Temat: Spotkanie na Trzonce
Po dłuższym czasie jakimi my się nie widzieli z Jolą w tą niedziele wybrałem się na Trzonkę. Gdy dotarliśmy do Wielkiej Puszczy zaczęło nieźle lać i nic nie zapowiadało poprawy pogody. Chyba pół godziny spędziliśmy w aucie. Gdy deszcz zelżał ruszyliśmy pieszo z Wielkiej Puszczy na Trzonke. Z każdym krokiem pogoda się poprawiała, aż wreszcie wyszło słońce. W okolicy Kocembowskiego Gronia można było podziwiać widoki na okoliczne szczyty Beskidu Małego. Idąc dalej natrafiliśmy na pierwsze kramy, bowiem w tą niedziele odbywał się coroczny odpust na Trzonce. Przy kapliczce odbywała się msza. Nigdy nie widziałem aż tyle narodu w górach. Pogoda diametralnie się poprawiła. Dotarliśmy do Przełęczy Bukowskiej i Chatki Limby. Herbatka, kawusia i ruszamy w stronę jaskiń na północnym stoku Trzonki i Bukowskiego Gronia. Nie jest trudno do nich dotrzeć, bowiem prowadzi tam dość szeroka górska dróżka. Kilka moich sesji zdjęciowych w dziurze i wracamy z powrotem. Przy Chatce Limbie spotykamy MK i Bajkę. Dowiadujemy się że nasi czekają na dużej polanie. W oddali zauważamy Brombelle, Ufoka z rodziną i Gennara. No i jeszcze ktoś był, tylko wszystkich nie znam. Nagle zauważam że Jola ma plastry na nodze, dokładnie takie jak sportowcy na olimpiadzie w Londynie. Postanawiamy jeszcze raz zaliczyć jaskinie. Na Przełęczy Bukowskiej robimy kilka fotek no i z kilkoma koniami którymi ktoś tu przyjechał. Schodząc z Przełęczy Bukowskiej mija nas grupa kowbojek na koniach. Docieramy do jaskiń. W jednej z nich Ufok znajduje czaszkę zwierzyny wciskając się głęboko w szczelinę. To chyba lisa, ale po tych zębiskach wskazywało na jakiegoś stwora. Było też miejsce na odrobinę chaszczingu, bez którego nie byłbym sobą i tak docieramy do ścierniska gdzie stoją auta.