Żaden przymrozek nie może przeszkodzić w przyjemności przemierzania Beskidów a wręcz może dodać uroku :-) co z resztą widać na zdjęciach.

2

(21 odpowiedzi, napisanych Tatry (polskie i słowackie))

Ostatnie wyjaśnienia sprocket73 rzeczywiście dużo wnoszą w całą sytuację, osobiście wyobrażam siebie zarówno w postawie sprocket73 jak i w postawie osób, które próbują zanegować jego decyzję - tak naprawdę to on wie z kim szedł, jakie są ich i jego możliwości, jak oni po kolei to wszystko ocenili, itd.
Nie ma co tu rozprawiać o większym czy mniejszym ryzyku - idąc w góry niezależnie od warunków jakie panują podejmuje się to ryzyko, czy się tego chce czy nie, czy się o tym myśli czy nie - w górach ryzyko jest zawsze. Przełamywanie barier, zdobywanie nowych "własnych" szczytów (czasem szczytów możliwości) jest wpisane w naturę człowieka. Człowiek ciągle coś zdobywa i ciągle przekracza tą cienką granicę.
Każdy wypowiadający się w tym wątku ma swoją rację, a gościowi (sorki za spoufałość smile ) sprocket73 należą się uznania, że jest zdolny do zdobywania i przełamywania barier - osobiście widzę w tym i w nim nie sprawę jakiejś rywalizacji a sprawę pasji i oddziaływania, magnetyzmu, uroku gór, jaki go po prostu wciąga. Tylko w takim stanie można faktycznie coś zdobywać - oczywiście, że góry poczekają, ale może my nie będziemy mieli więcej okazji?

Podsumowując:
- "(...) to miejsce, z którego dziewczyny decydują się na powrót." - ważne, by wiedzieć kiedy się wycofać,
- "(...)  Kamil na migi daje znać, że wraca, (...)" - również podjął właściwą decyzję i pewnie we właściwym czasie,
- "(...) ja na migi pokazuję, że jeszcze spróbuję dalej. (...) Moja determinacja jest gigantyczna (...)" - magnetyzm...silniejszy, odważna decyzja, szacunek.

Pozdrawiam wszystkich smile