1

(13 odpowiedzi, napisanych Pieniny (polskie i słowackie))

kris-61 , co ja widze ! " W tym roku Mazowsze ." Możesz zdradzić jakieś szczegóły gdzie się wybieracie ?

2

(13 odpowiedzi, napisanych Pieniny (polskie i słowackie))

Piotrek , bardzo fajna  marcowa wycieczka i do tego familijna . Córeczka złapała bakcyla ?

3

(19 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)

http://www.beskidmaly.pl/pun/extensions/hcs_image_uploader/uploads/10000/7000/17490/thumb/p16ho650a8189p1hlp674k1gofr1.jpgNa ziarnku maku stoi mały dom

Pieski szczekają na księżyc makowy
I nigdy jeszcze tym makowym psom,
Że jest świat większy, nie przyszło do głowy.

Ziemia to ziarnko - naprawdę nie więcej,
A inne ziarnka - planety i gwiazdy.
A choć ich będzie chyba sto tysięcy,
Domek z ogrodem może stać na każdej.

Wszystko w makówce. Mak rośnie w ogrodzie,
Dzieci biegają i mak się kołysze.
A wieczorami, o księżyca wschodzie
Psy gdzieś szczekają, to głośniej, to ciszej.

Czesław Miłosz

Wiersz na Święta od Iwony z Makowa na Mazowszu

4

(17 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)

Za wszystkich uczestników  biegu po tej trasie  trzymam kciuki . Trasa niezwykła .

ufok83 zaliczyłam przeniesienie w czasie i przestrzeni.
Przeniosłam się o  30 lat  w tył  do mojego pierwszego  Beskidu , był nim Żywiecki.

http://www.beskidmaly.pl/pun/extensions/hcs_image_uploader/uploads/10000/3500/13639/thumb/p166074cedjjli9g1i181qn519jr1.JPG

Jedno jest pewne , czy w XX wieku , czy też w XXI -ym  jest to  odlotowy Beskid.

Aby rozłożyć namiot trzeba było  pozbyć się "dzikiej" zwierzyny  i wyjeść jagody spod namiotowej podłogi . Tam też, ku swojemu zaskoczeniu dowiedziałam się , że mgła nie jest przeszkodą  w  wymarszu na kolejny dzień  trasy .

http://www.beskidmaly.pl/pun/extensions/hcs_image_uploader/uploads/10000/3500/13639/thumb/p16607513h159ask9153j1rbo1c7l2.JPG

Chemiczną cytrynówke odżałować i wylać .... proponuję.

Zaciekawił mnie temat chemicznego konserwowania cytryn . Z tej prostej przyczyny , że jestem pożeraczem cytryn .Teraz się dowiaduje , że ...

"E230 (bifenyl) - zabezpiecza cytrusy w transporcie przed szkodnikami , zdarzają się zatrucia i uczulenia, jego toksyczność nie została potwierdzona (badania trwają)."

Od dzisiaj żadnej herbatki ze skórką od cytrynki , żadnego  parzenia  przed spożyciem  , bo to tylko powoduje przenikanie chemii do środka.  Pozostaje obrać . Szkoda ,  to pozbawia aromatu .... cytrynowego. Już nic nie będzie tak samo ..... smakowało . Pospolita herbatka o kwaśnym smaku , bez zapachu.

7

(35 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)

2,4,6

8

(10 odpowiedzi, napisanych Tatry (polskie i słowackie))

Czerwone Wierchy plus bonus gratis !

A u mnie kolejna ulewa . Nie ma dnia bez intensywnego podlewania świata . Wam udało się  w całej rozciąglości krajobrazu mieć dobry czas w Tatrach . Szczęściarze !

Podoba mi się ta trasa . Fajne zdjęcia . Pozdrawiam .

9

(31 odpowiedzi, napisanych Flora Beskidu Małego)

jolanto zaitrygowałaś mnie .  Znalazłam taka oto odpowiedź na pytanie " Jak wyglądała  jego podróż z Australii do Polski ?"

.....W polskich lasach coraz częściej można spotkać dziwnego grzyba, który przypomina ośmiornicę i wydziela zapach padliny. Jest to okratek australijski. Do Polski trafił za pośrednictwem sprowadzanych z Australii i Nowej Zelandii owiec, wełny i roślin. Jest niejadalny.........


..........Przypomina krwistoczerwoną ośmiornicę i często jest mylony z kwiatem. Trafił do Europy z Australii i choć bardzo szybko się rozprzestrzenia to wciąż stanowi niezwykłą rzadkość. Okratek australijski - bo o nim mowa - jest grzybem i wyrósł w lesie koło podwrocławskiej Sobótki. Teraz naukowcy zastanawiają się, jak obcy gatunek wpłynie na nasze rodzime rośliny i czy nie stanie się plagą, tak jak swego czasu słynny barszcz sosnowskiego.

Obecność okratka już z daleka zdradza jego zapach. O ile oczywiście roztaczaną wokół woń można zapachem nazwać.

Okratek najprawdopodobniej przypłynął do Europy w transporcie australijskiej wełny. Na razie wiadomo o nim jedynie tyle, że jest bardzo odporny – przetrwał ostre europejskie mrozy - i że bardzo szybko zdobywa nowe terytoria.........

10

(31 odpowiedzi, napisanych Flora Beskidu Małego)

Piękny okaz , lecz dla mnie jest to dowód zmieniającego się w Polsce klimatu . Grzyby lubią ciepło i wilgotno , ja tylko ciepło.

Jolu , aż przysiałam , zaniemówiłam , zamarłam .... nie  , to nie to . Zaczytałam się i  zapatrzyłam  . Teraz mam dwód , rzeczowy . Złota godzina to nie tylko czcza teoria . Piękny czas na trasie . Wciągająca relacja . Super !

12

(8 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)

Na tej stronie  wybierając Polen   można zobaczyć aktualny układ  wyładowań atmosferycznych  oraz  kierunek ich natarcia . Polecam .

http://www.industry.siemens.com/industr … fault.aspx

13

(70 odpowiedzi, napisanych Nowości wydawnicze)

Odwiedziłam lokalną bibiotekę publiczną . Zwykle  biorę dla taty kilka pozycji wojennych . Nagle lampka się zapala . "A jest Zofii Nurowskiej książka o wilkach ...coś o Bieszczadach ?" .
"Jest , właśnie przed chwilą  czytelniczka ją odniosła " , "Ooo to biorę" .Wchodzę dumnie  do domu . 2 książki wojejnne ,  felietony Zygmunta Broniarka i jedna dla mnie . I którą wybiera mój tata na pierwszy ogień ?  Tą z wilkami w tytule . Dzisiaj ją skończy  i będzie " moja " . Instynkt nie zawiół nawet 86 latka . I taka to historia , od forum BM do powiatowej bibioteki na Mazowszu.

Rozdział XVII .  Plac wielofunkcyjny .

Z Rynku Głównego idziemy na " zaplecze " . 
Za jego ścianą wschodnią inny świat . Jak miasto za murami , jak sklep od zaplecza , jak  strych w kamienicy .....  zamrożony obraz . Pijemy  strzemiennego . Mnie na nogi stawia koktail truskawkowy . Uwaga ! Wszystkie koktaile serwuje się w Krakowie  z podwójną słomką . Nie jestem pewna czy moda ta nastała od najazdu Szkotów na Kraków , czy  jej tradycja sięga nieco głębiej . 
Piękny czerwcowy wieczór .

Nad  nami sierp Księżyca.

http://www.beskidmaly.pl/pun/extensions/hcs_image_uploader/uploads/10000/2500/12823/thumb/p16334hjeuen01jrlnln1pu66d31.jpg

Miejsce  ,  Mały Rynek .

Nazywany niegdyś Forum antiquum (Starym Rynkiem), Wandetą , Tandetą , a w drugiej połowie XVIII w. Rynkiem Rzeźniczym.
Na Małym Rynku handlowano mięsem, później także starzyzną (od XVI w.); znajdowały się na nim jatki rzeźnicze, a także kuchnia dla ubogich. Do ok. 1812 roku rynek  był miejscem targów owocowo-warzywnych .
W PRLu  parkingiem i  miejscem postoju taxi.
Dziś lśni brukiem  i zatrzymaną  atmosferą.

I w tym miejscu kończy się  Kraków trasą Trzech Kopców z zakończeniem w mordowni .


http://www.beskidmaly.pl/pun/extensions/hcs_image_uploader/uploads/10000/2500/12823/thumb/p163351b1m1ch6tio1i1g161b12um2.jpg

...............ciągdalszyjużnienastąpi .

Rozdział XVI .  Tam gdzie zabrakło sił.

Opuszczamy Omertę i  do naszej Ekipy dołącza  kolejna osoba. Moja Koleżanka- Paryżanka . Zła jak osa . Ledwo szura nogami obutymi w klapki japonki .Tak wygląda " człowiek " po całym dniu zmagań z remontem mieszkania . Teraz już w piątkę  człapiemy  na Rynek Główny  , a niby po co ? jak to po co ! uzupełnić płyny  ustrojowe. Tym razem degustujemy teinę , kofeinę a Koleżanka - Paryżanka  sok wycisnięty z pomarańczy  . Jest bosko, o pardon , chciałam powiedziec krakowsko . Na scenie wystepuje  Andrzej Sikorowski  a my  podnosimy sobie ciśnienie  i usprawniamy krążenie legalnymi środkami dopingującymi.  Z dobrym efektem.  Piotrek proponuje mi  wyskok do sklepu  firmowego Wawela . Odmawiam . Z braku sił. Mówi mi jakie cukierki  lubi najbardziej , nie pamiętam .  Ja największy sentytment nam do batonika  Danusia , to mój batonik teatralny .

http://www.beskidmaly.pl/pun/extensions/hcs_image_uploader/uploads/10000/2500/12808/thumb/p1630qtfle1k0c1m881eir12ib153k1.jpg

Danusia – baton czekoladowy z półpłynnym nadzieniem czekoladowo-orzechowym z alkoholowym posmakiem, produkowany przez firmę Wawel od 1923.

Producent tego wyrobu podaje, że tradycja jego produkcji sięga początków lat 20. XX w., kiedy to ówczesny właściciel fabryki Adam Piasecki zakochał się w swojej pracownicy o imieniu Danusia. To dla niej miał wymyślić oryginalną recepturę batonika, a także nazwać go jej imieniem i umieścić jej podobiznę na opakowaniu.

Zapraszam  jolantę , nenę ,  Brombellę , MK  i  wszystkich  milczących czytelników tej relacji na  ostatni  już  jutro  rozdział  ........... cdn .

Rozdział   XIV . Corleone  w Omercie ,   w Krakowie .


http://www.beskidmaly.pl/pun/extensions/hcs_image_uploader/uploads/10000/2500/12793/thumb/p162tqcpmfli010471jvinta12sj1.jpg


Na początek kilka definicji .

1. Mordownia -  miejsce publiczne do lania w mordę . Zwykle piwa lub pięścią .

2. Omerta  -  umowa między członkami grupy przestępczej dotycząca odmowy współpracy z organami ścigani .

W moim osobistym slangu omerta znaczy mordeczka . Modeczka czyli morda w kubel i nie powtarzać.

3. Corleone - miasto w prowincji Palermo na Sycylii . Vito Corleone pochodził z tego miasta  ale  celnikowi podano zamiast nazwisko Andolini jego  miejsce urodzenia .

Okropnie to wszystko zakręcone . Bez piwka nie rozbierzesz . Zapraszam  do Omerty na  Ciechana .

http://www.beskidmaly.pl/pun/extensions/hcs_image_uploader/uploads/10000/2500/12793/thumb/p162tqguu516sa1r3d1mj21ust1a7m2.jpg

To najlepsze piwo na świecie . Mówię to jako lokana patriotka . Niepasteryzowane , nasze , mazowieckie , produkowane 30 kilometrów od " mojej chałupy " .
Jakże  byłam zaskoczona  , kiedy okazało się , że Michał  , rodowity Ślązak  przeszczepiony do Krakowa  zna je doskonale i wysoko sobie ceni .

Mam przeczucie , że do tej  mordowni zaglądała róznież nasza noblistka z Krakowa . Oto jej limeryk :


W miejscowości Corleone
Można dostać cios w przeponę.
Skłonność do tych czynów dziatki.
Wysysają z mlekiem matki.
Czyli mają to wpojone.

............................................... cdn.

Rozdział XIII . Uduchowione  zapiekanki  z zastrzeżonym  znakiem firmowym " R " .

To co ? Idziemy dalej , na kolejne piwko .  Ale nie na pusty żołądek . Michał i Małgosia  prowadzą nas na Plac  Nowy , do Okrąglaka  . Stajemy na końcu  najdłuższej , żeby nie powiedzieć jedynej kolejki  po zapiekanki .

http://www.beskidmaly.pl/pun/extensions/hcs_image_uploader/uploads/10000/2500/12779/thumb/p162rlquf217lui6adtlm6tnq1.jpg

Najlepsze zapiekanki w Krakowie . U ENDZIORA  . Nazwa zastrzeżona prawnie z  widoczną w kółeczku literką R . Piotrek  nie wytrzymuje ssania  w żołądku  . Idzie do okienka obok ,  NAMAXA i   kupuje konkurencyjną , pozbawioną legendy , znaku firmowego  i wyczekującej kolejki  bułkę z posypką . Kiedy my  posuwamy się  w żółwim tempie  Piotrek  połyka ostatni jej kęs .  Konfrontacja organoleptyczna nie  dała przewagi  tej z literką R .
Zapiekanka jak zapiekanka . Szkoda , że Pan Endzior nie daje serwetek ze swoimi wierszami .

http://www.endzior.eu/

Rozdział XII . Uzupełnienie płynów i elektrolitów  czyli orzeźwienie ludzi z poczuciem humoru .

Padamy pod parasolami na ulicy Szerokiej , gdzie podają nam kroplówkę z Zimnego Lecha .

http://www.beskidmaly.pl/pun/extensions/hcs_image_uploader/uploads/10000/2500/12769/thumb/p162pdmj1810va1vch1ludpo218rv1.jpg

Zimny Lech , Wawel a sprawa polska .

Swego czasu Kampania Piwowowarska zleciała  badania, które miały pokazać, czy hasło reklamowe piwa Lech wywołuje spontaniczne skojarzenia z tragiczną śmiercią prezydenta RP .

Przypomnę  brzmiało ono  :  "Spragniony wrażeń? Zimny Lech". Umieszczono je  naprzeciwko Wawelu. Nad Krakowem rozpętała się burza .

http://www.beskidmaly.pl/pun/extensions/hcs_image_uploader/uploads/10000/2500/12769/thumb/p162pe7mpi1p721ljp17pi13p9qm72.jpg


Na pytanie, jakie jest pierwsze skojarzenie z kampanią Lecha ?

1. prawie 40 % respondentów odpowiedziało , że orzeźwienie
2.  22 % odebrało  kampanię jako przeznaczoną dla "ludzi z poczuciem humoru"

A ty , w której jesteś grupie  ?

Rozdział  XI . Jak miło się poznać .

Na granicy udaru cieplnego , z fragmentami poparzonej od słońca skóry , odwodnieni , z kilometrami w butach  idziemy  przez Plac Bohaterów Getta na spotkanie z Małgosia i Michałem .

http://www.beskidmaly.pl/pun/extensions/hcs_image_uploader/uploads/10000/2500/12749/thumb/p162mmtukd1q2r6hd119c3ag1m351.jpg

Plac wydaje sie pusty , krzyczą tylko rozstawione  bezdomne krzesła. " Są , to oni !" Piotr wskazuje palcem na  wydajace się  nieproporcjonalnie małe , tulące się  do siebie  postacie , ukryte w labiryncie  mebli .

Instalacja ta , to pomnik . Jego zadaniem jest wydawanie jęku " Gdzie oni są ?!" .

Oto co działo się na tym  trotuarze z wdepatanym cierpieniem .

     "Plac Bohaterów Getta na krakowskim Podgórzu przez wiele lat skrywał rolę, jaką odegrał w eksterminacji Żydów, a marny wygląd zajezdni autobusowej i postoju taksówek raził odwiedzających to naznaczone cierpieniem miejsce. Pierwszą próbą upamiętnienia historii miejsca było przekształcenie (w 1983 roku) apteki, prowadzonej w czasie wojny przez Tadeusza Pankiewicza w Muzeum Pamięci Narodowej - Apteka "Pod Orłem".
        Pankiewicz, jedyny aryjski mieszkaniec zamkniętej dzielnicy żydowskiej, prowadził w latach 1941-43 aptekę w samym centrum getta w kamienicy przy placu Zgody 18. Sposób upamiętniania miejsca (jak rozumiał je Pierre Nora) cedujący zadanie przekazywania pamięci na materialnych świadków wydarzeń z przeszłości został twórczo wykorzystany przez pomysłodawców rewitalizacji placu. Opierając się na fragmencie wspomnień Pankiewicza pt. Apteka w getcie krakowskim, autorzy projektu Biuro Projektów Lewicki i Łatak poustawiali na placu rzeźby krzeseł zainspirowane obrazem zanotowanym przez Pankiewicza po ostatecznym wysiedleniu getta w 1943 roku:
          "Na Placu Zgody niszczeje nieprzeliczona ilość szaf, stołów, kredensów i innych mebli, przenoszonych już po raz nie wiadomo który z miejsca na miejsce" .
           Autor wspomnień podaje, że majątek pożydowski niszczał nie tylko na głównym placu, lecz także przed kamienicami w całym opróżnionym getcie. Ponadto czynnikiem zniszczenia były nie tylko warunki atmosferyczne, lecz również irracjonalne zarządzenia podczas oczyszczania opuszczonych domów:
             "Raz dano rozkaz opróżnienia kamienicy pełnej mebli w przeciągu dwóch godzin. Rzecz normalne niewykonalna. Wykonano ją jednak pod osobistym kierunkiem Ritschka, który chcąc zademonstrować swoją gorliwość, kazał meble zrzucać z pięter. Spadały stoły, szafy, łóżka i z hałasem rozbijały się na bruku" .

             Figura niesamowitości narzucająca się tu z nieodpartą siłą jest również obecna we wspomnieniach aptekarza. Tuż po wysiedleniu getta, gdy w zakamarkach kryło się nadal wielu tymczasowo ocalałych, Pankiewicz zanotował:
              "Ciemno już było, gdy wracałem do apteki, a ciemność potęgowała jeszcze niesamowitość otoczenia. Niebo bezchmurne, księżyc rzucał swój srebrny blask w głąb zabudowań. Puste, ciemne ulice wydawały mi się w tej powrotnej drodze jeszcze bardziej wymarłe. Każda uchylona brama, każde otwarte okno budziło niepokój".
                  Ślad obecności wprowadza nastrój niesamowitego: jak dom, w którym brakuje gospodarzy, lecz na stole stoją talerze z parującą jeszcze zupą. Bez wątpienia, trudno po latach odtworzyć to napięcie oraz pozbawione nadziei oczekiwanie na powrót mieszkańców, a jednak takie przedmioty codziennego użytku jak krzesła są jej wyraźnym śladem. Uczucie niesamowitości bierze się stąd, że zostały wystawione przed dom (czyli etymologicznie uczynione Unheimlich) , wydane na działanie żywiołów, stając się również dowodem zniknięcia ich właścicieli. Mebel, nieodzowny w codziennym życiu, został wystawiony na kaprysy pogody, gdy tylko znikli jego właściciele.

                    Zastanawia przestrzenna organizacja pomnika: główne krzesła - pomnik skierowane są w stronę apteki (poza trzema krzesłami skierowanymi ku ulicy Lwowskiej, na której stoi zachowany fragment muru okalającego getto), a co za tym idzie tyłem do Wisły oraz do starej dzielnicy żydowskiej na Kazimierzu, skąd przesiedlono Żydów do dzielnicy zamkniętej (ten układ przestrzenny został odwrócony przez Stevena Spielberga w Liście Schindlera, w której Żydzi przechodzą z Podgórza do Kazimierza, gdzie na planie filmowym umiejscowiono getto). Mniejsze krzesła okalają pomnik i zwrócone są do wewnątrz placu.

                        Regularnie zorientowane w przestrzeni krzesła przywodzą na myśl scenę, gdzie układ miejsc wyznacza kierunek spojrzenia. Jednakże, analogicznie do Lacanowskiego ujęcia zwrotności spojrzenia, widzieć to także być widzianym. Pankiewicz opisuje scenę deportacji, w której niemiecki żołnierz wszedł na balkon apteki, aby stamtąd sfotografować siedzących na ziemi Żydów. "(...) otwierają się drzwi apteki naciśnięte ręką gestapowców. (...) Z balkonu robią zdjęcia fotograficzne, by móc pokazać światu humanitaryzm narodu niemieckiego, z jakim traktuje się wysiedlanych, a właściwie 'przesiedlanych', bo słowa 'Aussiedlung' nie wolno użyć, podobnie jak nie wolno używać wyrazu 'getto', tylko 'dzielnica żydowska'. Trzask robionych zdjęć - przekręcanie filmów w stalowych, reporterskich leicach... i oszustwo propagandowe skończone" . "

            Stojące krzesła to również forma pamięci kinestetycznej, w której odwiedzający mogą przybrać pozę ciała oczekujących na wysiedlenie: "Niektórzy ludzie siedzą już na placu prawie dwa dni, bez wody, bez jedzenia, wśród szalonego upału" - z fragmentu o deportacji 8 czerwca 1942. Z drugiej strony, brak jednoznacznego sygnału czy na wystawionych krzesłach wypada usiąść czy nie. Według autorów realizacji poza krzesłami tworzącymi główną część pomnika inne krzesła po bokach (zwrócone do środka placu) mają pełnić rolę małej architektury miejskiej."

Teraz już w czteroosobowej Ekipie  kierujemy nasze stopy na Kazimierz .............   cdn.

MK , mała errata  . Pochodzę z Mazowsza . Od ponad 20 lat mieszkam  na jego północnym krańcu , w Makowie Mazowieckim .
Piotra poznałam wirtualnie  , na forum ze strony  www.wierchy.org .
Michał i Małgosia , para ze Śląska , przypadła nam , Krakusowi  i Mazowszance i do gustu , i do serca .
MK , dziękuję Ci za wszystkie miłe słowa .
Może  wychodzę przed szereg , ale mam propozycję  na zlot za rok . Piotr   poprowadzi nas przez Nowa Hutę na kopiec Wandy . Tylko czy to jest po drodze ? .... i czy mordownię na koniec trasy znajdziemy ?

Rozdział X. Kopiec tajemnic .

Uliczkami Podgórza  zmierzamy w kierunku ostatniego już  na naszej trasie  Kopca , Kopca Krakusa.

http://www.beskidmaly.pl/pun/extensions/hcs_image_uploader/uploads/10000/2500/12721/thumb/p162k942c8fij1bpg8561pdm5133.jpg

Nic o nim nie wiadomo do końca .
Kiedy powstał?
Czy skrywa prochy Kraka ?
Jeśli nie Kraka , to czyje ?
Kto  go usypał ?
Czy Krak istniał i jakiego był pochodzenia ?
Czy kopiec jest elementem celtyckiego systemu  astronomicznego ?


Jednoosobowe , ostre , proste podejście i  jesteśmy na szczycie. 

http://www.beskidmaly.pl/pun/extensions/hcs_image_uploader/uploads/10000/2500/12721/thumb/p162k96nbg1mb9p03hpt1v2ej3a4.jpg

W pełnym , palącym słońcu  padamy na zbocze aby podziwać  z daleka naszą trasę  i  dostrzec  zielone szczyty Kopca Kościuszki a za nim Piłsudskiego .

http://www.beskidmaly.pl/pun/extensions/hcs_image_uploader/uploads/10000/2500/12721/thumb/p162k9bsfmlcm1i51cpk128eg0m5.jpg

Zjedliśmy na spułę kanapki Piotrka ( dobre , z serem)  i popiliśmy wodą z gwinta . Koniec trasy  Trzech Kopców , przed nami  mordownia........   cdn .

Piotrek , powodzenia ! Rób fotki ..... i zaraz, zaraz jak to się nazywało ..... taką mapkę z GPS em .

neno , " Romantyczna Kładka Bernatka  ", to najpełniej oddaje jej wizerunek w Królewskim mieście . Lekka , nowoczesna , praktyczna , wkomponowana w historyczne dzielnice , bajkowo niebieska . Idealne miejsce na  plener zdjęć ślubnych  czarno-białych .

Mnie również podoba się to miejsce nad Wisłą  . Chyba dzięki  jego romantyczności .Tak .

Rozdział IX . Kładką przez Wisłę.

Kładka ma kolor niebieski . To dwa wiszące na stalowym łuku  pomosty , pieszy i rowerowy .


http://www.beskidmaly.pl/pun/extensions/hcs_image_uploader/uploads/10000/2500/12707/thumb/p162gthbfe1a321bc9e7c59ttiq1.jpg

Elementem nośnym jest wygięta stalowa rura  długości 145 m .

Kładka od początku wzbudzała  u Krakowian  emocje :

1. Jej montaż oglądało wielu mieszkańców  ( znam z filmu na you-tube ) . 700 tonową konstrukcję przymocowano do lewego brzegu Wisły a następnie za pomocą dwóch barek cetymetr po centymetrze przemieszczono  rzeką na drugą stronę . Ręczna robota , nie użyto żadnego ciężkiego sprzętu budowlanego .

2. Kładka stała się miejscem deklaracji uczuć dla zakochanych . Na barierze mostu zapięto już setki kłódek z wypisanymi a nawet wygrawerowanymi na nich imionami, inicjałami, wyrazami miłości, datami. Zakochane pary wieszają kłódkę na moście, zatrzaskują ją, po czym wrzucają kluczyk do Wisły. Na znak, że uczucie pozostanie nierozerwalne do końca życia.

http://www.beskidmaly.pl/pun/extensions/hcs_image_uploader/uploads/10000/2500/12707/thumb/p162gu2s5birdbecgre15o6128n1.jpg

3. Kładka ma wyjątkowo złą prasę . Jakoby uśmierci Podgórze , jego dotychczasowy charakter .

4. Patronem kładki jest zakonnik , Ojciec Bernatek . Słowak , urodziny na Morawach . Teolog i farmaceuta . Przeor Zakonu Benedektynów w Krakowie , ktory w okresie epidemii cholery i ospy oddał zakon na szpital zakaźny a nastepnie wybudował funkconujący do dziś szpital.
Nadanie imienia kładce odbyło się przy sprzeciwie ze strony wielu mieszkańców miasta jak i ze strony radnych dzielnicy XIII, którzy proponowali nazwanie jej Kładką Podgórską lub Kładką Karola.

Jedna kładka przez wodę a tyle emocji ..........   cdn.

Piotrek , faktycznie , Pani Wikipedia jest w błędzie . W 2008 roku wpisano ścieżkę rowerową do planów turystycznych inwestycji Krakowa .  Jest , ale w planach .


Oto wpis na jakimś-tam  forum rowerowym :

  [doktorek]
Z Krakowa do Niepołomic można dojechac bardzo fajnie rowerem- północnym brzegiem Wisły, koło Przylasku rusieckiego, walami (poczatek fajny "industrialny" pomiedzy osadnikami kombinatu, żeby przejechac musisz troche znac Nowa Hute) lub brzegiem południowym przez Wegrzce Wielkie, Grabie lub Kokotów, Słomirog, Staniatki- warto! 

a to kolejny opis aktualnego dojazdu z Krakowa do Niepołomic :

Dla amatorów mocnych i niekonwencjonalnych wrażeń polecić można eksplorację wschodniej, przemysłowej części Nowej Huty. Wyjazd z Placu Centralnego przez Centrum E, dalej trasa wiedzie skrajem Skarpy Nowohuckiej ciągiem pieszo - rowerowym wzdłuż Szpitala Żeromskiego. Ulicą Odmętową przecinamy ul. Klasztorną i polną drogą docieramy do ul. Żaglowej i asfaltowych alejek w Lasku Mogilskim. Wyjazd na stromy wał przeciwpowodziowy prowadzi na ulicę Longina Podbipięty. Stąd widać Hutę Sędzimira w całej okazałości. Wzdłuż ul. Igołomskiej (piekielnie ruchliwa, pełno ciężarówek) po stronie torowiska tramwajowego prowadzi zdezelowana ścieżka rowerowa z lat 50-tych. W Ruszczy można zapuścić się w najdłuższy w Krakowie tunel drogowy (kilkaset metrów, kocie łby, piekielna akustyka, brak oświetlenia, konieczne mocne reflektory w rowerach). Dojazd od północy ulicą Wadowską, od południa - ul. Za Górą i Jeziorko.

Za oczyszczalnią Kujawy można skręcić w prawo, w kierunku Wisły i przez Przylasek Rusiecki wjechać na koronę wałów przeciwpowodziowych. Odcinek przed ulicą Brzeską jest bardzo równinny i zupełnie odmienny od widoków znanych z zachodniej części Krakowa. W ten sposób można dotrzeć do Niepołomic.

Inny dojazd do Niepołomic i Puszczy Niepołomickiej to od ścieżki rowerowej na Skarpie Nowohuckiej zjeżdżamy w ul. Odmętową w kierunku Wisły, dalej przez uspokojoną ul. Zagłoby docieramy do Mostu Wandy i ul. Półłanki w Podgórzu, gdzie dojeżdżamy do skrzyżowania z kościołem.

Do tego samego miejsca z Podgórza można dotrzeć ulicami Lipską, Rybitwy i Christo Botewa lub - zdecydowanie mniej ruchliwymi, ale bardzo krętymi - ulicami Myśliwską i Golikówka. Od ulicy Półłanki dojazd do Niepołomic jest prosty i wymaga tylko śledzenia drogowskazów.

.....jednym słowem  " wątpliwaprzyjemność" .