Temat: Listopadowa Wyprawa w Tatry

Serdecznie zapraszam do obejrzenia i przeczytania fotorelacji z corocznej Listopadowej Wyprawy w Tatry.
Pogoda płatała różne figle, tak że było dość ciekawie.

https://lh5.googleusercontent.com/-Z7sBYRtqEv4/UKKfUo5M43I/AAAAAAAAKyg/3-ueEEsDxDI/s600/IMG_0116.JPG

2

Odp: Listopadowa Wyprawa w Tatry

sprocket super zdjęcia, fajnie się czytało relację, brawa za determinację, ale nie zostawia się reszty ekipy, czasem trzeba powiedzieć dość wink zimowe taterki to nie spacerek  cool

3

Odp: Listopadowa Wyprawa w Tatry

Macieks napisał/a:

sprocket super zdjęcia, fajnie się czytało relację, brawa za determinację, ale nie zostawia się reszty ekipy, czasem trzeba powiedzieć dość wink zimowe taterki to nie spacerek  cool

Nic dodać nic ująć. Gratulacje - sprocket
   yikes

http://szlakiibezdroza.blogspot.com/  - wszystko na czasie .

4

Odp: Listopadowa Wyprawa w Tatry

"Jestem sam, więc nie muszę już o nikim myśleć i chcę coś sobie udowodnić."

"Nie jest ze mną jesze tak źle, jakiś mały sukces od czasu do czasu jest możliwy."

Czy te ambicje nie są ciut za bardzo na siłę?

Wspaniała wyprawa, zdjęcia cieszą oczy i kuszą, kuszą smile

Moje foto-wspomnienia: https://picasaweb.google.com/109211129593888338479

"Jakże ja mam o tym opowiadać, skoro to jest moje? Jest to moje bogactwo, to, czego mi nikt nie odbierze." Jerzy Kukuczka

5

Odp: Listopadowa Wyprawa w Tatry

"Góry wysokie, co mi z Wami walczyć każe?
Ryzyko, śmierć, te są zawsze tutaj w parze..."

Gratuluję  smile

Wokół góry, góry i góry...i całe moje życie w górach, ileż piękniej drozdy leśne śpiewają,niż śpiewak płatny na chórach. Wokół lasy, lasy i wiatr...i całe życie w wiatru świstach. Wszyscy, których kocham, wita was modrzewia ikona złocista. (J.Harasymowicz) smile

6

Odp: Listopadowa Wyprawa w Tatry

Piękna wyprawa, gratuluję smile
Ja niestety już na takie wyrypy się nie nadaję sad

... by Beskid Mały, był najpiękniejszym pasmem górskim.
Czystszym, zadbanym, pokazującym swe piękno i historię.

7

Odp: Listopadowa Wyprawa w Tatry

Sprocket73,gratuluje świetnej wyprawy i indywidualnej rozprawy z Grzesiem.Dałeś rade i myśle że nie przesadziłeś bo kochasz to w co się pakowałeś a młodzieńcze uniesienia już masz chyba za sobą wink.Twoja relacja w sentymenty lekkie mnie wprowadziła...W zimie kilka lat temu byłem na Wołowcu i Grzesiu ale od strony słowackiej.Różnica była taka że byliśmy(we dwójkę z kumplem,świetnym piechurem)końcem lutego a pogoda była cudna tak na dole jak i w rejonie 2tyś.Śniegu po pas miejscami było ale zjazd na du...w dół to coś co zapamiętam do końca życia.Podejście kilka godzin a zjazd w dół ok.10 minut,pozdrówka.

Tam na dole zostało wszystko to co cię męczy,patrząc z góry wokoło świat wydaje się lepszy. <KSU "Za mgłą">

8

Odp: Listopadowa Wyprawa w Tatry

Wiem, że grupa nie powinna się rozdzielać, ale z drugiej strony nie zostawiłbym Ukochanej jakby jej groziło realne niebezpieczeństwo. A czy kierowały mną niezdrowe ambicje i robiłem to "na siłę"? Moim zdaniem trudno ocenić. Skoro dałem radę, to znaczy, że nie przesadziłem. Wiedziałem mniej więcej w co sie pakuję, bo podobnych doświadczeń miałem już za sobą kilkanaście, a może i kilkadziesiąt. Jedno jest pewne - nigdy nie wiadomo dokładnie jak będzie, więc każda taka walka z górami niesie za sobą ryzyko, czasami duże. Ale podejmuję go świadomie. Po co? Bo lubię.

9

Odp: Listopadowa Wyprawa w Tatry

Myślę,  że między tym wszystkim jest cienka granica. Człowiek balansuje między zdrowym rozsądkiem i ambicjami połączonymi z głupotą. Raz je po tej stronie , raz po drugiej. Bazuje na doświadczeniu, ale tak na prawdę cały czas je zdobywa i nie jest w stanie przewidzieć wszystkiego co się może wydarzyć.  Pytanie tylko jak na to będzie przygotowany? Ja bym nie zostawiał Ukochanej smile

10

Odp: Listopadowa Wyprawa w Tatry

Dochodzi ta specyfika chodzenia w grupie czy w pojedynkę. Każdy z nas patrzy na to ze swojej perspektywy. Ja patrzę z perspektyw osoby chyba najmniej doświadczonej więc podejrzewam, że wielu z Was ten punkt widzenia jest trudny do zrozumienia smile
Dla sprocketa było to niesamowite przeżycie. Ja to rozumiem. Tylko ,że mogło się skończyć gorzej. Jasne, nie skończyło się gorzej. Można sobie gdybać, ale czy powiedziałby ,że warto było zaryzykować gdyby nie wyszedł z tego cały i zdrowy? Artur Hajzer kiedyś powiedział ,że "nie warto nawet paznokcia stracić dla gór". One zawsze będą, można wrócić, mogą być inne okoliczności, inne warunki. Stwarzanie sobie presji ,że skoro jestem już tak blisko.. itd. jest moim zdaniem dodatkowym niebezpieczeństwem. Choć pewnie wielu szczytów by nie zdobyto gdyby nie podejmowanie właśnie tego ryzyka smile

Przepraszam za lekki off-topic. Cieszę się sprocket z Twojego wypadu. Cieszę się ,że wszyscy wróciliście cali i zdrowi, bogatsi o wielki bagaż doświadczeń smile Zdjęcia oglądałam z zachwytem!

Moje foto-wspomnienia: https://picasaweb.google.com/109211129593888338479

"Jakże ja mam o tym opowiadać, skoro to jest moje? Jest to moje bogactwo, to, czego mi nikt nie odbierze." Jerzy Kukuczka

11

Odp: Listopadowa Wyprawa w Tatry

To nie jest offtop tylko dyskusja jak najbardziej związana z tematem.
Lowell dobrze napisał, że to jest taki balans na granicy, nie da się wszystkiego przewidzieć, a dotychczasowe doświadczenie może nie wystarczyć.
Jednak przytoczone słowa Artura Hajzera mnie nie przekonują. Wystarczy popatrzeć na fakty - ilu himalaistów zginęło. Oni to dopiero ryzykują. Oczywiście nie ma sensu porównywać mojego "zmagania" z Rakoniem z ich działalnością.
Bardziej przemawia do mnie ten cytat: "...wobec potęgi gór prościej odkrywa się siebie,a przynajmniej to, że większość granic i lęków to tylko ułomność naszego umysłu, poza którą zaczyna się wolność..." smile

12

Odp: Listopadowa Wyprawa w Tatry

Koledzy, a ja myślę, że Sprocket podjął dobrą decyzję, a zagrożenie nie było aż tak znaczne. Pokrywa śnieżna jest niewielka, więc prawdopodobieństwo wyzwolenia lawiny, która w warunkach zimowych jest najpoważniejszym zagrożeniem, było minimalne (zakładam, że miał ciepłe ubranie, rękawiczki, czapkę i takie tam). Skądinąd wydaje mi się, że nasz TOPR trochę na wyrost ostatnio ogłosił lawinową 1, bo jak sobie zajrzycie na prognozy Słowaków:
http://www.hzs.sk/info/lavinyprehlad.php
to tam jeszcze właściwie mamy lato wink

"Because it's there" (G. Mallory)
Moje galerie: https://get.google.com/albumarchive/105 … source=pwa

13

Odp: Listopadowa Wyprawa w Tatry

Jednak przytoczone słowa Artura Hajzera mnie nie przekonują. Wystarczy popatrzeć na fakty - ilu himalaistów zginęło. Oni to dopiero ryzykują.

Oczywiście ,że tak. Ale wśród himalaistów na pewno są tacy, którzy łatwiej i szybciej podejmują ryzyko niż inni. Sama wyprawa w góry wysokie jest ryzykiem. Chodzi o to aby go nie zwiększać. Jeśli coś za bardzo naciągniesz, spowodujesz ,że to pęknie. Były sytuacje kiedy uczestnik wyprawy atakował szczyt pomimo fatalnych warunków/kiepskiego stanu fizycznego i sprzeciwu kierownika wyprawy i nic się nie stało. Czasem wystarczy mieć trochę pecha.

"...wobec potęgi gór prościej odkrywa się siebie,a przynajmniej to, że większość granic i lęków to tylko ułomność naszego umysłu, poza którą zaczyna się wolność..."

Granice czasem wyznaczają same góry i natura smile

Moje foto-wspomnienia: https://picasaweb.google.com/109211129593888338479

"Jakże ja mam o tym opowiadać, skoro to jest moje? Jest to moje bogactwo, to, czego mi nikt nie odbierze." Jerzy Kukuczka

14

Odp: Listopadowa Wyprawa w Tatry

Ryzyko jest wpisane w każdą działalność górską, a czasami niestety nie da się przewidzieć jaką niespodziankę zgotuje nam przyroda. Co więcej nieraz już się przekonałem, że warunki jakie panują w dolinie, z której zazwyczaj startujemy są diametralnie różne od tych w górze, mam tu szczególnie na myśli wiatr, ale nie tylko.

"Because it's there" (G. Mallory)
Moje galerie: https://get.google.com/albumarchive/105 … source=pwa

15

Odp: Listopadowa Wyprawa w Tatry

No tak, ale to też zawsze jest subiektywna ocena, jaki był stopień zagrożenia. Grupa, z którą szedł postanowiła odpuścić, najpierw dziewczyny, potem jego kolega. Więc Oni to zagrożenie ocenili inaczej.

Moje foto-wspomnienia: https://picasaweb.google.com/109211129593888338479

"Jakże ja mam o tym opowiadać, skoro to jest moje? Jest to moje bogactwo, to, czego mi nikt nie odbierze." Jerzy Kukuczka

16

Odp: Listopadowa Wyprawa w Tatry

Hanuś ale też ludzie mają różne możliwości, odporność itd. Coś co dla jednego jest ponad siły, dla innego jest zaledwie początkiem trudności (dla przykładu ja zawsze miałem mniejsze lub większe problemy z tzw. ekspozycją, co niestety zakończyło moje flirty ze wspinaczką, ale znam takich na których przepaście nie robią większego wrażenia). Zresztą nudno by było gdybyśmy byli z jednej sztancy wink

"Because it's there" (G. Mallory)
Moje galerie: https://get.google.com/albumarchive/105 … source=pwa

17

Odp: Listopadowa Wyprawa w Tatry

Masz rację! Podziwiam determinację sprocketa i jego opanowanie w takiej sytuacji. Jednak wychodząc grupą w góry, wolałabym w tej grupie pozostać. Choć tak naprawdę nie można mówić co by było gdyby, bo nie jesteśmy w stanie często przewidzieć swojego zachowania smile

Moje foto-wspomnienia: https://picasaweb.google.com/109211129593888338479

"Jakże ja mam o tym opowiadać, skoro to jest moje? Jest to moje bogactwo, to, czego mi nikt nie odbierze." Jerzy Kukuczka

18

Odp: Listopadowa Wyprawa w Tatry

Ja  może popatrzę na to z innej strony. Piotrze zagrożenie lawinowe raczej na wyrost, ale większym zagrożeniem był lód. Nie wiem czy on był na tyle stabilny dla raków itp. Schodząc łatwo się pośliznąć nawet na dość prostej technicznie drodze. Gdyby stało się coś innym uczestnikom wycieczki, pomoc autora mogłaby być dla nich ważna, a być może nawet decydująca. Oczywiście to jest gdybanie, bo nikt z Nas tam nie był na miejscu. Możemy to tylko oceniać na podstawie relacji i zdjęć. Nie mniej dla mnie bardzo interesująca listopadowa wyprawa! smile

Ps. A czytaliście ostatni wpisy z 11.11.2012r Kroniki Tatrzańskiej?

19

Odp: Listopadowa Wyprawa w Tatry

Dziewczyny zdecydowły się na odwrót w miejscu, gdzie ja szedłem jeszcze bez kurtki i pstrykałem zdjęcia. Po prostu dla nich kończyła się tu przyjemność, a na walkę nie miały ochoty... ja to rozumiem, szczególnie, że 2 dni wczesniej walczyliśmy na Błyszczu, gdzie nie było tak prosto o bezpieczny odwrót. Kolega był bardziej ambitny, ale kiedy uderzył w nas prawdziwy wiatr to pomyślałem, że pewnie zaraz odpuści i tak się stało. Znam go od 25 lat i mniej więcej wiem na co go stać. On też mnie zna i raczej nie był zdziwiony, że kontynuowałem. Poza tym on na Grzesiu dogonił dziewczyny, więc nie były same, tylko pod opieką mężczyzny - to też brałem pod uwagę. Ubiór na tamte warunki miałem odpowiedni, a nawet nadmiarowy. Mówić o zagrożeniu lawinowym jest kompletnym nieporozumieniem. Oblodzenia nie było - cóż, tu dopisało szczeście. Co prawda w pewnym momencie wiatr przekroczył moje dotyczasowe wyobrażenia o tym jak silny może być wiatr i co może zrobić z człowiekiem, ale dzięki temu miałem potem taką radochę z całej sytuacji. Przez wiatr będę ten dzień wspominał i przejdzie on do kanonu moich górskich opowieści smile

20

Odp: Listopadowa Wyprawa w Tatry

To dużo dla mnie wyjaśnia smile

21

Odp: Listopadowa Wyprawa w Tatry

Ostatnie wyjaśnienia sprocket73 rzeczywiście dużo wnoszą w całą sytuację, osobiście wyobrażam siebie zarówno w postawie sprocket73 jak i w postawie osób, które próbują zanegować jego decyzję - tak naprawdę to on wie z kim szedł, jakie są ich i jego możliwości, jak oni po kolei to wszystko ocenili, itd.
Nie ma co tu rozprawiać o większym czy mniejszym ryzyku - idąc w góry niezależnie od warunków jakie panują podejmuje się to ryzyko, czy się tego chce czy nie, czy się o tym myśli czy nie - w górach ryzyko jest zawsze. Przełamywanie barier, zdobywanie nowych "własnych" szczytów (czasem szczytów możliwości) jest wpisane w naturę człowieka. Człowiek ciągle coś zdobywa i ciągle przekracza tą cienką granicę.
Każdy wypowiadający się w tym wątku ma swoją rację, a gościowi (sorki za spoufałość smile ) sprocket73 należą się uznania, że jest zdolny do zdobywania i przełamywania barier - osobiście widzę w tym i w nim nie sprawę jakiejś rywalizacji a sprawę pasji i oddziaływania, magnetyzmu, uroku gór, jaki go po prostu wciąga. Tylko w takim stanie można faktycznie coś zdobywać - oczywiście, że góry poczekają, ale może my nie będziemy mieli więcej okazji?

Podsumowując:
- "(...) to miejsce, z którego dziewczyny decydują się na powrót." - ważne, by wiedzieć kiedy się wycofać,
- "(...)  Kamil na migi daje znać, że wraca, (...)" - również podjął właściwą decyzję i pewnie we właściwym czasie,
- "(...) ja na migi pokazuję, że jeszcze spróbuję dalej. (...) Moja determinacja jest gigantyczna (...)" - magnetyzm...silniejszy, odważna decyzja, szacunek.

Pozdrawiam wszystkich smile

22

Odp: Listopadowa Wyprawa w Tatry

Czyste szaleństwo. Za to jakie piękne.  Nie pozostaje nic jak pogratulować i życzyć wszystkim i zawsze trafnych decyzji wracać/iść dalej.