No cóż. Temperatura spadła, Ukochana nie wzięła udziału w wycieczce.
Wybrałem się na Rysiankę. Kto był, może przestać czytać relację.
Start w Żabnicy na bezpłatnym parkingu LP, przy którym odchodzi droga na Koźliczynę.
Koźliczyna to trochę bajkowy niezamieszkały na stałe przysiółek. Z reguły w takich miejscach znajdują się domki letniskowe miastowych. Tutaj wyglądało to inaczej, jakby stare użytkowe bacówki zostały przerobione na domki letniskowe miejscowych. A wszystko to ładnie urządzone i posprzątane, jakby specjalnie przygotowali się na moją wizytę.
Chwila modlitwy i ruszamy dalej.
Idziemy pozaszlakowym grzbietem w kierunku Romanki.
Szedłem już tędy kiedyś i uważam, że jest to najładniejsza trasa na Rysiankę.
W wyższych partiach wiosna jeszcze się nie zaczęła na dobre.
Do czerwonego szlaku dochodzi się przed Halą Wieprzską.
A na zdjęciu 4 szczyty, które omijają praktycznie wszyscy turyści wybierający się w te rejony: Rysianka, Lipowski Wierch, Boraczy Wierch i Redykalny Wierch.
Las pod Romanką usycha coraz niżej. W młodości kojarzę łyse partie szczytowe Romanki, które teraz już zarosły młodymi drzewami. Teraz niżej, z czerwonego szlaku zrobiły się widoki, których jeszcze niedawno nie było.
Standardowe kadry z Hali Pawlusiej.
Pustki. Ludzie wystraszyli się zimna. Słońce grzało mocno, ale wiatr chłodny.
Hala Rysianka.
Jesienne kolorki na szczycie Rysianki.
Idziemy grzbietem na Lipowski Wierch.
Najpierw pojawiło się drzewo a tabliczką "Lipowski Wierch". Tu kiedyś dotarłem z Ukochaną w zimie. Teraz plan był iść dalej grzbietem. Odcinek mocno dla koneserów, praktycznie płasko i bardzo podmokło. Można by rzec - torfowisko.
Po kilkuset metrach napotkałem oficjalny "znak pomiarowy". Czyżby tu był Lipowski Wierch? Wzruszające. Ilu ludzi tu było oprócz mnie...?
Kontynuujemy grzbietem.
Niżej pojawia się jakby dawna droga, ale fajnie równiutko pozawalana drzewami. Aż sprawdziłem, że są to naturalne wiatrołomy.
Powrót do szlaku i klasyczne widoki z Hali Bieguńskiej - Mała Fatra.
Kolejny Szczyt Boraczy Wierch.
Moim zdaniem najładniejszy jeśli chodzi o klimat.
Po zejściu z Boraczego idzie się grzbietem górą Hali Bacmańskiej. Żółty szlak idzie niżej i przechodzi przez jej środek.
Na koniec odwiedziłem jeszcze wierzchołek Redykalnego Wierchu, ale to tylko takie kilkudziesięciometrowe odbicie od szlaku.
Teraz odcinek szlakowy. Widok na Halę Boraczą i Prusów.
Pozwoliłem sobie wyskoczyć na Suchą Górę.
Na zejściu: Romanka, Rysianka, Lipowski, Boraczy i Redykalny.
Tobi oprawiony w ramki.
Zejście grzbietem przez Dadoki.
Kolejny ciekawy odcinek z fajnymi domkami.
Końcówka tragiczna. Droga którą wybrałem zarosła i nie chciała puścić - nie idźcie tą drogą!!!
Taka to była pozaszlakowa "Rysianka".
POZASZLAKOWO brzmi dumnie. I durnie. I pysznie.