Fajna relacja no i świetna impreza...z gatunku, który lubię najbardziej
Będę śledził temat, może w przyszłym roku się wstrzelę
Zawsze można się wybrać grupą
!
Nie jesteś zalogowany. Proszę się zalogować lub zarejestrować.
Forum Beskidu Małego » Posty przez nena
Fajna relacja no i świetna impreza...z gatunku, który lubię najbardziej
Będę śledził temat, może w przyszłym roku się wstrzelę
Zawsze można się wybrać grupą
!
zaktualizowana ![]()
96 - sprocket73
67,5 - kisiel
42,5 - baca
35,5 - jolanta
26- Gustek
20,5 - Dariusz Tlałka
20 - darkheush
19 - nena
17,5 - MK
14,5 - MF
13 - Bisqp
12,5 - harnaś wołoski
12 - Cyberniok
10,5 - tomkos
10 - łysy z łysiny
9,5 - 740715
6,5 - Miluś
6 - rufi
5,5 - lowell79,
5 - Macieks
4,5 - Klimek
4 - , kruwad, teksanski
3,5- jardo
3 - mały pikuś, bcFan
2,5 - marekk500, Tomrod
2- wizjoner
1 - Inga, Paweł, piotr
0,5 - kris_61, stary, wawri
Odznaką honorową „Za zasługi dla ochrony środowiska i gospodarki wodnej” wyróżniono Tomka Węgrzyna
Gratulacje Tomku !!! ![]()
W miniony weekend miałam przyjemność uczestniczyć w „SURWIWALIACH” - imprezie plenerowej zorganizowanej po raz pierwszy w parku dworskim pod Bolimowem, miejscowości położonej niedaleko Łodzi. Ciągle jeszcze jestem pod ogromnym wrażeniem zarówno samej organizacji tej imprezy, panującej na niej niemal rodzinnej atmosfery oraz ludzi w niej uczestniczących - pozytywnie zakręconych pasjonatów, z poczuciem humoru, z ogromną dozą dystansu do siebie samych, życzliwych, sympatycznych, uśmiechniętych – miło było spędzić z nimi cały weekend
. Chociaż wydawałoby się, że surwiwal, to typowo „męskie hobby”, nie zabrakło na biwaku w Bolimowie w ten gorący czerwcowy weekend kobiet, dzieci i młodzieży.
Przyjechały nawet rodziny z dziećmi z odległych miejsc w naszym kraju.
Pierwsze „Surwiwalia” 2014 zorganizował Hufiec ZHP Skierniewice i Stowarzyszenie Polska Szkoła Surwiwalu. Organizatorów połączyła wspólna wizja pojęcia surwiwalu jako aktywności wspierającej edukację szkolną, promującą zdrowy i aktywny tryb życia zarówno dzieci, jak i dorosłych, łączącej pokolenia i sprzyjającej spędzaniu czasu wolnego z rodziną na łonie przyrody. Celem tej imprezy jest pokazanie, że surwiwal może być doskonałym sposobem spędzania czasu wolnego zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych.

fot. Filip Szmidt
Surwiwalia to także spotkanie miłośników, instruktorów i najlepszych specjalistów z zakresu surwiwalu z całej Polski. I rzeczywiście można tu było podziwiać elitę surwiwalowych szkoleniowców. Impreza ta to także okazja do wypromowania surwiwalu jako atrakcyjnej formy spędzania wolnego czasu wśród mieszkańców naszego kraju. Oprócz profesjonalistów można było tu spotkać zupełnych laików (takich np. jak ja
), którzy chcieli się bliżej przyglądnąć tej formie aktywności. Co do specjalistów to muszę przyznać, że byłam pod wrażeniem tego, co oni nam (nie znającym się „na rzeczy”) zaprezentowali. Najpiękniejsze w tym wszystkim było to, że robili to z ogromnym zaangażowaniem, chcieli pokazać i nauczyć każdego jak najwięcej. ![]()
Impreza składała się z dwóch części. W sobotę uczestnicy doskonalili swoje surwiwalowe umiejętności, biorąc udział w serii różnorodnych warsztatów prowadzonych przez najlepszych specjalistów z tej branży m.in. budowanie tratwy, konstruowanie i strzelanie z łuku, zajęcia z linami i sznurkami, gotowanie potraw z darów lasu, rozpalanie ognia, obrabianie szkła, skórowanie zwierzyny, udzielanie pierwszej pomocy. Była też wioska na drzewie
.
"Szklane łupanie" pod okiem Sergiusza ze Szkoły Bushcraftu Quinox
fot.: nena
fot.: nena
Gotowe narzędzia ze szkła
fot.: nena
Guru rozpalania ognia – wszystko mu się w rękach paliło
fot.: nena
Strzelanie z łuku z Przemkiem

fot. Filip Szmidt

fot. Filip Szmidt

fot. Piotr Jaworski - Harcerski Klub Ratowniczy "Sierpc"
Liny i sznurki – Sergiusz, Kamil i Krzysiek

fot. Filip Szmidt

fot. Piotr Jaworski - Harcerski Klub Ratowniczy "Sierpc"

fot. Piotr Jaworski - Harcerski Klub Ratowniczy "Sierpc"

fot. Piotr Jaworski - Harcerski Klub Ratowniczy "Sierpc"
„Zielona Kuchnia” Katarzyny Mikulskiej – czyli gotowanie potraw z darów lasu

fot. Piotr Jaworski - Harcerski Klub Ratowniczy "Sierpc"

fot. Piotr Jaworski - Harcerski Klub Ratowniczy "Sierpc"
fot.: nena
fot.: nena
Zajęcia z BLS/AED (resuscytacja i automatyczna defibrylacja zewnętrzna) prowadzone przez ratowników ZHP
fot.: nena
Wioska na drzewie wykonana przez Tooley Survival i Lesovik
fot.: nena
15 metrowa wspinaczka po drzewie i tyrolka przygotowne przez Skierniewicki Klub Surwiwalu

fot. Piotr Jaworski - Harcerski Klub Ratowniczy "Sierpc"
fot.: nena

fot. Piotr Jaworski - Harcerski Klub Ratowniczy "Sierpc"
Jak na leśny biwak przystało było też pyszne jedzonko np. gulasz z sarny
.

fot. Piotr Jaworski - Harcerski Klub Ratowniczy "Sierpc"
W niedzielę rozegrano Zawody Technik Surwiwalowych, w których startować mogli zarówno profesjonaliści, jak i wszyscy mieszkańcy Polski, którzy znaleźli się tego dnia w Bolimowie. Na zwycięzców czekały nagrody ufundowane przez sponsorów m.in. przez firmę Yeti.
Gośćmi specjalnymi imprezy byli: Jacek Pałkiewicz - jeden z najbardziej aktywnych podróżników-eksploratorów naszych czasów, Andrzej Trembaczowski - autor książki „Zanim wyruszysz” i Krzysztof ‚Krisek’ Kwiatkowski - polski propagator survivalu, znany w środowisku harcerzy i „ludzi survivalu” jako „Krisek”. Była okazja przy wieczornym ognisku posłuchać ich opowieści z podróży, porad, a także zadać gościom pytania.

fot. Filip Szmidt
fot.: nena
Polecam udział w takiej imprezie. Za rok … kolejne „Surwiwalia”
! Może ktoś z naszych Forumowiczów dołączy i zechce odwiedzić okolice Bolimowa ? Już dziś mogę zapewnić, że się nie zawiedzie i będzie się dobrze bawić, a przy okazji spędzi bardzo miło i zdrowo weekend na łonie przyrody. Może za rok zjadę na tyrolce … ?
.
Część zdjęć pochodzi ze strony facebookowej imprezy "Surwiwalia"
[...]upaść zawsze można, porównując nas do gór to jesteśmy przy nich tacy malutcy i bezsilni wobec ich potęgi. Najważniejsze żeby później próbować się podnieść i zacząć od nowa
jak to w życiu
![]()
Miło mi kris_61, że Ci się spodobał - dziękuję ![]()
Masz rację Gustku. Ja też nie widziałam dawno kąkolu. A to taki ładny chwast, jak chaber, czy mak
. Na coraz rzadsze występowanie roślin łąkowych czy polnych mają m.in. wpływ stosowane środki ochrony roślin. Kąkol, mak i chaber to chwasty segetalne, żyjące na polach uprawnych, razem z roślinami uprawnymi. Ostatnie dwa gatunki można spotkać jeszcze w innych miejscach np. w przydrożnych rowach, na ugorach, w miejscach ruderalnych. Kąkol widać jest bardziej wrażliwy na różne herbicydy. Poza tym nasiona kąkolu zwykle dostawały się do gleby wraz z nasionami sianych zbóż, ponieważ wśród nich przebiegał jego cykl życiowy. Obecnie ziarno przed siewem jest czyszczone (odchwaszczane), dlatego do gleby dostaje się ich mniej lub w ogóle. Przez to coraz rzadziej można go spotkać w uprawach, a w naturalnym środowisku już ponoć w ogóle nie występuje.
a co do samego wypadu, to wcale się tak nie przejmuję, ogólnie było super
osobiście nie był to najlepszy moment dla moich ideałów, poczekam trochę i wyjdę tam spokojnie tak jak wyszedłem na Gerlacha
https://picasaweb.google.com/1085890102 … lach30IX13
I tak trzymać !
A ja i tak Ci zazdroszczę tych przeżyć i pięknych widoków
!
” Zwycięzca śmierci, piekła i szatana,
Ten, który konać szedł na oczach Żydów,
Dziś znów się męczy, pada na kolana,
Dźwigając krzyż na Golgotę Beskidów.
Czeka na Niego pełna łąk Matyska,
Otacza Jego postać świat symboli;
Przyjrzyj się Panu Jezusowi z bliska,
Popatrz, jak Zbawcę mój i twój grzech boli. […]
[…] Niech nas prowadzi ta Krzyżowa Droga,
Co się na tle Beskidów w górę snuje,
Do wzgardzonego i Pana, i Boga,
Który zmartwychwstał, żyje i króluje.”
/M. Syjota/
Golgotę Beskidów czyli niewielkie wzgórze Matyska (609 m n.p.m.) położone pomiędzy miejscowościami Radziechowy i Przybędza koło Żywca w południowo-zachodniej części Kotliny Żywieckiej odwiedziłam już po raz drugi. Polecam to miejsce tym, którzy pragną oderwać się od monotonii dnia codziennego, tym, którzy chcą w ciszy i spokoju kontemplować przyrodę, przemyśleć to i owo …
, wsłuchać się w głos natury, poczuć wiatr we włosach i zapach kwitnących łąk, które szczególnie o tej porze są wręcz zasypane różnorodnym kwieciem oraz tym, którzy chcą odnaleźć samego siebie … i Boga … ![]()

fot. : nena
Jak dojechać do Matyski ?
N: 49º 38,34'
E: 19º 07,116'
Jeśli jedziemy z Żywca to kierujemy się na Węgierską Górkę, po ok. 2 km skręcamy w prawo do miejscowości Radziechowy (na zakręcie można zauważyć znak kierujący nas na Golgotę Beskidów, ale jest on widoczny tylko jeśli jedzie się z Żywca). Przez Radziechowy jedziemy prosto ok. 4 km - najpierw ul. Główną, następnie ul. św. Marcina, dojeżdżamy prawie do jej końca. Zatrzymujemy się przy stacji I (jest tu miejsce, gdzie można zostawić samochód). Jeśli nie zostawiamy samochodu, tylko chcemy jechać dalej, wtedy skręcamy ostro w lewo, w górę, w ul. Zieloną, która prowadzi nas bardzo wąską asfaltową drogą, wśród domów i pól, prosto na parking pod szczytem. Następnie po kilkunastu minutach dość rekreacyjnej wspinaczki (raczej spaceru
jesteśmy u celu. Kto woli dłuższy spacer może szczyt zdobyć pieszo. Wystarczy podążać za stacjami drogi krzyżowej (startujemy z ul. Zielonej (czyli od stacji I) aż na sam szczyt Matyski. Mamy stamtąd ponad 1 km drogi).
Osobiście polecam ostatnią formę zdobycia wzgórza ! ![]()
Poniżej przesyłam krótki filmik z uroczej niedzieli na Matysce . ![]()
Ciekawi mnie ten czerwony kolor roślin. Twierdzisz, że to jakaś choroba?
Nie wiem do końca piotrze, ale być może jest to jakaś choroba wywołana np. przez wirus lub grzyb.
kisielu nie mogłam oczu oderwać od Twoich zdjęć
. Powtórzę jeszcze raz, masz talent do focenia i wykorzystuj go ! ![]()
Te żółte kwiatuszki to pięciornik złoty
, a fotka sasanki alpejskiej - prześliczna.
Widzę, że już zaczęły kwitnąć.

Do płochacza halnego to Ty masz szczęście, albo on Cię tak bardzo lubi
. ! Fajnie mu na fot.43 „halny” w plecki dmuchnął
.
I na koniec
– Ty się nie przejmuj tym „niepowodzeniem”. To, że znasz dobrze siebie i swoje możliwości to cecha godna pochwały. Góra, jak to góra, będzie na Ciebie czekać
, a miejsce jest tak piękne, że jak Cię znam, zapewne niebawem znowu tam będziesz.
!
Podobają mi się słowa Kingi Baranowskiej, która o swoich odwrotach spod szczytu powiedziała kiedyś tak:
cyt. „Człowiek nigdy nie jest silniejszy od góry. Nie da się walczyć z naturą.[…] możemy być świetnie przygotowani do danej wyprawy, ale – czy chcemy tego, czy nie – musimy podporządkować się występującym tam warunkom. Dopiero wtedy możemy się wspinać. Jeśli robimy coś wbrew temu, nie kończy się to dobrze.”
I jeszcze jeden : Na pytanie: co jeśli trzeba zawracać. Co się wtedy czuje? - odpowiedziała:
cyt: […]„Takie sytuacje przytrafiły się mi kilka razy. Pierwszy raz na Dhaulagiri, sto metrów przed szczytem. Była to dla mnie wtedy najtrudniejsza decyzja w życiu. Ale jedyna słuszna. I właśnie w takich sytuacjach, kiedy trzeba zawrócić, gdy szczyt jest już niemal na wyciągnięcie ręki, odczuwa się jedynie słuszność podjętej decyzji. Dojrzałym alpinistą jest się wówczas, kiedy, w odpowiednim momencie, umie się zawracać. Trzeba na tyle siebie poznać, by rozumieć, że nie należy robić ani jednego kroku dalej. Potrafię zawrócić przed szczytem, ponieważ są niesprzyjające warunki pogodowe albo mój partner źle się czuje – to jest przejaw dojrzałości i odpowiedzialności wspinacza.
Ta głupia pomyłka kosztowała nas blisko godzinę kluczenia przełajem po łąkach, a mnie dodatkowo zalane wodą buty […]
No butów może szkoda
, ale pomyłka myślę nie taka głupia, skoro można było podziwiać i iść takimi kwietnymi łąkami.
Ja to bym się specjalnie pomyliła …
.
Na Polance pod Kudłoniem (fot.17) te krzewinki to borówczyska. Wydaje mi się, że te czerwonego koloru nie wytrzymały mrozu (ale dziwne, że tylko niektóre), albo to jakaś choroba, ponieważ na wrzos mi to nie wygląda. Między krzaczkami borówki rośnie jeszcze ciemiężyca zielona
.
Lubię takie ścieżki wśród pół i łąk
, a w Gorcach jest ich dużo.
o Kudłońskim Bacy znalazłam legendę w wikipedii wg której:
cyt: „Jest ona skamieniałym bacą, który niegdyś gospodarował na gorczańskich polanach. Był to jednak zły człowiek – źle traktował swoich juhasów i honielników (chłopców pomagających bacy i juhasom przy owcach), a także oszukiwał na serze gospodarzy, których owce wypasał. Inna wersja (przytaczana przez ludowego gawędziarza z Koniny) mówi, że kamień tam postawił diabeł chcący zniszczyć kościół w Lubomierzu”.
Bardzo fajna wycieczka piotrze. Miło było poczytać, a na zdjęciach obejrzeć miejsca, które już kiedyś odwiedziłam
. Podziwiam kolegę spacerującego po tych wystających korzeniach na bosaka.
Prawdziwy Piętaszek ! ![]()
to ja też sobie strzelę - Jawornica ?
IwonaB witaj. Taki blog z listą i Twoimi recenzjami książek o górach z pewnością się przyda.
Forum i stronę podczytuję od dawna, odkąd przeprowadziłam się w Beskid Mały
Mamy nawet taki temat „Książki o górach” w dziale „Nowości wydawnicze” . Może zainspiruje Cię do wstawiania w nim również swoich propozycji i recenzji
.
przepraszam, ale od kilku godzin mam przed kompem ubaw po pachy ... ![]()
Ojej, rzeczywiście przykra sytuacja. Pytanie, czy uda się maluchy uratować bez rodziców. Wymagają bowiem jeszcze opieki. Trochę w to wątpię, ale trzeba mieć nadzieję.
Może są sposoby na ratowanie tak małych piskląt gniazdowników. Nasi forumowi ornitolodzy pewnie coś wiedza na ten temat. ![]()
jolanta napisał/a:kisiel daj jeszcze krzyż z Gancarza bo go chyba w tym wątku jeszcze nie było
głupio mi, nie wiem jak to się stało ale ja właśnie nie mam żadnego zdjęcia z krzyżem na Gancarzu
![]()
ale to neny ogródek więc ona powinna coś tam mieć
Zostałam wywołana do odpowiedzi
, więc odpowiadam.
Krzyż na Gancarzu może nie należy do „najciekawszych”, niemniej jest to krzyż
. Szkoda, że wandale go porysowały. Przez to stracił może na wyglądzie, ale na pewno nie na symbolice
. Gancarz bez krzyża nie byłby z pewnością tym samym szczytem, co z krzyżem. Od zawsze wiadomo, że na nim stoi
. W końcu ktoś go tam w jakimś celu postawił. ![]()
Słodkie wizjonerze
. Trzeba być dobrym znawcą ptaków, żeby poznać gatunek po pisklakach
. Dobrze by było gdyby udało Ci się sfocić któregoś z rodziców. Wtedy myślę, nam, którzy nie jesteśmy ornitologami, byłoby łatwiej
.
strzelam ... przy zejściu w stronę Rzyk z Leskowca ?
A ja bym bardzo chciała, żebyście więcej nam o zdobywaniu alpejskich szczytów pisali, bo przeżycia widzę macie piękne.
Wasze relacje naprawdę świetnie się czyta, nie wspominając już o pięknych zdjęciach. Ja Alpy (Kaisergebirge, Alpy Kitzbühelskie i Wysokie Taury) i to tylko podziwiałam z dwóch desek
, zimą. Nigdy nie miałam okazji po nich wędrować ani wspinać się.
[…]Nie wiem, tak sobie myśle, może pewnym rozwiązaniem byłyby akcje typu: w najblizszy weekend bądz za dwa dni wybieram się na Rogacz, jeśli ktoś miałby ochotę dołączyć to prosze o kontakt ?Potem wymiana nr tel i dogranie szczegółow.?[…]
I właśnie to rozwiązanie się u nas, z tego co obserwuję, a inni pewnie też zauważyli, najlepiej sprawdza. Ktoś rzuca hasło, że się gdzieś wybiera, a inni jeśli mają ochotę i czas to kontaktują się i dołączają, bądź też nie. Jest to związane m.in. z tym, co napisałam powyżej.
Może takie spontaniczne akcje będą skuteczniejsze nawet kosztem mniejszej ilości uczestników ?[…]
Najczęściej takie właśnie spontany są najfajniejsze i najlepiej się je później wspomina
.
Zazdroszczę tego widoku z „okna” albo „drzwi” o poranku
. Psina też widzę zapatrzona. ![]()

ładna fota ![]()

Babia już 5 raz w tym roku nie pozwala mi na wejście na nią […]
Uparta … ![]()
A po czym niby wnosisz, że KCh zostało stworzone do organizowania wspólnych wycieczek??? Jest tam jednak po uważniejszym przyjrzeniu się całości forum sporo o literaturze, muzyce, sztuce, sporcie, piwie, herbacie, polityce (i to czasami ostro) i wbrew pozorom dział "Ruszajmy na szlak" nie jest specjalnie bogaty.
M.in. z tego zdania cyt. „Na forum o którym piszesz (powiedzmy to otwarcie - Góry Bez Granic) jest w ludziach chęć przebywania we własnym towarzystwie, chęć organizowania wspólnych wycieczek przy okazji zlotów, chęć poznawania czegoś nowego.”, chociaż może rzeczywiście powinnam opuścić słowo „wyłącznie”, co Cię widzę ubodło
. To, że, jak piszesz, poruszane są na nim także inne tematy, w tym nie związane z górami, to myślę że i z tego powodu znajduje wielu zwolenników (podobnie, jak nasze
). Na samym organizowaniu zlotów i wycieczek pewnie by długo nie ujechało, ale kto wie … ? ![]()
A że dominującym tematem na forum są sprawy "okołogórskie" z relacjami z wycieczek raczej nie może być traktowane jako zarzut wobec KCh. W końcu to forum górskie.
Nigdzie nic KCh nie zarzuciłam, co mi próbujesz wmówić
. Podałam tylko to forum jako przykład, jedno z wielu (bo zapewne inne też istnieją), gdzie, jak napisałeś, ludzie mają chęć przebywania we własnym towarzystwie i chęć organizowania wspólnych wycieczek. I tyle.
Piękne krzyże i piękne słowa aro1569. ![]()
[…]Ktoś czegoś nie chce to tego nie robi. Różni ludzie różne potrzeby. Jest to jedyny wniosek z tej dyskusji, który chyba jest trywialny. Pytanie co zrobić, aby się komuś chciało? I czy delikatnie mówiąc niechęć do spotkania się niektórych osób nie jest czymś czego nie przeskoczy nawet najlepszy plan?
Oczywiście, że tak
. Poza tym trzeba tu zauważyć jedną rzecz. Jak na internetowe Forum, to wielu z nas już się spotkało w realu, wspólnie wędrowało i co najważniejsze – trochę poznało
. To nie jest myślę kwestia „chęci” tylko raczej tego co napisał lowell79 w ostatnim zdaniu. Żeby z kimś wędrować, oprócz wolnego czasu, trzeba jeszcze lubić towarzystwo tej /tych osób, z którymi się wybieramy na wspólną wędrówkę. Nikt bowiem chyba z nas nie jest masochistą. Nie dziw się więc maurycy, że powstały mniejsze forumowe grupy, które z jakiś powodów trzymają się razem i wspólnie chcą spędzać wolny czas. Nie uważam tego wcale za coś złego, wręcz przeciwnie. Fajnie, że w ogóle chcemy razem wędrować.
[…]ale co to za forum, w którym ludzie nie dzielą wspólnie swoich pasji .
Dlaczego twierdzisz, że nie dzielimy wspólnie swoich pasji ? To, że ktoś pisze relacje ze swoich wycieczek, wrzuca zdjęcia, bierze udział w dyskusjach, w ogóle to, że się u nas udziela w jakikolwiek sposób, że do nas trafił (bo chciał, miał taką potrzebę), a nie chodzi razem z nami w góry, nie uczestniczy w zlotach, to co ? Nie dzieli z nami swoich pasji ? Skreślasz go ? Ja tak nie uważam. Może być 1000 powodów, dla których ta osoba robi tak, a nie inaczej i każdy powinien to zrozumieć i uszanować.
Dodam tylko tyle, że ktoś jest na forum i czuje czaczę, albo nie
Raczej dziwne byłoby to Forum gdyby przebywanie na nim zależało od „albo …albo…” . Załóż takie –życzę Ci powodzenia
.
Nasze Forum, już kiedyś to pisałam, nie chcę się już powtarzać, więc krótko - jest wyjątkowe pod wieloma względami i dlatego chętnie jest odwiedzane i czytane. To, że przy okazji nawiązały się /nawiązują się tu nowe przyjaźnie to jego dodatkowy atut. Dodatkowy ale nie jedyny. Nie jest to bowiem Forum stworzone wyłącznie do organizowania wspólnych zlotów czy wycieczek, tak jak np. w KCh. To właśnie to, że daliśmy możliwość wypowiadania się tu na różne tematy, również poza górskie spowodowało, że grono forumowiczów raczej z tego co ja obserwuję, wolno, ale systematycznie się powiększa, z czego należy się cieszyć. To, że ktoś odszedł, bo nie znalazł u nas miejsca nie uważam za żaden problem, ani porażkę. Każdemu przecież wolno odejść. Nikt nikogo nie trzyma tu przecież na siłę i całe szczęście. ![]()
Forum Beskidu Małego » Posty przez nena
[ Wygenerowano w 0.201 sekund, wykonano 5 zapytań ]