Gustek słupek ów znajduje się dokładnie w miejscu odbicia czerwonego szlaku od drogi asfaltowej, więc nie może być mowy o szczycie Szarculi. i na pewno nie jest betonowy tylko kamienny.
177 2014-08-17 10:01:32
Odp: słupki graniczne (38 odpowiedzi, napisanych Etnografia Beskidu Małego)
Panie Eugeniuszu.
Zrobię troszeczkę zamieszania w tym wątku (jak zwykle z resztą
), ponieważ rejon, o który mi chodzi to Beskid Śląski a nie Mały, jednak nurtuje mnie jedno pytanie, na które nie znalazłem odpowiedzi na kilku forach górskich.
Mianowicie - wędrując miesiąc temu z Kubalonki na Stecówkę w okolicach przełęczy Szarcula natknąłem się na taki oto słupek (domyślam się, że graniczny).
Wyryty napis to "WD" bądź "WP" - druga litera nieczytelna z uwagi na porastający mech. Co to może być???
Aby uściślić miejsce zaznaczyłem je na mapie (nawet jest tam zaznaczony jakiś obelisk).
178 2014-08-15 15:43:18
Temat: Sentimental trip... (7 odpowiedzi, napisanych Relacje z wycieczek po Beskidzie Małym)
... do dawno nieodwiedzonych miejsc, a mieszkam od nich na dwie długości rzutu kamieniem i jeden strzał z łuku...
Jak zwykle zajawka
Pełnej relacji musicie wypatrywać czujnym okiem
Jutro idę do pracy, więc reszta najwcześniej w niedzielę ![]()
179 2014-07-27 22:40:53
Odp: Cztery pory roku na Głównym Szlaku Beskidzkim (218 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Siedzę i dumam …
, gdzie BUS do Andrychowa ma najgrubsze miejsce …
![]()
W okolicach rury wydechowej. Tak mówią
Zaś co do dumy darkheusha nie mam żadnych wątpliwości …
I idź, spadaj. Na busa ![]()
180 2014-07-27 13:13:00
Odp: Cztery pory roku na Głównym Szlaku Beskidzkim (218 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Wszystko za sprawką rozmowy z darkheushem
z którym jesteśmy w ścisłym kontakcie słuchowo-wyobrażeniowym od piątku
Zdzwaniamy się i relacjonujemy sobie, gdzie kto jest…
- Jestem pod wieżą na Radziejowej, a Wy?
- My w drodze z Baraniej do Węgierskiej…
- Fajne widoki z wieży?
- A nie wiem, nie wchodziliśmy…
- To ja też mam nie iść ?
- Nie idź tam!
No znając siebie to użyłem innych słów. Powszechnie uważanych za nieprzyzwoite i wulgarne
A tak między Bogiem a prawdą. Po cholerę włazić na wieżę na Baraniej, skoro spod wieży jest widok 360 ![]()
Dzwoni telefon… To darkheush, ćwierka radośnie jak to właśnie zdobyli zamek w Żywcu i że są w drodze do domu
![]()
Skarżę się, żem z obolałymi nogami jeszcze w drodze, spania nie widać…
- A gdzie dokładnie jesteś?
- No tu… i tu…
- Nie idź tam!![]()
I tu zostałam dokładnie poinstruowana, że dosłownie pół kilometra w przeciwnym kierunku znajdę cud miejsce do spania PTTK Pod Roztoką
Z dwoma promilami we krwi można "ćwierkać radośnie o zdobyciu zamku Habsburgów"
A tak na poważnie (albo i nie). Ten telefon do Ciebie to był absolutny przypadek. Ja myślał, żeś Ty już na Łabowskiej, że już po kąpieli, a tu słyszę, że kręcisz się jak kij w przerębli, tudzież że stoisz jak ten ciul na weselu
w Rytrze i szukasz spania i jedzenia. Za cholerę nie mogłem sobie tylko przypomnieć nazwy tego PTTK-u w Rytrze. Wiedziałem, że "pod czymś". Ale pod czym??? "Pod Niedźwiedziem"??? "Pod Jodłami"??? Dopiero po chwili mnie olśniło!!! "Pod Roztoką"!!! I dzwonię jeszcze raz:
- Joluś!!! To się nazywa "Pod Roztoką". Kawałek niebieskim w stronę Prehyby. Nie!!! Nie idź na most na Popradzie, tylko w przeciwnym kierunku!!! Od PKP do skrzyżowania i w lewo. Vis a vis jest sklepik. Znajdziesz na bank!!!
- Właśnie stoję w wejściu!!!
- Nie mam więcej pytań
Trzeba by spytać Krisa jak mnie duma rozpierała, że pomogłem koleżance w potrzebie. Od tego rozpierania mało bus do Andrychowa nie pękł w najgrubszym miejscu ![]()
181 2014-07-26 12:59:39
Odp: Cztery pory roku na Głównym Szlaku Beskidzkim (218 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Przed samym podejściem na Dzwonkówkę stoi drewniany domek z dość szerokim okapem. Usiadłam tam sobie na ławeczce i posiliłam się przed dalszą drogą
![]()
Też tam dychaliśmy z Kaperkiem jesienią 2013 ![]()
182 2014-07-20 01:37:01
Odp: Mój GSB (69 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Przy Twoim luzackim
podejściu do wędrowania to musieli Ci ostro zajść za skórę.Sam prowodzę swój mały biznes i raz/dwa razy na miesiąc mam gorszy dzień w którym klient zapewne czuje się potraktowany deczko niesympatycznie/z buta/etc.
Pikuś problem polega na tym, że Ty prowadząc swój biznes i traktując ludzi "z buta" nie wyrządzisz potencjalnemu klientowi krzywdy. Najwyżej sobie. Tak mniemam.
Natomiast decydując się na prowadzenie chaty w górach, czy też dzierżawę obiektu PTTK można swoim właśnie "luzackim" nastawieniem do potencjalnego klienta wyrządzić wiele złego. Bo wyobraź sobie sytuację - umawiasz się na nocleg, dochodzisz do schronu mając ileś tam km w dupie, na mokro bo lalo i... zonk!!! A w pobliżu żadnej alternatywy. Tak właśnie wspominam m.in. Słowiankę.
Jasne - chodzę na pełnym luzie, chyba o to w turystyce biega, ale wyssałem z mlekiem matki przynajmniej dwie zasady. Być punktualnym i być słownym. No i odnośnie tej drugiej mam wiele zastrzeżeń do prywatnych "schronisk".
I wybacz, że ci śmiecę temat, ale po Soszowie musiałem się wykrzyczeć ![]()
183 2014-07-19 15:42:14
Odp: Trzy dni beskidzkiej chamówy... (12 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Przez ostatnie zdjęcie z wagonu do Bielska-Białej zrobiło mi się niedobrze przy porannej kawie …
![]()
Mógłbyś nas czasem trochę oszczędzić ….![]()
Dłuuuuugo zastanawiałem się czy je opublikować, rozważyłem wszelkie za i przeciw i doszedłem do wniosku: "Człowiekiem jestem i nic co ludzkie nie jest mi obce". Nawet tematy fekalne i Koleje Śląskie
Z resztą muszę z tego miejsca oddać honor KŚ.
Trasa B-B/Goczałkowice Zdrój (przesiadka)/Ustroń Polana - składy czyściutkie, na pełnym wypasie, automat z kawą w środku, darmowe wi-fi.
Trasa Wegierska Górka/Żywiec - jak wyżej
Trasa Żywiec/B-B - no jak na zdjęciu niestety
Ale ogólnie na duży plus. Na dodatek punktualne.
184 2014-07-19 15:33:27
Odp: Mój GSB (69 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Gospodarze przesympatyczni,żeby każde schronisko pttk chciało tak funkcjonować to byłoby świetnie.
Akurat o Słowiance mam całkiem odmienne zdanie. No chyba, że coś się zmieniło od ostatniej mojej wizyty tam. Na przykład obsada. Potraktowano mnie tam kiedyś "z buta" i takie wrażenie pozostanie.
Odnośnie obiektów "spod znaku PTTK". PTTK-i jakie są, takie są. I lepsze i gorsze. Jednak nie spotkałem się nigdy z sytuacją jak np. ostatnio na Soszowie, gdzie pomimo telefonicznej rezerwacji pocałowałem klamkę. Z resztą. Nie tak dawno temu była wielka awantura o jedno ze schronisk PTTK (dokładnie chodzi o Łabowską), gdzie nie przyjęto turysty po zmroku na nocleg. Napisał skargę do PTTK-u i dzierżawca wyleciał na zbity pysk. A w prywatnych obiektach możesz sobie pisać skargi nawet do Najwyższego i nic im nie zrobisz.
Czekam na CDN ![]()
185 2014-07-18 16:30:39
Odp: Pytanie na weekend - Renowacja bunka w Porąbce (13 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)
Z mojej strony zgoda.
186 2014-07-18 15:39:42
Odp: Mój GSB (69 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Tymczasem schron zamknięty,jakiś remont chyba robią.
A niech robią, byleby nie robili z ludzi (w sensie turystów) wała. Na stronie Soszowa stoi jak byk - zmiana obsady od 1 lipca 2014. Zadzwoniłem na numer kontaktowy, umówiłem się na nocleg i... ehhh, szkoda gadać...
Na koniec kupuje butelke wody mineralnej za...8zł ,moim zdaniem ta cena to skandal ale cóż
Na Przysłopie po Baranią mineralka kosztuje 6 zyli. Za to browar osiąga ceny kosmiczne ![]()
A co mi tam,idę na lewo.
Na dzisiaj wystarczy kamieni i korzeni.
Też poszliśmy asfalcikiem ![]()
Przed 19g jestem na Stecówce,schron zamknięty na cztery spusty.
Dzwonię,szefo mówi że likwiduje biznes ale mogę się rozbić obok wiaty.
Tak się teraz zastanawiam, czy aby na pewno rozmawialiśmy z tym samym gościem. Taki niski, siwiejący??? Mi mówił, że Stecówka jednak będzie czynna, o ile się do niego zadzwoni i ugada na nocleg.
oto słynny zielony kapelusz na GSB
Zawsze chciałem być celebrytą ![]()
reportażysta ze mnie marny ale od czegoś trzeba zacząć.
Każdy chyba tak zaczynał
Czekam na obiecane CDN... ![]()
187 2014-07-18 15:21:44
Odp: Trzy dni beskidzkiej chamówy... (12 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
darkheush
fajnie było pozostawać w super ścisłym kontakcie wyobrażeniowo- słuchowym
![]()
bo obie strony na tym zyskały
A i owszem z tym, że ja chyba bardziej jako totalny amator w Beskidzie Śląskim. No dobra pomijam jakieś wypady za szczeniaka z wujkiem, czy też dwa-trzy już świadome.
Czekam teraz na Twoje wspomnienia z sądeckich biało-czerwono-białych ciapek na drzewach, bo tak mniej więcej do Łabowskiej znam ten teren wyrywkowo. No i jestem ciekaw jak opiszesz sytuację z tym jedynym, w swoim rodzaju, połączeniem telefonicznym
A jak Cię znam, będzie się działo ![]()
188 2014-07-17 18:29:59
Odp: Trzy dni beskidzkiej chamówy... (12 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Ale musieli mieć miny …
Butelki z napojami miały miny bezcenne. Co za ciul z nami jedzie??? I jeszcze z tym mułem na plecach???
Ale przecież została Ci jeszcze jedna …
Nie mam nic outdoorowego aby tym zacerować, więc wywaliłem obydwie
Dobrze że nie posłuchałeś mojej sugestii by Czantorię zdobywać od Ustronia-centrum.Ale byś mnie sklinał.
W ten deszcz nie zostawiłbym na Tobie... suchej nitki ![]()
189 2014-07-17 16:22:13
Odp: Trzy dni beskidzkiej chamówy... (12 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
13 lipca 2014 - Trzynastego, wszystko zdarzyć się może...
... nawet mega lampa na niebie.
Wychodzimy nieśpiesznie z Przysłopu. Nie wiem jaka jest temperatura, ale zimno nie ma na pewno
Godzina podejścia pod Wierch Wisełkę i Baranią. Na szczycie plecaki robią głośne jeb o glebę. Aż się wieża widokowa zatrzęsła. Na światło dzienne wyjeżdżają dwie konserwy chmielowe. To jeszcze wspomnienie znaleźnego ze Stecówki
Ruszamy dalej. Upał nie do zniesienia. Much brak.
Krisu wpada na genialny w swej prostocie pomysł. Po co wchodzić na Magurkę Wiślańską skoro można przechaszczować tuż pod skałkę, przy której odpoczywaliśmy w Olany Poniedziałek z dwoma Panami Ł. Od pomysłu do realizacji krótka droga. A pomysł jest krótko mówiąc - A ić Pan w ciul!!! Kolejne pół godziny to mordercza walka borowinami, trawami po kolana, resztkami wiatrołomów i krzokami. W pełnym słońcu. No ale jak to tak. Bez chaszczingu??? Nie wypada
W końcu docieramy do szlaku na Radziechowską.
Teraz leniwe dreptanie i ostatnie już na tej trasie podejście pod Glinne. Po drodze widok na Małą Fatrę.
I pierwszy widok na Żywiec.
Pozostaje teraz cholernie monotonne (na szczęście już lasem) zejście do Węgierskiej Górki, pół godziny wyczekiwania na ciufę do Żywca, spotkanie z Panami Ł., Ł., i Ł., którzy to powitali nas chlebem i solą (a właściwe ich koncentratem zawartym w jednej butelce
), pogaduszki o kulturze i sztuce w żywieckim parku, gleba w wagonie do Bielska-Białej z wesoło chlupoczącym zdrojem w kiblu
i śmiganko na Andrychów. I finito, koniec pieśni.
Podsumowując. Dzień pierwszy - przegięcie z nawadnianiem zewnętrznych płatów ciała. Dzień drugi - spokojny, zrównoważony. Dzień trzeci - przegięcie w drugą stronę, w stronę odwadniania organizmu
Dzięki Krzysiu za towarzystwo, dzięki Łukasze za te dwie godziny w Żywcu, dzięki Malgo i Nesska za pogaduchy telefoniczne, dzięki Jolu za cenne rady w trasie i Mirek za rady przed wyjazdem. Jeśli kogoś pominąłem, to przepraszam.
KONIEC
Pełny albumik po kliku w obrazek poniżej. Enjoy
190 2014-07-16 16:48:42
Odp: Trzy dni beskidzkiej chamówy... (12 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
12-07-2014 - W stronę słonka
Poranek na Stożku wygląda całkiem niemrawo jednak szybkie odwiedziny na ICM upewniają mnie, że ma być lepiej z godziny na godzinę.
ICM nie kłamał. Pierwsze promienie słońca dopadają mnie tuż przed Kiczorami. W dodatku jest tam całkiem ładny skalny skurczybyk.
Rzucam co rusz matrycą przed siebie i za siebie.
I pod siebie.
Tuż za przełęczą Łączęcko zaliczam małego zonka. Szlak ewidentnie wyprowadza mnie na jakiś asfalt. W środku lasu. Zerkam na TrekBuddy. No tak, jestem grubo poza szlakiem (wg mojej mapy w TB) jednak biało-czerwono-białe malunki na drzewach mówią mi dokładnie co innego. Tak to wygląda na mapie z naniesionym zapisem gps.
No nic. Uważnie rozglądam się głównie po drzewach, ale i czasami wokół siebie i za siebie podziwiając z oddali moją wczorajszą noclegownię.
W końcu Kubalonka i... spodziewane spotkanie z krisem
Uzupełniamy bieżący brak płynów, a następnie robimy zapasy w sklepiku tuż poniżej przełęczy, który najlepsze swoje lata miał gdzieś w okolicach "późnego Gierka"
Do Stecówki dobijamy bezboleśnie. Piwo. Lane. Po 4 zyla. Zimne. Mniam
I tu będzie mała opowieść. Siedzimy w pełnym słońcu. Na sąsiednich ławkach ludzie siadają, siedzą, wstają, odchodzą. Całkowita anonimowość w tłumie. Zamawiamy po drugim piwku i rzucam krisowi propozycję - "Chodź, przenieśmy się pod wiatę, bo tu okrutnie grzeje". Przenosimy manele i nagle kris stwierdza - "Ty, tam chyba ktoś zostawił telefon. Popatrz coś leży na ławce". Podchodzę, zerkam, faktycznie. Samsung Galaxy. I to jeden z tych nowszych modeli na oko. Wracam z nim do stolika i pytam - "Co robimy Krzyś???. Zostawiamy w bufecie, czy przeglądamy listę kontaktów???" - "A zobacz co tam jest" - "Jest kontakt 'Brat'. Dzwonić???" - "No dzwoń!!!
Dzwonię. Odbiera jakiś facet. Po akcencie słyszę, że góral. Przedstawiam się z imienia i nazwiska, wyjaśniam sytuację, że leżał, że kolega zauważył, że chcemy jakoś zwrócić. Pan Brat mówi, że jest z Istebnej, i że do pół godziny przyjedzie po zgubę. Tyle co się rozłącza, dzwoni jak się okazuje, właścicielka telefonu Pani Marta. Mówię, że siedzimy nadal na Stecówce, że dzwoniłem do niejakiego "Pana Brata", że jedzie z odsieczą. "To niech pan zadzwoni jeszcze raz i odwoła sprawę. Ja będę za 10 minut". Ok. Dzwonię ponownie, odwołuję sprawę i słyszę - "Niech Wom to Pon Bóg wynagrodzi. Nie wiedziołem, ze jesce som tacy ludzie".
Nim kończę rozmowę pojawia się właścicielka zguby. Telefon wielkości rakietki do tenisa stołowego wraca do jej rąk (ponoć używa go w sprawach biznesowych), a do naszych rąk trafia symboliczne znaleźne. Dużych wymagań nie mamy
W poczuciu dobrze wypełnionej misji idziemy zobaczyć, jak idzie odbudowa kościołka na Stecówce.
I ruszamy przed siebie. Lampi coraz piękniej.
W końcu z niemałym żalem żegnam się ze skarpetką.
Pozostaje przedreptanie jakiegoś asfaltu, moczenie nóg w lodowatym potoku i mozolny kawałek podejścia pod PTTK Przysłop.
Wieczorem kolacyjka (z na pewno nietrującą kiełbasą, ale swojskim wyrobem krisa), piwko, meczyk 3 miejsce i nynu.
Aha. Wcześniej widoczek z balkonu tego... gierkowskiego bloku w środku lasu
C.D.N.

191 2014-07-14 11:25:37
Odp: Trzy dni beskidzkiej chamówy... (12 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
11 lipca 2014 - Droga przez mękę
Mam kilka dni wolnego, dokładnie cztery, więc dlaczego by tego nie wykorzystać. Pierwotnie myślałem o przejściu odcinka GSB po Beskidzie Śląskim, jednak pogoda pokrzyżowała mi plany.
10 rano, docieram do Ustronia Polany. Nawet nie myślę o wysiadaniu w centrum i dymaniu na Równicę po to aby po blisko 3 godzinach zejść do... Ustronia. Leje. Orientuję się w wariancie alternatywnym dotarcia na Czantorię. Kolejką. Wstyd
Ale leje co raz żwawiej...
No to kolejka. I po kilkunastu minutach jestem na Stokłosicy.
Kolejne pół godziny to walka o nieprzemoczenie się do suchej nitki. Walka wygrana. Na Czantorii zawijam do czeskiego bufetu na placki ziemniaczane i Radegasta.
Widoczność urywa dupę, więc nawet nie wchodzę na wieżę. Śmigam na Soszów. W końcu mam tam umówiony nocleg.
W końcu dobijam. Chodzę wokół schroniska, stukam, pukam, dzwonię na dzwonek i... nic. A widzę, że ktoś jest w środku. Nie byłbym tak zeźlony, gdyby nie fakt, że dzień wcześniej dzwoniłem do nich i potwierdzono mi możliwość noclegu. Mam na to świadka. A w dupie was mam. Rzut oka na szlakowskaz. Stożek - 1h30. No to pomoknę jeszcze trochę.
Jakoś mi się fajnie idzie pomimo dupiatej pogody.
W końcu Stożek. Kwateruję się, szamanko, wieczorna integracja z ekipą, która ciśnie GSB, szybka wizyta na forum (darmowe wi-fi) i... Dobranoc.
C.D.N.

192 2014-07-13 19:24:53
Temat: Trzy dni beskidzkiej chamówy... (12 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Ave. I szuru, buru. Powróciłem z trzydniowej beskidzkiej chamówy. A było tak...
Jak na prawdziwego beskidzkiego włóczykija przystało wyjechałem na Czantorię kolejką. Uruchomili tylko dla mnie
Potem pocałowałem klamkę na Soszowie...
O tej akcji będzie większa opowieść niebawem... Chcąc, nie chcąc poznałem fajną laskę na Stożku...
Na Kubalonce świętowałem spotkanie z pewnym chamem bez wykształcenia...
Następnie pożegnałem się z niemałym żalem ze skarpetką...
Na Przysłopie pod Baranią była kolacyjka na wypasie...
Na Baraniej lampa... I chaszczing pod Wiślańską. Ić Pan, panie kris75 w choooy
A na koniec zdobywanie żywieckiego zamku Habsburgów, parku miejskiego i dworca kolejowego w towarzystwie PP. Łukasza, Łukasza i Łukasza. Ponoć to mało spotykane imię na żywieckiej ziemi.
Reszta będzie jak się wyśpię, i jak mnie przestanie opalenizna napierdzielać. Ave. Miłej nocki ![]()
193 2014-07-10 18:01:58
Odp: Żywiecka masakra lampą UV. (3 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
194 2014-07-04 15:26:52
Odp: Wznowienie mapy Beskidu Małego - Compass (102 odpowiedzi, napisanych Przewodniki i mapy Beskid Mały)
Ja mam pytanie, czy rzeczywiście dojście do groty i wodospadu na Dusicy jest na dzień dzisiejszy oznakowane w terenie?
Ten czerwony szlaczek to chyba te wymalowane na drzewach czerwone prostokąty, którymi próbowaliśmy się z neną wydostać z Groty jesienią 2012 i wpadliśmy w "krzaki".
(drzewo w centrum kadru - foto by nena)
Mniej więcej prowadzą w takim kierunku jaki pokazany jest na mapie, jednak albo przegapiliśmy jakiś skręt, albo... sam nie wiem.
Ja zazwyczaj chodzę od Anuli tak (niebieska krecha):
Raz schodziłem do Lasu (czerwona krecha). Na tym szlaku są widoczne jeszcze miejscami żółte znaki wymalowane przez Gminę Ślemień, ale generalnie nie polegałbym na nich (doświadczenie kumpla z innego forum sprzed kilku miesięcy). Zamazane, nieodnawiane, kilka miejsc mylnych.
195 2014-07-03 14:11:40
Odp: Cztery pory roku na Głównym Szlaku Beskidzkim (218 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Można nią zreperować nieomal wszystko
od rozdarcia poszycia namiotu, przez odpadającą podeszwę czy naddarty plecak.
Potwierdzam. Osobiście ratowałem "głodnego" buta
Co ciekawe, pomimo późniejszego blisko dwugodzinnego schodzenia w dolinę, taśma wytrzymała do samego końca. Innym zastosowaniem, które widziałem, to zrobienie prowizorycznych stuptutów z wykorzystaniem owej taśmy, sznurówki i dwóch pustych reklamówek. Awaryjnie spełniły zadanie ![]()
196 2014-06-23 04:04:24
Odp: Cztery pory roku na Głównym Szlaku Beskidzkim (218 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Runek osiągnięty! darkheush twierdzi, że to połowa szlaku, dobrze!
Runek, owszem, ale ten sądecki ![]()
197 2014-06-22 05:17:43
Odp: Cztery pory roku na Głównym Szlaku Beskidzkim (218 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
No to teraz Jolu Sądecki. Gdzieś w okolicy Runka (1082 npm) wypada połowa GSB. A potem Niski i Biesy. Jakbyś chciała navi na androida (pod apkę Trek Buddy) z mapami turystycznymi po Niskim (ponoć fatalnie oznaczony), to wal jak w dym. Namiary znasz ![]()
198 2014-06-12 11:34:19
Odp: Konflikt między Polakami a Romami w Andrychowie (3 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)
Dzieje się.
Generalnie odradzam, jeśli ktoś wybierałby się na Dni Andrychowa 21/22 czerwca. Może być "gorąco".
199 2014-06-11 21:00:50
Odp: Babiogórskie sasanki niedzielne (6 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))

Że co??? (Cisną się na usta i klawiaturę słowa niekulturalne).
A tak poza tym. To ja myślałem, że na swoim opiekaniu w niedzielę dostałem w dupę. Wy musieliście mieć dopiero smażalnię na grani Babci. Jak te skwarki...
200 2014-06-08 18:13:55
Temat: Żywiecka masakra lampą UV. (3 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Blisko trzy tygodnie bezczynności w domu z czego 10 dni spędzonych w gipsowym buciku dojechało mnie psychicznie. Jak to mówią - czasami człowiek musi, bo inaczej się udusi. Szedłem nie bez obaw. Noga jednak jeszcze trochę boli i z tego też powodu odrobinę skróciliśmy planowaną trasę. Z uwagi na zajechanego psa również. I chyba też z uwagi na upał. A grzało niemiłosiernie. Całe szczęście, że Kris wymyślił start z Andrychowa o 4 rano. Nie będę ściemniał, nie obyło się bez wtopy. O 4:03 budzi mnie telefon od Krisa - Jedziesz??? O kutwa!!! Zaspałem. Daj mi 20 minut. Dobrze, że mieszkamy na tyle blisko siebie, że przy odrobinie dobrej woli moglibyśmy sobie kamieniami w okna rzucać
5:45 - Start z Rycerki czarnym na Praszywkę, która to w zasadzie powinna się nazywać Parszywką. Przez te 490 metrów podejścia
Luna hasa beztrosko. Przez Przysłop Potócki uderzmy na Bendoszkę z pięknym widokiem na Małą Fatrę. Teraz na Przegibek i zasłużone z pianą. Luna hasa beztrosko, ale jakby już mniej. Zaczyna smażyć, w lesie nie idzie oddychać. Taki zaduch. Olewamy Wielką Rycerzową i mykamy niebieskim na Przełęcz Halną. Luna hasa już niespecjalnie beztrosko. Tatry na horyzoncie, Królowa Beskidów, a z drugiej strony Wielka i Mała Racza. Przez Małą Rycerzową schodzimy na Mładą Horę. Zaczyna mi dokuczać jednak ta noga, szczególnie na zejściach, a i pies już niezbyt świeży i pełen wigoru. Decyzja. Olewamy i schodzimy w Dolinę Rycerek. Na dole pies zajechany, ja zajechany więc Kris sadza mnie na dupie, daje Lunę pod opiekę, a sam drze z buta blisko 3 km asfaltu po auto. I tyle.
W końcu zaliczyłem Bendoszkę, na którą się już wielokrotnie wybierałem, jednak jakoś mi zawsze nie po drodze było. i git
Krótka fotograficzna zajawka. Enjoy
Całość będzie niebawem.