Temat: Najlepsze widoki z Dumbiera były w schronisku :)
Właśnie wróciliśmy z dwudniowego zimowego wypadu na Dumbier w Niżnych Tatrach . Pogoda była kiepściutka , ale najważniejsze , że szczyt zaliczony
. Zdjęcia wyszły trochę zamglone ale za to autentyczne
.
Niestety najlepsze widoki były w schronisku (chłopaki oraz parę osób z forum dobrze wiedzą
o co chodzi
)
Nasza ekipa z okolic Bielska B. wystartowała przed 5 rano . Na miejscu w Vyżnej Boce bylismy około 7.30 . Z kolei ekipa z Krakowa dotarła na miejsce 10 minut przed nami . Auta zostawiliśmy na parkingu koło kościoła - miejsce godne polecenia , nie kradną , nie rysują
. Z parkingu podchodzi się krótko dróżką przez miejscowośc wzdłuż głównej drogi ( kierunek na Brezno ) i potem skręca w prawo przez drogę na żółty szlak prowadzący do schroniska gen.Stefanika pod Dumbierem .

na dole śniegu mało i przebłyski słońca
. Zapowiada się lajtowo , ale pozory mylą ...
czym wyżej tym więcej mgieł , wiatru a o słońcu można było zapomnieć

taką tabliczką wita nas Narodowy Park Niżnych Tatr

lajtowo było do momentu gdy nie weszliśmy na grań . Zaczęło strasznie wiać , pojawiła się taka mgła , że oko wykol ,zrobiło się normalnie Himalaja ekspedition
. Zima w pełnej krasie nie przepuściła nawet pomnikowi generała Stefanika
ostał się tylko napis . generała diabli nie biorą

schronisko pod Dumbierem było widoczne dopiero z odległości 50 m .
jedynie kozicom pogoda w niczym nie przeszkadzała . Stały zaraz przy ścieżce i nawet nie uciekały przed nami
w takich warunkach trzeba było skorzystać z nowych umiejętności Piotra i iść trasą na azymut

czym wyżej tym bardziej wiało i zacinało igiełkami lodu

a tutaj nowo przyjęty członek ekipy ' Gniotsja , nie łamiotsja " świętuje na szczycie przyjęcie do elitarnego klubu
. Zgadnie ktoś kto ? . Stawiam piwo

maurycy na szczycie w takiej zadymce , że hej
.Aparaty siadały
po zejściu ze szczytu mieliśmy czas na zapoznanie się z historią schroniska . Okazuje sie , że do chaty wszystko trzeba wnieść na własnych plecach . Robią to tzw. nosice . Najlepszy z nich ( obecny chatar Fabricius ) wyniósł do tej pory ponad 173 ton !
.Byliśmy sami świadkami jak jeden z nosicy
( 20-paro letni chłopak ) wnosił potężny kloc drewna ( sic ! ) położony na plecaku . Za taką fatygę nosice w schronisku dostają herbatę z prądem
nawet pieski pomagają w ten sposób
. To znaczy wnosił same swoje rzeczy żeby była jasność
a tutaj znowu lajtowo
. Rejon Certownicy
Dodam , że drugi dzień zaczął się od jeszcze gorszej pogody ... Ale o tym w innym odcinku ![]()
Ostatnio edytowany przez maurycy (2013-12-29 17:17:35)
