albo brukiem. Od czasu do czasu przechodzimy przez winnicę i przekraczamy też kilka razy drogę krajową. Nie spiesząc się (mamy przecież krótki odcinek
) docieramy przed czasem do miejsca noclegu - Albergue de São Teotónio w Valençi. Postanawiamy więc zjeść na mieście jakiś porządny obiad, a popołudniem zwiedzając miasto pożegnać się z Portugalią
. Pogodę mamy piękną
.
Valençia to malownicze małe miasteczko na granicy z Hiszpanią. Leży nad dużą rzeką Minho.
Za rzeką Hiszpania
Warto było zostać i zwiedzić trochę to miasto. Otoczone jest dobrze zachowanymi warownymi XVII w. murami pochodzenia rzymskiego. Do miasta prowadzą liczne bramy. Jedna z nich nosi nazwę Porta de Santiago. W okresie rzymskim przebiegał tu trakt nr XLII, łączący Bragę z Tui.
Piękna jest starówka z ozdobionymi azulejos kamieniczkami, wąskimi uliczkami z kolorowymi sklepikami pełnymi pamiątek oraz licznymi obiektami sakralnymi. Okolica słynie z wyrobu lnu i ceramiki.
Kościół św.Teotoniusza – jednego z patronów Portugalii.
Matka Boża Karmiąca - rzadko spotykany obraz w kościołach.
Nie wiem czy to jakaś tradycja, czy akurat my trafiliśmy na plenerową wystawę kapeluszy, fartuszków kuchennych, siatek na zakupy, wiatraczków
? Zwłaszcza kolorowe kapelusze „fruwające” nad głowami przechodniów albo porozkładane na miejskim trawniku, robiły wrażenie.
Czerwień jarzębiny
. Jakoś nie chciało nam się opuszczać tego kraju
.
fot. KaŚ
fot. KaŚ
Portugalię żegnamy spacerem i lampką porto.
Jutro wkraczamy do hiszpańskiej Galicji. ![]()
c.d.n.
Bardzo Wam dziękuję za wszystkie miłe słowa
. Niezmiernie mi miło, że ktoś to czyta i ogląda. Powiem Wam, że bardzo ciężko się odtwarza wszystko po prawie pół roku czasu. Gdyby nie zdjęcia i stemple w paszporcie trudno by było to teraz opisywać. Mam jednak nadzieję, że dotrwam z pisaniem do końca
. A tymczasem ostatni odcinek z Portugalii
.
Przypominam, że do jutra głosujemy ![]()
Trzeba iść dalej
Trzeba iść dalej,
wyjść poza wątpliwości i cienie,
poza strach i śmierć.
Pić pożyczone słowa,
cudzym siłom zaufać,
jeśli nie starczy własnych.
Trzeba iść dalej,
przyjąć pielgrzyma w gościnę,
opowiedzieć własną historię,
wysłuchać,
ulżyć smutkom,
podzielić się chlebem i życiem.
Trzeba iść dalej,
z szeroko otwartymi oczami,
żeby odkryć żywego Boga
- przyjaciela, chleb, słowo –
wychodzącego nam na spotkanie.
W drogę więc …
/José María R. Olaizola/
Mało pamiętam z noclegu w Ponte de Lima, taka byłam zmęczona. Czułam też, że coś niedobrego dzieje się z moimi nogami, a dokładnie z małymi paluszkami w stopach. W czasie wielogodzinnej wędrówki w twardych butach (żałuję , że nie szłam tego dnia w sandałach) miałam je mocno uciśnięte. Pomimo tego, że kilka razy ściągałyśmy obuwie pojawiły się na nich początki pęcherzy. Miałam jeszcze cichą nadzieję, że może znikną do rana …
. Poza tym łydki miałam opuchnięte i twarde jak kamień
. Chore kolano, o które się najbardziej bałam, sprawowało się ze wszystkiego – najlepiej
!
Mniej więcej od Ponte de Lima dołączają do nas ks. Tomek, Domi i Monia i odtąd w piątkę, a niekiedy w szóstkę, ponieważ towarzyszy nam też co jakiś czas Pan Gieniu
, który spokojnym krokiem szedł sobie po tyłach, podążamy do celu
.
******
Jest 5 sierpnia 2014 r. Na dzisiaj są przewidziane góry. Mamy pokonać odcinek ok. 22 km i dotrzeć na nocleg do miejscowości Rubiães. Góry to może dużo powiedziane
, niemniej odcinek ten prowadzi przez lasy i okoliczne wzgórza, z których najwyższe ma wysokość 720 m n.p.m. My jednak tego dnia musimy pokonać Alto da Portela Grande. Tylko 405 m n.p.m.
. Całą drogę towarzyszą nam piękne widoki
, co umila trud wspinania … tak, wspinania, ponieważ zmęczone i obolałe mięśnie i stawy, przyzwyczajone do płaskiego terenu, odmawiają przy najmniejszych podejściach posłuszeństwa
Tragedia …! ![]()
Najpierw trzeba opuścić Ponte de Lima. Wychodzimy, jak zwykle wczesnym rankiem, nad okolicą ścielą się mgły. Teraz jest chłodno, ale piękny wschód słońca wskazuje na to, że dzisiaj będzie również bardzo gorąco.
Budzi się dzień. Mieszkańcy wyprowadzają owce z zagród.
Musimy przejść pod autostradą.
W barze w miejscowości Arco jemy słodkie śniadanie, pijemy kawę i wbijamy kolejny stempelek do naszego paszportu
.
Wreszcie wchodzimy na leśną ścieżkę i wędrujemy teraz wśród malowniczych skałek, podchodząc powoli pod górę. W dużej części trasa Camino trawersuje zbocza.
W lesie są drzewa z przymocowanymi woreczkami, w których zbiera się sok.
Przychodzi najtrudniejszy moment, trzeba wspiąć się ostro pod górę. Mijamy innych pielgrzymów, którym też jest trudno pokonać ten odcinek.
Korzystam z pomocy Jurka, który pod koniec prawie mnie wywlókł na szczyt
. Dziękuję ! ![]()
Kawałek podejścia widziany z góry ![]()
Piękne widoki na okolicę
. Na wzgórzach widać farmy wiatraków.
Po drodze mijamy krzyże. Wg tradycji pątnicy zostawiają pod krzyżem kamienie. Mają one symbolizować trud pielgrzymowania, a także wagę niesionych intencji do grobu św. Jakuba. Kamienie oznaczać mogą również popełnione grzechy, a krzyż ma przypominać o ich odpuszczeniu przez ukrzyżowanie, a następnie zmartwychwstanie.
Idziemy teraz lasem i łąkami, zbliżając się powoli do celu.
Znowu zielone winnice ![]()
i kościółki.
W oddali widać już miasteczko Rubiães.
Schodząc zahaczamy przy trasie o dopiero co powstałe prywatne albergue prowadzone przez Kanadyjczyków Geof’a i Lesley. Po kliku na zdjęcie poniżej historia powstania ich albergue (w j. angielskim).
Z sentymentu do Camino i pielgrzymów (sami niejednokrotnie wędrowali do Santiago) zamieszkali w Portugalii, zakupili dom i postanowili urządzić w nim albergue.
Zostajemy bardzo serdecznie przyjęci, mało tego, mogliśmy sami rządzić w kuchni.
Cała grupa zażyczyła sobie tradycyjnie porządną jajecznicę
, niektórzy nawet z dokładką, którą sobie sami przyrządzali
. Dobrze, że jajek w Portugalii nie brakuje
. Kury hoduje się niemal w każdym wiejskim gospodarstwie.
Idziemy dalej, ponieważ nocować dziś będziemy w innym miejscu. Z żalem opuszczamy sympatycznego Geof’a i obsługę dziękując im bardzo za ciepłe przyjęcie. Zostawiamy mu na pamiątkę flagę
i wspólne foto
.
Wychodzimy na bitą drogę mijając bogate wille i figurkę św. Jakuba na wystawie sklepowej.
Albergue de Peregrinos de S. Pedro de Rubiães jest niedużym ładnym schroniskiem dla pielgrzymów. Powstało w 2007 r, może pomieścić 32 osoby. Śpimy na łóżkach piętrowych.
Tu udaje nam się w końcu zrobić porządne pranie i w pełni je wysuszyć. Domi przeprowadza na moich małych palcach operację usunięcia pęcherzy
(jednak się zrobiły
), stosując znaną i wypróbowaną metodę igły i nitki
. Smarujemy rany maścią Tribiotic (szybko się goją). KaŚ dzięki za ten specyfik
.

Rano palce niestety bolą (dobrze, że to tylko te dwa najmniejsze
). Zakładam więc skarpety i sandały. Dziś dotrzemy do Valençi – ostatniego miasteczka na trasie w Portugalii.
c.d.n.
Żebym mógł wszystkie portugalskie paprotniki, paprocie rozpoznać to musiałbym się jeszcze trochę nauczyć, bo bodajrze prawie połowa gatunków nie występuje u nas w Polsce, które nie są mi znane
Tak czy siak chciałbym wpaść w nieznany mi teren i rozglądnąć się za czymś ciekawym, nieznanym co tu rośnie
Ty się szybko uczysz !
Życie nam sprawia różne niespodzianki, a marzenia się przecież spełniają ! ![]()
Pierwsza to orlica pospolita (Pteridium aquilinum), a druga to wietlica samicza (Athyrium filix-femina) niestety jedne najpospolitszych występujących u nas w Polsce gatunków paproci
Proszę bardzo, wszystko wyjaśnione
.
Przy tym źródełku za to widzę bardziej ciekawe paprocie, ale z takiej odległości to już je nie rozpoznam
. Jeśli chodzi o portugalskie paprotniki to jest tutaj sporo gatunków nie występujących u nas w Polsce
No widzisz, w złym miejscu fociłam
. Ty byś pewnie te portugalskie paprocie też wszystkie w mig rozpoznawał i nazywał.
Miałbyś zabawę , oj miałbyś, ponieważ runo leśne jest tam bogate. ![]()
Wytrzymałość
Nie poddawaj się,
choć często boli.
Choć mury bywają tak wielkim ciężarem,
a czas wydaje się być twoim wrogiem.
Nie poddawaj się , chociaż łzy
nazbyt często
będą żłobiły twe policzki i duszę.
Choć odległość dzieląca cię od bliskich
wydaje się nie do pokonania.
Choć miłość zdaje się dziś
niewykonalnym marzeniem
i choć zbyt często kąsa cię
strach, ból, samotność
smutek i wspomnienia.
Nie poddawaj się.
Bo ciągle jeszcze masz siłę,
żeby walczyć, śmiać się i czekać,
żeby podnieść się tyle razy , ile trzeba.
Twoje ramiona nie raz będą jeszcze obejmować,
a oczy tak wiele pięknych zobaczą pejzaży.
Być może patrząc w lustro,
nie widzisz nic pięknego, ale Bóg widzi.
Bóg dobrze cię zna i znając cię,
nadal w ciebie wierzy,
wie, że niczym u rannego ptaka,
twoje skrzydła prędko ozdrowieją
i podniesiesz się do lotu,
choć teraz zdaje się to niemożliwe.
Nie poddawaj się.
Jest ktoś, kto kocha cię bezwarunkowo
i kto wzywa cię, abyś uwierzył.
/José María R. Olaizola/
W trakcie drogi ma się wiele czasu na wewnętrzne poszukiwania, na refleksję. Niesie się ze sobą twarze innych ludzi, tych, którzy są częścią naszego życia, najbliższych, przyjaciół, znajomych, cały czas nasze myśli krążą wokół nich. Stają się bardziej bliscy. Tak jak wspominałam na wstępie, każdy dzień wędrówki komuś lub czemuś poświęcałam. To mnie mobilizowało i dodawało sił. Nie należy myśleć, że coś mnie boli, trzeba iść do przodu
. Nikt nie mówił, że będzie łatwo, w życiu też są przecież trudne momenty.
Do teraz jest dla mnie czymś niesamowitym i do końca niepojętym jak to się działo, że każdego ranka wstawałam bez problemu i byłam gotowa iść dalej ![]()
******
Może dobrze, że do końca nie wiedziałam ile dokładnie kilometrów mieliśmy do pokonania kolejnego dnia naszej wędrówki. Wtedy człowiek niepotrzebnie o tym nie myśli, tylko idzie. Jak się później okazało, był to najdłuższy odcinek trasy, ok. 40 km.
Dzień zapowiada się piękny tj. ranek, jak zwykle chłodny, ale na niebie błękit. To znak, że w ciągu dnia będzie bardzo gorąco. W przydrożnej kafejce kupujemy coś słodkiego na śniadanie i pijemy kawę.
Tak mniej więcej wyglądają portugalskie śniadania. Dużej kawy trzeba się domagać inaczej dostaniemy tylko taką na jeden łyk
. Do kawy najczęściej jest serwowana słodka bułka lub ciastko z nadzieniem (budyń, czekolada).
Iść w drogę po takim śniadaniu … ? – trochę ciężko
, więc prosiliśmy często, żeby nam zrobiono porządną bułkę albo sandwicz (mają pyszne pieczywo) z bekonem, albo jajkiem sadzonym, a najlepiej dwa w jednym
. Na hasło „jajecznica” serwują zwykle jajko sadzone, ale nie ma co wydziwiać, jajko to jajko, ważne, że człowiek się najadł i nabrał sił, żeby iść dalej. ![]()
Z Barcelos udajemy się najpierw do miejscowości Tamel . Po drodze mijamy kolejne kościółki i kaplice. Wszystkie wydają się do siebie bardzo podobne.
Niektóre zatopione w oliwnych zagajnikach.
Trasa wiedzie wśród wiejskich zabudowań, winnic i kukurydzianych pól, trochę lasem.
W sadach dojrzewają owoce kiwi, cytryny, morele. Szkoda, że drzewa dosyć wysokie i większość rośnie za ogrodzeniem.
![]()
Nawet bananowiec się trafia
. Rosną często pojedynczo, na obrzeżach pól uprawnych.
Kwiat bananowca
A tu już małe zielone owoce.
Tak wyglądają niektóre wiejskie miejscowości portugalskie. Małe, drewniane, albo tylko częściowo murowane domki, często z walącymi się dachami. Ludzie pielęgnują przydomowe ogródki, pielą grządki, kopią ziemniaki motyczką, uprawiają kapustę fatimską, a dla ozdoby sadzą dalie.
Zachwycamy się ogromnymi niebieskimi kwiatami hortensji. Roślina ta jest bardzo popularna w Portugalii, rośnie niemal w każdym ogródku, a nawet w przydrożnych rowach.
Często spotykaną tu rośliną ogrodową jest piękna, ale trująca datura czyli bieluń.
Niesamowite wrażenie robiły duże szafirowe kwiaty powojnika, które oplatały niczym liany eukaliptusowe drzewa i przydrożne zarośla.
Ciekawą rośliną jest albicja jedwabista, zwana też jedwabnym drzewem lub chińskim drzewem szczęścia. Jej liście zamykają się lekko nocą i w trakcie deszczu dlatego w Japonii, drzewko to nazywane jest śpiącym drzewem. Kory albicji używa się do leczenia siniaków i jako środek przeciw robakom. Strąki wykorzystywane są jako pasza dla bydła. W Portugalii mówi się na to drzewo arvore da seda.
Idąc przez las sfociłam dla Darka Tlałki jakieś portugalskie paprotniki
- zaraz mi na myśl przyszedł, jak zobaczyłam paprocie
. Zapewne u nas też takie rosną
.
Na Camino wodę można czerpać z przydrożnych źródełek, studni, „wanien”, które pełniły kiedyś, a nawet do teraz w niektórych miejscach pełnią rolę publicznych pralni. Nie wszędzie jednak jest badana i zdatna do picia, o czym informują tabliczki. Niemniej dla ochłody w upalny dzień, obmycia twarzy, czy obolałych, zmęczonych nóg, są idealne. Wodę do picia kupowaliśmy w sklepie.
Żółte strzałki i przydrożne słupki informują nas, że idziemy we właściwym kierunku
.
Dochodzimy do miejscowości Tamel. Jest tu nowo wybudowane albergue. Mieści się w byłym domu rekolekcyjnym. Ma 30 miejsc noclegowych. Obok znajduje się bar, restauracja i kościółek. Przechodzimy obok starego krzyża i kaplicy Capela Sra. da Portela i idziemy dalej.
W małym miasteczku Aborim można wypić kawę i coś zjeść.
Takie ciekawe murki budowali Portugalczycy z kamienia. Pamiętają jeszcze średniowiecze. Aż dziw bierze jak kamień potrafi być trwałym, wręcz niezniszczalnym materiałem budowlanym.
Z drogi widać już kolejną miejscowość przez którą będziemy przechodzić – Balugâes. Na zdjęciu widać niewielkie wzniesienia - będą nam od teraz towarzyszyć
.
Zanim jednak wkroczymy do Balugâes przechodzimy przez XII-wieczny kamienny most Ponte das Tabuás na rzece Rio Neiva.
Nad rzeczką siedzą wędkarze i łowią pstrągi
.
Aż się chce przysiąść i ochłodzić nad wodą, niestety opóźnienie w stosunku do pozostałej grupy mamy straszne
i pozostaje nam tylko szybko nasycić wzrok tym bardzo urokliwym miejscem
.
W Balugâes przechodzimy obok małego romańskiego kościółka św. Marcina (Igreja de São Martinho), który stoi na ładnym placyku ze starym krzyżem, otoczony oliwnymi drzewami.
Kozy i owce to częsty widok w Portugalii
.
Upał potęguje zmęczenie, zwłaszcza, gdy idzie się w pełnym słońcu.
Jaszczurkom ono jednak nie przeszkadza
.
Plecak wydaje się być coraz cięższy. Dla ochrony przed przegrzaniem trzeba ubrać coś na głowę. Coraz częściej też musimy robić postoje, żeby zrzucić ciężar z pleców i dać na chwilę odpocząć obolałym nogom.
Nawet nie chce nam się myśleć ile jeszcze drogi nam zostało. Na dodatek zielone tabliczki skutecznie próbują nam w głowie namieszać wskazując ciągle to inny (raz krótszy, raz dłuższy) kilometraż do celu – miasta Ponte de Lima.
Nic to, iść trzeba dalej, upał robi się coraz bardziej nieznośny. Dochodzimy do placu z kościołem w miejscowości Vitorino dos Piaes. Na niebie lampa. Ja i KaŚ jesteśmy już potwornie zmęczone. Gdzieś za rogiem ponoć czekał na nas Pan Gieniu, ale nie miałyśmy siły do niego dotrzeć. ![]()
Naprzeciw kościoła była studnia z wodą.
Widząc wodę wpadłyśmy na szatański pomysł by wejść do tej studni i się trochę ochłodzić … XO. Nawet nie wiecie jak dobrze było w tym upale zrzucić buty i zanurzyć nogi w zimnej wodzie. Mam nadzieję, że św. Andrzej nam tego nigdy nie wypomni … . ![]()
Po takiej relaksującej „kąpieli” poczłapałyśmy dalej. Teraz szłyśmy trochę przez las,
i znowu wśród winnic i pól.
Górki w tle urozmaicały krajobraz
.
W końcu baaaardzo powoli zaczęłyśmy się zbliżać do celu. Dwa razy przejść trzeba było przez drogę główną, gdzie ruch samochodowy jest bardzo duży i żaden kierowca nie zwraca uwagi na pielgrzymów. Trzeba bardzo uważać.
Koniki w jakiejś przydrożnej zagrodzie. ![]()
W końcu zaczęły się powoli odsłaniać przedmieścia Ponte de Lima.
Piękna platanowa aleja, która prowadziła nas do centrum miasta i upragnionego albergue.
Most na rzece Trovela – Ponte de Barros.
Musiałyśmy na chwile przysiąść, na tej czerwonej ławeczce w parku.
Rzeźba z brązu w mieście.
I my – uradowane i potwornie zmęczone całym dniem wędrówki. Dotarłyśmy na miejsce ok. godz. 21.00. Ks.Tomek wraz z resztą grupy czekał na nas z mszą.
Zatrzymaliśmy się w Albergue de Peregrinos de Ponte de Lima.
Ponte de Lima to piękne miasto, niestety nie miałyśmy już sił go zobaczyć. To był najdłuższy i najbardziej wyczerpujący odcinek trasy, ale udało się
.
Jesteśmy prawie na półmetku. ![]()
Czy ktoś powiedział, że jutro będą góry … ?
c.d.n.
PROPOZYCJE na grudzień
Mamy aż 7 propozycji na grudzień
. Powiem szczerze, że wybór będzie bardzo trudny, ponieważ zdjęcia są piękne
Magiczne !
Dziękuję za wszystkie nadesłane zdjęcia.
ZDJĘCIE 1- Widok znad Bukowca w stronę Bujakowskiego Gronia

ZDJĘCIE 2- Widok z Chaty pod Magurką
ZDJĘCIE 3 - Kobiernice – W drodze na zamek na Wołku.
ZDJĘCIE 4 – Na spacerze.

ZDJĘCIE 5 - Grudniowy wschód słońca na Kiczorze.

ZDJĘCIE 6 - Panorama Beskidu Małego spod Jaworzyny.

ZDJĘCIE 7 - Oszronione buki na Czuplu.
UWAGA : Głosujemy przez tydzień czyli do 11 stycznia (do północy) wybierając 3 najlepsze zdjęcia i przyznając im odpowiednio:
1 miejsce - 3 pkt
2 miejsce - 2 pkt
3 miejsce - 1 pkt
PS. Jednocześnie można już przesyłać na maila propozycje na styczeń
Magia Beskidu Małego – styczeń
Zimowej magii BM-u ciąg dalszy …
Swoje zdjęcie na styczniową kartkę (jedno!) prosimy przesyłać na forumowego maila
beskidmaly@gmail.com do 18 stycznia 2015 roku.
W tym temacie dostępne są ZASADY ZABAWY
Czekam niecierpliwe na kolejne piękne zdjęcia !!! ![]()
MF masz rację, nie ma w regulaminie poruszonej tej kwestii. Myślę, że nie będziemy nic dodawać. Niech to będzie sprawa indywidualna każdego, czy odda głos na swoje zdjęcie, czy nie. Bywało wcześniej, że oddawano, ale to był chyba, o ile dobrze pamiętam pojedynczy przypadek. Większość jednak tego nie robiła. ![]()
Forum Beskidu Małego » Posty przez nena
[ Wygenerowano w 0.157 sekund, wykonano 5 zapytań ]