Panie Staszku, rozumiem. Zapytałem bo zdziwiła mnie Pana logika. Wcześniej bronił Pan zaciekle rezerwatu Madohora i obszaru Natura2000, a tu nieoczekiwanie nie ma Pan nic przeciwko budowie największego w Polsce ośrodka narciarskiego na linii Dębowiec-Szyndzielnia-Klimczok-Skrzyczne, chociaż wywierałby on negatywne oddziaływanie środowiskowe na rezerwat w Wapienicy (i nie tylko).
1 2014-03-13 15:08:33
Odp: Zgoda na budowę ośrodka w Beskidzie Małym (217 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)
2 2014-03-13 12:35:20
Odp: Zgoda na budowę ośrodka w Beskidzie Małym (217 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)
aro1569, twoja wypowiedź (w całości) jest najciekawszą, jaką tu dotąd czytałem, też zgadzam się z nią w 100%
Był plan by połączyć trasą narciarską masyw Szyndzielni i Klimczoka ze Szczyrkiem tworząc znakomity w moim przekonaniu kompleks narciarski, były palny reaktywacji ''Sahary'' na stoku Szyndzielni. Udało się ledwie ale jednak zmodernizować i uruchomić stok narciarski na zboczu Dębowca.
No właśnie, plany były - inwestycję zablokowali ekolodzy z klubu Gaja! Pewnie mieli powody. I co na to Pan Staszek?
3 2014-03-05 10:35:15
Odp: Zgoda na budowę ośrodka w Beskidzie Małym (217 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)
Co się tyczy Wysp Brytyjskich, tu zawsze drewno było towarem importowym, ale nie dlatego że wyrąbano wszystkie drzewa. Inny klimat i krajobraz. Angielska nazwa "spruce" = świerk została zapożyczona od polskich robotników, którzy przed wiekami handlowali drewnem "z Prus". Słowo "desk"= biurko też ma polskie korzenie.
Richmond Park jest największym miejskim parkiem w Europie i jednym z największych na świecie. Saren w nim nie ma, za to są jelenie i daniele. Ale co mnie zaskoczyło najbardziej - populacja jelonka rogacza! W parku leży dużo powalonych drzew, choć nie jest zapuszczony. Znalazłem raz martwą samicę jelonka rogacza przy lotnisku Heathrow, kilka kilometrów na zachód od parku Richmond.
W górach angielskich jeszcze nie byłem, widziałem natomiast góry w Szkocji. Wyszedłem w zimie na pobliskie "górki", bo górami trudno było je nazwać. Różnica wysokości około 300-400 m. W dolinie +5 st i lekki deszczyk, na szczycie potężna zawieja śnieżna. Góry niewysokie, za to bardzo surowe, szczególnie w zimie nie polecam wyższych partii bez kursu lawinowego i dobrego sprzętu.
4 2014-03-05 04:06:45
Odp: Zgoda na budowę ośrodka w Beskidzie Małym (217 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)
Panie Johnyd, lubię rzeczowe i konkretne dyskusje. Widzę, że Pan próbuje "robić w temacie" (tak się kiedyś mówiło o niektórych dziennikarzach), ale to Panu nie wychodzi.
Czasem mogę pisać w sposób mało konkretny, szczególnie jeśli - tak jak teraz - odpisuję w środku nocy, po powrocie z pracy. Mimo to spróbuję teraz odpisać Panu najbardziej rzeczowo jak potrafię.
Nie ma "wysokich stoków". Stok może być przykładowo stromy, łagodny, długi, krótki, itp.
Rozumiem jednak, że chodziło Panu o deniwelacje. Jednocześnie mówi Pan o narciarstwie biegowym (rozumiem, że jest to pojęcie szeroko rozumiane przez Pana). Wspomina Pan również o Karpatach. W związku z tym zapewniam Pana, że pod względem orografii w polskiej części Karpat Beskid Niski jest bardziej odpowiedni do uprawiania narciarstwa biegowego niż Beskid Mały.
Tak, dobrze Pan odczytał co miałem na myśli a źle zapisałem. Chciałem użyć pojęcia "wybitności" szczytów ale nie byłem pewien, czy to słowo jest szerzej znane.
Prawdę mówiąc pomyślałem to samo co Pan o Beskidzie Niskim. Ale z dwóch powodów to pasmo mniej mi pasuje na kandydata dla większych ośrodków narciarskich. Po pierwsze większe bogactwo fauny i flory, kilkanaście rezerwatów, o Magurskim Parku Narodowym nie wspominając. Nie umniejszając przyrodzie Beskidu Małego, w Beskidzie Niskim straty przyrodnicze szacowałbym na większe. Drugi powód to połączenia komunikacyjne dla niezmotoryzowanych. Rzesza narciarzy corocznie wędruje pociągiem na linii Warszawa-Katowice- Bielsko - Żywiec - Zwardoń, więc do Beskidu Małego mieliby przysłowiowy rzut kamieniem. Ponadto, tu jest lepiej rozwinięta infrastruktura turystyczna.
Kolejna rzecz.
Pomijając już przydatność BM do narciarstwa biegowego, nie widzę tutaj konfliktu z ochroną przyrody. Sam chodzę po BM na nartach skiturowych (rzadziej na rakietach) i nie spotkałem się jeszcze z żadnym protestem przyrodników, ekologów, itp. No chyba, że Panu marzy się wyrąbać trasę szerokości autostrady, przygotowywaną przez ratraki ewentualnie skutery śnieżne.
Absolutnie nie marzy mi się to. Proszę spojrzeć z perspektywy kogoś, kto w każdy weekend bierze udział w górskiej imprezie biegowej i widzi na starcie kilkuset zawodników. Przez pewien okres uczestniczyłem w takich biegach, na każdym był większy tłok niż kiedykolwiek na tych samych trasach poza zawodami.
Przypuszczam, że liczba amatorów biegów górskich zwielokrotni się w ciągu 10-20 lat i będzie liczona nie w setkach, ale w tysiącach na każdych zawodach. Spodziewam się też przyrostu liczby narciarzy. Póki co, biegi nikomu nie szkodzą i organizowane są nawet w parkach narodowych, oczywiście za pozwoleniem dyrekcji tych parków. Konfliktu teraz też nie widzę, ale być może przyjdzie taki czas, że jakiś konflikt się pojawi? Przykład? Zawody w nocy: natężenie światła, jakie emitują latarki czołowe. Producenci ścigają się, czyja jaśniej świecić będzie. Peleton zawodników ciągnący się kilka kilometrów, co chwilę kolejne błyski docierają w gęsty las. Zanim to minie, potrwa kilka godzin. Zwierząt to nie stresuje?
Protest nie dotyczy chodzenia, czy też biegania po BM, bo wielu Forumowiczów czyni już to od dawna. Protest dotyczy budowy dużego kompleksu narciarskiego z licznymi wyciągami krzesełkowymi i gondolowymi. Skoro upiera się Pan przy BM jako szczególnie predystynowanym do narciarstwa biegowego, to po jakie licho potrzebne są narciarzowi biegowemu wyciągi?
To co Pan napisał w pełni rozumiem, wyciągi oczywiście dla potrzeb narciarstwa zjazdowego, choć osobiście zasuwałbym na piechotę. Pytany o powody dla których zaciekawił mnie ten wątek, zrobiłem dygresję od kompleksu wyciągów w temat sportu. Zgadzam się z Panem, że sportowcy bez tych wyciągów doskonale sobie poradzą.
W necie można spotkać już osoby deklarujące bojkot produktów grupy Maspex. Pomoc w nagłośnieniu budowy kompleksu narciarskiego zaoferowała jedna ze znanych organizacji ekologicznych. Zapewne pozostali udziałowcy grupy Maspex będą wdzięczni swojemu koledze udziałowcowi za taką reklamę.
Nie znam sprawy, ani nawet grupy Maspex. Czyli jestem kolegą udziałowców tej grupy?
Pisze Pan o chęci inwestora do rozmów. Noooo, propozycja bardzo chwalebna, tylko nie bardzo w nią wierzę, ponieważ z tego co wiem z dokumentacji, to właśnie pozostałe zainteresowane strony zarzucają inwestorowi brak chęci do rozmów.
Ale rozumiem, że wkrótce inwestor roześle zaproszenia do rozmów do zainteresowanych stron. I że te rozmowy nie będą polegały tylko na monologu inwestora o cudach niewidach, żeby później w dokumentacji można było odnotować zaliczenie konsultacji społecznych.
Pisałem o domniemanej chęci inwestora do rozmów. I to jest kluczowe co Pan teraz odpisał. Gdybym miał wgląd w tę dokumentację co Pan, to zapewne nie forsowałbym pomysłu na dialog z inwestorem. Zakładałem, że to nikt z inwestorem rozmawiać nie chciał. Nikt mnie wcześniej nie uświadomił, że odwróciłem kota ogonem - liczyłem na to że dowiem się, jeśli próby były. Dziękuję za tę ważną informację.
5 2014-03-04 11:48:34
Odp: Zgoda na budowę ośrodka w Beskidzie Małym (217 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)
Forum powstało zdaje się, że w 2009r.
Patrzę na daty pierwszych wpisów Pana Dariusza Tlałki tutaj i na bio-forum.pl i przyznaję rację, że grubo przestrzeliłem. O Panu Dariuszu usłyszałem pierwszy raz jako student UJ na wykładzie z botaniki w 2006/7 roku od prof Adama Zająca i stąd błędna data. Od tamtej pory zacząłem się baczniej przyglądać temu pasmu gór. Wcześniej nie przypuszczałem, że Beskid Mały może pretendować do objęcia ochroną w formie Parku Narodowego, a słyszałem że takie propozycje były wysuwane (może więcej napisze o tym pan Staszek?). Pamiętam wasze forum z czasów, kiedy raczkowało, sądząc po ilości wejść i wpisów. To musiał być 2009 lub najpóźniej pierwsza połowa 2010 roku.
6 2014-03-04 04:29:00
Odp: Zgoda na budowę ośrodka w Beskidzie Małym (217 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)
Ok dzieki za odp .
A w jakim celu zarejestrował się Pan na tym forum tzn. w celu prowadzenia dyskusji ok ale jakie są powody? ,skąd się Pan o nas dowiedział ?
Znam wasze forum już od wielu lat. Pierwszy raz zajrzałem tutaj chyba w 2006 roku w poszukiwaniu informacji o faunie i florze BM. Znalazłem wtedy ciekawe informacje, więc forum to zasiadło mi w pamięci jako wartościowe i budujące.
Był czas, kiedy biegałem dużo po górach. Można powiedzieć, że wyczynowo. Potrafiłem całkiem szybko przebiec dystanse rzędu 40-50 km, cały Beskid Mały byłby dla mnie do połknięcia w jeden dzień. Teraz już forma zupełnie nie ta, ale pewne rzeczy pamięta się do końca życia.
Od kilku lat istnieje w Polsce dynamiczna tendencja wzrostu popularności sportów wytrzymałościowych. Bieganie, kolarstwo, narciarstwo, pływanie i wiele innych. Wszystkich to cieszy. Jednakże jako czujny obserwator i przyrodnik z wieloletnim stażem mam obawy, czy nadmierna popularność (w szczególności sportów górskich) nie będzie negatywnie oddziaływać na środowisko naturalne i prowadzić do konfliktu między sportem a ochroną przyrody. Dlatego postanowiłem napisać poradnik dla zawodników i organizatorów masowych imprez sportowych z punktu widzenia ochrony środowiska. Szukając materiałów, przeczytałem o planowanej w BM inwestycji, a wtedy od razu zajrzałem na wasze forum i znalazłem ten wątek.
Być może taki konflikt już istnieje, chociaż go nie dostrzegamy. Jeśli Państwo pozwolą, wtrącę element psychologiczny:
Jesteśmy zaprogramowani do myślenia schematami. Część osób dostrzegła w całej sprawie z tego wątku konflikt na linii przyroda-biznes (piękno - pieniądze, dobro - zło). To jest automatyczne skojarzenie, samo przychodzi na myśl. Pomijając, czy słuszne, czy nie - to jest skojarzenie uwarunkowane cywilizacyjnie - tym, czego uczymy się od dzieciństwa do dorosłości. Od bajki "Zwierzęta ze stumilowego lasu" do zrozumienia, że świat jest okrutny a ludzie podli. Przypisana mi wcześniej Gombrowiczowska "gęba" nieszczęśliwego chciwca jest tego dowodem. Jeśli występuję przeciwko czemuś pięknemu, zostają mi przypisane negatywne cechy.
Ale wyciągi narciarskie to już nie dymiąca fabryka i ciężki przemysł, które w naszej podświadomości są czymś szkodliwym. Tutaj jest sport, tu jest pasja ludzi, którzy z tych wyciągów będą korzystali, tu jest radość życia. Wypieramy jednak te myśli i pozostajemy przy automatycznym dobieraniu negatywnych parametrów dla kontrastu z pięknem przyrody stanowiącej wobec sportu priorytet. Intuicyjnie zakładamy złe zamiary inwestora i bezsens inwestycji (brak śniegu przez najbliższe lata, ocieplenie klimatu - choć w USA przeżywali w tym sezonie zimę stulecia).
Przenieśmy się teraz w świat tych, którzy sport uprawiają. Wyobraźmy sobie narciarzy testujących świeżo wybudowany kompleks w BM. Przyjechali z daleka specjalnie po to, żeby miło spędzić weekend. Cieszą się słoneczną aurą i świeżym powietrzem. Widok i hałas pracujących wyciągów nie są odbierane jako coś negatywnego - ci ludzie nie pomyślą o tym, że jeszcze niedawno rósł tu piękny las. Pomyślą o tym, że robią coś pięknego, zamiast siedzieć przed komputerem albo pić piwo. W ich umysłach również powstanie obraz zero-jedynkowy, który wykluczy prawdopodobieństwo refleksji nad zniszczoną przyrodą, bo odczuwane piękno (sport, rekreacja) zespoli się z zachwytem nad pięknem otaczającej przyrody. O wyrębie lasu pod wyciąg narciarz nie będzie wtedy myślał, skoro nie zaistnieje bodziec do takich refleksji.
Jeśli robimy coś pięknego, nie widzimy konfliktu z czymś, co również uznajemy za piękne. Tak już jesteśmy psychicznie skonstruowani, to zupełnie naturalne. Jaki z tego wniosek? Jeśli kilkuset ludzi ściga się w zawodach sportowych, to choćby wyrządzali przyrodzie wielką szkodę, nic nie zauważą, choćby byli całym sercem za ochroną przyrody.
Może podam konkretny przykład: Kierat. http://maratonkierat.pl/index.html
Nocny bieg na orientację na dystansie 100 km. Kilkuset ludzi przewalających się 30 godzin (także w nocy - czasie najwyższej aktywności zwierząt) przez Beskid Wyspowy, wielu z nich nie trzyma się szlaków turystycznych, bo to marszobieg na orientację. 611 zawodników w ubiegłym roku. A jeśli podobnych biegów w ciągu roku będzie tysiąc? Myślę że to kwestia 10 lat. To świetnie, sport to zdrowie! Nie, to tragedia! A może się mylę? Chciałbym to ustalić.
7 2014-03-03 14:48:17
Odp: Zgoda na budowę ośrodka w Beskidzie Małym (217 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)
Czy zna Pan inwestora ? Nie chcę wiedzieć kim on jest tylko taka czysta ciekawość
Nie znam człowieka ani trochę. Nie wiem o nim nic. Wyczytałem jego nazwisko w prasie ale celowo nie operuję nim na forum - prawdopodobnie inwestor by sobie tego nie życzył. Z tego samego powodu nie podaję nazwisk innych osób zaangażowanych w tę sprawę, poza Radosławem Ślusarczykiem - prezesem Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot. Jest osobą publiczną, stąd nie uznałem podawania jego nazwiska za niestosowne z mojej strony.
8 2014-03-03 13:51:59
Odp: Zgoda na budowę ośrodka w Beskidzie Małym (217 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)
Całoroczną halę dla narciarzy lepiej wybudować w centrum Andrychowa niż na dziewiczych terenach
Dziękuję za tę uwagę - bardzo celna! Warto zastanowić się, czym przekonać inwestora do tego pomysłu. Niższe koszty budowy, łatwiejsza dostępność?
9 2014-03-03 13:30:19
Odp: Zgoda na budowę ośrodka w Beskidzie Małym (217 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)
No tak ale w tą impreze nikt nie musiał włożyć na dzień dobry tylu mln. zł ile chcą dać na nowy projekt.
Oczywiście, finansowo to zupełnie inna skala. Nikt nie wycinał setek drzew i nie stawiał wyciągów, a jednak udało się stworzyć wspaniałą imprezę. Dlatego wierzę że można inaczej, tylko brakuje koncepcji.
Brałem kiedyś udział w zebraniu grupy ornitologicznej Czaplon (Dolina Górnej Wisły, więc blisko was). Zebrani dyskutowali budowę drogi ekspresowej w Małopolsce (inwestycja wielomilionowa), której pierwotny wariant budowy zakładał konieczność osuszenia kompleksu stawów, należących do ostoi ptasiej Natura 2000. Dyskutowano różne inne warianty budowy tej drogi, których było chyba 6, z czego 2-3 z największymi szansami na akceptację urzędów. Patrzyłem jak na bieżąco powstaje pismo urzędowe. W użyciu były takie słowa, jak: "sugerujemy", "proponujemy", "wnioskujemy". Nikt nie mówił: "zabraniamy", "niedopuszczalne" pomimo tego, że obszar należał do sieci Natura2000! Takie drobne różnice, a jakie ważne! Po burzliwej dyskusji powstało kilka wariantów, które zostały przedłożone na piśmie dla Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Udało się wtedy wypracować porozumienie.
Administrator napisał o zachowaniu szacunku i słusznie.
Wiecie czym to spotkanie różniło się od tego co mamy tu na forum? Przeraża mnie, nie brak szacunku na tym forum między autorami postów, ale piorunujący brak szacunku dla inwestora! Przeczytajcie całość i zastanówcie się, jakie sygnały mu wysyłacie. Nieprzemyślanymi i głupimi wpisami sami rujnujecie szansę na ochronę Beskidu Małego. Za złe słowa nikt was nie rozliczy, ale ich skutki mogą być opłakane.
Czekam w szczególności na odpowiedź pana Staszka.
Oraz na burzę mózgów, co można przedstawić inwestorowi jako alternatywę, co nie będzie zagrażało bezpieczeństwu dzieci wędrujących poboczem do szkoły, przyrodzie, i wszystkiemu o czym była tu mowa.
10 2014-03-03 00:21:21
Odp: Zgoda na budowę ośrodka w Beskidzie Małym (217 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)
Ale fakt faktem że to jest bardzo zastanawiające że taki pomysł jest forsowany gdy z zimy na zimę coraz mniej śniegu w naszym kraju i temp coraz wyższe..Czyli ten projekt to pewnie przykrywka pod coś innego.
Takie pomysły są forsowane na całym świecie, a pogoda i klimat są na tyle zmienne i nieprzewidywalne, że nie można przewidzieć jaka zima będzie za rok. Pan potrafi?
W Beskidzie Małym już od lat organizowane są zawody w biegach narciarskich:
http://www.wilkowice.pl/news/226
Niech mi Pan wyjaśni, po co takie zawody, skoro "coraz mniej śniegu i temp coraz wyższe"? Z pewnością to przykrywka dla jakiegoś lewego interesu. Gratuluję wyobraźni.
11 2014-03-02 22:54:06
Odp: Zgoda na budowę ośrodka w Beskidzie Małym (217 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)
Więc takim jak Pan dziekujemy
Tak, zalogowałem się na forum tylko dla tego wątku. Mam do tego prawo a jeśli nie mam, proszę napisać do administratora żeby usunął moje wypowiedzi - ciekawe czy się zgodzi? Czekam na odpowiedzi, które coś wnoszą, zaczepki będę ignorował. Przedstawiłem się w pierwszym poście, nazywam się Jan Dastych - a Pan? Gdybyś Pan przeczytał to co pisałem to odkryjesz może, że nie jestem po żadnej ze stron konfliktu, tylko szukam kompromisu. A co Pan zrobiłeś dla tej sprawy, że tak głośno piejesz? Nie zalogowałem się tu w celach biznesowych, bzdura. Obcując z Panem częściej nie mam ochoty.
12 2014-03-02 14:48:55
Odp: Zgoda na budowę ośrodka w Beskidzie Małym (217 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)
Łagodne przejścia między wierzchołkami i niskie stoki BM jak najbardziej uważam za teren predestynowany, w szczególności dla narciarstwa biegowego. Nie wyobrażam sobie biegać na nartach po stromych i wysokich górach. Nie potrafię jeździć na nartach i gdybym chciał się nauczyć, mając do wyboru Beskid Mały albo Alpy, nie zastanawiałbym się ani chwili. Dla dzieci, młodzieży i nowicjuszy (stanowiących większość amatorów zimowego szaleństwa) uważam Beskid Mały jako teren predestynowany.
Właśnie tu leży problem, że nie ma niezalesionego, idealnego na takie inwestycje pasma Karpat, gdzie by przyroda nie ucierpiała. Ekolodzy nie chcą nic poświęcić, więc sytuacja jest patowa. Autorem raportu jest Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot. Piszą coś, w co sami nie wierzą, ale co Unia Europejska jednak narzuca, więc napisać trzeba.
Nie mam wątpliwości, że funkcjonować powinny jedynie inwestycje powstałe zgodnie z prawem, to oczywista oczywistość.
Nie jestem takim wielbicielem pieniędzy jak się tu o mnie pisze, nie znam też motywów inwestora. Czy koniecznie zależy mu na pieniądzach? Zdaje się, biednym człowiekiem nie jest, skoro porywa się na takie przedsięwzięcia. Być może jest rdzennym mieszkańcem tych okolic i ma wizję, jak wyrwać okolicę z bezrobocia? Miejsca pracy to nie tylko przy wyciągach, bo za nimi idzie cała infrastruktura: sklepy, hotele i restauracje. Nie znacie mnie Państwo, a jednak macie przed oczami wizję człowieka zaślepionego żądzą zysku. Takie myślenie uważam za niesprawiedliwe i nieuzasadnione.
Też mam duże wątpliwości co do sensu inwestycji, o której tu piszemy. Proszę mnie więc nie pakować do odpowiedniej szufladki w Państwa zero-jedynkowej wizji świata, gdzie po jednej stronie stoją oddani miłośnicy przyrody i porządku publicznego, a po drugiej - chciwcy i ludzie bez serca.
Nie wiem czy Państwo wiecie, kto opiniował od strony naukowej cały projekt jako niezagrażający środowisku? Czytałem w jednym z artykułów - panel czołowych krakowskich naukowców z dziedzin ochrony środowiska i zagospodarowania przestrzennego. Koordynatora znam nawet osobiście, to wysokiej rangi pracownik naukowy Uniwersytetu Jagiellońskiego. W sądzie ciężko będzie komukolwiek podważyć opinie tych ludzi; może zapaść wyrok pozytywny dla inwestora. Zanim to nastąpi, jest czas usiąść z inwestorem przy jednym stole i porozmawiać jak człowiek z człowiekiem. Być może inwestor byłby skłonny utworzyć tylko jeden wyciąg w porozumieniu ze społeczeństwem i poczekać kilka lat, wyciągnąć wnioski, zastanowić się, co dalej, czy to ma sens, czy się opłaca i jak bardzo szkodzi. Szkoda, że nikt nie spróbuje.
13 2014-03-02 12:47:38
Odp: Zgoda na budowę ośrodka w Beskidzie Małym (217 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)
Szanowny Panie,
Domyślam się że sprawa zakończy się w sądzie, niestety. Czy się boję rozpraw sądowych? Nie o to chodzi. Ogląda Pan zimowe igrzyska olimpijskie? Może jeszcze tego nie widać, ale w ciągu kilku lat zaistnieje duże zapotrzebowanie na trasy dla narciarstwa zjazdowego i biegowego w Polsce. Powstawać będzie coraz więcej samowoli budowlanych, jeśli wszystkie projekty przygotowane w dobrej wierze będą traktowane jak zbrodnie na ludzkości.
Proszę zwrócić uwagę, że nikt nie zaproponował temu inwestorowi alternatywnej inwestycji. Jedyne co jest to nagonka. Pozwoli Pan że zacytuję fragment tekstu raportu pt. "Wpływ turystyki masowej na dziedzictwo przyrodnicze i kulturowe Karpat" z 2006 roku:
Zgodnie z zasadami zrównoważonego rozwoju i szeroko pojętego
strefowania należy więc:
wyznaczyć na terenach do tego predestynowanych kilka, prężnie
rozwijających się ośrodków narciarskich i ośrodków turystyki
masowej oraz pozostawić w wykorzystaniu wszystkie obecnie
istniejące już takie ośrodki, które byłyby w stanie zadowolić
swoich klientów, a pozostawić w stanie nienaruszonym i racjonalnie
udostępnianym tereny o unikatowych na skalę europejską
wartościach dzikiej i niezagospodarowanej przyrody polskich
Karpat (Jędrzejczyk I., 1995).
Zgadnie Pan, kto ten raport opublikował?
I drugie pytanie, które polskie pasma górskie są tymi predestynowanymi?
14 2014-03-01 23:27:14
Odp: Zgoda na budowę ośrodka w Beskidzie Małym (217 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)
Pamiętajmy o tym, że obszary chronione, takie jak rezerwaty przyrody, parki krajobrazowe, obszary chronione Natura 2000, nie powołuje się po to, aby zabudowywać je lunaparkami, tylko w celu ochrony przyrody.
Czy inwestycja leży na terenie obszaru Natura 2000, czy ściśle przylega do tego obszaru? Ja wyczytałem to drugie. Inwestor wie doskonale o tym, co Pan napisał. Obszar Natura 2000, rezerwat przyrody i park krajobrazowy to trzy różne sposoby ochrony, z różnymi możliwościami zagospodarowania przestrzennego. Powinien Pan wiedzieć jako naukowiec, że co innego jest dopuszczalne w obszarze Natura 2000, co innego w rezerwatach, a jeszcze co innego w parkach krajobrazowych.
UE prowadzi od lat model "zrównoważonego rozwoju", który zakłada możliwość rozwoju turystyki i przemysłu na obszarach objętych ochroną, po akceptacji inwestycji przez właściwe organy. Jeszcze raz, żadna to zbrodnia wystąpić z projektem - większą "zbrodnią" jest odrzucić projekt roboczy na powitaniu.
15 2014-03-01 23:08:41
Odp: Zgoda na budowę ośrodka w Beskidzie Małym (217 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)
Zaskakujące, że kto zarzuca:
Bardzo niemile jestem zaskoczony tym, jak niektórzy Forumowicze z łatwością szafują negatywnymi opiniami o innych osobach/instytucjach nie znając ani tych osób, ani też instytucji. To samo dotyczy inwestycji na Czarnym Groniu.
W tym samym poście używa stwierdzenia:
Dlatego takim zbrodniom na przyrodzie
Inwestor działa w granicach prawa, a Pan nazywa go zbrodniarzem? Pana zdaniem w krakowskim RDOŚ nie zasiada nikt kompetentny? Zamiast szukać kompromisu, buduje Pan podziały. To jest model zero-jedynkowy, to właśnie za ten model mam złe zdanie o wojujących ekologach. Nawet jeśli w wojowaniu są skuteczni, mojej złej opinii o nich w tej konkretnej sprawie to nie zmienia. Wierzę, że robią dużo dobrego, ale tutaj nie widzę dobrej woli z ich strony, raczej pewnego rodzaju zacietrzewienie. Być może powodem są wcześniejsze procesy sądowe z inwestorem?
Co do inwestycji na Czarnym Groniu, to dotychczasowe opinie naukowców nie pozostawiają żadnych wątpliwości o jej negatywnym wpływie na florę i faunę tej części BM. Dla mnie i dla innych naukowców decyzje RDOŚiu są niezrozumiałe i sprzeczne z ochroną przyrody.
Musze edytować, bo być może źle Pana zrozumiałem. Jeśli ma Pan na myśli tę sprawę:
http://pracownia.org.pl/czarny-gron
To zgadzam się z Panem, to było złamanie prawa. Ale od tego czasu inwestor wyciągnął wnioski, więc dlaczego nie dać mu drugiej szansy?
Pan Radosław Ślusarczyk twierdzi na antenie telewizji, że jak budować wyciągi to tylko w wysokich górach - najlepiej w Alpach. Chyba tylko dlatego, że Alpy nie leżą w Polsce. Czyżby zapomniał, że tam też masowo dewastuje się przyrodę? Ale jednak powstają ośrodki turystyki masowej, prawda? Wierzę że porozumienie jest możliwe, wystarczą dobre chęci.
16 2014-03-01 17:15:11
Odp: Zgoda na budowę ośrodka w Beskidzie Małym (217 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)
Zastanawiam się nad problemem naśnieżania i poboru wody. Okolice Andrychowa mocno ucierpiały w czasie suszy 2012. Czy inwestycja nie pogłębi tego problemu? Zgodnie z ustawą "prawo wodne" inwestycja naruszająca stosunki wodne musi zyskać akceptację dyrektora regionalnego zarządu gospodarki wodnej, który wyda pisemny dokument o nazwie "pozwolenie wodnoprawne". Bez tego dokumentu inwestor nie ma prawa ruszyć palcem, chyba że stosunków wodnych zaburzać nie będzie. Czy jest ktoś chętny skontaktować się z tą instytucją? http://www.krakow.rzgw.gov.pl/
17 2014-03-01 03:58:32
Odp: Zgoda na budowę ośrodka w Beskidzie Małym (217 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)
też jestem przeciwny takiej komercji jak w Inwałdzie czy na Krupówkach dla mnie cyrk na wsi. a zarobki to rzędu 1200(((.
Jeśli można, mały off-topic:
Weź owieczkę, przebierz się za bacę i oferuj wspólne zdjęcie turysta+baca+owieczka każdemu napotkanemu turyście, za zdjęcie kasuj 20 zł. W letnie wakacje zobaczysz zarobki rzędu 12 000 zł/mies, z czego odprowadzisz haracz lokalnej mafii, aby utrzymać się w biznesie. Tak przynajmniej jest na Krupówkach już od wielu lat. Dlatego nie lubię Zakopanego.
18 2014-03-01 03:26:59
Odp: Zgoda na budowę ośrodka w Beskidzie Małym (217 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)
johnyd napisał/a:Nie widziałem planów zabudowy więc trudno mi się wypowiadać jakkolwiek o inwestycji w BM, ...
i tu jest sedno sprawy.
M.
Tak, nie ma co ukrywać że o tej inwestycji od strony technicznej właściwie nic nie wiem; bardzo dziękuję za kolejny link. Moje mędrkowanie służy mi w wyciąganiu od forumowiczów jak najwięcej informacji. Co nie znaczy, że jestem totalnym dyletantem i nie rozumiem "sedna sprawy". Nie jest moim zadaniem wgłębianie się w szczegóły, pozostawiam to specjalistom - ludziom ode mnie mądrzejszym. Ufam, że podejmą słuszne decyzje. Jakkolwiek się nie stanie, to tylko forum i to co ja wypisuję, nie będzie miało żadnego wpływu na wynik końcowy, bo nie jestem żadnym ekspertem, a tu trzeba szeregu ekspertyz. Forum służy tylko wymianie myśli.
Na pytanie dlaczego czepiam się ekologów z Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot, odpowiedź jest prosta: zobowiązali się do bycia jedną ze stron w debacie jako podmiot konsultujący się pisemnie z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska (to jest ważne!) i odtąd reprezentują interesy nie swoje prywatne, ale społeczne. Są w tej sprawie rzecznikiem większej grupy ludzi. A to zobowiązuje do profesjonalizmu. Gdzie nie ma profesjonalizmu, pojawia się krytyka. Może ktoś się o nią obrazi, trudno - nie będzie mi przykro. Trzeba być gotowym na krytykę, mierzyć siły na zamiary, udoskonalać swoją pracę - jeśli występuje się w tak ważnej roli jak ta. Być może to zadanie przerosło niewielką jednak organizację. Jeśli tak, to powinni byli zrzec się udziału w debacie publicznej i poprosić o to kogoś innego. Dlatego się czepiam.
Dziękuję MK za ciepłe słowa, bardzo to miłe co napisałeś!
19 2014-02-28 14:11:42
Odp: Zgoda na budowę ośrodka w Beskidzie Małym (217 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)
Mamy zdrowe nogi możemy sami wędrować. A co ma zrobić niepełnosprawny mieszkający w naszych okolicach? Czy kiedykolwiek będzie mu dane oglądać widok Babiej, czy Tatr z Leskowca? Czy dojść do polany na Jaworzynie, obecnie Groniu Jana Pawła II i usiąść w miejscu gdzie siadał Karol Wojtyłła by podziwiać widoki „jego oczami”?
Od 9 lat uczestniczę w akcjach dla dzieci niepełnosprawnych intelektualnie „Z Tobą na Groń” Impreza cykliczna PTTK Wadowice, ale tylko raz w roku pod opieką zdrowej młodzieży szkolnej, opiekunów i przewodników PTTK.
Byście zobaczyli to szczęście w oczach tych pokrzywdzonych losowo dzieci.
A czy nie mogłyby te dzieci być wraz ze swoimi rodzicami, częściej w naszych górach?
Infrastruktura, wyciąg, ma też służyć także latem)))))
Ja też jestem zwolennikiem kolejek gondolowych we właściwych miejscach, a to za sprawą kolejki na Szyndzielnię. Wędrowałem po tych okolicach niezliczoną ilość razy. Dojeżdżając bielskim autobusem linii 8 pod Dębowiec zawsze się zastanawiałem, ilu pasażerów w starszym wieku wysiądzie przy szpitalu wojewódzkim, a ilu dojedzie do końca trasy i wsiądzie w kolejkę. Nie każdy jest w stanie o własnych siłach poruszać się po górach. Kolejka na Szyndzielnię to był strzał w dziesiątkę. Korzystający z kolejki zawierają znajomości przy spacerze i świeżym powietrzu. To sprzyja ukierunkowaniu ku rekreacji, co zmniejsza ryzyko chorób. Proszę pomyśleć o oszczędnościach w służbie zdrowia. Wspomniane osoby niepełnosprawne - świetny przykład. Kilka razy widziałem nawet na Szyndzielni osoby na wózku inwalidzkim! Dalej, młodzi ludzie korzystający w zimie z wyciągu i stoku narciarskiego pod schroniskiem. Dla wielu to pierwsza przygoda ze sportami wyczynowymi, których popularność w ciągu ostatnich kilku lat lawinowo wzrosła, co bardzo mnie cieszy. Niższe góry lepiej nadają się do nauki jazdy na nartach, niż wysokie. Mniej spadziste i bezpieczniejsze, bo nie ma ryzyka zejścia lawiny. Na linii Szyndzielnia - Klimczok odbywają się coroczne narciarskie turnusy sportowe dla młodzieży, być może pomiędzy nimi rosną przyszli medaliści olimpijscy. A to wszystko głównie dzięki kolejce gondolowej, bo ilość sprzętu do wywiezienia na górę jest potężna. Również PTTK na tym korzysta, korzystają schroniska wysokogórskie, które muszą same na siebie zarabiać. Być może kolejki gondolowe burzą waszą romantyczną wizję gór oddalonych od cywilizacji, ale przyrodzie szkodzą niespecjalnie, a społeczeństwu służą w sposób nieoceniony. Ktoś napisał o wywożeniu ludzi niepełnosprawnych samochodami. Pomyślałem o 50 przejazdach góra-dół w ciągu miesiąca. Ja sobie tego nie potrafię wyobrazić jako mniej szkodliwy dla środowiska sposób transportu, niż kolejka gondolowa - a autor pomysłu potrafi? Dodam także, że kolejka gondolowa na Szyndzielnię jest wykorzystywana do regularnego transportu olbrzymiej ilości śmieci ze schroniska na Szyndzielni do dolnej stacji kolejki, skąd zabierają je pracownicy firmy komunalnej. Ma to duże znaczenie szczególnie w zimie, kiedy śmieci nie można zwieźć samochodem z uwagi na obfite zaspy śnieżne. Kto nie zna problemu, niech popyta po schroniskach. Bez kolejki gondolowej akcje sprzątania śmieci w górach mogą okazać się technicznie trudne lub niewykonalne. I sprawa jeszcze ważniejsza: transport pacjentów przez ratowników GOPR. Szczególnie w zimie sporo kontuzji na stokach Szyndzielni i Klimczoka. Do najpoważniejszych przypadków leci śmigłowiec, ale wiele złamań kwalifikuje się na podróż powrotną w gondoli. Jest to tańszy, szybszy (6-10 min podróży) i mniej bolesny sposób, niż transport poszkodowanego skuterem śnieżnym/samochodem (15 min), szczególnie jeśli dużo śniegu zalega na górze, a na dole go brakuje. Z dolnej stacji kolejki asfaltowa, odśnieżona droga do pobliskiego szpitala, więc szybko i bezproblemowo.
Długość kolejki na Szyndzielnię to 1810 metrów. Wycięty pas lasu pod budowę kolejki ma szerokość - nie wiem - 100 metrów? Daje to 18,1 ha! To się ma nijak do kompleksu o rozmiarach 300 ha. Nie widziałem planów zabudowy więc trudno mi się wypowiadać jakkolwiek o inwestycji w BM, ale co do całorocznej kolejki gondolowej we właściwym miejscu, jestem "za". Tym bardziej, że sama kolejka na etapie funkcjonowania (nie budowy) nie zagraża przyrodzie w żaden widoczny sposób. Jeśli ktoś ma inne spostrzeżenia, proszę się nimi podzielić.
20 2014-02-27 03:39:12
Odp: Zgoda na budowę ośrodka w Beskidzie Małym (217 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)
Johnyd, mówisz i masz. :-)
A dzięki; dosyć mi to rozjaśniło sprawę, choć odczucia mam ambiwalentne.
Facet podał dużo mądrych argumentów, ale nie mających większego związku z ochroną przyrody. W jakiej roli wystąpił przed kamerą? Czy gdyby istniała alternatywna inwestycja z góry skazana na sukces finansowy, a prowadząca do zniszczenia parku, to jakimi argumentami ten człowiek by dysponował?
Warto zauważyć, że RDOŚ podjął konsultacje naukowe, ale nie z Pracownią na Rzecz Wszystkich Istot. To jest to, o czym pisałem wcześniej - brak kompetencji. Kiedy wojujący ekolodzy podają argumenty, to zazwyczaj wypracowane przez osoby trzecie. Zupełnie inaczej wyglądałby ich udział w debacie, gdyby posiadali wystarczającą wiedzę do konsultacji naukowych z RDOŚ. Nic dziwnego że urzędnicy nie liczyli się z opinią Pracowni za drugim razem - czymże ta opinia różniłaby się od pierwszej?
W praktyce mogłoby to być coś takiego:
Baza danych dla występowania poszczególnych gatunków zwierząt i roślin chronionych prawem krajowym i międzynarodowym + rozmieszczenie tych gatunków w konkretnych miejscach objętych planem zagospodarowania + status zagrożenia/ochrony tych gatunków w świetle dyrektyw unijnych i polskiego prawa. Mieliśmy tu na forum fragment takiego zestawienia dla paprotników! Z czymś takim sam minister środowiska musi się liczyć.
Czy Pracownia dowiedziała się, z kim dokładnie przeprowadzono konsultacje? Czy spróbowała do tych naukowców dotrzeć, wyjaśnić wątpliwości? Być może oni mogliby wpłynąć jeszcze na zmianę decyzji RDOŚ? Ale jak tu przekonać kogoś, kto dysponuje solidniejszą wiedzą!? Koło się zamyka.
21 2014-02-26 14:52:06
Odp: Zgoda na budowę ośrodka w Beskidzie Małym (217 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)
W odpowiedzi na zamieszczony tekst Jana Dastycha mogę tylko napisać to, co napisałem wcześniej "Do wszystkich informacji prasowych podchodźmy z rezerwą."
Celna uwaga. Nie mam monopolu na rację, tym bardziej jeśli polegam na relacji człowieka, którego nawet nie znam. Po przeczytaniu przytoczonego artykułu odniosłem wrażenie, że jego autor był na tym spotkaniu - a jeśli nie był obecny, to posiada informacje z pierwszej ręki. Lokalni przyrodnicy, nauczyciele biologii z pracy i pasji (jak autor artykułu) zawsze bardzo dużo wnoszą. Lwia część naukowej bazy danych występowania gatunków fauny i flory w naszym kraju powstaje dzięki ich pracy i wiedzy. Jak znam polskie realia, to taki przebieg wydarzeń jest mocno prawdopodobny. Liczę na to że sprowokuję do odpowiedzi kogoś z organizacji ekologicznych, w szczególności - z Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot.
22 2014-02-25 12:19:05
Odp: Zgoda na budowę ośrodka w Beskidzie Małym (217 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)
Dziękuję za poniższy artykuł:
http://www.malopolska24.pl/index.php/20 … ciarskiej/
(...) [Zatrudnieni przez inwestora specjaliści] przygotowują inwentaryzację przyrodniczą terenu, w którym właściciel pragnie zainwestować. To pierwsze takie opracowanie na terenie Beskidu Małego, a unikalne nawet w skali całych Karpat [??? - mój przypis], przygotowane przez biologów różnych specjalizacji. Inwentaryzacja obejmuje teren, na który ewentualne inwestycje mogą potencjalnie oddziaływać. Dodatkowo, specjaliści od architektury krajobrazu proponują sposób rozmieszczenia przyszłej infrastruktury tak, aby jak najmniej była widoczna z zewnątrz i nie szpeciła krajobrazu. Po rocznych pracach, wstępne wyniki inwentaryzacji zostały przedstawione na publicznym spotkaniu w Andrychowie. Niestety, zaprezentowany materiał zamiast stać się podstawą do dalszej merytorycznej dyskusji i sugestii ewentualnych dodatkowych badań, czy opracowań został przez głównego oponenta, przeciwnika inwestycji Pracownię na Rzecz Wszystkich Istot zanegowany i odrzucony, nawet bez dokładnego zapoznania się z całością roboczego, w końcu, materiału."
Po przeczytaniu całego artykułu rysuje mi się przed oczami następujący przebieg wydarzeń:
1. Inwestor zaproponował plan zagospodarowania terenu. Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot: "Nie wolno!"
2. Inwestor zatrudnił specjalistów z biologii i innych dziedzin, wydał grube pieniądze na prace całoroczne. Czyli tyle ile powinna trwać prawidłowo przeprowadzona inwentaryzacja przyrodnicza.
3. Inwestor poszedł na kompromis, rozumiejąc że szturmem sprawy nie wygra. Podszedł do sprawy jak profesjonalista. Odbyła się publiczna debata. Dobrze przygotowany merytorycznie inwestor kontra ekolodzy z wiedzą na tyle znikomą, że krzyczą tylko: "Hańba!" jak Zagłoba.
Inna sprawa, że nie trzeba być zawodowym biologiem żeby przeprowadzić inwentaryzację przyrodniczą, takie mamy prawo (poniekąd słuszne, gdyby było inaczej to np Dariusz Tlałka nie mógłby, z powodów formalnych, inwentaryzacji przygotowywać!). Z drugiej strony wielu wyśmienitych biologów bierze łapówki, to ciemna strona medalu. Niemniej jednak, RDOŚ wydał pozytywną decyzję, a proszę mi uwierzyć że do tego potrzebna była fachowa dokumentacja od strony przyrodniczej.
Pytanie, czy urzędnicy RDOŚ popełnili błąd. Są trzy możliwości:
1. Urzędnicy RDOŚ nie popełnili błędu. Być może to przeciwnicy inwestycji się mylą.
2. Popełnili, a błąd wynikał z braku wystarczającego materiału, bo nikt nie przedstawił im lepszej inwentaryzacji (urzędnicy muszą mieć to na piśmie!). Możliwe że ta przeprowadzona jest bardzo niepełna, wystarczy wziąć specjalistów z Pomorza. Jakby się nie starali, przez rok nie ustalą połowy tego co wiedzą ci, którzy interesują się tematem od dziecka. Każdy biolog o tym wie i każdy przyrodnik powinien zrozumieć, przecież tych wszystkich zagrożonych gatunków nie odkryto na przestrzeni 12 miesięcy, tylko kilkudziesięciu lat.
3. Urzędnicy nie mieli prawa, ale mimo to wydali pozytywną opinię. Jeśli ktoś potrafi to udowodnić, sprawa kwalifikuje się do zawiadomienia prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
Nie dziwię się burmistrzowi, nie ma co na niego ostrzyć kosy, wykonuje swoje obowiązki.
A z organizacjami ekologicznymi niestety tak w Polsce jest, że są merytorycznie zacofane i ich udział w publicznych debatach ma wątpliwy sens (ale jednak ktoś udział brać musi). To jest wina systemu, w którym zawodowy biolog nie może znaleźć pracy.
Miałem kontakt z niejedną organizacją ekologiczną, znam to środowisko od środka. I nie uważam, że ludzie którzy tam pracują, są głupi - to są ludzie przedsiębiorczy, inteligentni, życzliwi i do nich nic nie mam. Mam natomiast pretensje do prezesów. Drodzy prezesi! Żałujecie na szkolenia swoich pracowników, wielki błąd! Potem posyłacie tych ludzi (zazwyczaj młodych) do kamery i mikrofonu, a oni biedni nie wiedzą co powiedzieć, a czego już nie, żeby się nie ośmieszyć. Zacznijcie budować naukowe zaplecze, to może mniej drzewek posadzicie z braku czasu, ale w dalszej perspektywie jeszcze mniej sędziwych drzew zostanie później wyciętych w pień, bo przeszły takie pozwolenia jak to. A ludzie przestaną w końcu oskarżać was o ekoterroryzm, chyba że będą mieli rację.
W ślad za Greenpeace, organizacje ekologiczne budują swoją działalność na podsycaniu społecznych fobii, nie ma miejsca na naukową rzetelność (pecunia non olet!). Dobry przykład z tą nieistniejącą od kilkunastu lat ostoją rysia na Pilsku, który przewinął się w tym wątku. Obawiam się, że mój apel nic nie zmieni i tak to już zostanie, jak jest.
Wydaje mi się, że ta sprawa jest już przegrana z punktu widzenia ochrony przyrody. Doceniam wysiłki inwestora, poświęcił czas i pieniądze. Nie dla każdego najważniejsza jest przyroda - ludzie mają różne priorytety, takie prawo demokracji.
Jan Dastych