Temat: Było nas trzech …, a nawet pięcioro … :D ;)
Tak jak Jolanta zapowiedziała, w sobotę, wczesnym rankiem, w ilości 3 osób tj. Jola, nena i Darek T. ruszamy w kierunku Kocierza Basie, gdyż zamierzamy najpierw odwiedzić Stacha na Gibasach. Już w Andrychowie Stach otrzymuje smas-a , żeby wodę gotował i dobrą kawę robił, co też nam ze swojej góry obiecał
. Tuż za przystankiem w Basiach zatrzymują nas piękne żeremia bobrów. Okazuje się, że bobry przeniosły swoje gospodarstwo nieco niżej, niż miały przed powodzią w 2010 r. W takim razie kolędowanie trzeba zacząć od bobrów
.
Tak wyglądają teraz byłe żeremia w Basiach.
A tak obecne
, zamieszkałe, sądząc po tym co zastaliśmy na miejscu, przez sporą grupę bobrów. Bobry rozpanoszyły się poniżej betonowej tamy.
Powalenie wysokich i grubych drzew nie stanowi dla nich żadnego problemu.
Ślady bobrowych zębów.
Tak się rozprawiają z drzewami.
Pod zdjęciem poniżej reszta zdjęć z żeremi bobrów na potoku Kocierka ![]()
Z pół godzinnym poślizgiem, parkujemy nasz babciobus prawie na lodowisku za szlabanem
.
I teraz zaczyna się zabawa z azymutem
…, ponieważ każda okazja jest dobra do ćwiczeń ...
. Darek T. nam się przygląda i mówi, że dla niego to czarna magia więc nam nie pomoże, a z busolami jak z kucharkami … ![]()
Gdzie busole dwie, tam trza iść na pamięć
No to ruszamy
. Momentami ścieżka jest mocno oblodzona. Trzeba uważać, żeby nie zaliczyć gleby.
Poranne słońce leniwie przebija się przez chmury, widać błękit, robi się coraz cieplej i przyjemniej. ![]()
Na prostce do Stacha przemieniamy się w prawdziwych kolędników …
Notabene polecamy (raczej kobietom
) zakup busoli z lusterkiem. Jeśli nie uda ci się ustawić azymutu, przynajmniej sprzęt w plecaku nie będzie się marnował …
.
Bierzemy do ręki brzdąkadełka i walimy do Stacha. Przy okazji wprawiamy w zadziwienie przechodzącego właśnie turystę
tzn. rogi na głowie Joli tak go zaaferowały
. No cóż pomimo podstępów i namawiania Darek T. nie dał sobie przyprawić rogów !
– mądry chłop !
. Miał swój niezawodny kapelusz a’la Chuck Norris
.
Stachu, jak to Stachu, wita nas z wiadrem w progu
, ale za to jak zawsze - bardzo ciepło
. Szarik patrzy na nas z politowaniem, nawet za bardzo nie chciało mu się szczekać, widać TYCH już zna dobrze i wie co się po nich można spodziewać …
Wchodzimy. Uściski, życzenia noworoczne, niektórzy nawet dotknęli głową sufitu …
. Już w progu czuć było zapach pysznej kawy
… . Dokładamy więc do niej coś słodkiego ![]()
Ech, fajnie się gada przy kawie, ale co to za kolędowanie w "zimie"
bez jakiejś rozgrzewki
. W końcu przed nami jeszcze trochę drogi jest. Stachu wyciąga z zielonej szafki, nie co innego tylko – o rany
– paliwo rakietowe ufoka.
Wypić, nie wypić, przeżyjem, czy nie przeżyjem – tu nastąpiła chwila ciszy i konsternacji …
. Wypiliśmy do dna – uuuuu … prawdziw(i)e palił(w)o !
Trzeba przyznać, ma chłop rękę do paliwa
. Chyba brał lekcje w rafinerii ...
.
Rozgrzani na maxa wyszliśmy trochę pofocić naszą Królową, która niestety około południa trochę na nas fuknęła i w pełnej krasie nie chciała się pokazać. No to fociliśmy samych siebie.
Potem było studiowanie starych map na ścianie u Stacha i tłumaczenie z niemieckiego na polski
.
No i pora ruszać dalej w drogę
Nasz kolejny cel to Chatka u Ani i Rafała.
Ok.13.00 żegnamy Gibasów Groń i ruszamy w kierunku Potrójnej
.
Zjeżdżając z Basi drogę zastawia nam jakaś leśna maszyna i wielkie drzewa. Myślimy, trzeba będzie się za nią wlec
. Ale co to ... , w kierowcy dostrzegamy nie kogo innego jak – Rafała
!
Drogę w ekspresowym tempie mamy wolną, więc jedziemy dalej do Basiów, ponieważ stamtąd chcemy ruszyć najpierw słoneczkowym szlakiem ...
,
potem kamienistą drogą pod górę z pięknym widokiem na Skrzyczne, Klimczok, Baranią Górę itd. …
Przy szlaku trafiamy na piękne stanowiska chronionych widłaków: goździstego i jałowcowatego.
fot: Jolanta
widłak goździsty, babimór – (Lycopodium clavatum)
widłak jałowcowaty, widłak gajowy (Lycopodium annotinum)
Następnie idziemy bezszlakowo przez polanę na południowym stoku Potrójnej.
Skąd do woli mogliśmy podziwiać Gibasów Groń,
ośnieżoną Królową
i Pilsko.
Przed samym podejściem na szczyt naszym oczom ukazuje się taki widok
– oj byliśmy bardzo ukontentowani. ![]()
Kierujemy się powoli do Ani i Rafała, ponieważ widoczki nie pozwalają szybciej ![]()
Jeszcze tylko szybko się przebrać, wyciągnąć brzdąkadełka
i ze śpiewem wchodzimy do Chatki na Potrójnej. ![]()
Ze śpiewem, a zaraz potem z ogromnym śmiechem, gdyż po otwarciu drzwi moim oczom ukazał się taki oto widok …
(jeszcze do teraz się kulam
) i wiem, że mnie za to coś złego jeszcze w górach spotka
!
U Ani sceneria świąteczna, w kącie choinka, ciepło kominka, miło i przytulnie
. Od darkheusha wymuszam za 6,50 + VAT ponazywanie „taterkowych szczytów” widocznych z tarasu.
Robi to, jak zawsze, bezbłędnie
.
Królowa się przy zachodzie pięknie pokazała. ![]()
I tak sobie siedząc, jedząc, pijąc, dyskutując i robiąc foty
witamy za jakiś czas ...
„piątego kolędnika” – memezia
. Przywędrował tego dnia na Potrójną aż z Zembrzyc
.
Miło było tak niespodziewanie spotkać chłopaków
, pogawędzić, oddać przyjaznego szturchańca
.
Wracaliśmy tą samą drogą przy blasku księżyca i gwiazdach na niebie
. I pomyśleć, że gdybyśmy przenieśli nasze noworoczne kolędowanie na niedzielę czyli dzisiaj, mogłoby nas z Potrójnej zdmuchnąć
… Chłopaki mieli gorzej, bo im dzisiaj przy schodzeniu wiało i sypało, no ale wiadomo, aniołki mają lepiej … .
Bardzo dziękuję wszystkim, z którymi dane mi było tego dnia się spotkać za dobrą zabawę i humor, jednym słowem super spędzoną RAZEM sobotę !
Oby było ich dużo w tym roku.
Stachu , Aniu , Rafale - dziękujemy za gościnę ! ![]()
Po kliku na zdjęcie poniżej mój albumik z wycieczki ![]()
Ostatnio edytowany przez nena (2014-01-13 19:03:16)