Wyruszamy w niedzielę rano z Hali Gąsienicowej niebieskim na )( Karb. W ten weekend wysoko w Tatrach było niesamowicie przyjemnie, bezwietrznie i ciepło big_smile. Temperatura utrzymywała się w granicach 0 stopni Celsjusza, nocą nieznacznie spadała poniżej zera. Nad Zakopanem wisiała cały czas gęsta mgła. Żeby oko nacieszyć widokami trzeba się było udać wyżej.

https://lh3.googleusercontent.com/-16h2MiE0uEI/VIXqma6IkWI/AAAAAAAAWEA/ZnfWI6Qv_vk/s912/Panorama%25204.JPG?gl=PL

Z każdym krokiem odsłaniały się coraz to fajniejsze widoczki big_smile. Ponieważ dawno w Taterkach nie byłam, mój wzrok je niemal pożerał. big_smile.

Żółta Turnia, od rana pięknie podświetlana przez wschodzące słońce.

https://lh4.googleusercontent.com/-WlQQQssb64U/VIXnAP1KOxI/AAAAAAAAVwA/Nf23hbS0HsY/s800/100_9671.JPG?gl=PL

Gdzieś w dole ścieli się gęsta mgła. Momentami udało się jej wspiąć niemal pod Czarny Staw Gąsienicowy. Na szczęście szybko zrezygnowała i powróciła w doliny.

https://lh3.googleusercontent.com/-JR_72eBaZtI/VIXm7ne3knI/AAAAAAAAVvo/MuMigg7fUf0/s800/100_9667.JPG?gl=PL

Mijamy pomnik Mieczysława Karłowicza zwany Kamieniem lub Wantą Karłowicza.

https://lh5.googleusercontent.com/-YZijWQMexpM/VIXm-04U4EI/AAAAAAAAVv4/L-CM19lM7TE/s800/100_9670.JPG?gl=PL

i głośno szumiący Czarny Potok

https://lh5.googleusercontent.com/-gzKJB01reMI/VIXnEwGM7hI/AAAAAAAAVwY/hkHEm1IX-ho/s800/100_9674.JPG?gl=PL

Wypatrzyłam coś zielonego – widłak jałowcowaty (Lycopodium annotinum) zwany również widłakiem gajowym z pięknie wykształconymi kłosami zarodnionośnymi.

https://lh5.googleusercontent.com/-2rNr0VjVPYo/VIXnL_koklI/AAAAAAAAVw4/bzjUJFlEM_s/s800/100_9678.JPG?gl=PL

Ponoć te rozjechane żleby zwane są … „nogami góralki” … big_smile Ileż to ciekawych rzeczy można się dowiedzieć po drodze … big_smile wink

https://lh3.googleusercontent.com/-7vQgGtAednM/VIXnLgejcFI/AAAAAAAAVw0/BPmKAgFC7Qc/s800/100_9679.JPG?gl=PL

Podchodzimy pod imponująco z tej strony wyglądający Kościelec.

https://lh4.googleusercontent.com/-9JKkd6jS8Io/VIXnRd2ZuTI/AAAAAAAAVxg/f9sZZ9paJgA/s800/100_9684.JPG?gl=PL

Góra korci, ale bez raków nie mam szans, żeby się na nią wdrapać. Obiecałam jednak sobie, że spróbuję, ale najpierw latem big_smile wink. Niemniej zdążyłam ją sobie już ze wszystkich stron dokładnie obejrzeć i prześledzić szlak wejściowy big_smile.

)( Karb – dzisiejszy cel wycieczki

https://lh3.googleusercontent.com/-PO1je1rlSsE/VIXnUEWV_JI/AAAAAAAAVx0/dZRmSlKld4U/s800/100_9686.JPG?gl=PL

Zanim jednak zaczniemy się wspinać, robimy krótki postój nad niemal całkowicie zamarzniętym już Czarnym Stawem Gąsienicowym.

https://lh6.googleusercontent.com/-I5ORAD1ogZY/VIXqyUlHr9I/AAAAAAAAWEg/rm2wu07k-4M/s912/Panorama%25209.JPG?gl=PL

https://lh5.googleusercontent.com/-To0SClQxFO4/VIXqu8VobiI/AAAAAAAAWEY/FTBV8xv4fUI/s912/Panorama%25208.JPG?gl=PL

Czarny szlak na )( Karb momentami jest dosyć stromy. Przy oblodzeniu bez raków nie ma co szarżować. Nam udaje się tego dnia wyjść asekurując się tylko kijkami.

https://lh3.googleusercontent.com/-aBxiwEN3IPg/VIXn6uvT7jI/AAAAAAAAV1A/h5tjt9dFnQA/s800/100_9713.JPG?gl=PL

Podchodząca pod Czarny Staw Gąsienicowy mgła. Na szczęście, szybko odpuściła big_smile

https://lh3.googleusercontent.com/-fV1F6ObBSvk/VIXn7S94RTI/AAAAAAAAV1I/Tn-VywEF-KE/s800/100_9714.JPG?gl=PL

Widoczki z góry na część Orlej Perci smile darkheushu czy te gołe skałki to Fajki ? big_smile

https://lh4.googleusercontent.com/-aDDFZOG8slo/VIXn9FAiLjI/AAAAAAAAV1Q/nyr_E9eD3n0/s800/100_9715.JPG?gl=PL

Po prawej Kozia Dolinka – miałam okazję być w niej zeszłej zimy w dużo gorszych warunkach. Teraz fajnie ją było oglądać w całej okazałości.

https://lh5.googleusercontent.com/-2FiANOjQiFw/VIXn_vM966I/AAAAAAAAV1Y/nnoCRvRj_lg/s800/100_9717.JPG?gl=PL

I mgły sobie idą, a kysz … big_smile

https://lh6.googleusercontent.com/-eHvEeGt9iLQ/VIXoHlR-r2I/AAAAAAAAV2Q/ygrEGK-Zzus/s800/100_9724.JPG?gl=PL

A my coraz wyżej smile

https://lh3.googleusercontent.com/-UJNQA5xUnJE/VIXoNbqoQxI/AAAAAAAAV2w/IgClWWukQuA/s800/100_9728.JPG?gl=PL

Postój i fotka przy bałwanku big_smile

https://lh6.googleusercontent.com/-eaIarzedAtU/VIXoOgIqnuI/AAAAAAAAV24/GuhQ9N89rCk/s800/100_9730.JPG?gl=PL

https://lh6.googleusercontent.com/-GY2UnDkqULg/VIXoLnjKaFI/AAAAAAAAV2o/OKjhLreWifs/s800/100_9727.JPG?gl=PL

I już !!! big_smile

Widoczki z przełęczy prześliczne. Od razu bukuję sobie termin wiosenny na to miejsce smile.

https://lh3.googleusercontent.com/-MtLxcir-yZA/VIXsTAxl5bI/AAAAAAAAWE8/UkShfPDSMFU/s912/100_9779-PANO.jpg?gl=PL

W dół na stawki w Roztoce Stawiańskiej. Największy to  Zielony Staw, w tle Kasprowy Wierch.

https://lh4.googleusercontent.com/-Bl1R6vOzzww/VIXppzofAbI/AAAAAAAAV_Y/2HtyOGUaswU/s800/100_9803.JPG?gl=PL

Z przodu z wysepkami Dwoisty Staw Gąsienicowy

https://lh6.googleusercontent.com/-x5HxvkuATXI/VIXotsPStwI/AAAAAAAAV6A/-lI-zaFnb5s/s800/100_9758.JPG?gl=PL

Zdjęć Kościelca i Świnicy mam chyba ze sto, w różnych ujęciach, jak ktoś potrzebuje, pisać, dzwonić big_smile wink.

https://lh3.googleusercontent.com/-MtLxcir-yZA/VIXsTAxl5bI/AAAAAAAAWE8/UkShfPDSMFU/s912/100_9779-PANO.jpg?gl=PL

Dzień mamy bardzo krótki, szybko zapada zmrok i trzeba się śpieszyć, żeby cokolwiek zobaczyć. Niemniej jestem bardzo happy z tego, że oko i duszę nacieszyłam big_smile. Wrócę w to miejsce na pewno. W drodze powrotnej (cały czas szlak czarny, który przy dolnej stacji kolejki linowo - krzesełkowej na Kasprowy Wierch łączy się żółtym) mijamy kolejne małe stawki. Ja oczywiście opóźniam marsz, jak zwykle ... .

Pstrykam sobie zalodzone strumyki  cool

https://lh4.googleusercontent.com/-c8Ele84zV-8/VIXp0_ovBsI/AAAAAAAAWAg/ZoXIHTB0EN0/s800/100_9814.JPG?gl=PL

Nie mogę się oprzeć panoramie Tatr w zachodzącej poświacie słońca, która pięknie uwydatnia ich kontury. Mogłabym tu siedzieć do rana big_smile . Ale nie mogę ...   neutral Rano o ósmej mam busa do pracy ... . big_smile

https://lh3.googleusercontent.com/-MtLxcir-yZA/VIXsTAxl5bI/AAAAAAAAWE8/UkShfPDSMFU/s912/100_9779-PANO.jpg?gl=PL

https://lh3.googleusercontent.com/-BkyjUZHLLiw/VIXsdxvGCbI/AAAAAAAAWFM/7GOJx06fOxo/s912/100_9808-PANO.jpg?gl=PL

https://lh6.googleusercontent.com/-DI_YIDLcNTU/VIXqiAWoq0I/AAAAAAAAWDw/kCGGTUD-coA/s912/Panorama%252023.JPG?gl=PL

https://lh3.googleusercontent.com/-1-wLFj8Bs8s/VIXqfSDML8I/AAAAAAAAWDo/bWIJI9dLKoE/s912/Panorama%252022.JPG?gl=PL

Bardzo dziękuję za ten weekend ! smile  smile  smile

1,902

(35 odpowiedzi, napisanych Relacje z wycieczek po Beskidzie Małym)

Skorpion napisał/a:

Jako że zima chwilowo wróciła tam skąd przyszła, dzisiejszy spacer na Hrobaczą zaliczam do jesiennych i wrzucam "mgielne woale" specjalnie dla neny wink Widoków po drodze żadnych, ale za to jaki klimat...

Skorpionie bardzo dziękuję za te klimatyczne mgiełki ze szlaku na Hrobaczą Łąkę smile. Mnie tym razem wywiało nieco wyżej, do zimy big_smile. Mgła w górach potrafi człowiekowi przysporzyć kłopotów, jednak na zdjęciach wychodzi przepięknie. cool

1,903

(320 odpowiedzi, napisanych Flora Beskidu Małego)

Dariusz Tlałka napisał/a:

Wyjaśniła mi się pewna sprawa dotycząca paproci o której usłyszał o mnie świat botaniki. Chodzi tu o nerecznice pośrednią (Dryopteris remota). Okazuje się że wszystkie istniejące stanowiska tej paproci w Polsce należą tylko do moich odkryć. Aż przypomniał mi się rok 2007 kiedy to w Beskidzie Małym w Dolinie Wielkiej Puszczy odkryłem pierwsze istniejące stanowisko nerecznicy pośredniej w Polsce smile

No to gratulacje Darku smile ! Polskie odkrycia pterydologiczne bez Twoich byłyby ubogie ! big_smile

1,904

(11 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))

Bardzo miło było spotkać się znowu w większym gronie big_smile.

https://lh6.googleusercontent.com/-XX435bjU0jM/VIDA0eDwTOI/AAAAAAAAVrE/LDguCRrI1CE/s800/100_9546.JPG?gl=PL

                         https://lh3.googleusercontent.com/-UiB96kOooW8/VIDA1lkgcqI/AAAAAAAAVrU/qGt40vp0Ctc/s640/100_9550.JPG?gl=PL

Końcowy chaszczing nad Skawą zapamiętam długo big_smile !

https://lh4.googleusercontent.com/-tk58afwR8g8/VIDA1i_tD2I/AAAAAAAAVrQ/1UeXUU0S5bU/s800/100_9565.JPG?gl=PL

Jaskinia, a właściwie dziura w ziemi pod Jaroszowicką Górą, jak ktoś nie wie, gdzie się znajduje , to w życiu na nią nie trafi. Na dodatek trzeba się do niej wspiąć po bardzo stromym stoku.

https://lh4.googleusercontent.com/-Zc11Y6_2FsY/VIDA3F6bPfI/AAAAAAAAVrk/e359EpmqVdI/s800/100_9581.JPG?gl=PL

Druga pod dosyć dużą skałką jest, jak pisał Darek, zasypana. Nie da się do niej wejść.

https://lh3.googleusercontent.com/-4pcIVVeCOLc/VIDA2mUAfyI/AAAAAAAAVrg/Aoyjf-EYNW0/s800/100_9575.JPG?gl=PL

Fotki mam słabe, bo mój aparat po zmroku się na mnie obraża. hmm

1,905

(7,756 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)

Potrójna, żółty, dom można powiedzieć prawie naprzeciwko domku Ani i Rafała ?

1,906

(0 odpowiedzi, napisanych Wydarzenia w Beskidzie Małym)

Najmłodszy w historii zdobywca biegunów północnego i południowego w ciągu jednego roku. Jest jednocześnie pierwszym niepełnosprawnym, który dokonał takiego wyczynu. Założyciel fundacji Poza Horyzonty. Współautor programu podróżniczego Między biegunami emitowanego na antenie Radia Kraków. W 2011 roku powstał film fabularny o Janie Meli zatytułowany „Mój biegun”.

W poniedziałek 1 grudnia Jasiek będzie gościć w MDK w Andrychowie smile

Cena biletu: 10 zł

                              http://www.kultura.andrychow.eu/images/programy2014/MDK/list2014/mela_wagabunda_plakat_mn.jpg

I po festiwalu big_smile. Ludzi było mało, ale za to panowała kameralna, prawie domowa atmosfera i można było się czuć jak u siebie na fotelu przed telewizorem big_smile. 4 filmy, z których najbardziej podobały mi się „W drodze” i „Trabanty jadą do Afryki” oraz występ gości. Wyszliśmy ok. godz. 22.00  big_smile. Maraton, ale warto było się wybrać, ja nie żałuję ! smile

1,908

(9 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)

A oto piękny Darkowy - widlicz Zeillera (Diphasiastrum zeilleri)

https://lh6.googleusercontent.com/-6MoZSzcJZ_M/VHeOgzLLTdI/AAAAAAAAVn8/hMXXw2sw26A/s800/Widlicz%2520Zeillera.JPG?gl=PL
fot. Darek Tlałka

Czy to prawda, że ten umieszczony na  Czerwonej liście roślin i grzybów Polski (kategoria zagrożenia: V -w grupie gatunków narażonych na wyginięcie) widlicz występuje również w dolinie Ponikwi w Beskidzie Małym Darku ? Masz to sprawdzone ?

1,909

(4 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)

W dniach 5 -7 grudnia 2014 r. w Krakowie odbywać się będzie 12. Krakowski Festiwal Górski.

http://poznan.culturowo.pl/static/events/39269/img.jpg

Z zagranicy na tę imprezę przyjadą do Krakowa: Alex Huber, Stephan Siegrist, Peter Croft oraz Daniel Jung. Polskie środowisko wspinaczkowe na scenie reprezentować będą m.in.: Krzysztof Wielicki (z prelekcją "Mój wybór"), Janusz Gołąb ("K2 - 60 lat później"), skialpinista i światowy rekordzista na Manaslu – Andrzej Bargiel („Hic sunt leones”), pierwszy Polak, który zjechał z Cho Oyu – Olek Ostrowski („Cho Oyu 8201 – Ski Expedition 2014”) oraz Konrad Ociepka ("„El Cap klasycznie").

https://scontent-a-cdg.xx.fbcdn.net/hphotos-xaf1/v/t1.0-9/11594_664407267013547_5478273750554205279_n.jpg?oh=62dcf97806eb1e538ca2d12c01b00128&oe=551875D7

Krakowski Festiwal Górski to również duża dawka wiedzy. W festiwalowych tematach znajdą się warsztaty związane z bezpieczeństwem w górach, treningiem wspinaczkowym, kursy lawinowe, dotyczące narciarstwa poza trasą oraz taternictwa jaskiniowego.

Na festiwalowym ekranie pojawią się filmy górskie z najwyższej, światowej półki. Miłośnicy filmu górskiego będą mogli śledzić zacięty wyścig w konkursie filmu międzynarodowego i polskiego o Grand Prix KFG 2014.

Miejsce: Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie, Pawilon Dydaktyczno – Sportwoy, ul. Rakowicka 24

Szczegółowy PROGRAM FESTIWALU

Karnety i bilety

Bilety na poszczególne dni 12. Krakowskiego Festiwalu Górskiego (płatne bloki, na pozostałe wydarzenia wstęp wolny) w dniach 5-7 grudnia 2014:

    Piątek, 5 grudnia (blok popołudniowo-wieczorny, główna sala festiwalowa) – 29 zł,
    Sobota, 6 grudnia (blok popołudniowo-wieczorny, główna sala festiwalowa) – 35 zł,
    Niedziela, 7 grudnia (blok popołudniowo-wieczorny, główna sala festiwalowa) – 29 zł.

Karnet na wszystkie dni i płatne bloki 12. KFG kosztuje - 79 zł.

Wstęp na pozostałe imprezy KFG – bezpłatny!

Liczba miejsc w salach głównej, 8, 9 oraz Nowej Auli (Pawilon C) jest ograniczona.

W tę niedzielę w Wadowickim Centrum Kultury odbędzie się Pierwszy Festiwal Filmów Podróżniczych.

https://fbcdn-sphotos-b-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xpf1/v/t1.0-9/10247223_960460527302212_4810986857442494728_n.jpg?oh=06ec2c31f22dde0d99f465602a298818&oe=5518EBA3&__gda__=1424095433_6e6077ec315c793ca7289fb82d37de5b

Podczas festiwalu zaprezentowane zostaną  filmy, które przeniosą Państwa do zimnej krainy Bajkału, w gorący klimat Afryki, na Madagaskar oraz do północnych Indii.

„Famadihana – spotkanie życia i śmierci”, reż. Tomasz Rudomino / Polska 2010 / 45’. To jedno z ostatnich tabu na Madagaskarze. Wioska, w której ludzie wciąż spotykają się ze zmarłymi w odwiecznym rytuale przewijania kości zmarłych. Jest to obrządek wykonywany na Madaskarze zgodnie ze szczegółowymi wytycznymi i oficjalnymi procedurami urzędowymi.

Zwiastun:

„Państwo środka" , reż. Tomasz Pienicki, 5'

„W drodze”, reż. Paweł Wysoczański / Polska 2008/ 50' Film opowiada o wyprawie emerytowanego górnika, Mieczysława Bieńka do północnych Indii, na spotkanie z Dalajlamą. Bohater przez całe życie był górnikiem kopalni Wieczorek w Katowicach. Praca pod ziemią była jego pasją. W wyniku wypadku na kopalni Mietek został poważnie ranny i nie mógł powrócić do pracy. Nie odpowiadała mu jednak wizja życia na emeryturze. Błądząc palcem po mapie odnalazł Indie. Nie znając języka, bez pieniędzy wyruszył w wielomiesięczną podróż do Azji. Po latach powraca tam… Tym razem w towarzystwie młodego filmowca – Pawła Wysoczańskiego. Tych dwóch dzieli wszystko: wiek, wykształcenie, światopogląd, zainteresowania… Czy spotkają się z Dalajlamą? Jak poradzą sobie w starciu z obcymi kulturami? Ile w Indiach kosztuje viagra? Podróż to ciągłe udowadnianie sobie samemu, że można pokonać własne słabości. Film zdobył kilkanaście prestiżowych nagród na festiwalach, głównie kina niezależnego.

Zwiastun:

„Trabanty jadą do Afryki”, reż. Dan Priban, Dana Zlatohlavkova / Czechy, 2011 / 90 min. Film zdobył m.in. nagrodę publiczności na 11 Festiwalu Podróżników Trzy Żywioły. Ludzie mają marzenia, pragnienia, plany – te większe i te malutkie. Gdzie znajdują się ich granice i jak je poznać? Najlepiej – przekroczyć je i zobaczyć co się wydarzy. To film, który jest namacalnym przykładem przekroczenia takiej granicy „niemożliwego“. Przykład, że można zostawić wszystko i ruszyć przed siebie, do Afryki – tej prawdziwej, jakże odmiennej od całego bełkotu znanego z telewizji. To film o podróży, którą warto było przeżyć, bez względu na wszystko. I to nie tylko dla siebie..

Zwiastun:

„Rowerem po Bajkale”, reż. i wykonanie Jakub Rybicki, Paweł Wicher , 20. 4 pedały, 2 podróżników, 1 jezioro i 900 km po lodzie. Mrożąca krew w żyłach relacja z rowerowej wyprawy po zamarzniętym Bajkale. W marcu 2013 dwójka śmiałków pokonała ponad 900 km rowerami po zamarzniętym najgłębszym jeziorze świata. Walczyli z zabójczymi mrozami, powalającymi wiatrami, głębokim śniegiem i własnymi słabościami. Jakub Rybicki i Paweł Wicher wyruszyli 2 marca z Niżnieangarska – najbardziej na północ wysuniętego punktu jeziora - by po 3 tygodniach stanąć na jego południowym krańcu – w Kułtuku. W sumie przejechali ok. 950 km, z czego kilkadziesiąt kilometrów po prostu przepchali. Temperatury, z jakimi przyszło się im zmierzyć wahały się od – 35 stopni w nocy do ok. – 15 w dzień. Bajkału nie da się przejechać w lecie, z tego prostego względu, że nie ma tam dróg – opowiadają podróżnicy. Zdecydowaliśmy się na marzec, bo mrozy są wtedy już lżejsze, a lód wciąż ma grubość ok. 1 metra -  mogą po nim bez obaw jeździć ciężarówki. Wybór środku transportu też był prosty – od kilku lat podróżujemy rowerami, a Rosję upodobaliśmy sobie szczególnie. Parę lat temu powołaliśmy do życia projekt „Rowerowa Rosja”, a podróż po Bajkale jest jego kontynuacją. Zima na Syberii ma sporo zalet – śpią niedźwiedzie i kleszcze – największe zagrożenia dla człowieka. Jest mniej turystów, a powietrze bardziej przejrzyste. Na Bajkale jest więcej słonecznych dni niż na Krymie, a widoki są przecudne. Jezioro jest otoczone ze wszystkich stron górami, z najwyższą, górą Czerskiego o wysokości 2588 m. n.p.m.. Lód jest gruby i krystalicznie czysty – warunki wręcz idealne do jazdy. Niestety, według miejscowych zima 2013 była najbardziej śnieżna od niepamiętnych czasów. Podróżnikom dokuczały również huragany, okazjonalne trzęsienia ziemi i usterki techniczne, takie jak łamiące się kierownice czy koła. Mimo tych przeciwności po trzech tygodniach wyprawa zakończyła się sukcesem, bez konieczności amputacji odmrożonych kończyn. Więcej informacji na temat wyprawy i Rowerowej Rosji na stronie www.rowerowarosja.pl

Zwiastun:

Nie zabraknie podróżników: o wyprawie do Dalajlamy opowie emerytowany – górnik – zagorzały podróżnik – Hajer Mieczysław Bieniek. Tajniki jego wyprawy pokażemy w filmie pt. „W drodze”, a sam opowie o szczegółach i własnych wrażeniach. Na wyprawę przez Rosję i Kazachstan, śladami rodzinnej historii zabierze Państwa Małgorzata Szumska – uśmiechnięta, z dystansem do siebie i poczuciem humoru podróżniczka, pisarka i niesamowita kobieta!

Mieczysław Bieniek Hajer

Górnik i Ślązak. Przez 27 lat pracował w kopalni KWK Wieczorek. Za swoje osiągnięcia dla górnictwa został dwukrotnie odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi. Przez wiele lat prowadził spokojne i szczęśliwe życie, wolne od przygód i szaleństw. Do czasu... z dnia na dzień postanowił zmienić całe swoje życie. Zwiedził już ponad 100 krajów, w Singapurze budował krematoria, w Indonezji był rybakiem. W Indiach pracował jako pomocnik mleczarza. Spotkał się z Dalajlamą, jako pierwszy Polak na rowerze wjechał do Murmańska. Swoje podróżnicze opowieści zapisał w książkach: „Hajer jedzie do Dalajlamy”, „Z Hajerem na kraj Indii”. Podczas spotkania w Wadowicach opowie swoją niesamowitą historię i podróż do Dalajlamy.

Małgorzata Szumska

Aktorka teatru lalek, podróżniczka, blogerka, niespokojny duch. Wędruje samotnie, gdyż wtedy czuje prawdziwy smak przygody. Uważa że siedzenie na podłodze w chińskim pociągu przez 26 godzin nauczyło ją pokory, zgubienie paszportu w Wietnamie – wiary w ludzi, a miesiąc spędzony w indyjskim aszramie – wiary w siebie. Hinduski wróżbita powiedział jej, że nie zazna spokoju w jednym miejscu, buriacki szaman, że czeka ją życie w drodze, i nawet Cyganka z Kazimierza Dolnego powiedziała jej „jesteś taka jak my, bez domu i wszędzie u siebie.” Do trzydziestego roku życia ma plan być na każdym kontynencie. Do pięćdziesiątego roku życia ma plan polecieć na orbitę. Opowie o niezwykłej sentymentalnej podróży, trasą wspomnień babci, sprzed 60 lat, która opisała w swojej książce „Zielona sukienka. Przez Rosję i Kazachstan śladami rodzinnej historii.”

Prezentowane filmy i prelekcje gości zdobyły liczne nagrody, wyróżnienia i mnóstwo owacji publiczności.

Początek podróży filmowej – godz. 16.00
Cena biletu : 20 zł

Dla dzieci w wieku 6 – 9 lat przygotowano warsztaty podróżnicze, podczas których wspólnie z podróżnikami działającymi w ramach Akademii Podróżowania Trzy Żywioły, dzieci poznają bogactwo naturalne i kulturowe świata.
Cena warsztatów – 8 zł.

Dariusz Tlałka napisał/a:

Za to zwróciły moją uwagę rosnące w listopadzie pod kamieniołomem w storczyki - kruszczyki szerokolistne, no i też skrzyp pstry smile

Każdy patrzył na co innego big_smile, ale widzisz, gdybym wiedziała to wcześniej, sprawdziłabym czy są tam również tej jesieni smile. Teraz będę wiedzieć gdzie i czego szukać. smile

1,912

(46 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)

jolanta napisał/a:

... i o innych -  myślę, że też wink Jak w każdej drodze... smile

O innych też ... big_smile, zgadza się wink

1,913

(11 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))

piotr przypomniałeś mi wiosenną wycieczkę na Turbacz sprzed dwóch lat, zielonym szlakiem, który opisujesz. wink Wyruszyliśmy wtedy z Koninek, a schodziliśmy z powrotem do tej miejscowości przez przez Obidowiec, Suhorę i Tobołów. big_smile Mieliśmy wtedy jeszcze fioletowe i miejscami białe barwy wink. Pamiętam te rozwalone szałasy przy szlaku. Wtedy były odrobinę w lepszym stanie. Widać, że czas bardzo szybko je niszczy.

1,914

(46 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)

Dziękuję, miło mi, że to czytacie ! big_smile To mnie mobilizuje, żeby pisać dalej … big_smile wink

Jolanta napisał/a:

Pamiętasz? Przeczytałyśmy ją "jednym tchem" wink
„Na szlaku do Composteli. Najważniejsza droga mojego życia” - książkę, w której znany niemiecki komik telewizyjny Hape’a Kerkeling  pisze o swojej pieszej wędrówce do grobu  św. Jakuba. Od tego się wszystko zaczęło big_smile

Dokładnie, i wtedy wydawało mi się, no ba, byłam tego pewna, że Camino to marzenie nie do zrealizowania, potem namowy ks.Tomka, innych osób, jakaś wewnętrzna siła, albo brak wyobraźni big_smile podpowiadały, a może jednak podołam tej drodze … , aż w końcu kupili mi bilet i nie miałam wyjścia, zaczęły się na dobre przygotowania big_smile wink.

Jolanta napisał/a:

Nie rozdzieram jednak szat wink znajdę na tą drogę jakiś własny sposób smile

Wiem, że tak będzie ! smile :*

Darek Tlałka napisał/a:

Taka podróż to na pewno wielu mądrych rzeczy[ …]

Uczy bardzo wiele Darku, ale przede wszystkim dowiadujesz się dużo o samym sobie …. smile

wagabunda.marcin napisał/a:

Nigdy nie byłem. sad

Marcinie proponuję dołączyć do tomkosa big_smile wink

1,916

(13 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)

MK napisał/a:

A ja tak !!!
Jeżeli chcemy, by nasz Beskid Mały był piękny, czysty, trzeba też pokazywać - niechlujstwo turystów i niechlujstwo niektórych gospodarstw domowych okalających nasz BM.
Trzeba to oficjalnie ganić!!!

   MK problem jest złożony i pewnie znajdą się osoby, które poprą Twoje poglądy, jak i takie, które je odrzucą. Oficjalnie gani się takie postawy od zawsze i jakoś z marnym skutkiem … Na naganie i pokazywaniu mało estetycznych zdjęć (im brzydsze, tym lepsza oglądalność) się kończy, a problem jak był, tak jest. Nie na pokazywaniu to polega tylko na uczeniu odpowiednich postaw. Niestety, i tu się będę znowu powtarzać, jeśli brak edukacji proekologicznej w domu, już właściwie od „kolebki” to z obserwacji i doświadczenia wiem, że szkoła ma potem bardzo trudne zadanie, żeby naprawić spaczone postawy dzieci. Musi bowiem walczyć z niewłaściwymi poglądami i postawami dorosłych wobec przyrody i w tym momencie niestety, ale w dużej ilości przypadków, przegrywa. Tak więc trzeba by najpierw zacząć od edukacji i uświadamiania dorosłych.

MK napisał/a:

Jeżeli uważasz neno że to nie ma sensu, to po co wraz z Jankiem Zielińskim, naszym autorytetem ochrony Beskidu Małego robisz akcje z młodzieżą zbierania śmieci nad np. rzeką roku??? Po co??? Ma to sens???

    Dobrze wiemy że wszelkie akcje typu sprzątanie lasów, rzek itp. to kropla w morzu potrzeb i tak naprawdę walka z wiatrakami. Posprzątany np. w tym roku kawałek rzeki już następnego dnia zaśmiecono. Podobnie rzecz się miała/ma ze szlakami turystycznymi. Co roku organizuje się szereg akcji, którym przyświeca idea ochrony środowiska i co roku narzekamy na to samo - ogromną ilość zebranych odpadów (nierzadko bardzo niebezpiecznych), zlokalizowanych dzikich wysypisk śmieci itd… .  W takim razie chyba najwyższy czas szukać innych rozwiązań, skoro dotychczas stosowane słabo się sprawdzają.
    Czy tego typu akcje mają sens ? Zdania w tej kwestii są podzielone. W jakiś jednak sposób musimy pokazywać młodemu pokoleniu problem śmieci, którego nie da się ukryć, ponieważ widać go gołym okiem. I nie jest to tylko zadanie dla nauczycieli. Sęk w tym, żebyśmy go wszyscy widzieli, a tak nie jest. Zdecydowanie ja, Janek jak i dzieci, wolelibyśmy żywe lekcje przyrody w czystym lesie i nad niezaśmieconą rzeką, ponieważ to one są częścią naszej pracy dydaktycznej. Oczywiście uczenie proekologicznych postaw też należy do naszych zadań, ale niekoniecznie (a nawet najmniej lub w ogóle) takimi sposobami, że dzieci czy młodzież wyciąga brudy czy niebezpieczne odpady z krzaków czy wody, bo ktoś po prostu jest brudasem i je tam porzucił. Wiele osób, w tym rodziców, twierdzi, że dzieci absolutnie nie powinny tego typu rzeczy robić i na takie akcje je nie posyłają i mają do tego prawo. Zresztą nikt nie powinien się tym zajmować, ponieważ te miejsca powinny być – po prostu – czyste !

MK napisał/a:

Myślę, że oboje chcemy tego samego, czystości w obejściu, wioskach i na szlakach smile

Oczywiście, że chcemy, ale ich czystość nie zależy od tego czy wyjdziemy z młodzieżą i posprzątamy kawałek rzeki, albo czy ktoś posprząta za nas pozostawiony bałagan w lesie, ale tylko od aktywnej proekologicznej postawy nas wszystkich i każdego z osobna !


PS. Chyba lekko zeszliśmy z tematu i zrobiliśmy off-topa ... hmm

tomkos napisał/a:

Aż wstyd się przyznać ale nie było mi dane być w tak bliskim miejscu.
Podobnie miała się sytuacja z Chrobaczą Łąką na której byłem pierwszy raz 3 tygodnie temu)))

tomkos znając Twoje zamiłowanie do dalekich obserwacji koniecznie musisz odwiedzić koziański kamieniołom. big_smile Twoim chłopcom też by się spodobał ! smile Polecam smile !

Jolanta napisał/a:

Oj robi to miejsce wrażenie, robi - polecam przy kolejnej wizycie podejść jeszcze nad Wilczy Staw big_smile

Koniecznie muszę smile ! Zresztą, jest tam co oglądać przez cały długi dzień ! big_smile

Jolanta napisał/a:

Obydwa zbiorniki bywają mocno zaśmiecone hmm ale nie przeszkadza to na szczęście płazom i gadom - żyją tam sobie spokojnie. Miałam okazje obserwować tam różne gatunki żab, kumaki, zaskrońce, jaszczurki, a kiedy przysiadłam w krzewach trafiły się sarny i zające  wink

Tak, zauważyłam, głównie zużyte opony …  hmm Dobrze, że przyroda potrafi sobie radzić ... . Na sarenki też trafiliśmy. smile

Jolanta napisał/a:

Mam nadzieję, że crossowcy nie uprzykrzali Wam spaceru... lubią tam niestety hałasować  sad

Crossowców, na szczęście w tym dniu nie było, ale za to jacyś dresiarze urządzali sobie na terenie kamieniołomu libacje. hmm … Nie wiadomo co gorsze … . Nie rozumiem kto zezwala na jazdę w tym miejscu crossowcom, czy quadowcom. W głowie się nie mieści, że można niszczyć rozjeżdżając na prawo i lewo tak urokliwe miejsce.

Wydawało się, że wczoraj po południu na pogodę nie ma co liczyć, zaczynało nawet momentami mocno padać. Niemniej nas pokusiło pojechać do kamieniołomu w Kozach. Nie byłam tam jeszcze, choć tyle razy się tam z Jolą wybierałyśmy. big_smile Dużo fajnego o kamieniołomie czytałam tu na Forum i wreszcie się udało zobaczyć go z bliska. Miejsce to na Waszych zdjęciach wyglądało bardzo ciekawie, a rzeczywistość mnie jeszcze bardziej na plus zaskoczyła. Pomimo tego, że to połowa listopada było przy czym się zatrzymać, pozachwycać no i te dalekie stamtąd widoki. smile

https://lh3.googleusercontent.com/-dzhJr8Ntyfw/VGoR44zps3I/AAAAAAAAVAQ/zRq4b9WzofI/s912/Panorama%25202.JPG?gl=PL

Zjawisko, które wczoraj obserwowało wielu na naszym niebie – tęcza - rzadko się zdarza w listopadzie. smile Momentami nawet podwójna. Coś niesamowitego smile.

                                       https://lh4.googleusercontent.com/-xJHkYzUpCJA/VGoQ4VtwRtI/AAAAAAAAU5E/N1005wZJb9s/s640/100_9019.JPG?gl=PL

https://lh3.googleusercontent.com/-nl3mRAB7h-E/VGokb8ktEsI/AAAAAAAAVBI/gcRdNJCPDZE/s912/Panorama%25207.JPG?gl=PL

Biała kora brzóz pięknie komponuje się z turkusem jeziorka i karpackim fliszem. smile

https://lh4.googleusercontent.com/-QMpU9qVP8WM/VGoRWwXeYbI/AAAAAAAAU8g/0Xcuw4g__YE/s800/100_9051.JPG?gl=PL

https://lh5.googleusercontent.com/-i0eevpsSIzA/VGoRM3rPc-I/AAAAAAAAU7o/0AZg6I7-cQs/s800/100_9042.JPG?gl=PL

https://lh6.googleusercontent.com/-xmTs_DkQxnw/VGoRI3xoEkI/AAAAAAAAU7Y/HPIr4l-NDfI/s800/100_9040.JPG?gl=PL

https://lh3.googleusercontent.com/-F5Kr3fdTR-A/VGoRKuxGRtI/AAAAAAAAU7g/DWJIqcdvDxg/s800/100_9041.JPG?gl=PL

https://lh6.googleusercontent.com/-rlEgAUvxDMw/VGoRtMxXpgI/AAAAAAAAU-Y/MVaylfhHsMs/s800/100_9069.JPG?gl=PL

Na drzewach znalazłam sporo dorodnych form listkowatych porostów:

pustułkę pęcherzykowatą (Hypogymnia physodes)

https://lh4.googleusercontent.com/-9vmgXpPUyR8/VGoRP_MuMLI/AAAAAAAAU78/KNxEKJyFMdU/s800/100_9043.JPG?gl=PL

tarczownicę bruzdkowaną (Parmelia sulcata)

https://lh6.googleusercontent.com/-fFnlwNjidHA/VGoRiVI28AI/AAAAAAAAU9g/MoFWqDoHTHw/s800/100_9061.JPG?gl=PL

i złotorost (Xanthoria) z pięknie wykształconymi apotecjami

https://lh4.googleusercontent.com/-yKJSrYRJbzQ/VGoRTyCyh-I/AAAAAAAAU8Q/W_pVGlztvQc/s800/100_9048.JPG?gl=PL

Pozostałości dawnej stacji wagonikowej, którą transportowano kruszywo (głównie łupek) z kamieniołomu.

https://lh4.googleusercontent.com/-j04Ymp3AsUk/VGoRBT8QrTI/AAAAAAAAU6w/jF83zPPXmeU/s800/100_9035.JPG?gl=PL

Odbijające się w tafli jeziorka ciepłe barwy zachodzącego słońca,

https://lh3.googleusercontent.com/--Lk2AsYElzw/VGoRn7xxLcI/AAAAAAAAU94/8VNoHFlt6ww/s800/100_9064.JPG?gl=PL

https://lh3.googleusercontent.com/-zt7_udIBVbQ/VGoRogAiSbI/AAAAAAAAU-A/WWc6CDZbolI/s800/100_9065.JPG?gl=PL

https://lh3.googleusercontent.com/-N5ZaSD6MY3M/VGoRkCLMSyI/AAAAAAAAU9o/GASMtTNQuLA/s800/100_9062.JPG?gl=PL

zachodzik,

https://lh6.googleusercontent.com/-dIz1Y0HYesE/VGoR3TZeNDI/AAAAAAAAVAI/8HTSaA4pTMM/s912/Panorama%25201.JPG?gl=PL

inne cuda na wieczornym niebie smile

https://lh6.googleusercontent.com/-pWrbzmHwAeo/VGoRyDsTKvI/AAAAAAAAU_M/23Wv2ODrMvA/s800/100_9078.JPG?gl=PL

https://lh5.googleusercontent.com/-6U-PUtBC_to/VGoRQfvZneI/AAAAAAAAU8A/I64dIb8yaj8/s800/100_9046.JPG?gl=PL

https://lh6.googleusercontent.com/-CbSGXfz8B-o/VGoR5kaVXzI/AAAAAAAAVAY/VDDKzJ7dRXM/s912/Panorama%25203.JPG?gl=PL

https://lh5.googleusercontent.com/-xxzJGKFpO30/VGoR6w1jlGI/AAAAAAAAVAg/elFgLELGkIE/s912/Panorama%25204.JPG?gl=PL

i tradycyjnie noc ... big_smile ze znajomym światełkiem w tle. wink

https://lh5.googleusercontent.com/-NFt0GTES0Zo/VGoR1NB-82I/AAAAAAAAU_4/-s9Cnz8eVN8/s800/100_9085.JPG?gl=PL

Kto jeszcze nie był w kamieniołomie, polecam, niezwykle urokliwe miejsce. Będę go chciała odwiedzić jeszcze w innych porach roku. smile

O wsi Kozy, kamieniołomie i innych atrakcjach w okolicy pisze na swoim blogu nasz Forumowicz kris_61. Warto poczytać. smile

1,919

(46 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)

Część 1 – W Portugalii

Wyruszyć

Wyruszyć, ruszyć w drogę …
Ruszyć w drogę to – przede wszystkim –
wyjść poza samego siebie.
Rozbić skorupę egoizmu,
który próbuje nas uwięzić
wewnątrz własnego „ja”.
Wyruszyć znaczy przestać krążyć
wokół samego siebie.
Jakby się było
pępkiem świata, pępkiem życia.
Wyruszyć znaczy nie dać się zamknąć
w kręgu problemów
tego maleńkiego światka, do którego się należy.
Choćby był on nie wiadomo jak ważny,
ludzkość to coś znacznie większego.
A to ludzkości powinniśmy służyć.
Wyruszyć w drogę nie znaczy przemierzać tysiące kilometrów,
przeprawiać się przez morza
czy osiągać ponaddźwiękowe prędkości.
To przede wszystkim otworzyć się na innych,
odkryć ich, ruszyć im na spotkanie.
Otworzyć się na nowe idee,
nawet na takie, które są sprzeczne z naszymi.
Przybrać postawę prawdziwego wędrowca.
   
                                     /Hélder Câmara/

Kiedy rusza się w drogę, w pewnym sensie odsuwa się na bok codzienną rutynę, nawyki i przyzwyczajenia, żeby pogrążyć się całkowicie w innej, nieznanej przestrzeni. Pozostawia się za plecami wiele rzeczy – wiedząc, że się do nich wróci, ale że w tej chwili nie ma potrzeby zabierania ich z sobą, dźwigania ich ciężaru. Teraz należy patrzeć przed siebie, na to, co niespodziewanie może pojawić się na horyzoncie .[…] To pewien rodzaj wolności […].


Lubię taką wolność i pewnie nie jeden z Was też ma takie odczucie „bycia wolnym”, gdy wyjdzie z domu chociażby na krótką chwilę. W wirze pracy i codziennych problemów wielu z nas bardzo tęskni za taką wolnością. „Iść, ciągle iść w stronę słońca, w stronę słońca aż po horyzontu kres” –  najlepiej jak najdłużej ! big_smile

                                                                           *****

   Bilety lotnicze w obie strony mieliśmy wykupione już w styczniu. Kosztowały nas 1580 zł/os. W okresie wakacyjnym zapłacilibyśmy za nie znacznie więcej. Do Porto lecieliśmy z Katowic, a wracaliśmy do Krakowa, w obie strony Lufthansą z przesiadką we Frankfurcie. Po pobycie w Hiszpanii trzeba było wrócić do Porto, ponieważ stamtąd mieliśmy lot do Polski. Z Santiago de Compostela do Porto kursuje pociąg z jedną przesiadką w Vigo. Bilet z rezerwacją miejsca kosztuje 25,65 Euro.


Porto

   Po pożegnaniu z rodzinami i ze znajomymi ruszamy 1 sierpnia z Rzyk po Mszy św., którą odprawia dla nas o północy ks.Tomek w kościele św. Jakuba. Ks.Tomek leci z nami smile. Najmłodszy uczestnik pielgrzymki ma 16 lat, najstarszy 65. smile
   Do Porto dolecieliśmy przed południem ok. godz. 11.00 . Zegarki należy w Portugalii przesunąć o godzinę do tyłu. Ponieważ rozpoczęcie wędrówki zaplanowane było dopiero na następny dzień, mieliśmy ponad pół dnia na znalezienie noclegu, zakupienie paszportu pielgrzyma (Credencial del Peregrino) i muszli – symbolu, po którym rozpoznaje się na szlaku pielgrzymujących do Santiago czyli peregrino. Resztę czasu chcieliśmy przeznaczyć na zwiedzanie miasta.

Credencial del Peregrino i muszla pielgrzyma, którą przytwierdza się np. do plecaka. Można też zawiesić na szyi.

https://lh6.googleusercontent.com/-2Mt23dHsj5c/VGeRmxYnJ-I/AAAAAAAAU0M/_Y2y7NJrbko/s800/100_9013.JPG?gl=PL

   W paszporcie pielgrzyma wbijane są potwierdzenia w postaci stempelka (sellos) odwiedzanych na szlaku miejsc np. albergue, kawiarni, restauracji, sklepów, kościołów. Trzeba pytać i prosić o pieczątkę. Niekiedy jest wystawiona i pielgrzym sam sobie podbija w paszporcie. Na podstawie tego dokumentu wydawana jest w Biurze Pielgrzyma w Santiago compostela – świadectwo odbycia pielgrzymki. Żeby pielgrzymkę do grobu św. Jakuba uznać za odbytą, trzeba przejść pieszo co najmniej 100 km. Nikt z nas nie pomyślał nawet, żeby sobie trasę skrócić big_smile lub w jakiś sposób ułatwić, korzystając na przykład z jakiś środków lokomocji. Oczywiście sposoby dotarcia do Santiago są przeróżne. Kilka razy spotkaliśmy na trasie grupę Chorwatów, których podwoził samochód. Bardzo dużo osób jedzie do Santiago na rowerze, nawet całe peletony big_smile, motorem, spotykaliśmy również sporo biegaczy. Trasa ta nie jest zbyt wymagająca i doskonale nadaje się np. na rower, czy bieg. Ludzie idą samotnie, we dwoje, grupami (tak jak my) i całymi rodzinami. Nierzadko z małymi dziećmi. Różnie też traktują tę wędrówkę. Niektórzy idą z modlitwą na ustach, dla innych jest to rodzaj rozrywki, sposób na spędzenie urlopu, okazja poznania innych ludzi, zawarcia nowych znajomości, poznania innego kraju itd. Podczas tak długiej wędrówki można wszystkiego tego doświadczyć i wszystko ze sobą pogodzić.

Wróćmy do Porto smile

    Ze wszystkich portugalskich miast na szlaku Porto, zwane również Oporto, urzekło mnie swoją oryginalnością. Miasto leży na górzystym brzegu rzeki Douro, tuż u jej ujścia do Atlantyku, dlatego już po wyjściu z samolotu poczułam od razu morską bryzę, zapach ryb, a nad głową trzepot skrzydeł mew. Porto jest drugim co do wielkości miastem Portugalii, byłą stolicą. To od jego nazwy wzięła nazwę Portugalia. O historii miasta można sobie poczytać w necie, nie będę się nad nią zbytnio rozwodzić.

https://lh5.googleusercontent.com/-Kje-EhctaV4/VGcOsNlF5VI/AAAAAAAAUyI/Jn4-3HAV8sQ/s912/100_6481-PANO.jpg?gl=PL

https://lh3.googleusercontent.com/-nLphvJ4X3OI/VGcHyGRvr8I/AAAAAAAAUpE/aDvQUsEIlVo/s800/100_6571.JPG?gl=PL

    Położenie i klimat (chłodne zimy, lata gorące, ulewne deszcze) sprzyjają uprawie winorośli, którą sadzi się na tarasach na stromych brzegach. Produkuje się z niej słodkie i mocne wino – porto, trunek ceniony na całym świecie. Odkryli go, nadali mu nazwę miasta, w którym było produkowane i rozsławili angielscy kupcy. W XVIII wiecznej Europie porto podawane było na przyjęciach niemal w każdym arystokratycznym domu.

     Można wybrać się do dzielnicy Vila Nova de Gaia gdzie ono powstaje i gdzie się go i rozlewa do butelek, zwiedzić winnice z przewodnikiem oraz wziąć udział w degustacji wina. Nam nie starczyło już na to czasu. Jednak wina sobie nie odmówiliśmy big_smile Kto pił porto wie, że smakuje wyśmienicie, to słodkie, gęstawe czerwone wino wzmacniane brandy. Widziałam też, ale nie próbowałam, białe i różowe porto. Jakoś rubinowa czerwień najbardziej mi do niego pasuje big_smile.

      W restauracjach do porto podawane są jako przystawka oliwki z pestkami, zielone, czarne, małe i duże, a także bacalhau, czyli dorsz, uważany za przysmak i potrawę narodową. Ponoć Portugalczycy potrafią go przyrządzać na 365 sposobów. My mieliśmy okazję spróbować tylko jednej, bardzo popularnej wersji w formie kulek – bolinhos de bacalhau. smile

    W restauracji za lampkę porto płaci się od 5 do nawet 10 Euro. W sklepie na mieście kupimy sporą butelkę już od 4 Euro. Jeśli nie powstrzymacie kelnera siłą … big_smile wink będzie przynosić na stół (i tak to będzie robił big_smile) po kolei różne pyszności, którym trudno się oprzeć, a na koniec was podliczy big_smile. Reguła jest taka, za spróbowane potrawy płacicie, za nienaruszone nie. Tylko jak tu czegoś nie spróbować, jak smacznie wygląda big_smile.

                                   https://lh5.googleusercontent.com/-380FuS9TCKg/VGdXERl8OAI/AAAAAAAAUyg/UQxmUrFEaRc/s640/100_6545.JPG?gl=PL

bolinhos de bacalhau – w środku jest zmielony dorsz, ziemniaki, cebulka

https://lh5.googleusercontent.com/-N4MctP0c2vY/VGcHZqEve-I/AAAAAAAAUmM/Awmg2zeCmBk/s800/100_6547.JPG?gl=PL

Po kulinarnej dygresji wrócę do momentu przylotu do Porto.

Z terminalu udaliśmy się metrem do przylegającej do rzeki dzielnicy Ribeira. Ta część miasta jest stara, ze sporą ilością średniowiecznych zabytkowych budowli.

https://lh5.googleusercontent.com/-RmOuW1rHHJA/VGcF20Be52I/AAAAAAAAUbU/toxvAkBV1bI/s800/100_6448.JPG?gl=PL

https://lh5.googleusercontent.com/-_xWyLwI02hY/VGcGS63K_cI/AAAAAAAAUec/wify4Yjqgsw/s800/100_6473.JPG?gl=PL
https://lh5.googleusercontent.com/-XQzj9coQ_YI/VGcGRxkSMmI/AAAAAAAAUeU/jqvXsXroX1k/s800/100_6472.JPG?gl=PL

https://lh3.googleusercontent.com/-6b9eO51yrMQ/VGcF1VNufRI/AAAAAAAAUbM/fGdSrUGMYMk/s800/100_6447.JPG?gl=PL

Niegdyś była to robotnicza dzielnica, gdzie głównie mieszkali i pracowali ludzie o niższym statusie społecznym. Dziś została wpisana na Listę UNESCO. Jest to najbardziej tętniąca życiem część Porto. Główną atrakcją jest stojąca na wzgórzu Katedra Sé, w której pierwszego dnia kupujemy paszporty pielgrzyma (koszt 1 Euro).

                                     https://lh6.googleusercontent.com/-_NwJfbdpNvI/VGcG3wMr86I/AAAAAAAAUiU/lCWiGmXoLFw/s640/100_6504.JPG?gl=PL

https://lh4.googleusercontent.com/-g7jLiDoE2B4/VGcG9gHSj2I/AAAAAAAAUi8/68ZPaN9FxXo/s800/100_6508.JPG?gl=PL

https://lh5.googleusercontent.com/-mKaFFW_UtA8/VGcFwjXvPAI/AAAAAAAAUak/z1aYNUl1EuY/s800/100_6442.JPG?gl=PL

     Dzielnica Ribeira to nie tylko wielkie kamienne budowle, ale także zaciszne kręte uliczki, na których toczy się codzienne życie. Umorusane dzieciaki bawią się na chodnikach, na dachach wylegują się koty, kobiety wieszają pranie, albo rozmawiają z sąsiadką przez okno, w małych klimatycznych kafejkach mieszkańcy spędzają przyjemnie czas. Z bogatą i nowocześniejszą częścią miasta sąsiadują biedniejsze zakątki. Pielgrzyma każdy tu poznaje, witając go promiennym uśmiechem. 

https://lh5.googleusercontent.com/-U_G7Sis6s_8/VGcGh1j6ZnI/AAAAAAAAUf0/h2z0WkNCA88/s800/100_6484.JPG?gl=PL
                     
https://lh4.googleusercontent.com/-nvRlLdA7tZE/VGcGch9SV4I/AAAAAAAAUfU/Emf6OtdCpvw/s800/100_6480.JPG?gl=PL

https://lh5.googleusercontent.com/-OqGuykzAYSM/VGcGdzzGgLI/AAAAAAAAUfc/uvXRvwAiQCM/s800/100_6481.JPG?gl=PL

Lubię zapuszczać się w takie zaułki. W takich właśnie miejscach można poczuć prawdziwy klimat tego miasta.

https://lh3.googleusercontent.com/-9oIfH9azCv8/VGeoxlYNi2I/AAAAAAAAU1o/3vc7VTAdEYM/s640/100_6509d.jpg?gl=PL  https://lh3.googleusercontent.com/-4jv_vxgZAEU/VGevfqXhyTI/AAAAAAAAU2s/NNBrpVCoRR4/s640/100_6516f.jpg?gl=PL

https://lh6.googleusercontent.com/-9wYQ8Rkd7fA/VGcF8eoFH_I/AAAAAAAAUb0/6hQ7Qqj1TZU/s800/100_6452.JPG?gl=PL

https://lh5.googleusercontent.com/-PLqJr0jSkbY/VGexFIgZ5TI/AAAAAAAAU3g/Z1nen98SFEE/s640/100_6520g.jpg?gl=PL  https://lh6.googleusercontent.com/-DcwN7U3qHhA/VGewxCNiO4I/AAAAAAAAU28/UM8slK1DsJY/s640/100_6453l.jpg?gl=PL

Po ulicach Porto kursują stare tramwaje, kolejki i kolorowe autobusy, wożące po mieście turystów.

https://lh5.googleusercontent.com/-4-tRtrsNq28/VGcHk_iySLI/AAAAAAAAUns/fjl96HanEEA/s800/100_6560.JPG?gl=PL

https://lh6.googleusercontent.com/-fHsaQjYy2Ys/VGcHrNPyBEI/AAAAAAAAUoU/ecR6JXw6iWM/s800/100_6565.JPG?gl=PL

https://lh3.googleusercontent.com/-wQekW2S5PMQ/VGcGNdZGQGI/AAAAAAAAUdw/KULsIjA9WWw/s800/100_6467.JPG?gl=PL

Każda budka telefoniczna w mieście jest inna big_smile

https://lh4.googleusercontent.com/-IP5orp1cnus/VGeo2WVrUkI/AAAAAAAAU2Q/PLwMopRtmqw/s640/h.jpg?gl=PL  https://lh6.googleusercontent.com/-mLCinF8bYTg/VGeo1rKsMhI/AAAAAAAAU2I/D254tboPBus/s640/100_6570j.jpg?gl=PL

Portugalczycy są dumni ze swoich barw narodowych. Czerwono-zielone flagi można było zobaczyć w wielu miejscach.

                                   https://lh4.googleusercontent.com/-sxCzi4NG384/VGcM2CUUodI/AAAAAAAAUw0/JGxY9TJv2bM/s640/DSC01831.JPG?gl=PL

https://lh6.googleusercontent.com/-MKr_M119oE4/VGeZU0y3L3I/AAAAAAAAU0s/F2MAAaYs77o/s912/100_6455.JPG?gl=PL

     Najważniejsze, co musieliśmy zrobić zaraz po przybyciu do centrum miasta to znaleźć nocleg. W Porto nie ma miejskiego albergue (rodzaj schroniska, hostelu, noclegowni dla pielgrzymów dróg św. Jakuba). Bardzo trudno jest znaleźć tu tanie miejsce noclegowe. Zapukaliśmy pod kilka adresów, ale nigdzie nie było miejsc dla 13 osób. Jedno, dwa owszem, ale dla grupy nie ma szans, albo zapełnione, albo bardzo drogie. Wyczytaliśmy w przewodniku, że kiedyś pielgrzymów pod dach przyjmowała straż pożarna, ale od jakiegoś czasu już tego nie robi. Cóż było począć, ruszyliśmy całą grupą do remizy big_smile.

https://lh6.googleusercontent.com/-wnvue-a_wug/VGcGH_aDthI/AAAAAAAAUdM/wkmEeoylqmU/s800/100_6463.JPG?gl=PL

Strażacy (bombeiros) krzątali się przy swoich samochodach. Powiedzieli nam, że przy tak licznej grupie nie znajdziemy o tej porze noclegu. Wtedy negocjacje zaczęła nasz koleżanka Kasia, znająca język włoski (porozumiewaliśmy się głównie włoskim i angielskim, a także na migi big_smile wink). Urok osobisty naszej koleżanki spowodował, że po jakimś pół godzinnym błaganiu komendant zgodził się przyjąć nas w budynku ochotniczej straży pożarnej w Porto big_smile. To w jaki wspaniały sposób przyjęli nas ci ludzie, muszę opisać w kilku zdaniach.

     Oddali nam do dyspozycji swoje miejsce pracy tj. pomieszczenia biurowe w remizie, gdzie mieli wszystkie dokumenty. Pozwolili korzystać ze wszystkiego co tam mieli, łazienek, natrysków. Mało tego zadbali o to, żeby panie miały swoje miejsce do spania i mycia, a panowie swoje. Dostaliśmy od nich wodę na drogę. Oddali nam klucze do pomieszczeń, po prostu w pełni nam zaufali. Część z nas spała na dywanie, a kilka osób na wolnych łóżkach strażaczek, które normalnie w remizie mieszkają. Nic więcej nie potrzebowaliśmy smile. Rano oczywiście chcieliśmy za nocleg i gościnę zapłacić. Nie wzięli od nas ani centa. Panuje tu taka zasada, że pielgrzymującemu do Santiago trzeba bezinteresownie pomóc. Prosili żeby się za nich pomodlilić u św. Jakuba. smile Takie sytuacje pamięta się i będzie się wspominać do końca życia. Na odchodne jeden ze strażaków, nie wiem skąd, wyciągnął baner z napisem Polska prosząc abyśmy mu się wszyscy na nim podpisali.

https://lh4.googleusercontent.com/-hlTBd7tQVxc/VGcGLmDa4EI/AAAAAAAAUdk/u7Sj3ZB-SSE/s800/100_6466.JPG?gl=PL

    Tak że widzicie, na strażaków zawsze można liczyć ! big_smile Już pierwszego dnia naszej wędrówki poznaliśmy portugalską serdeczność i gościnność.

     Mając zapewnione to, że nocy nie spędzimy pod gołym niebem, ruszyliśmy uradowani na miasto. Ponieważ miasto leży na wzgórzach, spacerując po nim chodzi się po wybrukowanych uliczkach w górę i w dół.
   Chcieliśmy znaleźć miejsce, z którego następnego dnia ruszymy, a także zakupić credencial i otrzymać pierwszą pieczęć. Udaliśmy się więc najpierw do surowej, granitowej Katedry Sé pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Na placu przed katedrą stoi manueliński pręgierz z zachowanymi hakami oraz pomnik Vímara Pereza.

https://lh3.googleusercontent.com/-1CdqstKVgvo/VGcJgcdOsDI/AAAAAAAAUus/GuQlwK2Nv94/s800/DSC01785.JPG?gl=PL

                              https://lh6.googleusercontent.com/-BEej_Ui6tiE/VGcGqa15O8I/AAAAAAAAUgk/UoJToQ9KLnQ/s640/100_6490.JPG?gl=PL

Katedra pochodzi z XII wieku, ale po wielu przeróbkach zatraciła czysty romański styl. Wygląda bardziej jak ogromny warowny zamek, niż świątynia. W środku znajduje się Kaplica Najświętszego Sakramentu, a w niej wspaniały ołtarz, powstający etapami między 1632 r. a XIX wiekiem. Pokazuje ona niezwykły talent portugalskich złotników. Złoto Portugalczycy sprowadzali z Brazylii, która była ich kolonią. Katedra jest punktem wyjściowym dla pielgrzymów. Znajduje się w niej figura św. Jakuba Apostoła, przed którą pielgrzymi proszą świętego przed wyruszeniem na szlak o błogosławieństwo na drogę.

                              https://lh4.googleusercontent.com/-x4LD2EObNu0/VGcLpwNhNyI/AAAAAAAAUwE/1F99mwPBJbE/s640/DSC01818.JPG?gl=PL

      Spacerując po mieście warto znaleźć dworzec kolejowy Sao Bento. Powstał na miejscu klasztoru benedyktyńskiego. Ściany jego hallu od podłogi po sufit zdobi 20 tys. błękitnych płytek zwanych azulejo. Mozaika przedstawia sceny z historii kraju, a jej autorem jest Jorge Colaço, jeden z największych malarskich mistrzów tej sztuki zdobienia.

https://lh6.googleusercontent.com/-BFKyMgT9pHs/VGcGV3uXlkI/AAAAAAAAUes/MWnnOXEZqMA/s800/100_6475.JPG?gl=PL

https://lh3.googleusercontent.com/-Qw9InA6Zbu0/VGcGUnlVrUI/AAAAAAAAUek/qGNKg-52ec4/s800/100_6474.JPG?gl=PL

https://lh4.googleusercontent.com/-_yjSj9Fqg8A/VGcGXsHm-rI/AAAAAAAAUe0/PhPHityT_cY/s800/100_6476.JPG?gl=PL

       Azulejo ozdobione są budynki mieszkalne, budowle sakralne i użyteczności publicznej. Oryginalne i prawie niepowtarzalne mozaiki robią niesamowite wrażenie. Azulejo podziwialiśmy na całym szlaku w Portugalii. Podobne zdobienia, ale na mniejszą skalę, spotkaliśmy także w hiszpańskiej Galicji.

                               https://lh5.googleusercontent.com/-YiB54dMHD4A/VGcHNsVvE4I/AAAAAAAAUks/oogBOahbfe4/s640/100_6523.JPG?gl=PL

https://lh6.googleusercontent.com/-th3HVazWFQo/VGcGY8mrzqI/AAAAAAAAUe8/26qkuIqp12E/s800/100_6477.JPG?gl=PL
                   
       Ciekawa budowlą górującą nad miastem jest Torre dos Clérigos (Wieża Kleryków), wysoka na 75,6 m wieża, wzorowana na typowych dla architektury północnych Włoch campaniles, czyli wolnostojących dzwonnicach, jakimi są np. Krzywa Wieża w Pizie czy wieża św. Marka w Wenecji, a także monumentalny budynek Paços do Concelho, w którym mieści się urząd miejski. Po lewej stronie od budynku znajduje się główne miejskie biuro turystyczne. Można w nim dostać mapki, ulotki i zasięgnąć informacji.

Torre dos Clérigos – dawniej była znakiem pomagającym zawinąć żeglarzom do portu. Dziś pokonując 225 schodów można na nią wyjść i podziwiać miasto z góry.

                              https://lh6.googleusercontent.com/-f1P_9x1rZCk/VGcHQhmo9pI/AAAAAAAAUlE/rwT4LX16lYQ/s640/100_6526.JPG?gl=PL

Paços do Concelho

https://lh3.googleusercontent.com/-4aciZ_q-ztI/VGcHu1dEaSI/AAAAAAAAUo0/B-HOakvrt4c/s800/100_6569.JPG?gl=PL

Niemal 80 % Portugalczyków to katolicy. Nie sposób nie zauważyć pięknych kapliczek na fasadach domów.

https://lh4.googleusercontent.com/-4QjBvHQLkk0/VGcHLLpQ2LI/AAAAAAAAUkc/tdZQcraJaxE/s800/100_6521.JPG?gl=PL

Plakat zachęcał do posłuchania fado smile. Jaka szkoda, że byliśmy w Porto tak krótko.

                                https://lh6.googleusercontent.com/-la2mLLzq4hQ/VGcHuGgScaI/AAAAAAAAUos/DX4jP6mzrn0/s640/100_6568.JPG?gl=PL

     Od miejscowych sklepikarzy dowiadujemy się gdzie zakupić muszlę pielgrzyma. Okazuje się, że wcale nie jest to takie proste. Sprzedawane są bowiem w tylko jednym sklepiku.
Znajduje się on na naszym szlaku. Postanawiamy więc muszlę kupić następnego dnia, przy wychodzeniu z miasta.
     
     Niestety czas nie pozwolił nam na zapuszczenie się w inne zakątki Porto, wielka szkoda.  Nie udało nam się też pojechać na wybrzeże. Dzień zakończyliśmy obfitą kolacją, próbując kolejnej pysznej potrawy z kuchni portugalskiej – francesinhy. Jest to bardzo duży tost zapiekany z szynką, żółtym serem i stekiem, polany ostrym sosem winno-pomidorowym. W środku jest jeszcze jajko sadzone. big_smile  Francesinha jest bardzo kaloryczna, niezwykle sycąca i bardzo smaczna. Porcja była naprawdę bardzo duża. A żeby bomba kaloryczna była jeszcze większa zaserwowano nam do tego piwo Super Bock. big_smile To piwo jest najbardziej popularne w Porto (cena od 1-2,5 Euro, w zależności od lokalu). 

francesinha
https://lh3.googleusercontent.com/-nEVj4ShRQhI/VGcGRMwvdSI/AAAAAAAAUeM/vJjmkjXLd04/s800/100_6471.JPG?gl=PL

          Ciężko było zasnąć i to wcale nie przez francesinhę big_smile, tylko w głowie kłębiły się różne myśli, jak to będzie, czy podołamy ? smile
                                                                                                                                                     c.d.n.

1,920

(22 odpowiedzi, napisanych Zadaj pytanie)

tomkos napisał/a:

myślałem i nawet dostałem propozycje ale ja siedzę już na walizkach i tylko czekam na telefon i wyjeżdżam za granice.no więc sama widzisz że nie ma sensu.

Tomku to nie wiem, czy ta Twoja decyzja tak do końca przemyślna była … wink Wiem, że mnie to dobrze mówić, bo nie mam rodziny, zobowiązań itd. … smile. Jest jednak w Tobie duży potencjał i szkoda, że tracimy takiego mieszkańca. Miałeś dużą szansę w wyborach, szkoda, że zrezygnowałeś. Mam nadzieję, że szybko wrócisz i nie odpuścisz tak łatwo smile.

1,921

(46 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)

Jolu bardzo się cieszę. smile Mało brakowało, a byłabyś w naszym gronie smile. Bardzo żałuję, że tak się nie stało, ale widać, tak musiało być. Nic w życiu nie dzieje się przypadkowo. Postaram się, aby ta relacja była jak najbardziej „moja”, w sumie inaczej nie może być big_smile. Być może komuś moje wskazówki, uwagi czy opisy miejsc się przydadzą smile.

1,922

(39 odpowiedzi, napisanych Ulubione szlaki Beskidu Małego)

jolanta napisał/a:
kris_61 napisał/a:
jolanta napisał/a:

Kris smile myślę, że nie. Szlak szałasów jest dopiero w zamyśle wink Może nam Harnaś cosik zdradzi  big_smile

Coś Harnaś nic nie zdradza smile

Bardzo mi żal, że Harnaś się nie odzywa... nie tracę jednak nadziei.

i ja też smile

1,923

(22 odpowiedzi, napisanych Zadaj pytanie)

tomkos napisał/a:

  Nachodziłem się po urzędach i dopiąłem swego!

I dopiąłeś swego ! Brawo ! smile

PS. A nie myślałeś o kandydowaniu do RM ? Szkoda smile

"W podróży do wybranego celu szczególnie ważne jest baczne obserwowanie drogi. Bo właśnie droga najlepiej nam podpowiada jak osiągnąć ten cel, każdego dnia podróży wzbogaca nas i uczy".
                                                                                     
                                                                                                                                   /Paulo Coelho – „Pielgrzym”/

                                                 
http://www.ziuaveche.ro/wp-content/gallery/taraba_51/el-camino-de-santiago2.jpg

"Wszystko ma swój czas i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem: jest czas rodzenia i czas umierania, czas sadzenia i czas zbierania tego, co zasadzono, czas zabijania i czas leczenia, czas burzenia i czas budowania, czas płaczu i czas śmiechu, zawodzenia i czas pląsów, czas rzucania kamieniami i czas ich zbierania, czas pieszczot cielesnych i czas wstrzymywania się od nich, czas szukania i czas tracenia, czas zachowania i czas wyrzucania, czas rozdzierania i czas zszywania, czas milczenia i czas mówienia, czas miłowania i czas nienawiści, czas wojny i czas pokoju ." […]
                                                                                                                                                /Koh 3,1-8/

Dla mnie to czas szansy. Szansy na to, żeby wyjść z domu i nabrać dystansu do rzeczy, do ludzi, do codziennych rutynowych zajęć … To czas na odpoczynek albo na to, żeby zmęczyć się w inny sposób. Żeby pomyśleć o moim życiu, docenić to co mam, ale żeby też otworzyć się na to, co nowe. […]
Razem z drogą otwiera się przede mną okres pytań, pytań na temat mojego życia, na temat związanych ze mną ludzi, na temat tego, dokąd zmierzam i co chcę osiągnąć. Pytań zwykłych, dotyczących codziennych spraw, ale być może również pytań głębszych, dotyczących Boga, sensu mojego życia … […]


W trakcie tak długiej drogi jest czas, żeby o tym wszystkim pomyśleć smile. Bo wierzcie mi człowiek zapomina wtedy o wszystkich troskach dnia codziennego. Jesteś tylko Ty i ta droga, a jeśli wydaje Ci się, że już dalej nie dasz rady, wtedy jest jeszcze On, który dodaje Ci sił i idziesz, nagle przestajesz czuć te 12 kg na plecach. Jest w tym coś niesamowitego ! smile Postanowiłam sobie, że każdy dzień przejdę dla kogoś. Jest to bardzo motywujące, ponieważ nie chcemy „tego Kogoś zawieść”, to dodaje nam sił do walki z trudami wędrówki. Jeden dzień wędrowałam też dla Was wszystkich big_smile ! Bardzo się z Wami zżyłam i jesteście mi jako grupa, ale i każdy z osobna, w jakiś sposób, bliscy. W końcu spędzamy na tym Forum razem sporo naszego czasu big_smile. Znajdujemy dla siebie czas, co znaczy, że lubimy ze sobą być. I to jest naprawdę fajne ! A najcenniejsze w naszej wirtualnej znajomości jest to, że potrafimy ją też przenieść w świat realny. smile

Camino Portugués - Portugalska Droga św. Jakuba –  ok. 240 km

https://lh4.googleusercontent.com/-CwK3fDlsRiE/U9fiHC3QUzI/AAAAAAAASwE/VHB4B-ajKrs/s720/bez%25C2%25A0tytu%25C5%2582u1.JPG?gl=PL

      Od mojej wędrówki, albo jak kto woli, pielgrzymki do Santiago de Compostela minęło trochę czasu, prawie trzy i pół miesiąca. Nie wiem czy uda mi się odtworzyć wszystkie wspomnienia z trasy, bowiem wiele rzeczy już mi umknęło. Pozostały zdjęcia, które w wolnej chwili przeglądam z wielkim sentymentem, bowiem wiem, że druga taka okazja może się już w moim życiu nie nadarzyć, niemniej trzeba mieć na nią zawsze nadzieję smile.

     Nie będę też opisywać kolejno 11 dni wędrówki, ponieważ po pierwsze musiałabym to robić szczegółowo, a niestety nie robiłam notatek (długopis odmówił mi już w pierwszym dniu posłuszeństwa big_smile), widać tak miało być, a po drugie dlatego, że mogłyby te dni być do siebie bardzo podobne, a wtedy znudziłabym się szybko pisaniem relacji. big_smile
    Spróbuję przedstawić trasę odcinkami opisując to, co na nich było najciekawsze, a także jak je przeżywałam. Jeśli chcecie ze mną tutaj jeszcze raz „przejść ten szlak” – zapraszam – będzie mi bardzo miło smile.

https://lh3.googleusercontent.com/-VEF5p-iIMz4/VGZHgVbbumI/AAAAAAAAUY8/euri8NW0X-k/s800/100_6901.JPG?gl=PL


Prolog czyli  przygotowania big_smile

     Jak napisałam w dziale „Planowane wycieczki” nie wyruszyłam na Camino sama, lecz z grupą 12 osób, wśród których większość to byli moi bardzo dobrzy znajomi, a jeśli kogoś nie znałam to siłą rzeczy po 11 dniach dołączyły te osoby do kręgu moich znajomych. smile.

     Naszą wędrówkę poprzedziło spotkanie z dziewczyną, która przeszła drogę portugalską. Udzieliła nam cennych wskazówek m.in. co zabrać ze sobą, jak się ubrać i na co zwracać uwagę. 
     Najtrudniejszą dla mnie rzeczą było spakowanie plecaka. Zabrać mało, bo przecież trzeba dźwigać go przez 240 km, a żeby jednocześnie mieć wszystko, co będzie/może być potrzebne.


Co zabrałam i jak to się sprawdziło :

BUTY

- 2 pary butów:
- trekkingowe półbuty (nie zakrywające kostki, ale dosyć twarde) – kilka razy w nich szłam, ze dwa razy przemoczyłam na amen, musiałam suszyć, w ostatnim dniu stwierdziłam, że mogłam się bez nich obyć
- sandały sportowe Source , przewiewne, szybkoschnące, nadają się na każdą pogodę, uratowały moje nogi, gdy buty trekkingowe okazały się zbyt ciężkie, za ciepłe oraz gdy nabawiłam się w nich pęcherzy, zastępowały też klapki pod prysznic - POLECAM ! W sumie ... tak naprawdę mogłam w nich przejść całe te 240 km.

Uwagi:

Na tej trasie i o tej porze roku (lato - sierpień) - wystarczające. Zamiast tego typu trekkingów, jakie ja zabrałam, dużo lepiej sprawdzały się zwykłe miękkie adidasy z Decathlonu. Szybciej schły. Całą trasę można również przejść w dosyć szybkim tempie (co nas wprawiło w osłupienie) w takich oto butach (za jakieś 12 zł hmm) nie nabawiając się żadnych pęcherzy big_smile. Kurcze, tylko kto to wiedział ... big_smile.

W takich chińskich klapkach dorównująca nam kroku, a miejscami, nawet nas wyprzedzająca, Czeszka, robiła swoje kolejne Camino . smile

https://lh3.googleusercontent.com/pw/AP1GczNW9R5xlccOfIdHjqtQ7FMcriIaWPo2HicZ5de42Sl1ar05Od1F6qZUtiqaC6kgtnU88SS0NEuNfMixKmRIQNLotK45D1KTTo9ICOq7QSFmXYVOJiXU02hwSgOzwwQIj8Uqi0z6wWxlfNBwtUysRCyG=w600-h500-s-no-gm

ODZIEŻ

- 3-4 koszulki szybkoschnące (ja miałam 4 big_smile), ważne żeby były lekkie i przewiewne !
- 2 pary krótkich spodenek (ja miałam jedną, ponieważ drugie robiłam rozpinając długie spodnie z
  odpinanymi nogawkami). Krótkie  zostały w Hiszpanii na sznurku, to znak, że jeszcze tam wrócę wink)
- 1 para długich spodni (najlepiej z odpinanymi nogawkami, bo mogą robić też za krótkie, jak w
  moim przypadku)
- 1 polar (koniecznie !) bo ranki i wieczory są w Galicji latem bardzo chłodne (nawet zimne!)
- kurtka przeciwdeszczowa (przydała się przy niezbyt obfitym deszczu np. mżawce)
- długie, mocne ponczo przeciwdeszczowe ( koniecznie ! ) – niestety przy całodziennym ulewnym
  deszczu i tak nam nie pomoże, ale mieć trzeba big_smile ! I znowu bardzo dobrze sprawdzały się zwykłe za
  ok. 30 zł z Decathlonu.
- bielizna (nie za dużo big_smile, max. 4 szt., ja przyznaję się miałam odrobinę więcej )
- skarpety (miałam chyba z 5 albo 6 par)
- kapelusz lub czapeczka przeciwsłoneczna (przydała się w gorące dni, zwłaszcza w południowej
  porze)
- zabrałam jeszcze lekką przewiewną sukienkę big_smile (wbrew pozorom przydała się i to nawet bardzo smile)

Uwagi:

Przy tej pogodzie jaką my mieliśmy (wcale nie było upałów, wręcz przeciwnie, sporo porannych i wieczornych mgieł, parnego powietrza, a także deszczu). W takich warunkach ciężko było z wypraniem i suszeniem odzieży. W dni deszczowe buty i skarpety były zupełnie przemoczone, więc należało je przebrać nawet ze dwa razy w ciągu dnia.
Trzeba było nosić ciuchy przez cały dzień przyczepione za pomocą agrafek do plecaka, a i tak do końca się nie wysuszyły. Tylko parę razy udało się wysuszyć ubrania normalnie, rozwieszając na sznurku, a tylko raz schły w pełni słońca. Dlatego w takich sytuacjach większa ilość np. bielizny czy skarpet okazała się zbawieniem.

KOSMETYKI

Powiedz tu kobiecie, że ma nie używać przez 17 dni kosmetyków … big_smile Wiemy jednak, że to właśnie one ważą najwięcej. hmm
Końcem końców (przy kilku podejściach do pakowania i wypakowania kosmetyczki) zdecydowałam się na wersje podróżne szamponu, pasty do zębów i kremu do twarzy. Poza tym zabrałam kilka paczek chusteczek nawilżających, mały krem do twarzy z filtrem, nożyczki, pilniczek, grzebień, lustereczko, a jakże big_smile wink i jedną dużą 0,5 l butelkę kosmetyku, który mogłam wykorzystać do mycia całej reszty ciała oraz do prania ubrań. Zrezygnowałam zupełnie na ten czas z makijażu, więc ubyło mi sporo rzeczy. big_smile Skłamałabym, zabrałam tylko tusz do rzęs, nie umiem się bez niego obejść. big_smile tongue

Uwagi:

Kremu z filtrem zużyłam niewiele (i to był błąd), bo na „końcu świata – Finisterze” spaliłam się na raka big_smile. Reszta bardzo się przydała. Z 0,5 l butelki płynu jeszcze coś przywiozłam. Nie zabrałam suszarki do włosów ! big_smile Specjalnie przed Camino zapuszczałam przez prawie pół roku włosy, żeby móc je po całym dniu wieczorem umyć i wysuszyć tylko ręcznikiem, a rano po prostu związać. big_smile

INNE RZECZY

- ręcznik (najlepiej szybkoschnący, lekki, polecam z mikrofibry z Decathlonu big_smile) Ja miałam taki większy.
- lekki śpiwór (do 1 kg), właściwie o tej porze spokojnie można było spać bez przykrycia, ponieważ noce były ciepłe, momentami aż za ciepłe, nawet przykrycie ręcznikiem by wystarczyło. Tylko nie wiem, ale śpiąc np. w pokoju 50 osobowym trochę głupio na prawie golasa  ... big_smile No nie wiem ... ja tam wolę się czymś przykryć ! big_smile wink
- mała karimatka z pianki (ja miałam), nic prawie nie waży, a przydaje się gdy chcemy gdzieś spocząć
- latarka lub czołówka (potrzebna  zwłaszcza rano jak wstajemy, pakujemy się i nie chcemy światłem   
  budzić całej sali w albergue, ale też gdy wychodzimy na trasę jeszcze przed świtem
- kawałek sznurka na pranie i klamerki (ze 4 szt.)
- igła z nitką (przydała się do walki z pęcherzami smile), agrafki (bardzo się przydały !)
- apteczka (a w niej wiadomo: plastry na odciski, bandaż, tabletki przeciwbólowe, leki na niestrawność , na
  przeziębienie i co tam jeszcze kto potrzebuje). Oprócz plastrów  z innych wymienionych środków i leków (na szczęście) nie skorzystałam.

    Okazało się, że najlepsza na odciski jest maść Tribiotic (bardzo szybko się goją), a obolałe i opuchnięte po całym dniu wędrówki nogi najlepiej nasmarować na noc żelem np. Liotonem 1000. Nie miałam ze sobą żadnych z tych preparatów, ale na szczęście miałam przyjaciół smile. W tak licznej grupie każdy z nas miał w swojej apteczce różne rzeczy i leki, więc można było się w razie potrzeby, uzupełniać. Idąc samemu trzeba o takich lekach pamiętać. Nie można zapomnieć o elektrolitach, które musimy uzupełniać codziennie. Ja rozpuszczałam w wodzie na przemian musujące tabletki Litorosalu i minerały Plussza. Bardzo dobry jest też Gastrolit, ale wydawany jest tylko na receptę.

    Miałam też kubeczek, nóż, łyżkę i widelec, których jednak nie użyłam przez całą drogę. Nie sądzę, że są zupełnie nieprzydatne. W moim przypadku (żywiliśmy się w restauracjach i barach) po prostu się nie przydały. Myślę, że jeśli ktoś robiłby sobie sam posiłki, kupując produkty spożywcze w sklepie, na pewno byłyby mu wtedy potrzebne. Warto więc je mieć ze sobą, bo nigdy nie wiadomo jak będzie na trasie.

Ponieważ cierpię na bóle kolana, zabrałam też opaskę na kolano. Bardzo się przydała, zwłaszcza na długim dystansie (np. 40 km). Przy okazji jeszcze raz - bardzo za nią dziękuję smile.

   Dobrze jest zabrać ze sobą, a nawet należy big_smile jakiś przewodnik, mapę i oczywiście telefon, aparat fotograficzny (nie zapomnieć o ładowarkach ! big_smile) oraz dokumenty podróży (warto wykupić sobie jeszcze ubezpieczenie i zabrać też ze sobą darmową Europejską Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego (EKUZ), którą dostaniemy w wojewódzkim oddziale NFZ (lepiej nie ściągać jednak tego na ostatnią chwilę, w wakacje są niesamowicie długie kolejki hmm)

https://lh5.googleusercontent.com/-oXXa64d9rMA/VGZGoRWxmBI/AAAAAAAAUYs/m0vW9unwXkU/s800/100_6691.JPG?gl=PL

     I tak oto przy odprawie na lotnisku dowiedziałam się prawdy. Mój plecak ważył 12 kg hmm. To dużo jak na kobietę mojego wzrostu. Niestety stwierdziłam, że nie jestem już w stanie nic z niego „wyrzucić”. big_smile Nigdy nie szłam tak długiej drogi z tak ciężkim plecakiem. Trochę się bałam …, ale ... ja jestem z natury optymistką ... big_smile. W trakcie wędrówki zawsze jakiś kilogram przybywał w zależności np. jakie buty miałam na nogach, albo jakie zakupy po drodze zrobiłam, tak że w porywach mój plecak mógł ważyć myślę nawet 13 kg, ale starałam się o tym w ogóle nie myśleć. smile

                https://lh3.googleusercontent.com/pw/AP1GczMYtre981zHUWRclD89GmmTPuSxaFGTg1FuzVUSyOEGMWdtYn3flXFjzXZUKHnMvg9O_ugNuT9fK0gkL7yuDrpv3IkZlZPcZ2eTPVYIuVwVAG9Fbmn7K034p_xECnm6tRRkn8iaeRQYlIV8gVMps1E-=w1005-h457-s-no-gm

                                                                                                                                                 c.d.n.

1,925

(22 odpowiedzi, napisanych Zadaj pytanie)

Tak to pięknie wytłumaczyłeś i wyrysowałeś tomkos, że nie śmiem się już wtrącać, a nawet to przy okazji wykorzystam big_smile wink !