Temat: Rocznica katastrofy w Wilczym Jarze
W czwartek minie kolejna rocznica od drugiej pod względem liczby ofiar katastrofy drogowej w historii Polski.

Zdjęcie autobusu pochodzi z "Kroniki", fot. Bogdan Ziarko
„15 listopada 1978 roku, w odstępie kilkunastu minut, dwa autobusy PKS wpadły w poślizg, po czym runęły z wysokości 18 metrów z mostu w Wilczym Jarze, wprost do Jeziora Żywieckiego.
Śmierć poniosło wówczas 30 osób: 27 górników z kopalni "Brzeszcze", wdowa po zmarłym dwa tygodnie wcześniej górniku oraz dwóch kierowców. Dziewięć osób udało się uratować.
Do wypadku doszło nad ranem, tuż po godzinie 4.50 gdy prowadzący autosana H9 Józef Adamek wjechał na most nad Wilczym Jarem i stracił panowanie nad kierownicą na śliskiej nawierzchni. Nic nie mogło uratować pojazdu przed przebiciem bariery zabezpieczającej i runięciem w przepaść.
Kierowca autobusu, który przejeżdżał tą samą trasą kilka minut później, zauważył wyłamaną barierkę i zatrzymał pojazd. Pasażerowie zorientowali się, że doszło do katastrofy. Część podróżujących zeszła do Wilczego Jaru, by udzielić pomocy ocalałym z wypadku.
W tym czasie kierowca pojechał sprowadzić pomoc, a pozostali zaczęli ostrzegać prowadzących przejeżdżające samochody przed niebezpieczeństwem. Niektórzy stawali na poboczu przed feralnym mostem. Wśród tych, którzy się nie zatrzymali, był kierowca żywieckiego PKS Bolesław Zoń. Prowadzony przezeń autobus wpadł w poślizg i wpadł do Wilczego Jaru, dokładnie w tym samym miejscu, gdzie kilkanaście minut wcześniej autosan prowadzony przez Józefa Adamka.”
źródło:solidarnoscgornicza.org.pl

Zdjęcie autobusu pochodzi z "Kroniki", fot. Bogdan Ziarko
„(…) Do dziś nie jest jasne, co było jej przyczyną. Wiadomo, że była gołoledź, ale czy do wypadku doszło po prostu z tego powodu?
Kierowcy, którzy zginęli w katastrofie, jeździli ponoć w gorszych warunkach i wychodzili cało.
Według nieoficjalnej informacji do tragedii w istotnym stopniu przyczyniła się milicyjna „Nyska”, która stała w poprzek drogi i zmusiła jadących w ciemności kierowców autobusów do gwałtownego hamowania. Czasy były takie, że milicja... po prostu miała rację. W każdym razie tak uważała prokuratura.
Winą za spowodowanie wypadku obciążono kierowców, którzy rzekomo nie dostosowali prędkości do panujących warunków drogowych. Jak było naprawdę, chyba nie sposób dociec. O tragedii, do której doszło rankiem 15 listopada 1978 r., przypomina umieszczona na moście nad Wilczym Jarem tablica, na której wyryto imiona i nazwiska wszystkich trzydziestu ofiar katastrofy.”
źródło:wpg.alleycat.pl
Ciekawy artykuł autorstwa p. Ewa Pawlusiak o wydarzeniach z tego dnia (s.1,6,7) można przeczytać w Odgłosach Brzeszczy 2008 TUTAJ
W niedzielę jadąc do Targoszowa zatrzymałam się przy Wilczym Jarze
Kilka fotek z tego miejsca.
Więcej TUTAJ